|
Przeżywam nadmiar felietonowego szczęścia. Podaż tematów dla felietonisty stanowczo przekracza nawet moje możliwości przerobowe. Kato-polo-neoliberalizm produkuje świństwo za świństwem, torturę za torturą. Życie w naszym maryjnym-koszmaryjnym kraju nie jest koszmarem tylko dla zawodowego poławiacza najpaskudniejszych koszmarów. A ja, na szczęście lub niestety, takim poławiaczem perełek jestem. I to jest jedyna rzecz, która powstrzymuje mnie przed emigracją do Skandynawii. O czym bym tam pisał? O tym, że w kiblu urzędu miejskiego w Varnsjabrofjofjo odkleił się kafelek?
Na przykład taka perełka: w polskim dręczeniu Polaka przez Polaka pojawił się nowy trend. Przedwojenny kapitalizm głodził ludzi. Powojenny komunizm też nieraz ograniczał spożycie. Natomiast panujący nam neoliberalizm dręczy nas nie tylko za pomocą jedzenia (chemiczno-plastikowego), ale także w sposób dokładnie odwrotny. Stosuje torturę kupki i siusiu (że nie wolno). Pisałem już o czerwonej kropce w Carrefourach (pracownik, który chce iść do toalety, musi stanąć na czerwonej kropce w samym środku sklepu i czekać nie wiadomo ile, aż Jaśnie Pan Menedżer łaskawie pozwoli na tak zwane pipi i e-e). Okazuje się, że ta tortur-tendencja się roszerza. Oto kolejny news z frontu:
Salowe pracujące w Szpitalu Specjalistycznym w Dąbrowie Górniczej zostały wczoraj uwięzione na dachu urzędu miejskiego. Od sześciu lat nie zatrudnia ich już szpital, ale prywatna firma usługowa Aspen. Problem w tym, że ostatni przetarg na sprzątanie w szpitalu wygrała nowa firma - Naprzód. Salowe chcą, żeby nowy pracodawca przejął je na niezmienionych warunkach. - Proszą, żeby umowy o pracę były na czas nieokreślony, a minimalna pensja zagwarantowana - mówi Elżbieta Zuchowicz, przewodnicząca Solidarności w dąbrowskim szpitalu. Ale Naprzód chce dać salowym umowy tylko na trzy lata. Część kobiet była gotowa przyjąć nowe warunki. Reszta - około 70 - postanowiła ich nie przyjąć. Konflikt miały zażegnać rozmowy toczone we wtorek z nowym pracodawcą w magistracie w obecności radnych. - Wbrew naszym oczekiwaniom spotkanie stało się areną eskalacji żądań związków zawodowych i niezadowolonych pracowników firmy Aspen - napisał w oświadczeniu rzecznik prezydenta miasta. Rozmowy zostały zerwane. Zbuntowane salowe zdecydowały, że będą okupować urząd miasta. W odwecie zamknięto je w sali konferencyjnej na dachu budynku, BEZ DOSTĘPU DO TOALETY. Strażnicy bronili dostępu do kobiet nawet radnym. - Niech przyjedzie prezydent i to zobaczy! - krzyczały z dachu salowe. Salowe zamierzają na razie siedzieć na dachu. Czekają na prezydenta miasta. Zbigniew Podraza poinformował jednak, że nie będzie interweniował, bo władze miasta nie są stroną konfliktu między salowymi a nową firmą sprzątającą, która ma je zatrudnić.
No to wiemy, jak się nazywa Piłat naszych czasów. Też na „P”. Tak jak prokurator Judei, pan Podraza niby coś tam próbuje rozsądzić, niby patronuje próbom mediacji… Ale w końcu umywa ręce, mimo że widzi upokorzenie i dręczenie. Zapomniał, co mówi Pismo Święte: twoje świństwa na dachach ogłaszane będą.
Ale nasze władze nie ograniczają się do dręczenia tych, którzy protestują. Dręczą nawet tych, którzy są potrzebni do tłumienia protestów. Prasa podaje, że nowe wyposażenie policji składać się będzie z butów za 50 złotych, w których nie da się chodzić i z plastikowych skarpet (tak zwany Zestaw Odparzenie). No cóż, najwyraźniej policjant nie powinien za dużo łazić. A nuż jeszcze gdzieś pójdzie i jakąś dzielnicę spatroluje albo jakiegoś przestępcę odkryje, albo - nie daj Boże – dogoni. Przecież życie jest ciągłą walką, każdy sam sobie jest sterem, żeglarzem, okrętem, w wojnie wszystkich ze wszystkimi przeżywają najsilniejsi. Po co komu jeszcze jakaś policja? Gdy ktoś jest zaradny, to stać go na ochroniarza. A niezaradni mają zginąć jak pan B. (Balcerowicz) przykazał. Policję trzeba więc chytrze, stopniowo zlikwidować. Zacznijmy od stóp. Niech odpadną.
A co na to wszystko mówi nasze prawo? Ach, oczywiście, prawo zabrania znęcania się i poniżania. Konstytucja RP zakazuje nawet stosowania jakichkolwiek kar cielesnych. Ale co nam prawo, co nam Konstytucja… Właśnie się dowiedziałem, jakie konsekwencje ponosi w Polsce ktoś, kto gwałci Konstytucję i znęca się nad słabszymi.
Niedawno Tomasz Warczok opublikował na portalu KP tekst, w którym pisze, że słabe uwewnętrznienie kato-ideologii przez kato-Polaków nie ma znaczenia. Polacy są zniewoleni od zewnątrz, za pomocą działań o charakterze fizycznym. Aksamitny terror katolicyzmu polega na tym, że stawia się lub wiesza w przestrzeni publicznej krucyfiks, wizerunek tak zwanej Matki Boskiej, papieża lub innego człowieko-bożka. W ten sposób się sugeruje: „to coś jest tu czczone i ma tu być czczone”. Organizuje się rozpoczęcia roku szkolnego w kościołach, żeby wszystkie dzieci, nawet te, co nie chodzą na religię, były zmuszone do wizualnego kontaktu z papistowskimi bałwanami. Skłania się uczniów do chodzenia na religię, do wykonywania gestów, klękania i tak dalej. I to wystarczy – umysł rejestruje hegemonię katolicyzmu wokół siebie, ciało wykonuje gest akceptacji i nagle cały człowiek jest w garści Szatana. Ucieszył mnie tekst Warczoka, bo często mam trudności z wytłumaczeniem moim katolickim, a nawet i zupełnie ateistycznym znajomym, dlaczego katolickie bałwochwalstwo i katolickie bałwany są tak bardzo złe. Jak mawiał C. S. Lewis, człowiek jest pół-duchem, pół-zwierzęciem. Zwierzęce ciało miesza się w człowieku na różne sposoby z duchem. To, co ciało robi i z czym się w fizycznej przestrzeni styka, wpływa bezpośrednio na ludzkiego ducha (mimo że ludzka świadomość może tego nie zauważać). I choćby nie wiem jak się zarzekał ateista: „ja nie zwracam uwagi na te obrazki”, choćby nie wiem jak się bożył oświecony katolik: „ja te figurki traktuję tylko jako symbol spraw duchowych” – obaj uprawiają bałwochwalstwo.
Czy to ma coś wspólnego z torturami, od których zacząłem niniejszy felieton? Czy Warczok zbytnio nie dramatyzuje, nazywając to terrorem? W końcu to tylko aksamitna przemoc. I cała Polska cieszy się, że tylko aksamitna, że katolicy łaskawie nie reaktywowali inkwizycji, że litościwie nas nie torturują… Niesłusznie. Okazuje się, że Warczok ma sto procent racji, a od aksamitnej przemocy do zwykłej przemocy jest tylko jeden krok. Znalazłem w necie taki news:
Siemiatycka prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie bulwersującej kary dla uczniów z podstawówki w Śledzianowie, którym dyrektorka placówki kazała klęczeć przed wiszącą na ścianie gazetką z religii. Pracę straciła za to nauczycielka, która przeciwko takiemu traktowaniu dzieci zaprotestowała.
I drugi cytat z tego samego tekstu: Kuratorium potraktowało dyrektorkę łagodnie - upomnieniem, że powinna kierować się zapisami konwencji o prawach dziecka i artykułem 40. konstytucji, mówiącym o tym, że nikt nie może być poddawany poniżającemu traktowaniu oraz zakazującym stosowania kar cielesnych.
Dodam jeszcze, że dzieci musiały klęczeć, trzymając przez cały czas ręce w górze. Pani dyrektor zrobiła im małą szkolną inkwizycję. Pani dyrektor torturuje dzieci i poniża je przed obliczem bożka. Tym bożkiem, jak się okazuje, nie musi być już nawet papież czy inna Matka Boska. Wystarczy gazetka.
Konstytucja zabrania kar cielesnych. Konstytucja gwarantuje też wzajemną autonomię Kościoła i Państwa. W kato-neo-polo można jednak spokojnie gwałcić tę pierwszą zasadę. A najlepiej przy tym zgwałcić tę drugą, wtedy człowiek jest już zupełnie bezkarny. „Karą” za znęcanie się nad dziećmi i łamanie Konstytucji jest – upomnienie. Karą dla tego, kto upomniał się o dzieci i o Konstytucję – wyrzucenie z pracy. Wolno dręczyć dzieci, gwałcić Konstytucję, wywalić na bruk uczciwą nauczycielkę (na rok przed emeryturą) – pod warunkiem, że robi się to wszystko przed gazetką z religii.
Cała sprawa zdarzyła się na Podlasiu, więc można byłoby zapytać, czy była to gazetka prawosławna. Ale po co zadawać pytania retoryczne?
Było takie pogańskie bóstwo, któremu składano w ofierze dzieci, nazywało się Moloch. Teraz nazywa się Poloch.
www.tomaszpiatek.pl Felietony Tomasza Piątka publikujemy we wtorki i w piątki.
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...