NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Jeden dzień na działce Drukuj
Tomasz Piątek   
16.07.2011
Najpierw małe wyjaśnienie dla tych, których mógł zwieść tytuł tego felietonu: to nie będzie tekst o jednym dniu z życia narkomana. To będzie tekst o jednym dniu na wakacjach. Są wakacje i ja też je mam. Wakacje w moim przypadku oznaczają trzy dni na działce. Na dłuższy i dalszy wyjazd praca nie pozwala. Takie czasy.


Działka znajduje się jakieś kilkadziesiąt kilometrów od Warszawy, wśród lasów, i pierwsza rzecz, jaką zrobiłem, to zabrałem Martyna i jego kolegę do lasu na grzyby. Obaj mają po szesnaście lat i spędzają życie przed ekranem komputera. Las okazał się dla nich szokiem: za dużo pająków, za dużo mrówek. Kiedy tylko zagrzmiało, pojawił się problem piorunów: czy piorun w nas trafi. A gdy spadły pierwsze krople deszczu, zapanowała panika i chłopcy stwierdzili, że wracają na działkę. Pobiegli drogą i oczywiście zmokli o wiele bardziej niż ja, który zostałem w lesie i drzewa chroniły mnie przed deszczem.


Gdy zostałem sam, znalazłem trochę kurek i podgrzybków, ale jeszcze więcej śmieci. I tu pewna nowość: w lesie pojawiły się śmieci ekologiczne. To znaczy opakowania po produktach ekologicznych. To znak przemian zachodzących w okolicy. Pod lasem pobudowali sobie domki miastowi. Oni, w przeciwieństwie do tubylców, robią zakupy ekologiczne. Ale podobnie jak tubylcy śmieci po zakupach wyrzucają do lasu.


Kiedy wróciłem na działkę, dopadła mnie wszechobecna firma Konsalnet. Przyjechała na nasze odludzie poinformować nas, że jeśli zrezygnujemy z naszej dotychczasowej agencji ochroniarskiej i wybierzemy Konsalnet, to wyjdzie nam taniej. Podziękowaliśmy grzecznie, chyba nie skorzystamy. O Konsalnecie, jego esbeckich koneksjach, jego wszechobecności i potędze pisałem już kiedyś tutaj. Być może właśnie dlatego do mnie przyjechali, he he.


Hania stwierdziła jednak, że tak w ogóle to warto byłoby zmienić agencję ochroniarską, bo kilka dni wcześniej, jak przypadkiem uruchomiła alarm i wył przez pięć minut, to nikt nie przyjechał. Wytłumaczyłem jej, że nasza agencja działa na trochę innych zasadach i nie szybkość reagowania na alarm jest jej główną zaletę. Otóż kiedy kupiliśmy tę działkę, w ciągu dość krótkiego czasu mieliśmy siedemnaście włamań do domku. A sąsiadowi, który na działce obok zrobił sobie w domku marmurowy kominek, włamywacze rozwalili ten kominek, pokruszyli go na kawały jakimś młotem czy łomem. Potem zaoferowała nam swoje usługi agencja ochrony. Przyjęliśmy te usługi i włamania się natychmiast urwały. Podobno ochroniarze pojechali do pobliskiej wsi i powiedzieli, że jeśli będzie jeszcze jedno włamanie, to połamią wszystkim mieszkańcom ręce i nogi.


Jestem ciekaw, jak skomentowałby tę całą sytuację ortodoksyjny liberał. Co wydałoby mu się bardziej nikczemne: postawa mieszkańców wsi („skoro ja nie mam marmurowego kominka, to niech nikt nie ma”) czy postawa agencji ochroniarskiej, która po mafijnemu ich zastraszyła. Ortodoksyjny liberał pewnie w końcu poparłby ochroniarzy i ich mafijne metody: zaradną jednostkę, którą stać na marmurowy kominek, trzeba chronić przed zemstą mniej zaradnych. Chodząc z psem po polu, prowadziłem w myślach rozmowę z wyimaginowanym ortodoksyjnym liberałem. Widzisz, mówiłem, nie może być tak, że bardziej zaradne jednostki mają marmurowe kominki, a inne żyją w głębokiej, rozpaczliwej biedzie. Tego po prostu nie da się tak zorganizować, żeby zaradna jednostka mogła sobie egzystować razem ze swoim kominkiem w totalnym oddzieleniu od biedaków. Wspólnotowość, którą próbujesz odrzucić, przyjdzie w postaci zemsty i rozbije ci kominek młotkiem. Nie jest więc tak, że mamy wybór: indywidualizm albo wspólnotowość. Mamy do wyboru tylko złą wspólnotowość zemsty albo dobrą wspólnotowość solidarności, redystrybucji dochodów, socjaldemokracji. Wybierzmy to drugie. Tak mówiłem, a liberał nie odpowiadał.


A w nocy przyśnił mi się proboszcz, który kazał pięknie umaić kościół z okazji wojny w Afganistanie. Ciekawe, co to znaczy.


 www.tomaszpiatek.pl

Komentarze
Dodaj nowy
Znikający punkt   |16.07.2011 01:38:53
Skoro Tomaszowi Piątkowi włamano się do domku aż 17 razy, to znaczy, że
miejscowi ocenili nierówność między nimi a Tomaszem Piątkiem jako wyjątkowo dla
nich krzywdzącą. Tomasz Piątek zamiast rozdać swe domkowe dobra między biednych
mieszkańców wsi, co byłoby i po chrześcijańsku i po lewicowemu, i na pewno
zmniejszyłoby nierówności, najął agencję ochroniarską, której metody sam ocenia
jako mafijne. Albo czegoś subtelnego w tym wszystkim nie rozumiem, albo T. P.
pisał ten felieton na działce w obu znaczeniach tej frazy.
chatte botte   |16.07.2011 03:09:30
Dobrze, że Pan o tym pisze; niestety, ludzie ze wsi robią (w Polsce) z lasów
śmietnik.

Nie mówiąc już o pladze nocnych wylewaczy szamb do lasów, do rzek i
jezior, albo wprost na pola. To jest niestety polsko-globalne. Albo szamba są
dziurawe, co się zdarza bardzo często, albo firma, chcąc po prostu zarobić, robi
3 kursy, biorąc zaniżoną opłatę, z czego dwa wylewa na pola. No i jaką na to
znaleźć radę?
kot   |16.07.2011 09:13:01
Tomasz Piątek wraca do siebie. Miło.
aa  -    |16.07.2011 14:35:42
a nie przyszło autorowi do głowy że rzeczona firma ochroniarska miał coś
wspólnego z włamaniami, które nagle ustały gdy została wynajęta? tak to też
mafijne metody
ubik   |16.07.2011 18:49:26
Prowadzone przez Czapińskiego badania "Diagnoza…" z tego roku wykazują
dalsze narastanie różnic majątkowych w Polsce, a to oznacza wzrastające napięcia
społeczne, wzrost liczby morderstw, chorych psychicznie, otyłych, etc.
Kontycypacy   |16.07.2011 19:15:09
To felieton o rzeczywistości i dlatego jest dobry. Felietony o rzeczywistości
mają jednak zwykle tę cechę (ten także ją ma) że pokazują, iż rzeczywistości nie
da się przeskoczyć. Autor może sobie w myślach dyskutować z liberałem, niczym
starożytny grek toczący z przyjacielem dysputę o doskonałym społeczeństwie i o
tym czym jest prawość. Bo ludzie lubią to robić. Ale w rzeczywistości ma do
wyboru albo dać się okradać, albo skorzystać z mafijnej agencji ochrony. I chcąc
nie chcąc jest obiektem zazdrości. Może co najwyżej rozdać co ma i sam nie mieć,
a za chwilę samemu zazdrościć. Mnie też okradali domek na działce. Wiem kto to
robił. Chłopcy których znałem odkąd mieli po pięć, sześć lat. Są na granicy
niedorozwoju. Nadaja się na cholewkarzy (tak się kształcili) ale cholewkarz nie
znajdzie już ani kobiety, ani szacunku. Skazani na zawiść kradli dokąd sam nie
poszedłem i nie zrobiłem tego, co u autora zrobiła agencja. No i sie kradzieże
skończyły. Ale co ja im pomogę? Nie są w stanie zapewnić sobie w nierównym
społeczeństwie dość dóbr i wystarczającej pozycji, by mieć szacunek otoczenia i
nie zazdrościć innym. W społeczeństwie bezpieczniejszym, bardziej równym pewnie
byłoby im łatwiej, ale ja w realiach dyktatury proletariatu czułbym się tak samo
nieszanowany, jak oni czują się teraz.
Pixxel   |16.07.2011 22:26:16
Z moich obserwacji wynika, że włamania do domków i niszczenie mienia zwłaszcza
tam gdzie są nowe obiekty są organizowane przez agencje ochrony, którym później
o wiele łatwiej pozyskać klientów. Niech się pan nie zdziwi, jeśli po odmowie
współpracy będzie pan miał włamanie.
ubik   |17.07.2011 16:33:32
@Kontycypacy: nierówności społeczne nie są jak deszcz i upał, da się je
zmniejszać i zwiększać. W krajach najbardziej zacofanych (oraz Stanach
Zjednoczonych) są duże, w krajach cywilizowanych mniejsze. Chodzi Kontycypacy o
to, aby zmierzać do tego właśnie celu. Niestety Polska zmierza w odwrotnym
kierunku i lewica powinna przeciwko temu protestować. Różnice majątkowe
najprościej zmniejsza się przez redystrybucję, przez chociażby zwiększenie kwoty
wolnej od podatku, która u nas jest żałośnie niska, przez podatki progresywne.
"Diagnoza…" Czapińskiego, o której wspominałem mówi jeszcze jedno. W
Polsce nieproporcjonalnie do innych krajów ceni się wartości materialne, więc
zapewne szacunek i uznanie wynika u nas w nieproporcjonalnym stopniu tylko z
tych wartości materialnych.
zioloski   |17.07.2011 00:06:04
Ta zależności człowieka od "sprawiedliwości"- "sumienie" - taki
ciężar ludzkości, zawsze pojawia się na drodze do uzyskania
niezależności. Przez wieki, to dzieło religii, psychologów, filozofów i ma pewne
sukcesy:)
yzek  - Sposób na pozbycie się rozterek   |17.07.2011 10:41:18
Państwo opiekuńcze zabierze Tomaszowi Piątkowi i innym odstającym tyle dochodów,
że nie stać ich będzie na marmurowe kominki i domki na działce. Zdejmie to też
ten nieznośny ciężar z wrażliwych sumień. Wkurzy to paru liberałów, co lubią
swoje działki i murowane kominki, ale kto by się tam nimi przejmował.
w   |17.07.2011 16:19:05
"Tego po prostu nie da się tak zorganizować, żeby zaradna jednostka mogła
sobie egzystować razem ze swoim kominkiem w totalnym oddzieleniu od
biedaków."

Alez oczywiscie, ze sie da. Kupuje sie kominek otoz w otoczeniu
innych kominkow, a nie mniej zaradnych jednostek, uzywajac Pana nomenklatury.
ger  - No jednak nie da   |18.07.2011 14:32:46
Znam Niemca, który z racji pracy mieszka w Kolumbii, tam ci co mają kominki
mieszkają w otoczeniu innych kominkowców, a żeby nikt im tego kominka nie
rozwalił (a przy okazji głowy) pilnują ich ochroniarze z bronią gotową do
strzału i druty kolczaste. I w sumie jakoś żyją, problem tylko gdy ma się pracę
w innej części miasta, dość popularna jest tam forma redystrybucja dochodów w
postaci przyłożonego do szyby pistoletu na skrzyżowaniu, w związku z czym przy
kupnie samochodu w Kolumbii, ważniejsza od pojemności silnika jest grubość szyby
kuloodpornej, która jest w standardzie nawet niezbyt drogich aut. Ach, kiedy tak
będzie w Polsce…
w  - Da sie, da   |19.07.2011 15:10:47
@ger Istotnie, dzialajace panstwo jest jeszcze wazniejszym kryterium miejsca
kupna kominka niz bezposrednia bliskosc innych kominkow. Przyklad Kolumbii
jednakze nie implikuje, iz lekiem na prewencje rozkladu panstwa jest
redystrybucja.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 16.07.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.88719 Seconds