NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Ludzkim głosem Drukuj
Tomasz Piątek   
23.12.2011

Idzie Wigilia, więc pomyślałem, że wyjątkowo przemówię ludzkim głosem. Nie będę pluł jadem, nie będę złośliwy, powiem coś po ludzku. Po ludzku o zwierzętach, o tych naszych „braciach mniejszych”, jak to o nich mówią katolicy (aczkolwiek „bracia mniejsi” według kościelnej terminologii to mnisi franciszkanie, skądinąd dla zwierząt tradycyjnie przyjaźni).


My z Hanią i Martynem na dzień przed Wigilią robimy psią Wigilię. Geneza psiej Wigilii jest taka: kiedyś podczas normalnej ludzkiej Wigilii był obecny nasz pies Lubo. Podczas rozdawania prezentów bardzo się interesował tym, co się dzieje. Widział, że każdy coś dostaje i najwyraźniej czekał na swoją kolej. Kiedy wszyscy już otrzymali swoje prezenty, a on nie, Lubo zrozumiał, że nic nie dostanie i bardzo posmutniał. A tymczasem pod drzewkiem był także prezent dla niego, tylko gdzieś się zawieruszył, zapomniano o nim. Mniej więcej po godzinie ktoś zauważył: „A tu pod choinką coś jeszcze leży… Prezent… Napisane: Lubo”. Ale się pies ucieszył! Dostał piszczącą piłeczkę, zapakowaną w papier prezentowy i z początku nie wiedział, czy i jak ma ją odpakować, ale w końcu jakoś sobie poradził.


Teraz jeździmy na Wigilię do krewnych i nie możemy zabierać tam psa. Ale chcemy, żeby Lubo mógł znowu to przeżyć, więc na dzień przed Wigilią robimy psią Wigilię. Zapraszamy znajomych i kładziemy pod choinką zapakowane w papier słodycze. Po kolei wywołujemy wszystkich ludzi i dajemy im słodycze jako prezenty. A na końcu wywołujemy psa, który dostaje coś piszczącego i gumowego, łatwego do gryzienia. Zawsze skacze do sufitu z radości.


Ale od pewnego czasu mamy też koty. I tu pojawiło się pytanie: czy do psiej Wigilii można wkluczyć także koty? Ja obawiałem się, że kot, ze swoim niezależnym i rozwichrzonym umysłem, nie będzie w stanie skoncentrować się na czymś takim, jak rytuał rozdawania prezentów. Ale moje obawy okazały się bezpodstawne. Kiedy ostatnio stanęliśmy naokoło choinki i zaczęliśmy rozdawać prezenty-słodycze, nasza kotka natychmiast dołączyła do naszego kręgu i bardzo się interesowała wszystkim, co się dzieje. A kiedy dostała myszkę (sztuczną, oczywiście), to wzięła ją w zęby i poszła w kąt się pobawić. W tym roku do psiej Wigilii dołączy także kocurek.


Nie wszystkie jednak zwierzęta mają psią Wigilię. W Tomaszowie Mazowieckim pewien człowiek miał dzika ogródkowego. Ogródkowego, bo hodował go sobie w ogródku, ale tak naprawdę domowego. Domowego w tym sensie, że był dla niego jak pies albo kot, był przyjacielem. Ten dzik, chociaż duży (sto kilogramów), był bardzo łagodny. Parę dni temu wyszedł z ogródka i ruszył na miasto. Miał takiego pecha, że trafił na trawnik w pobliżu kościoła. Co w tej sytuacji postanowiły władze miejskie? Pozwolę sobie obszernie zacytować „Tomaszowski Informator Tygodniowy”, który bardzo dokładnie opisał wydarzenie: „…funkcjonariusze [policji   – przyp. T. P.] zauważyli potężnego dzika […]. Zagonili go na pusty teren […]. Zwierzę położyło się między żywopłotem a zdewastowanym ogrodzeniem […]. Odyniec był nadzwyczaj spokojny. Na miejsce zjechały radiowozy, w sumie kilkunastu policjantów z różnych wydziałów, jeden zastęp PSP, przybył również Leszek Jakubowski, kierownik Referatu Zarządzania Kryzysowego i Spraw Obronnych Urzędu Miasta. […] O godz. 9.30 dzik leżał spokojnie, prawdopodobnie nawet spał. Mimo że sytuacja wyglądała na opanowaną, nikt nie miał pomysłu, co robić dalej. […] Stwierdzono w końcu, że skoro dzikie zwierzę przebywa w granicach miasta i może stwarzać zagrożenie dla ludzi, to instytucją kompetentną do rozwiązania problemu jest Urząd Miasta, a dokładnie jego przedstawiciel – Leszek Jakubowski. Dla wszystkich […] było jasne, że zwierzę powinno zostać uśpione i wywiezione do lasu. Pojawiały się jednak kolejne problemy. Jeżeli uśpić, to kto ma się tym zająć i czym ma to zrobić? Okazało się bowiem, że miasto i inne samorządy naszego powiatu, ani żadne służby nie posiadają urządzenia do aplikacji środka usypiającego działającego na odległość. […] W międzyczasie pojawiła się sugestia, by dzika zastrzelić. Taką opinię w końcu zaczął wyrażać Leszek Jakubowski. I znów był problem. Jeżeli tak, to kto ma to zrobić i na czyje polecenie? Policja stanowczo odmówiła, tłumacząc, że nie posiada odpowiedniej broni do tego celu. Mogliby do dzika strzelić, ale tylko w przypadku, gdyby zagrażał bezpośrednio bezpieczeństwu ludzi, czyli musiałby kogoś zaatakować […]. Czas płynął. W końcu ustalono, że choć zwierzę jest spokojne, zagraża bezpieczeństwu ludzi. Leszek Jakubowski podjął decyzję o ściągnięciu na miejsce myśliwego, który zastrzeliłby odyńca. Pojawiły się jednak wątpliwości, czy odstrzał będzie zgodny z prawem? Na miejsce ze sztucerem przyjechał Ryszard Struś, myśliwy z wieloletnim doświadczeniem […]. Nie chciał jednak strzelać bez pisemnego upoważnienia […]. Osoby zabezpieczające miejsce akcji coraz bardziej były zdegustowane jej przebiegiem.[…] W końcu Leszek Jakubowski dał zezwolenie myśliwemu. O godz. 10.55 Ryszard Struś z kilku metrów strzelił do leżącego i spokojnego nadal dzika z dubeltówki. Mimo celnego strzału w łeb, dzik zdychał jeszcze około dziesięciu minut”.


Moi informatorzy z Tomaszowa powiedzieli mi, że wszystko odbyło się na oczach ludzi wychodzących z kościoła. Takie miłe, małe preludium przed Wigilią. Wesołych Świąt, panie Jakubowski. Ale miałem nie pluć jadem, więc już kończę. Wesołych Świąt.

  

www.tomaszpiatek.pl

  

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
Batistuta   |23.12.2011 14:31:55
…ja też zawsze kupuję coś mojemu psu…
daras1983   |23.12.2011 19:31:33
No szkoda dzika, zwłaszcza oswojonego. Ale gdyby jednak sprowokowany przez
jakiegoś męczyciela zwierząt np. obrzucony kamieniami rozpoczął szarżę i zranił
albo zabił idiotę, który go kamieniami obrzucił, to sąd uznał by raczej winę
urzędnika odpowiedzialnego za to aby na terenie miejskim dzik się nie znajdował.

Miejmy raczej pretensję do urzędu, który nie przewidział w takim przypadku
konkretnej procedury i "zmusił" tym samym Pana Jakubowskiego do
improwizacji. Pan Jakubowski zachował się asekuracyjnie. Też nie chciał bym
dostać wyroku za to, że ktoś wyhodował sobie dzika, oswoił go, po czym ten mu
uciekł i zabił lub zranił kogoś. A zranił poza posesją właściciela czyli na
terenie na którym "działa" Pan Jakubowski. Bo chyba nie było Pana
intencją dorozumiane obarczenie winą za śmierć tego dzika księdza plebana i jego
owieczek opuszczających duchowy paśnik.
zioloski   |23.12.2011 19:53:05
Odniesienie do tajemniczego, nikt?"kaczke"jest łatwo znaleźć,i
wykorzystać jako argument na swoją korzyść.
mastrojani   |23.12.2011 22:50:22
Wydawało mi się, że słodyczy się psom nie daje, bo są dla nich szkodliwe.
Ale
pomysł z wigilią dla psów - fajny. Pozdrawiam
mastrojani   |24.12.2011 00:23:44
Źle przeczytałem, bo słodycze były dla ludzi - trochę mi zajęło zakumanie
:-)
Tym bardziej pochwalam pomysł z wigilią!
daras1983  - @mastrojani   |24.12.2011 10:30:30
Fakt. Koty i psy nie produkują w wystarczających ilościach odpowiednich enzymów,
które rozkładają jeden z alkaloidów zawartych w czekoladzie czyli teobrominę.
Tak samo parzystokopytne. Ten alkaloid niezmetabolizowany niszczy im układ
nerwowy.
Ale pies "potrafi się uratować", bo rozpoznaje słodki smak
(dla psów nienaturalny) i w ostateczności może nie przełknąć ale koty nawet tego
nie rozpoznają i niestety umierają.
mastrojani   |24.12.2011 11:08:39
Daras1983 - świetnie to przedstawiłeś, fachowo.

A propos artykułu,
zauważyłem ostatnio jakiś renesans polowań i wysyp myśliwych. W każdą sobotę i
niedzielę napotykam to buractwo na swojej drodze, albo słyszę ich pif-pafy. Czy
to ma jakiś związek z tym, że prezydentem jest Gajowy?
Na szczęście do psów to
sobie mogą postrzelać bezkarnie jeszcze przez 7 dni.
daras1983  - @mastrojani   |24.12.2011 12:35:33
Dzięki:-).
Nie jestem fachowcem. Lubiłem chemię w szkole po prostu. No i w swoim
życiu miałem kilkanaście kotów i jednego psa.
futro  - ludzie   |26.12.2011 18:42:35
ludzie sa jednak durni. przepraszam za te inwektywy pod adresem rasy ludzkiej
ale naprawdę nie znajduję innych słów żeby dać upust nerwom i jednocześnie
dosadnie ocenić tych ludzi.
widać nie warto być dzikiem nawet spokojnym i
niewadzącym nikomu, mozna oberwać w swój dziki łeb.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 23.12.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.77275 Seconds