NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Strategia poszła się pieprzyć Drukuj
Tomasz Piątek   
09.12.2011

  

Proszę Państwa, sensacyjna wiadomość: w Polsce znowu coś się nie udało. Nie będzie teżewe i pendolino, nie będzie Kolei Dużych Prędkości. Podaję za serwisem Rynek Kolejowy:

  

„Zamrażamy wszelkie prace nad KDP po wykonaniu studium do roku 2030 – powiedział Rynkowi Kolejowemu Sławomir Nowak, minister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej. Deklaracja ta oznacza, że prace nad budową linii kolejowej łączącej Warszawę z Wrocławiem i Poznaniem przez Łódź, po której pociągi będą mogły się poruszać z prędkością 350 km/godz., zostały odłożone na co najmniej 20 lat”.

  

No pięknie. To znaczy, że cała strategia rozwoju Łodzi pójdzie się pieprzyć.

  

Strategia rozwoju, jaką przyjęła Łódź, jest kuriozum. Można ją streścić tak: to nic, że Łódź zdycha, wszystko będzie dobrze, bo przyjadą warszawiacy i wtedy Łódź rozkwitnie. Z tą koncepcją związana była budowa tak zwanego Nowego Centrum Łodzi: miał to być kompleks apartamentowców dla ludzi z Warszawy, którzy chcą taniej mieszkać. Władze miasta wyobrażały to sobie tak: zaraz powstanie Kolej Dużych Prędkości i z centrum Łodzi do centrum Warszawy będzie się jeździć 27 minut. W związku z tym warszawiacy kupią sobie apartamenty w Łodzi i do pracy w Warszawie będą jeździć pociągiem.

  

Już samo to założenie zawierało kilka grubych błędów.

  

Po pierwsze, nie wiadomo jak miałoby to się opłacać, jeżeli ktoś miałby płacić 150 złotych dziennie za przejazdy (bo jeden bilet miał kosztować ponad 70 złotych). Licząc 20 dni roboczych w miesiącu, to daje 3000 złotych. Nawet zakładając, że bilet miesięczny kosztowałby połowę tego, to i tak zostaje nam 1500 złotych do zapłacenia. W ten sposób tanie mieszkanie w Łodzi okazuje się bardzo drogie.

  

Po drugie, kompletnie oderwany od rzeczywistości jest pomysł, że warszawiacy przeniosą się z miasta relatywnie atrakcyjnego i bezpiecznego do szarej, żulastej mordowni, gdzie jedyną wieczorną rozrywką jest zbieranie z chodników ludzi pokrojonych nożami (ostatnio zbierałem właśnie tuż obok projektowanego Nowego Centrum Łodzi, bo mieszkam blisko).

  

Jak widać, łódzka strategia to komedia pomyłek. A teraz okazuje się, że najważniejszy jej element odpada. Nie będzie szybkiego dojazdu do Warszawy.

  

Żeby zrealizować tę pomyloną strategię, wywalono kupę kasy na przerabianie okolic starej elektrowni na apartamentowce, w których nikt nie zamieszka – i zamknięto Dworzec Fabryczny w celu przebudowy (żeby dostosować go do Kolei Dużych Prędkości i do Nowego Centrum Łodzi, żeby był równie plastikowy i świecący). Tysiące ludzi dojeżdżających do pracy w Warszawie musi jeździć z peryferyjnego, trudno dostępnego i ciasnego Dworca Widzew. Jak się okazuje, to wszystko na darmo.

  

Tak kończą się strategie pod tytułem „Zróbmy w Łodzi coś dla warszawiaków”. Może władze Łodzi wreszcie zrobią coś dla łodzian?

  

Minister Nowak o Łodzi nic nie mówi. Ale stara się wlać w nasze serca trochę ogólnego optymizmu. Cytuję znowu Rynek Kolejowy: „ – Przez najbliższe lata czeka nas wielka modernizacja polskich kolei w ramach tego, co już posiadamy i pełna koncentracja wysiłków na projektach modernizacyjnych i rewitalizacyjnych. Czas na wielkie wizjonerskie projekty przyjdzie po roku 2030. Musimy się skupić na modernizacji istniejącej sieci. To ona wymaga ratunku. To z niej będzie mogło skorzystać więcej pasażerów – uzasadnia decyzję o porzuceniu projektu budowy linii dużych prędkości Sławomir Nowak. – Stawiamy na ogromny plan modernizacji polskiej kolei do roku 2030. Koncentrujemy się na modernizacji tego, co mamy, a nie realizacji marzeń kolejarzy, jakimi są KDP – podsumował minister. – Słynny projekt linii Ygrek będzie kosztowny, może kosztować według rożnych ocen od 20 do 28 miliardów złotych. Jeżeli mamy problem z 28-letnimi wagonami, jeżeli mamy problem z odpowiednim czasem przejazdu z Warszawy do Gdańska, to to jest naszym priorytetem. Do projektu Kolei Dużych Prędkości wrócimy, gdy Polskę będzie na nią stać”.

  

I tu trudno się z ministrem nie zgodzić. Do tej pory istniała obawa, że całą kasę na modernizację kolei rząd przeznaczy na pokazowy projekt, jakim miały być Koleje Dużych Prędkości, a zwykłe połączenia pozostaną tak samo zaniedbane, jak były. Rząd mógłby się wtedy pochwalić przed Europą, że wreszcie została wprowadzona jakaś normalniejsza proporcja wydatków na transport (bo w Polsce wydaje się za dużo na drogi, za mało na koleje) – a nie mówiłby głośno, ile z tych pieniędzy na koleje poszło na pokazówę. W tej sytuacji słowa ministra Nowaka brzmią rozsądnie. Mam tylko jeden problem. Proszę popatrzeć ministrowi w oczy. Czy wierzą Państwo temu człowiekowi?

  

Ja nie. Ja się boję, że rozsądnie brzmiące słowa Nowaka są zapowiedzią nie „wielkiej modernizacji istniejącej sieci”, tylko dalszego grzebania brudnym patyczkiem w ropiejącej ranie – bo tak wygląda to, co się teraz robi z koleją. Zwykły pociąg (nie żadne teżewe) z Łodzi do Warszawy już w 2009 roku miał jeździć 65 minut. Nadal jeździ półtorej godziny. Podobno remont trwa tak długo, bo koleje nie dogadały się z gminami, gdzie zrobić przejazdy. Już sobie wyobrażam tę wielką modernizację.

  

A wracając do strategii rozwoju Łodzi: na opisanym wyżej skrzyżowaniu kolejowo-rządowym to biedne miasto po raz kolejny w historii zostało wystawione gołą dupą do wiatru. Do tej pory miało kretyńską strategię, teraz nie ma żadnej.

  

 www.tomaszpiatek.pl

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
sugadaddy  - Normalka   |09.12.2011 19:36:40
Nie ma co się dziwić, tak, niestety, kończy się wiele naszych przedsięwzięć - te
wszystkie obwodnice, mosty, czy inne wspaniałości wracają na tapetę zwykle przed
jakimiś wyborami - potem, projekty te, przez lata spoczywają w przepastnych
szufladach biurek różnych oficjeli. Aż do następnej okazji.
PS. Zadziwiająca
jest wiara ludzi, którzy przy każdej takiej okazji wierzą i przekonują innych,
że teraz, zaraz, ten most będzie zbudowany. Mówią tak od kilkunastu, a nawet
kilkudziesięciu lat.
Marcin  - Etam   |09.12.2011 20:33:33
Bardzo słabo panie Piątek. Artykuł podparty dokładnie niczym, stanowiący o
pomysłach i problemach z nimi związanych, których (tych pomysłów) twórcami
powinni być ludzie skrajnie głupi, a mimo wszystko (nie zawsze mam tę pewność)
jednak chyba nie są. Wiem, że to felieton, ale absolutnie tekst ten nie trzyma
się kupy - więc albo przedstawi pan dowody albo przestanie pisać głupoty.
El Diablo   |09.12.2011 21:03:40
Linię kolejową Warszawa- Łódź modernizuje firma, w której pracuję mój kuzyn.
Miał chłopak okazję poznać oba miasta. Oba są w większej części brzydkie i
syfiaste, ale Łódź jest brzydka i syfiasta do kwadratu.

Cieszy mnie, że koleje
dużych prędkości dla "wspanialców" nie powstaną tak szybko (mam
nadzieję, że nie powstaną w ogóle;). Właśnie jestem po lekturze "Źle ma się
kraj" Tony’ego Judta i dowiedziałem się co nieco o transporcie publicznym i
kolejach, o których ten zmarły już historyk-trainspotter wiedział sporo.

PS.
Rozumiem dlaczego KP wspomina tak rzadko o Judt’ie. Wasze upodobania artystyczne
są dosyć ekstrawaganckie i awangardowe. Poza tym wasze opisy złotego wieku
państwa dobrobytu są prawie bezkrytyczne (podobnie greckiej republiki kolesiów
zbudowanej przez PASOK). Judt był natomiast dosyć konserwatywny w swoich
upodobaniach artystycznych i miał zniuansowany stosunek do zbudowanego w latach
1945- 1971 państwa dobrobytu. Nie mogę mu wybaczyć pogardy wobec Szkotów
pragnących niepodległości i ich mitów narodowych (jeszcze jedno proeuropejskie
państwo jest lepsze niż Zjednoczone Królestwo obstające przy słabiej niż Wall
Street kontrolowanym i opodatkowanym City. Poza tym szkocka niepodległość ma też
ten walor, że może przyczynić się w końcu do europeizacji Anglii. Chociaż Unia
Europejska nie kieruje się wskazaniami Keynes’a ulubionego ekonomisty Judt’a to
w końcu może dojdzie do opamiętania i opisywany m. in. przez Michała Sutowskiego
niemiecki kurs ulegnie korekcie).
Thome  - Niemiecki kurs.   |10.12.2011 17:01:49
@El Diablo

UE kierowała się nieraz Keynes’em (niestety). Ale kraje
członkowskie kierowały się nim niemalże ciągle (najmniej Niemcy). Dlatego teraz
są na kacu gospodarczym (Niemcy najmniejszym). Dlaczego więc to Niemcy mają
popaść w nałóg? Dla równowagi upadku?
zzm  - i co   |11.12.2011 12:42:09
Ldzie to jedak zdowe myslenie. Jazda do warszawy z poznania bez zwolniwń 2,15
kolejami DP 1,5 godziny i teraz cena biletu 140 a 350 kto za 45 minut zapłaci
100% więcej za bilet -poroniony pomysł od samego początku
El Diablo   |11.12.2011 17:14:16
@Thome
UE wzięła rozbrat z ideami Keynesa w momencie przyjęcia traktatu z
Maastricht w 1993 roku, kiedy założono, że deficyt budżetowy w nowotworzonej
strefie euro ma wynosić maksymalnie 3% PKB a dług publiczny maksymalnie 60% PKB.
Szwecja po kryzysie 1991 roku w 1993 roku pod rządami dzisiejszego ministra
spraw zagranicznych Carla Bildta osiągnęła poziom zadłużenia w okolicach 130%
PKB. Politykę keynesistowską prowadził więc rząd konserwatywny. Przypadek ten
podaje Tadeusz Kowalik zdaje się jako przykład do naśladowania dla polskich
konserwatystów (z tą różnicą, że szwedzcy konserwatyści bronią cywilizowanego
ładu. Polscy konserwatyści to dzicz i to wcale nie szlachetna;). Szwedzi nie
uniknęli potem cięć, które przeprowadzał na dużą skalę rząd socjaldemokratyczny
(przebudowując model szwedzki, ale go nie rozmontowując). Kazimierz Łaski w
swoim wykładzie w PAN i dla PTE (z 3 X 2011 r. dostępny na stronie Obserwatora
Finansowego z pytaniami z sali) uważa, że Japonia prowadząc przez ostatnie
dwadzieścia lat wcale nie konsekwentnie keynesistowską politykę stymulowania
gospodarki uniknęła recesji chociaż miała tam miejsce stagnacja. Przykładem
mariażu keynesizmu zastosowanego w strefie euro była chwalona przez dziennikarza
GW Konrada Niklewicza polityka gospodarcza prowadzona za czasów premiera Lionela
Jospin i jego ministra finansów (będącego zdaje się jej architektem) Dominique
El Dialo   |11.12.2011 19:53:12
część 2; ucięło mi komentarz.
Strauss- Kahna (Niklewicz jak pewnie wiesz jest
teraz rzecznikiem prezydencji). Rozdział o mariażu euro i keynesizmu we Francji
znajdziesz w książce Kowalika pt. "Systemy gospodarcze. Efekty i defekty
reform i zmian ustrojowych".

PS. Keynesistowską na swój sposób politykę
gospodarczą prowadził też Reagan. Był to co prawda keynesizm dla bogatych, ale
jednak nim był. Dick Cheney powiedział "Reagan udowodnił, że deficyt nie ma
znaczenia". Oznaczało to, że republkianin może zostać ponownie wybrany na
prezydenta mimo, że doprowadził do wzrostu deficytu budżetowego i długu
publicznego (za Reagana doprowadziły do tego zbrojenia i obniżka podatków dla
najbogatszych; za Busha przyczyną wzrostu deficytu i długu było kolejno
obniżenie podatków dla najbogatszych, 2 wojny, refundacja leków (służąca głównie
koncernom farmaceutycznym) i ratowanie banków). M. in. o tym jak sensowniej
można było wydać pieniądze wydane na wojnę w Iraku Stiglitz napisał nawet
książkę pt. "Wojna za trzy biliony dolarów" (której niestety jeszcze nie
czytałem.
thome  - Porządkując.   |11.12.2011 22:28:01
@El Diablo
Gdyby oddzielić to chaotyczne cytowanie od rzeczywistych
konkluzji (w zasadzie danych) to należałoby wyciągnąć następujące wnioski:

1.
Traktat z Maastricht wprowadził ograniczenia (sensowne), ale nie był w zasadzie
przestrzegany (groźne). I mamy, co mamy.
2. Szwecja wydobyła się z bagna
zadłużenia (i wielkiego kryzysu bankowości) w gruncie rzeczy odejściem od
keynesizmu rozumianego jako mit życia gospodarczego "na haju" (Szwedzi
"nie uniknęli cięć" i to znacznych oraz wprowadzili żelazną dyscyplinę
budżetu).
3. Pogląd prezentowany odnośnie Japonii obnaża w zasadzie całą
bezradność intelektualną keynesistów. "Uniknąć recesji poprzez
stagnację":) Otóż, jak się wydaje, Japonia osiągnęła na pewno gigantyczny
poziom zadłużenia przy zerowych wynikach w zakresie "pobudzania". I nic
poza tym.
4.Świetnie, że przywołałeś Reagana - nareszcie ktoś odkłamał mit
neoliberalnego ortodoksa. Otóż pojechał on ostro Keynesem poprzez ekspansję
fiskalną i monetarną, co kontynuowali jego następcy aż do krachu. Tylko teraz
wytłumacz to Czytelnikom KP ;))))
El Diablo   |12.12.2011 21:52:31
@Thome
Odpowiedź:
1. Poczytaj lepiej Kowalika i Sutowskiego zamiast
twierdzić to co twierdzisz. Groźne to jest dopiero przekonanie, że każdy
powinien eksportować jak najwięcej, ale kto to wszystko kupi. Na tym jadą
Niemcy. Dobrobyt tego kraju ma długą historię sięgającą czasów Bismarcka i jego
merkantylistycznych przekonań wyniesionych z pism Friedriecha Lista. To wtedy
Niemcy (wcześniej państwo pruskie) zainwestowały w swoje politechniki, których
absolwenci zbudowali przemysł chemiczny i maszynowy, którego Wielka Brytania
mogła im pozazdrościć i tak przez kawał XX wieku aż do dzisiaj. O traktacie z
Maastricht i jego skutkach, czyli stagnacji (zwanej eurosklerozą przez
przeciwników państwa dobrobytu przypisujących państwom kontynentalnym UE
przesocjalizowanie) możesz poczytać sobie w licznych artykułach Tadeusza
Kowalika.

2. Tam nigdy nie zrezygnowano z keynesizmu. O tym u Kowalika.

3.
Nie znam szczegółów. Książkę Kowalika pożyczyłem koleżance. Dziwne, że sukcesem
podobni tobie nazywają najpierw głęboką recesję, a potem wzrost gospodarczy,
którego beneficjentami są głównie najbogatsi tymczasem stagnacja jest
klęską.



4. Czy mi się wydaje czy obwiniłeś keynesizm o krach w USA na
rynku nieruchomości. To, że obniżano znacznie podatki dla najbogatszych,
oprocentowanie kredytów pozostawało na niskim poziomie a paliatywem państwa
dobrobytu stał się własny dom dla każdego nie oznacza wcale tego, że był to
keynesizm taki jakiego chciałby Keynes.
foe   |12.12.2011 22:51:38
O Japonii pisze w Ekonomii Kryzysu Roubini. Japonia to nie jest klęska Keynesa,
tylko tego, że zbyt wolno i po zbyt długim czasie zaczęto stymulować gospodarkę
i naprawiać sektor bankowy. Obniżka stóp procentowych następowała w zbyt długim
okresie ośmiu lat. Więc tego Keynesa było nawet za mało.
El Diablo   |12.12.2011 23:20:45
@foe
Dzięki. Może tam zajrzę.
Ulther  - Piatek niby z Lodzi o jej strategii wie niewiele   |13.12.2011 15:52:49
Nowe Centrum Lodzi ma byc kreatywna nowa dzielnica, z przestrzenia pelniaca role
lodzkiego rynku- ktorego miasto, z racji na dominacje ulicy Piotrkowskiej
(raczej juz w przeszlosci) nie mialo. Nikt nigdy nie opieral rewitalizacji EC 1
i budowy NC na zalozeniu, ze przyjada warszawiacy, osiedla sie w nim i bedzie
super. Funkcja mieszkaniowa w NC absolutnie nie miala byc dominujaca i nikt nie
planowal tego kompleksu jako wielkiego apartamentowca wrzuconego w morze
blota.

Autor ma nieco skrzywiona percepcje miasta w ktorym mieszka. Okolice o
ktorych pisze to nie Sodoma i Gomora pelna mordercow czajacych sie na drzewach.
W okolicy znajduje sie Uniwersyter, Teatr Wielki i sama Piotrkowska - to nie
strefa dzialan wojennych ani zdegenerowana fawela zbudowana z blachy falistej,
tektury i chat z krowich plackow. Owszem okolice tej czy innej ulicy sa
zaniedbane - ale to wlasnie poklosie tego o czym Piatek pisze w zakonczeniu -
tego, ze Lodz przez komune byla traktowana jak jeden wielki wlokienniczy kolchoz
w infrastrukture, ktorego nie trzeba inwestowac (ani materialna ani spoleczna) -
stad zaniedbanie, zly stan techniczny zabudowy i relatywnie gorsza kondycja
spoleczna. Mimo to Lodz sie odradza poprzez rozne inicjatywy takie jak Lodz Art
Center, dzieki preznym instytucjom takim jak Muzeum Sztuki i imprezom jak
Fashion Week. Pewnie, ze Lodz ma sporo problemow spolecznych, ale nie mniejsze
sa na warszawskiej Pradze czy w calkiem jednak biednym srodmiesciu Wroclawia -
problem polega na tym, ze Lodz od dawna cieszy sie legenda zlego miasta - a to
niepolskiego, a to robotniczego (w klerykalno-szlacheckiej Polsce, gdzie kazdy
ma arystokratyczne "ski" na koncu nazwiska prawdziwy grzech!), a to
znowu brudnego czy zaniedbanego.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 09.12.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.96404 Seconds