NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Mroczna wątroba Drukuj
Tomasz Piątek   
14.09.2010
Otwieram poniedziałkową „Gazetę Wyborczą”, a dokładnie strony biznesowe. Konrad Niklewicz pisze o tym, jak podczas zeszłorocznego kryzysu państwa zachodnie na chwilę odzyskały kontrolę nad gospodarką, uratowały ją – i teraz znowu oddają ją rewolwerowcom. Najlepszy przykład: kilkanaście miesięcy temu General Motors zbankrutowało i zostało znacjonalizowane (tak, tak, proszę państwa, rok temu państwo AMERYKAŃSKIE przejęło 61 procent akcji mega-koncernu). Po nacjonalizacji GM stało się kurą znoszącą złote jajka. No więc co w związku z tym zamierza zrobić państwo? Oczywiście sprywatyzować. Państwo uratowało nieporadnego prywatnego potwora bezradnie błąkającego się po neoliberalnej dżungli i zrobiło z niego zdrowe socjaldemokratyczne przedsiębiorstwo z kapitałem mieszanym. A teraz, kiedy już organizm został uzdrowiony – państwo znowu chce go poświęcić na ołtarzu neoliberalnej wiary. No bo dogmat mówi: prywatne jest zawsze lepsze od państwowego. Nawet wtedy, kiedy nie jest. Na zasadzie: proszę państwa, zwierzątka oddychają powietrzem, a jeśli któreś nie chce, to jego wina (potrzymajmy rybkę na brzegu, może się nawróci). Jacek Żakowski zapowiadał, że po tym krzyzysie zmądrzejemy. Ale Jacek Żakowski przy każdym nieszczęściu zapowiada, że zmądrzejemy. Najwyraźniej człowiek już nie mądrzeje, panie Jacku.
No właśnie. Gdy piszę: „człowiek nie mądrzeje”, przypomina mi się świętej pamięci Tony Judt. Judt pisze, że kiedyś ludzie umieli być mądrzy po szkodzie, a teraz nie umieją. Nie wyciągają już wniosków z nieszczęść. Między 1960 a 1980 rokiem Zachód miał dobrze: żył sobie w socjaldemokratycznym czy socjalkapitalistycznym państwie dobrobytu. Potem zaczął popadać w neoliberalne szaleństwo. Dzisiaj widzi szkody wywołane przez to szaleństwo, ale – jak pokazuje przykład GM - nadal popada. Z drogi do piekła nie zejdzie w bok. 
Jak pisze Judt w swojej książce Ill Fares the Land, nie umiemy już znajdować dróg w bok, nie umiemy wymyślać alternatyw dla tego, co jest. Ciągle największym osiągnięciem ludzkości pozostaje socjaldemokratyczne czy też socjalkapitalistyczne państwo dobrobytu lat powojennych, dziś utracone w krajach anglosaskich i nadszarpnięte w Europie kontynentalnej. No cóż, trudno się z Judtem nie zgodzić, gdy się patrzy na stan obecny. Ale w takim razie powinniśmy od razu zapytać: co zrobić, aby odtworzyć to państwo dobrobytu?
Państwo dobrobytu było właśnie owocem zmądrzenia po szkodzie. W innej swojej książce, Postwar („Powojnie”), Judt ukazuje, że socjalkapitalizm był taką mądrą reakcją na traumę II wojny światowej, wywołaną przez masowe ruchy frustracji i sprzeciwu, które z kolei zostały wywołane przez kapitalistyczne szaleństwo i nędzę, Wielki Kryzys. Nie zapominajmy też o sowieckich karabinach nad Łabą, które tkwiły tam przez kilka powojennych dekad. To pod wpływem tych karabinów socjalkapitalizm rodził się, rósł i stawał coraz bardziej przyjazny dla szarego człowieka. Przedsiębiorcy wiedzieli, że nie mogą przeginać pały, bo jeśli zrobią robotnikom rzeźnię, wtedy ci zrobią ultra-rzeźnię wszystkim i wszyscy na tym przegrają (poza Breżniewem).
Można więc dojść do takiego wniosku: chcesz reform, głoś rewolucję. Bez zagrożenia komunistyczną czy faszystowską rewoltą, kapitalizm przestaje być hojny, obfity, łaskawy, twórczy, tylko powraca do swoich korzeni, którymi są chciwość, oszustwo i wyzysk.
Tyle że głoszenie rewolucji jest niebezpieczną zabawą. Żeby groźba była poważna, trzeba w nią wierzyć. Nie możemy straszyć rewolucją, w którą nie wierzymy, bo nikt w tę groźbę nie uwierzy. A czy my w nią wierzymy? Nie wiem. Rewolucja to przemoc, prawie zawsze fizyczna, a nieraz ekstremalna. Koszty mogą być ogromne, a zyski żadne, bo ekstremalną przemocą trudno jest pokierować. Sowieckie karabiny dały dobrobyt pracownikom Zachodu (niejako rykoszetem). Ale ci, co żyli w bezpośredniej bliskości tych karabinów, więcej stracili niż zyskali. Niezliczone ofiary śmiertelne, gułagi, więzienia, psychuszki, represje, cenzura, drastyczne załamanie produkcji w Związku Sowieckim, Polsce, Rumunii… (ale już nie w Czechosłowacji i NRD, odnotujmy). A po siedemdziesięciu latach tego doświadczenia - głęboka kompromitacja lewicowych ideałów. Nadal ją odchorowujemy.
Oto dylemat. Czy ktoś go rozwiązał? Tak, i to blisko nas: Skandynawowie. Oczywiście, widmo komunizmu krążyło i po Europie Północnej… Ale głównym straszakiem, za pomocą którego nasi sąsiedzi zza sadzawki wywalczyli sobie socjaldemokrację i dobrobyt, był strajk generalny. No więc, chciałoby się zawołać, łączmy się w związki i strajkujmy!
Ale znowu trzeba zapytać: czy ten straszak dzisiaj zadziała? Po pierwsze, stworzenie nowej „Solidarności”, wielkiego ruchu związkowego, będzie trudniejsze niż kiedyś. Bo dzisiaj praca jest rozproszona. Po firmach i firemkach outsourcingowych. A przede wszystkim po całej kuli ziemskiej. Producent wiaderek nie zbankrutuje, gdy zbojkotują go pracownicy, tylko zacznie robić wiaderka w Chinach (o ile już nie robi). Gdy zastrajkujemy, czy zastrajkują z nami Chińczycy?
A może polityka i gospodarka lokalna są już tak podporządkowane polityce i gospodarce globalnej, że powinniśmy mieć jedno globalne społeczeństwo, jedno globalne państwo, jedną globalną płacę średnią i jeden globalny strajk generalny? 
A jeśli to nie jest możliwe, to może cała Europa powinna się zdeglobalizować, tak, jak Argentyna? Moi argentyńscy przyjaciele donoszą, że częściowa autarkia dobrze zrobiła krajowi. Gospodarka się rozwija, mimo że Międzynarodowy Fundusz Walutowy niszczy wiarygodność Argentyńczyków na różne ciekawe sposoby.
Takie rozwiązanie może się wydawać skrajnie prawicowe. Zamknięta na import, ograniczająca eksport Twierdza Europa. I głodny Trzeci Świat na zewnątrz (jeszcze głodniejszy po utracie europejskiego rynku zbytu). Coraz biedniejsze i coraz liczniejsze masy kolorowych imigrantów, które próbują dostać się do Rajskiej Krainy Białego Człowieka (założę się, że niejeden Polak zachwyciłby się tą wizją: znowu będziemy przedmurzem!). 
Ale ta wizja nie musi być aż tak faszystowska. Twierdza Europa mogłaby być zamknięta dla towarów, ale nie dla uciekinierów. Mogłaby nie wpuszczać wyzysku, ale wpuszczać jego ofiary. To byłoby bardziej humanitarne rozwiązanie - może także dla europejskich pracowników? Bo kto bardziej zaniża europejskie pensje? Azjata, którego tu wpuścimy, aby pracował za dwie trzecie średniej krajowej? Czy ten sam Azjata, który został w Azji i tam robi na europejski rynek - w sweetshopie za miskę ryżu? Nie mówiąc już nawet o tym, że Azjata wpuszczony do Europy generuje jakiś popyt jako konsument miejscowych produktów i usług - więc nie tylko zabiera miejsca pracy, także daje. Podczas gdy w azjatyckim sweetshopie nic europejskiego nie konsumuje, bo go nie stać.
Zadawałem sobie takie pytania, zadawałem… I nagle powiedziałem sobie: „Zaraz, skoro myślę o takich rzeczach, to chyba jednak - chcę rewolucji”. Globalna arystokracja finansowo-polityczna manipuluje państwami i pracownikami, trzyma rządy na łańcuchu lichwiarskich długów, bawi się kursami walut wszystkich krajów, ogłupia obywateli dając im kolorowe obrazki i odbierając rzetelną edukację szkolną. Czy ta arystokracja pozwoliłaby nam na ostateczną globalizację typu: jedno państwo światowe, jeden pieniądz, globalna solidarność pracowników, jasne reguły, fair play i fair trade? Albo odwrotnie, czy globalna arystokracja pozwoliłaby nam na deglobalizację jednego superbogatego kontynentu (o Argentynę też się zresztą boję)? Czy pozwoliłaby nam na cokolwiek  – bez rewolucji?
Zakończę ten poważny felieton szczególnie wesołym akcentem: myślałem, żeby wysłać Nergalowi mój szpik. I dołączyć liścik: „Kto je buraczki, nie ma białaczki”. To tak w rewanżu za spalenie Biblii i zatruwanie Dody antybiblijną ideologią. Ale okazało się, że mam wirusowe zapalenie wątroby typu C. I z tego powodu nie mogę nikomu dawać moich tkanek. To akurat szkoda – gdyby nie to, moglibyśmy zrobić barter: ja Nergalowi szpik, a on mi wątrobę. No, może w tym barterze zamieniłby stryjek siekierkę na kijek. Wątroba Nergala może być równie mroczna jak moja. Chociaż nie tak, jak obecny stan ludzkości.  Felietony Tomasza Piątka publikujemy we wtorki i w piątki.
www.tomaszpiatek.pl
Komentarze
Dodaj nowy
antenka_beretowa   |14.09.2010 08:27:51
Rewolucjonista Uljanow został dostarczony do Rosji na koszt niemieckich
kapitalistów wobec rynkowej - najszerzej ujmując - konieczności ,nie zaś wiary ,
czy niewiary Tomaszów Piątków.
Swojej też nie mogę dać , bo mam B.
kot   |14.09.2010 09:00:02
Po pierwsze: Piątek jest genialny i nic na to nie poradzisz.
Po drugie Piątek
robi błędy, czasami całkiem duże, bo genialny to nie znaczy bezbłędny.
Ostatnio
Piątkowi pomyliła się Sparta z Atenami.
Sparta, to ta na górze, Ateny to te na
dole (spece od dokładności niech sprawdzą, bo może odwrotnie).
W każdym razie,
jeżeli Spartanin znajdzie się w Atenach to powinien zachowywać się tak, jak
obywatele Aten,
bez wyjątków dla nikogo.
antenka_beretowa   |14.09.2010 09:41:14
Ale ja nie personalizuję,lecz "determinizuję".
Dzieje ducha dziejów
pisze kapitalizm.
Slawczan  - Dobry artykuł   |14.09.2010 09:26:13
Pierwsza konstatacja:dobrze ,że Autor odniósł się do roli straszaka
komunistycznego w kapitalizmie.Patologia dzisiejszego kapitalizmu wzięła się z
tego ,że naturalny drapieżnik(komunizm) zdechł i system zdegenerował się. Gdy
kryzys zaczął sie gdzie byli jakże mądrzy balcerowicze? W mysiej dziurze i
czekali z rozdziawionymi gębami (trochę jak laska z Pulp Fiction asystująca
podawaniu adrenaliny do serca przćpanej Mii Walles) co to będzie.Jak się okazało
,że jeszcze nie tym razem sam główny balcerowicz czyli Leszek tegoż nazwiska
wylazł z nory i rzekł:to wina państwa,bo to ono przeszkadzało.
Ale w czym? W
transferowaniu kasy do rajów podatkowych? Bo tam zwykle ląduje kasa bogaczy
uzyskana w wyniku ulg podatkowych a nie skapuje społeczeństwu (jak to głosiła M.
Thatcher).
Poza tym państwo za wiele nie przeszkadzało,menagerom napychającym
sobie kabzę kosmicznymi pensjami za doraźne zyski.Sposoby na sukcesy tego modelu
kapitalizmu? Wszelkie-dodawanie gówna do mięsa,wywózka zakładu do Chin (przy
zwolnieniu zatrudnionych parcowników), kreatywna księgowość.Efekt:pensja+bonusy
wzięte (oczywiście z ulgą dla najbogatszych) i bezpiecznie wytransferowane o
raju podatkowego,zruinowana firma do ratowania przez rząd.
Ten tzw. kryzys to
żaden kryzys - po prostu zniknęło kilka zer, a jednocześnie wszyscy udali ,że
problem się rozwiązał.Do następnego razu.
Cóż zyski są prywatyzowane w gronie
możliwie najmniejszym a gdy są straty to trzeba je upaństwowić by spałata broń
boże nie spadłą na udziałowców i tych co schowali zyski do kieszonki ale
rozłożyła się sprawiedliwie na wszystkich.Tylko po cholerę było obalać komunę
made in ZSRR skora tam też elita była możliwie najwęższa a społeczeństwo gównem?
KrzysztofMazur   |14.09.2010 21:05:12
Państwo zagwarantowało spłatę kredytów hipotecznych. Stworzyło kredyty bez
ryzyka. I jeszcze je dotowało bezpośrednio i przez zaniżone stopy procentowe i
dodruk pustego pieniądza.
KrzysztofMazur   |14.09.2010 21:18:22
Jakby USA miały balcerowiczowskie stopy procentowe kryzys znacznie byłby
mniejszy.
Madrich   |14.09.2010 11:02:43
Ten tekst reprezentuje niższy poziom niż inne felietony Tomasza Piątka. Gdy
pisze on na konkretne tematy i opisuje pojedyncze zjawiska zaskakuje erudycją i
czasami proponuje ciekawe rozwiązania (choć niestety często posługuje się
językiem nienawiści). Gdy spróbował zrobić tekst o wszystkim wyszedł tekst o
niczym. Chyba jeszcze musi przemyśleć swoje teorie bo na razie wychodzą
soc-myśli nieuczesane.
kot_w_golebniku   |14.09.2010 11:13:57
No proszę, można łagodniej. Wprawdzie wróg nadal ten sam - piekło dzikiego
neoliberalizmu niszczące zdrowe socjalistyczne fabryki, ale styl jakby odrobinę
łagodniejszy. Już bez rzucania pojebami. Był opr od redakcji?
Szkoda tylko
niewinnej ofiary - GP. Karą powinno być napisanie 100 razy na blogu "nie
będę kapował adminowi na komentatorów"…
Józef K   |16.09.2010 11:43:16
Kocie w gołębniku, Panu Piątkowi coś odbiło. Wyszedł z jednego gówna, wszedł w
inne. Nie wiadomo, co lepsze: dawniej (ponoć, bo jak patrzę na napuchniętą od
jedzenia twarz tego grubaska, to mi się wierzyć nie chce, że brał) heroina,
teraz ideologia. Niejednej rzeczy na imię Jahwe. Wystarczy trochę łądnej
retoryki, którą niektórzy mają po prostu wrodzoną. Można podstawić pod cielca
cokolwiek. Jak ćpał, no to ćpał. Jak został naczelnym ideowcem soc-lewicy, nagle
wypieprza ludzi, którzy dyskutowali z nim jak z równym. Tyle że w imię czego to
robi? Nie na tym polega uwznioślanie obiektu ideologii? Poczekamy, a nuż go
puści w trąbę ta jego Hania, zmieni od razu kolory z czerwonych na czarne. I
będzie jeszcze inaczej śpiewał.
AndrzejRoztocki   |16.09.2010 12:08:55
Wyluzuj moze troche bo tylko punkty nabijasz Piatkowi swoja ‘mowa nienawisci’.
Podobnie jak ten palanciarski post ktory namawial Piatka do cpania. Ja tam
najbardziej lubie patrzec jak Piatek osobiscie samoboje sobie strzela. Wtedy
wystarczy spokojny ironiczny komentarzyk.

Zwracam uwage ze jednak za
planciarskie bluzgajace posty nikogo tu nie banuja bo to tylko rozkosz na ich
uszy. Zabanowali Gnebona ktory byl intelektualna brzytwa i francja-elegancja.
Chyba nawet ani razu ‘kurwa’ nie powiedzial co wobec nieustannych prowokacji
Piatka nalezy uznac za oznake ponadwyznaniowej swietosci Gnebona. Obecnie juz
tylko swietej pamieci.
ubik   |14.09.2010 12:05:53
Dziś na tok fm w dyskusji publicystów krytyki niechęci polskiego rządu do
oszczędności budżetowych i pokazywanie przykładu Niemiec, które tną wydatki. Nie
mam nic przeciwko modernizacji KRUSU, czy wprowadzenia podatku dla bogatych
rolników, albo przesunięcia wieku emerytalnego. Ale to wszystko są oszczędności
w przyszłości, albo nie za wielkie. Tymczasem nasze wydatki socjalne są bardziej
niż skromne. Z czego tu ciąć? Już na początku lat 90-tych ustalony został skąpy
model neoliberalny, polegający na wspieraniu bogatych (różne ulgi, na które się
załapujemy przy odpowiednich wydatkach) albo na obniżaniu progu przydzielania
zasiłków do absurdalnego poziomu. Np. żeby dostać zasiłek na dziecko trzeba mieć
dochód chyba 500 zł na osobę w rodzinie, co wyklucza z tego zasiłku mnóstwo
naprawdę potrzebujących pomocy osób.
Slawczan  - Co tu ciąć?   |14.09.2010 12:51:27
Z tego co pamiętam to ok 70% wydatków budżetu to wydatki sztywne. Rząd nic nie
może tam pomanipulować.Ale czołowe neoliby bredzą wciąż o oszczędzaniu. Podaje
kilka wydatków bez których moglibyśmy sie doskonale obyć:
-wojenka w
Afganistanie(ile???)
-sponsoring tzw. dominującej korporacji świadczącej usługi
religijne (ok 4-5mld zł)
-koniec ze sponsoringiem ukochanego lifestylu czyli
tzw. rolników (ok 10-15mld zł)
-uwolnienie zakładów pracy z obowiązku
sponsorowania pasożytów zwanych działaczami związkowymi (1 mld?)
-zwolnienie z
pracy co drugiego urzędnika państwowego (moja znajoma z doświadzczeniem z pracy
w firmach prywatnych popracowała trochę w urzędzie,wnioski - pracę jednego
pracownika wykonują tu zwykle 3-4 osoby).
-likwidacja aparatu administracyjnego
ZUS i NFZ.wynająć prywatne firmy do zarządzania?
-skończyć z emeryturkami dla
mundurowych po 15 latkach.
To tylko tyle z mojej listy likwidacyjnej.
Generalnie skupiłem się na przywilejach bo to one nie pozwalają by przekształcić
Polskę z kraju półfeudalnego w kraj kapitalistyczny co jest nieodzownym
czynnikiem na drodze do socjalizmu
KrzysztofMazur   |14.09.2010 21:03:21
Tu pełna zgoda.
kot  - Czy nie rozpędziłeś się   |14.09.2010 12:59:25
Tylko żeby to nie była małpa z brzytwą , jak mawia Belka.
Slawczan  - Może być i małpa   |14.09.2010 14:28:03
Może być i małpa.Przy obecnej jakości rządzących jak i partii opozycyjnych
uważam ,że zwierzę to znacząco nie obniżyło by jakości (bez)rządzenia tym
krajem.
La Pasionaria   |14.09.2010 14:23:16
Doceniam dobre chęci autora, ale z lewicowego punktu widzenia jego analiza
jest bardzo słaba i ma charakter naiwnej propagandy. W
dodatku elementarne błędy, jakie autor popełnia, zapewne szybko
zostaną wychwycone przez obecnych tu wrogów lewicy, dlatego wolę sama na
nie wskazać. Mam nadzieję, że autor nie weźmie mi tego za
złe, ponieważ ideową lewicę zawsze stać na samokrytykę.


1. Błąd
pierwszy czyli sprawa nacjonalizacji General Motors.

T.
Piątek napisał:

"Państwo uratowało nieporadnego prywatnego potwora bezradnie
błąkającego się po neoliberalnej dżungli i zrobiło z niego
zdrowe socjaldemokratyczne przedsiębiorstwo z kapitałem mieszanym. A
teraz, kiedy już organizm został uzdrowiony - państwo znowu chce go
poświęcić na ołtarzu neoliberalnej wiary."


Teza, że amerykański rząd może coś zamienić w "zdrowe
socjaldemokratyczne przedsiębiorstwo", jest szczytem
naiwności. Wbrew skrajnej prawicowej propagandzie w Ameryce jednak nie
rządzi socjaldemokracja, która w znaczącym stopniu respektowałaby interesy
ludzi pracy najemnej. Jest nacjonalizacja postępowa
i "nacjonalizacja", która utrwala status quo a nawet go
pogarsza. Autor "zapomniał" na przykład dodać, że pierwszym
krokiem "uzdrowienia" GM było zwolnienie prawie 1/4
zatrudnionych! Proszę im opowiedzieć tę baśń o "zdrowym
socjaldemokratycznym przedsiębiorstwie".

Jest to
paradoks wielkiego kapitału żyjącego w symbiozie z państwem, że
kapitalistyczny pracodawca nie musi już nawet liczyć się z rachunkiem
ekonomicznym wskutek czego czasem staje się pracodawcą na
pozór całkiem "sympatycznym". Podobnie
jak "sympatyczni" byli bankierzy, którzy bez zbędnych
ceregieli hojnie dawali kredyty na dom ludziom, których obiektywna sytuacja
ekonomiczna pozwalała najwyżej na mieszkanie w
przyczepie. Podtrzymywało to amerykańską iluzję "możliwości
leżących w zasięgu ręki", a jednocześnie samych bankierów ta
"dobroć" nic nie kosztowała. Ich astronomiczne zarobki
są gwarantowane kontraktami, natomiast przetrwanie wielkich banków i
tak gwarantuje państwo. W tym sensie te banki już są
praktycznie "znacjonalizowane". Tylko szkoda że wyłącznie od
strony kosztów i ryzyka, a nie od strony zysków, których podział trudno
nazwać "socjaldemokratycznym". Tak więc bankierzy byli
"sympatyczni", ale kryzys już sympatyczny nie jest. Z tym że kryzys
nie ma nazwiska i można go traktować propagandowo jak tornado albo
inny "dopust boży"

To samo odnosi się do General Motors. Nikogo
tam nie martwił przerost zatrudnienia i od tej strony kapitalistyczny
pracodawca też był "sympatyczny". To właśnie państwo
musiało odegrać rolę "złego kadrowego". Ale po
tej "balcerowiczowskiej" terapii szokowej sytuacja GM
prawdopodobnie uległa poprawie tylko na krótką metę i być może prywatyzacja
jest w tym momencie racjonalną próbą odrzucenia z powrotem tego
"kukułczego jaja". Oczywiście jest to racjonalność
kapitalistycznego rynku, więc doszukiwanie się
tam "socjalemokratycznych" intencji jest nadużyciem.


Chciałabym podkreślić, że lewica tylko wyjątkowo może udzielać wsparcia
aparatowi kapitalistycznego państwa. W większości wypadków w duecie
kapitał - państwo, państwo jedynie odgrywa rolę "dobrego
policjanta" w celu rozładowania konfliktów społecznych, a
tak naprawdę dalej podtrzymuje system. Dogmatyczne przeciwstawianie
"prywtanego potwora" "zdrowemu państwowemu
przedsiębiorstwu" jest na rękę takiej propagandzie.


2. Błąd
drugi czyli sprawa Argentyny.


T. Piątek napisał:

"Moi argentyńscy przyjaciele donoszą, że częściowa autarkia dobrze
zrobiła krajowi. Gospodarka się rozwija, mimo że
Międzynarodowy Fundusz Walutowy niszczy wiarygodność Argentyńczyków na
różne ciekawe sposoby."



I znów ten obraz wymaga istotnego uzupełnienia. Autor na przykład nie
wspomniał o "nacjonalizacji" przed dwoma laty prywatnych
funduszy emerytalnych obliczanych na ok. 30 miliardów dolarów. W
zdecydowanej większości były to pieniądze ludzi pracy najemnej, co
rząd wykorzystał propagandowo określając to posunięcie jako
"ochronę" pieniędzy obywateli. Część z tych pieniędzy zapewne (dane
są sprzeczne) poszła na ożywienie krajowego rynku, ale proszę
pamiętać, że Argentyna dalej grzecznie spłaca swoje gigantyczne zadłużenie!
Rząd wprawdzie propagandowo udaje "twardziela", ale wciąż
płaci (czy też godzi się na warunki prolongaty). I dopóki w tej sprawie
będzie grzeczny, będzie mógł się "deglobalizować" do woli. Tak
więc - co lewicowa analiza powinna z naciskiem podkreślać - państwo
odebrało "niedobrym" krajowym kapitalistom 30 miliardów i w
znacznej części przekazało je zagranicznym kapitalistom z Klubu Paryskiego.
Żeby jednak jakoś miejscowych kapitalistów udobruchać, usankcjonowało
autarkię, czyli darmową ochronę przed zagraniczną konkurencją, która to
ochrona umożliwia krajowemu kapitałowi realizowanie
zysków nadzwyczajnych. Naturalnie jakiś ochłap z tej operacji trafia
też do zwykłych ludzi, bo bogatszy i pewniej się czujący pod państwową
ochroną kapitalista jest np. skłonny trochę więcej płacić. Ale
rewolucyjna lewica nie powinna prezentować takich ochłapów jako pożądanego
rozwiązania. Zamazywanie walki klasowej zawsze jest na rękę naszym
wrogom.


3. Błąd trzeci czyli błędy lewicy i kurs neoliberalny


T. Piątek
napisał:

"Między 1960 a 1980 rokiem Zachód miał dobrze: żył sobie w
socjaldemokratycznym czy socjalkapitalistycznym państwie dobrobytu.
Potem zaczął popadać w neoliberalne szaleństwo."



Z przedstawionego obrazu wynika, że do roku 1980 było w wielu
rozwiniętych krajach kapitalistycznych całkiem dobrze (w innym
miejscu T. Piątek wręcz pyta: "co zrobić, aby odtworzyć to państwo dobrobytu?") i nagle, zupełnie nie wiadomo jakim cudem, do władzy doszli tacy aplogeci
neoliberalizmu jak Thatcher czy Reagan. Skoro nie odbyło się to
w wyniku zamachu stanu, to najwyraźniej ludzie popadli w
"szaleństwo". Nie muszę chyba dodawać, że kategoria
"szaleństwa" nie jest kategorią poważnej lewicowej analizy.
To tylko dla prawicowców lud czasami bywa "szalony", co jest
doskonałym pretekstem, by go brać w ryzy ze strachu przed
rewolucją. Lewicowiec nawet pod z pozoru irracjonalnymi wyborami
powinien dostrzegać walkę o interes klasowy, która zawsze w ostatniej
instancji wyrasta z obiektywnych uwarunkowań.


Wbrew temu, co pisze
T. Piątek, zwrot nie nastąpił w roku 1980. Cytowany przez niego Tony Judt
wyraźnie wskazuje w "Postwar", że istotny zwrot w systemie
nastąpił już na początku lat siedemdziesiątych. Głównie wskutek dwóch
zjawisk: odejścia od zasad z Bretton Woods oraz kryzysu naftowego
wywołanego wojną Yom Kippur (rozdział XIV "Postwar").


Niestety,
lewica kompletnie przespała ten kryzys! Z jednej strony konsumowała
owoce obyczajowej rewolty lat sześćdziesiątych, co spowodowało utratę
zaufania w znacznej części konserwatywnych obyczajowo środowisk
robotniczych. Robotnicy zupełnie słusznie odbierali wielu lewicowych
działaczy jako "rozwydrzoną burżuazyjną młodzież",
której spodobała się "zabawa w rewolucję" (najczęściej
seksualną). Z drugiej strony kapitalistyczne państwo wciąż jeszcze stać
było na sporą porcję ochłapów, tak więc był to
"kryzys pełzający", na krótką metę łatwy do propagandowego
zamazania. Pierworodny grzech partii lewicowych polegał na usankcjonowaniu
tego zamazywania. Z jednej strony lewica byla zadowolona ze swoich
materialnych oraz obyczajowych zdobyczy, z drugiej zaś bała
się etykietki "terroryzmu" i oskarżenia o wspieranie
radykalnych grup. Grupy te, aczkolwiek obiektywnie marginalne i zapewne
bardziej infiltrowane przez służby specjalne niż to dziś wiadomo,
znakomicie służyły burżuazyjnej propagandzie jako antyrewolucyjny
straszak.


Tak więc zachodnia lewica właśnie wtedy
ostatecznie zrezygnowała z rewolucji, a nawet z rewolucyjnej retoryki,
"zeuropeizowała się" i ucywilizowała. W takiej sytuacji nic
dziwnego, że wśród klasy robotniczej płaszczyzną odniesienia stała się
świadomość tradeunionistyczna (na 100% zgodnie z leninowskimi analizami z
"Co robić?"). Wraz ze wszystkimi słabościami tej postawy.
Tradeunionizm jest jeszcze stosunkowo mało szkodliwy w warunkach stabilnego
wzrostu gospodarczego, choć oczywiście trochę bardziej "hojna"
redystrybucja społecznego produktu nigdy nie może być traktowana jako
ostateczny cel lewicowej walki! Natomiast w warunkach "pełzającego
kryzysu", braku ideowej alternatywy ze strony przywodców
lewicy, tradeunionizm doprowadził szybko do egozimu branżowego,
wewnętrznych antagonizmów i wyrywania sobie kawałków malejącego tortu.
Znakomicie rozegrała to Thatcher dzieląc związkowców, których poparcie
społeczne regularnie topniało i wprowadzając jedyną
narrację "uniwersalistyczną" (każdy Brytyjczyk
jako "właściciel"). Nie było to jednak skutkiem żadnego
szaleństwa spłecznego czy też demonizmu neoliberałów, ale skutkiem
kompromitujących błędów samozadowoloneej z siebie lewicy. Niezdolnej
do przekroczenia zaczarowanej perspektywy "państwa dobrobytu"
w stronę zniesienia fundamentów niesprawiedliwego systemu.


Trzeba
to bez końca podkreślać i trzeba z tej porażki wyciągnąć wreszcie
wnioski!


Dlatego uważam, że najgorszym błędem tekstu T. Piątka
jest demonstrowanie typowo inteligenckich wahań w kwesti rewolucji.
Tak, rewolucja jest "brzydka" i można się przy niej
ubrudzić. Ale lewica powinna aż do znudzenia powtarzać, że to nie ona
jest przyczyną tego smrodu, który czuć. I faktycznie rewolucja zapewne
częściowo ten smród powiększy. Traktowanie tego jednak jako
zarzutu wobec rewolucyjnej lewicy, to jak oskarżanie hydraulika o to,
że przy przetykaniu kanalizacji są niemiłe zapachy i sugerowanie, że to
sam hydraulik śmierdzi i naniósł do mieszkania smrodu. Ten smród jest
wyłącznie waszym dziełem, obłudni prawicowi ideolodzy z czyściutkimi
rączkami i lewica nigdy nie przestanie tego
wam przypominać!

Przepraszam, że powtarzam rzeczy, które powinny być
dla oczywiste dla każdego prawdziwego lewicowca już po lekturze klasyków,
do których jednak autor chyba nie sięga. Jeśli autor wstydzi się
czytać Lenina, bo Lenin jest "niemodny" odkąd prawicowa
propaganda sprytnie zrównała go z Hitlerem, to niech
czyta przynajmniej dokładnie "Rewolucję u bram" Żiżka. Lepsze
to niż nierealne w polskich warunkach projekty skandynawskiego
państwa dobrobytu.

Jak zresztą widać, miękkie stanowisko autora
natychmiast spotkało się z "życzliwą aprobatą" agentów prawicy.
Powinno to dać autorowi do myślenia. Dyskutowanie bez końca o różnych
etycznych niuansach rewolucji jest przecież znakomitym sposobem na jej
odwlekanie. Dlatego namawiam autora, żeby nie wstydził się swego
rewolucyjnego zapału i swej nienawiści do społecznego zła i ludzi, którzy
za
nie odpowiadają.

Pozdrawiam

Agata

_________________ _______________
______________
Rewolucjonista musi nauczyć się nienawiści.
Dolores Ibarruri
antenka_beretowa   |14.09.2010 16:51:25
W kółko Macieju…Agato,wiesz przecież dobrze, że bezpośrednio po rewolucji
skończyłabyś, jak Zinowiew.
La Pasionaria   |14.09.2010 19:03:08
Prawicowe straszenie Stalinem? Prosiłabym o coś bardziej oryginalnego.


To
zastanawiające, że gdy chodzi o rewolucję prawicowcy stają się nagle tak bardzo
ostrożni i pełni skrupułów.


Gdy chodzi o biznes bez przerwy nawołują do
śmiałości, podejmowania ryzyka, nie lękania się wyzwań, "przecierania nowych
szlaków", choć ta śmiałość bardzo często kończy się plajtą i tysiącami osób
na bruku, nie wspominając już o skutkach cyklicznych kryzysów.


W biznesie
jakoś stara plajta nie jest żadnym argumentem. Przeciwnie. Ileż to ja czytałam
heroicznych historyjek o przedsiębiorcach, którzy raz splajtowali z braku
kredytu, drugi raz, bo ich nieuczciwy zarządca okradł, trzeci, bo akurat mieli
pecha itp. itd. I zawsze taka historyjka kończy się optymistycznie, że jednak
nie poddawali się i po kolejnej plajcie podosili się i ostatecznie zostawali
rekinami rynku.


Pozwólcie więc troskliwi prawicowi doradcy, że my, rewolucyjna
lewica, również nie przejmiemy się poprzednią plajtą, w każdym razie nie na
tyle, by nas już do końca świata sparaliżowała. Wierzę, że nasza historyjka też
może skończyć się optymistycznie - to znaczy rozwaleniem systemu wyzysku.


W
sprawach społecznych w dążeniu do radykalnej zmiany trzeba czasem próbować przez
kilkaset lat. Przykład rewolucji protestanckiej w XVI wieku (bo to faktycznie
była rewolucja na obszarze świadomości życia społecznego) jest bardzo wymowny.
Przecież pierwsze takie "splajtowane" próby reformacji pojawiały się już
w XII-XIII wieku. Gdyby więc Luter był tak ostrożny, jak to nam zalecacie, albo
bał się, że skończy jak Hus, musiałby od razu spuścić z tonu i jako docelowy
horyzont wyznaczyć sobie jakieś "państwo kościelne dobrobytu", które by
łaskawie zdzierało odpustami trochę mniej. Ale kim wtedy by był? Trochę
uczciwszym funkcjonariuszem sytemu debatującym latami, czy odpusty powinny by
tańsze o 10% czy może aż o 20%. Tak jak teraz większość lewicy debatuje, czy
podatki trzeba podwyższyć o 10& czy może aż o 20%. A i tak zaraz rozlega się
prawicowy wrzask, że jest to niemal mordowanie ludzi w biały dzień.


Pytam więc
moich przyjaciół z lewicy: czy dla paru procent podatku w ogóle warto sobie psuć
uszy tym wrzaskiem? Może lepiej zagrać o wyższą stawkę?

Agata
antenka_beretowa   |14.09.2010 19:40:17
@Agato , daleko mi do prawicowości.Tak samo daleko do bolszewizmu, czyli
dużo
gorszego, niż najgorszy kapitalizm systemu wyzysku, ale w
innych
dekoracjach.Czytaj mniej Hegla a więcej Arendt.
La Pasionaria   |14.09.2010 20:45:06
bolszewizmu, czyli dużo
gorszego, niż najgorszy kapitalizm systemu wyzysku


Czy mogę wiedzieć, gdzie Pan (Pani?) widzi w bolszewizmie ten "system
wyzysku"? Przecież to banalna prawicowa taktyka: wrzucić
do jednego worka Lenina z "Państwem a rewolucją" oraz
stalinowskie czystki, gułagi itp. I potem twierdzić stanowczo, że
"tak musiało być". A to podobno głównie lewica wierzy w
żelazne prawa historii. Żiżek znakomicie pokazuje, że wbrew prawicowej
propagandzie projekt leninowski pozostaje dalej otwarty. Oczywiście
nie w tym sensie, że można by go w jakiś sposób "dokończyć"
czy powtórzyć w ulepszonej wersji.

Odwrotną stroną jest wiara, że
prędzej kometa rozwali życie na Ziemi niż cokolwiek rozwali
kapitalizm, więc już do końca świata czekają nas wyłącznie kłótnie o
procenty podatków, raz podwyższanych, to znowu obniżanych. I tak
w kółko.

Osobiście uważam, że ta druga ewentualność jest daleko
bardziej utopijna.

A tak w ogóle to gdzie jest ten "system
wyzysku" w "Państwie a rewolucji"? Tylko konkrety proszę,
bez propagandowych ogólników.
antenka_beretowa   |15.09.2010 00:16:13
A czymże jest/był komitet cetralny , jak nie zarządem korporacji
egzekwującej
swe klasowe interesy za pomocą tajnej policji?

Na koncepty
żelaznych praw
historii zawsze wpadają izolowani od życia akademicy poczym je
sumiennie i z
pełnym przekonaniem "realizują" jak PolPot z Sorbony.
Myślenie o
ludziach jako gnoju historii…Żizek też by pokazał ,co potrafi ,
myślę w imię
"obiektywnych konieczności…

Mam przekonania lewicowe ,
ale wiem ,ze
duża liczba ludzi ich nie podziela a przemoc donikąd nie prowadzi.
Jedyne "prawoobiektywne" w życiu społecznym to zdrowy rozsądek i
osiąganie tego ,co
możliwe a nie wyobrażone , czy wykoncypowane.
La Pasionaria   |15.09.2010 00:58:22
Raz jeszcze pytam: dlaczego rozmach wyobraźni oraz podejmowanie ryzyka są dobre
dla kapitału, a niedobre dla rewolucji?

"Lewicowe przekonania" w
skromnym kręgu "zdrowego rozsądku" to przecież tylko uspokojenie
sumienia. Że wprawdzie godzę się na dokładnie ten sam świat (poza procentami
podatków), co prawica, ale godzę się z bólem, bo wiem, że nie jest to świat
dobry.

Czy nie jest to w gruncie rzeczy "lewicowa" forma pieszczenia
własnego ego, o której tak trafnie w odniesieniu do prawicy pisał Tomasz Piątek?
Oni pieszczą się "własnością", a my będziemy pieścić się
"sprawiedliwością społeczną"? Jeśli tak, to oni będą uczciwsi od nas, bo
ten świat faktycznie jest światem własności a nie światem sprawiedliwości
społecznej.
antenka_beretowa   |15.09.2010 01:34:09
Bałamutnośc takiego rozumowania polega na (nie wiem , czy rozmyślnym) założeniu
,że istnieją podstawowe odpowiedzi o Człowieku, lub że są zbędne, bo Człowiek to
tylko rzekomo przedmiot jakiegoś bliżej nieokreślonego "logicznego
procesu", a góra kości to tylko niechronny produkt bezalternatywnej
"śmiałości projektu".Każdy kto uważa ,że ma prawo "teleologicznie
zawieszać etykę"w Czyimś imieniu i na cudzy koszt jest, sorry,
niebezpiecznym wariatem , nieważne z lewa , czy z prawa.
La Pasionaria   |15.09.2010 01:56:38
To jest taki typowy unik intelektualisty, który świat bierze w nawias, a potem
poza ten nawias sobie wychodzi. Oczywiście czysto myślowo, bo pupą i resztą
ciała dalej tkwi w świecie.

Problem polega na tym, że wprawdzie ostrożny
intelektualista zawsze może się powstrzymać od jakichkolwiek radykalnych
odpowiedzi, ale istniejący system i tak określone "podstawowe
odpowiedzi" narzuca, czy mu intelektualista udzieli na to łaskawego
zezwolenia czy nie. Intelektualista może najwyżej się obrazić i powiedzieć, że
są to odpowiedzi "nieuprawnione" i że sam system też dokonuje
bezprawnego "teleologicznego zawieszenia etyki". Ale system się tym nie
przejmuje i dalej sobie istnieje oraz dodatkowo określa, na jaki sposób istnieje
intelektualista i czy w ogóle jest intelektualistą, a nie na przykład
"niebezpiecznym wariatem", "lewackim oszołomem", "jednostką
aspołeczną", "terrorystą" itp.

Z walki o uznanie nie można się
wycofać w sposób niewinny. Iwan Karamazow mógł oddawać bilet Bogu, ale jak oddać
bilet systemowi, gdy i tak nas skasuje za jazdę na gapę?
antenka_beretowa   |15.09.2010 02:13:45
@Agata, może się dogadamy ,jeśli uznamy że Naphta i Settembrini
potrzebują
się i nie muszą się koniecznie
zabijać.

______________________
Precz z serwisem !JoomlaComment 3.26!!
La Pasionaria   |15.09.2010 03:04:04
W historii nie ma musi. Ale też nie ma gwarancji, że się nie pozabijają.
Oczywiście z prawdopodobieństwem 99%, że to Naphta pierwszy każe
strzelać.

Natomiast na pewno zgodzimy się co do postawienia pod ściankę serwisu
!JoomlaComment 3.26. Mnie też to bydlę zjada posty.
antenka_beretowa   |15.09.2010 03:10:57
Poza tym budowanie aksjologii na antropomorfizowaniu procesów, dowolnie

definiowanych i przypisywaniu im takich czy innych własciwości, czy intencji
etycznych, co ma z niejasnych powodów uzasadniać
jakieś dziwaczne i
obsesyjne "zarządzanie" zbiorowymi odpowiedzialnościam, jest bardzo
subtelnie skonstruowanym najpospolitszym ,ulicznym populizmem.
KrzysztofMazur   |14.09.2010 21:15:59
Odpusty to były podatki, które pan Luter postanowił zlikwidować i to była
rewolucja protestancka w kierunku kapitalizmu.
La Pasionaria   |14.09.2010 21:37:30
Zgadzam się. I dlatego cała tradycja lewicowa zawsze traktowała tę
"rewolucję protestancką" jako istotny krok do przodu.
antenka_beretowa   |15.09.2010 02:39:11
Rewolucja protestancka nastąpiła , bo dojrzała. Luter ją tylko zerwał.Tak, jak w
pewnym sensie rewolucja lewicowa dojrzała np w Skandynawii.A sztucznie dojrzewać
mozna tylko banany , nie zaś rewolucje , bo konczą się kompromitującymi za friko
lewicę satrapiami.
antenka_beretowa   |15.09.2010 02:48:03
No abstrahuję już (ryzykownie) od niejasnej definicji rewolucji w Twoim ujęciu.
:-D
La Pasionaria   |15.09.2010 03:04:20
W tym "tylko zerwał" masz odpowiedź.

Drugie "rozwiązanie" to
stać pod drzewkiem i bez końca zastanawiać się, czy już na pewno dojrzało i
jakie właściwie mamy teleologiczne prawo do zerwania.

A samo nie spadnie pod
nogi.
antenka_beretowa   |15.09.2010 03:29:25
Duch dziejów nie lubi być ponaglany :=)
La Pasionaria   |15.09.2010 11:43:06
Jak się domyślam, to miał być przykład "budowania aksjologii na
antropomorfizowaniu procesów, dowolnie definiowanych". :-)
antenka_beretowa   |15.09.2010 17:54:20
Przedrzeźniam tylko Twoją logikę.
ud3   |14.09.2010 17:19:29
To na serio?! "Wrogowie lewicy", "stać na samokrytykę",
"skrajna prawicowa propaganda", "burżuazyjna propaganda",
"agenci prawicy", "rewolucyjny zapał", znaczna doza elokwencji,
kilka subtelnych przytyków do niedouczenia autora… Ktoś (hm… kto?) ma chyba
niezły ubaw.
Inż.Karwowski   |14.09.2010 19:02:24
@ ud3
Ja też myślę, że to GP stworzył Agatę, żeby komuś zagrać na nosie.
No
pasaran!
Cercamon   |15.09.2010 00:55:38
Hemos pasado!
Józef K   |16.09.2010 12:17:47
Raczej nie. Ta cała Passionata to babka, jak nic, Gnębon to był facet. Poza tym
nie był z lewa, a Ona jak byk z lewa. Nawiedzona.
Inż.Karwowski   |16.09.2010 12:35:23
@Józef
Poprostu zmienić nick i dalej być sobą, to by było za proste jak na
GP. Ale kąsać Piątka jako nawiedzona zetempówa Agatka-wyrafinowane i
dowcipne.Czyż nie?
AndrzejRoztocki   |14.09.2010 19:20:36
O ja cie!!! Chwile mnie tu nie bylo a tu takie akcje sie dzieja! Aurora juz
strzelala a ja nic nie slyszalem. Chyba musze umyc uszy. W kazdym razie Piatkowi
nie mozna odmowic pewnych sukacesow. Pojechal chlopak po bandzie i teraz mu sie
ciotki rewolucji zaczynaja zlatywac.

Agata wklej gdzies swoja fotke na necie bo
nie wiem czy Piatkowi zazdroscic czy wspolczuc.
ubik   |14.09.2010 15:42:37
Agata: "Rewolucjonista musi nauczyć się nienawiści". O ja pierdziu, czy
tu się pojawiły jakieś wojownicze Żółwie Ninja?
Cercamon   |14.09.2010 16:23:45
Agata : Dlatego namawiam autora, żeby nie wstydził się swego
rewolucyjnego zapału i
swej nienawiści do społecznego zła i ludzi, którzy
za
nie odpowiadają.


Rewolucjonista musi nauczyć się nienawiści.


A nosisz t-shirty z Che Guevarą, towarzyszko? Strach się bać, polska
guerilla! A to
podobno ‘agenci prawicy\frondziści\korwiniści\katopoje&nbs
p;by’ są tacy agresywni! Ciekawe co by było gdyby jakiś użytkownik o
poglądach tzw ‘prawicowych, czytaj: niezgodnych z p Piątkiem, tak
jawnie zaczął nawoływać do nienawiści???

A pan Piątek, wyraźnie
rozochocony pozbyciem się, w sposób iście ‘spartański’ (a może raczej
UBecki - mały donosik i załawtione), swojego najbardziej
kompetentnego krytyka, Gnębona Puczymordy, coraz śmielej
głosi rewolucję. Najbardziej wzruszył mnie fragment o tym, że
pracownicy zachodniej europy zawdzięczają swój dobrobyt sowieckim
karabinom… Panie Tomaszu, dobrze pan wie, że dobrobyt nie bierze się
ani z karabinów, ani ze strajków generalnych tylko z ‘wyzysku klasy
pracującej’ - czyli ciężkiej harówy!
Za to wielkie zaskoczenie -
ani słowa o katolicyzmie. Jakże to tak? Przecież felieton bez ‘kato’
to felieton stracony!
Batistuta  - ee tam   |14.09.2010 17:01:08
żadne rewolucji nie będzie, ja wam to mówię, nie ma się czego obawiać, do tego
trza trochę ikry, a ci, którzy tu piszą i agitują, to są, jak to się mówi,
goście miękkim chujem robieni…weź popatrz se na Sutowskiego, wyobrażasz sobie
to coś z filntą w łapie?
kot   |14.09.2010 17:06:43
Taki bezpośredni chamski atak ad. personam
powinien bezwzględnie zakończyć się
,,banowaniem,,.
Mam nadzieję,że towarzysze, którzy potępiali stepa podpiszą się
pod tym.
To test na ich wiarygodność
uzid   |14.09.2010 17:56:17
1) to nie potepiciele nawolywali do banowania, tylko obroncy swojego ukochanego
felietonisty. to test na twoja wiarygodnosc, czy tak samo jak potepisz batisute,
potepisz tez stepa.

2) nawet jakby nawolywali, to najpierw kolega step
musialby sie samozabanowac, zeby sens byl potepiania kolegi batistuty. tu o
hipokryzje idzie, a nie tylko o ataki. osobiscie jakbym krzyczal o koniecznosci
banowania, to bym sie strasznie staral przestrzegac wszelkiego prawa, ktorego
chce bronic.
Cercamon   |15.09.2010 01:13:06
Uzid - 100% racji, z logiką u tow Kota i Antenki słabo. Dobrze zbanujmy
Batistutę - ale rozumiem, że w takim razie popieracie też ban dla stepa vel
Piątka? Jak wiarygodność to wiarygodność.
antenka_beretowa   |14.09.2010 18:29:59
@Kot - Zgodzam się.
AndrzejRoztocki   |14.09.2010 19:36:05
Prosze nie obrazac towarzysza Sutowcewa! Towarzysz Sutowcew bedzie nieublaganie
podpisywal wyroki w imieniu klasy robotniczej bo jest gramotny i ma okulary. Do
szczelania ze szczelby znajdzie sie paru mniej gramotnych ale za to slepo
oddanych towarzyszowi Sierakowcewowi.
kot   |14.09.2010 16:59:31
Bardzo mi brakuje takiej jednej zagubionej przeze mnie chińskiej anegdoty,
przypowieści, chyba z Konfucjusza, o kupowaniu konia przez mądrego mandaryna.
Gdyby komuś skojarzył się trop, lub link, to łaskawego znalazcę
fidelio   |14.09.2010 17:28:38
To nieco dziwne, że autor skończył lingwistykę, a nie odróżnia sweetshopu od
sweatshopu. Shame on you Mr Piątek!
step  - kilka słów   |14.09.2010 17:43:20
Kot: Sparta na dole, Ateny na górze i to Sparta była ta zdyscyplinowana
(cytowałem zresztą za Żiżkiem tekst z filmu "300", ale teraz, gdy
ochłonąłem, to myślę, że za polscy byli ci Spartanie - nie w zdyscyplinowaniu,
bo Polak zdyscyplinowany nie jest, ale w kulcie śmierci).

Króliczek wśród
jastrzębi: to ty napisz sobie 200 razy "będę pamiętał, że na portalu KP
jestem gościem". Małym puchatym gościem wśród gospodarzy o ostrych dziobach.
Ja rzeczywiście wyluzowałem trochę z tym moim ostrym dziobem, bo nie widzę sensu
w eskalacji konfliktu. Ale nie sądzę, żeby komuś w redakcji KP przyśniło się
nawet mitygowanie Piątkowego "ostrza, które gromiło trollów" (to cytat z
Tolkiena). Odwrotnie: jeszcze niedawno, zaraz po zbanowaniu trolla sam nawet
próbowałem zainteresować kolegów konfliktem na forum (w sytuacjach konfliktowych
proszę o radę przyjaciół, bo a nuż nie mam racji, zawsze dobrze jest posłuchać
ludzi życzliwych, a zdystansowanych). Ale nie przejęli się wcale ani losem
zbanowanego Gnębona, ani waszym, drodzy Prawicowcy! Nie liczcie tutaj na nadmiar
współczucia, szczególnie po tym, jak jedno z was życzyło mi śmierci.

La
Pasionaria: ja też doceniam dobre chęci i dziękuję za ciekawe informacje.
Pisałem "nacjonalizacja" cytując za Gazetą Wyborczą i to z pewną
rozkoszą: Wyborcza wreszcie przyznała, że nacjonalizacja może być dobra - i to
na stronach Biznes. Jak się okazuje, dla Wyborczych Biznesowców tylko taka
nacjonalizacja jest dobra, która wiąże się z wywalaniem ludzi na
bruk!

Natomiast przyznam, że nie mam zamiaru entuzjazmować się Leninem. Kosztem
każdej rewolucji jest przemoc, ale ta leninowska ma negatywny bilans: w kosztach
ogromna ilość okrutnej przemocy, a efekty żałosne, przynajmniej dla osób
bezpośrednio przez nią dotkniętych.
uzid   |14.09.2010 18:06:00
wspolczucia od pana? sa granice absurdu. nie sadze zeby pan byl zdolny do tego
uczucia.
Józef K   |16.09.2010 12:21:55
Małym puchatym gościem wśród gospodarzy o ostrych dziobach.

Panie Piątek…
Pan jest nie tylko śmieszny. Pan jest również głupi.

Niech Pan wróci do heroiny. To w pańskim przypadku naprawdę działało
jak aspiryna.
La Pasionaria  - Do Tomasza Piątka   |14.09.2010 19:06:33
Nie musi Pan od razu pokochać Lenina, ale bardzo proszę przemyśleć to, co
napisałam wyżej w odpowiedzi na straszenie mnie losem Zinowiewa.

Zdecydowanie
jednak powinien Pan wrócić do poprzedniego ostrego kursu, zamiast zbierać
pochwały z prawej strony za roztropność i umiarkowanie. Chyba jednak lepiej,
żeby wyli z bezsilnej wściekłości. Wtedy się łatwiej odkrywają.

Ale kto wie,
może teraz spróbują Pana zagłaskać. Teraz Pan będzie ten dobry i cywilizowany, a
za wariatkę-rewolucjonistkę będę robiła ja.

Agata
uzid   |14.09.2010 19:14:02
agatka dociska misiaczka za prawicowe odchyly.
AndrzejRoztocki   |14.09.2010 19:26:02
To juz tak jest w przyrodzie za na fanatyka zawsze sie znajdzie wiekszy fanatyk.
Tak wiec Piatek jeszcze przez swych lewicowych kolezkow i kolezanki zostanie
postawiony do pionu. I tyle mu odchylen znajda ze leb maly.
Zamorano   |14.09.2010 19:57:22
Moim zdaniem pachnie trollem uzidzie ;-)Lewacka wersja Julii Natalii Nowak
IMVHO.

To ja sobie zakrzyknę też:
"SZWECJALIZM" ZWYCIĘŻY NA
ŚWIECIE!!!

;-)
uzid   |14.09.2010 21:37:42
wladca do zarzadzania potrzebowal wroga zewnetrznego i krzyczal o trolu, ktorego
nikt nie widzial. a ze byl niewidzialny, tym straszliwszym byl trolem. ironia
histori polega na tym, ze troll stal sie cialem. jak zaistanial okazalo sie ze
to wladca prawicowa trolerke uprawia.

rewolucja pozera wlasne dzieci
Józef K   |16.09.2010 16:54:34
Jako że nie podoba mi się zachowanie herr Piątka, nie godzę się żadną miarą
na zachowanie i postępowanie głównych ideologów-hipokrytów KP, i tegoż
Piątka na czele, który przestaje dla mnie figurować po incydencie z
Gnębonem P., w lekturach - zarówno jako czytelnika jak i profa
literatury polskiej tu i za granicą - przestaje funkcjonować jako
‘poważny’ rozmówca czy jakkolwiek rzetelny ‘ideolog’, chciałbym wszystkim,
którzy cenili tutaj, na portalu KP, wypowiedzi Gnębona i uważali, że
jest w nich nie tylko sens ale i każdorazowo dawka prawdy, coś pokazać.

Doradziłem bowiem osobiście Gnębonowi aby w kontekście tej gry ze
strony Piątka i Krytyki Politycznej, po prostu zagrał z nimi tak, jak oni z
nim, i pognębił szanownego stepa, piątka czy chuj wie w końcu kogo,
tak boleśnie, do cna. A dlaczego nie? Gnębon, honorowo, powiedział, że tego
nie zrobi. Tak więc komentatorzy, nie podejrzewajcie jakiejś Agaty czy
(innej) Passionaty o to, że jest GP. 

Wklejam list, jaki Gnębon napisał do
cerberów KP:

*********************************

Dziękuję Państwu za niezwykle pouczający list.

Jak rozumiem, nie stanąłem
posłusznie na kropce i nie poprosiłem o
pozwolenie na krytykowanie
felietonów p. Tomasza Piątka. Przyznaję, że
było to zachowanie
skandaliczne, gdyż nie uzgodnione z nikim z
kierownictwa. A
że regulamin rzecz święta - wyrzucenie mnie na zbity
pysk z Waszego
supermarketu idei jest jak najbardziej słuszne i
humanitarne etc. W
końcu nikt mnie przecież nie kopnął.

Ponieważ jednak mam zamiar -
zgodnie z Państwa zaleceniem - rzetelnie
przemyśleć swoją naganną
postawę, uprzejmie prosiłbym o kilka
przykładów "przekręcania
prawdy", od jakiego podobno "nie stroniłem"
(p. Tomasz Piątek
niestety tego zaniedbał). Nie chciałbym, aby moja
samokrytyka
ograniczyła się do ogólników i pragnąłbym szczerze
odszczekać wszelkie
moje fałsze i przekręty. Najpierw jednak muszę je
poznać.

Pozostaję z
nadzieją, że przychylicie się Państwo do tej
prośby
"żałosnego naiwniaka" (jak był uprzejmy określić mnie
p. Piątek),
który przecież choćby z racji swej żałosności i naiwności
(podwójna
stygmatyzacja) zasługuje na podanie mu pomocnej
lewej dłoni.

Gnębon Puczymorda

PS. Proszę się nie obawiać, nie będę
zakładał kolejnego konta, by
umieścić ten list na stronie KP. Być
może zechce go upublicznić w moim
imieniu jakiś uprzejmy użytkownik.
Proszę mnie jednak zawczasu
uprzedzić, jeśli za samo cytowanie Gnębona
Puczymordy grożą
jakiekolwiek sankcje. Nie chciałbym nieświadomie nikogo
podżegać, by
ot, tak sobie, bez zezwolenia stosownych władz, lał
na portal Krytyki
Politycznej. Nawet jeśli bardzo mu się chce i nie
może już wytrzymać.



************************************

P. S. Ad vocem tego, co tutaj wyprzedzając niejako, napisał Gnębon, powiem tylko, że po
tym incydencie, jaki sobie zafundował zarozumiały Piątek i
bezczelnie zadufana w sobie ekipa KP, powiem, że - excuzez le mot - w dupie mam, czy mnie ktoś tutaj zbanuje, czy nie. I tak dla mnie KP ze
swoją hipokryzją już nie istnieje jako poważny portal, za którym stoi
grupa ludzi, którzy coś nie tylko mogą, ale grają fair. Bo chyba o to,
w polityce i w życiu, chodzi. Prawda?
step   |14.09.2010 17:50:24
do fidelia: zwykła literówka. Są lepsze powody do wstydu. Więc się nie wstydzę.
Raczej mam poczucie spełnionego obowiązku, jeśli nie wobec kogo innego, to wobec
siebie. Meine Pflicht hab ich getan, mój drogi Florestanie.
La Pasionaria  - Do Tomasza Piątka   |14.09.2010 20:46:22
Przepraszam, że jeszcze tu się wtrącę. Wbrew temu co tu już zaczęły powtarzać
prawicowe papużki, nie jestem żadną "fanatyczką" i doskonale rozumiem,
że Pan jako artysta, wybitny pisarz, jest szczególnie wrażliwy na coś, co
nazwałabym "frazą humanistyczną". W sztuce to jak najbardziej na
miejscu. Tyle że w sztuce jest miejsce na cuda: na końcu w "Fideliu"
przyjeżdża "dobry minister", z Florestana spadają kajadny i wybucha
ogólna radość. Ale czy w polityce wieczne czekanie na głos trąbki, która ogłosi
przybycie "dobrego ministra", może być poważnym programem? Zwłaszcza
dziś.
uzid   |14.09.2010 17:54:51
pan jest geniuszem! kilka miliarodow ludzi wsadzic do europy, gdzie takie ladne
prawo socjalne, byle wstretni kapitalisci nie rozkrecili gospodarki poza
europa, bo to wyzysk!

po drugie jak pan zauwazyl, moze wlasnie lewica odpowie
jak dzialac w warunkach rozproszonej pracy. to juz nie epoka przemyslowa gdzie
mozna bylo zwiazki zawodowe, socjalizmy tworzyc. a tu raczej sentyment za
przeszloscia widac tylko i obraza ze swiat sie zmienil i stare recepty lewicowe
juz nieaktualne.
Zamorano   |14.09.2010 20:08:24
@stare recepty lewicowe
juz nieaktualne.

To znaczy jakie? Kluczowym są
przymiotniki stare i lewicowe. Przecież prawica nie jest od tego wolna. Już
typowym kuriozum jest zachwyt w Polsce na prawym skrzydle szkołą austriacką, Von
Missesem etc. Przecież to prehistoria myśli ekonomicznej i społecznej, która
nijak nie przystaje do warunków XXI wieku.


@kilka miliarodow ludzi
wsadzic do europy, gdzie takie ladne
prawo socjalne, byle wstretni kapitalisci
nie rozkrecili gospodarki poza
europa, bo to wyzysk!

A, która gospodarka tzw.
wschodząca wg.modelu neoliberalnego stworzyła trwałe społeczeństwo dobrobytu?
Taki prosty przykładzik za Edwinem Bendykiem:
W modelu neoliberalnym kapitał
napływa tylko do obszarów gwarantujących szybki zwrot inwestycji. Dlatego w
Polsce powstało wiele prywatnych uczelni humanistycznych, lecz nie utworzono
żadnego prywatnego wydziału chemii lub biotechnologii; podobnie jak nie powstał
żaden prywatny szpital oferujący leczenie onkologiczne, choć nie brakuje klinik
stomatologicznych i ortopedycznych. A bez długofalowych inwestycji w naukę i
poczucie bezpieczeństwa nie da się zbudować innowacyjnej gospodarki i
zrównoważonego rozwoju.
uzid  - re:   |14.09.2010 21:25:11
np. wiara pana felietonisty w w zwiazki zawodowe. najlepiej rozwinely sie one
wlasnie w socjalizmie prlu pod nazwa "solidarnosc" i doprowadzily do
upadku systemu. chyba wtedy marksowskie analizy najlepiej przylegaly do
rzeczywistosci. panstwo pelnilo role jedynego monopolisty i powstala sytuacja
rewolucyjna. czasy wielkich fabryk zatrudniajacych morze ludzi juz minely. jak u
nas minal prl, mija tez czas zwiazkow zawodowych. to wina parszywych
neoliberalow, ze technologia idzie do przodu i ze zachod nie calym swiatem,
gdzies indziej ludzie tez chca wchodzic na rynek i konkurowac?

ja sie za
prawice nie czuje zobowiazany spowiadac, ja tylko pytam czy lewica ma cos do
zaproponowania lewicowego, a nie konserwowanie starych lewicowych rozwiazan.
Zamorano   |14.09.2010 22:10:14
@najlepiej rozwinely sie one
wlasnie w socjalizmie prlu pod nazwa
"solidarnosc" i doprowadzily do
upadku systemu.

Przecież to nieprawda.
Najlepiej rozwinęły się w USA w okresie międzywojennym. W ogóle do dziś związki
zawodowe w Stanach są znacznie silniejsze niż np. w Polsce.

@to wina
parszywych
neoliberalow, ze technologia idzie do przodu i ze zachod nie calym
swiatem,
gdzies indziej ludzie tez chca wchodzic na rynek i konkurowac?

Ich
winą jest model uczestnictwa w tym rynku tychże krajów. Poza tanią pracą trudno
mówić o jakimś rozwoju realnie istniejącym. A rozwalanie barier np. celnych to
sporo ma z doktryną neoliberalną wspólnego. A rozwój technologiczny jest funkcją
innowacyjności i nauki. Neoliberałowie nie mają tu specjalnych zasług.
ud3  - re:   |14.09.2010 18:36:56
step napisa?:
do fidelia: zwykła literówka. Są lepsze powody do wstydu.
Fakt, nawet całkiem sporo ostatnio.
kot   |14.09.2010 20:21:41
Rewolucyjna, nieprzejednana Agato .
W szczegółach może masz racje, lecz już nie
we wnioskach.
1. Lewica nie jest w stanie pokazać żadnej sensownej drogi
osiągania celów społecznych przy pomocy działania stricte rewolucyjnego.

Powodem nie są wyłącznie znane przyczyny słabości lewicy. Powód leży
głębiej: nie jest możliwe stworzenie społeczeństwa bezklasowego. Społeczeństwo
ludzi ma już taką naturę, że jak dotychczas i jak zawsze, będzie generowało
klasę uprzywilejowanych.
Jeżeli to zdanie jest prawdziwe, to wniosek jest taki,
że żadna najbardziej udana rewolucja nie jest w stanie zmienić świata na
lepsze raz na zawsze, pozbywając się klasy uprzywilejowanej. Jest to ważna
świadomość, której przyjęcie jak przyjęcie do wiadomości, że jest się narkomanem
do końca życia, jest warunkiem zdrowego funkcjonowania.
La Pasionaria   |14.09.2010 21:09:25
Przecież to nie jest tak, że robimy rewolucję jutro po obiedzie i że będzie to
na pewno już ostatnia rewolucja do końca świata!

Wyżej dałam przykład
"rewolucji protestanckiej", która dokonywała się w wielu podjściach,
przez kilkaset lat, a pewnie i tak sporo ludzi z kręgu tej rewolucji uważa ją
jeszcze za niedokończoną.

Proszę ten przykład poważnie przemyśleć.

Nie chodzi
też o realizację projektu idealnego społeczeństwa. Po pierwsze dlatego, że nie
bardzo wiadomo, co by to miało znaczyć. Także czysta "bezklasowość" jest
jałowym pojęciem. Jeśli będziemy podchodzić tak abstrakcyjnie, to powinniśmy
uznać z persoektywy "bezklasowości", że burżuazyjne społeczeństwo
obywatelskie w istocie niczym ważnym się nie różni od społeczeństwa feudalnego.
No bo oba są klasowe. Ale Hegla jednak też czasem warto poczytać.
kot   |14.09.2010 22:02:08
Tylko,że używasz termin rewolucja. Podpierasz się Leninem, a to już definiuje
rewolucje. Musiałabyś bliżej określić co przez rewolucje rozumiesz.Bo dalej,że
na raty, przez kilkaset lat! Co to ma wspólnego z Leninem? Robisz mgłę. To do
niczego nie prowadzi. Gorzej to dyskwalifikuje lewicowość. Czy może być coś
gorszego jak źle zdefiniowany i nierealistyczny cel- to go unieważnia,
jest
dysfunkcyjne. A chyba nie oto Ci chodzi.
2. Mówisz,że zgodnie z Heglem
społeczeństwo burżuazyjne obywatelskie
to coś lepszego niż społeczeństwo
feudalne. Zgoda, ale czy wiesz co będzie z kilkadziesiąt lat gdy czegoś
zabraknie
wody czy czegokolwiek równie ważnego?
3. To ty mówisz o jałowym
pojęciu bezklasowości. Ja mówię dokładnie coś odwrotnego.
kot   |14.09.2010 22:34:36
w p. 3 Chodziło oczywiście o to, że społeczeństwo było i jest i będzie klasowe,
a zatem i zgoda, że pojęcie bezklasowości jest jałowe.
kot   |14.09.2010 22:10:23
Jeżeli rewolucje rozciągasz na lata, to jesteś tu gdzie ja, bo to nie rewolucja,
ale ewolucja. Tylko używajmy właściwego języka nawet nie ze względu na
przeciwników- ze względu na samych siebie.
ubik   |14.09.2010 23:17:18
Przecież Agata powiedziała jasno, że chodzi jej o rewolucję, rozumianą jako
krwawy przewrót - "Tak, rewolucja jest "brzydka" i można się przy
niej
ubrudzić". Hej, Robespierre w spódnicy, wszyscy Cię tak zrozumieli, a
to jest moja Droga niepoważne. Dla jasności, ja również nie cierpię
neoliberalizmu. No i poza tym Twój komentarz do felietonu Piątka był bardzo
dobry :)
La Pasionaria   |15.09.2010 00:55:10
Może wyjaśnię raz jeszcze krótszymi zdaniami.

Tak. Przez rewolucję rozumiem
przewrót polityczny w sensie leninowskim. Nie musi być krwawy, ale tego się też
nigdy nie da wykluczyć. Jest ryzyko. Jak w biznesie.

Nie pisałam o rewolucji
rozciągniętej na kilkaset lat i zamieniającej się w "ewolucję". Dałam
przykład, że "rewolucja protestancka" udała się dopiero za którymś tam
podejściem, a pierwsze podejścia były już w wieku XII.

Zgadzam się, że
rewolucja komunistyczna za pierwszym podejściem się nie udała. Ale odrzucam
traktowanie tego faktu jako "żelaznego argumentu", że wobec tego taka
rewolucja nigdy i nigdzie się udać nie może.

Czynnikiem zapalnym nie musi być
wojna jak w 1917. I dobrze byłoby, gdyby nie była, gdyż wojna w znacznym stopniu
zbrutalizowała życie społeczne w Rosji. Jeszcze przed bolszewickim przewrotem.


Takim czynnikiem mógłby być na przykład kryzys energetyczny czy ekologiczny.
Ale także poważny światowy kryzys finansowy, gdy wszelkie
"zabezpieczenia" wezmą w łeb, a wartość papierowego pieniądza zbliży się
do wartości papieru.

Ten ostatni wariant jest jednak mało prawdopodobny, gdyż
także w finansach istnieje "równowaga strachu". Ale kto
wie.

"Prorokowanie" takiego czynnika jest najmniej ważne, gdyż na ogół
życie i tak bywa zaskakujące. Chodzi o podjęcie pojawiającego się
wyzwania.

Wyzwanie z pewnością nie zostanie podjęte, jeśli z góry odrzucimy
możliwość takiego podjęcia. Jeśli, mówiąc Heideggerem, zamkniemy się na
otwartość bycia (które dla człowieka jest zawsze byciem w świecie, wśród innych
ludzi).

Świata nie da się przerobić na Szwecję. W każdym razie w rozsądnym
czasie, jeśli brać pod uwagę wyzwania energetyczne i ekologiczne.

Tak więc
tylko rewolucja może nas uratować.
kot   |15.09.2010 11:51:36
Pierwsza myśl:dziecko o czym Ty mówisz?
Druga: Teraz rozumiem dlaczego
towarzysze partyjni wzajemnie się likwidowali, bo rozbieżności we własnym gronie
mogą być dalej idące niż rozbieżność z przeciwnikiem.
Czy zdajesz sobie sprawę,
że znalazłaś się jako aktywny aktor w armii tych, których chcesz zwalczać.
Mit,
że Szwecja ,,nie dla każdego ,, jest bardzo starannie podtrzymywany i co
ciekawsze także przez takich choćby lewaków jak Paweł Bożyk. Że z powodów
energetycznych i ekologicznych, to musiałabyś uzasadnić.
I na koniec dlaczego u
licha rewolucja miałaby nas uratować jeśli nie wiemy czego od niej możemy
oczekiwać.
Toż to myślenie kaczyńskie kogoś , coś polikwidujemy, a wtedy
będziemy bogaci i szczęśliwi.
Nie wymieniłaś jednej rzeczy, która miałby
zastąpić to co jest, tym co chciałabyś aby było, i jakie mechanizmy poza
destrukcją (ta nie tworzy) miałyby do tego doprowadzić.
La Pasionaria   |15.09.2010 12:08:32
Nie wymieniłaś jednej rzeczy, która miałby zastąpić to co jest, tym co
chciałabyś aby było


Przecież gdybym wymieniła, to zaraz byś napisał, że to jest właśnie wyraz
moich autorytarnych i dyktatorskich zapędów. Nie kijem go, to pałą.
Raz można powybrzydzać, że to tylko taka "nieokreślona
utopia". Innym razem można powybrzydzać, że to "autorytarny
projekt wsparty przemocą". Prawicowa propaganda już ma te gotowce
w każdym komputerku.
kot   |15.09.2010 14:07:04
Za kogo Ty mnie masz.Ciekawe, nie popiera rewolucji więc prawica?
Nie wątpię,że
mogłabyś wypisać listę życzeń. Lecz listy życzeń to są programy naszych
polityków pisane dla nich przez maturzystów.
Potrzebne są mechanizmy do
realizacji tych życzeń. Jeżeli te mechanizmy miałyby opierać się na sile, to
znowu dochodzimy do terroru i jego konsekwencji.
-I sprawa rewolucji
technicznych, a także naukowych. To są jedyne autentyczne rewolucje i tu można
myśleć Heglem. Stąd u niego to się wzięło.
Wyżej, wyżej, napisałaś,że jednak
jest różnica między feudalizmem, a kapitalizmem. A więc nie istnieje. Za
Dickensa i w Bangladeszu kapitalizm jest gorszy od feudalizmu.
A obywatelskie
społeczeństwo to wymysł po równi liberalny co socjalistyczny, realizowany po
wojnie w wielu krajach
( tu też Szwecja nie jest wyjątkiem,)
który ma nie wiele
wspólnego z kapitalizmem.
Jesteś świetna ze swojego pierwszego tekstu i w
ogóle, ale już mi się nudzi.
Powinnaś chyba przejść jakąś kurację odsysająca
Hegla.
La Pasionaria   |15.09.2010 12:24:14
Jeśli idzie o Szwecję, to tylko zwolennicy wulgarnego ekonomicznego podejścia,
sprowadzającego rzeczywistość społeczną do siatki ekonomicznych wskaźników, mogą
się łudzić, że w innych krajach też wystarczy tylko te wskaźniki odpowiednio
posutawiać i dalej już jakoś pójdzie.

Tymczasem każda poważna analiza modelu
skandynawskiego pokazuje, jak głęboko jest on osadzony w tradycji, w tkance
kulturowej (protestantyzm) i wyrastających z niej form uspołecznienia, a tego
nie da się zadekretować jak wskaźników. Polecam "An Economic History of
Sweden" Larsa Magnussona, zwłaszcza rozdział 7 "Organised
capitalism".

Przecież nawet gdyby teraz jakiś absolutny dyktator zarządził
protestantyzację Polski to i tak byłby absolutnie bezsilny wobec prostego faktu,
że Polacy nie zaczęliby krzewić protestanckich cnót na serio, tak jak to robili
przez wiele pokoleń Skandynawowie.

Na jakim fundamencie chciałbyś więc w
Polsce tę "Szwecję" postawić?
kot   |15.09.2010 13:45:06
Najpierw sorry. Wydrukowało,nie zauważyłem.
Powód jaki podałaś dlaczego w Polska
nie może być Szwecją jest dokładnie tak przekalkowany, o jakim dudnią prawicowe
organy od dawna i który przejęło wielu lewicowo myślących. Ale to za
przeproszeniem kobiety g.prawda jak mawiał pewien ksiądz.
Znam w miarę dobrze
Kanadę kilkakrotne półroczne pobyty.
Za pierwszym razem, jeszcze za PRL
stwierdziłem, że samochody, tam, jeżdżą nie robiąc hałasu i, że to jest kraj,
który zbudował komunizm - nie socjalizm ale komunizm: ,,każdemu według
potrzeb,,. (Szkoda,że krytyka ten kanadyjski przykład zaniedbuje).
Cała subtelna
argumentacja dotycząca wyjątkowości Szwecji upada. Kanada to kraj emigrantów i
zjeżdża tam co roku mnóstwo nieciekawych ludzi, bez Szwedzkiego backgroundu
natomiast z nielichymi kulturowymi obciążeniami.
Kanada stoi ideą założycielską
Pierre Elliota Trudeau swoimi instytucjami i znakomita biurokracją. Dorobek
drugiej połowy XXw.
La Pasionaria   |15.09.2010 14:59:24
Wybacz ale tak nie podyskutujemy. Dostałeś rzeczowe argumenty w sprawie Szwecji,
a zamiast na nie odpowiedzieć, przeskakujesz na Kanadę. Tak jakby istniał tu
jakikolwiek logiczny czy historyczny związek

Kanada to inna bajka. Moglibyśmy
na przykład podysktuować o restrykcjach imigracyjnych (Chińczyków chyba dopiero
kilka lat temu przeprosili). Ale sprawą kluczową jest to, co anegdotycznie
odzwierciedla się w przeświadczeniu wielu prostych Amerykanów: że Kanada to
jeszcze jeden amerykański stan. Można mieć różne fajne "idee
założycielskie", gdy ma się równocześnie pod bokiem taki wielki i mniej
obudowany socjalnie rynek, do którego można się przylepić. W roku 2009 63%
kanadyjskiego importu pochodziło z USA a do USA trafiało 73% kanadyjskiego
eksportu.

Tak więc podstawowy problem w przerobieniu świata na Kanadę brzmi:
skąd wziąć dla tego świata odpowiednio wielkie USA jako wygodny ekonomiczny
bezpiecznik.

Dla uproszczenia pomijam pytanie, co się stanie gdy ten
bezpiecznik nawali.
kot   |15.09.2010 12:01:29
Masz racje,że to co się z jakiś powodów nie udało, musi się nie udawać w
kolejnych podejściach. Ale jest jeden warunek trzeba dobrze wiedzieć co i jak
zrobić.
To czego nie ma w myśli nie zaistnieje na skutek działania.
Wydaje mi
się,że ciągle myślisz Heglem, który też zauroczył i zaszkodził
Marksowi.
Wierzysz w postęp i coraz wyższe formy ustrojowe z automatu, którym
trzeba pomóc się wykluwać i to ma robić rewolucja. Myśleć nie trzeba, bo
historia jest z automatu, można je tylko pomagać.
AndrzejRoztocki   |15.09.2010 13:02:08
Agata wprowadzila w ten meski burdel troche kobiecej reki wiec jako dzentelmen
wezme ja w obrone bo jeszcze sie zniecheci i stad spierniczy.

Otoz Kocie nie ma
co sie za bardzo natezac skrupulatnym mysleniem bo z kazdej radykalnej zmiany i
tak na koniec wychodzi nie to o czym sie myslalo. Zycie jest zawsze
zaskakujace.

I o ile ja rozumiem Agatke to ona o tym dobrze wie i dlatego
ciagle podkresla ze rewolucja to jest ryzyko. Ale jak nie ryzkujesz to nie
jedziesz. Parowozem dziejow oczywiscie.

No i nie piernicz Agatce ze ona wierzy
w wyzsze formy ustrojowe z automatu bo jest wrecz przeciwnie. Chyba ze na
przyklad postep techniczny tez uwazasz za postep z automatu. Ale w tedy nie
bardzo wiem co rozumiesz przez automat.
kot   |14.09.2010 20:23:03
2. To nie znaczy, że nie jest wielkim problemem, jak ruszyć oligarchie i
korporacje, międzynarodowy kapitał finansowy, których wpływ na życie polityczne
jest, a nie powinien być decydujący. Bardzo znamienna będzie próba, którą
podjął Obama.
3. Widać, że wstrząsy będą konieczne aby dochodziło do zmian, ale
będą to wstrząsy w rodzaju: kryzysu finansowego, ekologicznego, które wymuszą
odpowiednie ograniczenia
kapitalizmu za bardzo wytracającego się do polityki.
kot   |14.09.2010 20:23:51
4. Uważam, że, mimo olbrzymiej wszechwładzy oligarchii j.w., obecny rozwój
mediów i upowszechnianie się zachowań demokratycznych umożliwia przygotowanie
lewicy nie tylko do klasycznego przejęcia władzy (co ma mniejsze znaczenie) co
do wdrożenia odpowiedniej socjalistycznej świadomości, która będzie bezcenna na
w okresie kryzysu.
5. T. Piątek niezależnie od powyższej krytyki dotyczącej
szczegółów
chwycił byka za rogi.
step   |14.09.2010 20:36:45
ud3 napisała: Są lepsze powody do wstydu.
Fakt, nawet całkiem sporo
ostatnio.

Tak, ty masz całkiem sporo powodów do wstydu. Ale najwyraźniej to
uczucie jest ci obce, bo już byś się tutaj nie pokazywała.
ubik   |14.09.2010 20:41:36
Agata pisze: "Ale kto wie,
może teraz spróbują Pana zagłaskać. Teraz Pan
będzie ten dobry i cywilizowany, a
za wariatkę-rewolucjonistkę będę robiła
ja."
W samej rzeczy, wariatka-Agatka, co ma na głowie kwiatka. Czasy
rewolucji się
skończyły. Złagodnieliśmy, straciliśmy pazury i zęby, wychowanie
przytłumiło
agresję. Dzisiaj rozczulamy się nad każdym żołnierzem poległym w
Afganistanie,
gdy kiedyś bez mrugnięcia okiem na śmierć jednego dnia wysyłano
tysiące. Pomijam
już zupełnie fakt, że poza model szwedzki nie warto wychodzić,
bo nic ciekawego
tam nie ma. A czytać należy nie Lenina tylko Marksa, może mniej
testosteronu,
ale więcej intelektu.
KrzysztofMazur   |14.09.2010 21:11:11
Odnośnie autarkii.

Europa powinna nie być ani w pełni otwarta ani w pełni
zamknięta.

1. Wolny handel powinien być ze wszystkimi krajami demokratycznymi.
W szczególności z trzeciego świata.
2. Na resztę w szczególności Chiny nałożyć
cło.
3. Powstrzymać napływ pustego dolara z USA produkowanego przez duet
Bernanke Obama, kontynuujących działania Busha Jr, Clintona i Greenspana.
Kontrolować i ograniczyć obroty kapitałowe z USA.
4. Podnieść stopy procentowe w
Europie. Przestawić Europę z konsumpcji na oszczędzanie i produkcję.
KrzysztofMazur   |14.09.2010 21:25:56
Firma GM ma zysk z państwowych dotacji do zakupu samochodów. No i zwolniło
(słusznie) część pracowników. Gdyby GM pozwolono splajtować nowi właściciele
fabryk zatrudniliby więcej pracowników, za mniejsze pieniądze. USA mają za dużo
samochodów i powinno je produkować na eksport, np. do Chin.

Ale GM to efektowny
szczegół. Ważne są agencje hipoteczne i sprzedaż domów. Obecnie wszystkie domy
są sprzedawane z państwowych dotacji po zawyżonych ciągle cenach. Obama dzielnie
walczy o kolejny kryzys.
KrzysztofMazur   |14.09.2010 22:35:47
Budżet łatać nowym podatkiem od aktywów (to recepta na raje
podatkowe).

Skasować dotacje do konsumpcji, budowy domów, sprzedaży samochodów
itp.
Państwowe pieniądze ładować w:
1. naukę w Europie.
2. edukację poza Europą.
wejder1   |15.09.2010 02:05:44
Ktoś tu wspomniał o Żiżku? Z tego co się orientuje, on widzi rewolucję na polu
walki ideologicznej, na odkrywaniu gówienka, które kapitał sam robi i próbuje
zakryć przed własnym spojrzeniem jakimś dezodorantem.

Może się mylę, ale do
Lenina on się raczej odnosi jako do osoby, która wykorzystała sytuację, albo
inaczej stworzyła ją mimo, że inni jej nie widzieli. W innym miejscu do
twórczości Lenina odnosi się raczej jak do jakiejś tam paplaniny. Inną rzeczą,
którą od niego bierze, to to, co zawsze powtarza na swoich wykładach, ‘Ucz się,
ucz się, ucz się’.
Żiżek sam wysnuwa hipotezę, że Stalin był racjonalnym
następstwem bolszewickiej rewolucji, a także zwraca uwagę, jak Lenin w
przeddzień rewolucji widzi kucharki rządzące krajem, a po rewolucji zupełnie im
to prawo odbiera, bo kto by widział nieuczone kucharki rządzące krajem.

Jeżeli
już mówimy o przemocy, to Żiżek nie opowiada się za nią, nie nawołuje do
strzelania, a jedynie zwraca uwagę, że proste pacyfistyczne podejście, nie
gwarantuje sukcesu. Nie wiemy z jakich środków w danej sytuacji będzie trzeba
skorzystać, jak widzisz SSmana to strzelasz, a nie wtykasz mu kwiatek w lufę, bo
raczej ci nie da tego zrobić. Z drugiej strony taki zabieg czasami działa.
Jeżeli już, to Żiżek odnosi się do radykalizmu własnej postawy i w tym
kontekście należy odbierać to co z innej strony niektórzy mogą, przez pewną
metaforę, obraz, skojarzenie odebrać jako przemoc, ujmowaną w taki potoczny
sposób.
Zresztą sama przemoc może mieć odwrotne skutki i odwracać ludzi od
rewolucji, odwracać od rozwiązania i dawać kapitalistom i liberałom argumenty
przeciwko niej, a bez mas nie ma rewolucji, ideologicznej rewolucji.

Ten cytat
o uczeniu się nienawiści, rewolucyjnej nienawiści, czy jakoś, raczej kojarzy mi
się z impotencją rewolucyjną, niemocą i potrzebą ukrycia tego za tak silnymi
emocjami, pustym działaniem, które do niczego nie prowadzi, zmienia świat, ale
nie zmienia ludzi. Nienawiść rewolucyjna, to prawdziwy brak rewolucji u
rewolucjonisty.
Jeżeli ktoś potrzebuje dreszczyku, to polecam Miłość, ona
wystarczająco jest okrutna.

Według mnie, najbliżej rewolucji jest pan Piątek.
Zauważył oznakę jej w GW, gdzie w dyskusji pojawia się słowo nacjonalizacja nie
jako coś z góry złego.
Może to są jakieś oznaki rewolucji w warstwie
ideologicznej.

A co do Szwecji, mam wrażenie, że gdyby GM było tam
nacjonalizowane, to też zwolniono by tam ludzi, ale nie zostawiono by ich samemu
sobie. Pomoc uzyskana od państwa, miałaby służyć przekwalifikowaniu się i
dostosowaniu do nowej sytuacji.

W kwestii warstwy uprzywilejowanej, to chodzi
przede wszystkim o potrzebę istnienia przywilejów, to jest problem.
Ludzi są
różni, mają różne zdolności, jedno są inteligentniejsi, drudzy mniej etc., ale
to wcale nie znaczy, że ktoś zdolniejszy ma potrzebę uzyskiwania przywileju,
jako PRZYWILEJU, czegoś wyróżniającego mnie pośród innych. Można nawet odwrócić
sytuację i zastanowić się co ktoś uważa za przywilej, czy nie jest to pożądanie
czegoś, co jest tak naprawdę puste. To tak jak z osobami wygrywającymi w totka,
chyba wszyscy szczęśliwcy przepuszczają kasę , bo nie wiedzą co z nią zrobić.

Nie jest prawdą, że zawsze będzie klasa uprzywilejowana, ale jest prawdą, że
każdy będzie miał taką samą możliwość wyleczenia się np. z raka.

Według mnie,
prawdziwa rewolucja zdarzy się wtedy, gdy sami liberałowie będą musieli ją
przeprowadzić, bo będzie ona jedynym logicznym wyjściem. Lewica nie jest od
tego, żeby (w tym kontekście) przejmować władzę, ale żeby im te logiczne
rozwiązanie w ten, albo inny sposób unaocznić. Bo oni też chcą dobrze dla ludzi,
tylko nie widzą, gdzie jest błąd w ich myśleniu.
Inaczej zostają tylko zwarte
szeregi i doły z wapnem.

PS Mam nadzieje, że Gnębon zostanie przywrócony na
forum.
La Pasionaria   |15.09.2010 02:52:27
Nie chciałabym rozpętywać osobnej dyskusji o Żiżku, więc może przypomnę tylko
dość znane sformułowania z końca "Rewolucji u bram" (strony 625-626).
Sam Żizek uważa je chyba z ujmujące sedno jego rozważań, gdyż część tego cytatu
przywołuje jako autocytat w "Spowiedzi zatwardziałego leninisty"

"W
rezultacie powtórzenie Lenina nie oznacza powrotu do Lenina - powtórzenie Lenina
wiąże się z akceptacją tego, że "Lenin jest martwy", że jego konkretne
rozwiązania zawiodły, nawet monstrualnie zawiodły, ale że istnieje w nich
iskierka utopii, którą warto ocalić. Powtórzenie Lenina oznacza, że musimy
odróżnić między tym, co Lenin faktycznie zrobił i otwartym przez niego polem
możliwości, opisać napięcie pomiędzy tym, co zrobił i innym wymiarem: tego, co
było "w Leninie większe niż on sam". Powtórzyć Lenina, oznacza
powtórzenie nie tego, co Lenin zrobił, ale tego, czego nie udało mu się zrobić,
jego straconych szans".

Mój akcent pada tutaj na "iskierkę utopii"
oraz przede wszystkim na "otwarte pole możliwości". Mogłabym też
przypomnieć znaną frazę Żeromskiego z "Przedwiośnia", chyba dalej
czytaną w szkole: "

"Macież wy odwagę Lenina, żeby wszcząć dzieło
nieznane, zburzyć stare i wszcząć nowe?"

Jeśli idzie o Stalina, to Żiżek
zgadza się, że stalinizm był konsekwencją leninizmu ("Ta sama konstelacja,
która umożliwiła rewolucję
(niezadowolenie chłopów, dobrze zorganizowana
rewolucyjna elita itd.), doprowadziła następnie do "stalinowskiego"
zwrotu"). Ale nazywa to "prawdziwą tragedią leninizmu". Nie trzeba
dodawać, że zdaniem Żiżka i moim leninizm się w tej tragedii nie
wyczerpuje.

Agata
antenka_beretowa   |15.09.2010 04:11:29
@Agata iskierka utopii którą warto ocalić jest w "manifeście"
niejakiego Jezusa Chrystusa.Nie mniejsze pole możliwości.Po co plagiaty Marksa i
Lenina??? Odłożmy już miłosiernie na bok podobne skutkowanie
charakterystycznymi"perypetiami".Chociaż, jeśli coś jest w ogóle
konstytutywne dla utopii, to właśnie one.Ale widać człowiek /zachodu/ potrzebuje
transgresji , bo przekraczanie i ryzyko stanowią jego identyfikację.Sam nie
wiem.
/jestem ateistą ,dla jasności/
Slawczan  - Tylko jak to odzyskać   |15.09.2010 09:39:32
Tylko jak odzyskać tą utopię zawłaszczoną przez najstarszą i największą
korporację wyspecjalizowaną w dostarczaniu usług religijnych
antenka_beretowa   |15.09.2010 04:20:50
Może Zizek miałby ziarno racji z tym Leninem gdyby ten nie był absolutnie
nihilistycznym satrapą do tego stopnia zdegenerowanym ,że pozwalał sobie
przeobleśnie ulegać złudzeniu, że jest jakimś "rewolucjonistą" gryzmoląc
swoje "tezy" ,że użyję określonka Brodskiego.
La Pasionaria   |15.09.2010 11:48:10
Ależ ja się mogę zgodzić, że Lenin był mało "sympatyczny".

Ale tu nie
chodzi o lewicową wersję "O naśladowaniu Chrystusa". Idzie o
perspektywę, w jakiej Lenin się poruszał, a nie o to, czy przy tym tupał i pluł
na tych, którzy się z nim nie zgadzali.
Slawczan  - Miałbym ale   |15.09.2010 09:49:22
Miałbym ale obawiam się ,że taka ludzka natura -parszywa ,że wyjdzie jak wyjdzie
czyli zamiast Arkadii znowu Gułag.Sądzę,że wszystko zależy od podglebia.Inny był
komunizm bolszewicki w Rosji a inny maoizm w Chinach.Obawiam się ,że lewica
lekceważy to sądząc ,że lewicowość pozwoli stworzyć system uniwersalny.W Rosji
wyszła tyrania bo Rosja innej tradycji NIE ZNA.W Polsce karykatura nie wiadomo
czego ze szczególnym uwzględnieniem prywaty i aspołeczności bo taka nasza
tradycja.
Slawczan   |15.09.2010 09:50:49
Post powyżej był do postu Agaty ale Joomla wyjumlala inaczej
Józef K   |16.09.2010 16:55:30
Jeszcze raz, dla PS wejdera:

Jako że nie podoba mi się zachowanie herr
Piątka, nie godzę się żadną miarą na zachowanie i postępowanie
głównych ideologów-hipokrytów KP, i tegoż Piątka na czele, który
przestaje dla mnie figurować po incydencie z Gnębonem P., w lekturach -
zarówno jako czytelnika jak i profa literatury polskiej tu i za granicą
- przestaje funkcjonować jako ‘poważny’ rozmówca czy jakkolwiek
rzetelny ‘ideolog’, chciałbym wszystkim, którzy cenili tutaj, na portalu
KP, wypowiedzi Gnębona i uważali, że jest w nich nie tylko sens ale i
każdorazowo dawka prawdy, coś pokazać.
Doradziłem bowiem osobiście
Gnębonowi aby w kontekście tej gry ze strony Piątka i Krytyki
Politycznej, po prostu zagrał z nimi tak, jak oni z nim, i pognębił
szanownego stepa, piątka czy chuj wie w końcu kogo, tak boleśnie, do cna.
A dlaczego nie? Gnębon, honorowo, powiedział, że tego nie zrobi. Tak
więc komentatorzy, nie podejrzewajcie jakiejś Agaty czy
(innej) Passionaty o to, że jest GP.

Wklejam list, jaki Gnębon
napisał do cerberów KP: 

*********************************

Dziękuję Państwu za niezwykle pouczający list.

Jak rozumiem, nie stanąłem
posłusznie na kropce i nie poprosiłem o
pozwolenie na krytykowanie
felietonów p. Tomasza Piątka. Przyznaję, że
było to zachowanie
skandaliczne, gdyż nie uzgodnione z nikim z
kierownictwa. A
że regulamin rzecz święta - wyrzucenie mnie na zbity
pysk z Waszego
supermarketu idei jest jak najbardziej słuszne i
humanitarne etc. W
końcu nikt mnie przecież nie kopnął.

Ponieważ jednak mam zamiar -
zgodnie z Państwa zaleceniem - rzetelnie
przemyśleć swoją naganną
postawę, uprzejmie prosiłbym o kilka
przykładów "przekręcania
prawdy", od jakiego podobno "nie stroniłem"
(p. Tomasz Piątek
niestety tego zaniedbał). Nie chciałbym, aby moja
samokrytyka
ograniczyła się do ogólników i pragnąłbym szczerze
odszczekać wszelkie
moje fałsze i przekręty. Najpierw jednak muszę je
poznać.

Pozostaję z
nadzieją, że przychylicie się Państwo do tej
prośby
"żałosnego naiwniaka" (jak był uprzejmy określić mnie
p. Piątek),
który przecież choćby z racji swej żałosności i naiwności
(podwójna
stygmatyzacja) zasługuje na podanie mu pomocnej
lewej dłoni.

Gnębon Puczymorda

PS. Proszę się nie obawiać, nie będę
zakładał kolejnego konta, by
umieścić ten list na stronie KP. Być
może zechce go upublicznić w moim
imieniu jakiś uprzejmy użytkownik.
Proszę mnie jednak zawczasu
uprzedzić, jeśli za samo cytowanie Gnębona
Puczymordy grożą
jakiekolwiek sankcje. Nie chciałbym nieświadomie nikogo
podżegać, by
ot, tak sobie, bez zezwolenia stosownych władz, lał
na portal Krytyki
Politycznej. Nawet jeśli bardzo mu się chce i nie
może już wytrzymać.



************************************

P. S. Ad vocem tego, co tutaj wyprzedzając niejako, napisał Gnębon, powiem tylko, że po
tym incydencie, jaki sobie zafundował zarozumiały Piątek i
bezczelnie zadufana w sobie ekipa KP, powiem, że - excuzez le mot - w dupie mam, czy mnie ktoś tutaj zbanuje, czy nie. I tak dla mnie KP ze
swoją hipokryzją już nie istnieje jako poważny portal, za którym stoi
grupa ludzi, którzy coś nie tylko mogą, ale grają fair. Bo chyba o to,
w polityce i w życiu, chodzi. Prawda?
Slawczan  - Piękna dysputa teologiczna   |15.09.2010 09:31:18
Odnosnie Batistuty i banowania-owszem chłopak najczęściej pozwala sobie na
argumenty ad personam.
Odnośnie Jumli-rzeczywiście taki szmelc nie często się
zdarza.
A wracając do dyskusji - ujawnia ona typowe słabości dyskursu
lewicowego,brak jasnego i spójnego programu.Zabijmy 100tys i bedzie raj.Ależ nie
towarzysze,zabijmy 255tys!Nacjonalizujmy wszystko ależ nie, tylko banki! Nie
wszystkie zakłady pracy.Małżeństwa dla homoseksualistów.Ależ to zgniły
kompromis! Prawo do adopcji bez ograniczeń.Podatek dla njabogatszych wys. 95%?
nie żadnych podatków! I tak w kółko.Tymczasem prawica ma ułatwione zadanie ma
ZOSTAĆ JAK JEST! Nawet likwidacja wrogów jest dla prawicy :ułatwiona wystarczy
wystrzelać tylko tych co chcą zmian i już jest OK.To przyczyna klęski lewicy.Jej
liderzy polubili kawior,po politykowaniu dostają posadki opłacone
kapitalistycznymi pieniążkami.Odkąd politykowanie stało się zawodem nastąpiła
śmierc lewicy. Co aparatczyk Napieralski może wiedzieć o ludziach pracy - on wie
jak ma rączki trzymać w telewizji.
Czytam o jakichś rewolujach i włos się
jeży…Wynikiem rewolucji bolszewickiej było ustanowienie monstrualnej tyranii i
WYMIANA klasy pasożytniczej.
Póki istnieje zglobalizowana gospodarka i kraje
takie jak Chiny czy Indie naszą dyskusja jest tylko akademicką.Tzw.
komunistyczne Chiny śa snem na jawie spełnionym światowych korporacji.Kraj gdzie
robotnikowi za cały dzień płaci się grosze a za najmniejszy protest można go
zastrzelić. I zawsze jest straszak :bo wywieziemy firme do Chin…więc bierzcie
się do roboty misie za tyle ile płacę.
ubik   |15.09.2010 10:14:29
Agata chciałaby rewolucji, ale do czego ta rewolucja miałaby prowadzić?
Komunistyczna utopia? Czy ktoś jeszcze będzie tego bronił poza psem z kulawą
nogą?
La Pasionaria   |15.09.2010 11:42:41
Chyba znowu muszę dać przykład "rewolucji rynkowej". Internet jest
rewolucją w komunikacji i gdy rozpoczynano tę rewolucję też nie wiadomo było
"do czego ta rewolucja miałaby prowadzić". Nawet sama perspektywa
powszechnej komputeryzacji była kompletną utopią, bo przecież zdrowy rozsądek
pouczał, że komputery są wielkie jak stodoła, więc prawie nikomu do mieszkania
takie coś się nie zmieści. Nie mówiąc już o jakiejś "sieci", która je
łączy. I po co?

Czy naprawdę lewica nie może mieć podobnej odwagi i rozmachu
jak ojcowie tej rewolucji?
kot   |15.09.2010 13:14:35
Chyba mnie wykasowano z ostatnich wpisów?!
2republiquedescamarades   |15.09.2010 15:43:54
Internet jest
rewolucją w komunikacji


Czyżby przykład udanej rewolucji? Ale Internet jest ewolucją, nie
rewolucją. Cały jego rozwój jest sterowany ciągłą adaptacją i
konkurencją, weryfikacją rozwiązań pod kątem
wydajności, niezawodności, dostępności, pojemności, etc, z kryterium
rachunku ekonomicznego (kosztu) nad nimi wszystkimi. Darwinizm. Tu nie ma
odwagi (jest, co najwyżej, odwaga i ryzyko biznesowe, ale one
mają gwarancje szybkiej weryfikacji i dają się mierzyć kasą), tu jest
utylitarność, było tak od samego początku (pierwsza sieć na protokole IP
miała tylko przetrwać atak jądrowy, a WWW w CERN w Genewie pozwolić
fizykom ogarnąć tony artykułów i analiz).

Ewolucja Internetu nie ma też
celu (chyba że, nietrafnie, określimy tak biznesplany kilku większych
producentów) ma za możliwość oceniania rozwiązań + mechanizmy które
egzekwują konsekwencje tych ocen. Rewolucja o której tu mowa -
dokładnie na odwrót, ma zazwyczaj tylko cel. Stąd mamy Gułag a nie mamy
kolczastych myszy do pecetów. Bez pomysłu i pracy u podstaw rewolucja
= model standardowy: rozpieprzenie starego systemu, improwizacja,
promocja sukinsynów - sztampa i było setki razy.

ps. jak już musi być
‘rewolucyjny’ Internet, to jego ‘rewolucja’ równa się osiągnięciu masy
krytycznej wielokrotnie adaptowanych, poprawianych i projektowanych
(nawet niekoniecznie do współdziałania) rozwiązań. Wywiedzionych
celowo z poprzednich i weryfikowanych. To nie (rosyjska;) ruletka,
to ‘zmiana świadomości’, właśnie. Co polecam jako inspirację - może,
zanim padną pierwsze strzały, będę miał na kogo głosować;)
kot   |15.09.2010 10:43:35
-wejder1. (Czy istniej wejder bez jedynki?)
fajny kawałek tekstu od początku do
ostatniego zdania.
Natomiast to,że uważasz iż,,Nie jest prawdą, że zawsze będzie
klasa uprzywilejowana,, wynika z tego, że mylisz pojęcie warstwy, różnic
indywidualnych i klasy społecznej.
Pojęcie klasy społecznej używam w znaczeniu
jakie mu nadał Marks, ale odchodzę(re-definiuję)od klasycznego marksowskiego
podziału klasowego, którego ratunkiem, reliktem potworkiem jest spotykane:
,,klasa pracująca,,. Nie chodzi o naturalne różnice indywidualne między
ludźmi,nie chodzi o używane w socjologii podziały klasowe. Mówiąc o klasie
uprzywilejowanej mówię o takiej sytuacji gdy jakaś zbiorowość uzyskuje
hegemonię polityczną i stara się za jej sprawą przechwytywać korzyści
wypracowane przez całe społeczeństwo.
La Pasionaria   |15.09.2010 11:50:10
Proszę mi wytłumaczyć, dlaczego słowo "rewolucja" w odniesieniu do
przewrotu społecznego wyzwala takie ubóstwo wyobraźni? Można zawsze iść o
zakład, że pojawią się jakieś ruskie szynele, Stalin, masowe rozstrzeliwania,
obozy. Wszystko jak w klasycznym horrorze i z zaleceniem, żeby nawet nie
próbować myśleć z perspektywy rewolucji. Bo zdrowy rozsądek rzekomo nakazuje
ograniczyć się tylko do sporów o podatki i podobnych. Nic istotnego z tego nie
wyniknie, ale też można się poczuć fajnym moralnie bez brania na siebie
jakiegokolwiek ryzyka.

Jest to w lewicowej postawie tak aburdalne, jak
absurdalne byłoby ze strony piewców wolnego rynku nawoływanie, że rynkowe
przygody już się skończyły, więc najlepiej by każdy miał swój spokojny etacik i
broń boże nie rwał się do zakładania własnego interesu, bo przecież taki interes
jest zawsze ryzykowny, niepewny i może kompromitująco zbankrutować.


Ale gdy
mówimy o rewolucji na rynku albo o rewolucji w technice jakoś nie gasimy tak
natychmiast czyichś wizji. Nie przekładammy ich też natychmiast na dodatkową
opresję społeczną. Wyobraźmy sobie, że ktoś 30 lat temu mówi o społeczeństwie, w
którym ludzie każdego dnia wymianają błyskawicznie kilkanaście czy kilkadziesiąt
listów. Zgodnie z "antyrewolucyjną retoryką" należałoby go natychmiast
wyśmiać w stylu "no tak, połowa społeczeństwa zostanie listonoszami, a druga
połowa będzie ich batami popędzać, żeby cały dzień biegali bez
wytchnienia".

A przecież rewolucja także ma swój aspekt
"techniczny".

Na razie jednak chciałabym uspokoić wszystkich poważnie
zaniepokojonych oraz wszystkich żartownisiów, że nie chodzę z naganem na
sznurku, nie zbieram granatów w piwnicy itp. Gdy piszę "rewolucja",
chodzi mi w pierwszym rzędzie mniej więcej o to samo, co Żiżkowi, który odróżnia
"tanie ‘rewolucyjne’ wezwania do radykalnego obalenia kapitalizmu" od
trwania przy takiej lewicowej perspektywie, która "nieprzerwanie kwestionuje
same fundamenty kapitalizmu jako globalnego systemu". Po prostu stanowczo
przypominam tę perspektywę i domagam się jej uwzględnienia od każdego, kto uważa
się za człowieka lewicy.

I nie jest to perspektywa debaty o podatkach czy też
na przykład perspektywa debaty o wyzwoleniu mniejszości seksualnych albo o
legalizacji narkotyków. Wszystkie te debaty mogą być bowiem doraźnie pożyteczne,
ale całkowicie mieszczą się w logice systemu.


Jestem przekonana, że Tomasz
Piątek zrozumiał moje intencje i mój zdecydowany ton, gdyż traktuję go właśnie
jako bezkompromisowego człowieka lewicy. Gdyby był prawicowcem, uznałabym z
satysfakcją, że jego felieton w paru miejscach przekracza ograniczenia myślenia
prawicowego, choć generalnie mieści się w systemie - i stąd zapewne te pochwały
z prawej strony za "umiarkowanie". Natomiast jako "rozsądny
lewicowiec" Tomasz Piątek obiektywnie, wbrew swoim najszczerszym intencjom,
działa na rzecz sprowadzenia myślenia lewicowego do parteru. Perspektywę
rewolucyjną zastępuje w tym ujęciu funadamentalna, ale czysto moralistyczna,
krytyka kapitalizmu. To dobrze, że ta krytyka budzi wściekłość na prawicy. Boję
się jedynie, że nawet te słynne "pojeby" powtórzone po raz dziesiąty czy
dwudziesty w innej konfiguracji zostaną wkrótce całkowicie oswojone przez
dominującą narrację, a ja naprawdę nie chciałabym doczekać chwili, gdy
prawicowcy zaczną mówić: "chodź, poczytamy sobie Piątka na KP i pośmiejemy
się z jego bezsilnych lewicowych bluzgów".
AndrzejRoztocki   |15.09.2010 12:51:45
No ale taka jest prawda naczytana po uszy ideowa Agatko ze Piatek tu wlasciwie
robi za blazna do zabawiania publiki. Poza dwoma czy trzema wariatami nikt tych
jego tekscikow nie traktuje powaznie. Kazdy tylko wlasnie czeka na nowy bluzg i
jaka z tego bedzie rozroba. Powtarzam - rozroba a nie zadna ‘rewolucja’! Rozroba
na malym niszowym portaliku KP ktorego wszyscy dyskutanci zmiesciliby sie w
jednej knajpie i jeszcze luz by zostal.

Piatek ma w tym interes bo moze pare
ksiazek wiecej sprzeda. Wlasciciele KP tez maja interes z rozroby bo to sobie
pewnie wpisuja w jakies sprawozdania jako ‘aktywizacje spoleczenstwa’ za co maja
punkty i rewolucyjna obnizke czynszu w lokalu na Nowym Swiecie. Dostaja dotacje
na ksiazki. Wydaja. Z tego zyja. Zawsze to lepsze niz posada dziadkow
klozetowych. Taki sposob na zycie. Taka prawda.
ubik   |15.09.2010 13:39:28
Panie Roztocki, niech Pan tak nie zionie jadem. KP to jest teraz w naszym kraju
bardzo wpływowe środowisko, którego we wszystkich mediach pełno i to jest dobra
przyszłość polskiej lewicy. Starają się i im wychodzi. Młodzi, zdolni,
inteligentni ludzie: Sierakowski, Gdula, czy Sutowski.
AndrzejRoztocki   |15.09.2010 13:57:28
To nie jest zadne zianie jadem tylko realizm. Na co KP ma realny wplyw?
Konkrety. No zalatwili sobie lokal w ekstrapunkcie za darmoche ale pewnie w
kazdej chwili laska panska moze sie odwrocic wiec i bacik nad soba maja.


Mizdrza sie ciagle jakie to z nich jeszcze nieruszone niewinne dziewice ale ta
taktyka na polityczne Britney Spears nie moze sie ciagnac w nieskonczonosc.
Zobaczymy z kim sie w koncu przespia i co sie z tego urodzi.

A tlokow na tym
forum nie zauwazam. Kilkanascie w miare stalych nickow i pare tuzinow
przygodnych. Ostatnio pare dyskusji mniej ospalych ale to tez wylacznie dzieki
jednostkom w tym jednej trafionej-zatopionej zza wegla wiec dlatego teraz
bezkarnie przerabiamy Wielka Rewolucje Proletariacka.
ubik   |15.09.2010 14:08:35
KP ma wpływ na to od czego jest jest, czyli na świadomość. Ja Panie Andrzeju,
zwróciłem Panu uwagę, że jak Pan włączy tok fm, to Pan ma Gdulę, na tvn 24 co
chwilę Sierakowski, na tvp info też ciągle widać kogoś z KP. Sądzę, że portal
sporo osób czyta, a nie wszyscy muszą się wyżywać na forum. Wydali sporo
ciekawych książek, a to jest też wpływanie na świadomość.
uzid   |15.09.2010 15:41:42
wplywanie na swiadomosc to jest wtedy, jak kaczynski mowi : polska solidarna
kontra liberalna, kara smierci dla mordercow. a produkcja krytyczna jest
dzialalnoscia religijna. jest lewoskretna klientela do obsluzenia, jest wiec tez
knajpa, a w niej kelnerzy.
Zamorano   |15.09.2010 19:21:40
A po takim argumentach jak powyżej się jeszcze obrażacie za
"korwinistów". Krytyka nie jest z obserwacji to mówię aż tak niszowa jak
wam się zdaje. Książki mają dobrą dystrybucję w dużych sieciach. Udaje jej się
przebić przez tą mierzwę stereotypowych wyobrażeń o niej ala Wilsdtein czy
Bugaj. Jeszcze rok temu artykuł Żakowskiego w mainstreamowej Polityce taki jak
ten o czterech panach B. byłby niemożliwy. Jako think thank Krytyka robi dużą
robotę. Są aktywniejsi znacznie niż sensowna konkurencja na prawym skrzydle
("44"; ponieważ Terlikowski ostatecznie zabił "Frondę" jako
wydawnictwo prezentujące cokolwiek sensownego, zostały tam tylko czwórki). Ich
książki i przewodniki to sporo rzetelnej wiedzy i pokazanie,że można inaczej niż
dominująca narracja. Uważam, że największym zagrożeniem dla tego środowiska jest
brak pomysłu na wejście do polityki. Robią sporo dobrego (świetlice, książki,
obecność w mainstreamowych mediach). Ludzie zainteresowani sprawami społecznymi
czytają portal i wydawnictwa. Największym zagrożeniem dla Krytyki będzie imo ten
cały ruch Palikota. Zwulgaryzowany antyklerykalizm plus pod spodem dominacja
dogmatu neoliberalnego (rozumianego jako przywileje dla biznesu takiego jak
Palikot), który może spacyfikować mądrzejsze zaangażowanie np. ludzi młodych.
Wpływanie na świadomość jest wtedy gdy będą narracje inne o podatkach w debacie.
Gdy Krytyka mówi stop zamykaniu bibliotek, gdy do Wyborczej przebija się
"Polacy mają prawo do własnej Nokii". Jeśli pod wywiadem z Balcerowiczem
na portalu Gazeta.pl gdy ten mówi o tym, żeby nie rozwijać Polski B, bo taniej
będzie jak Polska B się przeprowadzi do Polski A w komentarzach pod spodem jest
mnóstwo merytorycznej krytyki tego nonsensu to w znacznej mierze zasługa m.in.
tego portalu właśnie ("Krytyki Politycznej"). I dzięki Krytyce to się
dzieje.
AndrzejRoztocki   |15.09.2010 20:24:04
Zamorano napisa?:
Uważam, że największym zagrożeniem dla tego środowiska jest brak pomysłu na
wejście do polityki.


No wiec z ust mnie to pan wyjeles - to znaczy ja to samo napisalem dwa
posty wyzej. Ale przyznasz ze Krytyka Polityczna która nie ma pomyslu
na wejscie do polityki to troche jak ryba ktora nie umie plywac. Rodzaj
groteski.

W roznych ezoterycznych gadkach ktore imponuja studentom
sa niezli. Ale jako ‘ruch spoleczny’ to Palikot ich spozyje jednem
klapnieciem paszczy. 

I zeby ich do reszty pohanbic nawet sie
nie oblize.
ubik   |15.09.2010 14:36:31
No tak, stary XIX-wieczny spór reformizm versus rewolucja, który reformizm w
cywilizowanych krajach bezapelacyjnie wygrał, dzięki czemu lewica zdobyła sobie
masowe poparcie i władzę i dzięki czemu zrobiła do kapitalizmu upgrade w postaci
państwa opiekuńczego.
ubik   |15.09.2010 14:58:36
Czy ktoś ten portal monitoruje? Agata pisze: "Zgadzam się, że
rewolucja
komunistyczna za pierwszym podejściem się nie udała. Ale odrzucam
traktowanie
tego faktu jako "żelaznego argumentu", że wobec tego taka
rewolucja
nigdy i nigdzie się udać nie może." W innych miejscach sugeruje użycie
przemocy? "Tak, rewolucja jest "brzydka" i można się przy
niej
ubrudzić. Ale lewica powinna aż do znudzenia powtarzać, że to nie ona
jest
przyczyną tego smrodu, który czuć. I faktycznie rewolucja zapewne
częściowo ten
smród powiększy. Traktowanie tego jednak jako
zarzutu wobec rewolucyjnej lewicy,
to jak oskarżanie hydraulika o to,
że przy przetykaniu kanalizacji są niemiłe
zapachy i sugerowanie, że to
sam hydraulik śmierdzi i naniósł do mieszkania
smrodu. Ten smród jest
wyłącznie waszym dziełem, obłudni prawicowi ideolodzy z
czyściutkimi
rączkami i lewica nigdy nie przestanie tego
wam przypominać!"
Do tego dochodzi nawoływanie do nienawiści: "Dlatego namawiam autora, żeby
nie wstydził się swego
rewolucyjnego zapału i swej nienawiści do społecznego zła
i ludzi, którzy
za
nie odpowiadają (…) Rewolucjonista musi nauczyć się
nienawiści."
Nie wiem co o tym myśleć, ale przypominam artykuł 13
Konstytucji RP. Chodzi mi o bezpieczeństwo portalu. Czy to nie jest jakaś
prawicowa prowokacja w zemście za Gnębona?
kot   |15.09.2010 14:53:58
Z żartem- bez żartów prowokacja.
La Pasionaria   |15.09.2010 15:30:01
Przyznaję ze skruchą, że login oraz cytat w pierwszym poście były trochę
prowokacyjne. Ale gdy się pisze taki bardzo długi teoretyczny post pełen nudnych
faktów, trzeba jakoś zachęcić ludzi do czytania.
La Pasionaria   |15.09.2010 15:16:41
Nie wiem, z jakiego powodu Pan tak nagle histeryzuje. Czy Pan naprawdę nie
czytał NAJZUPEŁNIEJ LEGALNIE WYDANEJ (piszę wołami specjalnie dla Pana)
"Rewolucji u bram" Żiżka/Lenina? Zapewniam, że tam są znacznie
mocniejsze rzeczy. Tak u Żiżka, jak i oczywiście u Lenina :-) Czy Pan sugeruje,
że zgodnie z polską konstytucją Żiżek może zostać podczas swojej najbliższej
wizyty w Polsce zakuty w kajdany? Albo jego wydawca? Bardzo proszę o trochę
rozsądku!

Agata
La Pasionaria   |15.09.2010 15:26:45
Ale w jednym muszę się z Panem zgodzić. Doprowadzenie lewicy do stanu
bezradności wobec własnej teorii oraz tradycji, czy wręcz do stanu histerycznego
i zalęknionego reagowania na przypominanie o tej teorii i tradycji, z pewnością
byłoby wymarzoną zemstą prawicy.
ubik   |15.09.2010 16:45:50
Po prostu uważaj na to co piszesz i potem nie będziesz musiała niczego
wyjaśniać.
kot   |15.09.2010 14:42:03
Tutejszym zwyczajem, gdy ktoś mówi, że ma już dość, to zraz szykuje kolejny
wpis.
A wiec jedyna rewolucja, sensowna rewolucja jaka nas czeka, to rewolucja
mentalna.
Trzeba będzie re-definiować wiele pojęć z XXw.
Postęp mentalny
istnieje, wiąże się z postępem techniki, nauki i produktywności gospodarki. Gdy
karetę budowano kilka miesięcy, a samochód schodzi z taśmy co chwila- to
musiało wywołać zmiany.
Definicja kto jest, a kto nie jest człowiekiem. Jeszcze
w latach sześćdziesiątych sąsiedniego stulecia murzyn w wolnej Ameryce był
jakby mniej człowiekiem. Kobiety jak wiadomo, są mniej człowiekiem ale już coraz
mniej.
Wielu mądrali z przełomu ,,er,, zastanawiało się, czy Indianie,
przywożeni z Ameryki, są ludźmi.
Dla Polaków pijak, narkoman nie jest
człowiekiem ale dla Kanadyjczyków już jest (pojedźcie aby się przekonać) a
szczególnie dla neo niezaradny już jest gorszą jego odmianą.
A najbardziej
optymistyczne jest to,że mimo korporacji ludzie w Ameryce masowo zaczęli rzucać
palenie.
antenka_beretowa   |15.09.2010 16:09:36
Nie da się nie zuaważyć , że Agata wprowadziła element hormonalnego ożywienia
wśród wygłodzonego męskiego żywiołu, wyjałowionego prawie wyłącznie
męsko -
męskimi interakcjami.
Chociaż , nawet dla zasady, nie można wykluczyć,że Agata
to Kopernik.
AndrzejRoztocki   |15.09.2010 20:28:33
Agata wrzucaj wreszcie te fotke na fotosik bo hormony buzuja w goracej krwi
mlodej polskiej lewicy!

/Chociaz gdyby sadzic po wciaz sie komus wymykajacych
wspomnieniach z PRL-a to moze okazac sie ze srednia jest jednak blizej
czterdziestaka niz dwudziestaka/
kot   |15.09.2010 21:04:52
Już mi się pogubiły podwpisy, więc zaczynam od końca.
-Projekty swoje, a życie
swoje.
Też prawda, ale w nieznane (a właśnie w to coraz głębiej wchodzimy)lepiej
wchodzić z jakimiś przemyśleniami niż bez nich.
Przykład jeszcze nie całkiem
ostygły. Polska transformacja ustrojowa.
My wchodziliśmy w nią pełni zapału i
wolni od myśli, i mamy co mamy.
Chińczycy zanim zdecydowali się co robić dalej
studiowali, przyglądali się temu co działo się w Polsce, w Rosji i wymyślili.
-
Agata pisze, Szwedzki model nie może zostać zastosowany gdzie indziej, bo
protestantyzm, bo tradycje Szwedzkiej wsi itp. itd. Tego nie da się
powtórzyć.
Ja mówię, tego wszystkiego nie ma w Kanadzie, a to też niezgorsza
Szwecja.
-Agata: brak związku logicznego.
A ,,komunizm,, w Kanadzie, to
dlatego, że jest blisko USA! A Meksyk? Jest Meksykiem z tych samych powodów i
tak dookoła Agata.
AndrzejRoztocki   |15.09.2010 21:25:38
Jako miejscowy dzentelmen chyba sie znowu ujme za Agata /ale pamietaj Agata ze
licze na twoja fote/.

Dlaczego jest Szwecja w Kanadzie a nie ma Szwecji w
Meksyku. To proste. Bo w Kanadzie nie bylo rewolucji meksykanskiej hle hle.


A tak bardziej serio to jednak wydaje mi sie za Agata akcentuje ‘specyficzne
warunki terenowe’ w sensie kultury oraz dziedzictwa historycznego. Sporo osob tu
Agacie wrzuca ze ona mysli abstrakcyjnie a ja mam wrazenie ze wrecz przeciwnie.
Abstrakcyjna to jest wlasnie proba zreprodukowania Szwecji czy Kanady na
podstawie jakichkolwiek uchwytnych parametrow. A kultury i obyczaju
sparametryzowac sie nie da.

Wiec wracajac do Kanady to Kanada nie jest
doklajstrowana do USA jak cialo obce ale jednak jest to tez daleko idaca
wspolnota kulturowa.

Poza tym kolego masz braki w logice elementarnej. Z
faktu ze Kanada jest mozliwa w sasiedztwie USA nie wynika ze cale sasiedztwo USA
musi byc Kanada. Kumasz cos takiego jak warunek konieczny ale nie wystarczjacy?
Jesli nie to ci chetnie wytlumacze kiedy bede mial najblizsza chwile odczuwania
zyczliwosci dla ludzkosci.
kot   |15.09.2010 22:19:28
Milutki Andrzejku. Czytać trzeba cały kontekst. Do powtórki.
kot   |15.09.2010 22:23:56
Nawiasem mówiąc uważam dokładnie tak samo i właśnie na to zwracałem uwagę.
kot   |16.09.2010 10:26:06
Podsumowując.Okoliczności, są potrzebne, aby się działo, ale nigdy działanie nie
może poprzedzać myślenia. Niestety!
A więc także naśladowanie Szwecji nie
zwalnia z myślenia po polsku.
Bo trzeba brać to, co gdzieś, ale jako abstrakcje
, a nie jako konkret.
Naśladownictwo,które zwalnia z myślenia, czyli opieranie
się na tym co wymyślili inni -nie działa. Myślenie boli, ale bez niego boli
bardziej.
kot   |16.09.2010 10:37:40
To co wyżej powinno być niżej

Dziekuję Andrzej. Wyciągnęłaś absurd mimo pomyłki
w adresie.
I o to mi chodziło.
Kanada jest Kanadą bo jest położona koło USA ale
już Meksyk nie jest Kanadą tylko czymś w rodzaju koloni, Polski, z tego samego
powodu, że też jest pod ręką.
Absurdalność takich rozumowań rozciąga się na
wiele podobnych.
Szwecja jest Szwecją, bo protestantyzm, ale Anglia już jest
mniej Szwecją z tego samego powodu.
Sukcesy Szwecji, Kanady, ale także Korei
PŁD. Chin są wynikiem myśli, a nie położenia geograficznego, rewolucji, czy
tradycji, czy zbiegu okoliczności. Tego wszystkiego też. Ale bez myśli to
wszytko nie daje się uruchomić.
Najlepszym, negatywnym teraz, przykładem jest
Polska. Dostaliśmy niepowtarzalna szanse zrobienia sobie znakomitego ustroju.
Mieliśmy rewolucje (bezkrwawą ale głęboką) dużo rewolucyjnej emocji, za która
tęskni Agata, parasole ochronne, dobry początek i położenie geograficzne, które
ze złego zrobiło się znakomite,
ale nie mieliśmy jednego- myśli.Trzeba było te
pomyślności umieć wykorzystać, a nie zdać się na rewolucyjne jakoś to będzie i
potem wziąć się za łby, bo się w tym wszystkim pogubiliśmy.
Szwecja jest
Szwecją, bo Myrdal i kilku myślących ekonomistów szwedzkich (tacy też bywają)
Kanada jest Kanadą bo wykorzystała powojenne trendy mentalne i miała
swojego
Trudeau i kilku innych mądrali.
Chiny miały kilku sensownych
wizjonerskich premierów i kilka tysięcy lat,które pomogły, ale bez myślenia
stałyby się jelcynowską Rosją.
Poświęciły wiele wysiłku aby wybrać, w bałaganie
rewolucyjnym, najlepszą dla siebie formę ustrojową.
AndrzejRoztocki   |16.09.2010 11:26:19
Kocie czym predzej pogodzmy sie bo ta JoomlaComment nas zabije. Juz nie wiem kto
gdzie mi na jaki post odpowiada i sam nie wiem gdzie sam pisze. Czasem wydaje
mnie sie ze to leci losowo. Czasem zezre pol posta a czasem zostanie tylko
pierwsza linijka.

Ja sie do rewolucji i roznych skrajnosci nie pale ale tu
kurde wziose okrzyk rewolucyjny i skrajny: precz z JoomlaComment! Eksterminowac
to scierwo!
ubik   |16.09.2010 11:59:07
Rzeczywiście, czy Szwecja by w Polsce zadziałała można się zastanawiać. Jadwiga
Staniszkis zwracała wielokrotnie mocno uwagę, że mechaniczna implementacja
wzorców unijnych nie może się sprawdzić na gruncie prymitywnej cywilizacyjnie
Polski. Np. elastyczny rynek pracy słabo działa w warunkach kraju, gdzie zmiana
mieszkania jest niebywałym fikołkiem, etc. Model neoliberalny właśnie
mechanicznie zaszczepiano na całym świecie i dawało to efekty fatalne. I tak to
wyglądało i u nas po 1989 r. nie było braku myśli tylko było mechaniczne
zaszczepianie modelu neoliberalnego, fatalne w skutkach.
AndrzejRoztocki   |16.09.2010 13:09:07
Kiedy chodzi o mechaniczne zaszczepianie modelu neoliberalnego to lewica
rozsadnie podnosi krzyk ze taka przeklejka to naiwniactwo. Ale jak chodzi o
mechaniczne zaszczepianie modelu skandynawskiego czy nawet Kandy to juz podobno
mozna a nawet nalezy.

Jak na razie w tym towarzystwie tylko jedna kobitka z
jajami /to znaczy Agata/ twardo zauwaza problem i nie daje se wcisnac kitu i
marzycielstwa. Na przyklad rozbrajajacego marzycielstwa Piatka z jego Katechizmu
rewolucjonisty bez rewolucji.

A co najpiekniejsze sama jest przez lewicowych
marzycieli opieprzana za uzywanie nieprzyzwoitego slowka ‘rewolucja’. Jesli sa
tu faktycznie jacys korwinisci to musza sie chyba od tego tarzac w orgazmie.
ubik   |16.09.2010 15:10:51
A Panu też brakuje mocnych wrażeń? To może praktyczniej niż robić rewolucję,
byłoby kupić sobie motor i nie zapomnieć o zapisaniu narządów potrzebującym.
Józef K   |16.09.2010 17:05:37
I jeszcze raz:

Jako że nie podoba mi się zachowanie herr Piątka, nie godzę
się żadną miarą na zachowanie i postępowanie
głównych ideologów-hipokrytów KP, i tegoż Piątka na czele, który
przestaje dla mnie figurować po incydencie z Gnębonem P., w lekturach -
zarówno jako czytelnika jak i profa literatury polskiej tu i za granicą
- przestaje funkcjonować jako ‘poważny’ rozmówca czy jakkolwiek
rzetelny ‘ideolog’, chciałbym wszystkim, którzy cenili tutaj, na portalu
KP, wypowiedzi Gnębona i uważali, że jest w nich nie tylko sens ale i
każdorazowo dawka prawdy, coś pokazać.
Doradziłem bowiem osobiście
Gnębonowi aby w kontekście tej gry ze strony Piątka i Krytyki
Politycznej, po prostu zagrał z nimi tak, jak oni z nim, i pognębił
szanownego stepa, piątka czy chuj wie w końcu kogo, tak boleśnie, do cna.
A dlaczego nie? Gnębon, honorowo, powiedział, że tego nie zrobi. Tak
więc komentatorzy, nie podejrzewajcie jakiejś Agaty czy
(innej) Passionaty o to, że jest GP.

Wklejam list, jaki Gnębon
napisał do cerberów KP: 

*********************************

Dziękuję Państwu za niezwykle pouczający list.

Jak rozumiem, nie stanąłem
posłusznie na kropce i nie poprosiłem o
pozwolenie na krytykowanie
felietonów p. Tomasza Piątka. Przyznaję, że
było to zachowanie
skandaliczne, gdyż nie uzgodnione z nikim z
kierownictwa. A
że regulamin rzecz święta - wyrzucenie mnie na zbity
pysk z Waszego
supermarketu idei jest jak najbardziej słuszne i
humanitarne etc. W
końcu nikt mnie przecież nie kopnął.

Ponieważ jednak mam zamiar -
zgodnie z Państwa zaleceniem - rzetelnie
przemyśleć swoją naganną
postawę, uprzejmie prosiłbym o kilka
przykładów "przekręcania
prawdy", od jakiego podobno "nie stroniłem"
(p. Tomasz Piątek
niestety tego zaniedbał). Nie chciałbym, aby moja
samokrytyka
ograniczyła się do ogólników i pragnąłbym szczerze
odszczekać wszelkie
moje fałsze i przekręty. Najpierw jednak muszę je
poznać.

Pozostaję z
nadzieją, że przychylicie się Państwo do tej
prośby
"żałosnego naiwniaka" (jak był uprzejmy określić mnie
p. Piątek),
który przecież choćby z racji swej żałosności i naiwności
(podwójna
stygmatyzacja) zasługuje na podanie mu pomocnej
lewej dłoni.

Gnębon Puczymorda

PS. Proszę się nie obawiać, nie będę
zakładał kolejnego konta, by
umieścić ten list na stronie KP. Być
może zechce go upublicznić w moim
imieniu jakiś uprzejmy użytkownik.
Proszę mnie jednak zawczasu
uprzedzić, jeśli za samo cytowanie Gnębona
Puczymordy grożą
jakiekolwiek sankcje. Nie chciałbym nieświadomie nikogo
podżegać, by
ot, tak sobie, bez zezwolenia stosownych władz, lał
na portal Krytyki
Politycznej. Nawet jeśli bardzo mu się chce i nie
może już wytrzymać.



************************************

P. S. Ad vocem tego, co tutaj wyprzedzając niejako, napisał Gnębon, powiem tylko, że po
tym incydencie, jaki sobie zafundował zarozumiały Piątek i
bezczelnie zadufana w sobie ekipa KP, powiem, że - excuzez le mot - w dupie mam, czy mnie ktoś tutaj zbanuje, czy nie. I tak dla mnie KP ze
swoją hipokryzją już nie istnieje jako poważny portal, za którym stoi
grupa ludzi, którzy coś nie tylko mogą, ale grają fair. Bo chyba o to,
w polityce i w życiu, chodzi. Prawda?
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 15.09.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.72665 Seconds