|
Działacze katoliccy przedstawili Sejmowi morderczy projekt zmiany ustawy antyaborcyjnej. Według tego projektu, aborcja miałaby być zakazana nawet w przypadku zagrożenia życia kobiety. Sejm – głosami PiS, PSL i wielkiej części posłów dominującej partii rządzącej, PO – zamiast odrzucić ten projekt, skierował go do dalszych prac w komisjach. Do tej pory żyliśmy w kraju haniebnego „kompromisu” aborcyjnego. Okazuje się, że są rzeczy jeszcze bardziej haniebne. Okazuje się, że żyjemy w kraju, w którym życie zarodka zostało bezwzględnie zrównane z życiem kobiety. Kobietę sprowadzono do roli maszynki do rodzenia. Jej przeznaczeniem jest rodzić nawet za cenę życia.
Powiedzmy sobie od razu: Bóg nie ma nic wspólnego z tym horrorem. Katolicy powołują się na wolę Boga, ale nigdzie w Biblii Bóg nie mówi, że zarodek jest człowiekiem. Cytowany przez amerykańskich przeciwników aborcji fragment Księgi Jeremiasza (Jer 1,5): „Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię” mówi tyle, ile mówi. Mówi, że Bóg zna przyszłość. Bóg zna człowieka, zanim ten ukształtuje się w łonie matki – i zna go także, zanim jeszcze poznają się jego rodzice. To przecież wynika z Boskiej wszechwiedzy. Nie da się natomiast wywieść z tego fragmentu żadnej nauki, z której by wynikało, że zarodek już jest człowiekiem. Można równie dobrze uznać, że Bóg już zna człowieka, kiedy człowieka jeszcze nie ma, jest tylko zarodek. Hebrajskie słowo „ecor’cha” przez wszystkich tłumaczy jest tłumaczone jako „ukształtowałem”, „ukształtowany” (angielskie „formed”, łacińskie „formarem”) – a więc sugeruje raczej, że człowiek jest wtedy, kiedy mamy do czynienia z czymś skończonym, uformowanym. Oczywiście, trudno powiedzieć, kiedy zaczyna się taki uformowany człowiek, ale na pewno nie jest nim zaczynająca się dopiero rozwijać zygota. Musimy znaleźć sobie jakąś bezpieczną zdroworozsądkową granicę - a taką jest trzeci miesiąc ciąży.
Działaczami katolickimi, jak widzimy, nie kieruje Słowo Boże. Nie kieruje też nimi zdrowy rozsądek. Kieruje nimi tylko okrucieństwo i nienawiść do kobiet (w przypadku działaczy-kobiet jest to nienawiść do innych kobiet). Nienawiść do kobiet i okrucieństwo wobec słabszych – bo kobiety w naszym społeczeństwie mają pod wieloma względami słabszą pozycję. Kim jest ten, który pragnie znęcać się nad słabszymi? Dlatego uznaję, że działaczami katolickimi kieruje Szatan. Katolicy wywalczyli, za pomocą terroru psychicznego, obrzydliwy pseudokompromis. Ale to im nie wystarczyło, tym się nie zaspokoili. Żądają od nas coraz więcej i więcej. Na całkowitym zakazie aborcji się nie skończy. Jeśli rzucimy im całkowity zakaz aborcji, licząc, że tym się zapchają - to się przeliczymy. Oni szybko przełkną to, co im rzuciliśmy, strawią, nabiorą siły i zażądają zakazu skutecznej antykoncepcji. A potem zakazu rozwodów. A potem zakazu seksu przedmałżeńskiego. Sami z siebie się nie zatrzymają. Opętani przez Szatana, wierzą, że mają misję od Boga. Tą misją jest przywrócenie przed-nowoczesnej obyczajowości – w takiej wersji, jaką katolicy sobie wyobrażają (tak naprawdę, to przednowoczesna obyczajowość wcale nie była święta: dawniej było więcej nieślubnych dzieci niż teraz).
Jak mamy postępować z opętańcami, którzy żądają dla siebie coraz więcej? Na naszą miękkość nie odpowiedzą delikatnością. Im bardziej będziemy łagodni, tym więcej od nas wyszarpią. Nie liczmy na wzajemność.
Występując przeciwko pseudokompromisowi, katolicy przekroczyli ostatnią granicę. Porzucili jakiekolwiek pozory demokratycznego szacunku dla Innego. Musimy odpowiedzieć im tak, żeby to poczuli.
Przede wszystkim powinniśmy wszyscy wypisać się z Kościoła katolickiego, do którego wielu z nas formalnie należy. Powinniśmy zerwać kontakty z praktykującymi katolikami, którzy aprobują działania swojego Kościoła i katolicki projekt nowelizacji ustawy antyaborcyjnej. A przede wszystkim powinniśmy dać sygnał partii rządzącej. Podobno uzależniona od sondaży, Platforma Obywatelska ignoruje jednak to, że Polacy przesuwają się w lewo. Prawdopodobnie przed wyborami boi się konfliktu z biskupami. Powinniśmy pokazać platformerom, gdzie mamy ich kalkulacje. Powinniśmy być pod Sejmem – aby bronić polskich kobiet i polskiego państwa, nominalnie świeckiego. Dlaczego tam nie jesteśmy?
www.tomaszpiatek.pl
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...