|
Jadę sobie metrem i spotykam znajomą. Zaczynamy rozmawiać, rozmawiam nieuważnie, bo myślę o swoich problemach. Jak zwykle uważam, że to ja mam prawdziwe problemy. Ale zauważam w końcu, że znajoma się denerwuje. „Spóźnię się do sądu” – mówi. „Do sądu? Po co ty jedziesz do sądu?” – pytam ją. „W sprawie dziecka” – odpowiada.
Znam dziecko znajomej. Kiedyś zostawiła mnie z nim na podwórku, żebym go przypilnował (sama poszła do domu, żeby coś załatwić czy wziąć) i byłem wtedy nieźle spanikowany. Bałem się, co się stanie, jak dziecko zacznie płakać, wołać „Mama” i ludzie się zainteresują, co się dzieje, a wtedy na pewno wezmą mnie za pedofila. Albo, co gorsza, przyjdzie policja, sprawdzi kim jestem i odbiorą znajomej prawa rodzicielskie za pozostawianie dziecka sam na sam z Tomaszem Piątkiem. Żeby tylko się nie rozpłakało, zacząłem dziecku śpiewać piosenkę Kapitana Europy o niebieskim misiu i potem znajoma nie miała spokoju. Dziecko bez przerwy powtarzało „pan piewał nie nie miś” i domagało się dalszego piewania nie nie miś.
No i temat pedofilii powrócił, bo właśnie w związku z nim znajoma jedzie do sądu. Były mąż znajomej porwał dziecko i oskarżył jej obecnego męża o molestowanie seksualne. A dokładnie zabrał dziecko na wakacje, na dwa tygodnie, a po upływie dwóch tygodni dziecka nie oddał. I nie tylko nie oddał, ale zaczął wtłaczać mu do głowy brudne opowieści o tym, jak rzekomo było molestowane przez ojczyma. Proszę sobie wyobrazić, jak musiało się czuć to dziecko. Od urodzenia praktycznie nie rozstawało się z matką – jak to mówi znajoma, było wychowywane na brzuchu. I teraz nagle dowiaduje się od ojca, że już matki nigdy nie zobaczy. A dodatkowo musi uczyć się na pamięć jakichś obrzydliwych historyjek o ojczymie.
Na szczęście cała intryga się nie udała, bo podczas rozmowy z psychologiem, obserwowanej przez sąd zza weneckiego lustra, dziecko pytane, skąd wie takie brzydkie rzeczy o ojczymie, odpowiadało, że „tatuś mu powiedział”. Sąd nakazał przekazać dziecko pod opiekę matki – i jej obecnego męża, który jest kryształowym człowiekiem.
Ale najlepsze jest to, ile trwała cała sprawa. Ojciec zaczął przetrzymywać dziecko w lecie. Sąd nakazał wydać je matce w październiku. W Wielkiej Brytanii trwałoby to dwadzieścia cztery godziny. Zebrałby się ekspresowy sąd rodzinny i natychmiast wydałby nakaz oddania dziecka. W Polsce trwało to dwa miesiące z hakiem, bo „sama pani rozumie, jest lato, sędziowie są na urlopach”. A i tak te dwa miesiące to wyjątkowo krótki okres oczekiwania, jak na Polskę. Sprawę załatwiono tak szybko, bo matka to sobie wychodziła, szturmowała sąd, nieustannie domagała się przyspieszenia sprawy. Inaczej mogło to trwać nawet pół roku.
Przez te dwa miesiące matka nie spała z niepokoju. Przez te dwa miesiące dziecko umierało ze strachu, bo bało się, że matki już nie zobaczy, a ojciec opowiadał mu pornograficzne historie o ojczymie. Przez te dwa miesiące u dziecka nastąpił regres – wcześniej bardzo ładnie mówiło, a teraz mówić przestało, pod wpływem stresu. A także dlatego, że ojciec, poza opowiadaniem mu porno-historii, w ogóle z dzieckiem nie mówił – sadzał je przed włączonym telewizorem i zajmował się swoimi sprawami. Tego wszystkiego by nie było, gdyby sąd w Polsce reagował tak, jak w Wielkiej Brytanii. Ale w Polsce ważniejsze jest lato, sezon urlopowy. Prawa matki, ratowanie dziecka, obrona niewinnego człowieka przed zaszczuwaniem – to wszystko jest na ostatnim miejscu.
Sprawa się ciągnie, ponieważ mąż, nie przejmując się wyrokiem sądu i ekspertyzą psychologiczną, dalej upiera się przy swoim i domaga się, aby oddać mu dziecko. Zgłosił apelację. „On jest jak czołg, zachowuje się psychopatycznie, interesuje go tylko realizacja własnych planów, bez względu na ludzkie koszty, bez względu nawet na krzywdę swojego dziecka” - mówi znajoma.
„A czym się zajmuje zawodowo?” – pytam na wszelki wypadek. „Jest psychoterapeutą” – odpowiada – „Doradza ludziom, jak mają postępować”. No to pięknie musi im doradzać, myślę sobie. Masz problem? Oskarż kogoś o pedofilię, od razu będzie ci lepiej. Masz depresję, zabij Żyda. Naprawdę, idealny polski psychoterapeuta.
Psychoterapeuci od oszczerstw. I sędziowie, którzy opalają się aż do października. Kocham ten kraj.
www.tomaszpiatek.pl
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...