NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Śmierć białej czekoladzie Drukuj
Tomasz Piątek   
08.11.2011

Idę sobie po ulicy w Warszawie, przed wejściem do jakiejś restauracji potrącam kogoś z grupy jakby biznesmenów. Bardzo specyficznych biznesmenów: garnitury w prążki, wzrok orli, niczym Steve Buscemi w „Boardwalk Empire”, no po prostu gangsterzy wyższej klasy. Potrącam, potykam się i…


 – Przepraszam, czy nic się panu nie stało? – pyta jeden z nich, doskonałą polszczyzną, ale z obcym akcentem. Twarzy, jeśli mogę sobie pozwolić na taki rasistowski komentarz, też nie ma polskiej. To stuprocentowy Anglosas.

  – Nie, wszystko w porządku. 

 – To dobrze - odpowiada i wraca do rozmowy z kolegami. Mówi po angielsku: – To są uralscy dostawcy gazu. Mają doskonałe układy z Chevronem i z Halliburtonem. Polecam ci ich.
 – A jak sytuacja w Polsce? – pyta drugi z nich.
 – Śmiesznie. Mają tu takiego pociesznego ministra finansów, nazywa się Rostowski. Tu w Polsce rozpowszechnia się idiotyczna obsesja na temat długu publicznego. Rostowski ma jakieś głupie pomysły na temat kupowania euro. Robi duże szkody.
I tu dopada mnie refleksja: rzeczywiście, jakie śmieszne jest przeświadczenie, że taki Rostowski mógłby być kimś ważnym. Albo Putin. Tak naprawdę ważne jest to, kto ma doskonałe układy z firmą Halliburton, która dla swojej prywatnej korzyści wywołała wojnę w Iraku.

  

Nagle moi biznesmeni-niby-biznesmeni zdają sobie sprawę z tego, że ich podsłuchuję i patrzą na mnie groźnie. Już nic nie powiedzą. Szkoda. Ulice warszawskie czy też waszyngtońsko-warszawskie nie będą zdawać mi sprawy ze swoich sekretów. Może dlatego, że od paru lat nie jestem warszawiakiem. Jestem z Łodzi.

  

Na mojej ulicy w Łodzi jest Żabka. Sklep Żabka. Ten sklep to instytucja, ponieważ mieści się dokładnie na granicy wpływów pomiędzy Widzewem, a ŁKS-em. Od czasu do czasu wychylam się przez okno i widzę soczyste liście, jakie pod sklepem Żabka wymierzają sobie kibice obu klubów. Czasem przedzieram się pomiędzy nimi, żeby kupić białą czekoladę albo białego Liona (batonik Lion z białej czekolady). Tak się składa, że nie znoszę słodyczy, jedyną postacią, w jakiej mogę przyjmować słodycze, jest biała czekolada, bo tę akurat lubię.

  

W Żabce jest pan z Żabki. Franczyzer, czyli mówiąc po ludzku, feudalny dzierżawca tego sklepu. Pan z Żabki jest instytucją. Nieraz go widzę, jak wybiega na ulicę i wyrywa kibolom z ręki piwo, które próbowali ukraść.
Przychodzę do Żabki i proszę o białą czekoladę. Nie ma. Proszę o białego Liona. Też nie ma.

  

 – Wszystkie wyroby z białej czekolady zostały wycofane – mówi pan z Żabki.
 – Ale tylko w pańskim sklepie, czy na szczeblu ogólnopolskim? – pytam oszołomiony.
 – Na szczeblu ogólnopolskim – odpowiada pan z Żabki. – Gorzej schodziły. Normalna czekolada zawsze trochę lepiej schodziła.

  

Jasne. Rozwinięty kapitalizm. A większość konsumentów najwyraźniej chce, żeby czekolada miała barwę kupy. Tam, gdzie wszyscy szaleńczo konkurują ze sobą, nie ma miejsca dla tych, którzy choć odrobinę miejsca na półce poświęcają temu, co się trochę gorzej sprzedaje. Każde miejsce na półce musi być wykorzystane w stu procentach, bo jak ja nie wykorzystam w stu procentach, to wykorzysta konkurencja. Dlatego teraz w sklepach będzie tylko to, co podoba się dominującym 60 czy 80 procentom populacji. Pozostałe 40 czy 20 procent może iść się pieprzyć. Czyli drałować do delikatesów, do Almy na przykład, po białą czekoladę, bo tam jeszcze jest.

  

Podobno wolny rynek miał nam przynieść większą wolność wyboru. Tymczasem zaczyna odtwarzać stare komunistyczne schematy: sklepy „ogólne”, w których niewiele można dostać, i Pewexy, w których jest biała czekolada.

  

Ale nie ma co narzekać. Podobno szykuje się następna wojna, w której my, jako wierni sojusznicy Ameryki, znowu weźmiemy udział. Wspomniana wyżej firma Halliburton chce najechać Iran i w związku z tym Izrael gotów jest wypowiedzieć Iranowi wojnę. Zamiast wspierać opozycjonistów irackich i pomagać im obalić iracki reżim w sposób pokojowy, lansuje się wizję kolejnej „wojny wyzwoleńczej”. I tu mogą się pojawić o wiele gorsze bóle, niż brak białej czekolady.

  

www.tomaszpiatek.pl     

  

  

  

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
knedlik   |08.11.2011 19:23:26
mi tez znikło pare moich ulubionych rzeczy z półek sklepowych, tak to jest gdy
nie ma sie dominujacego smaku.
daras1983   |08.11.2011 20:52:20
To nie wiem co Pana bardziej boli. Koncerny naftowe czy brak białej czekolady??
sam   |08.11.2011 21:20:12
Panie Piątek, czy pan jest z lewicy kulinarnej.
3x   |08.11.2011 21:39:06
Irańskich, chyba?
viking   |09.11.2011 10:24:20
Uwielbiam felietony Piątka za ich niezamierzoną komiczność ;)
Ostatnio, nowym
ich elementem stało się "wyrażanie niewyrażalnego", tzn. ubieranie mało
poprawnych z punktu widzenia wyznawanej przez autora ideologii poglądów, w taki
sposób, żeby się w tej ideologii gładko zmieściły.

W kapitalizmie są kolorowe
półki i duży wybór, tylko wielu ludzi nie stać na jego dokonywanie. Im bardziej
"socjalistycznie", tym wybór jest mniejszy, ale rzeczy są dostępniejsze
dla ogółu. W Szwecji do lat 90 prawie każdy produkt typu kawa, czekolada itp.
występował w jednej, dwóch wersjach.
Powiedziałbym, że do dziś wybór w
supermarketach jest mniejszy niż we Francji czy w Niemczech.
Ale mniejsza nawet
o to. Mnie najbardziej rozśmieszył obraz rewolucjonisty i radykalnego do bólu
antykapitalisty, który udręczony neoliberalną opresją idzie kupić czekoladę w
najbardziej "burżujskim" sklepie spożywczym, jaki jest w tym kraju,
czyli w Almie. Zapewne jeszcze "rozwinięty kapitalizm" tak bardzo go
poniża, że jest "zmuszony" kupić taką belgijską (5 zł za jedną
pralinkę).
Bo ta nasza polska biała czekolada, w tych neoliberalnych czasach,
jakoś straciła swą delikatną smakową nutę …
Gra_ce   |09.11.2011 10:36:09
"Tam, gdzie wszyscy szaleńczo konkurują ze sobą, nie ma miejsca dla tych,
którzy choć odrobinę miejsca na półce poświęcają temu, co się trochę gorzej
sprzedaje." - ciągle jest miejsce, ale nie w sklepach typu Żabka. Żabka nie
udźwignie wszystkich potrzeb konsumenta. Kapitalizm/korporacjonizm ma wiele
patologii, aleć wolność do wyboru asortymentu w sklepie nie należy do
najbardziej zatrważających. Nie dajmy się zwariować, bo to osłabia rzeczywiście
istotne argumenty na rzecz krytyki systemu w jakim żyjemy.
ramone.alcin   |09.11.2011 12:39:50
A ja od lat tesknie za kremem Snickers. Tez nigdzie nie ma.
soso  - piękne:-)   |09.11.2011 13:45:24
Mam cichą nadzieję, że w Almie ten batonik Pan zwędzi. Niech mają za swoje!
aa  - biedronka   |09.11.2011 14:06:20
w biedronce chyba jeszcze da się kupić białą czekoladę, ale nie jestem pewien bo
ja akurat białej nie lubię:))

proponuję sprawdzić
biały tygrys  - biała dla pana Piątka   |09.11.2011 14:07:13
coż za rozczarowanie! jako że też jestem fanem białej, gorąco polecam Panu
Piątkowi zajść do ‘Biedy’ - dostanie tam pan kilka form białej czekolady
(klasyczna tabliczka, czy baton z preparowanym ryżem), do tego wciąż działa
promocja białego Lajona w wersji XL.
czyżby lewicowi publicyści nie znali
asortymentu "sieci ludu"?… która nota bene rozwija się w Polsce niczym
nowotwór, adaptując się do wszystkich możliwych powierzchni handlowych…
daras1983  - @ramone.alcin   |09.11.2011 14:36:49
A pamiętasz gwiazdki czekoladowe MilkyWaya.
Też już ich nie ma:-(
tomeksz  - Lubię piatkową literaturę..   |09.11.2011 14:40:24
.. zgodnie z oczekiwaniami autor utrzymał napięcie do ostatniego akapitu. Już
myślałem, że nic nie da się napisać o niedobrym Izraelu w kontekście białej
czekolady i Anglosasów.. ale udało się.
Wolny rynek jak go zdefiniowano kilkaset
lat temu dawał wolność wszystkim. Dzisiaj nie ma wolnego rynku. Najbardziej
wolnorynkowa ustawa o działalności gospodarczej była uchwalona w 1988 r. Od
tamtej pory została rozbudowana o dorodne grono zastrzeżeń koncesyjnych. W
światowej gospodarce rządzą korporacje, które z założenia są przeciwne
definicyjnemu wolnemu rynkowi i rozumieją go jednoznacznie jako rynek im
dostępny.
tomeksz  - Czekolada chili   |09.11.2011 14:41:50
A ja opłakuję czekoladę chilli, która pojawiała się w ofercie wiodących
producentów. Ale że nie robili czekolady dla mnie tylko dla innych to ją
wycofali.
Chyba napiszę petycje.pl "wrócić mi czekolade chilli!"
Kazio  - Ten Piątek to ma fantazję   |09.11.2011 16:34:36
Może jakiś podtytuł dla tych felietonów. Np. "Co mi się śniło" albo
"W lewo, do krainy fantazji"
tajna  - he he   |09.11.2011 22:48:55
Fajny tekst, ale końcówka mnie przeraża, bo ja też od jakiegoś czasu obawiam się
wojny, dużo na to wskazuje:(
jkowgli  - Nie rozumiem   |10.11.2011 16:32:05
To w koncu jak: ten Rostowski to kretyn, czy nie kretyn, bo sie przy tej
czekoladzie pogubilem.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 08.11.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.40829 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273