NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Mad Professor Drukuj
Tomasz Piątek   
13.01.2012

Rzeczpospolita opublikowała osobliwy wywiad. Pewnie nie pierwszy i nie ostatni w historii tego pisma, które lubuje się w osobliwościach, na przykład publikuje Ziemkiewicza, co jest czymś takim, jak pokazywanie cielaka z dwoma głowami (nie znaczy to, że mądrego).


No, ale nie o Ziemkiewiczu tu mowa, tylko o profesorze Jacku Wojciechowskim, bo z nim jest ten wywiad. Profesor mówi o czytelnictwie książek i plecie przy tym, jak potłuczony. To znaczy, mówi, że jest dobrze. Mamy najniższe czytelnictwo w historii III RP, dwie trzecie Polaków w ogóle nie bierze książki do ręki. Nawet prowadzący wywiad Michał Płociński na samym początku podaje, że w roku 2011 sprzedaż książek spadła o dalsze 8 procent. Profesor na to radośnie odpowiada tak: „Informacje o upadku czytelnictwa są wyssane z palca. Powtarza je każdy, od dziennikarzy po ministrów. Badania pokazują, że mieścimy się w europejskiej średniej”.

  

Że co? Jakie badania? Ja znam tylko te, które zacytowałem wyżej i które mówią o czytelniczej katastrofie w Polsce. Badania dotyczące „europejskiej średniej”, o których mówi profesor, są mi nieznane, ale jeśli on ma do nich dostęp, to powinien bić na alarm. Bo wynikałoby z nich, że mamy do czynienia z czytelniczą katastrofą w Europie – jeśli „europejska średnia” ma być taka jak polska. Wywiad powinien ukazać się pod nagłówkiem: „Upadek naszej cywilizacji”, albo (w końcu to „Rzeczpospolita”): „Koniec białego człowieka”.

  

To, że nasi sąsiedzi, Czesi czy Szwedzi czytają kilka razy więcej niż my, w swoich rozważaniach nad europejską średnią profesor pomija (aczkolwiek przyznaje, że w Szwecji zasięgiem bibliotek objęte jest 60 procent ludności, a w Polsce tylko 17 procent).

  

Następnie Wojciechowski, z przyczyn dla mnie nie do końca jasnych, wyśmiewa się z Instytutu Książki. Nie wiem, co w tej instytucji tak go rozśmiesza. Może na wszelki wypadek udam, że zrozumiałem dowcip. Hahahaha, Instytut Książki, hahahaha! To naprawdę zabawne!

  

Profesor mówi też, że biblioteki mogą kupić jedenaście książek rocznie. Narzeka przy tym, że to za mało. Pewnie, że za mało, bo nie jedenaście, tylko siedem, i nie to, że rocznie, tylko na stu mieszkańców. Czyli jak w tym dowcipie: czy to prawda, że na Placu Defilad dają samochody? Prawda, tyle że nie na Placu Defilad, a na Placu Konstytucji, nie samochody, tylko rowery i nie dają, ale kradną. Ale może nie powinienem się tak naśmiewać z profesora, bo jestem w lepszej sytuacji niż on. On mówi, co mu w duszy gra, a ja mam dokładne dane od Beaty Stasińskiej i Tomasza Makowskiego, dyrektora Biblioteki Narodowej. Nawiasem mówiąc, średnia europejska to 25 książek na 100 mieszkańców. 

  

Następnie Wojciechowski, znowu z niejasnych dla mnie powodów, zaczyna się wyżywać na oddolnych i niezależnych inicjatywach pro-czytelniczych. Twierdzi, że obrzydzają one książki. Mówi tak: „wymyślają kretyńskie hasła, np. nie czytasz, nie pójdę z tobą do łóżka – do czego to się nadaje? Przecież nie jesteśmy narodem idiotów, to nie argument dla człowieka inteligentnego”. To bardzo ryzykowne stwierdzenie – to że niby nie jesteśmy narodem idiotów. Ale nawet gdybyśmy byli, jak sugeruje profesor, inteligentni, to przecież inteligentni też uprawiają seks. A pragnienie zaimponowania potencjalnemu partnerowi seksualnemu zawsze stymulowało rozwój intelektualny. Już starożytni Grecy uważali, że filozofia kwitnie wtedy, gdy starszy partner próbuje oczarować młodszego, zresztą tej samej płci. Jeśli profesor nie wie takich rzeczy, to nie idę z nim do łóżka. 

  

W wywodach Wojciechowskiego pojawia się też zadziwiający argument: „Książki są cool, tylko my nie możemy ich obrzydzać. Jeżeli wszyscy słyszą, że książek się już nie czyta, to znaczy, że cool jest nie czytać”. Czyli co, stłucz pan termometr, nie będziesz pan miał gorączki? Nie wolno alarmować opinii publicznej informacjami o spadku czytelnictwa, nie wolno publicznie domagać się środków zaradczych, bo od tego czytelnictwo jeszcze bardziej spadnie?! To jak mamy się domagać, nieśmiałym szeptem? Politycy mają gdzieś nieśmiałe szepty, nic nie zrobią, jeśli się ich nie zaszantażuje opinią publiczną i mediami.

  

Ja panu powiem, panie profesorze, co politycy zrobią po przeczytaniu pańskiego wywiadu. Powiedzą sobie: skoro jest tak dobrze, skoro jesteśmy w „średniej europejskiej”, to nie trzeba już nic robić, żeby przeciwdziałać spadkowi czytelnictwa. Nie trzeba dawać na ten cel żadnych pieniędzy. I w ogóle nie należy o tym mówić, skoro od mówienia o tym czytelnictwo tylko spada.

  

Jedyna nadzieja w tym, że nikt nie czyta – „Rzeczpospolitej”. Nawet politycy.

  

 www.tomaszpiatek.pl

Komentarze
Dodaj nowy
daras1983   |13.01.2012 12:53:20
Felieton ważny i fajny ale dzisiaj najbardziej moją uwagę przykuła
fraza:"Pewnie nie pierwszy i nie ostatni w historii tego pisma, które
lubuje się w osobliwościach, na przykład publikuje Ziemkiewicza, co
jest czymś takim, jak pokazywanie cielaka z dwoma głowami (nie znaczy to, że mądrego)"
druknepf  - Dwa grosze   |13.01.2012 16:34:02
Nie jestem profesorem, ale wiem z wiarygodnych źródeł, że z czytelnictwem nie
jest dobrze, Polska jest w ogonie Europy. Jest trochę powodów takiej sytuacji,
ja wymienię te z mojego subiektywnego oglądu rzeczy.
Książki zawsze kupowałem i
kupuję, choć w dobie rosnących cen i moich spadających dochodów, mogę coraz
mniej ich kupić.
Mieszkam w dużym skupisku miast i nie mam problemów z dostępem
do bibliotek, jednak zaglądam tam coraz rzadziej, bo to co chciałbym przeczytać
stoi akurat na półkach w księgarniach.
Na tych dwóch uwagach
poprzestanę.
Pozdrawiam
xyz   |13.01.2012 21:23:29
Nikt nie czyta Rzepy to po co ten felieton? Ja nie czytam RP programowo.
Wierzę, że ignorancja jest silniejszą bronią niż polemika. Odbiera powiem
przedmiotowi najcenniejszą rzecz: ważność.
Agata Adelajda   |13.01.2012 23:38:08
Świetny tekst. Rzeczywiście wywiad z panem profesorem był jakiś taki łapu-capu;
dane niewiarygodne, np. ktoś z komentujących dopytywał się na jakie to badania
powołuje się prof. stwierdzając, że czytanie książki na ekranie działa tylko na
pamięć krótkotrwałą. O ile mi wiadomo, odpowiedzi nie było.
Z akcją "nie
czytasz, nie idę z tobą do łóżka" zgadzam się całkowicie: przecież ta
upragniona "połówka" powinna być "nam podobna", ergo -
czytająca.
obużony   |13.01.2012 23:47:12
Nie masz Pan odpowiedniej wiedzy! Biblioteki nie kupują książek, a profesor
posłużył się mataforą, bo sam kierował Biblioteką Wojewódzką i przechodził
gehennę jak każdy zarządzający taką firmą.

A Instytut Książki wyśmiewa, bo ten
nie robi wiele, aby ratować czytelnictwo. Sam Pan zauważyłeś, że spada, więc
skoro TAK, to poniekąd to też zasługa instytucji promujących czytelnictwo, a
więc też Instytutu Książki. Hahahaha…

Odsyłam do tekstów Profesora, a jest
ich wiele i tak samo wiele musisz się Pan nauczyć zanim zaczniesz krytykować i
ośmieszać innych.
victor   |14.01.2012 22:35:47
W ramach robienia czegoś na rzecz poprawy zasięgu bibliotek publicznych w
ostatnich latach znacznie pomniejszono środki na wsparcie zakupu nowości wydawniczych do
bibliotek.
Wszystkie inne działania tzw. pomocowe w tym kontekście mają znaczenie
trzecio- i czwartorzędne.
arounder   |15.01.2012 12:45:41
Opinia o polakach jako ‘?redniakach’ w czytaniu, w stosunku do Europy faktycznie
wzi?ta z czapki, natomiast nie rozumiem do ko?ca krytycyzmu p. Pi?tka.
Ostatecznie w wywiadzie zaakcentowana zosta?a rzecz najwa?niejsza czyli problem
braku odpowiedniej sieci bibliotek ze stale aktualizowanym zbiorem. Sugeruj?
zabra? si? za polemik? z innymi, bardziej kontrowersyjnymi tekstami
pojawiaj?cymi si? ‘cz?sto g?sto’ w rzepie.
Thermidor   |15.01.2012 16:39:51
Kopenhaga i nie tylko,bo i "prowincja" - czytelnie , biblioteki pe?ne
ludzi, g?ebokie fotele, kanapy ,zaciszne zakamarki, ludzie nad ksi??kami,
niektórzy przysypiaj?, bo spokój i przytulnie, ciastka z bufetu i kawa…..

Chyba najbardziej szokuj?cy dla przybysza z Polski obrazek i argument,?e
pogardzany "socjalizm skandynawski" to dobra rzecz.
Thermidor   |15.01.2012 16:44:01
A zapomnia?em doda? : w zwyk?ej , publicznej bibliotece kopenhaskiej spory
rega? z polskim ksi??kami. Poka?cie mi du?skie ksi?zki w polskich
bibliotekach…bo mo?e o nich nie wiem?
Twórzmy idee, nie CO2   |15.01.2012 18:17:18
Artyku? ma sens z jednej perspektywy, bardzo ogólnej, tzn. "?e si? nie
czyta" i co dalej. Nast?pnie podawane s? liczby. To ju? sensu nie ma, bo o
ile podpiera my?lenie "?e si? nie czyta" i ustawia Polaków w ogonie
?wiata, nie znaczy, ?e w Europie czyta si? w takiej formie, jak w Polsce.

Widzia? Pan kiedy? pó?k? - to jeden z setki przyk?adów - komiksów w niemieckich
czy francuskich hiper-ksi?garniach? Ja tak, i wiem, jak tam si? kupuje te
ksi??ki. S? pasjonaci, którzy to czytaj?. I, niestety, i Francuzi i Niemcy,
tak?e wliczaj? to do ?redniej czytelniczej. Widzia? Pan cho?by Kapita? Marksa
jako ksi??eczko-komiks? Sprzedaje si? na pniu, kosztuje 6eu t1 i 6eu t2. Warto o
tym pomy?le?. Kto widzia? Prousta, Balzaca czy cho?by Hugo w wydaniach
francuskich, ?atwo zobaczy, ?e kupi? takie ksi??ki po 3eu za sztuk? jest czym? o
wiele ?atwiejszym, ni? u nas kupi? to w takiej samej cenie, tzn. za 2 z? na
przyk?ad, bo niewielu na to sta?. Tak samo z beletrystyk? o wampirach. Dzi? tego
jest wiele i bardzo tanie. Patrzy?em u nas, wcale nie tak tanie, cho? oczywi?cie
to nie jest jeden argument, w ko?cu jeste?my te? cywilizacyjnie nieco w tyle i
tak by?o zawsze. Ju? nawet dzi? na ksi??kach musz? oszcz?dza? ci, co z ksi??ek i
czytania ?yj?, bo jest rzeczywista bieda, a co dopiero ludzie pracuj?cy w innej
bran?y.

Ciesz? si?, bo widz?, ?e gdy lewica dojdzie do w?adzy, z pewno?ci?
znajdzie si? minister, który da takie dofinansowania i tak obni?y mar?e, ?e mo?e
pojawi? si? szans? na wzrost czytelnictwa.
viking   |15.01.2012 20:56:24
Bardzo doceniam starania Tomasza Pi?tka o biblioteki w ma?ych miasteczkach i
wsiach. To wa?na kwestia, poniewa? w gruncie rzeczy, nie dotyczy tylko czytania
jako takiego, ale tak?e wyrównywania szans a wi?c czego?, o co lewica, jak
najbardziej powinna walczy?.

Natomiast, nie wysuwa?bym za daleko id?cych
wniosków na podstawie suchych statystyk. Szwedzi czytaj? wi?cej ni? Polacy. Tyle
mo?na stwierdzi?.
Poza t? konstatacj? zaczyna si?, bardzo istotny moim zdaniem,
obszar ró?nic kulturowych, których statystyka, z natury rzeczy, uwzgl?dni? nie
mo?e.
W Szwecji mo?e rzeczywi?cie bardziej dba si? o czytelnictwo. Dzieje si?
tak dlatego, ?e na szwedzk? polityk?, zawsze du?y wp?yw mia?y modne w danym
okresie, teorie nauk humanistycznych i spo?ecznych, mi?dzy innymi
pedagogiki.
Obecnie bardzo "trendy" jest taka my?l, i? m?odzie? musi
czyta? TEKSTY. Nie wa?ne jakie, byle czyta?a.
W zwi?zku z tym, wielu nauczycieli
rezygnuje z przerabiania klasyki i z uczniami w wieku lat 16 przerabia sag?
Twilight albo krymina?y Mankella.
To podej?cie nie jest ca?kiem od rzeczy. Jest
w nim pewien pragmatyzm, wynikaj?cy ze s?usznej obserwacji, i? nie ka?dy musi
czyta? Strindberga, ale ka?dy musi jako? sobie radzi? z tekstami, rozumie? s?owo
pisane.
Jednak, np. dla mnie, jako osoby interesuj?cej si? literatur?, jest ono
problematyczne.
Literatura to w ko?cu nie tylko ksi??ki jako takie, ale tak?e
pewne zjawisko kulturowe, ?ród?o odwo?a?, metafor.

Szwedzi, dzi?ki swojej
polityce, mo?e i czytaj? wi?cej. Jednocze?nie wielu, nawet wykszta?conych,
m?odych ludzi nie umie wymieni? ?adnego nazwiska szwedzkiego pisarza
niewspó?czesnego, poza Bellmanem, którego pie?ni ?piewa si? przy wódce. W
Szwecji nigdy nie otaczano kultem pisarzy i poetów. Nie przypominam sobie, by
tak hucznie jak w Polsce, w Niemczech czy we Francji, obchodzono np. rocznice
urodzin wa?nych twórców.
W jakim? stopniu wynika to ze szwedzkiego
prowincjonalizmu, ale z drugiej strony, jest te? chyba skutkiem ubocznym
dok?adnie tego samego systemu, który sprawia, ?e ten kraj tak ?adnie wypada w
statystykach.
Bo system ten promuje czytelnictwo, ale nie literatur?. Tylko
teraz:
Czy lepiej, ?eby 16-latek przeczyta? w szkole krymina? i ?eby go to
sk?oni?o do kupowania dalszych ksi??ek, czy mo?e lepiej, ?eby cho?by ze
streszcze?, dowiedzia? si? jednak czego? o literaturze i ?eby w zwi?zku z tym
posiada? pewn? wiedz? na temat kultury, w której si? wychowa??
Ja nie wiem.
Widz? zalety szwedzkiego podej?cia, widz? te? zalety polskiego.

@ Twórzmy
idee

Szczególnie we Francji i w Belgii, komiksy od dawna uznaje si? za
dziedzin? sztuki, która jak ka?de inne zawiera i dzie?a, i utwory czysto
rozrywkowe.
Moim zdaniem, nie ma wi?c nic dziwnego w tym, ?e si? je wlicza do
statystyk czytelnictwa. Osobi?cie, ch?tniej bym do nich wlicza? komiksy
Schuitena czy Yslaiere’a ni? np. ksi??ki Grocholi;))
U?ytkownik  - Kwestia Smierdiakowa   |16.01.2012 18:24:36
Rzeczywi?cie, wtórna analfabetyzacja spo?ecze?stwa, która nast?puje nie tylko w
Polsce, ale wsz?dzie w cywilizowanym ?wiecie, to zjawisko tyle? niepokoj?ce, co
smutne. Jednak z drugiej - to nie pierwszy tekst, w którym pan Pi?tek porusza
temat. Wydaje mi si? jednak, ?e pretensje, które wyra?a Szanowny Felietonista s?
oparte na nieco fa?szywych przes?ankach. A postawa, która przyjmuje jawi si? -
jak zreszt? wiele lewicowych postaw - z lekka autorytarna, tudzie? roszczeniowa.
Bo gdzie jest napisane, ?e nale?y czyta?? Gdzie to jest powiedziane? Umasowienie
czytelnictwa jest wynalazkiem stosunkowo nowym w historii ludzko?ci. A i tak na
tle innych form rozrywki zawsze by?a to rozrywka mniejszo?ciowa; wynika to
przede wszystkim z jej aktywnego charakteru - trudno wymaga? od kogo? kto
zapieprza przez 10 godzin fizycznie, ?eby jeszcze po pracy oddawa? si? kulturze.
Nie b?d?my ?mieszni. Bo - jak dla mnie - tego rodzaju roszczenia prezentuje Pan
Pi?tek, powo?uj?c si? na Skandynawie. Wszyscy powinni czyta?. Albo przynajmniej
wi?kszo??. Czytaj?cy zawsze byli w mniejszo?ci; mo?e w pierwszej po?owie
ubieg?ego wieku - zanim jeszcze narodzi?a si? telewizja - by?o czytanie rozrywk?
- powiedzmy - popularn?. Ale poza tym lud zawsze ciemnym by? i w swojej
ciemnocie pozostawa?, bo tak mu zwyczajnie wygodnie; ignorancja jest
b?ogos?awie?stwem jak to mówi?, a za postulatami Pana Pi?tka zdaje si? kry?
takie nie do ko?ca wprost wyra?one pragnienie niesienia ludziom kaganka o?wiaty.
Pragnienie by wszyscy byli - nie wiem - oczytani, inteligentni i g??bocy. Mo?e
ja tu co? sobie nadinterpretuj?, ale odnosz? wra?enie, ?e pana wynurzeniom
przy?wieca tego rodzaju wizja spo?ecze?stwa - wizja absolutnie nierzeczywista;
przecie? jest Pan cz?owiekiem wykszta?conym i oczytanym, powinien Pan o tym
wiedzie?. Jak dla mnie, nie ma nic gorszego ni? egzaltowani wielbiciele
literatury, tudzie? pseudointelektuali?ci, których dzi? na ka?dym kroku pe?no
(to nie jest zdecydowanie personalna wycieczka). A ju? wizja w stylu "nie
czytasz, nie id? z tob? do ?ó?ka" - to jest w ogóle jaka? pomy?ka. Kto?
wy?ej napisa?, ?e akurat ta akcja mu si? podoba. Mi to zalatuje licealnym
"wyrywaniem na wiersze" - nie dziwi? si?, ?e profesor, o którym Pan
wspomina równie? si? od tego dystansuje. Ostatecznie: kto ?aknie wiedzy, kto ma
czytelniczy apetyt, zrobi co nale?y ?eby go zaspokoi? - nie róbmy, nie szukajmy
dramatu tam gdzie go w istocie nie ma. Za?o?enie, ?e cz?owiek oczytany jest
m?drzejszy od tego, który nie czyta jest za?o?eniem fa?szywym. Ostatecznie jedn?
z ciekawszych postaci stworzonych przez Fiodora Dostojowskiego jest posta?
Smierdiakowa - ch?opaka niepi?miennego, a jednak - przecie? - nie mo?emy odmówi?
mu inteligencji, a tak?e id?cych za nie sprytu i przebieg?o?ci. Dla mnie
osobi?cie: jedna z najbardziej fascynuj?cych postaci w powie?ciach Rosjanina. W
tym momencie kto? mo?e stwierdzi?: Tak, i tu jest pies pogrzebany. Przez to, ?e
to cz?owiek niewykszta?cony, jest to cz?owiek niemoralny - pozbawiony skrupu?ów.
A ja na to mog? tylko powtórzy?, ?e nie s?dz?, ?e moralno?? koreluje oczytaniem.
Wielu pisarzy by?o lud?mi z gruntu zdegenerowanymi. Bo literatura bierze si?
cz??ciej z pobudek - i o tym Pan Felietonista powinien wiedzie? - ni?szych ni?
wy?szych… A ludzie kulturalni zawsze postrzegaj? siebie jako lepsi od tych
nie… kulturalnych, tudzie? po prostu chamów; jak to uj?? w jednej ze swoich
ksi??ek Baudrillard: wzmo?one roszczenie estetyczne jest zawsze symptomem
pró?no?ci (cytat z pami?ci). Na koniec moge jeszcze doda?, ?e wczoraj (z nudów)
przeczyta?em po?ow? "Lat Walk Ulicznych" Micha?a Zygmunta i musz?
powiedzie?, ?e je?li o tak? literatur? KP (a Pan na jej ?amach) walczy (bo
jeszcze mamy Jasia Kapele i Kaje Malachowska z jej depresja) to ja dziekuj?, ta
ja - naprawd? - za taka literatur? dzi?kuj?.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 13.01.2012 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.44061 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273