Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Europride, Turbodymomen i coming out Maryi |
|
|
Tomasz Piątek
|
|
15.07.2010 |
Jutro Europride. Niektórzy boją się, że będzie zadyma. Nie będzie. Skinheadzi już nie są tacy jak kiedyś. Na manifie w Łodzi sam widziałem, jak osiemnastu skinheadów dało się przepędzić jednej grzecznej feministce. Poszli sobie, powiewając smętnie transparentem, na którym było napisane: “Ninja przeciwko feministkom”. Na następną manifę przyszli z transparentem: “Turbodymomen zawstydził feministki”. Tacy to skinheadzi, których “Mein Kampf” jest kampania reklamowa, a Goebbelsem – agencja. Ja wiem, na Paradach Równości bywa gorzej, latały kamienie. Ale tym razem przyjeżdża masa ludzi z zagranicy i kontrmanifestanci będą bardzo malutką mniejszością. Także dlatego, że Polak wstydzi się nie tylko pobratać z gejem. Jeszcze bardziej wstydzi się, że wyjdzie na wieśniaka (którym przecież jest) przed mityczną Zagranicą. Można się spodziewać, że większość kontrmanifestacji odbędzie się w domach, przed telewizorem. Homofobia wykrzyczy się kameralnie, w miłym, ciepłym gronie rodzinnym.
A swoją drogą, nie wiem, czy raduje mnie taka ewolucja skinheadów. Cezary Michalski może się ucieszy, że Turbodymomen wyciąga skinheadów ze stanu natury i zapodaje im przyśpieszoną plastikową modernizację. Ale ja chyba wolę jednak skinheadów klasycznych. Pamiętam, że w ośrodku dla uzależnionych, podczas tak zwanej przyjęciówki, osoby przyjmowane do społeczności były pytane o zainteresowania. Odpowiedź prawie zawsze brzmiała: “muzyka i ciuchy”. Drugi, ale bardzo rzadko pojawiający się wariant brzmiał: “polityka i historia”. I kiedy ktoś tak mówił, to zawsze się okazywało, że jest skinheadem. Więc ja nie wiem, kto tu kogo wciąga w stan natury, a kto kogo wyciąga. I może jednak Cezary Michalski pod tym względem się ze mną zgodzi, bo on chyba też kiedyś lubił skinheadów klasycznych. O ile dobrze pamiętam jego dawniejsze publikacje.
Oczywiście, nie zamierzam narzekać, że dzisiejsi skinheadzi mniej biją. Odwagę cenię, przemoc mniej, zainteresowania historyczno-polityczne bardzo. Kiedy więc mam wybrać między skinheadem czytającym i bijącym, a apatycznym i analfabetycznym, to jestem rozdarty. Tego pierwszego chętnie bym pobił, związał i nawrócił, tego drugiego nie chce mi się nawet dotykać. Może niesłusznie.
Ale wróćmy do meritum, czyli do Europride. Moja rada, nawet dla najbardziej nieśmiałych, brzmi: iść! Strach ma wielkie oczy, a Turbodymomen zawstydził skinheadów.
A jeśli chodzi o rady, to dzisiaj pojawiła się jeszcze jedna dobra rada. To dłuższa historia, ale opowiem. Jak wiadomo, a może nie wiadomo, wszystkich pracowników agencji reklamowej od czasu do czasu nawiedza Owocowy Klaun. Owocowy Klaun jest ucieleśnieniem tego, co najbardziej ohydne w reklamie i właśnie ostatnio nawiedził mojego przyjaciela Łukasza. Łukasz usiadł jakoś tak cichutko pod ścianą, patrzę, a on na kawałku papieru szkicuje Owocowego Klauna. “Łukasz” – zapytałem – “Czy coś się stało, chcesz o tym porozmawiać? Nawiasem mówiąc, narysuj mu zamiast stóp ogromne czarne pająki. Po tym rozpoznaje się prawdziwego Owocowego Klauna, że zamiast stóp ma ogromne czarne pająki” – dodałem, bo Owocowy Klaun zaczął ogarniać także i mnie. Żeby podeprzeć moją tezę o pająkach jakimś godnym przykładem, przypomniałem Łukaszowi cenne publikacje kwartalnika “Fronda”. “Fronda” między innymi uczyła, jak podczas tak zwanego objawienia tak zwanej Matki Boskiej odróżniać prawdziwą Matkę Boską od nieprawdziwej Matki Boskiej. Bo według “Frondy”, zdarzają się nieprawdziwe objawienia Matki Boskiej, kiedy to pod Matkę Boską podszywa się Szatan (ja uważam, że każde objawienie Matki Boskiej jest szatańskie, ale to inna historia). W każdym razie, “Fronda” uczy, że Matkę Boską rozpoznaje się po stopach. Jeśli spod szaty wystaje jej kawałek bosej stopy, to jest to firmowa Matka Boska. A jeśli stopy nie widać, to jest to podróba. Powiedziałem o tym Łukaszowi, a Łukasz w odpowiedzi udzielił mi dobrej rady: “To jest jak przy zbieraniu grzybów. Trzeba Matkę Boską polizać. Jeśli jest gorzka, to Szatan”.
Kwestia jest poważna, bo nie wiem, czy wiecie, ale wszyscy jesteśmy niewolnikami! W roku 1966 prymas Wyszyński oddał Polskę w niewolę Maryi (i ogłosił to publicznie, bezwstydnik). Skoro jesteśmy więc w takim związku sado-maso z Błękitną Dominą, to jest bardzo ważne, kim ona naprawdę jest. Czy Wyszyński oddał nas w niewolę Maryi ze stopą, czy bez stopy? A jeśli ja mam rację i każda Maryja ma naturę szatańską, albo przynajmniej pogańską?
No cóż, nawet jeśli okaże się trendy-pogańska lub cool-szatańska, nawet jeśli ogłosi się nagle feministką i lesbijką (katolicy twierdzą, że z Józefem nie spała - co pewnie jest prawdą, bo Maryja to pogańskie bóstwo i nie ma nic wspólnego z biblijną Marią, matką Jezusa, która z Józefem zapewne spała, skoro Jezus miał braci), nawet jeśli Maryja zrobi coming-out – to nie zapraszajmy jej na Europride. Ze stopą czy bez stopy. To na dzisiaj moja ostatnia dobra rada.
www.tomaszpiatek.pl
Felietony Tomasza Piątka publikujemy we wtorki i w piątki.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 15.07.2010 )
|
|
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...