NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Jak zarżnąć mopsa Drukuj
Tomasz Piątek   
30.09.2011

Proszę państwa, MOPS. MOPS śmiesznie się nazywa, ale jest niezwykle pożyteczną instytucją. MOPS to Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Pamiętam, jak zbawienny był MOPS w Toruniu, gdzie się leczyłem w ośrodku dla uzależnionych. Koledzy, którzy kończyli leczenie, wychodzili z ośrodka bez pracy i bez grosza przy duszy. Bez pieniędzy z MOPS-u nie mieliby żadnej szansy, żeby fizycznie przetrwać do momentu znalezienia pracy. Ale z pomocy MOPS-u korzystają nie tylko uzależnieni, tylko wszyscy ludzie wykluczeni, chorzy, starzy, niepełnosprawni, także rodzice z małymi dziećmi. Niech żyje MOPS.


No właśnie, niech żyje. Pod warunkiem, że go ktoś nie zarżnie. W Łodzi też jest MOPS. Ma nawet pięć filii dzielnicowych. Ale za chwilę będzie miał tylko trzy. Dyrektorka MOPS-u, Małgorzata Wagner, postanowiła, że dwie filie, przy ulicy Piotrkowskiej i Lipowej, zostaną zlikwidowane. Piotrkowska to Śródmieście, Lipowa to Polesie. W obu dzielnicach żyje wielka ilość osób wykluczonych, jak to w Łodzi. Te osoby zostaną pozbawione bliskiego dostępu do pomocy społecznej.


Proszę to tylko sobie wyobrazić: zastępy ludzi chorych, niepełnosprawnych, o kulach, na wózkach, bardzo starych, powoli drepczą albo wloką się kulawym łódzkim transportem miejskim na dalekie peryferie w poszukiwaniu pomocy. Niektórzy pewnie zejdą, zanim dojdą.

  

Jaki jest powód likwidacji filii? Oczywiście mityczne oszczędności. Dyrekcja chce oszczędzać, zwalniając zatrudnionych w MOPS-ie emerytów. Równocześnie chce wydać gigantyczne pieniądze na stworzenie jednej bazy danych klientów (do tej pory każda filia miała swoją bazę danych). Nie wiadomo nawet, ile miałyby kosztować te serwery.


Prawdziwa przyczyna jest jednak taka, że dyrekcja MOPS-u chciałaby zagarnąć dla siebie budynek dotychczasowej filii przy Piotrkowskiej. Biurokracja dyrekcji żywiołowo się rozrasta, więc potrzeba dodatkowych biur. Na tym dyrekcja nie oszczędza. Zapraszam do przeczytania pisma, jakie związek zawodowy „Solidarność” wystosował w tej sprawie.


Najlepsza w tym wszystkim jest propozycja zmiany zasad funkcjonowania osiemnastu Domów Dziennego Pobytu, w których żyje niemal tysiąc starszych i chorych mieszkańców Łodzi. W tych Domach za grube pieniądze wyremontowano kuchnie i stołówki, żeby odpowiadały standardom HACCP i wymogom Sanepidu. I kiedy już te kuchnie są gotowe, dyrekcja MOPS-u chce wprowadzić… katering. To nie tylko marnotrawstwo, to zakrawa wręcz na ludobójstwo. Nie dziwię się, że mieszkańcy Domów przyjęli to z przerażeniem. Jako wielokrotny pacjent ośrodków dla uzależnionych, wiem, jak wygląda katering zakontraktowany u prywatnej firmy. Dwie kulki rozmoczonego proszku udającego ziemniaki na obiad. A na kolacje jedna kromka chleba z mikroskopijną kuleczką smarowidła, które udaje margarynę, ale tak naprawdę składa się z wody i chemii. Na tym nie da się przeżyć.


Rozumiem, że w ramach oszczędności dyrekcja łódzkiego MOPS-u chce swoich podopiecznych zagłodzić.


Na Facebooku odbyła się żywiołowa dyskusja w tej sprawie. Niestety, niektóre wypowiedzi przyprawiały o mdłości. Ktoś powiedział, że tam, gdzie się pojawia MOPS, rośnie liczba osób „stale uzależnionych od pomocy społecznej”. Można też było sobie poczytać o „rozdawnictwie pieniędzy”. Nie wiem, jak to jest, że społeczeństwo, które w ogromnej większości podaje się za chrześcijańskie, nieustannie generuje tego rodzaju opinie. Nie pamięta o słowach Jezusa: jak ktoś prosi o płaszcz, oddaj mu całe ubranie. Nie zna litości nawet dla starych i chorych.
Ratujmy łódzki MOPS, aby mógł ratować innych. Ratujmy go przed jego własną dyrekcją.


I jeszcze małe postscriptum na zupełnie inny temat: w ostatniej „Polityce” jest znakomity tekst Licea niekształcące Anny Świątek, licealnej nauczycielki. Tekst ten pokazuje wyraźnie, jaką zbrodnią, jakim duchowym ludobójstwem była tak zwana reforma edukacyjna Mirosława Handkego. Dlaczego ten człowiek nie stanął przed Trybunałem Stanu? Tekst Anny Świątek powinien przeczytać redaktor Pacewicz z „Gazety Wyborczej”, który nadal reformą Handkego się zachwyca. No cóż, najwyraźniej są ludzie o tak perwersyjnych gustach, że cieszy ich niedorozwój i ogłupienie.


www.tomaszpiatek.pl   


 
 
 
Komentarze
Dodaj nowy
Psychobloger   |30.09.2011 18:58:23
To, jak urzędnicy zarzynają kreatywność i inicjatywę swoim umiłowaniem kontroli
i statystyki to temat-rzeka. Małe móżdżki przykrawają możliwości zdolnych ludzi
do swoich horyzontków. Więc ludzie idą w swoje prywatne interesy. Mógłby ktoś w
tym pogrzebać.
Zamorano   |30.09.2011 19:39:36
Stepie jak mamy uratować, jeśli wasze czołowe sympatyczki przesiadają się do
obozu hegemonii neoliberalnej (na świecie już zdechniętej)? To strasznie
smutne…
viking   |30.09.2011 23:15:24
@ Zamorano

Myślę, że jeśli ktoś jest tym zdziwiony to chyba coś
przegapił.
Lewicowa jest akademicka postać feminizmu. Ta, która korzysta z
Foucaulta, Derridy a nawet Marksa w swych analizach.
Natomiast feminizm
głównego nurtu; feminizm Wysokich Obcasów, felietonów Graff oraz Kongresu Kobiet
to wyłącznie pewien trend "lajfstajlowy". W tym feminizmie,
feministyczne jest absolutnie wszystko, co się wypowiada w (bardzo szeroko
pojętym) interesie kobiet. I tu nie jest ważne czy się broni pielęgniarek i praw
pracownic Biedronki czy się ewokuje ducha kobiecej przedsiębiorczości i
akcentuje rolę kobiecych wartości w biznesie.
W tym dyskursie należy do normy
pochylanie się nad faktem, iż kobiety są częściej wicedyrektorkami niż
dyrektorkami korporacji i jednoczesne ignorowanie losu górników, którym
pracodawcy nie raczą nawet zapewnić minimum bezpieczeństwa pracy.
W nim nie
istnieje paradygmat biedy czy wykluczenia, lecz wyłącznie paradygmat płci. Jeśli
w jego ramach, wzrusza nas los sprzątaczek, to nie dlatego, że jesteśmy wrażliwi
społecznie, tylko dlatego, że lubimy opowieść o tym, że kobiety są biedne jako
kobiety. Nie jako sprzątaczki.
Środa krytykowała PiS za "nagonkę na
bogatych", Graff przeszła do Palikota, podobnie Nowicka. Wszystkie cenią
sobie przyjaźń z Henryką Bochniarz. To, że nikt jeszcze nie powiedział, że król
jest nagi, wynika wyłącznie z jednego.
Z męskiego instynktu obrońcy. Wrażliwy,
lewicowy mężczyzna, nie powie wprost, że dyskurs a la Graff jest dosyć
neoliberalny. Już prędzej, razem z Henryką Bochniarz, zasmuci się losem
"kobiet na stanowiskach kierowniczych".
ubik   |01.10.2011 00:26:49
Zamorano: Agnieszka pewnie coś sobie wykalkulowała, żeby przyłączyć się do
Palikota, ale moim zdaniem niemądrze. Ludzie, ten facet chce podatku 3x18. Toż
to czysty neoliberał. Cieszę się, że nie jest homofobem, ale to trochę za mało.
Poza tym, co on wcześniej robił w konserwatywnej partii Platforma Obywatelska?
Thome  - …jak porżnąć głupa…   |01.10.2011 14:25:20
Pochylanie się z troską nad MOPS i jednoczesna krytyka biurokracji mopsowskiej
to znów klasyczny przykład mylenia przyczyn i skutków. Urzędnik zawodowo
zajmujący się "wykluczonymi" i utrzymujący z tego rodzinę będzie zawsze
dążył do maksymalizacji własnego zysku, minimalizacji kosztów i - naturalnie dla
człowieka - zacznie z czasem przekształcać MOPS w swój prywatny folwark. W tym
nie ma grama dobroczynności - w tym jest tylko hipokryzja państwa dającego
ludziom alibi dla bezduszności. To jest właśnie socjaldemokracja.

Mój typ:
ubik. Za: "ten facet chce podatku 3x18. Toż to CZYSTY NEOLIBERAŁ"
:))))))))))))))))))))))) Swoją drogą genialne zagranie - rozmontować Palikotem
nie tylko SLD, ale jeszcze środowiska lewicowe z gatunku salonowego bolszewizmu.
Spokojny  - @ Thome   |01.10.2011 16:24:36
Zgadzam się, że szefostwo instytucji pomocowych tego rodzaju dąży do własnej
korzyści. Pracownicy też to robią. Zgoda, że takie instytucje w wielu punktach
działają nieefektywnie i duża część ich pracy to tworzenie pozorów. Pytanie, co
by miało te instytucje zastąpić. Przez pewien czas lansowano w Polsce pogląd, że
to co robią takie mopsy dużo skuteczniej zrobią fundacje. Widziałem od środka
jedno i drugie dość dokładnie, by sobie zdanie wyrobić i uważam, że ten sam
problem który jest z państwowymi instytucjami pomocowymi dotyczy i instytucji
prywatnych. W tych pierwszych środki są przejadane przez urzędników, którzy
rozbudowują aparat i w dodatku większość ich działań to tworzenie pozorów
ważnych jedynie z punktu widzenia tego aparatu. Ale w tych drugich zamiast
urzędników mamy fachmanów od pozyskiwania grantów którzy robią dokładnie to
samo. Takie samo tworzenie pozorów, taka sama przewaga urzędowej nadbudowy nad
merytoryczną bazą. Różnica polega jedynie na rodzaju estetyki. Urzędnicza
estetyka jest siermiężna. Brzydkie biurka, medale od starosty (sam mam taki),
raporty skostniałym językiem, orzeł obok krzyżyka na ścianie (i kompletna
niemożność zrozumienia w czym problem). Natomiast estetyka ngo jest ciekawsza.
Biurka z ikei, tablice ważnych spraw przyczepianych wszędzie, młodsi ludzie,
więcej komputerów i płaściejsze wyświetlacze mają, co innego na drugie śniadanie
się jada.. Ale istota sprawy jest ta sama. Fajnie pisał o niej Dawkins. Dawał
pieniądze na pewną fundację ale były to bardzo niewielkie sumy. Regularnie
otrzymywał od tej fundacji materiały i któregoś dnia policzył ile kosztuje ich
tworzenie i wysyłanie. Wyszło mu, że fundacja do niego dokłada. Wszystko co im
zapłacił trafiło do niego z powrotem w postaci zachęt by zapłacił więcej. Kiedy
to odkrył uświadomił sobie, że fundacja to taki sam organizm jak każdy inny w
przyrodzie. Dąży do przetrwania i uzyskaną energię na to zużywa, by to
przetrwanie sobie skuteczniej zapewnić. Każda złotówka którą fundacja otrzymuje
nie przeznaczona na to, by zwiększyć hojność darczyńców jest z tej perspektywy
złotówką zmarnowaną. Kiedy Dawkins to sobie uświadomił przestał płacić
jakimkolwiek fundacjom. Z moich doświadczeń z fundacjami nic dodać nic ująć.
Odbiorca ich usług jest jedynie środkiem do celu a celem jest kasa. Chyba już
lepsze te państwowe instytucje. Uważasz, że są niepotrzebne? Mnie się tak nie
wydaje. Rzeczywiście wiele środków jest marnowanych, ale pamiętam mnóstwo takich
osób, które dzięki istnieniu tych instytucji skorzystały a gdyby ich nie było,
byliby w bardzo trudnym położeniu.
Anya   |01.10.2011 19:09:31
Witam, żeby trochę rozweselić:

Obecnie jest możliwość adoptowania Greka za
jedyne 500 Euro.
Grek będzie robić za Ciebie wszystko, na co nie masz
czasu.
Spać za Ciebie do jedenastej.
Chodzić za Ciebie na kawę.
Odbywać
poobiednią sjestę.
Wieczorem siedzieć za Ciebie w knajpce.
Ja już adoptowałam i
mam luz, mogę pracować od rana do wieczora. Pozdrawiam ;)
austriak  - re: Spokojny   |02.10.2011 08:58:16
Jest jeszcze jedna, chyba najważniejsza różnica. Na MOPS-y muszą dawać wszyscy,
niezależnie od tego, czy się to komuś podoba, czy nie. W przypadku fundacji
takiego obowiązku nie ma.
Thome  - .   |02.10.2011 12:24:17
@Spokojny

Zdecydowanie zgadzam się z Twoim opisem. Problem polega jednak
na tym, że na fundację MOŻESZ wpłacić, na pomoc państwową MUSISZ. Niezależnie od
oglądu rzeczywistości, efektywności instytucji itd. Co więcej - mnogość fundacji
pozwala na ich porównanie i ocenę. I najważniejsze - mops (i inne podmioty
państwowe) implikują postawę "niech nierób idzie do państwa, które mnie (na
niego) okrada". Wydaje się więc, że najrozsądniej byłoby pozostawić
absolutne minimum państwowe (to "absolutne" łatwo określić poprzez skalę
wydatków) i NIE PROMOWAĆ (np. podatkowo) dobroczynności, bo to z kolei prowadzi
do patologii pod przykrywką pomocy. Z kolei przykład działalności np. kościelnej
i indywidualnej ludzi jest zachęcający. Jedno jest pewne - naiwna wiara w
zorganizowaną i utrzymywaną z podatków pomoc państwa jako główne remedium na
biedę i wykluczenie jest mitem dla użytecznych idiotów (wyborców) i cwaniaków
(dyrektorów mops z rodzinami).
KrzysztofMazur   |02.10.2011 14:47:27
A dlaczego KP nie założy własnych/e MOPSów/y zamiast gderać i narzekać?
adam  - re: .   |03.10.2011 13:26:07
Thome napisa?:
@Spokojny
Jedno jest pewne - naiwna wiara w zorganizowaną i
utrzymywaną z podatków pomoc państwa jako główne remedium na biedę
i wykluczenie jest mitem dla użytecznych idiotów (wyborców) i
cwaniaków (dyrektorów mops z rodzinami).

Gratuluję autorowi cytowanej treści nie bycia ani idotą ani cwaniakiem.
Dęte tezy w reszcie twojej wypowiedzi są typowe dla
tych niecierpliwych Polaków, którzy już chcieliby deptać trupa
"KOMUNY":). Ta pomoc MOPSów tak atrakcyjna(twoim zdaniem), ze
glównie oszusci po nią biegną, mimo wszystko jest potrzebna
naszym biedakom. Fundacje bazujące na szalchetnych przeczuciach
wierzacych obywateli są dużo łatwiejszym łupem idiotów i cwaniaków.
Spokojny  - @ Thome   |03.10.2011 13:58:00
Tu możesz a tam musisz, No i to jest faktycznie okropne taki przymus. Czemu nie
chcemy płacić podatków, dzielić się, być solidarni z innymi, dokładać się do
lekarstw staruszek i oddziałów onkologicznych chorych dzieciaków? Czemu nie
chcemy płacić na drogi dojazdowe do wioch na końcu świata gdzie żyje dwadzieścia
osób które w życiu sobie same takiej drogi nie zbudują? Czemu nie chcemy
dopłacać matkom samotnym z dzieci pięciorgiem? Bo nam państwo każe a to budzi
opór. Gdyby państwo nam nie kazało, to w nas samych taka solidarność tkwi i
takie poczucie obowiązku że z całą pewnością byśmy się na to złożyli a jak nie
my no to pewnie Caritas. Można by w to wierzyć że człowiek taką solidarność i
dbałość o innych w sobie nosi. Byli już tacy jedni co w to wierzyli święcie.
Nazywali się (tu cię zaskoczę) komuniści. Wierzyli w to, że jak ludziom dasz na
wspólną własność fabrykę, to oni bedą dbać o tę fabrykę. No więc ją dostali i
następnie pierwsze co zrobili to tę fabrykę okradli. Zabrali sobie i dla siebie,
a wspólną własność przerobili sobie w głowie na tajemnicze "oni". Oni
którzy są nam coś winni. I to oni powinni. Po nich przyszli nowi teoretycy
którzy powiedzieli, że skoro człowiek jest z natury egoistą to nie ma co na
niego liczyć i tylko system napędzany tym egoizmem stworzy jakieś wspólne dobro.
To jest bliżej realności. Ale co ciekawe ci sami teoretycy popadają jakby w
sprzeczność. Bo twierdzą, że wprawdzie ludzie są nie dość altruistyczni i nie
dość skłonni dbać o wspólne dobro by im dać fabryki na wspólną własność i żeby
ich nie rozkradli, ale za to ci sami ludzie są tacy fajni, że jak ich zwolnić z
podatków przeznaczonych między innymi dla potrzebujących to oni sami z wlasnej
woli te pieniądze przyniosą. Czyli fabryki dać im nie można, ale podatków płacić
też im nie trzeba kazać bo się sami dobroczynnie uruchomią mimo że wcześniej
kradli nawet smar od zawiasów do fabrycznej, niby wspólnej bramy. Ja w to nie
wierzę. Myślę, że niezależnie od tego jak wysoki jest podatek i tak ludzie nie
zechcą go płacić dobrowolnie. Uruchamianie się dobroczynne to rzadkość. Ludzie
robią to żeby dobrze się poczuć, pokazać się, pod wpływem impulsu albo totalnej
reklamy. Płacą na modne tematy - misie ginące Panda (ale już nie na ośmiornice
bo zbyt mało do dziecka podobne), na jedną jakąś modną chorobę z tysiąca
koniecznych do leczenia, na dzieci seksualnie molestowane (ale już nie na powrót
do życia tych co im z palca wyssane oskarżenie bezpowrotnie życie i karierę
złamało) i na hiv póki modny jest hiv. W większości płacą tyle żeby im się
odliczyło od podatku. Mam wierzyć w to, że ten sam człowiek który twierdzi, że
podstawowym motorem postępu jest walka o swoje będzie na tyle solidarny, by tyle
samo oddawać dobrowolnie ile teraz płaci w podatkach? Ach te bale dobroczynne,
co byśmy bez nich zrobili. Pięknie wyglądają na nich panie w kreacjach stąpające
po czerwonym dywanie. A te zdjęcia w gazetach.. Łapie za serce niczym nie
przymierzając zatonięcie Titanica. Niektórzy biznesmeni to pewnie nawet alimenty
będą gotowi płacić dobrowolnie jak im się cofnie komornika. Bo nie dlatego nie
płacą, że nie mają ochoty tylko dlatego, że się wkurzyli że im kobieta
komornikiem na konto weszła. Żeby była grzeczna to by przecież płacili
dobrowolnie i charytatywnie, nie? Wiesz co? Ja jednak wierzę w konkret. Tak jak
wiem, że gość mogący wyprowadzić benzynę z autobusu do prywatnej taksówki zrobi
to prędzej czy później, tak wiem, że gość nie zmuszony do płacenia podatków
owszem zapłaci cokolwiek, ale tylko tyle żeby się od czasu do czasu w gazecie
pokazać. A to nie ma być łaska. Człowiek bogaty istnieje jako bogaty tylko
dzięki istnieniu wszystkich pozostałych. Należy do tego społeczeństwa i ma wobec
niego obowiązki. Gdyby nie ci ludzie, nie istniałby.
Spokojny  - @ KrzysztofMazur   |03.10.2011 15:04:04
Ja myślę, że jak tylko KP skończy budować ten tartak do porżnięcia podkładów
kolejowych pod tory na własną kolej PKP KP to zaraz się weźmie za budowanie
własnych mopsów.
austriak  - re: Spokojny   |03.10.2011 18:16:56
Skoro, jak twierdzisz, ludzie nie dzieliliby się z potrzebującymi, gdyby nie
mieli takiego obowiązku, to nadal nie ma problemu. Oznaczało by to wtedy mniej
więcej tyle, że nie ma wcale konieczności dbania o biednych i potrzebujących, a
wartości traktujące o humanitaryzmie i współczuciu są nam obce. Dlaczego więc
wtedy decydować ma widzimisię kogoś, kto decyduje, że o tzw. wykluczonych dbać
trzeba, nieważne jak wielkim kosztem, i komu nagle zrobiło się kogoś innego żal?
Jakim prawem ktoś chce urządzać świat po swojej myśli cudzym kosztem? Druga
sprawa - co to za różnica, czy ktoś wpłaca pieniądze by się pokazać, czy
szczerze współczuje? Jeżeli chce rozgłosu to nawet dobrze, bo oprócz chwili dla
siebie propaguje dobry wzorzec, czyż nie? A stwierdzenie "człowiek bogaty
istnieje jako bogaty tylko dzięki istnieniu wszystkich pozostałych" jest
nieprawdą, bo sugeruje, że bogaty odebrał coś reszcie, przez co inni są
biedniejsi. A gospodarka grą o sumie zerowej nie jest, to chyba oczywiste.
viking   |03.10.2011 18:17:15
@Spokojny

Nie tylko ludzie wydają swoje pieniądze na to, na co chcą, lecz
także państwo.
W Szwecji pół miliona koron z budżetu wydano dwa lata temu na
analizę genderową trąbki oraz tego, które jej dźwięki kojarzą się z męskością a
które z kobiecością.
W Austrii artyści współcześni mają problemy z uzyskaniem
dofinansowań. W Skandynawii z kolei ci, którzy są zbyt tradycyjni. A ile my
płacimy na kościół?
Ile różne rządy wydają pieniędzy na walkę z "globalnym
ociepleniem", które to nawet jeśli jest zagrożeniem, to nie takim jak tysiąc
innych, na które się płaci mało lub nic?

Natomiast to wszystko, co piszę, nie
oznacza, że się z Tobą nie zgadzam co do meritum. Państwo (jako pewna koncepcja,
nie jakieś konkretne) ma bowiem tę zaletę, że jest tworem oficjalnym i
wspólnotowym. A przez to dającym się zmieniać w ramach demokracji. Jeżeli
uważam, że państwo polskie wydaje za mało kasy na onkologię, to mogę zagłosować
na kogoś, kto chce, żeby wydawało więcej.
Jeśli natomiastw tejże onkologii
zaczyna brakować kasy z powodu niewystarczającej dobroczynności ludzi, to z tym
nie da się nic zrobić.
kot   |03.10.2011 20:08:06
"….A stwierdzenie "człowiek bogaty
istnieje jako bogaty tylko dzięki
istnieniu wszystkich pozostałych" jest
nieprawdą, bo sugeruje, że bogaty
odebrał coś reszcie, przez co inni są
biedniejsi. A gospodarka grą o sumie
zerowej nie jest, to chyba oczywiste."
Ecce -homo sapiens."
I nie chodzi
tylko o to,że w gospodarce jest różnie raz jest to suma zerowa raz nie zerowa.
Dla niego i jego legionu jest oczywiste, a wiec jest oczywiste.
Z formułą
Spokojnego: "człowiek bogaty istnieje jako bogaty tylko dzięki istnieniu
wszystkich pozostałych" trzeba się zmierzyć. Wrzucenie tego do oczywistości
to austriackie gadanie.
Spokojny  - @ Austriak   |04.10.2011 08:43:18
Piszesz: "Skoro, jak twierdzisz, ludzie nie dzieliliby się z potrzebującymi,
gdyby nie
mieli takiego obowiązku, to nadal nie ma problemu. Oznaczało by to
wtedy mniej
więcej tyle, że nie ma wcale konieczności dbania o biednych i
potrzebujących, a
wartości traktujące o humanitaryzmie i współczuciu są nam
obce."

Hehe :) Jednak aż tak proste to życie nie jest. Dam ci przykład z
innej beczki. Trochę może to niedobrze że ja tak od jednego do drugiego ale mam
nadzieję że czytelności argumentacji nie stracę. Chodziłeś kiedy na siłownię?
Jeśli tak to ok, a jeśli nie to może masz kogoś znajomego kto chodził. No i
pewnie wiesz, że oprócz siłowni na które się zapisujesz są też takie możliwości,
ze możesz sobie w domu sam postawić atlas albo sztangielki kupić i w domu
ćwiczyć. No i teraz tak: jest spora grupa obywateli posiadających w domu
sztangielki, ale zakurzone. Czy to znaczy, że idea ćwiczenia jest im obca? Nie.
To znaczy po prostu tyle, że chcą ćwiczyć, ogólnie to popierają, mieli nawet
taką ideę w głowie że będą i że regularnie ale po tygodniu rzecz naturalną
śmiercią umarła i sztangielki leżą. Ale kiedyś się wezmą. Są i inni zapisani na
siłownię. Zapłacili karnet. Jest wtorek, nie chce im się iść, ale skoro
zapłacili, skoro kumple czekają na sali to oni idą choć im się nie chce. Chce im
się ogólnie, ale nie dziś. Lepiej może jutro? Ale z jutra zrobi się pojutrze i
tak sprawa upadnie niczym te sztangielki pod regał. Jednak kumple i karnet coś
wymuszają i się chodzi i po dwu trzech latach człowiek się cieszy że oprócz
ogolnego postanowienia coś go jednak na codzień zmuszało. Bo nie jest człowiek
taki jednoznaczny i z jednego kawałka zrobiony. Mogę mieć ogólne założenie
trenowania (lub dobroczynności) ale na poziomie szczegółowym bywa różnie. Tak
samo, jak mamy ogólne założenie że dobrze jest być wiernym ale jak jest
spotkanie integracyjne lub ważne firmowe szkolenie i później generalny ochlaj to
chętnie skaczą niektórzy na boczek choć już w powrotnej drodze znów są
przekonani, że rodzina dla nich jest ważną wartością. Bo jest. Ale człowiek nie
jest zrobiony z jednego klocka w tym problem. To że przejmuję się ochroną
środowiska nie znaczy, że zawsze posegreguję wszystkie śmieci na tyle ile ta
ochrona tego wymaga. To, że popieram ideę jeżdżenia ostrożnie i że współczuję
rodzicom dzieci rozjechanych w drodze powrotnej ze szkoły nie znaczy, że nigdy
nie przekraczam szybkości w zabudowanym terenie. To, że nie chcę mieć dzieci nie
znaczy, że nigdy z żadną panią nie wyskoczę bez spadochronu w chwili podniosłej.

Teraz o grze o sumie zerowej. To nawet nie o to chodzi. Chodzi o to, że
bogactwo takiego choćby Zuckerberga możliwe jest jedynie dzięki samemu istnieniu
tych wszystkich fejsbuczan. Ono istnieje dzięki social network. Dzięki temu, że
ludzie pragną podtrzymywać więź. Gdyby on żyjąc z tego powiedział, że ta więź go
nie interesuje i nie będzie podatków płacić na nierobów powiedziałby przez to,
że nie zamierza dzielić się z tymi wszystkimi którym w ogóle zawdzięcza swoje
istnienie jako bogacz. Płacisz podatki bo należysz do ludzkiej wspólnoty. Jak
nie chcesz należeć, idź na bezludną wyspę i tam bądź bogaty dzięki własnej pracy
rąk, zobaczysz jak wiele osiągniesz.
No i to co Viking mówił - oczywiście że
państwo wydaje mnóstwo pieniędzy źle. Nasze na kościół katolicki, szwedzkie na
kościół feministyczny itp. Ale to twór wspólnotowy. O tym wspólnie można
dyskutować, wspólnie próbować to zmieniać.
austriak  - re: Spokojny   |04.10.2011 11:48:18
Zapominasz o drugiej stronie transakcji. Widzisz tylko korzyść bogacza, bo tylko
ją chcesz widzieć. Przecież są klienci, którzy zawierają z bogaczem umowę. Nie
zawarliby jej, gdyby nie była ona atrakcyjna dla obu stron. Facebook nie jest
obowiązkowy. Jak ktoś sprzedaje swój doskonały pomysł innym i zawiera przy tym
dużo transakcji, które czynią go bogatym, to tylko jego zasługa w tym, że
potrafił odgadnąć pragnienia wielu ludzi. Myślisz, że użytkownicy Facebooka
korzystają z niego tylko dlatego, bo chcą, żeby Zuckerberg zapłacił podatki? To,
czy człowiek na bezludnej wyspie będzie bogaty czy biedny to inna sprawa. Jeżeli
na niej chciał się znaleźć, to znaczy że bardziej ceni sobie samotność, niż
korzyści wynikające z wymiany. Ale za to będzie mógł ją zawłaszczyć wraz z całą
zawartością, więc to czy będzie on biedny czy bogaty, to kwestia dyskusyjna.
Kwestia bogactwa jest istotna dla tych, którzy chcą je posiadać. On sam może nie
chcieć.
viking   |04.10.2011 12:04:08
@ austriak

To, co piszesz pokazuje dokładnie, iż utopijny jest nie tylko
marksizm, lecz także neoliberalizm. Po pierwsze z tego powodu, o którym mówi
Spokojny. A po drugie dlatego, że w Twoim myśleniu widać dokładnie takie
założenie, iż ludzie "wykluczeni" to jakaś jedna, nieprzystosowana
grupa, której można pomóc lub nie, ale która jest gdzieś daleko i nie ma z
"nami" wiele wspólnego.
Ponieważ nie jestem jakimś radykalnym lewakiem,
poniekąd to rozumiem. Jestem sobie w stanie wyobrazić, że ktoś kto doszedł do
czegoś swoją wieloletnią, ciężką pracą, może nie chcieć utrzymywać kogoś, kto
zawsze wolał chlać bełty i w końcu doszło do tego, że przegrał swoje życie.
Ale
niestety społeczeństwo nie składa się wyłącznie z tej dychotomii, lecz także z
tysiąca różnych sytuacji losowych. Ktoś, kto był wzorowym kapitalistą, może z
dnia na dzień zostać kaleką i nie mieć możliwości kontynuowania swojej
działalności; może splajtować z powodów od niego niezależnych, może mu się
spalić firma itp.
Mało jest tak bogatych ludzi, którzy są w stanie odłożyć taką
kasę, żeby już się nie musieli bać, co będzie, jeśli coś się stanie.
Podatki
płacimy nie tylko w imię solidarności z innymi ludźmi, ale może przede wszystkim
po to, by samemu mieć jakieś zabezpieczenie.
Rozumiem więc, że można się
zastanawiać czy każdy z socjalnych wydatków ma sens, ale twierdzenie, iż istotą
płacenia podatków jest jakieś wymuszone współczucie, to jest na serio utopia, w
którą można wierzyć tylko, jak się komuś wydaje, że żaden z wypadków losowych w
ogóle go nie dotyczy. A taka wiara powinna się kończyć, gdzieś około 20 roku
życia i naprawdę trudno traktować ją serio w dyskusjach na tematy systemowe.
Thome  - Błąd i podatki.   |04.10.2011 12:27:03
@Spokojny

Twoje rozumowanie ma w sobie zasadniczą sprzeczność. Z
jednej strony prezentujesz bardzo pesymistyczną ogólną (wszech)wizję natury
ludzkiej - z drugiej utożsamiasz państwo z bytem oderwanym od tej natury
(nie-ludzkim). Skoro człowiek jest z natury niechętny pomocy bliźniemu (bez
przymusu ze strony aparatu przemocy) - to…..kto tworzy aparat przemocy "z
natury skłonny do odruchów humanitarnych"? Ja wiem, że są tacy "z natury
wrażliwi" szczególnie za pieniądze "z natury neoliberalnych
brutali", ale….:)

Kawałek z komunistami jest ciekawy, bo dobrze
ukazuje mielizny lewicowości i pewne elementy natury ludzkiej. Ale jaki to ma
związek z kwestią dobroczynności? Znaczy się - utożsamiasz propagandowe
przekazanie przez totalitarny reżym kradzionego majątku osobom trzecim, które są
zatrudnione w obrębie tego majątku przez przekazujących zarządzających tym
majątkiem? hmmm…

Co do zagadnień podatkowych (co się zaskoczy;) nie
jestem ani wrogiem państwa ani podatków jako takich. O tym można podyskutować.
Natomiast podałeś (celowo czy nieopatrznie) bardzo "ciekawą" definicję
przymusu podatkowego: "płacisz podatki, bo należysz do ludzkiej
wspólnoty":) Zwierzęta to mają dobrze, ale każdy minister finansów
przytuliłby Cię do swojej piersi….oczywiście w geście pełnego
współczucia;))

I czy udanie się na bezludną wyspę (założę się że w
jurysdykcji jakiegoś reżymu:) samo w sobie oznacza eliminację ze wspólnoty
ludzkiej?
austriak  - re: viking   |04.10.2011 13:10:25
Przecież nigdzie nie napisałem, że mnie takie wypadki nie dotyczą. Ale nie mogę
chyba swoim pechem usprawiedliwiać przemocy wobec innych, prawda? Ubezpieczać
się można dobrowolnie, a kiedy spali mi się firma, to państwo i tak mi nie
pomoże. Pomoże mi wtedy, kiedy dobytek stracę w sposób "spektakularny",
jak np. w powodzi z 1997 r. W innych wypadkach i tak jestem zdany na prywatne
ubezpieczalnie. Poza tym, moja opinia o podatkach nie może być utopią, bo jest
tylko opinią. Proszę sprawdzić znaczenie terminu "utopia".
viking   |04.10.2011 15:11:34
Doskonale znam znaczenie wyrazu utopia i uważam, iż jest nią nie tyle Twoja
opinia o podatkach, co założenia do tej opinii prowadzące.
Oczywiście dopóki
się jest zdrowym, silnym i młodym, można sobie mówić, że choroba lub wypadek to
jest "pech" a nawet twierdzić, że gdy się takim "pechem"
zostanie dotkniętym, będzie się nadal konsekwentnym w swoich poglądach. Ja
jednak przyjmuję je wyłącznie od ludzi, którzy JUŻ SĄ w takiej sytuacji.
A to
dlatego, że trochę za dobrze znam naturę ludzką. Ze sprawami ekonomicznymi jest
tak, jak z obyczajowymi. Wiele się mówi o dziwnej "poprawności
politycznej", dopóki jest się heteroseksualnym, białym Polakiem mieszkającym
w Polsce. Ale jak się tylko gdzieś wyjedzie i usłyszy od pracodawcy, że się jest
brudasem z dupy świata, to chce się od razu coś z tym zrobić. I albo się skacze
do najróżniejszych urzędów antydyskryminacyjnych albo się wypisuje na forach
polonijnych, jak okropni są ludzie w kraju, w którym się przebywa.
Ze sprawami
ekonomicznymi jest tak samo.
Dopóki się ma fajną pracę, zdrowie i przekonanie,
że jest się kowalem własnego losu, wszystko jest super. Ale gdy tylko np. urodzi
się nam dziecko z rzadką chorobą, to nawet jeśli teoretycznie wciąż czcimy
Korwina-Mikke jak Bozię, to i tak nas szlag trafia, że w szpitalach nie ma
sprzętu, który tam "powinien być", że być może trzeba (nawet mając kasę)
jechać do innego kraju, żeby uzyskać pomoc.

Tak naprawdę, na poziomie
motywacji, nie ma żadnej różnicy pomiędzy myśleniem "roszczeniowym" i
"antypodatkowym". Taki się ma stosunek do państwa, jaki się ma
"punkt siedzenia". Jak dla mnie, oba te modele myślenia są
niedemokratyczne. Bo albo się chce, żeby państwo nam wszystko dało albo, żeby
sobie poszło, ale w obu wypadkach nie ma żadnej negocjacji, żadnej refleksji nad
czymś więcej niż JA i TO CO JEST/MA BYĆ MOJE.
Jeśli jestem za podatkami to nie z
powodu chęci "rozdawnictwa", tylko z powodu tej liberalnej myśli, iż
człowiek powinien odpowiadać za swój status, ALE wtedy, gdy nie występują
czynniki absolutnie tę odpowiedzialność wykluczające, takie jak: ciężka choroba,
upośledzenie, niepoczytalność.
Wypadki losowe, choroby nie są "pechem",
tylko nieodłączną częścią egzystencji, potencjalnym zagrożeniem dla każdej
jednostki lub jej rodziny. Płacenie podatków jest taką samą "przemocą"
wobec jednostki, jak "przemocą" wobec organizmu jest zażycie lekarstwa
na ból głowy. W obu przypadkach mamy do czynienia z próbą poradzenia sobie z
pewnym problemem, który się po prostu w życiu ludzkim pojawia. Każdym. Nie tylko
tych, którzy "mieli pecha".
Spokojny  - @ austriak   |04.10.2011 17:43:47
Mówimy o dwu róznych rzeczach. Ja kiedy piszę o tym, że np. Zuckerberg
zawdzięcza bogactwo fejsbuczanom nie mówię o rynkowej wymianie. Mówię o czymś co
dzieje się między ludźmi oprócz rynkowej wymiany i dzięki czemu wymiana ma się
gdzie odbywać. Możesz być bogaty dzięki temu, że inni ludzie w ogóle istnieją,
dopiero później dzięki temu że kupują twój towar. Możesz sprzedawać i kupować
towar dlatego, że matki bez zysku wychowują dzieci, że ludzie robią dla siebie
wzajemnie miliony rzeczy bez zastanowienia z których korzystasz, że ktoś
wymyslił alfabet od którego nie pobiera tantiem, że ludzie wymyślają dowcipy i
je powtarzają bez praw autorskich, że kultywują zwyczaje, że mają wspólny język
do którego nie musisz kupować praw. Mówię o wspólnocie której jednym z elementów
jest wymiana rynkowa. Wspólnota to między innymi rynek, ale wspólnota to nie
tylko rynek. Zakładając knajpę na Pradze nie musisz budować całej Pragi, nie
musisz płacić za jej historię, tylko korzystasz z tego co społeczeństwo tam
przez lata zgromadziło i co tworzy klimat tej knajpy dzięki któremu możesz
zarabiać. Jeśli robisz knajpę w stylu korsarskim to nie musisz płacić wszystkim
potomkom korsarzy za prawo do przesłonięcia barmanom lewego oka. Ale to robi
klimat twojej knajpy i dzięki temu, że coś od społeczeństwa jako całości
dostajesz, dzięki temu że ludzie, także ci aktualnie niepracujący o twojej
knajpie rozmawiają, że są dla tych pracujących i kupujących być może dziadkami,
babciami, matkami, ojcami, mężami, dziećmi, braćmi czy przyjaciółmi czy
kimkolwiek to dzieki temu masz przestrzeń w której możesz funkcjonować i między
innymi robić interesy i być może dzięki temu że dobrze na tych interesach
zarabiasz możesz poznać w necie wianuszek chetnych panienek. Ale każda z tych
panienek mogła mieć na przykład dziadka który z nią wiele rozmawiał i dzięki
temu ona jest kim jest, może rozmawiać teraz z tobą i może cię natchnąć
pomysłem. Ale ten dziadek nie pracuje obecnie. Nie wytwarza dochodu, za to
bierze dopłatę do leków i chodzi na szachy do klubu osiedlowego który jest
dotowany z twoich podatków. Ale gdyby nie ten dziadek darmozjad ta dziewczyna
którą masz dzięki twoim dobrze prosperującym knajpom nie byłaby tym kim jest i
nie byłoby komu dawać ci motywacji żeby tak się starać. No więc ten dziadek też
się jakoś do istnienia twojej knajpy przyczynił, choć niczego z tobą na rynku
dobrowolnie nie wymienia. Ale korzystasz z jego istnienia nawet o tym nie
wiedząc. To jest wspólnota. Każdy w jakimś momencie swojego życia korzysta z
niej nie zwracając do niej nic. Albo kiedy jest dzieckiem, albo kiedy jest stary
albo kiedy jest chory albo kiedy przestaje widzieć sens życia, tnie się i go
odratowują i trafia na oddział. Nie pytają go wtedy czy ma wykupione
ubezpieczenie tylko go ratują. I dzięki temu że go odratowali twoja księgowa, a
jego mama jutro nie pomyli się o jedno zero i będziesz nadal miał swoje knajpy.
Odratowali go z twoich podatków. Skorzystałeś z jego życia choć nawet o tym nie
wiesz. On podtrzymuje twoje życie (może gdyby księgowa pomyliła się o jedno zero
sam trafiłbyś na ten oddział?) mimo, że nie pracuje. Nie widzi obecnie sensu.
Ale być może uwiedzie jakąś miłą pielęgniarkę, będzie miał z nią dziecko i ono
wymyśli nowy sposób parzenia kawy dzięki któremu zarobisz miliony. To jest
wspólna przestrzeń. Rynek jest jedną z rzeczy które się w tej przestrzeni od
czasu do czasu zdarzają. Ale gdyby nie cała reszta, nie byłoby rynku.
Spokojny  - @ Thome   |04.10.2011 17:54:18
Nie utożsamiam państwa z bytem oderwanym od natury. Państwo to zbiorowa
projekcja najlepszego na co nas stać. Sami zapieprzamy samochodem ile fabryka
dała, ale tworzymy państwo które chroni pieszych. Niedoskonale, ale chroni. Sami
jesteśmy gotowi zabić każdego kto nam skrzywdzi bliską osobę. Mamy ochotę zabić
jego, jego dzieci, jego wnuki, ojca, matkę.. Znasz to z Lindy nie? Ale tworzymy
państwo które w założeniu ma wydać sprawiedliwy wyrok. Co oczywiście nie
wychodzi bo jesteśmy kim jesteśmy, ale idea którą chcemy wdrożyć, pomysł który
mamy (na przykład żeby darować życie mimo że bydlak) to jest najlepsze co
zdołaliśmy w gronie trzydziestu milionów baranów uzgodnić na tyle na ile daliśmy
radę. I oczywiście, że ten zbiorowy twór często ludzi przymusza do różnych
rzeczy. Nie ma życia bez przymusu. Przymus jest przemocą. Nie ma życia bez
przemocy. Jak chcesz nie doświadczać przemocy zanurz się w roztworze soli z
parafinową maską na twarzy i zatyczkami w uszach i oddychaj przez rurę. Wtedy
nie będzie przemocy i nie doświadczysz niczego oprócz zawartości własnej głowy
ale zapewniam, że i wtedy napotkasz postać która cię będzie chciała zmusić do
czegoś. Takie jest życie po prostu. Państwo natomiast jest zbiorowym pomysłem
który można zbiorowo dyskutować. Dlatego tutaj dyskutujemy. Rozważamy jaka ma
być zawartość tej zbiorowej projekcji. Pojedynczo wielu z nas nie przepuści
pieszego jadąc samochodem. Ale jako wspólnota zauważamy także problem pieszego i
niestety stosując przemoc wobec kierowcy (jak się nie zatrzymasz to dostaniesz
mandat) realizujemy regułę. Aspiracja jest zawsze wyżej niż realność. To jest
źródło praw kodeksowych, wszelkich zbiorów zasad, wszelkich przykazań i
wszelkiej przemocy grupy wobec jednostki. Także źródło podatków.
austriak  - re: viking   |04.10.2011 17:54:31
"Ja jednak przyjmuję je wyłącznie od ludzi, którzy JUŻ SĄ w takiej
sytuacji" - Dlaczego więc nie zapytałeś mnie na początku o to, czy jestem w
takiej sytuacji? Oddawanie monopolu na stanowienie sprawiedliwości w ręce ludzi
chorych, starych i dotkniętych "wypadkami losowymi" nie jest właściwe,
bo społeczeństwo nie tylko z takich się składa. Oczywiście, że tym ludziom,
którzy mieli "pecha" należy pomagać, i uważam, że pomoc dobrowolna jest
jak najbardziej możliwa, zwłaszcza pod wpływem emocji. I jest skłonny tym
bardziej, im bardziej sam najpierw osiągnie satysfakcję z własnego życia. Nie
można go jednak zmuszać, bo czynienie zła w jednym miejscu nie może być
usprawiedliwione jego istnieniem gdzie indziej. Cóż zawinili zdrowi tym, którzy
urodzili się chorzy, że nakłada się na nich obowiazęk pracy na rzecz drugich?
Przekazanie troski o biednych i potrzebujących urzędnikom państwowym
egzekwującym pobór przymusowy jest kompletnie bez sensu, bo ci ludzie już w
ogóle nie mają pojęcia ani o pracy przy wytwarzaniu bogactwa, ani o samym byciu
potrzebującym! Proszę zauważyć, że w przypadku, kiedy w szpitalach nie ma
sprzętu, który jest potrzebny, to mają szansę się wykazać prywatni darczyńcy. I
się wykazują! Jak np. pan Czarnecki kupując drogi laser pulsacyjno-barwnikowy
dla szpitala w Łodzi czy choćby coroczne akcje WOŚP-u.

Cóż, jak ktoś jedzie do
innego kraju, to nie zabiera tam prawa obowiązującego u siebie w domu. Jeżeli
kraj, w którym go nazwano brudasem z dupy świata to dopuszcza, to sam powinien
wiedzieć gdzie jedzie, a jak nie wiedział, to jest tylko jego problem. W obu
przypadkach pretensje może mieć tylko do siebie. Jeżeli natomiast nie jest to
dozwolone, to idzie do sądu i się sądzi.
viking   |05.10.2011 00:18:59
@ austriak

Rozmowa zaczyna być trudna, ponieważ nie odnosisz się do
mojego głównego argumentu. Sformułuję go inaczej.
Istnieją pewne stałe
kategorie jak płeć czy rasa. I tu można się zastanawiać czy należąc do jednej
mamy jakieś powinności względem drugiej? Czy ja jako konkretny biały mężczyzna
mam się nie dostać do jakiejś firmy/spółki/organizacji z powodu ewentualnych,
generalnych trudności z jakimi spotyka się grupa czarnych kobiet? Otóż tu, ja
też odpowiadam, że nie.
Problem w tym, że choroba to jest zupełnie inna
sprawa i przenoszenie powyższego dylematu na tę kategorię jest absurdalne.

Otóż nie da się jasno wyodrębnić grupy ludzi zdrowych i grupy ludzi chorych.
Choroba jest elementem życia KAŻDEGO człowieka.
Jeśli np. młodego i
wysportowanego mężczyznę na miesiąc wyłącza z życia zapalenie płuc to, do której
kategorii należy?
Jeżeli będący podatnikiem, student "funduje"
chorobowe swojemu wykładowcy, to na ile płaci jemu a na ile sobie samemu za to,
żeby mieć gwarancję, że ten go nie zarazi?
A jak się płaci z podatków na akcje
promujące bezpieczny seks, to się płaci na ludzi, któzy nie umieją zadbać o
swoje zdrowie czy na zmniejszenie ryzyka, iż samemu się trafi na osobę, która
się czymś zaraziła?
Takich przykładów można podać setki.
Powtarzam: podatki
nie są jałmużną dla chorych, tylko rozwiązaniem zdroworozsądkowym wynikającym
właśnie z tej konstatacji, że zdrowie-choroba, leczenie-profilaktyka są
dychotomiami wyłącznie w ich potocznym rozumieniu. W praktyce tworzą sieć
zależności, w które wplątana jest KAŻDA jednostka. I dlatego KAŻDA płaci, KAŻDA
bierze udział w zbieraniu pewnej ilości pieniędzy.
kot   |05.10.2011 06:02:08
Przykro mi,że napadłem na austiaka personalnie. To jest nie tylko nieładne ale
także błąd, bo rzecz nie w personaliach.
Przecież oczywistym jest, że austriak
sam mógłby przeprowadzić podobne rozumowanie jakie zaprezentowali mu Spokojny i
viking. Pytanie dlaczego tego nie zrobił, skoro jest do tego zdolny.
Święty
polskiego neoliberalizmu Leszek Balcerowicz zapewne niezły logik nigdy nie
posługiwał się jakąkolwiek argumentacją po prostu głosił prawdy
"niepodważalne".
Neoliberalizm łagodnie podszyty austriakami jest
rodzajem religii -której się nie kwestionuje, która zabrania myślenia, w zamian
nakazuje jak postępować w określonych sytuacjach.
Spokojny   |05.10.2011 10:47:15
Kolejno:

"Znaczy się - utożsamiasz propagandowe
przekazanie przez
totalitarny reżym kradzionego majątku osobom trzecim, które są
zatrudnione w
obrębie tego majątku przez przekazujących zarządzających tym
majątkiem? hmmm
Spokojny  - @ austriak   |05.10.2011 10:57:01
"Cóż zawinili zdrowi tym, którzy
urodzili się chorzy, że nakłada się na
nich obowiazęk pracy na rzecz drugich?"

nie zawinili. Po prostu są zdrowi
ponieważ są ludźmi. A w zakres bycia człowiekiem wchodzi ryzyko - albo się
urodzisz zdrowy albo chory. Albo jesteś mężczyzną albo kobietą. I dlatego jak
jesteś zdrowy to pracujesz także na chorych a jak jesteś mężczyzną to pracujesz
także na dzieci choć tylko kobiety rodzą dzieci. Nie ma mężczyzn bez kobiet ani
nie ma zdrowych bez chorych. Nie jest to więc kara tylko oczywistość.

"w
przypadku, kiedy w szpitalach nie ma
sprzętu, który jest potrzebny, to mają
szansę się wykazać prywatni darczyńcy. I
się wykazują! Jak np. pan Czarnecki
kupując drogi laser pulsacyjno-barwnikowy
dla szpitala w Łodzi czy choćby
coroczne akcje WOŚP-u."

I bardzo to ładnie z ich strony, że się wykazują.
Niestety jednak nie wystarczy kupować laser dla szpitala. Trzeba jeszcze ten
szpital zbudować i to nie jeden, a tyle ile jest potrzebne, trzeba w nim
zatrudnić ludzi i regularnie im płacić, trzeba ten szpital regularnie
utrzymywać, także wtedy kiedy akurat nie wszystkie łóżka są zajęte. Trzeba
utrzymywać karetki pogotowia i to nie tyle na ile znaleźli się darczyńcy ale
tyle ile trzeba, trzeba jeszcze i szkoły zbudować, zatrudnić tam ludzi,
regularnie im płacić i to nie tyle ile znalazło się darczyńców ale tyle ile jest
dzieci, żeby każde dziecko miało takie same szanse albo chociaż zbliżone, bo tak
jest z punktu widzenia sytuacji tego dziecka sprawiedliwie. No i jak ktoś umiera
to go trzeba uratować i nie tylko wtedy kiedy jeszcze jest dotacja ale i wtedy
kiedy akurat nie ma dotacji. Czyli potrzebne są gwarantowane regularne stabilne
wpływy w olbrzymiej skali. WOSP może czasem NFZowi pomagać, ale go nie zastąpi.
kot   |05.10.2011 15:01:37
Znam tylko jednego, kto tak jak Spokojny potrafił widzieć i opisywać
rzeczywistość -Alexis Henri Charles Clérelde, wicehrabia de Tocqueville.
austriak   |05.10.2011 16:32:11
@ viking

Jeżeli młodego i wysportowanego mężczyznę wyłącza na miesiąc
choroba, to po to ma oszczędności, żeby przez ten miesiąc przeżyć. Przecież te
pieniądze, które za chorobowe wypłaca ZUS (pomijam tu część wypłacaną przez
pracodawcę) zostałyby w jego kieszeni i byłoby ich więcej, bo w systemie
świadczeń publicznych nie dostanie równowartości tego, co oddał, tylko
pomniejszone przez koszty działania biurokracji. A roztropny jeszcze by swoje
pieniądze pomnażał. Wykładowca przez podatnika ma zafundowane nie tylko
chorobowe, ale w ogóle całe stanowisko pracy. I problem w tym, że dla niego cała
ta masa podatników jest anonimowa i nie może go rozliczyć z wykonywanej za ich
pieniądze pracy. Co do chorób - jak ktoś chce uprawiać seks z osobą, której nie
zna na tyle, by mieć informacje o jej stanie zdrowia, to jest to jego
ryzyko.

@ Spokojny

Nie wiem dlaczego, jak mówisz, nie ma zdrowych bez
chorych. Nie znam żadnego koniecznego do zrealizowania prawa nakazującego mi
pracować dla chorego. Jest to mój obowiązek moralny wynikający z wychowania się
w społeczeństwie, które takie zachowania pochwala. Za niewywiązywanie się z
niego jestem karany dezaprobatą ze strony innych. I wystarczy. Natura wcale nas
nie zmusza do pracy na rzecz chorych. Obowiązek moralny nie może egzekwowany
przymusem. Przecież kościół katolicki też z zasady posiada dobre zamiary, ale
zapewne mieliby Państwo opory przed tym, by płacić dziesięcinę. A przykład z
WOŚP-em i Czarneckim nie jest dowodem tego, że służba zdrowia zorganizuje się
wskutek dobroczynności, tylko tego, że ludzie zarówno bogaci (Czarnecki), jak i
o niższych dochodach (przekazujących datki na WOŚP) są skłonni do dzielenia się
dobrowolnie swoim majątkiem z potrzebującymi. Dziś mnóstwo pieniędzy z
przymusowej dobroczynności trafia tam, gdzie nie potrzeba jedynie budując nowe i
cementując stare patologie. Tutaj wcale nie decyduje współczucie ludzkie, tylko
papierek wytworzony przez oderwanego od świata urzędnika. Ze służbą zdrowia to
już lepiej chyba stworzyć obowiązek przynależności do jednego z prywatnych
ubezpieczyli w ramach kartelu podobnego do OFE. Ale przynajmniej byłaby jakaś
konkurencja i być może mniejsze marnotrawienie pieniędzy.
viking   |05.10.2011 17:52:18
@ austriak

Ja Ci nie podałem kilku casusów do rozwiązania. Chodzi mi o to,
że granice pomiędzy "chorymi" a "zdrowymi" są bardzo płynne.
Z
całym szacunkiem, ale zaczynam, jak kot, mieć wrażenie, że ty jedynie rzucasz
wyuczonymi formułkami, ponieważ trzy powtórzenia powinny wystarczyć, by ktoś
zrozumiał sedno argumentacji adwersarza.
My tu nie mówimy o konkretnym, polskim
państwie tylko o koncepcji państwa. Ewentualne patologie ZUSu i biurokracji
można rozwiązywać różnie, ale ta dyskusja nie jest o tym, tylko o tym z czego
wynika idea podatków i czy można z niej zrezygnować.

Naiwność Twojej
argumentacji jest natomiast fascynująca. Być może, właśnie dlatego, że polskie
państwo nie refunduje odpowiedniej edukacji, zapomniałeś, że w przypadku chorób
typu AIDS "informacji o stanie zdrowia" osoby, z którą się idzie do
łóżka, może nie mieć nawet sama ta osoba. Testy wykazują obecność wirusa po 6
tygodniach a objawy mogą się pojawić po 10 latach.
I żebyś tym razem znów nie
pomylił przykładu z sednem dyskusji, informuję, że nie jest moim celem rozmowa
na temat chorób wenerycznych i zakaźnych.
Rzecz w tym, że życie, los,
drobnoustroje mają trochę inne zdanie na temat tego, co i na ile możemy
przewidzieć i czym w jakim stopniu kierować w naszym życiu, niż Janusz
Korwin-Mikke.
Spokojny  - @ austriak   |06.10.2011 09:25:46
Piszesz: "Nie wiem dlaczego, jak mówisz, nie ma zdrowych
bez
chorych."

Bo nie ma zdrowych bez chorych :) Jeśli jesteś
człowiekiem, to przynależysz do gatunku który ma taką cechę, że jego
przedstawiciele albo są kobietami albo mężczyznami i także albo są zdrowi albo
chorzy. Nie ma społeczeństwa w którym nie byłoby ludzi z tych czy innych powodów
trwale lub czasowo niezdolnych do samodzielnego przeżycia, utrzymywania się i
pracy. Pracowałem przez długi czas w schronisku dla ofiar przemocy w rodzinie.
Naoglądałem się tam setek osób, kobiet, mężczyzn, dzieci, starych i młodych
ludzi w tak pokręconej sytuacji, z takim poczuciem bezradności, z taką
zawikłaną, ciężką historią życiową, że nie wyobrażam sobie żeby ci ludzie w
ciągu nawet roku czy dwóch lat intensywnej pracy mogli stać się
samowystarczalni. Bez pomocy oni by skończyli dosłownie pod mostem. Można tam
zobaczyć sześcio, siedmioletnie dzieci które mimo braku niedorozwoju jeszcze nie
mówią ani nie umieją myć zębów, facetów którzy nie mogą zostać sami w
pomieszczeniu, ludzi wielokrotnie odratowywanych po próbach samobójczych, ludzi
którzy boją się wyjść na ulicę, takich którzy od czternastego roku życia
wychowywali się sami i od nastu lat jedzą tylko trzy różne posiłki na zmianę,
tyle ile ich kiedyś rodzice nauczyli gotować itd. Te przykłady akurat nie są
autentyczne bo autentycznych bym nie rozpowszechniał. Są z książek. Ale
autentyczne są bardzo podobne. Pomoc świadczona takim osobom była droga. W
przeliczeniu na jednego człowieka wychodziło to nawet bardzo drogo i skuteczność
takiej pomocy jest problematyczna. Ale był to państwowy ośrodek, jeden z wielu
podobnych i widziałem jaki komfort pracy to daje. Widziałem też fundacje które
próbują robić podobne rzeczy i których działalność w 80% skupiona jest na
szukaniu pieniędzy, robieniu dobrego wrażenia i ciągłej niepewności czy w
następnym miesiącu zlecenia jeszcze będą, czy można się z klientem umawiać na
spotkanie na przyszły tydzień czy może już dotacja sie skończy. Ciągłe latanie
po mieście od jednego zlecenia do drugiego żeby swój budżet połatać i kreatywna
księgowość przepisywania środków z jednego projektu na drugi na który zabrakło.
Ciągłe podpisywanie papierów na granicy legalności bo inaczej nie będzie jak
opłacić telefonu. Owszem, ludzie czasem coś dają. Tak samo jak czasem każdy
człowiek zapisuje się na jakąś tam siłownię. Ale jak chcesz mieć wyniki, to
potrzebujesz regularności i pewności i większego zaangażowania niż tylko
incydentalne. Porównaj sobie budżet NFZ z tym co zbiera WOSP i będziesz wiedział
o czym mowa.
franiszyn  - @Spokojny   |06.10.2011 12:49:18
Czy można nawiązać z Tobą kontakt poza KP?
Spokojny  - @ franiszyn   |06.10.2011 16:20:29
spokojny@hushmail.com
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 30.09.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.14195 Seconds