|
Cezary Michalski, hehe. Zawsze marzyłem o takiej supermocnej miłości, żeby aż bolało i najwyraźniej Cezary postanowił spełnić to marzenie. Albo mnie cytuje, albo atakuje. Jeżeli tak dalej pójdzie, to się skończy seksem. Powiedziałbym „super“ (Cezary bardzo przystojny jest), gdyby nie to, że jestem żonaty (sorry, Cezarry, Hania pobiła cię na głowę). O ile dobrze zrozumiałem, Cezary ostatnio uznał mnie za nostalgika PRL-u. No bo stwierdziłem, że za PRL-u istniało coś w rodzaju wspólnoty w Polsce. Ciekawe, że akurat temu nie zaprzeczą najzajadlejsi konserwatyści (bo inaczej mieliby problem ze swoim mitem Solidarności – to jest przecież ich wymarzona wspólnota). No, ale Cezary nie jest już konserwatystą, jak sam mówi, jest zmęczonym liberałem. Więc pewnie niektóre rzeczy umykają mu ze zmęczenia.
Sorry, Cezarry. Nie jestem nostalgikiem PRL-u. Kiedy PRL się skończył, miałem 15 lat, ale i tak dobrze pamiętam tę szarzyznę, nudę i bylejakość. Marzyłem wtedy, żeby komuna upadła – aczkolwiek w najśmielszych snach nie przyszło mi do głowy, że dyktatura strachu zostanie zastąpiona dyktaturą strachu i chciwości. Pamiętam wakacje spędzone w pensjonacie pod Koszalinem, który to pensjonat w okresie pozawakacyjnym robił za internat. Pamiętam tablicę, na której był wypisany tygodniowy rozkład zajęć dla uczniów internatu. Na tej tablicy było napisane: „Czwartek 16.00 – 18.00 – odwiedziny chłopców w pokojach dziewcząt”. Obok był rysunek przedstawiający chłopca całującego piersi dziewczyny i napis: „Pierwsza miłość – delikatność, intymność, szacunek”.
W roku 1989, kiedy kończyłem podstawówkę, dyrektorka mojej szkoły rozdała wszystkim uczniom ulotki, mówiące o tym, że są różne orientacje seksualne (homo, hetero i bi) oraz o tym, że niezależnie od orientacji, najlepiej jest z prezerawatywą. Na ulotce były narysowane dwa penisy z buźkami. Jeden bez prezerwatywy ze smutną buźką – i drugi, w prezerwatywie, uśmiechnięty. Można się dzisiaj śmiać z tej odgórnie zadekretowanej intymności chłopców i dziewcząt w pokojach między godziną 16 a 18. Trochę trudniej śmiać się z mojej dyrektorki. Pamiętam, jak zareagowali rodzice na jej akcję. Wszyscy mówili: „Jaka mądra ta dyrektorka”. Dziś, po dwudziestu latach propagandy katolickiej, zlinczowaliby ją, rozdeptali i jeszcze na grób napluli. Ja wiem, że lata osiemdziesiąte Cezary spędził w Paryżu. Tam większe obserwował swobody obyczajowe niż „odwiedziny chłopców w pokojach dziewcząt” między godziną 16 a 18. Z tej perspektywy PRL zapewne musi się Cezaremu jawić jako jednolicie gówniany. Z mojej perspektywy jest inaczej – równie gówniany jawi mi się PRK. Czyli Polska Rzeczypospolita Katolicka.
Felietony Tomasza Piątka publikujemy we wtorki i w piątki. www.tomaszpiatek.pl
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...