|
Jarosław Makowski to publicysta, filozof i teolog, szef Instytutu Obywatelskiego czyli czegoś, co chce być think tankiem Platformy Obywatelskiej. Jarosław Makowski lubi pisać długie teksty. Ostatnio napisał taki tekst dla „Rzeczpospolitej”, pod tytułem Orka na ugorze lewicy. Każdy, kto przeczytał ten artykuł, musi się zgodzić. Faktycznie orka, ciężka orka, przedzierać się przez szary i senny elaborat Makowskiego, który co trzecie zdanie zaczyna od „Krótko” lub „Krótko mówiąc”, a potem pisze długo. W swoim artykule Makowski odkrywa tę oto nową, niespodziewaną prawdę: potencjalny elektorat lewicy jest rozdarty na elektorat socjalny i elektorat liberalny obyczajowo! Elektorat socjalny wybiera PiS, elektorat gejowski wybiera Palikota! Nowy lider lewicy musiałby pogodzić robotników z gejami, a to zadanie dla cudotwórcy! Dodaję tu wykrzykniki nie tylko dla ironii, ale również po to, aby chociaż trochę ożywić te banały, które grożą zwichnięciem szczęki (od ziewania).
To „zadanie dla cudotwórcy” (słowa samego Makowskiego) jest tak naprawdę proste, tyle że czasochłonne. Cudotwórcą, który już raz kiedyś je rozwiązał, był Harvey Milk - działacz gejowski, który walczył o prawa pracownicze. Mówiąc w dużym uproszczeniu: pracownicy muszą zobaczyć, że ci wstrętni geje walczą o ich pensje, urlopy i zasiłki. I bardzo szybko geje przestaną być wstrętni.
Ale do tego potrzebne jest zaangażowanie i dużo pracy u podstaw. A taką pracą szef Instytutu Obywatelskiego z jakichś tajemniczych przyczyn gardzi. Pisze tak: „«Młoda lewica» z kolei spod znaku «Krytyki Politycznej» też się nie pali do realnej polityki, niby dlatego, że obecna polityka jest «brudna» […], więc woli, by mówiono o niej, że to środowisko, które wciąż się dobrze zapowiada”.
Noż kurwa mać – chce się powiedzieć. Co dla Jarosława Makowskiego jest realną polityką? Reanimowanie trupa SLD i przepychanki pomiędzy Millerem a Kaliszem. Natomiast dziesiątki klubów, setki książek, tysiące artykułów, wywiadów i wypowiedzi, które przeorały świadomość myślących Polaków – nie, to już nie jest realna polityka, według Makowskiego. Nie jest realną polityką zmiana dominującego dyskursu, nie jest realną polityką odejście Platformy Obywatelskiej od neoliberalizmu i podatku liniowego, nie jest realną polityką sukces Palikota, który przecież sam przyznaje, że zawdzięcza go Krytyce Politycznej (zgadza się z tym zresztą i Makowski, pisząc: „Krytyka Polityczna obsiewała przez dziesięć lat swojej działalności to poletko, nawoziła je i podlewała, a gdy nastał czas żniw, przyszedł Palikot”).
Panie Makowski, teraz odwdzięczę się za wszystkie banały, którymi pan mnie uraczył. Powiem panu banał, tylko jeden. To, co robi Krytyka Polityczna, to jest właśnie realna polityka. I to są realne sukcesy.
Nic dziwnego, że wszyscy potencjalni liderzy lewicy, od Leszka Millera i Aleksandra Kwaśniewskiego po Janusza Palikota, zabiegają o względy KP. Ale KP nie łączy się z żadną partią z jednej prostej przyczyny: są skuteczniejsze sposoby na to, żeby robić realną politykę.
Być może, szef Instytutu Obywatelskiego tych sposobów nie zna. Być może, nie umie ich stosować. Być może, przemawia przez niego zawiść. Bo gdzie są sukcesy Instytutu? Gdzie dziesiątki klubów? Nie pamiętam też zbyt wielu rewolucyjnych publikacji, poza tymi, które Makowski napisał do spółki z Kazimierzem Bemem (i powinien mu podziękować, bo gdy Makowski pisze razem z Bemem, powstają zupełnie inne teksty niż wtedy, gdy Makowski pisze sam). Mimo że Instytut Obywatelski związany jest z najpotężniejszą partią w Polsce nie odniósł zbyt wielu sukcesów we wpływaniu na zbiorową świadomość. A sam Jarosław Makowski, kiedy potrzebuje numeru telefonu do jakiejś „ważnej osoby”, to zgłasza się z prośbą o kontakt do… Krytyki Politycznej.
Bo Jarosław Makowski, który dzisiaj pisze z takim przekąsem o KP, był kiedyś członkiem Krytyki. Wystąpił z niej po opublikowaniu książki Alaina Badiou Święty Paweł. Ustanowienie uniwersalizmu. Wydawałoby się, że nowoczesny teolog Makowski powinien się tylko cieszyć, że lewicowy filozof czerpie natchnienie z Pisma Świętego. Niestety, Makowski się obraził. Nie chciał przyjąć do wiadomości, że postawa Apostoła Pawła może być natchnieniem także dla ateistów, dla Badiou i dla Żiżka. I napisał o tym kolejny bardzo długi tekst.
Od tego czasu Krytyka Polityczna poszła jeszcze bardziej do przodu. Z mediów znikły ciężkie i fałszywe komunały neoliberalne. Mamy w Sejmie zdeklarowanego geja i transseksualistę. Tusk już odszedł od podatku liniowego, Miller również, a Palikot zaraz odejdzie. Natomiast Instytut Obywatelski… Ale dajmy już spokój, nie znęcajmy się nad Makowskim. Wybrał to, co wybrał. Wybrał instytucję fasadową. Zamiast realnej polityki, realnej pracy i realnych sukcesów.
www.tomaszpiatek.pl
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...