|
Nie zdziwiłem się, kiedy PIS-owcy weszli w koalicję medialną w Włodzimierzem Czarzastym, tylko po to, żeby przykopać Platformie przez telewizję. Nie zdziwiłem się, bo od dawna wiedziałem, że są mendami bez sumienia. Ktoś, kto wrzeszczy o korupcji, oddaje autostrady Kulczykowi i spektakularnie sadza lekarza za koniak, musi być mendą. Kaczka kwak, Kulczyk tak, koniak za to nie – oto dewiza PIS-u. Ich elektorat, jak to katolicy, ma moralność z gumy i łyknie każde świństwo, pod warunkiem, że zostanie ono zasadniczo przemilczane, a półgębkiem wytłumaczone po stalinowsku: że cel uświęca środki, że to niezbędna ofiara na drodze do świetlanej – a właściwie mokrej od wody święconej - przyszłości. Po Kaczorze spodziewałem się więc wszystkiego, ale i tak zatkało mnie, kiedy przeczytałem to: Kandydat PiS na prezydenta był także pytany przez dziennikarzy na konferencji prasowej o swoją nagłą zmianę w stosunkach co do SLD. - Różne były czasy, ale jeżeli tego sobie nawzajem nie zapomnimy będzie źle. A ja chcę żeby było dobrze - mówił kandydat PiS w Radomiu. - Jeżeli więc teraz ktoś mnie zapyta kim jest Józef Oleksy ja odpowiem: jest to polski polityk lewicowy powiedzmy sobie starszo-średniego pokolenia - dodawał Kaczyński. Przyznał też, że postanowił zmienić swój język w życiu publicznym wobec działaczy lewicowych po tragedii smoleńskiej. - Doszedłem do wniosku - chociaż ktoś mi to podpowiedział, nie ukrywam - że powinniśmy zmienić język po tej tragedii, która powinna nas jakoś połączyć, a w której zginęli także wybitni przedstawiciele SLD - zauważał Jarosław Kaczyński.
Podkreślił, że politycy Sojuszu zginęli, lecąc, żeby oddać hołd ofiarom Katynia. - Powinniśmy wyciągnąć z tego jakieś wnioski. Język polskiej polityki powinien się zmienić - dodawał.
Kandydat PiS zaznaczył, że nigdy nie będzie się zgadzał z lewicą w wielu sprawach, choć - jak przyznał - zgadza się w sprawach prospołecznych. Dodał, że jeżeli pojawi się propozycja spotkania się z liderem Sojuszu Grzegorzem Napieralskim, to ją przyjmie. - Nie będę nikomu odmawiał rozmów - stwierdził.
Sprytnie, Jarek, sprytnie. Wiesz, że nawet dla twojego elektoratu taki nagły i głośny zwrot jest trudny do przełknięcia. Ale wiesz też, że dla niego tragedia rodzinna to rzecz święta, a przede wszystkim Ta Tragedia. Wobec niej uwierzą nawet w twoją nagłą iluminację z nieba. Więcej: uwierzą nawet w iluminację o charakterze chrześcijańskim, a nie, jak dotąd, katolickim. Chociaż dla każdego postronnego obserwatora jasne jest, że znowu grasz. Grałeś kiedyś Lepperem, próbujesz pograć Napierem. Jarku, czujesz się pewnie. Znikome poparcie dla Marka Jurka i całkowity zanik Giertycha czyni cię bezkonkurencyjnym królem polskiej Czarnej Sotni. W tej sytuacji myślisz, że możesz sobie pozwolić na parę gestów nawet dla tej Sotni trudnych. Ja bym jednak nie przesadzał, Jarku. To prawda, że katolicy są z gumy, ale guma lubi pękać w najbardziej niespodziewanych momentach. Cześć poległym SLD-kom na równi z ofiarami Katynia i wawelskim Lechem? Czy naprawdę każdy proboszcz to łyknie? A przede wszystkim – czy warto? Nowy lepszy Napieralski, hiphopowy i dance’owy, niespodziewanie się wylaszczył i wycwanił. Czy taki cwany Napieralski pójdzie na jakieś ciepłe słówka pogrzebowe o zmarłych kolegach, których tak naprawdę nie cierpiał, albo miał ich gdzieś? I co gorsza, miał ich gdzieś i nadal ma nowy młodszy elektorat Napieralskiego, który podobno zaistniał. Nie sądzę, żeby tych ludzi jakoś bardzo interesowała przeszłość, czy to katyńska, czy szmajdzińska. W tej sytuacji, Jarek, ja bym zrobił jedną, ale za to głośną i poważną deklarację. Nie możesz poprzeć in vitro, tego kato-Kościół nie łyknie. Nie możesz gadać o konkordacie czy edukacji seksualnej, z tego samego kato-powodu. Ale możesz poprzeć parytety. Pewnie, zarzekałeś się, że ich nie chcesz, ale ty przecież jesteś mistrzem od robienia z gęby cholewy przy zachowywaniu marsowej miny (będę cię nazywał Marsowa Cholewa). Parytety to jest najmniejszy ból dla twojego elektoratu. Nie gwałcisz żadnego kato-dogmatu, co najwyżej trochę obyczajowość. Założę się, że ponad połowa twojego elektoratu to kobiety. Większość z nich po cichu uważa, że one by to wszystko zrobiły lepiej, cały ten rząd i w ogóle (pod niektórymi względami pewnie mają rację, pomijając sprawy związane z ich kato-fanatyzmem). Faceci jak zawsze nic nie zauważą, są zbyt nieprzytomni (no bo przecież inaczej by na ciebie nie głosowali). A kato-Kościół się pocieszy, że w ten sposób więcej osób autentycznie wierzących trafi do Sejmu. Jarek, poprzyj parytety. O kurka wodna. A raczej kaczka. Co ja robię? Wyobrażam sobie, że jestem Kaczorem. Przerażające doznanie, z gatunku oślizgłych. www.tomaszpiatek.pl
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...