|
– Panie Žižek, posuń no się pan. Kiedy w latach 50. Picasso przyjechał do Polski, Mrożek opublikował takie rozmówki: jak rozmawiać z Picassem. Na przykład: „Panie Picasso, posuń no się pan”. Panie Žižek, pan mi zrobił zamieszanie w mózgu. Ja już miałem wszystko poukładane: jestem liberałem, ale jedyną szansą na przetrwanie wartości liberalnych, jest socjaldemokracja. Więc jestem socjaldemokratą. Protestanckim, skandynawskim socjaldemokratą. A pan mówi: komunizm. – Bo jedyną szansą na przetrwanie wartości liberalnych jest komunizm. Komunizm, nie socjalizm. Bo największym zagrożeniem dla wartości liberalnych jest kapitalizm. A socjalizm jest związany z kapitalizmem, jest z nim nieodłącznie sprzężony. Kapitalizm prowadzi do socjalizmu, a socjalizm do kapitalizmu, jak to zresztą widzieliśmy na przykładzie naszych krajów, nie? Socjalizm jest wpisany w kapitalizm, jak antyteza w tezę, razem tworzą syntezę: kapitało-socjalizm. Tak, jak cyklicznie w kapitalizmie pojawiają się kryzysy, tak samo cyklicznie pojawiają się socjalizmy w kapitalizmie. Bandycki kapitalizm pod naciskiem mas się socjalizuje, tworzy państwo dobrobytu, w tym państwie dobrobytu ludzie zaczynają wierzyć, że kapitalizm jest dobry, zaczynają ufać kapitalistom, głosują na Reagana i kapitaliści znowu mogą bezkarnie być bandytami, jak to sami teraz widzimy. Błędne koło. W ten sposób ci, którzy czynią kapitalizm łagodniejszym, w rzeczywistości przedłużają udrękę, pomagają przetrwać bandytom. Jak to powiedział Oskar Wilde, najgorszymi właścicielami niewolników są ci najłagodniejsi. Ja mówię, że trzeba rozerwać to błędne koło, rozbić triadę: kapitalizm, socjalizm, kapitało-socjalizm. Rozbić to błędne koło może komunizm. Rozumiany jako radykalna Wspólnotowość, czysty Uniwersalizm. Nie jakiś tam multikulturalizm, że niby wszystkie kultury są dobre. Nie, nie wszystkie kultury są tak samo dobre. Ale wszyscy ludzie są braćmi. Teraz, gdy widzimy egipskich studentów na placu, nie wiemy, czy to islamiści, czy zgnili liberałowie, czy jacy. Ale wiemy: walczą o wolność i nasze serce bije dla nich przez moment.
– Bardzo krótki moment. Konkretna kultura, do której należy dany człowiek, jest dla niego, no właśnie, konkretna. A ogólnoludzka wspólnota jest czymś abstrakcyjnym. Ludzki umysł może się na niej zatrzymać tylko przez bardzo krótki moment. Potem znowu ześlizguje się w swoje przyzwyczajenia, w swoją kulturę. Jak pan chce stworzyć taki Uniwersalizm, w którym Obcego umielibyśmy nie tylko uszanować przez chwilę, ale naprawdę poczuć? – Dobre pytanie. I dobra odpowiedź: literatura, głupcze. Wielkie dzieła literatury. Powstały w swoim kraju, w swoim języku, w swoim czasie. Te największe są jeszcze bardziej zakorzenione w swojej kulturze i w swojej epoce. A jednak świat, jaki tworzą z elementów tej kultury, jest tak mocny, że funkcjonuje poza swoim czasem i swoją kulturą. Jaka jest najlepsza adaptacja filmowa Dostojewskiego? To Idiota Kurosawy. Osadzony w Japonii tuż po II wojnie światowej. Nie wiem, czy jest coś, co mocniej dowodzi, że możemy się nawzajem poczuć i nasze serca mogą bić dla siebie i możemy wspólnie walczyć o wolność. Co jest napisane na tej kapliczce?
– Z Maryją w III Tysiąclecie.
– No tak. Pejzaż macie płaski, ale kraj ciekawy. Wczoraj, gdy mówiłem o Kościele katolickim, nie chciałem być zbyt ostry, nie wiedziałem, jak daleko się posunąć.
– Panie Žižek, posuń no się pan.
– No dobra, posunę się trochę dalej. Smutne to jest, smutne i wkurwiające, kiedy oni bawią się w osądzanie. I tacy są w tym przewidywalni! Oni nie dopuszczają krytyki w kwestii pedofilii, bo to musi być jakiś ich rytuał inicjacyjny. Jakby mówili: „Odczepcie się od tego, to są nasze wewnętrzne sprawy, małe dzieci lepiej rosną dla Kościoła, jak się je pomaca, dzięki temu chłopcy stają się mężczyznami, a klerycy – kapłanami”. Ale jak się tylko zdarzy jakiś skandal poza Kościołem… Był taki skandal u nas w Słowenii. Był wpływowy lekarz, transseksualista, dawniej kobieta, potem mężczyzna. Miał trzy potworne rotweilery. I kiedy te rotweilery pogryzły kogoś, to dzięki jego kontaktom nie tylko ich nie zastrzelono, ale zwrócono mu je, żeby nadal się z nimi prowadzał. No i wtedy te rotweilery zjadły jego. A kiedy psy w końcu zastrzelono i zrobiono im sekcję, w odbycie jednego z nich znaleziono plastikowy penis. A u pozostałych – ślady wielokrotnej penetracji. Mroczny skandal, przyznaję. Ale nasz Kościół katolicki natychmiast zaczął sprawę nagłaśniać aż do mdłości, wrzeszcząc: do tego dochodzi, jak się zmieni płeć! Gwałci się rotweilery. Ale kiedy wychodzą skandale pedofilskie w Kościele, wtedy Kościół katolicki nie mówi: do tego dochodzi, jak się jest katolikiem! Gwałci się dzieci. Ale przepraszam, bo może znowu mówię za dużo.
– Nie, tylko przypomniało mi się, co pan mówił wczoraj, że chce pan na nowo napisać Antygonę. Chciałem pana zapytać, kto jest najważniejszą postacią w Antygonie, według pana.
– Hajmon. Syn Kreona.
– Bingo.
– Nie ma takiej postaci.
– Bingo w sensie trafiony-zatopiony. Każda postać wyraża pewną formę więzi międzyludzkiej. Antygona to philia, pierwotna miłość rodzinna-rodowa-plemienna. Kreon to polis: cywilizowana więź polityczna, łącząca obywateli jednego miasta. Hajmon – który daje się zakopać żywcem z Antygoną, chociaż nie jest jej krewnym, wbrew woli ojca i wbrew woli miasta – nie jest ani philią, ani polis. Hajmon to eros, to nasza współczesna miłość, przekraczająca wszystkie niecywilizowane i cywilizowane bariery. Z konfliktu philii i polis rodzi się eros. Antygona jest ciepła i ciemna, Kreon jest jasny i zimny, dopiero Hajmon jest jasny i ciepły.
– To kto jest czarnym charakterem?
– To tragedia, panie Žižek! W tragedii nie ma czarnych charakterów.
– Wiem, ale skoro mamy ciepłą-ciemną, jasnego-zimnego oraz jasnego-ciepłego, to brakuje nam jeszcze czwartej postaci, najstraszniejszej: ciemnego-zimnego. Muszę uzupełnić tę lukę, kiedy będę pisał Antygonę. Dopiszę tę postać.
– Może tą postacią jest Śmierć? Wszechobecna w Antygonie?
– A może Chór, który na końcu objawi się jako kolektywistyczny Komitet Generalny i wyśle wszystkich do gułagu. Ja jednak spodziewałem się, że Polak opowie mi Antygonę inaczej. Że Polinik to Armia Krajowa, Antygona to Solidarność, Kreon to generał Jaruzelski, komunistyczny establishment, a Hajmon to dzieci komunistycznego establishmentu, które stanęły po stronie narodu i Solidarności. Hajmon to Adam Michnik.
– Ale czy Michnik jest jasny i ciepły? Jest wyjątkowo zimny.
– Hajmon jak dorósł, to upodobnił się do tatusia. A skoro już mówimy o waszej polityce, to który z bliźniaków wydawał się wam bardziej jasny, a który ciemny? Ten żywy, czy ten martwy?
– Nadal trudno ich rozdzielić, bo ten żywy ciągle prowadzi swojego brata ze sobą, na smyczy. Ma taką smycz zapuszczoną pod ziemię, jakby dla kreta giganta. Ten żywy, Jarosław, był na pewno bardziej jasny, bo bardziej intelektualnie sprawny. Ale zarazem był i jest bardziej ciemny, bo wykorzystuje ten intelekt do bardzo mrocznych pomysłów.
– Jeśli żywy bliźniak jest bardziej mroczny od martwego, to musi być naprawdę mroczny. Zapamiętam to sobie. Kiedy zapytają mnie o to, co jest ciekawego w polskiej sytuacji politycznej, odpowiem: Jarosław Kaczyński. Mroczniejszy niż śmierć.
www.tomaszpiatek.pl
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...