NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Odpowiedź „Gościowi Niedzielnemu” Drukuj
Tomasz Piątek   
20.09.2011

Proszę bardzo, co to się dzieje. „Gość Niedzielny” (podobno najbardziej czytany tygodnik w Polsce!) polemizuje z „Krytyką Polityczną”. A dokładnie Stefan Sękowski próbuje tutaj polemizować z moim poprzednim felietonem. Przyznam się, że kiedy przeczytałem tę polemikę, nie było dla mnie jasne, jaką taktykę przyjął Sękowski. Czy chciał wywołać współczucie dla publicystów katolickich? „Popatrzcie, jacy jesteśmy biedni, jak niezdarnie polemizujemy, jakie mieliśmy trudne dzieciństwo”? W to ostatnie chętnie wierzę, aczkolwiek za chwilę podzielę się z Państwem pewnymi wspomnieniami z mojego trudnego dzieciństwa.


Sękowski na dzień dobry zagłębia się w moją duszę i opowiada, co tam widzi. Nie zdradza przy tym, jakie ma do tego kwalifikacje: czy jest psychoanalitykiem, czy psychologiem, czy parapsychologiem, telepatą z zawodu czy tylko amatorem. Dziwne to zresztą byłoby hobby jak na katolika, który przecież nie tylko telepatię, ale i Harry’ego Pottera uważa za dzieło Szatana. Ale wróćmy do sedna: Sękowski w mojej duszy widzi nienawiść. Nienawiść do katolików. Bardzo to nudne, bo przewidywalne: katolicy każdą krytykę katolików nazywają nienawiścią.

  

Ja miałbym powody, żeby nienawidzić katolików. Nie tylko za to, co zrobili z moim krajem. Także za parę rzeczy, które zrobili mi osobiście. Nie będę już się zagłębiał w to, jak kiedyś straciłem pracę ze względu na moje ewangelickie wyznanie. Skoro już tu sobie robimy psychoanalizę, to sięgnę do czasów mojego dzieciństwa. Moi rodzice byli niewierzący, ale pod presją otoczenia posłali mnie na lekcje religii katolickiej. Ja jednak po tak zwanej pierwszej komunii świętej zdecydowałem, że nie chcę więcej na religię chodzić. Możecie mi wierzyć lub nie, ale już wtedy czułem obrzydzenie do katolickiego kultu, szczególnie do obrazów i rzeźb. Już wtedy czułem, że coś bardzo złego się dzieje, kiedy stawia się takie rzeczy w kościele i ludzie się do nich modlą. Nie było wtedy religii w szkołach, katecheza odbywała się na plebanii, ale w salce katechetycznej siedziały te same dzieci, co w mojej klasie szkolnej. Po prostu cała klasa II B wychodziła po lekcjach ze szkoły i w pełnym składzie osobowym szła na religię. Karnie-solidarnie: to był Ursus, rok 1982. Spróbowałby ktoś nie pójść.

  

Ja jednak spróbowałem. Po komunii zdecydowałem, że nie chodzę więcej. I wszyscy moi koledzy z klasy przestali się do mnie odzywać. Kiedy się zbliżałem, odwracali się do mnie plecami. Mówili o mnie „bezbożnik” - dzieci wtedy używały takich słów, pewnie słyszały je od rodziców. Bardzo wcześnie dowiedziałem się, co to znaczy wykluczenie. Pamiętam, że płakałem, wyobrażałem sobie, że mam mnóstwo dolarów, kupuję zabawki, cały Pewex (to był taki sklep, gdzie kupowało się zachodnie towary za zachodnią walutę) i podrzucam w nocy wszystkie te dobra kolegom do domu, dołączając do nich kartkę z pytaniem: „Czy dalej będziecie na mnie mówić: bezbożnik?”.

  

Przeżyłem to jakoś, jak i wiele innych rzeczy. Moje dotychczasowe życie było trudne, ale bogate w różne dobre rzeczy, nie narzekam. Nie nienawidzę też katolików. Także dlatego, że nienawiść jest nieskuteczna. Osoba, która jest obiektem czyjejś nienawiści, budzi współczucie. To dlatego katolicy tak często próbują siebie przedstawić jako obiekt nienawiści, chociaż sami plują dookoła nienawiścią, pogardą i wykluczeniem. Byłby to może nawet śmieszny spektakl, gdyby nie był tak smutny.


Nie nienawidzę więc, tylko po prostu uważam katolicyzm za zło i w miarę moich sił staram się go zwalczać. Nienawiść uniemożliwia skuteczne zwalczanie, dlatego zostawiam ją Pospieszalskiemu.

  

Wróćmy do Stefana Sękowskiego. Stefan Sękowski w „Gościu Niedzielnym” sfałszował cytat z mojego felietonu na łamach „Krytyki Politycznej”. Napisałem:


„Stefan Sękowski stłumił wytrysk piany, zatańczył na swojej lewej rzęsie i powiedział zdanie wiekopomne. Powiedział, że pan Kowalski być może czci papieża jak Boga, ale to wcale nie znaczy, że tak robią katolicy. Zamurowało mnie, muszę przyznać. Przecież cała potęga Kościoła katolickiego w Polsce opiera się na tym, że pan Kowalski jest katolikiem. Pan Kowalski, tak zwany przeciętny Polak, 95 procent katolickich wyborców. I nagle okazuje się, że dla katolickiego publicysty te 95 procent to nie są żadni katolicy!” 

  

Stefan Sękowski zacytował mnie tak:


„Publicysta na stronie Krytyki Politycznej raczył sparafrazować część mojej odpowiedzi na ten zarzut, jednocześnie milcząc na temat meritum mojej wypowiedzi: - Stefan Sękowski stłumił wytrysk piany, zatańczył na swojej lewej rzęsie i powiedział zdanie wiekopomne. Zamurowało mnie, muszę przyznać. Przecież cała potęga Kościoła katolickiego w Polsce opiera się na tym, że pan Kowalski jest katolikiem. Pan Kowalski, tak zwany przeciętny Polak, 95 procent katolickich wyborców. I nagle okazuje się, że dla katolickiego publicysty te 95 procent to nie są żadni katolicy!”.


Jak widać, publicysta „Gościa Niedzielnego” raczył sparafrazować część mojego felietonu, wyrzucając z niego własne wiekopomne zdanie o panu Kowalskim.

Najwyraźniej po to, żeby pokorny i skołowany katolicki czytelnik nie wiedział już kompletnie, o co chodzi. Ale nie z nami te numery, Brunner. Polemika naprawdę na poziomie pisemka parafialnego – co z tego, że najbardziej czytanego w Polsce? 

  

Żeby było śmieszniej, Sękowski pisze w następnym zdaniu: „Publicysta może podszczypywać, wbijać szpilę, ale nie powinien kłamać”. No właśnie, wielebny. A zaraz potem, jak gdyby nigdy nic, dopisuje: „Jest oczywiście pewna część katolików, którzy w bałwochwalczy sposób patrzą na Papieża. Są to zupełne wyjątki”. To jest już kłamstwo wyjątkowo bezczelne – szczególnie jeśli mówimy o polskich katolikach. Jak słusznie zauważył mój pastor, przecież Kościół katolicki wszem i wobec ogłasza, że Jan Paweł II był inkarnacją woli Bożej.

  

A skoro mowa o pastorach, to dodam, że podczas debaty na Forum Ewangelickim, gdzie starłem się z Sękowskim, czułem silne wsparcie ze strony sali. Po debacie, poza jednym głosem sprzeciwu, otrzymałem wyrazy poparcia ze strony ewangelickich wiernych i duchownych. Ale najwyraźniej Stefan Sękowski nie może przeboleć, że znalazł się na zgromadzeniu, które z nim się nie zgadzało. W swojej rozpaczliwej pseudopolemice pisze: „Po dyskusji kilka osób przepraszało mnie za zachowanie swojego współwyznawcy, stwierdzając, że jest dziwny i zupełnie niereprezentatywny dla ewangelików reformowanych”. Nie wiem, kto panu coś takiego mówił, panie Sękowski, czy też komu pan te słowa włożył w usta. Powiem tylko jedno: pan, niestety, w ogóle nie jest dziwny. Pan jest zupełnie reprezentatywny dla polskich katolików, szczególnie dla polskich katolickich publicystów.

  

  

  

 www.tomaszpiatek.pl





Komentarze
Dodaj nowy
Marka   |21.09.2011 13:44:23
Przeciętny, skołowany polski katolik i tak nie czyta, a już na pewno nie KP,
więc to sprostowanie to chyba tak tylko pro forma, bo wątpię, żeby autor poczuł
się specjalnie przez parafialnego publicystę dotknięty.

Więc to tekst bardziej
dla nas niż dla nich, a my i tak już wiemy swoje. Oni też wiedzą swoje, ale
dyskurs się kręci i jeśli o to chodzi, to jestem to w stanie zrozumieć i
pozdrawiam serdecznie.
daras1983   |21.09.2011 21:58:59
Czasem myślę, że Piątek przekracza świadomie granice obrazy werbalnej. Więc
dla przyzwoitości nie narzekał by, że ktoś mu zarzuca nienawiść
do Katolików. Bo to tak po prostu brzmi. Nie dla nas, ale dla nich to
tak po prostu brzmi.
A polemika. 
Jedyny rodzaj polemiki jaki z
tymi katoobłudnikami zarówno kościelnymi jak i świeckimi można
prowadzić to wyśmiewanie. Oni każdego kota wykręca każdym ogonem, żeby
tylko było ich na wierzchu.
Ps. Żałosnym jest to straszenie Piątkiem
jako lewicowcem, lewakiem itd itp.
Nie rozumiem dlaczego to słowo wywołuje
u nich taki popłoch. Może widząc lub słysząc lewak od razu wizualizuje
im się postać Piątka znaczy Szatana :p
http://www.daras1983.e-blogi.pl/
romek  - biedny   |22.09.2011 12:58:31
biedne dziecko ktorego nie lubili rowiesnicy popada w nienawisc do srodowisk
ktore oskarza o swa ostryzacje, zamiast zastanowic sie dlaczego nikt go nie
lubi.
daras1983   |22.09.2011 15:15:39
A oszołomy z Frondy modlą się o mądre i uczciwe wybory.
Do wszytskiego tego Boga
szargają.
Akurat z tym to radził bym im uważać bo marzenia czasem się spełniają
i oby nie okazało się, że PiS dostanie mniej niż 20%. O tak, to były by piękne
wybory.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 20.09.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.95667 Seconds