|
Przez ostatnie kilka dni uprawiałem intensywny pissing. Czytałem róźne teksty pisane przez pisowców. Najbardziej utkwił mi w pamięci opublikowany przez „Rzeczpospolitą” tekst autorstwa słynnej blogerki Kataryny, zatytułowany: „Prawica, lewica, kaczyzm”. Autorka dość odwaźnie stwierdza, że nie jest żadną prawicówką. Lewicówką też nie jest – jest kaczystką. To znaczy, że chce, aby państwo było sprawiedliwiej urządzone. Hm, powiedziałem sobie, więc moźe jednak jest lewicówką? Ale zaraz potem okazuje się, że sprawiedliwe urządzenie państwa ma polegać na tym, iż sprawiedliwe państwo poobcina wszystkie macki ubeckiej hydrze, która oplotła biznes, media i politykę. Jak rozumiem, poobcinanie tych macek ma być magicznym środkiem, który sprawi, źe pracodawcy będą uczciwi, pracownicy dobrze opłacani, miasta czyste, koleje sprawne, a kultura dofinansowana. Nic, tylko brać kozik i ciachać, ciachać te macki! Na temat macek wypowiada się również tajemniczy pan, który podpisuje się Stanislas Balcerac vel Monsieur B. To prawdziwy Fantomas polskiej publicystyki. Nie dość, że sam jest tajemnicą, to jeszcze ma wgląd we wszystkie tajemnice, nawet te najbardziej tajemnicze. Jego artykuły, dotyczące głównie powstania i struktury TVN są fascynujące. Można sobie poczytać, jak kursowała publiczna kasa, z kraju za granicę i z powrotem. Tyle, że z powrotem była to już kasa prywatna. Wszystko jest dokładnie opisane, włącznie z tym, jak to sobie przy okazji ubrudzili łapki nie tylko Walterowie, ale także Bielecki i Balcerowicz.
No cóż, załóżmy, że to wszystko prawda i że Bielecki z Balcerowiczem powinni za to odpowiedzieć, nie mówiąc już o Walterach. Tym jednak, co zdumiewa w komentarzach naszego tajemniczego Fantomasa, jest naiwna, dziecinna wiara, że gdyby nie ten pierworodny grzech ubeckości, to nasz kapitalizm byłby sprawiedliwy i czysty jak łza. Wiara w to, że możliwe jest coś takiego, jak niepokalane poczęcie kapitalizmu, jego niewinne narodziny. Balcerac w pewnym momencie przywołuje trzech bohaterów Ziemi obiecanej: ja nie mam nic, ty nie masz nic, on nie ma nic, więc razem mamy tyle, aby założyć wielką fabrykę. Jego zdaniem, tak powinni byli zacząć swą karierę nasi rodzimi kapitaliści, od niczego – wtedy byliby uczciwi! A tymczasem przecież Ziemia obiecana to historia niewiarygodnych szwindli, jakich muszą się dopuścić ci, co nie mają nic, a chcą mieć coś.
Nie ma czegoś takiego jak czyste początki kapitalizmu, bo sama już własność prywatna opiera się na zagarnięciu. Zajmuję sobie jakąś jaskinię i mówię o niej: Moja! Bo nikt inny wcześniej jej nie zagarnął. Bo mam większą maczugę niż inni. Bo wmówiłem im, że mojej własności strzeże Złe Mzimu. Takie to racjonalne i uczciwe argumenty stoją za własnością prywatną. Dlatego nie ma co się doszukiwać jakiegoś sposobu na to, żeby zacząć kapitalizm od nowa: czyściej, lepiej, uczciwiej. Bardziej racjonalnym rozwiązaniem jest zmuszenie istniejącego już kapitalizmu, żeby zaczął się inaczej zachowywać, żeby zaczął lepiej traktować pracowników i państwo.
Jedynym sposobem na to jest nacisk, nieustanny i wielostronny. I wielka szkoda, że cała masa politycznie zaangażowanych ludzi, zamiast naciskać na kapitalizm, woli straszyć pojedyńczych kapitalistów lustracją, czystką, więzieniem itd. Oczywiście, ktoś, kto popełnił przestępstwo, powinien za nie odpowiedzieć. Ale w tej chwili najbardziej palącą potrzebą polityczną jest zmiana całego polskiego kapitalizmu, a nie sadzanie do więzień poszczególnych kapitalistów. www.tomaszpiatek.pl
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...