NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Habemus dupam Drukuj
Tomasz Piątek   
24.10.2011

Tak się składa, że miałem możliwość obejrzeć najnowszy film Nanniego Morettiego Habemus papam, reklamowany w Polsce poprzez nagłaśnianie roli Jerzego Stuhra jako „niezwykłej, wielkiej, rewelacyjnej“. Stuhr rzeczywiście jest jednym z najlepszych aktorów w Kosmosie i pociesznego rzecznika Watykanu zagrał doskonale. Stuhr jednak nie ratuje filmu.


Uwielbiałem Nanniego Morettiego dawno, zanim ktokolwiek słyszał o nim w Polsce (żadna w tym moja zasługa: mieszkałem wtedy we Włoszech). Pamiętam dobrze wspaniały film Ecce bombo i jeszcze lepszą Biankę (lub Białą, bo tak tłumaczono nazwę tego filmu na polski, ale dla mnie pozostanie on Bianką). Udana była nawet Msza skończona, w którym to filmie Moretti próbował wczuwać się w problemy katolików, ale robił to jeszcze w miarę wiarygodnie, bo wcielał się w postać biednego młodego księdza (czyli takiego, co do którego można jakoś tam uwierzyć, że on raczej ma problemy, niż je stwarza innym).

  

Jego następne filmy, będące zapisem strumienia świadomości neurotycznego włoskiego intelektualisty, przekonywały mnie nieco mniej. Nadal jednak można było w nich odnaleźć cudowną ironię autora i jego solidarność ze zwykłymi ludźmi przeciwko manipulacji (a nawet – przeciwko automanipulacji).

  

Co się stało z tą ironią, co się stało z tą solidarnością? Już pierwsze kadry Habemus papam zioną fałszem. Watykańskie konklawe, zgromadzenie kardynałów wybierające papieża, przedstawione jest jako spotkanie dusz łagodnych, a skromnych. Każdy kardynał modli się żarliwie, żeby to nie jego wybrano szefem. W końcu z tych wszystkich skromnych dusz zostaje wybrana dusza najskromniejsza: kardynał francuski (o ile dobrze zrozumiałem). Skromność nie pozwala mu na przyjęcie papieskiej godności: przerażony opuszcza Watykan i błąka się po Rzymie w pogoni za swoim starym marzeniem: zostać aktorem i grać Czechowa. Nie wiadomo tylko dlaczego zna na pamięć całego Czechowa po włosku, skoro jest Francuzem. W międzyczasie poczciwi kardynałowie urządzają w Watykanie mistrzostwa świata w siatkówce i cieszą się jak dzieci z każdego zdobytego punktu. Pozwalają nawet usiąść siostrom zakonnym w pierwszym rzędzie na trybunach, aby ich oklaskiwały. Każdy, kto zna choć trochę miejsce zakonnic w Watykanie, wie, że nawet mistrzostwa w siatkówce są tam bardziej prawdopodobne, niż zakonnice w pierwszym rzędzie czegokolwiek.

  

Nic dziwnego, że moja Hania powiedziała, iż jeden odcinek głupich Borgiów zawiera sto razy więcej prawdy o papiestwie niż cały film Morettiego. Nie ratuje go nawet doszukiwanie się w nim aluzji do kulisów ostatniego konklawe (podobno postępowy kardynał Martini miał większość, ale się załamał na myśl o niemożliwym do podjęcia wysiłku, jakim byłoby reformowanie tak zwanego Kościoła katolickiego). Habemus papam sprawia wrażenie dziełka reklamowego, zasponsorowanego przez papiestwo.  

  

Szkoda. Bo Watykan to jest temat na zupełnie inny film. Najpotężniejsza międzynarodowa korporacja. Robiąca wodę z mózgu prawie miliardowi ludzi, włażąca tym ludziom do łóżka, strasząca ich wyssanymi z palca pseudogrzechami i przyzwalająca na grzechy prawdziwe. Zawiadująca gigantycznym bogactwem (mogłaby sobie spokojnie kupić sto Microsoftów) i pomnażająca je kosztem majątku publicznego albo biednych ludzi dających na tacę. Kręcąca kosmiczne afery finansowe (Istituto Opere Religiose, Banco Ambrosiano, polskich przykładów nie muszę chyba podawać). Budująca struktury finansowo-medialne z członków wewnątrzkatolickiej, fanatycznej sekty Opus Dei. I w tym wszystkim konklawe kardynałów. To jest temat dla odważnego reżysera. Dla Pasoliniego. Może nawet dla młodego Morettiego.
Ale Pasolini nie żyje, a Moretti się zestarzał. I zamiast drapieżnego ironisty jest dupa. Habemus dupam.

  

 www.tomaszpiatek.pl

  

  

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
Spokojny   |25.10.2011 09:26:21
Kapłani katoliccy ucieleśniają władzę. Cały ten system i etykieta są przecież
żywcem przeniesione z feudalizmu Filmy które pokazują ich jako ludzkich,
wzruszających i trochę bezradnych, takich dziecinnych i dobrych bazują na
prostym schemacie "król taki sam jak my". Jak zostać królem to podobnego
typu film. Kogo oprócz królów i katolickich kapłanów można jeszcze przedstawiać
w takim duchu tak żeby wywoływać wzruszenie..? Bo kierowcy autobusów
przedstawieni w takim duchu nie wzruszaliby raczej
nikogo.
http://spokojny-blog.blogspot.com/2011/10
/skarbowka-zbiera-na-tace-propozycja-1.html
kuba k.   |25.10.2011 12:04:54
No szanowny Panie, skoro Pan oglądał Habemus Papam jak fabularyzowany dokument, a pana Hania
chciała "całejprawdyokrwiożerczychklechach" to ja się nie
dziwię, że film się nie podobał. Nie zastanowił się Pan jednak nad tym jaki
to psikus dla Watykanu(i im podobnych), który przed publikacją
filmu "strasznegolewakamorettiego" bił na alarm, że publicznie
szargają im świętości? Przecież film Morettiego to (w dużym uproszczeniu,
które jest wynikiem Pana
g i g a n t y c z n e j banalizacji obrazu
włoskiego reżysera) nic więcej jak obraz Watykanu (katolicyzmu) jakim m ó g
ł b y być i jakim ludzie (nawet lewicy) chcieliby go widzieć. Obraz
z w y k ł y c h ludzi, którzy pełnią ważne funkcje (wszystko to oczywiście
odpowiednio przerysowane), ale są przede wszystkim
l u d ź m i.


Przepraszam za taką ilość podkreśleń, ale powaliła mnie wręcz Pana
"interpretacja". Naprawdę trzeba dzisiaj
wszystko "kawęnaławę"?
Maciek Cisowski   |25.10.2011 12:46:14
A może Moretti, w przeciwieństwie do Autora, postanowił wypowiedzieć swoją
ironię subtelnie? Może właśnie sentymentalna nierealność filmu Morettiego
poprzez pokazanie czegoś, co jest fantastycznie niemożliwe na konklawe, mówi o
tym, gdzie leżą granice w mysleniu o Kościele (szczególniej: w myśleniu Kościoła
o Kościele)? Zaskakuje mnie, że można ten film (zresztą nie tylko ten) odbierać
w sposób tak toporny: "zakonnice w pierwszym szeregu = nierealistyczne =
film jest laurką dla Watykanu i pewnie za jego kasę"?
Dla jasności: nie
twierdzę, że film
Morettiego jest arcydziełem i w ogóle
krytycznym opus magnum
kinematgorafii. Ale tekst Autora nie jest o filmie, tylko o antykościelnym
gniewie Autora. Przypomina mi to recenzje "Bękartów wojny" na KP
autorstwa nie-pamiętam-kogo, która była równie przenikliwa (nie ma tła
społecznego w filmie = zły, kapitalistyczny film). Jako wypowiedź o filmie
wypada cholernie prostacko, jako wypowiedź o Kościele niestety niewiele
lepiej.
Słowami Autora: "zamiast drapieżnego ironisty jest dupa. Habemus dupam."
Thermidor   |25.10.2011 15:52:20
Dzięki za felieton.Tytuł - bomba.:-D Odbieram sprawę podobnie. W Polsce
podobną rolę propagandowo - promocyjną tych pasożytów pełnią Plebania i serial
ze Żmijewskim, nie pomnę tytułu…
@kuba.k "ale są przede wszystkim

l u d ź m i."….. nie uważam ,żeby tam byli ludzie…
Kazio  - Nieładnie tak kłamać   |26.10.2011 01:46:27
Jakim to "gigantycznym bogactwem" zawiaduje dziś KK? Konkrety proszę.
Tabelki z dochodami, kapitałem płynnym i stałym itp. Ubodzy nie są, ale przecież
nawet jednego Microsoftu nie daliby rady kupić…
Symeon  - Rozważania o wolności i ateizmie   |26.10.2011 13:02:21
Nie mam dostępu do tabelek (przynajmniej od ręki, pewnie coś by się udało
znaleźć). Nie wiem ile Microsoftów mógłby kupić KK. Niemniej jednak
to daje do myślenia:
Cytat:
Kościół katolicki w Polsce chce dostawać jeden procent z podatku
dochodowego, ale nie chce ujawnić swojego majątku. Wiadomo jednak, że
jest wielkim posiadaczem, z pewnością największym właścicielem gruntów
w kraju (nie licząc Skarbu Państwa).

Więcej pod
adresem http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1509032,1,prze swietlamy-m
ajatek-kosciola.read#ixzz1bseuhrE4" 
via Prześwietlamy majątek Kościoła - Polityka.pl

Cytat:
"Bankers’ best guesses about the Vatican’s wealth put it at $10 billion
to $15 billion. Of this wealth, Italian stockholdings alone run
to $1.6 billion, 15% of the value of listed shares on the Italian
market. The Vatican has big investments in banking, insurance,
chemicals, steel, construction, real estate.

via Roman Catholics: The Vatican’s Wealth - TIME

Ktoś może powiedzieć, że to plotki. Niemniej jednak tych plotek Watykan
nie dementuje…
Kazio  - @Symeon   |26.10.2011 14:57:22
No więc co to jest 15 miliardów dolarów? Przecież to pryszcz. Jakieś 50
miliardów złotych.

Sam Gates prywatnego majątku ma kilka razy więcej. A Gates
to tylko kawałeczek jednego Microsoftu.

Aktualna kapitalizacja Microsoftu to
240 miliardów. Czyli 16 Watykanów. Apple to ponad 20 Watykanów. Nawet ostro
dołująca Nokia to jakieś trzy Watykany. Więc z czym do
gości?

http://www.wikinvest.com/stock/Microsoft_%
28MSFT%29/Data/Market_Capitalization/2011/Q1
defekt_muzgó  - Polska - kolorowy kraj…   |02.11.2011 14:07:11
Kraj w którym lewacy chodzą na filmy o papieżu i sikają w spodnie jaki to na
szczęście nieudany film, a Ci co mówią codziennie paciorek wieczorem oglądają
Nergala i liczą wypowiedziane słowa szatan.

Czyż Polska nie jest kolorowa?
viking  - viking   |02.11.2011 14:38:05
zgadzam sie z tym artykułem
viking   |02.11.2011 16:25:44
Dlaczego ktoś się podpisuje moim nickiem?
der gvte berg   |21.11.2011 13:31:42
Proponuję realizacje paradokumentu pt. "Watykan jako międzynarodowa
mafia", reż. Tomasz Piątek, scen. Tomasz Piątek, czytał: Tomasz Piątek.
Lucy_Blue  - o propagandzie w kinie   |02.01.2012 13:09:45
Mnie dużo bardziej zirytował film " Jak zostać królem". To dopiero
propaganda, i jeszcze, o zgrozo, nagrodzona Oskarem.. Film który ilczy na temat
miernych efektów brytyjskiej dyplomacji w czasie II wojny światowej i
bufonowatego traktowania krajów spoza Imperium. Na Habemus dupam natomiast nie
pójdę, bo dla Stuhra takich ról, jak w Amatorze i Wodzireju już nie będzie. A
jako dojrzały aktor mam wrażenie, niczym mnie już nie zaskoczy, współczesnych
ról praktycznie nie rozróżniam… C’est la vie
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 24.10.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.91078 Seconds