|
Dzisiaj krótko, bo się śpieszę. Wyjeżdżam zaraz do Frankfurtu nad Odrą. Będę uczestniczył w imprezie, w której, o ile dobrze zrozumiałem, mają wziąć udział tańczący pisarze. Pragnę wszystkich uspokoić: ja nie będę tańczył. Będę czytał list do Europy (napisałem do niej liścik, a jakże).
Przed wyjazdem rozmawiam ze znajomym, który ma poglądy raczej PiS-owskie. Sam zaczyna mówić o Krytyce Politycznej. „Czytam, czytam, regularnie wchodzę na stronę. Bardzo ciekawe rzeczy piszecie”.
Potem spotykam innego znajomego, którego dotąd zawsze kojarzyłem z poglądami neoliberalnymi. „Co ty robisz, Piątek!” – woła na mój widok – „Dzieciom straszne bajki czytasz”. O dziwo, też wchodzi na stronę Krytyki i zobaczył na niej, jak czytam wierszyki z Podręcznika dla klasy pierwszej.
Potem spotykam przyjaciela, który pracuje w reklamie. On też sam zaczyna mówić o Krytyce Politycznej. „Robicie dobrą robotę” – mówi przyjaciel – „Rok temu w szkole mojej córki było tylko dwoje dzieci, które chodziły na etykę i patrzono na nich jak na dziwolągi. Teraz jest ich dziesięcioro. Dzięki wam klimat się zmienia”.
Przyjaciel czasem się myli i zamiast Krytyka Polityczna mówi Polityka Krytyczna. Jest to pomyłka freudowska, zdradza jego tok myśli. Bo przyjacielowi Krytyka Polityczna kojarzy się z krytykowaniem polityków, a Polityka Krytyczna – z tym, co robimy. Z czynnym krytycznym zmienianiem politycznej rzeczywistości. „Wam niepotrzebny jest parlament – kończy przyjaciel – Gdybyście mieli posła w parlamencie, nie bylibyście bardziej skuteczni. Poseł mógł być użyteczny kiedyś, kiedy jeszcze ludzie słuchali debat parlamentarnych. Dzisiaj nikt tego nie słucha, parlament to tępe martwe maszynki do głosowania. Żaden poseł nie dokonałby tego, co zrobiliście wy: że zmienił się klimat w szkole mojej córki”.
I wychodzi na to, że mój przyjaciel ma rację. Biorę Gazetę Wyborczą i czytam: „PO wycofuje się z wprowadzenia podatku liniowego. W nowym programie stawia na innowacyjność, edukację. […] Młodym chce dać stypendia już od pierwszego roku studiów […] podstawą ponad 100-stronicowego dokumentu, z którym PO idzie do październikowych wyborów, jest zasada zrównoważonego rozwoju: obok gospodarki partia kładzie w nim nacisk na sprawy społeczne, np. emerytury. […] Czy to oznacza, że PO – której główny przeciwnik PiS zarzuca często liberalizm przeciwstawiany podejściu socjalnemu reprezentowanemu przez partię Jarosława Kaczyńskiego, przesuwa się na pozycje bardziej socjaldemokratyczne?”.
Jeszcze niedawno podatek liniowy był dogmatem, jedyną dozwoloną utopią. Jeszcze niedawno prawie wszyscy byli zgodni co do tego, że jak najbardziej płaskie podatki i państwo minimalne to stan idealny, chociaż może w tej chwili nie do końca realizowalny. Dla tego „ideału” nie było alternatywy. Teraz jest. Teraz pojawił się inny ideał: sprawne socjaldemokratyczne państwo, zrównoważony rozwój. I do tego, że ten ideał się pojawił, Krytyka Polityczna znacząco się przyczyniła.
Dlatego raz jeszcze powiem to, co mówiłem w felietonie sprzed paru miesięcy: Tak trzymać! Ta działalność ma sens. Ludzie nas czytają, a potem myślą – i coś się zmienia. Pozdrawiam wszystkich i jadę do Frankfurtu.
www.tomaszpiatek.pl
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...