NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Społeczeństwo rozpieprzu Drukuj
Tomasz Piątek   
13.09.2011

Podobno przeżywamy właśnie najdłuższy okres niezależności, stabilizacji i spokoju, jaki przytrafił się Polsce w ciągu ostatnich wieków. Ja jednak przez cały czas mam poczucie, że jest to stabilizacja bardzo krucha, a niezależność bardzo względna. Jedno zresztą wiąże się z drugim: tak naprawdę nie jesteśmy przecież niezależni, tylko zależni od globalnej gospodarki, od kaprysów spekulantów, zarazem lekkomyślnych i drapieżnych – a to znaczy, że nie znamy dnia ani godziny.


Moje poczucie zagrożenia bierze się nie tylko z ostatniego kryzysu, który zresztą wcale się nie skończył i najprawdopodobniej szykuje dla nas jeszcze niejedną gorzką niespodziankę. Moje poczucie zagrożenia jest strukturalne, związane ze światem, w którym żyjemy i który jest groźny nawet bez kryzysu. Albo lepiej: który w każdej chwili gotów jest generować różnego rodzaju kryzysy.


Ulrich Beck powiedział, że żyjemy w społeczeństwie ryzyka. Polska Wikipedia niestety podaje  dość zdawkową definicję tego terminu: „Społeczeństwo ryzyka – określenie autorstwa niemieckiego socjologa Ulricha Becka na opisanie konsekwencji wynikających z rozwoju społeczeństwa przemysłowego, spowodowanych rozwojem cywilizacyjnym i technologii, których skutkami są nieodwracalne zmiany, nad którymi nie można zapanować. Skażenie środowiska,  globalne ocieplenie, spowodowane emisją dwutlenku węgla i metanu, zagrożenia zewnętrzne (na przykład susze) będą uzupełniane sytuacjami spowodowanymi przez działania człowieka. Podstawowe rodzaje ryzyka według Becka to: ryzyko ekologiczne, zdrowotne, informatyczne i społeczne (indywidualizacja i osamotnienie, masowe bezrobocie, wykształcenie bez zatrudnienia, zmiana relacji między płciami)”.

  

Dodam do tego: cechą charakterystyczną tych wszystkich zagrożeń jest dość niskie prawdopodobieństwo ich realizacji – ale jeśli już się zrealizują, to rozpieprzą wszystko. Powiedzmy, że jest to pięcio-, albo dziesięcio-, albo dwudziestoprocentowe ryzyko stuprocentowego rozpieprzu. Nasze społeczeństwo idzie na to ryzyko i godzi się z nim żyć.  Pewnie dlatego, że charakterystyczną cechą kapitalisty jest podejmowanie różnego rodzaju ryzyka (przeważnie cudzym kosztem) w celu osiągnięcia wyższych zysków. I podchodzi on do tego ryzyka cynicznie. Czymże jest dwudziestoprocentowa możliwość stuprocentowego rozpieprzu wobec osiemdziesięcioprocentowych szans na dwustuprocentowy zysk, panie prezesie? Tym bardziej, że nawet przy stuprocentowym rozpieprzu mamy dziewięćdziesiąt procent szans na luksusowy schron?


I w ten sposób nieustannie podejmujemy to ryzyko, każdego dnia od nowa, i jeszcze raz, i jeszcze raz – aż w końcu, jak z samego rachunku prawdopodobieństwa wynika, zagrożenie się zrealizuje i będziemy gorzko płakać.


Do tego dochodzi inny czynnik. Świat staje się coraz bardziej zglobalizowany, decyzje podejmowane przez jednego człowieka mogą mieć nieobliczalne konsekwencje w skali całej planety, a ten człowiek nie tylko staje się, pod wpływem neoliberalnej ideologii, coraz bardziej egoistyczny i nieczuły na możliwe cierpienia bliźnich. Ten człowiek staje się także coraz bardziej rozkojarzony, niezdolny do koncentracji, do pogłębionej analizy faktów. Tak pisze Nicholas Carr w swojej książce The Shallows. What the Internet Is Doing to Our Brains. Ja, który widzę, co Internet robi z moim własnym mózgiem i z mózgami ludzi, których znam, nie mogę się z Carrem nie zgodzić. Nie mogę się z Carrem nie zgodzić, kiedy patrzę na kryzys czytelnictwa i na regres literatury popularnej, której degeneracja mówi mi, jakie teksty jest w stanie sobie przyswajać statystyczny średni czytelnik.


Gdy próbuję się wyrwać z internetowego rozkojarzenia, gdy próbuję kojarzyć fakty, nie mogę nie skojarzyć Becka z Carrem. W moim umyśle pojawia się wtedy bardzo ponury obraz nowego człowieka Zachodu, władcy świata. To już nie cynik, ale idiota. Idiota, któremu dano do ręki    potężne narzędzia i dzięki nim może on radośnie przewracać do góry nogami kraje i przestawiać kontynenty. Egoistyczny, ale przede wszystkim nieprzytomny debil, który bezmyślnie podejmuje decyzje grożące stuprocentowym rozpieprzem w skali globu. To ktoś zarazem coraz bardziej zły i głupi, pozbawiony elementarnej zdolności wyobrażenia sobie skutków własnych działań. To ktoś, kto wczoraj zniszczył ileś hektarów brazylijskiego lasu, ale dzisiaj już o tym nie pamięta. Dzisiaj wyrzuca z pracy tysiące osób w Indonezji i nie będzie pamiętał o tym jutro. To ktoś, kto coraz bardziej wywiera wpływ na cały świat, równocześnie coraz mniej przyjmując do wiadomości istnienie tego świata. Taki jest w mikroskali – gdy kupuje produkt korporacji niszczącej planetę. I taki jest w makroskali, gdy przesyła bilion dolarów z Indonezji na Grenlandię (i to pewnie jeszcze w celu roztopienia lodowca). Historyk Anthony Sutton powiedział kiedyś o waszyngtońskich elitach, że światem rządzą ludzie o mentalności dziesięcioletnich chłopców bawiących się w piratów. Ciekawe, co by powiedział teraz, gdy światem zaczynają rządzić ludzie o mentalności trzylatka, który dostał do rąk misia – i nożyczki?


W tej sytuacji zagrożenie stuprocentowym rozpieprzem również staje się stuprocentowe. Przestaje być ryzykiem, staje się pewnością.

  

www.tomaszpiatek.pl   

Komentarze
Dodaj nowy
aszja   |13.09.2011 16:45:44
jak sie zagrozenia zrealizuja to po prostu oglosi sie stan kryzysowy i
wyprowadzi wojsko na ulice. bedzie mial pan wtedy pelny socjalizm w imie
bezpieczenstwa i trwalosci.
eurypides77   |13.09.2011 18:15:55
A ja myślałem że tylko paleo-konserwatyści piszą takie bzdury. Te
"ryzyka" o których pisze autor są niczym w porównaniu z chorobami,
wojną, biologiczną biedą itp. jakie występowały w społeczeństwa zachodu sto i
więcej lat temu.

A to pisanie o naszej rzekomej zależności od
"krwiożerczych spekulantów" (pewnie żydowsko-masońskich) to jakbym
Jarosława Kaczyńskiego słyszał.

Krytyka Polityczna schodzi na psy - a od
wielu lat byłem fanem. Więcej Cezarego, mniej Piątka, pls.
daras1983   |13.09.2011 18:24:07
Chyba wszystko to za czarno narysowane.
lilija   |13.09.2011 18:51:22
gejowie to piata kolumna na lewicy.

nie latwiej prawice poprosic zeby
pokochala gejow, niz lewice zeby stala sie prawica?
viking   |14.09.2011 01:37:22
Ciekawe czemu tylko człowiek Zachodu staje się debilem z winy internetu. Według
mojej wiedzy korzysta z niego także duża część Azji, Ameryki Południowej a nawet
Afryki.
A głupieje tylko Zachód. Ale to pewnie dlatego, że Zachód w ogóle jest
głupi. Omamiony pościgiem za pieniędzmi, nowymi technologami. Szkoda, że Piątek
nie dodał jeszcze do tego zestawu "seksualnej dekadencji". Wówczas jego
tekst mógłby spokojnie się znaleźć w Gościu Niedzielnym.

Ale dosyć
złośliwości na dzisiaj.
Mówiąc szczerze to aż niesamowite, jak bardzo obecny
jest w lewicowym myśleniu mit "dobrego dzikusa".
Otóż, wszystko to, co
sprowadzał "biały człowiek" na inne kontynenty już tam kiedyś było.
Większość państw tego świata znała niewolnictwo, wojny, finansowy wyzysk.
Różnica pomiędzy okropnym Zachodem a resztą świata jest taka, że to właśnie
Zachód (ogłupiony internetem lub nie) rozlicza się z popełnionych przez siebie
zbrodni i w ogóle uznaje za potrzebną dyskusję na ich temat. Także to, że
oburzają nas (piszę nas, bo mnie też) praktyki kapitalistów w krajach Trzeciego
Świata wynika z tego, że myślimy tu (w Europie, USA itd.) w kategoriach praw i
wolności jednostki, które dla większości innych kultur są kategoriami
abstrakcyjnymi.
Poza tym zawsze, gdy czytam radykalne tezy, to mam ochotę
dopytać o parę rzeczy. Skoro Zachód jest taki kretyński, to co jest tym dobrym
światem, do którego go odnosimy. Bo np. wiem, że 90% osób nienawidzących
Zachodu, przeżywa fascynację Indiami, które jednakowoż poza swoim
ezoteryczno-kadzidełkowym powabem, są państwem, w którym życie człowieka liczy
się trochę więcej niż życie muchy, ale już mniej niż krowy. Nie mówiąc o
podziale kastowym, przy którym nasza klasowość społeczeństwa jest na serio małym
piwem.
A jak nie Indie to co ? Chiny z ich domami dziecka przywiązującymi
maluchy do krzeseł i wrzucające je do głodowych ciemni ? Państwa arabskie ? O.K.
Tam czytelnictwo jest zapewne całkiem wysokie, tylko nie podawanie ręki
kobietom, wieszanie gejów czy ścinanie głowy chrześcijańskim konwertytom, tak
się składa, że nieszczególnie mnie kręci.
Ciekawe. Gdzie jest ten
"Wspaniały Świat" ?
eurypides77   |14.09.2011 09:33:52
Droga lilijo,

czy to a propos czegos konkretnego, czy taka mysl ad hoc?
lilija   |14.09.2011 18:43:33
to tak na szybko, artystycznie
ubik   |14.09.2011 22:12:46
Tezy Ulricha Becka są ogólnie uznane i nikt poważny nie uważa ich za radykalne.
Jest to bardzo umiarkowana centrolewica. Ale jak wiadomo i co widać także po
postach Polska jest cała przesunięta na prawo. W rezultacie np. ewidentnie
prawicowa ustawa aborcyjna uchodzi u nas za przykład "kompromisu". Itd.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 13.09.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.39845 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273