NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Śniadanie miszczuf Drukuj
Tomasz Piątek   
26.03.2011

Nasz światły przywódca, Donald Tusk, objawił się dzisiaj (26 marca), w samo południe, w TVN24, w programie Śniadanie mistrzów, gdzie, jak szumnie zapowiadano, miał się spotkać z ludźmi kultury. Ludźmi kultury okazali się Hołdys, Kukiz i Lipiński, czyli, jak to ujął sam Hołdys, trzech szarpidrutów. Do tego prowadzący, czyli Marcin Meller, niegdyś Niezależne Zrzeszenie Studentów, potem „Polityka”, a w końcu goła dupa, czyli „Playboy”.

Spotkanie premiera z ludźmi kultury odbyło się na tle: kieliszków do wina, skrzynek od wina, flaszek wina, bukłaków wina oraz butelek mocnych alkoholi sterczących na półce za barem. Czyli bardzo kulturalnie.

Hołdys stwierdził, że to spotkanie jest wyjątkowe i czeka na nie cała Polska, bo Tusk nie spotyka się tym razem z jakimś innym politycznym pajacem typu Kaczyński, ale z przedstawicielami ludu. „Jacy by oni nie byli, ci przedstawiciele” - dodał były lider Perfectu bardzo przytomnie, bo za przedstawicieli ludu robiło tutaj czterech męskich facetów po przejściach, nie najgorzej zarabiających. Gorzej zarabiający i kobiety (co zwykle na jedno wychodzi) w spotkaniu nie uczestniczyły. Ach nie, przepraszam, uczestniczyły! Dwie niewolnice w fartuszkach i czepeczkach stały przez cały czas na baczność za barem, czekając, czy któryś z panów ich nie zawezwie. Ale panowie radzili o ważnych sprawach, zacietrzewili się nawet trochę i zapomnieli o seksownych kelnereczkach-pokojóweczkach. Prawdziwi mężowie stanu.

Mając taką wyjątkową okazję, żeby porozmawiać z Tuskiem, o co pytali go przedstawiciele ludu? Przedstawiciele ludu zapytali go, czy to prawda, że odpływa mu inteligencja. Tusk na to, że IQ dawno nie sobie nie badał. Przedstawiciele ludu zapytali, czy Tusk zaufa ludowi (jak wiadomo, Tusk ma ufać ludowi, a nie lud Tuskowi, bo jak Tusk nie będzie ufał ludowi, to zgodnie z pomysłem Bertolta Brechta rozwiąże lud i wybierze sobie nowy). A dokładnie przedstawiciele ludu zapytali Tuska, czy zaufa na tyle ludowi, aby pozwolić mu na błyskawiczne, masowe, orgiastyczne zakładanie spółek z o.o. i w ogóle spółek, bo jak wiadomo, cały lud o tym właśnie marzy. Tusk odpowiedział, że on by chciał i lud też chce, tylko źli urzędnicy nie pozwalają. Meller zapytał, kiedy u nas będzie taki wspaniały rozkwit biznesu, jak na przykład w Gruzji. Tutaj Tusk zakrztusił się rogalikiem i przypomniał, że był w Gruzji.

Kukiz stwierdził, że przez cały czas żyjemy w komunie, tyle że kiedyś był jeden PZPR, a teraz jest ich kilka. Aby partie nie były PZPR-ami, dodał, potrzebne są jednomandatowe okręgi wyborcze. Nie wspomniał o tym, że jednomandatowe okręgi wyborcze doprowadziły do kompletnej degeneracji demokracji w krajach anglosaskich - czysto większościowy system sprawił tam, że w polityce ostały się po dwie najważniejsze partie, które mają w ten sposób zagwarantowany symultaniczny dostęp do władzy, przez co o nic się nie starają i nic nie próbują zmienić, nie próbują nawet walczyć z dyktatem rozparzonej finansjery, która funduje nam coraz to nowe kryzysy, cyckając zarówno inwestorów, jak i podatników.

Tusk też o tym nie wspomniał - powiedział tylko, że staje na głowie, aby w Polsce wprowadzić jednomandatowe okręgi wyborcze, czyli właśnie degenerację. Zaczął od słów: „Nie chciałbym pana dotknąć, w tym sensie…”, na co Kukiz mu przerwał: „W tych czasach to Bóg wie…”. Zapanowała konsternacja, Marcin Meller (bądź co bądź redaktor „Playboya”, a więc człek bywały) z ceglastego stał się bordowy. Tusk przypomniał sobie, że homoseksualiści stanowią jakieś 20 procent jego potencjalnych wyborców i szybko powiedział: „Homofobia to nie jest coś, czym trzeba się chwalić”. Dziesięć punktów za refleks. Premier przypomniał także, że okręgi jednomandatowe to również senator Stokłosa. Kukiz na to, że trzeba stworzyć w Polsce system prawny, który odebrałby bierne prawa wyborcze ludziom takim jak senator Stokłosa. To znaczy jakim? - zapytałem sam siebie, bo trochę mnie zatkało. Wąsatym? Bo jeśli chodzi o odebranie praw wyborczych rzutkim biznesmenom działającym na granicy prawa, to musielibyśmy zlikwidować parlament RP i w ogóle kapitalizm. Tusk odpowiedział na to, że on to w ogóle jest za likwidacją immunitetu, czyli nietykalności poselskiej w całej rozciągłości.

Te słowa najwyraźniej obudziły czujność Mellera, który stwierdził, że nasze służby specjalne wystąpiły o dostęp do miliona bilingów telefonicznych, co daje kilka razy większą inwigilację obywateli niż w Wielkiej Brytanii, kraju Al-Kaidy. Tusk na to, że w Wielkiej Brytanii służby w ogóle nie muszą prosić. A polski rząd zrobił wszystko, żeby naszym służbom specjalnym nie podsłuchiwało się komfortowo (że co, zabrali im poduszki spod pupy i kazali siedzieć na gołych krzesłach?).

W tym momencie Hołdys eksplodował: „O czym wy tu gadacie i jak?! Polska nie jest demokratyczna. Od 20 lat rządzi nami dynastia tych samych ludzi i tych samych partii. To pan, panie premierze, decyduje, który polityk dostanie pieniądze na kampanię. To pan sobie wybiera taki zarząd własnej partii, który wybierać będzie znowu pana, i tak w nieskończoność. Dyktujecie nam, na kogo mamy głosować, i nie pozwalacie wybrać spośród siebie. Gdyby Owsiak chciał dzisiaj kandydować, też musiałby się zapisać do PO, PiS, SLD lub PSL! Partie stały się przedsiębiorstwami biznesowymi!”. Na to Tusk odpowiedział wyjątkowo szczerze: „Zobaczylibyście, jak wygląda na Zachodzie rządzenie partią, jakie tam jest żelazne wodzostwo”. I z żalem: „A jak tam wyglądają konta polityków…”. Hołdys: „Obama wziął się z ludu!”. Tusk, znowu szczerze: „Jeśli pan wierzy, że jakikolwiek polityk w Stanach wziął się z ludu, to gratuluję panu dobrego samopoczucia”.

Słowa o dobrym samopoczuciu najwyraźniej uruchomiły jakiś łańcuch skojarzeń w zaczerwienionej głowie redaktora Mellera, który wtrącił: „No to pytanie od telewidzów: czy chciałby pan zostać skazany za tego jointa, którego pan kiedyś wypalił? Nie mógłby pan być premierem. Mamy dziesiątki tysięcy skazanych za znikomą ilość, a tylko 250 dilerów. Czemu pan tego nie zmieni? Tusk: „Legalizacji narkotyków nie i koniec! A policjant już sam najlepiej wie, czy ktoś, kogo złapał nawet z małą ilością narkotyków, jest dilerem czy nie. To policjant powinien decydować, czy małolat idzie siedzieć, czy nie”. W tym momencie kolejny łańcuch skojarzeń, pokrewny łańcuchowi w głowie Mellera, uruchomił się w głowie Kukiza. Lider Piersi przypomniał sobie o swoich rozlicznych i wielorakich związkach z przemysłem winiarskim: „A dlaczego pan premier faworyzuje producentów jaboli przeciwko producentom szlachetnego wina gronowego?!”.

W ten sposób szanse na rozmowę jakkolwiek zbliżoną do sensowności zostały zaprzepaszczone. Tusk wygłosił obronę Grabarczyka, mówiąc, że dantejskie sceny na kolei dzieją się także w Norwegii (Hania tam była, nie zauważyła), a tak poza tym to wszystko wina nie ministra, tylko znowu: złych urzędników. Panowie wdali się w typowo męską automobilistyczną debatę na temat fatalnego stanu polskich dróg. Premier stwierdził, że stan dróg to wina całego narodu, bo naród za wolno dojrzewa, dlatego sprzedaje kruszywo na lewo i dlatego nie ma po czym jeździć (obawiam się, że jak tak dalej pójdzie, to w końcu Tusk nas, Polaków, naprawdę rozwiąże). Szef rządu przeprosił też wszystkich za to, że nowego ośrodka kastracji chemicznej dla pedofilów nie poświęcił ksiądz z kropidłem (to rzeczywiście istotne niedopatrzenie). Zapowiedział też, że jeśli jakaś łapa podniesie się na wolność internetu, to on tę łapę utnie, po czym spojrzał nerwowo na własne ręce. Dodał, że jeśli czasem w jakimś projekcie ustawy przygotowanym przez Platformę pojawi się przypadkiem pomysł obowiązkowego monitorowania sieci przez jej dostawców, no to też jest wina wyborców (że nie protestują odpowiednio wcześnie, widząc taki projekt).

Spotkanie już miało się zakończyć i żaden z ludzi kultury do tej pory nie powiedział nic o kulturze, ale w ostatniej minucie Hołdys znowu wybuchł: „Jak mi nie dacie o tym powiedzieć, to już nigdy nie przyjdę do TVN-u! Kultura jest mordowana! O to przynajmniej nie kłóćcie się z PIS-em, tylko wspólnie z nimi coś zróbcie! Powiedział pan, że artyści mają wielkie przywileje, bo mają zniżkę przy podatku, a nie powiedział pan, że artyści nie mają emerytur! Wprowadziliście VAT na książki! Ludzie kultury czują się oszukani! Nie był pan na Kongresie Kultury! Przysłał pan tam Balcerowicza, który powiedział, że kultura to handel ogórkami!”.

Tusk na to: „Niesprawiedliwie panowie mówicie, przede wszystkim dlatego, że ja sam jestem człowiek kultury, twórca, no, dziennikarz. Panowie, wy chcecie, żebym odebrał emerytury rolnikom, ludziom, którzy nie mają co do garnka włożyć. No to jak zabrać rolnikom, to artystom też! Jak ciąć, to ciąć! Ale dobrze, jestem gotów spotkać się z ludźmi, którzy robią Pakt dla kultury”.

W tym momencie program się właśnie kończył - ogólnym dezorientującym wrzaskiem. Ale ja bardzo dobrze zapamiętałem słowa Tuska. Wspaniale, panie premierze, niech pan się spotka z ludźmi, którzy robią Pakt dla kultury. Gwarantuję panu, że to będzie inna rozmowa. I że na rozmowie się nie skończy. Z Paktem nie wystarczy pogadać, do Paktu trzeba przystąpić. A to oznacza kilka lat ciężkiej pracy nad reformą kultury w Polsce. I to oznacza zagwarantowanie co najmniej 1% budżetu państwa dla kultury, przed którym to rozwiązaniem pan się tak zażarcie broni. Ale Wrocław, Kraków, Gdańsk i Gdynia już przystąpiły do Paktu, prezydenci tych miast podpisują stosowne zobowiązania (a gdzie jest warszawski ratusz? Odpowiedź brzmi: Ha Gie Wu…). Niech Polska w pańskiej osobie też podpisze ten Pakt. I może po następnych 20 latach poziom kultury przynajmniej na tyle się podniesie, że rozmowy w telewizji będą trochę bardziej sensowne.

www.tomaszpiatek.pl

Komentarze
Dodaj nowy
kot   |26.03.2011 19:04:40
Tomaszu nie w czambuł- to drga donikąd.
Tusk wypadł dobrze. Wyobraź sobie innego
polskiego polityka na jego miejscu.
weramax  - A KRK   |27.03.2011 00:21:08
Nikt z tych odwaznych i bezkompromisowych artystów nawet się nie zająknął w tej
sprawie, a przcież krk jest dla naszego kraju wielkim problemem
skibad  - trudna rola recenzenta   |27.03.2011 00:27:16
panie piątek,

naprawdę dowcipny ten pana komentarz. ale też strasznie
zgryźliwy z pana człowiek. czy ta zgryźliwość nie jest typowa dla tych, którzy
muszą pisać o tych, którzy coś zrobili, kiedy ci pierwsi nie robili nic? spora
grupa dziennikarzy robi dziś z mellera ograniczonego-prostaka-celebryte, który
niczym dyzma trafił nagle w miejsce, na którym w ogóle nie powinien się znaleźć.
tylko dlaczego te same osoby nie potrafiły/nie chciały/nie miały charyzmy aby
pociągnąć za sobą kilkanaście tysięcy studentów aby coś w tym kraju zmienić na
lepsze? dlaczego nie miały odwagi stanąć naprzeciwko chwiejącego się już ale
ciągle kąsającego aparatu PZPR w stołówce studenckiej? dlaczego nie zarabiają
dziś dobrze na życie w komercyjnych przedsięwzięciach mediowych? dlaczego to nie
ich ale mellera premier wybrał na swojego interlokutora…? odpowiedź jest
banalnie prosta: bo ten świat jest niesprawiedliwy: my, tacy inteligentni i
niebanalni właśnie, jesteśmy niedostrzegani, zepchnięci do intelektualnej niszy,
w której z konieczności onanizujemy się recenzowaniem tych, którzy…uprawiają
prawdziwy seks:) radzę więc, panie piątek, uzbroić się w to swoje poczucie
humoru (na dobry początek) i pójść coś poderwać zamiast siedzieć za barem i
oceniać jak podrywają inni. ja w pana wierzę, panie piątek:)
ana  - @skibad   |27.03.2011 04:06:42
Biedaku, gdybyś miał przywilej mieszkania w kraju, w któym kultura znaczy tyle,
ile powinna, nie ośmieszałbyś się, wypisując swoje bzdury. Piątek jest pisarzem
tłumaczonym i czytanym na całym świecie. Meller to pośledni dziennikarz (owszem,
nawet bystry) oddelegowany przez wielką firmę do pilnowania jej prowincjonalnych
peryferii (przy czym jego kompetencje nawet w kwestii ciała kobiecego wydają się
niespecjalne, skoro tyle przepuszczono tam błędów photoshopowych). To trochę
tak, jakbyś porównywał Maksymiuka i faceta, co ma stragan z kasetami.
Co do
onanistów pełna zgoda - bo, przykro mi, ale z samego siebie się
śmiejesz.
Pozdrawiam i życzę więcej szacunku,
Anna
inteligent pracujący  - USTAWKA celebrytów   |27.03.2011 10:34:13
dla mnie to była ordynarna ustawka, pod Donalda Tuska. Na koniec tego spotkania
wszyscy prawie omal, że dali sobie buzi na pożegnanie. Przechodzący kryzys
twórczy cwaniacy skundlili się do tego stopnia, że postanowili zaistnieć przy
pomocy polityki, przy okazji obrażając inteligencję Polaków. Do Autora:dobry
tekst, choć można było ostrzej skomentować, na pewno Ci tzw. intelektualiści to
nie "wieszcze" Narodu.
lubat  - dzięki za relację…   |27.03.2011 12:25:14
bo ja gdzieś po 20 minutach słuchania ględzenia "miszczuf" przełączyłem
tivi na inny program.
antenka_beretowa   |27.03.2011 12:43:37
Tefałen i Walter zrobili "Śniadanie na lodzie z premierem", zrealizowali
zyski z reklam z przedsięwzięcia biznesowego. Artyści byli grzeczni, to chyba
dostaną telefony z zaproszeniami na następne śniadania,wszystko spoksik a tu
p.Tomasz wprowadza niepożądane i nikomu niepotrzebne zgrzyty w kraju z widownią,
która chce ,żeby jej wmawiano,że bibułka jest ważniejsza od bułki i każdy może a
nawet chce zostać Blejkiem Carringtonem.
Orvietto   |27.03.2011 13:46:28
Mnie się tez wydaje, ze Tusk wypadł nieźle.
grzesie2k   |27.03.2011 13:54:38
@skibad

Jeżeli jesteś w stanie porównać pyskówkę obłąkanego, rzucającego
jakieś pedalskie aluzje Kukiza, krzykliwego Hołdysa, Marcina
"Mam-problem-z-konstrukcją-zdania" Mellera i piarowego Donka do seksu…
to ja mogę co najwyżej współczuć.
gogo  - do skibada   |27.03.2011 21:55:40
panie skibad. piątek nie robi z mellera ograniczonego-prostaka-celebryte,
chociaż oczywiście z łatwością by mógł, to sztuka niewielka. Owszem wytyka mu
gołą dupę playboya, ale tak to już jest, że jeśli ktoś w swoim życiorysie ma akt
kurestwa to on będzie się z anim wlókł. Można oczywiście go wybaczyć, ale nie
uda się go zapomnieć. pan piątek wytyka mellerowi, że ten korzystając z okazji
mógłby wyjść poza playboyowski schemat zadawania pytań i przesunąć meritum
rozmowy z jałowych pierdnieć na kwestie bardziej interesujące ogół. tyle w
temacie mellera.
skibad   |28.03.2011 00:01:45
@ anna&gogo. podobnie jak p. piatek i muzycy jest pani emocjonalna i
merytorycznie odległa od tematu. nie porównuję zdolności literackich mellera i
piątka. piątek krytykuje mellera za jego postawę życiową, szydzi z jego
inteligencji a nawet pozwala sobie wyśmiewać jego fizyczność więc jeżeli to mi
zarzuca pani brak szacunku to nie mamy o czym rozmawiać. chyba wlaśnie dlatego,
ze pół zycia spędziłem w kraju, w którym kultura znaczy tyle, ile powinna, ze
zdumieniem spostrzegam dziś, że spontaniczne okazywanie nienawiści i brutalny,
prymitywny język to nie tylko domena ludzi źle wykształconych i starszych w
polsce tylko sport narodowy: pan gogo pisze, że praca w playboyu to akt
kurestwa. to zabawne, że taka wypowiedź pasuje równie dobrze do słuchacza radia
maryja jak lewackiego tropiciela spisków globalnych korporacji. życzę państwu i
autorowi więcej tolerancji i pozytywnego nastawienia do życia i do ludzi. wtedy
kultura znajdzie w naszym życiu zasłużone sobie miejsce. no i seks będzie
bardziej udany:) żegnam
druknepf  - Łatwizna   |28.03.2011 00:21:08
Tusk nie mógł, najzwyczajniej nie było możliwości, ażeby poległ w dyskusji z
tymi panami. Nie, nie dlatego, że uważam jego interlokutorów za słabszych
intelektualnie, ale z powodu ich ograniczonej wiedzy na tematy o które pytali
premiera. Gdyby skupili się na estradzie i lekkich formach twórczości
rozrywkowej, to mieli by jakieś szanse zagonić Tuska w kozi róg. Większość z
tych pytań mógłby pan premier usłyszeć od dowolnie wylosowanej grupy obywateli (
może obywatelki też by weszły do składu). Jestem też przekonany ( do granicy
pewności), że ci przypadkowi (losowi) obywatele pytaliby o problemy, których owi
czterej dyskutanci po prostu nie mają, a nawet nie mają pojęcia o ich istnieniu.
No, dlatego tak łatwo poszło panu premierowi.
Pan Epicki   |28.03.2011 03:11:57
Ile powinna znaczyć kultura? Co to za mityczny kraj, w którym kultura znaczy
tyle co powinna? I co to jest kultura?
Vincent  - Ludzie chałtury   |28.03.2011 23:14:28
Zabawowy tekst i trafny. Bo przepraszam, ale jaki wkład ma Kukiz i reszta do
kultury to nie wiem doprawdy chyba że zbyt wysoko tę kulturę sobie mierze, chyba
że chodzi o kulturę w TVN po 20stej albo w innych komercyjnych mediach w Polsce.
Ile oni poświęcają czasu antenowego kulturze? Jak się mają ci Panowie do reszty
społeczeństwa też zupełnie pojąć tego nie potrafię, jakim kluczem ich wybrano?
Nikt inny się nie zgodził? a może klucz najniższych angaży? a może ich
wszystkich byłe albo obecne dziewczyny na kontrakcie w ITI bawią?
Thome  - Drugie śniadanie miszczuf.   |29.03.2011 13:54:52
Taka sobie zazdrość. Niech red. Piątek zaprosi Tuska i zrobi sobie pogadankę ze
"światem sztuki" na tle specjalnie w tym celu wypożyczonych biednych
dzieci obwiązanych łachmanami i całej rzeszy świeżo w tym celu
"wykluczonych" (np. pana Roberta Biedronia w niefirmowych ciuchach).


I czy red. Piątek chce nam udowodnić, że "całkowicie zdegenerowany przez
jednomandatowe okręgi wyborcze" świat anglosaski powinien się uczyć od
przeżywającego rozkwit i nie-zabetonowanego systemu proporcjonalnego w naszej
kochanej i najulubieńszej Polsce?:))))
Eida  - Do Skibada   |29.03.2011 23:16:11
"radzę więc, panie piątek, uzbroić się w to swoje poczucie
humoru (na dobry
początek) i pójść coś poderwać zamiast siedzieć za barem"

COŚ poderwać??
Rozumiem, że tym CZYMŚ jest… kobieta?

Przynajmniej rozumiem dlaczego tak
usilnie próbuje pan bronić Mellera. Żal.
kolibroda  - srutututu   |29.03.2011 23:41:39
staniał już browar w tym wspaniałym nowym świecie czy nadal comercha lewicowa..a
co do tego cyrku w faun enie to..niewarto sobie nawet dupy zawracać..dobrze że
sno=bie nawzajem lodów nie zrobili..Ci wspaniali przedstawiciele Wielkiej
kultury..przez duże KKKKKK
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 28.03.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.78460 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273