|
Droga Agnieszko, prawdopodobnie mnie nie pamiętasz. Poznaliśmy się kiedyś, w bardzo specyficznych okolicznościach. Przez pół godziny wsłuchiwałem się bardzo intensywnie w Twoje słowa. Uderzyło mnie Twoje ciepło i Twoja autentyczność. „To wspaniała osoba”, powiedziałem sobie. Droga Agnieszko, postanowiłaś zostać Lady Agą. Twój wybór. Zauważ jednak, że nawet Lady Gaga nie robi z siebie takiej idiotki. Lady Gaga robi z siebie idiotkę mądrze. Ty robisz z siebie idiotkę głupio. Najgorsze w tym, że wcale nie jesteś idiotką.
Droga Agnieszko, obejrzałem najnowszy teledysk do Twojej piosenki Niebo (można go obejrzeć tutaj). Jeżeli myślisz, że w ten sposób jakoś zwiększysz sprzedaż płyty, to się mylisz. Sprzedaż płyt się nie zwiększa, odkąd jest internet. Jeśli myślisz, że w ten sposób więcej fanów przyjdzie na Twój koncert, to też się mylisz. Jeżeli istnieją ludzie, którym coś tak rozpaczliwie gównianego może się spodobać, to będą oni oglądać to coś w internecie. Na koncert nie przyjdą, bo przecież na koncercie teledysku im nie odegrasz. Na koncercie dostają tylko Ciebie, a to ich nie interesuje. Inni ludzie, którzy chcą Ciebie, a nie pokracznego widowiska, może by i przyszli na Twój koncert. Ale skoro oni chcą Ciebie, to pewnie raczej chcą Ciebie prawdziwej. Chcą Kiedy powiem sobie dość, a nie Modern Rocking. No, ale nie ma co się nad nimi rozwodzić: ci ludzie, po Twoim ostatnim teledysku, na Twój koncert nie przyjdą.
Droga Agnieszko, Twoja rozpaczliwa szamotanina sprawia, że myślę o innych rzeczach, które giną, giną w sposób wstydliwy, tak jak Ty. Myślę o teatrach w Łodzi. Teatry w Łodzi są za darmo. Ludzi nie stać na bilet, więc na spektakl jest wstęp wolny. Tyle że przez pierwszą godzinę spektaklu nie ma spektaklu, jest prezentacja garnków Zeptera albo oferty salonu fryzjerskiego. Przy tej okazji dowiedziałem się, jak się nazywa szef zakładu fryzjerskiego w naszych czasach. Nazywa się Dyrektorem Kreatywnym. Za dziesięć lat pewnie będzie się nazywał Demiurgiem Twórczym. Im bardziej będzie zrzynał zachodnie fasony z zeszłego sezonu, tym bardziej będzie się nazywał Demiurgiem Twórczym. Na podobnej zasadzie ty się dzisiaj nazywasz artystką, droga Agnieszko. I ty też, jak łódzkie teatry, masz swoich sponsorów, którym poświęciłaś spory kawałek Twojego teledysku: miasto Chełm, mleko i kefir Robico, firma Nice, gra komputerowa Sims. Ciekawe, że nawet coś tak gównianego, coś tak pełzającego przed gustami najdebilniejszej publiczności, jak Twój teledysk – też robi się z łaski sponsora. Zresztą teatry w Łodzi też nie wystawiają klasyki. Wystawiają Szalone nożyczki (w sam raz dla salonu fryzjerskiego). Co za czasy. Nawet gówno jest za darmo – i na darmo.
Droga Agnieszko, kiedy powiesz sobie „dość”? Kiedy ja powiem sobie „dość”? Kiedy my wszyscy powiemy sobie „dość”? A może urządzimy pięcioletni strajk generalny artystów? Nikt by go nie zauważył. A poza tym, doświadczenie z czasów komuny uczy, że strajk artystów zawsze zostaje złamany – przez grafomanów, pacykarzy i halabardników. Oni, niestety, do strajku się nie przyłączą. Tym bardziej, że to oni dzisiaj rządzą na „wolnym rynku”.
Felietony Tomasza Piątka publikujemy we wtorki i w piątki.
www.tomaszpiatek.pl
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...