|
Teoretycznie powinienem napisać o czymś poważnym. Na przykład o tym, że Trybunał w Sztrasburgu uznał brak lekcji etyki w szkołach za dyskryminację. Ale nie napiszę o tym. Zresztą, w sumie chyba nie uważam tego za poważny news. No bo co to zmieni? Żeby to coś zmieniło, konieczne byłyby jeszcze dwie rzeczy, z których obie są niemożliwe. Po pierwsze, Tusk musiałby zdecydować się na to, że się narazi tak zwanemu Kościołowi katolickiemu (i tu już wszyscy pękają ze śmiechu). Po drugie, Tusk musiałby dać Ministerstwu Edukacji dodatkową kasę nie tylko na pensje dla nauczycieli etyki (ta kasa pewnie gdzieś jest), ale także na przeszkolenie, nadzorowanie i wspieranie ich (szczególnie w terenie) w taki sposób, żeby uczyli etyki naprawdę świeckiej, a więc niekatolickiej. Żeby uczyli dzieci, że wizja, w której ksiądz katecheta w sali obok ma zawsze rację, nie jest jedyną możliwą wizją. Jak znam życie, nic z tego nie zostanie w życie wcielone. Pewnie skończy się na tym, że w każdej szkole etyki będzie uczył ksiądz. Dlatego napiszę o czymś innym. Otóż, jakby to powiedzieć, przyszło do mnie moje nowe ja. No, jak przychodzi do człowieka nowe ja, to jest to zapowiedź wielkich zmian. Człowiek staje się kimś innym. Miejmy nadzieję, że lepszym. Miejmy nadzieję. Ja nawet chętnie przyjąłbym nowe ja, bo moje stare dosyć jest zszargane, ale… Proszę sobie obejrzeć piosenkę wyborczą Grzegorza Napieralskiego. Muszę przyznać, że Napieralski mnie zaskoczył. W kampanii, w której walczą ze sobą Kaczyński z Komorowskim, te dwa żubry żenady, trudno jest ich prześcignąć w kategorii „obciach”. A jednak Napieralskiemu się udało. Coś wreszcie - chciałoby się powiedzieć. Tak pewnie bym powiedział i został przy tej pocieszającej refleksji, gdyby nie zimny dreszcz. Otóż, o ile dobrze słyszę, te dwie lalki Barbie ubrane w czerwone koszulki w pewnym momencie śpiewają o Napieralskim: „To twoja przyszłość, twoje nowe ja”. No więc ja nie chcę, żeby moim nowym „ja” był ktoś kompletnie „ja” pozbawiony. A zresztą, nawet gdyby Napieralski miał „ja” sterczące jak Roman Giertych, też bym nie chciał. Tym bardziej, że piosenka śpiewana jest przez dwie identycznie wyglądające dziewczyny, chyba nawet bliźniaczki i nosi tytuł: „Są nas miliony”. To może znaczyć tylko jedno: Napieralski ma w swoim programie szeroko zakrojony projekt z dziedziny inżynierii genetycznej, eugeniki czy czegoś takiego. Ja nie chcę! Polska już przeszła jeden taki projekt w latach 1939-1945! Ja się boję! Hania podpowiada mi łatwiejsze rozwiązanie zagadki: Napieralski zapatrzył się na antykaczyńską piosenkę: Klony z refrenem „Atakują klony, będą nas miliony”. Tam też występowały bliźniaki. Wiadome bliźniaki. Ale to też może się wiązać z projektem eugenicznym. Może Napieralski po prostu sugeruje, że ma lepszy projekt inżynierii genetycznej od PIS-u: zamiast zmienić nas wszystkich w pokracznych, spoconych karłów, zmieni nas w superblondynki. Ale ja nadal nie chcę. No, ale ponieważ Napieralski jest podobno kandydatem lewicy (??? - daję trzy znaki zapytania, albo nie, dam więcej - ?????????????????????????????????????????), to wypadałoby go za coś pochwalić. Pochwalę go za szczerość, że się w swojej piosence do swoich potwornych pomysłów przyznaje. Wszyscy kandydaci powinni się przyznać. Kaczyński ma piosenkę o klonach, Napieralski o nowym ja, a Komorowski? Fiku miku, fiku miku Jestem sobie pan z plastiku Niby z włosia i z igliwia A z plastikowego szkliwa I ty również, mały smyku Cały staniesz się z plastiku Na kolankach u tatusia Który zmieni cię w plastusia www.tomaszpiatek.pl
Na podobny temat
|
Chyba mnie nie zrozumiałeś, właśnie c...
Brakuje pieniędzy na edukację, brakuj...