Biografia Krzywonos

krzywonos_okladka_145.jpg

KP22: prze-moc

okladka_kp22_145.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Godzina słynna: piąta pięć
Naciska budzik, dźwiga się
Do kuchni drogę zna na pamięć
Prowadzą go tam nogi same
Pod kran pakuje śpiący łeb
Przez chwilę jeszcze śpi jak w łóżku
Dopóki nie posłyszy plusku
I wtedy wreszcie budzi się
Aniele Pracy - stróżu mój
Jak ciężki robotnika znój
Zbożowa kawa, smalec, chleb
Salceson czasem, kiedy jest
Do teczki drugie pcha śniadanie
I teraz szybko na przystanek
W tramwaju tłok i nie ma Boga
Jest ramię w ramię, w nogę noga
Kimanie na stojąco jest

Aniele Pracy - stróżu mój
Jak ciężki robotnika znój
Przez osiem godzin praca wre
Jak z bicza strzelił minął dzień
Już w domu siedzi przed ekranem
Na stole flaszka z marcepanem
Dziś cały czas w ataku nasi

Aniele Pracy - stróżu mój
Jak ciężki robotnika znój
Nich nas ukoi dobry sen
Najlepsza w końcu jest to rzecz
I co się śni? Podwyżka cen
Aniele Pracy - stróżu mój
Jak ciężki robotnika znój
Edward Stachura, Piosenka dla robotnika rannej zmiany
Advertisement
Donos na siebie i kolegów Drukuj
Tomasz Piątek   
19.07.2010

Wysoki Sądzie (Apelacyjny)!


Uprzejmie proszę o zakazanie mojej ostatniej powieści pod tytułem Morderstwo w La Scali. Śpieszę donieść, że w książce tej znajdują się postaci, które w dużej mierze wzorowane są na osobach rzeczywiście istniejących i powszechnie znanych (przynajmniej w Europie Zachodniej). Każdy ze sporą dozą prawdopodobieństwa może w nich zidentyfikować słynną aktorkę Sophię Loren i jej męża, wielkiego producenta filmowego Carlo Pontiego. A także reżysera filmowego Michelangelo Antonioniego, jak również, do pewnego stopnia, jego żonę. Wszystkie te postaci zostały przedstawione w silnie krzywym zwierciadle, a ich negatywne cechy zostały w wielu wypadkach wyolbrzymione. Żadna z wyżej wymienionych osób nie zgłasza pretensji, ale zapewne tylko z tej przyczyny, że książka dopiero ma być przetłumaczona na włoski. A Carlo Ponti i Antonioni nie żyją. Ale czy zmarli nie mają prawa do obrony dobrego imienia (nawet, gdy pisarz im to imię zmienił)? Jeśli prawo do takiej obrony ma lokalna i przemijająca celebryteczka Weronika Rosati, to tym bardziej ma je nieśmiertelna Sophia Loren.


W imię logiki i konsekwencji proszę też o zakazanie poematu niejakiego Puszkina pod tytułem Eugeniusz Oniegin. Jak zgodnie twierdzą literaturoznawcy, pod postacią ciapowatego poety Leńskiego został opisany bohaterski poeta Kuchelbecker. Kuchelbecker też ma prawo do obrony dobrego imienia. Po co kolejne pokolenia studentów rusycystyki mają się dowiadywać, że Kuchelbecker był ciapą.


Idąc dalej, wnioskuję również o zakazanie wielotomowego cyklu powieściowego W poszukiwaniu straconego czasu Marcela Prousta. W powieści tej, w sposób wysoce niepochlebny, opisani zostali: francuski lew salonowy żydowskiego pochodzenia Charles Haas (jako Swann), esteta Robert de Montesquieu (jako baron de Charlus) i pisarz Anatol France (jako Bergotte). Montesquieu nie Montesquieu, im też się należy odrobina szacunku.


Kierując się tą samą zasadą, należy wyjąć spod prawa praktycznie całą twórczość Trumana Capote, co również Wysokiemu Sądowi poddaję pod rozwagę (proszę się nie śmiać, że używam tego ostatniego słowa).


Na koniec wnoszę także o zakazanie powieści Konrada Lewandowskiego Bo kombinerki były brutalne, w której występuje podły, agresywny i naćpany pisarz Czwartkowicz – nie wiem, o kogo chodzi, ale zdaje mi się, że skądś go znam.


Wszystkie te zakazy będą mieć błogosławiony skutek, bo zadziała tu prawo Giertycha. Ludziska znowu rzucą się na książki, jak tylko zaczniemy ich zakazywać.


Jak łatwo można się domyślić, chodzi mi o Nocnik Andrzeja Żuławskiego, zakazany wyrokiem Sądu Apelacyjnego, podobno po usilnych staraniach pana R., ojca panny W. Najwyraźniej w rodzinie R. niewydolność intelektualna jest dziedziczna i W. odziedziczyła ją po swoim rzekomo mądrym tatusiu. Przecież wymuszając na sądzie zakaz książki, pan R. zrobił Nocnikowi taką reklamę, o jakiej Żuławski mógł tylko marzyć. Cała sprawa już dawno rozeszła się po kościach, swoje zrobił czas razem z „Gazetą Wyborczą“, która stawała na rzęsach, żeby skandalem roku nie był Nocnik, tylko książka Artura Domosławskiego o Kapuścińskim. Aż tu jebut! Zakaz, cenzura, inkwizycja, indeks ksiąg zakazanych i nagle każdy chce zajrzeć do Nocnika.


Ale nie tylko dlatego oskarżam pana R. o niewydolność intelektualną. Największą niewydolnością intelektualną jest przypuszczenie, że taki zakaz w ogóle przejdzie. Literatura nie istnieje bez plotki, więc wyrok Sądu Apelacyjnego praktycznie zakazuje literatury. Narusza też zasadę wolności słowa. Byłoby o czym gadać, gdyby Żuławski nazywał rodzinę R. po imieniu – wtedy można byłoby mówić o ochronie ich imienia. Ale Żuławski tak nie robi. Nie ma więc żadnych powodów, dla których zasada wolności słowa miałaby w tym przypadku przestać działać. Wyrok Sądu Apelacyjnego jest więc bezprawny, niezgodny z Konstytucją RP i ustawodawstwem europejskim. Sąd Najwyższy będzie musiał go uchylić. A jeśli tego nie zrobi, zrobi to Strasburg. Sprawa będzie się nie tylko ciągnąć, ale także coraz bardziej cuchnąć, a zakończy się totalnym zwycięstwem Żuławskiego. Pan R. nie osiągnie więc swojego celu. Nie tylko zapewnił książce wieloletnią sądową kampanię reklamową, ale także nie uda mu się sprzątnąć Nocnika z legalnego rynku.


To tyle o niewydolności intelektualnej, zajmijmy się dla odmiany kimś mądrym. Cezary Michalski, mimo całej swojej mądrości, chyba najwyraźniej nie rozumie, że ja go lubię i przekomarzam się z nim z czystej sympatii. Dlatego w swoim felietonie reaguje na moje niewinne zaczepki w sposób, który terapeuci określają jako nadmiarowy. Michalski, jak rozumiem, ma background katolicki. W teologii katolickiej dopuszczalne są na przykład takie kwiatki: bierze się fragment z Ewangelii, w którym Jezus mówi: „Piotrze, jesteś silny, oprę na tobie naszą wspólnotę” i wmawia się ludziom, że to znaczy: „Kościołem po wiek wieków będą rządzić nieomylni papieże”. Michalski próbuje zrobić podobną sztuczkę z moim felietonem, żeby udowodnić, że ja lubię, kiedy skini biją kobiety i homoseksualistów. Gdyby był protestantem, to pewnie by wiedział, że tak nie wolno. No, ale rozumiem go, bo ja też czasem reaguję w sposób nadmiarowy. Nie, drogi Cezary, ja nie lubię, kiedy łysy bije. Lubię, kiedy ktoś ma zainteresowania polityczne i gotów jest walczyć o swoje poglądy. A że młodzi ludzie z klasy pracująco-bezrobotnej, którzy mają zainteresowania polityczne i pewną dozę odwagi, zostają prawicowymi skinami i próbują walczyć o poglądy kamieniami – to już uważam za tragiczne. 


Cezary zarzuca mi też, że moje deklaracje o tym, iż chciałbym takiego inteligentnego skinheada pobić, związać i nawrócić, są jedynie deklaracjami, a więc są plastikowe. Drogi Cezary, podczas Europride szukałem okazji, żeby wcielić moje marzenia w czyn. Był przy mnie nawet jakiś manifestant z kajdankami (niestety plastikowymi), którymi mógłbym posłużyć się w potrzebie. Niestety, polska policja z prawdziwymi kajdankami okazała się szybsza. I bardzo pozytywnie nastawiona do gejów. Mniej do skinów, którzy dostali srogie lanie (trzy karetki do nich jechały). Raz tylko była okazja – moja Hania, która niosła tęczową flagę (ja niosłem zieloną) wyszła raz za kordon, żeby schować się w cieniu. Podążyłem za nią, aby bronić damy mego serca przed ewentualnymi zagrożeniami – ale zrobiłem to z minutowym opóźnieniem. I było to opóźnienie fatalne, haniebne… Kiedy dotarłem do niej, powiedziała mi: „Właśnie jakiś gnojek próbował mi wyrwać flagę”. „Który to?!” . „Spokojnie, sama go załatwiłam”.


No a z tym Gierkiem, drogi Cezary, to zupełnie przysłowiową kulą w przysłowiowy płot, nie mówiąc już o przysłowiowej motyce na przysłowiowe słońce czy też o przysłowiowym Sprite’cie i przysłowiowym pragnieniu. 


Piszesz: „Mam tylko pytanie do Piątka w sprawie chyba mu bliższej, czy naprawdę woli twardych ideowców, jak za dawnych czasów, nie tylko wierzących, że ludzie uzależnieni od narkotyków to »degeneraci«, ale mających możliwość stanowienia prawa, wieszania za posiadanie, kamieniowania za ślad po zastrzyku, albo  –  jak za Gierka (a obawiam się, że w tej akurat dziedzinie dawne dobre czasy jeszcze nie minęły) – pakowania za kraty na kilka lat za kilka gramów?”.
Na temat tragicznego zjawiska, jakim są ci „twardzi prawicowi ideowcy” już się wypowiedziałem, dodam tylko, że nie widziałem jeszcze tak twardych skinów, żeby nie ćpali (siłą rzeczy, skoro poznawałem ich głównie w ośrodku odwykowym). A co do Gierka, to za komuny mieliśmy najliberalniejsze prawo narkotykowe. Nie można było skazać ludzi za posiadanie narkotyków. Żeby udowodnić handel, trzeba było złapać handlarza na gorącym uczynku. Jedyne, co milicja mogła zrobić, to skonfiskować narkotyki, ewentualnie pobić narkomana, ale to już bezprawnie. Pewien terapeuta Monaru powiedział: „Gdyby za komuny było takie prawo jak teraz, to ja dzisiaj nie byłbym terapeutą, tylko wydziaranym kryminalistą” (załączam link na ten temat). Te dawne dobre czasy (dobre w kwestii prawa narkotykowego) jak najbardziej minęły. Zakaz posiadania zafundowała nam demokracja. Pamiętam, jak „demokratyczna” ustawa antynarkotywa wchodziła i jak podniecał się Stanisław Tym. Brzmiało to mniej więcej: „Ach, jakie to straszne… Ach, do niedawna ktoś mógł mieć przy sobie narkotyki… I mógł powiedzieć policji, że ma, bo lubi… A teraz będzie można za to karać… Och, jak wspaniale…”. Ciekawe, co wtedy wciągał? Zapewne coś legalnego.


Ale wróćmy do Cezarego. Drogi Cezary, ja Cię bardzo lubię i szanuję. Wnosisz w polską stęchłą breję cenne etyczne rozedrganie (etycznie rozedrgana stęchła breja – mniam!). Rozumiem, że w rozedrganiu trudno być precyzyjnym. Ale spróbuj. Jeśli Ci się uda, mój podziw dla Twojego intelektualnego mistrzostwa będzie jeszcze większy.


www.tomaszpiatek.pl   

 


Felietony Tomasza Piątka publikujemy we wtorki i w piątki.  

 

Komentarze
wtret  - ci moralni protestanci   |20.07.2010 09:40:48
Nie jestem katolikiem, ale wrzucę słówko. Tomasz Piątek raz po raz insynuuje
wyższość moralną protestantów. Chwileczkę, protestanci na przykład wyrżnęli
kilka milionów Indian i tolerowali niewolnictwo Murzynów (co prawda podobnie
postępowali katolicy w Ameryce Południowej). Zatem nie przesadzałbym z tymi
peanami.
KrzysztofMazur   |20.07.2010 14:46:28
A czy jakiś kościół protestancki domagał się mordowania Indian?
wtret   |21.07.2010 21:04:04
Prawdopodobnie tak, tak jak sankcjonował segregację na Południu - wszak walka z
Czerwonymi była jednym z "rdzeni" tego społeczeństwa, a Kościoły nie
zwykły raczej stawać okoniem. A nawet jeśli nie namawiał, to wiara protestancka,
bardzo silna, czasem wręcz fanatyczna wśród pionierów jakoś nie przeszkodziła we
wdrażaniu owego "Holokaustu".
kot   |22.07.2010 07:45:40
-wtręt jest jednak różnica między katolicyzmem, a protestantyzmem. Postawa
wobec rzeczywistości! To dobry temat aby rozwinąć go filozoficzniehttp://filozofiaxxiwieku.blogspot.com/
A kolejny, ustawiający ideologie lewicy to: ,,co motywuje człowieka:
interes czy dążenie do samorealizacji?,,
kot   |20.07.2010 09:43:36
-step Cezarego nie tylko należy lubić, ale także docenić- dotychczas- kto równie
zdefiniował z imienia i nazwiska obszar polskiego kołtuństwa.
A jego
powtarzane, że znajdujemy się w stanie natury w porównaniu z Zachodem,
Tego
nigdy nie za dużo - i mało egzemplifikowania.
A że teraz zaczął pisać nie do
czytania, to już wina Sierakowskiego, który wziął go na etat, niektórym, to nie
służy.
Stan natury, to Katastrofa Smoleńska, to kolejne wskazanie na cezurę,
której nie jesteśmy jakoś w stanie przekroczyć. Obca jest nam zbiorową mądrość
, a właściwa tendencja do popadania w chaos informacyjny.
-Nie pozwala
społeczeństwu na sensowne, myślenie, zachowania, a dalej, na konstruowanie
ustrojowych form demokratycznych.
Katastrofę Smoleńską określa: że nie wolno
było schodzić poniżej wysokości decyzji.
Każda decyzja podejmowana w imieniu
innych ( bo samemu jeżeli chcecie to sobie skaczcie na główkę) ma swoją wysokość
decyzji.
Tak było w wypadku Powstania Warszawskiego, Stanu Wojennego, a w tym
wypadku łopatologicznie: sto metrów!! Reszta jest chaosem, mętną wodą,
środowiskiem korupcji politycznej, czy czegoś tam.
uzid   |20.07.2010 09:47:27
nie lubi pan kiedy lysi bija, tylko kiedy walcza za swoje poglady. a na czym ta
walka polega? czy lysy idacy na manifestacje z turbodynomenem walczy za swoje
poglady? czy lysy wprowadzajacy sie do sejmu w LPR walczy o swoje poglady? nie
to plastikowi lysi, lysy zacznie walczyc jak wyjmie kastet.

za to sam skinow
bic wiazac i nawracac lubi. nie lubi pan jak skini bija pana. faszyzm lewicowy
jest cool, prawicowy jest tragiczny.
step  - wtręt   |20.07.2010 22:26:03
wtręt: protestanci też robili złe rzeczy (jak uczy protestancka teologia,
jesteśmy ludźmi, więc z definicji jesteśmy źli). Natomiast protestanci na pewno
bardziej trzymają się Biblii niż katolicy i na pewno bardziej trzymają się
logiki (tam, gdzie logika ma zastosowanie - bo akceptacja Boga oznacza
akceptację Czynnika, który jest Ponadracjonalny, a więc z naszego punktu
widzenia czasem irracjonalny). I po 500 latach takiego myślenia i działania
efekt jest taki, że najważniejsze Kościoły protestanckie zachowują się lepiej
niż kato-kościół, a społeczeństwa protestanckie funkcjonują lepiej niż
kato-społeczeństwa.
step  - uzid   |20.07.2010 22:33:17
Na pewno lubię, kiedy ktoś walczy o swoje poglądy. Nie lubię, kiedy walczy
przemocą. I nie lubię, kiedy ma plastikowe poglądy, wyrażane za pomocą
plastikowych symboli. Nie chcę się bić i nie chcę oglądać debilnych
transparentów z Turbodymomenem. Natomiast mogę pójść ze skinem na siłownię i
pogadać np. o Dmowskim.

Ale chociaż nie chcę się bić i wolę gadać, to uważam,
że mam prawo pobić i związać kogoś, kto rzuca we mnie kamieniami. Nie jestem za
przemocą. Ale jestem za obroną konieczną. To nie geje wymyślili: chodźcie,
porzucamy sobie kamieniami w skinów. To skini wymyślili, że porzucają kamieniami
w paradę. Przylać takim - to minimum.
unknown  - jedno zlo   |21.07.2010 08:52:48
mozna udowadnianiac ze jedna religia jest mniej mordercza niz inna, tylko po co?
kot  - polskie zwijanie się do stanu natury   |21.07.2010 09:57:42
Macierewicz mówi o zbrodni smoleńskiej. Ta zbrodnia właśnie się dokonuje na
sposobie myślenia Polaków, powodując cofanie się polskiego społeczeństwa do
stanu natury.
Są aż dwa racjonalne wskazania w myśleniu o tej katastrofie
(które zamykają i ucinają wszelkie inne-nieracjonalne spekulacje): złamanie
procedury określającej rygorystycznie wysokość decyzji i drugie równie
racjonalne, że wyprawa głowy państwa została przygotowana bez zachowania
procedur bezpieczeństwa stosowanych w Zachodnim świecie, lecz jak wyprawa:
,,hura mości panowie jedziemy na grzyby, a może w stylu robimy zajazd na
Ruskich,,. Sprawę przygotowania miałby za uszami Tusk, ale jesteśmy w kraju, w
którym poziom odpowiedzialności za skutki swoich działań jest na niskim
poziomie, w którym prezydent nie wie, że jego władza podlega ograniczeniom. W
momencie gdy znajdzie się na pokładzie samolotu to pilot, a nawet stewardesa
przejmują władze i odpowiedzialność nad każdym, kto się znajduje na pokładzie
niezależnie od stanowiska. Przecież, wypisz wymaluj, tego nie wiedział, gdy był
w samolocie Jan Maria, ucieleśniony kwiat polskiej inteligencji w stanie
natury. A echo tego wydarzenia w mediach odbiło się powszechnym brakiem
zrozumienia sytuacji. Podobnie sprawę usunięcie krzyża z przed pałacu
prezydenckiego przenosi się na wysoki poziom decyzji, wówczas gdy mamy do
czynienia z poziomem(za Łagowskim) administratora pałacu.
Odchodzenie od
stanu natury, to proces nabywania świadomości ograniczeń i respektowania
kompetencji na każdym szczeblu.
Spokojny   |22.07.2010 11:47:21
Nie rozumiem czemu ze słów Jezusa nie można tego wywodzić. PRzeciez to proste
jest - Jezus jest nieomylny, nie? No więc kiedy odchodzi nie ustanawia
demokracji, nie mówi "od tej pory ustalajcie wszystko przez głosowanie"
tylko mówi "ty Piotrze masz wszystko ustalać". No więc ludzkośc
wielokrotnie w historii ćwiczyła takie namaszczanie nowego przywódcy przez
przywódcę odchodzącego i zawsze sens był taki, że ten nowy ma mieć takie same
uprawnienia jak ten stary. Jezus mówi:
teraz misie drogie w ramach biernej
agresywności chłopców wychowanych przez samotne matki z problemem w miejscu
seksu idę dać się zajebać. A ty Piotrze pilnuj trzody i masz moje uprawnienia,
tak, do Magdaleny też. Ja bym tu tylko jedną modyfikację wprowadził. Otóż
Piotrze masz moje uprawnienia pod warunkiem, że po kilku latach odwiniesz taki
sam numer Faryzeuszom, jaki ja im teraz odwijam. Na przykład możesz iść pod
pałac namiestnika i tam się zagłodzić na śmierć na ich oczach. I tak będziemy to
robić kolejno na oczach gawiedzi aż ich zajeździmy poczuciem winy i się
wycofają. Wtedy dowiedziesz, że na dobrego postawiłem konia wybierając ciebie. A
film instruktarzowy jak to się robi masz
tutaj:
http://www.youtube.com/watch?v=E37cMtCrKoA
Kowallosumaloskowala   |22.07.2010 16:15:58
Co to za czasy, że powrót cenzury w Polsce może mieć wydźwięk aż tak merkantylny
by mieć na celu zwrócenie uwagi na marną pisaninę dobrego reżysera.Cenzurze
mówię:NIE, kto chce niech to czyta.Pozostaje mieć nadzieję, że to incydent a nie
precedens.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 20.07.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »