NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Orka na ugorze Jarosława Makowskiego Drukuj
Tomasz Piątek   
04.11.2011

Jarosław Makowski to publicysta, filozof i teolog, szef Instytutu Obywatelskiego czyli czegoś, co chce być think tankiem Platformy Obywatelskiej. Jarosław Makowski lubi pisać długie teksty. Ostatnio napisał taki tekst dla „Rzeczpospolitej”, pod tytułem Orka na ugorze lewicy. Każdy, kto przeczytał ten artykuł, musi się zgodzić. Faktycznie orka, ciężka orka, przedzierać się przez szary i senny elaborat Makowskiego, który co trzecie zdanie zaczyna od „Krótko” lub „Krótko mówiąc”, a potem pisze długo. W swoim artykule Makowski odkrywa tę oto nową, niespodziewaną prawdę: potencjalny elektorat lewicy jest rozdarty na elektorat socjalny i elektorat liberalny obyczajowo! Elektorat socjalny wybiera PiS, elektorat gejowski wybiera Palikota! Nowy lider lewicy musiałby pogodzić robotników z gejami, a to zadanie dla cudotwórcy! Dodaję tu wykrzykniki nie tylko dla ironii, ale również po to, aby chociaż trochę ożywić te banały, które grożą zwichnięciem szczęki (od ziewania).


To „zadanie dla cudotwórcy” (słowa samego Makowskiego) jest tak naprawdę proste, tyle że czasochłonne. Cudotwórcą, który już raz kiedyś je rozwiązał, był Harvey Milk - działacz gejowski, który walczył o prawa pracownicze. Mówiąc w dużym uproszczeniu: pracownicy muszą zobaczyć, że ci wstrętni geje walczą o ich pensje, urlopy i zasiłki. I bardzo szybko geje przestaną być wstrętni.


Ale do tego potrzebne jest zaangażowanie i dużo pracy u podstaw. A taką pracą szef Instytutu Obywatelskiego z jakichś tajemniczych przyczyn gardzi. Pisze tak: „«Młoda lewica» z kolei spod znaku «Krytyki Politycznej» też się nie pali do realnej polityki, niby dlatego, że obecna polityka jest «brudna» […], więc woli, by mówiono o niej, że to środowisko, które wciąż się dobrze zapowiada”.


Noż kurwa mać – chce się powiedzieć. Co dla Jarosława Makowskiego jest realną polityką? Reanimowanie trupa SLD i przepychanki pomiędzy Millerem a Kaliszem. Natomiast dziesiątki klubów, setki książek, tysiące artykułów, wywiadów i wypowiedzi, które przeorały świadomość myślących Polaków – nie, to już nie jest realna polityka, według Makowskiego. Nie jest realną polityką zmiana dominującego dyskursu, nie jest realną polityką odejście Platformy Obywatelskiej od neoliberalizmu i podatku liniowego, nie jest realną polityką sukces Palikota, który przecież sam przyznaje, że zawdzięcza go Krytyce Politycznej (zgadza się z tym zresztą i Makowski, pisząc: „Krytyka Polityczna obsiewała przez dziesięć lat swojej działalności to poletko, nawoziła je i podlewała, a gdy nastał czas żniw, przyszedł Palikot”).


Panie Makowski, teraz odwdzięczę się za wszystkie banały, którymi pan mnie uraczył. Powiem panu banał, tylko jeden. To, co robi Krytyka Polityczna, to jest właśnie realna polityka. I to są realne sukcesy.


Nic dziwnego, że wszyscy potencjalni liderzy lewicy, od Leszka Millera i Aleksandra Kwaśniewskiego po Janusza Palikota, zabiegają o względy KP. Ale KP nie łączy się z żadną partią z jednej prostej przyczyny: są skuteczniejsze sposoby na to, żeby robić realną politykę.

  

Być może, szef Instytutu Obywatelskiego tych sposobów nie zna. Być może, nie umie ich stosować. Być może, przemawia przez niego zawiść. Bo gdzie są sukcesy Instytutu? Gdzie dziesiątki klubów? Nie pamiętam też zbyt wielu rewolucyjnych publikacji, poza tymi, które Makowski napisał do spółki z Kazimierzem Bemem (i powinien mu podziękować, bo gdy Makowski pisze razem z Bemem, powstają zupełnie inne teksty niż wtedy, gdy Makowski pisze sam). Mimo że Instytut Obywatelski związany jest z najpotężniejszą partią w Polsce nie odniósł zbyt wielu sukcesów we wpływaniu na zbiorową świadomość. A sam Jarosław Makowski, kiedy potrzebuje numeru telefonu do jakiejś „ważnej osoby”, to zgłasza się z prośbą o kontakt do… Krytyki Politycznej.


Bo Jarosław Makowski, który dzisiaj pisze z takim przekąsem o KP, był kiedyś członkiem Krytyki. Wystąpił z niej po opublikowaniu książki Alaina Badiou Święty Paweł. Ustanowienie uniwersalizmu. Wydawałoby się, że nowoczesny teolog Makowski powinien się tylko cieszyć, że lewicowy filozof czerpie natchnienie z Pisma Świętego. Niestety, Makowski się obraził. Nie chciał przyjąć do wiadomości, że postawa Apostoła Pawła może być natchnieniem także dla ateistów, dla Badiou i dla Żiżka. I napisał o tym kolejny bardzo długi tekst.


Od tego czasu Krytyka Polityczna poszła jeszcze bardziej do przodu. Z mediów znikły ciężkie i fałszywe komunały neoliberalne. Mamy w Sejmie zdeklarowanego geja i transseksualistę. Tusk już  odszedł od podatku liniowego, Miller również, a Palikot zaraz odejdzie. Natomiast Instytut Obywatelski… Ale dajmy już spokój, nie znęcajmy się nad Makowskim. Wybrał to, co wybrał. Wybrał instytucję fasadową. Zamiast realnej polityki, realnej pracy i realnych sukcesów.


www.tomaszpiatek.pl



Komentarze
Dodaj nowy
daras1983   |04.11.2011 19:58:25
Panie Tomaszu. Świetny Felieton :-)
viking   |05.11.2011 03:53:02
Wspaniały jest ten fragment na temat gejów mających walczyć o prawa pracownicze
i zasiłki po to, żeby łaskawie polubiła ich "klasa pracująca":))
Po
pierwsze nic mi na ten temat nie wiadomo, żeby homoseksualizm implikował
określone poglądy na temat gospodarki. Po drugie myślałem, że w dyskursie na
temat praw człowieka chodzi o to, że człowiekowi należą się pewne prawa +
szacunek niezależnie od jego rasy, płci, orientacji, narodowości a nie o to,
żeby Murzyni, geje i Azjaci dawali społeczeństwu coś, w zamian za co, przekona
się ono, że nie gryzą.
No i po trzecie: Co z Kościołem? Jest bardziej
homofobiczny niż przeciętny robotnik a kasy, tu się chyba zgodzimy, raczej mu
nie brakuje?
Co z nim zrobić? Może mu geje powinni jednak sfinansować jakąś
nową świątynie, żeby się mógł przekonać, że są całkiem w porzo?
Twórzmy idee, nie CO2   |05.11.2011 15:35:10
Autor wpadł chyba w szał, gdy przeczytał w jaki sposób Makowski traktuje lewicę
- jako coś pośród tak wielu…
I zaczął od H. Milka, działacza gejowskiego,
który "walczył o prawa pracownicze", a to takie wspaniałe i w ogóle
naród zobaczył, że "wstrętny gej" zapewnia im dobre pensje i zasiłki.
Dobry gej, dobry, masz tu, geju, sardynkę w nagrodę. I możesz wieczorem
pochodzić z kolegą za rękę. Ale po parku, gdy dzieci już pójdą spać. Tylko że
autor już zapomniał, jak to mu proponowano żeby zawalczył i on o prawa
pracowników Carrefoura czy Biedronki, a po prostu wysyłał innych na barykady.
Stąd chyba we wniosku końcowym to credo na temat JEDYNEJ PRAWDZIWEJ działalności
politycznej: "pisaliśmy tysiące artykułów, zakładaliśmy dziesiątki
klubów…" i tak dalej. No tak. Oczywiście. Z tym numerem telefonu, zaiste,
bezcenny cios w szczękę.
Makowski faktycznie nie robi niczego jak tylko kręci
kijem w wiaderku (pierwsze fragmenty na temat Badiou i św. Pawła - o zgrozo! -
dotyczą kwestii interpretacji i pokazują jak Makowski ją sobie wyobraża,
bezcenne), i tutaj autor ma rację.
Ale po co od razu pisać walcem i wpadać w
złość przecząc sobie jednak trochę. Artykuł pęknięty i nie przynosi żadnej
chluby. Makowski pisze smęty, to fakt, ale czy na te smęty trzeba od razu
odpowiadać czymś takim?
malgo   |05.11.2011 20:00:05
ale Piatek przelecial po Makowskim, i dobrze..

tylko w pierwszej chwili
pomylilam z Radoslawem Markowskim i nic nie moglam zrozumiec, tak to jest z
blondynkami..
Thermidor   |06.11.2011 02:50:50
Tomaszu , ile byś nie miał racji - postawa KP - wegetarianina politycznego ,
wyciagającego życiodajne korzonki cudzymi rękami z gruntu ,żeby się broń boże
nie pobrudzić po pierwsze może budzić wątpliwości, po drugie ciężko się JUŻ wam
odbija Palikotem, czego Wy , jak i wszyscy jakoś nie przewidzieliście w waszej
cholernej i coraz bardziej niepoważnej wieży z kości słoniowej na Nowym Świecie.
I nie przewidzicie,obawiam się, jeszcze wielu rzeczy z powodów strukturalnych
wzmiankowanych powyżej …
ekhym, ekhym   |07.11.2011 22:50:53
Panie Tomaszu, pani Anna Grodzka to nie transseksualista a transseksualistka
(może się czepiam, ale w tym wypadku to chyba akurat ważne). Pozdrawiam :)
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 04.11.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.91039 Seconds