Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Paetz Shop Boys vs. Luther Warriors Drukuj
Tomasz Piątek   
18.06.2010

Dzień dobry wszystkim. Najpierw komunikat oficjalny. Klerycy z diecezji poznańskiej proszeni są o jak najszybsze przeniesienie się do innych diecezji. To znaczy, ci klerycy, którym nie odpowiada molestowanie seksualne. Seks-kato-karierowicze mogą zostać, a właściwie powinni. Watykan przywrócił Juliuszowi Paetzowi prawo do pełnienia obsługi arcybiskupiej. Znowu będzie bierzmował młodzianków i wyświęcał kleryków. Smacznego. Żeby pozostać przy smacznym: katolicy, jak uświadomił nam złotousty Jan Pośpieszalski, uważają homoseksualistów za miłośników kiszki stolcowej. Czy dlatego więc mówią o stolcu arcybiskupim? 

  

Każdy, kto przeczyta powyższy akapit, może mi powiedzieć, że nadaje się on do „Nie”. Każdy może mi powiedzieć, że zachowuję się tak samo obrzydliwie jak katolicy, że nie mam szacunku dla przeciwnika, że nie mam skrupułów.

  

I ten, kto tak powie, będzie miał rację. W tej jednej walce nie mam skrupułów, dla tego akurat przeciwnika nie mam ani grama szacunku. Nie po tym, co widziałem w Polsce przez ostatnie 20 lat. Nie mam za złe katolikom, że chcą zakazu aborcji, że walczą o ugruntowanie katolickiej tożsamości kulturowej w naszym kraju. Każdy ma prawo do swoich celów, także wątpliwych (jak zakaz aborcji) czy obrzydliwych (jak ugruntowywanie katolickiej tożsamości). Mam za złe katolikom, że walcząc o te swoje cele, wylali dziecko (nienarodzone zresztą) z kąpielą, zniszczyli naszą embrionalną demokrację. I zrobili to, wycierając sobie gębę imieniem Jezusa (chociaż, trzeba przyznać, częściej posługiwali się imieniem swojej pogańskiej bogini, tak zwanej Matki Boskiej, która nie ma nic wspólnego z biblijną Marią, matką Jezusa). 

Przypomnę dobrze znane fakty. Ludzie, którzy głosowali na Kwaśniewskiego, na przykład, chcieli prawa do aborcji. Kwaśniewski wygrał wybory – i ludzie przekonali się, że kto by czego nie chciał i kto by czego nie wygrał, zawsze i tak wygrywają Men in Black, Faceci w Czerni. Wtedy okazało się, że Zachodem nie będziemy. Na Zachodzie spór ideowy w kwestiach gospodarczych został zablokowany, ale nadal jest możliwy w kwestiach obyczajowych. U nas zablokowano również ten drugi i nic dziwnego, że ludzie całkowicie stracili zainteresowanie polityką. To, jak katolicy załatwili tę sprawę, uważam za nikczemne. Ten pokaz arogancji, to mówienie ludziom wprost: nic tu od was nie zależy, nie macie nic do gadania, a jeśli myślicie inaczej, to jesteście mordercy i też nic od was nie zależy. Przypominam tu takie stwierdzenia: że nie można powierzyć kwestii aborcji przypadkowemu społeczeństwu, że nie głosuje się nad moralnością (a potem zagłosowali, skurwysyny, tylko w parlamencie, zamiast zrobić referendum).

  

Dlaczego wspominam te dobrze znane fakty? Bo te dobrze znane fakty zbyt łatwo zostały zapomniane. Udajemy, że nie pamiętamy, a może już naprawdę nie pamiętamy, kto nam napluł w twarz i do tej pory bezkarnie pluje. Gdybyśmy pamiętali, nie podawalibyśmy ręki katolikom. 

Oczywiście, wiem, że to ostatnie (niepodawanie ręki katolikom) jest propozycją nierealną. Boy-Żeleński już kiedyś nazywał Kościół katolicki „naszymi okupantami”. Podobnie Jan Walc, solidarnościowy antykomunista zresztą, do celów walki z papizmem też spróbował przywołać etos narodowo-powstańczy („Nie daliśmy się carycy Katarzynie, nie damy się Nowinie-Konopczynie” – napisał o kato-posłance, któż ją dzisiaj pamięta, która nazwała nasze społeczeństwo przypadkowym). Walc spróbował i zaraz potem umarł (hm). Razem z nim umarła ta jego  próba. I chyba przeżyć nie mogła. Oczywiście, kuszące jest wspominanie, jak to w czasach różnych okupacji Polacy bojkotowali na różne sposoby Rosjan, Prusaków czy Jaruzelaków. Ale raczej nic z tego wspominania nie wynika i nie wyniknie. Dlaczego?

  

Po pierwsze dlatego, że ludzie świadomi zła katolicyzmu stanowią w Polsce mniejszość, nie tak małą, ale ciągle mniejszość - i to mniejszość skutecznie zagłuszaną przez media wypełniające przestrzeń publiczną plastikowo-jasełkowym kato-polo. Gdybyśmy przestali podawać ręce katolikom, to gnijący w swoim chlewiku Sarmata nawet by tego nie zauważył. A po stu latach, kiedy by wreszcie zauważył, uznałby nas za dziwną sektę Niedotykalnych i bez pogromów by się nie obeszło. 

Po drugie dlatego, że ludzie świadomi zła katolicyzmu są też świadomi zła tkwiącego w polskiej tradycji narodowo-powstańczej. I nie mają żadnej ochoty na wpisywanie się w tę tradycję. Nie wsiąda na koń i nie wjadą księdzu na parafię z lancami, bo na sam widok konia i lancy robi im się mdło. Książąt Poniatowskich antyklerykalizmu raczej nie będzie.

  

Od razu chce się zapytać: a inne sposoby walki? Model powstańczo-narodowy skisł i zdechł, ale przecież nie jest jedyny. 

Owszem. Istnieje wolterowski model „ecrasez l’infame” czyli „zmiażdżcie nikczemność” (tym ostatnim słowem Wolter określał właśnie papistowskie przesądy). Jest to model edukacyjno-wyśmiewający. Wolter realizował go przez całe życie: w swoich dziełach oficjalnych rozsiewał aluzyjne wzmianki o katolickich nadużyciach, a w swoich dziełach „podziemnych” wyśmiewał je otwarcie i bezlitośnie. W wulgarnej formie ten model realizuje właśnie pismo „Nie”, które wśród bluzgów podaje przykłady katolickich przekrętów i kłamstw, a potem je wyśmiewa. Niestety, nawet w tak prostackiej formie, jak robi to „Nie”, model „ecrasez l’infame” odwołuje się do rozumu, do kultury argumentowania, dyskusji, logiki. W swojej postaci edukacyjnej ten model podaje przykłady i pozostawia człowiekowi wyciągnięcie wniosków. W swojej postaci prześmiewczej - odwołuje się do poczucia humoru, a więc pewnego w miarę “obiektywnego” zmysłu, który pozwala człowiekowi dostrzegać dysproporcje i nieprawidłowości we wszystkich rzeczach, nawet w „najświętszych”.

  

Niestety, w naszych czasach rozum, argumentowanie, dyskusja, logika, nawet humor - również zdechły. Upadek kultury opartej na słowie, spadek czytelnictwa, inwazja komunikacji kolorowo-hałaśliwej uodporniły ludzi na argumenty. Co więcej, w Polsce zainteresowanie dla logicznej debaty spadło jeszcze bardziej po tym, jak została rozdeptana, właśnie przez sam Kościół katolicki. Teraz każdy uznaje już tylko argumenty i dowcipy swojej partii, swojego lidera, swojego papieża czy antypapieża – bo te argumenty i dowcipy zna, nie musi już się nad nimi zastanawiać. I każdy dobrze wie, że żadne argumenty nic nie zmienią, że nikt tu nikogo nie przekona, bo liczy się tylko „My tak chcemy!”, a nie jakaś tam argumentacja. W tej epoce Wolter musi zejść już nie do podziemi, a wręcz do mocno niepachnącego kanału, do „Nie”, z którego nawet bluzgi nie docierają na powierzchnię, a co dopiero słowa rozsądku. Wolter z bagienka żadnej rewolucji już nie wywoła. 

Być może powinniśmy więc wypracować sobie nowy model walki z Kościołem. Na pewno nie wolno zakładać, że postępująca modernizacja-laicyzacja sama Kościół pożre, „tak, jak się to stało na Zachodzie w latach 50, 60, 70…”. U nas zachodzą inne procesy. I nie bedą one, jak to już widać gołym okiem,  dokładnym odwzorowaniem tego, co przeszedł Zachód w latach 50-70. Gorzej: częściowo idą w odwrotnym kierunku. Mam tu na myśli przede wszystkim edukację - a to przecież od niej zależy w dużej mierze, co społeczeństwo wie i w co wierzy.

  

Proponuję dyskusję na łamach KP – co i jak zrobić z katolicyzmem? Nie ukrywam, że moim ulubionym modelem jest model Lutra, aczkolwiek wiem, że nie dla każdego jest on akceptowalny. W tym modelu częściowo mieszczą się dwa pozostałe. Walczyć z papizmem jak z wrogiem narodowym, wyśmiewać jego absurdy, ale przede wszystkim zaproponować inną, prawdziwszą duchowość.

  

Aż chciałoby się tym optymistycznym akcentem zakończyć felieton. Ale zdaję sobie sprawę, że model Lutra może być dzisiaj równie anachroniczny jak pozostałe. Bo dzisiaj ludzie tak samo jak nie chcą dyskusji, nie chcą też prawdziwszej duchowości. Wolą plastikową. Do czego katolicyzm doskonale się nadaje.

Dlatego zakończę innym optymistycznym akcentem. Moja Hania, razem ze swoimi Zielonymi towarzyszkami walki, zrobiła zajebisty performans artystyczno-medialny, który zakończył się manifestacją uliczną. I wywołał popłoch (a może rozmarzenie?) wśród polskich deweloperów. Zapraszam na stronę www.greedex.pl, gdzie można zobaczyć istotę tego performansu w pigułce. www.tomaszpiatek.pl
Komentarze
Dodaj nowy
Roger  - podajmy sobie ręce   |17.06.2010 21:54:57
Nawoływanie do niepodawania rąk przeciwnikom ideowym jest koszmarnym błędem
polskiego piekiełka. Bojkot towarzyski może prowadzić w rozwinięciu do wojen
religijnych.

Jeśli rozmówca ma inne idee, to należy z szacunkiem obserwować
jego argumentację i postawę w działaniu. Jeśli jest spójna i bezinteresowna to
należy podawać mu rękę na powitanie. Nie trzeba podawać ręki nikczemnikom
załatwiającym sobie karierę za pomocą głoszenia idei.
Panmik   |17.06.2010 23:07:11
Greddex rulez! :-)))
Bombowa sprawa. Yes Women!
Razviedka   |17.06.2010 23:59:09
Strasznie brzydkie te klocki w parku. Nawet jak na prowokację :)
Apfelbaum   |18.06.2010 12:28:31
Aborcja w Polsce jest legalna. "Sprawa Agaty", "Sprawa Alicji
Tysiąc" dokładnie pokazują, że jest tak mimo wręcz szaleńczych prób
środowisk katolickich, by do niej nie dopuścić. Powiem więcej do czasu
wypowiedzenia Układu z Schengen nie można jej skutecznie zakazać, gdyż zawsze
będzie można pojechać do Szwecji.

Jedyna bariera ma charakter kulturowy i
ekonomiczny. Pierwsza z prawem związku wielkiego nie ma. Druga może być
skutecznie przezwyciężona nie tylko po zezwoleniu na nią w każdym wypadku, ale
również po refundacji. Natomiast zmuszanie kogoś do płacenia na proceder, który
uznaje za moralnie niegodziwy jest po prostu niefajne.
Rylew   |18.06.2010 20:09:01
Dyskusję na temat katolicyzmu popieram,
inną prawdziwszą duchowość także,

tylko nie wiem po co nam model Lutra
Czy nie lepiej mieć własną duchowość
jutra ?

Podstawą stwórca,
nie święta lecz wiekuista trójca,
materia,
energia i czasoprzestrzeń,
z niej człowiek w swoim środowisku
i w
społeczeństwie solidarnym.
Modlitwą nauka, grzechem głupota.
Spokojny   |18.06.2010 21:21:22
Nie ograniczalbym tej dyskusji do katolicyzmu. Uwazam, ze toksyczne jest cale
chrzescijanstwo, a nawet ogolnie toksyczne sa wszelkie monoteizmy. Choc
dostrzegam zwiazek miedzy forma monoteizmu a typowymi klopotami nacji w te forme
zaangazowanych. Katolicyzm to poddanie sie nieprzejrzystej, mafijnej strukturze
opartej na slepym posluszenstwie i zabobonach.

Cd.
Spokojny   |18.06.2010 21:24:59
To jest dodatkowa toksycznosc tej formy monoteizmu. Reformackie ruchy
chrzescijanstwa sa o tyle strawniejsze ze sama sila monoteizmu jest w nich
oslabiona przez proby uzycia racjonalnego myslenia. Dyskurs winy,
samoposwiecenia, kary, grzechu, magicznosc wspolnoty wiernych i wykluczenie
pozostalych, wreszcie pojecia "jedynej prawdy obiektywnej" - to wszystko
tez tam jest, ale oprocz tego jest tam tez to, co Europa jednak mimo
chrzescijanstwa zdolala zachowac z czasow dawniejszych, czyli pewne proby
zachowania w tym wszystkim jakiegos zdrowego rozsadku.

cd.
Spokojny   |18.06.2010 21:29:35
Mysle, ze forma rozwojowo najlepsza bylby taki synkretyzm duchowy laczacy to co
najlepsze z buddyzmu - jego doktryne pustki, nauke o cierpieniu i nietrwalosci,
jego odrzucenie pojec zla i winy i zastapienie ich pojeciami takimi jak
niewiedza, lgniecie, zaciemnienie, sila uwarunkowan itp, z tym co najlepsze w
kulturze lacinskiej. Czyli mam tu na mysli odrzucenie slepej wiary, uznanie
miejsca dla wielosci punktow widzenia, odkrycie, ze istnieja rozne kultury i ze
kazda jest na pewnym poziomie przekonana o wlasnej uniwersalnsci,

cd.
Spokojny   |18.06.2010 21:34:43
zdolnosc Europy do autonegacji i autorefleksji kulturowej, egalitaryzm, takze w
sferze duchowej, czyli odkrycie ze tak naprawde nie ma absolutnych,
niekwestionowanych autorytetow w kazdej sferze, wreszcie pewien realizm i
przyzwolenie na tworczosc, na zmiane, empiria itd. Te elementy polaczone w
duchowosci moga dawac rzeczywista madrosc - daja umysl z jednej strony
krytyczny, zdolny do osiagania rzeczywistych celow, demokratycznie nastawiony, a
z drugiej nie przywiazany jedynie do materialnego pragmatyzmu. Swiadomy smierci,
nietrwalosci i tego, ze swiat jest sposobem w jaki przezywamy swiat. Monoteizm z
elementami racjonalizmu moze byc jakims etapem na tej drodze, ale zle by bylo,
gdyby figura "osoby Boga" z calym bagazem wyobrazonych oczekiwan ze
strony tej osoby pod naszym adresem blokowaly nasz rozwoj na dluzej.
Zamorano   |18.06.2010 23:55:19
@Książąt Poniatowskich antyklerykalizmu raczej nie będzie.

Książe
Poniatowski to całkiem niezła Konstytucja Księstwa Warszawskiego, Kodeks Cywilny
Napoleona, zniesienie kar fizycznych w Wojsku Polskim, uwolnienie włościan,
Warszawska Szkoła Prawa, osłabienie barier stanowych (np. poprzez zniesienie
sądownictwa stanowego) i zdobycze francuskiej rewolucji. Strasznie nie lubię tej
maniery bezrefleksyjnego kopania w Księcia Pepiego :]
Qurd  - Kurdyjski punkt widzenia   |19.06.2010 12:35:56
Szanowny Panie Tomaszu,

1. Na szczęście są kraje bez katolików. Zawsze można
żyć jak człowiek, a nie jak Polak, i po prostu z katolickiego Iranu wyjechać.
2.
Pióro ma Pan świetne w felietonach, a powieści niestety nie znam.
3. Myśl, by
walczyć z czarnymi za pomocą Lutra uważam, przykro mi, za głupią po prostu.
Jeśli rani to Pańskie "uczucia religijne" to w nie mniejszym stopniu,
niż Pana warczenie pod adresem katolicyzmu rani katolików. Obie te religie są
siebie równe g… warte.
4. Żart Hani zabawny.

Kłaniam się, życzę kontynuowania
pisania felietenów i iluminacji metafizycznej, z lub bez heroiny, wszystko
jedno.
druknepf   |20.06.2010 12:39:51
KK jest objawem choroby umysłowej zwanej religią. Jeśli chcemy zwalczać KK, nie
możemy przystępować do leczenia objawów, należy zająć się przyczyną. Taka
terapia jest możliwa w systemie edukacji, ale z przyczyn nam znanych, system ten
został zawłaszczony przez religijną zarazę. Praktycznie nie ma żadnej możliwości
ażeby rodzice ucznia, którzy nie podzielają wiary w boga, mogli liczyć na naukę
etyki dla swojego dziecka. Osobiści wolałbym, ażeby zamiennikiem katechezy nie
była etyka, wolałbym religioznawstwo, czyli miecz na religię. Uczeń uzbrojony w
taką wiedzę, nie mógłby być obiektem szyderstw ze strony zindoktrynowanych
religijnie kolegów i koleżanek, ponieważ z łatwością by się bronił, a także
dawał do myślenia tym wierzącym.
Podsumowując: pierwsza linia frontu walki z KK
powinna przebiegać w okopach edukacji.
Zeitgeist   |20.06.2010 17:28:37
To i tak duży postęp. Ktoś na KP mówi o duchowości. Marnej, bo marnej (klasyka
to tradycja, a protestantyzm jej nie firmuje).
Zeitgeist  - KP   |20.06.2010 17:30:17
Kazdy ma swojego Paetza. Nawet KP.
Ewelina.mjp  - Co za katolicyzm?   |24.06.2010 22:39:27
Popieram dyskusje na temat katolicyzmu na łamach KP. Choćby dlatego, by środowiska lewicowo-liberalne (skoro reszta tak czy
inaczej tego pewnie nie czyta) przyjrzały się koncepcji katolicyzmu, jaką się posługują. Jestem wierzącą (co, nie tylko w naszym kraju, nie jest całkiem
oczywiste) katoliczką, o lewicowo-liberalnych poglądach na większość
(nie wszystkie) kwestie społ.-polit. (i, zapewniam, nie jestem
wyjątkiem). I, szczerze mówiąc, kiedy słyszę lub czytam o "katolicyzmie", który jest tym, który
jest tamtym, a w większości przypadków złem wcielonym współczesnego świata,
to czuję się zażenowana
. Często zażenowana niekompetencją autor/ki czy też może naiwnością, którą
można wybaczyć XVIII-wiecznym racjonalistom, ale chyba
nie intelektualistom z pocz. XXI. Nie słyszę, żeby ktoś u nas palił
się do walki z "przesądem" wynikającym ze
słabego wykształcenia, zamkniętych środowisk i pogardy, prawie, że
powszechnej w naszym kraju dla "inteligenckości" i
społecznictwa, natomiast katolicyzm (polski? posoborowy? katolicyzm
ogólnie?) i Kościół (episkopat? kurie? wierni?) są regulanym "chłopcem
do bicia".
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 19.06.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.52218 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273