|
„Gdzie jest linia K, co na Grochów tak pięknie szła?“ – śpiewał niegdyś uroczy zespół Transmisja. „Czym jest firma K. i kto potęgę jej zna?“ – śpiewam dla odmiany ja. Wobec firmy K. czuję się jak Józef K. czyli bezbronna ofiara. Ciekawe, że ja, który nie boję się napisać o naszym nowym prezydencie, że jest parówą, boję się podać pełną nazwę firmy K. Już to pokazuje, kto tu ma prawdziwą władzę.
Firma K. jest firmą ochroniarską. Bardzo potężną firmą ochroniarską. Ochrania nie tylko wielkie korporacje, ochrania również masę obiektów publicznych. Na przykład przystanki autobusowe. To znaczy, że cieszy się zaufaniem nie tylko wielkich korporacji, ale także polityków rządowych i lokalnych.
Ale firma K. nie zajmuje się wyłącznie prymitywnym ochroniarstwem. Firma K. ma całą filozofię. Sprzedaje „bezpieczeństwo biznesu“. A więc nadzoruje także skrzynki mailowe i połączenia internetowe, sprawdza lojalność pracowników i zabezpieczenia kas pancernych. Siłą rzeczy, musi mieć dostęp do wszystkich tajemnic instytucji, które ochrania.
A czy ktoś ochrania te instytucje przed firmą K.?
Firma K. w każdą rocznicę swojego powstania organizuje wielką imprezę najwyższej rangi, typu koncert światowego supersławnego pianisty w Teatrze Wielkim. Tyle że jest to niezwykle cichy koncert. Wiedzą o nim jedynie zaproszeni. Jest ich dużo, ale należą do ścisłej elity, i to raczej elity notabli niż celebrytów. Przychodzą wszyscy, którzy się liczą, od postaci tak przerażających jak Balcerowicz, do postaci tak tajemniczych jak Olechowski.
Na czele firmy K. również stoją postaci tajemnicze. Na przykład znajdował się wśród nich profesor Jerzy K., szef służb specjalnych podczas transformacji ustrojowej. Pewien człowiek, którego bardzo dobrze znałem, przez wiele lat współpracował blisko z firmą K. Od niego mam kilka bardziej poufnych informacji. Podobno firmę K. założyła grupa pracowników PRL-owskiego wywiadu, którzy od lat bardzo dobrze się znają i bardzo ściśle współpracują. Podobno razem zaczynali w latach 70., jako PRL-owscy agenci w Stanach Zjednoczonych. Podobno jednemu z nich wyrwało się takie stwierdzenie: „Dziecko, w 74 roku, kiedy ty się rodziłeś, my już wiedzieliśmy, że ustrój się zmieni“.
Słynny polski polityk prawicowy, Jarosław K., od lat tropi układ, który zawładnął Polską. Szuka go nawet w swoim koszu na bieliznę. Dlaczego nie poszuka go w firmie K.? A może Jarosław K. też chodzi na imprezy firmy K.?
www.tomaszpiatek.pl
Felietony Tomasza Piątka publikujemy we wtorki i w piątki.
Na podobny temat
|
@ Skrzypek Zauważ, że nawet w ...
@"Według badań zleconych prze...