|
Napisałem ostatnio felieton, w którym wyliczałem absurdy tygodnia. Okazało się jednak, że wyliczenie jest niekompletne. Minęło parę dni i absurdy znowu się nagromadziły, do tego stopnia, że nie wiem, co z nimi zrobić.
Wykoleił się pociąg relacji Warszawa-Katowice. Tragedia, ofiary. Podróżni mówią, że był przeciążony – za krótki i zapchany pasażerami. Kolejarze zarzekają się, że wcale nie. Tak się składa, że byłem na dworcu, gdy odjeżdżał. Był za krótki (policzyłem cztery wagony) i wypchany ludźmi do granic możliwości. I co w związku z tym? W związku z tym nadal radośnie wydajemy pieniądze na nikomu niepotrzebne stadiony, zamiast zainwestować je w tabor kolejowy.
Ja na szczęście (na szczęście dla mnie) nie wsiadłem do tego pociągu. Jechałem do Łodzi. Łódź to miasto-ruina, piękne secesyjne kamienice wyglądają, jak zgniłe zepsute zęby, gdy wyjdzie się na ulicę, to zabytkowa zabudowa dosłownie wyje o pomoc na każdym kroku, ulice składają się z niewielkich przerw między dziurami. W związku z tym zrobiono wielką zbiórkę pieniędzy. Na co? Na dzwon do katolickiej katedry. Bo to jest najbardziej w Łodzi potrzebne.
Nic dziwnego, że z Łodzi wszyscy uciekają. Miasto stoi puste, gdy wieczorem idzie się przez centrum, to świeci się co dwudzieste okno. Co w związku z tym postanowiły władze miasta? Że najbiedniejszych wysiedli się do blaszanych kontenerów na przedmieściach. Żeby jeszcze głębiej wepchnąć ich w nędzę i jeszcze bardziej wyludnić miasto.
Moja Hania, kiedy chce się podnieść na duchu, puszcza sobie hymn wyborczy Berlusconiego w wersji dla kobiet. Ale po co nam Berlusconi? Okazuje się, że nasze swojskie Berluskoniki rosną nam w Polsce i też wesoło brykają. Po Napieralskim i jego blondynkach, po Ratuszyńskiej i jej rajstopach przyszedł czas na Naczasa. Niejaki Naczas promuje się takim oto teledyskiem. Co ciekawe, wszystkie nasze Berluskoniki są z SLD. Najwyraźniej taka tam teraz obowiązuje linia partyjna: wesołe młodzieżowe śpiewy. Nasza pożal się Boże lewica próbuje złapać się lewą ręką za prawe berluskońskie ucho i do tego ucha zaśpiewać słodką piosenkę.
Hania w poszukiwaniu pocieszenia weszła też na stronę lizaki.com.pl i gdy tylko trochę zagłębiła się w jej wnętrznościach, znalazła coś takiego: Lizak Chopin. Z głową Chopina. Do lizania. Dam sobie ucho uciąć, że dofinansowany przez ministra Zdrojewskiego w ramach Roku Chopinowskiego. To zupełnie jak ten genialny wynalazek Twożywa, Platon Czekoladowy Baton. Piękny, dobry, prawdziwy (można go zobaczyć na przykład tutaj).
Ale największe uderzenie w łeb zaliczyłem, kiedy jechaliśmy do babci Hani na wieś. Przejeżdżaliśmy przez Opoczno, więc powinniśmy być gotowi na wszystko. Opoczno, stolica polskiej ceramiki, jest także alternatywną stolicą polskiej komunikacji komercyjnej. Tu rozkwitła opoczyńska szkoła reklamy, która wsławiła się plakatem dla wody Lider. Wyglądało to tak: przekrój różnych warstw ziemi, eocen, miocen, oligocen, pliocen etc., wykrojony tak, aby sprawiał wrażenie wielkiego penisa. Obok zachwycona hostessa w zadartej minispódniczce i hasło: „Tak głęboko dotarł świder, by wydobyć wodę Lider”. Była też inna reklama: uwodzicielska pani zasłaniająca sobie dolną część twarzy kafelkiem i hasło „Połóż mnie, a zobaczysz, jaka jestem dobra. Płytka Ceramiczna”. Moim zdaniem byłoby o wiele lepiej, gdyby skrócić hasło: Połóż mnie, a zobaczysz, jaka jestem płytka.
To wszystko powinno mnie było przygotować na to, co zobaczyłem, a jednak aż podskoczyłem. Przy drodze stał bilbord imitujący wszystkim znane plakaty wyborcze – czerń i biel, mężczyzna w krawacie, hasło: Czas na mądre decyzje. Tyle, że mężczyzna zamiast głowy miał rolkę izolacji cieplnej.
Czego prezesowi Kaczyńskiemu serdecznie życzę.
www.tomaszpiatek.pl
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...