NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Bezsensowni nierentowni Drukuj
Tomasz Piątek   
20.12.2011

Władze Warszawy mają problem. Żeby to jeden – chciałoby się powiedzieć. Ale ten, o którym mowa, to problem szczególnie palący. Można się spalić ze wstydu. 


Dokładnie rzecz biorąc, problem ma śródmiejski Zarząd Gospodarowania Nieruchomościami. Otóż był sobie w Śródmieściu, przy ulicy Marszałkowskiej, bar mleczny. Dla przyczyn, których najstarsi milicjanci nie pamiętają, nazywał się Prasowy. Nie serwowano w nim prasy, na szczęście, tylko tanie obiady dla „niezamożnych”, jak to ładnie określa „Gazeta Wyborcza”. Myślę, że w moim życiu przeszedłem obok tego baru chyba z tysiąc razy.


Naokoło baru mlecznego, po jednej i po drugiej stronie Marszałkowskiej, są drogie restauracje i drogie sklepy. Jasne więc było, że jego obecności nie można tolerować. W takim miejscu powinny lśnić i błyszczeć wyłącznie byty reprezentacyjne. Bar Prasowy nie był bytem reprezentacyjnym. Samym swoim istnieniem zdradzał nietolerowalny horror: obecność „niezamożnych” w okolicy. A jeśli wgłębić się w samo filozoficzne sedno problemu, to sprzedawanie kopytek za trzy złote jest zapewne mniej rentowne niż sprzedawanie sushi za trzysta. Rentowność jest jedyną sensownością naszych czasów, w każdym razie jedyną dozwoloną. Od razu więc widać, że istnienie Baru Prasowego było bezsensowne. Bezsensowne jest karmienie potrzebujących i głodnych. Potrzebujący i głodni są bezsensowni, gdyż mniej rentowni.


Z tym skandalem trzeba było skończyć, prędzej czy później. Gdy osoba, która prowadziła bar, przeszła na emeryturę, miasto podjęło decyzję o zamknięciu baru. O dalszych losach lokalu ma zadecydować przetarg. W wyniku przetargu zostanie wyłoniony zwycięski pomysł na zagospodarowanie lokalu, zapewne najbardziej sensowny, a więc rentowny. Protesty okolicznych mieszkańców zlekceważono jako bezsensowne, z tej prostej przyczyny, że sami protestujący byli bezsensowni, bo nierentowni.


Niestety, doszło do zawstydzającego wydarzenia. Grupa osób, podobno młodych, a więc podwójnie podejrzanych, włamała się do zamkniętego baru i zaczęła w nim - ostentacyjnie bezsensownie i nierentownie - robić fasolę po bretońsku, jak również kaszę, placki i zupę. I nie tylko to wszystko ugotowali, ale jeszcze karmili tym przechodniów. Przyjechał do nich Zarząd Gospodarowania Nieruchomościami i prosił, żeby przestali. A oni dalej karmili. Przyjechały trzy radiowozy policji i też prosiły o zaprzestanie. A oni dalej karmili i karmili. I jakoś wszystkim zaczęło się robić wstyd. Wstyd za miasto i za kraj, w którym żyjemy. Być może, jeśli prowadzi się jakąś bezsensowną działalność wystarczająco długo i uparcie, to staje się ona sensowna. W tym przypadku tak było: z każdym kolejnym plackiem karmienie ludzi okazywało się coraz bardziej sensowne, a coraz większym bezsensem okazywała się polityka miasta, coraz większym bezsensem okazywało się odbieranie ludziom tanich obiadów i proponowanie im w zamian kolejnego sushi-baru czy niby-włoskiej restauracji.


Bezsens, że tak powiem, nabrzmiał po stronie władz. I teraz władze muszą uporać się z tym problemem. Muszą wziąć się za bary z barem. Proponuję ogłosić, że mamy do czynienia z perfidną akcją niemieckich anarchistów i międzynarodowego lewactwa, które pod przykrywką smacznej i taniej kuchni rozsiewa zgubne idee. Na Bar Prasowy należy napuścić TVN i kiboli: już oni im wybiją z głowy fasolę po bretońsku. Samą fasolę należy również zlustrować: jej nazwa wskazuje na niepolskie pochodzenie, a kolor sosu jest podejrzanie czerwonawy. To samo z plackami: placek, jak sama nazwa wskazuje, to zdrobnienie od słowa plac, a ten plac to zapewne Plac Czerwony. Zamiast fasoli i placków będą bitki. Polskie-kibolskie.


A tak na serio: kilka lat temu w Paryżu odbyła się wystawa prezentująca polską kulturę. Pamiętam dobrze, bo sam brałem w niej udział jako jeden z eksponatów. Siedziałem na jakiejś sali pełnej ludzi i musiałem odpowiadać na pytania (niestety, bycie pisarzem w przestrzeni publicznej sprowadza się głównie do tego, czy to we Francji, czy w Polsce). Jednym z hitów wystawy było zainstalowanie polskiego baru mlecznego nad Sekwaną – razem z polskimi, baro-mlecznymi cenami. Widząc te ceny, Francuzi szaleli, dostawali jakiegoś amoku obżerania się. Nie mogli uwierzyć, że w Polsce można zjeść przyzwoity obiad za tak niską cenę.
Teraz, gdybyśmy mieli znowu urządzić taką wystawę, trzeba byłoby dołączyć do niej bar mleczny w stanie likwidacji. Z drzwiami zamkniętymi na kłódkę i z oknami zalepionymi gazetami. Byłby to eksponat mówiący o wielkich i wspaniałych zmianach, jakie zaszły w naszym kraju. W kraju, w którym odkryto, że ludzie głodni i potrzebujący są bezsensowni.


www.tomaszpiatek.pl  

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
okoń   |20.12.2011 17:56:28
Pan ma awersję do rentowności. Dobre jest głównie to co nierentowne. Czy może
Pan sobie wyobrazić, że rentowne jest to na co ludzie CHCĄ płacić? A nierentowne
jest to do czego ktoś MUSI dopłacić? Owszem głodnych warto nakarmić, ale
niekoniecznie trzeba to robić tam gdzie jeszcze można zarobić pieniądzę, które
można przeznaczyć na jeszcze więcej dopłat dla biednych. Tak jak niekoniecznie
Krytyka musi mieć lokal w najbardziej wypasionym punkcie miasta.
okoń   |20.12.2011 18:13:38
Niesamowite to zdarzenie, że mowa jest o biednych, których warto nakarmić a
klientami i obrońcami baru okazali się młodzi zdolni z dużego miasta, których
stać na rozdanie kilkuset posiłków.
veine   |20.12.2011 18:23:03
Biedni powinni płacić podatek od biedy, a nie tak, że za darmo sobie biedują!
Smith  - nierentowni są renciści bo renta nierentowna jest   |20.12.2011 18:38:10
"To samo z plackami: placek, jak sama nazwa wskazuje…"
Placek to brat
Jacka a, że bliźniak to nie pamiętam, który z nich zasłynął prospołecznym
"spiepszaj dziadu" i patriotycznym wskrzeszeniem dekretu Bieruta.
kot w gołębniku  - rentowność…   |20.12.2011 19:38:40
Gdybym był szefem redaktora Piątka to w ramach walki z rentownością nakazałbym
mu od teraz pisanie wszystkich tekstów za darmo. No przecież trzeba być
konsekwentnym…
Filkower   |20.12.2011 22:17:58
Oczywiście Okoniu. Co mają tacy biedni robić w centrum, które można przecież
wynając drożej bogatym. Niektórzy biedni, choć to na szczęście stan przejściowy,
mają czelność w takim eleganckim centrum mieszkać, albo choćby tylko chodzić. A
jak chce im się zjeść w barze, to nie jadą na peryferia, gdzie ewentualnie
możnaby dla nich urządzić garkuchnię, tylko bezczelnie chcą jeść w ślicznym
centrum. A fe. A to za co ludzie nie chcą zapłacić jest oczywiście zupełnie
zbędne, takie weźmy na to przytułki, mieszkania komunalne.
kwadrat   |20.12.2011 22:27:56
Nie prościej było przejąć interes od kobiety która go prowadziła przez 17 lat i
zechciała przejść na emeryturę niż teraz robić niemerytoryczne akcje?
radamisto  - jakie to zabawne   |21.12.2011 00:02:47
Nieoceniona TVN poradziła sobie inaczej. Obśmiała "pierogową
rewolucję"..haha, jakie to zabawne. Pan z ZGN się wykpił, zwalając winę na
najemcę, a pani z policji uprzejmie i fachowo poinformowała, że za złamanie
kłódki grozi kara do 5 lat więzienia
ToMo  - jak nie mają na chleb…   |21.12.2011 09:44:24
…niech jedzą ciastka
eurypides77   |21.12.2011 10:20:39
Pan Piątek to jednak jest zbyt duży optymista. Moim zdaniem w tym miejscu nie
powstanie żadna restauracja, a kolejny oddział banku. Albo ciucholand. Bank i
ciucholand to jedyne dwa typy działalności które w Warszawie się opłacają.
Michał Gauza   |21.12.2011 10:31:33
Drogi Panie Okoń,
rozumiem, że o biednych mogą wyłącznie troszczyć się biedni;
o studentów studenci; o imigrantów imigranci, a o osoby niepełnosprawne osoby
niepełnosprawne?
Biada głuchoniemym, dzieciom i ewentualnie rybom.
Wyjątkiem
także pracownicy, oni nie mogą (nie powinni) troszczyć się nawet o siebie, bo
najlepiej o wszystko zatroszczy się szef.
Oczywiście, to co Jan myśli o
Piotrku, świadczy bardziej o Janie, niż o Piotrku, a myśl ta każe uporczywie
glapić się w portfel - własny, mój, ja, z moich podatków, innym wara, precz!
okoń   |21.12.2011 12:56:54
Ufam, że młodzi zdolni poświęcą się pomocy biednym i będą prowadzić lokal w
zastępstwie Pani, która poszła na emeryturę. Jak też dalej zechcą wydawać
posiłki. Coś jednak mi podpowiada, że była okazja do odlotowej imprezki z dawką
dreszczyku przy przecinaniu kłódeczki. W imię biednych oczywiście. Jak w imię
biednych można sobie salonować na Nowym Świecie.
okoń   |21.12.2011 13:13:54
Filkowerze, a którym biednym dasz mieszkanie komunalne w centrum Warszawy?
Wszystkim? To ja tylko przyklasnę i zapisuję się do komunistów. Jednak dasz je
tylko niektórym. Którym więc? Może tym najbiedniejszym? A ten kto ciut bogatszy,
bo dobrał sobie pół etatu przy myciu staruszka, się nie załapie i dojeżdżać
będzie musiał z Pruszkowa na tą zupkę w centrum Warszawy.

Nie wypowiadałem się
przeciwko dopłatom, tylko stwierdziłem prostą rzecz, że dopłaca się z tego co
weźmiemy podatkami z rentownego rynku.
Filkower   |21.12.2011 21:55:58
Okoniu, jeśli dobrze zrozumiałem to autor pisał nie o dopłacaniu do
czegokolwiek, ale o tym, że miasto jako dość szególny właściciel lokali
użytkowych przy gospodarowaniu nimi nie musi kierować się maksymalizacją zysku.
Bo i celem wspólnoty samorządowej nie jest zarabianie tylko zaspokajanie potrzeb
mieszkańców. Tak się składa, że przynajmniej na razie w centrum miasta bywają
(mieszkają, spacerują, błądzą, pracują) ludzie o niszych zarobkach, dla których
tania jadłodajnia jest po prostu ważnym miejsce zaspokajania podstawowych
potrzeb. Miasto powinno mieć to na uwadze i wspierać takie miejsca bo są
potrzebne. Nam są potrzebne, czyli wspólnocie.

Nie jestem idiotą, a nawet nie
jestem komunistą. Pewnie za mojego życia żadne miasto w Polsce nie zapewni
mieszkań potrzebującym, co nie znaczy, że należy bezwzględnie komercjalizować
centra miast. Uwierz chłopie, fajnie jest mieszkać pośród różnych ludzi, także
tych, którzy na wolnym rynku nie mogą wynająć/kupić chaty i potrzebują pomocy
innych, wspólnoty, samorządu. Centrum miasta (Warszawy, Wrocławia, Krakowa) to
nie towar, ale wspólna przestrzeń, gdzie z powodzeniem mogą spotykać się
(mieszkać, uczyć i jeść placki) ludzie o różnym statusie majątkowym. Uwierz to
nie jest żaden komunizm. To w ogóle nie jest żaden izm.
A_kuku  - Ja czegoś nie rozumiem   |21.12.2011 22:56:44
Ja nie rozumiem jak do tej pory działał ten bar? Czy miasto dopłacało do lokalu,
mediów lub dotowało posiłki albo ustalało ceny dumpingowe?

Jeżeli poprzedni
właściciel prowadził var 17 lat bez takie pomocy, to domyślam się, że miasto
jest zwyczajnie pazerne i chce zarobić więcej. Nieprawdaż?
okoń   |22.12.2011 07:56:14
A co jest w tym centrum miasta? Poczucie godności, dlatego też biedni powinni
mieć tam swoich reprezentantów, żeby w tym poczuciu symbolicznie partycypować?
Klimat zdrowy, który bogacze chciwie zagarniają? Gdzie też takie bary są? Na
blokowiskach nie widziałem żadnego. Bo biedni po prostu jedzą w domu. A zyski
owszem zwiększać warto, bo im zysków więcej, tym więcej będzie z nich korzystać
bezpośrednio na rynku i tym więcej będzie ich na zaspakajanie potrzeb poza
rynkiem.
planetar  - @ okoń   |22.12.2011 23:28:46
Tu nie chodzi o to, co jest w tym centrum miasta, ale raczej do czego miasto
dąży, żeby tam nie było.
Gentryfikacji ciąg dalszy.
okoń   |23.12.2011 00:22:04
Zmiana jest elementem życia w mieście. Miasto się przetasowuje, musi też jakieś
remonty robić, żeby się nie zapadło. Można oczywiście chodzić po puszczy i
podtrzymywać pnie, żeby spróchniałe nie padały i przygniatały krzewy, kwiatki i
żuczki, żeby ekosystem się nie zaburzył. Można też uznać, że jest to normalne
życie puszczy, że pnie padają z hukiem.
Jasiek  - Równaj z ziemią   |23.12.2011 22:29:22
Miły Panie T. P.
Jest taka metoda równania z ziemią dzielnic nędzy w Kalkucie,
czy faveli w w Brazylii. To właśnie próbowano zrobić z
"Prasowym"
Niezamożni jakoś nie pasują do obrazu polskiego kapitalizmu.
Żyć wolno wyłącznie zamożnym. Pan się musi tego nauczyć i nie zawracać ludziom
głowy jakimiś pomysłami za zaspokojenie głodu niezamożnych. To mogło uchodzić na
sucho jakiemuś Kuroniowi, który mieszał zupkę dla ubogich.
Czy Pan nie wie, dla
kogo jest w Polsce pogoda? Wszystkim innym woda może się lać bezkarnie za
kołnierz. Do czasu.
pawos  - re:   |24.12.2011 00:26:37
Streściłbym tak sposób myślenia rentownościowców takich jak okon:

Tak
pozbądźmy się biednych najlepiej wywieźmy ich do ładnego getta tak byśmy mogli
finansować ich egzystencje w owym getcie.

Używajmy przy tym słów zmiana,
ruch, mobilność jako kluczy dających nam prawo do wszystkiego, bo jesteśmy
lepsi. Przecież jesteśmy lepiej wykształceni i do nas państwo nie dopłaca, ba to
my dopłacamy do państwa.

My dopłacamy do nich to możemy w końcu no nie?
Przecież to nie nasza wina, że oni nie chcą?
okoń   |24.12.2011 11:22:25
A może streść tak : jestem biedny i widzę, że plany jakie proponuje współczesna
lewica, nie służą biednym tylko konserwują średniaków dając im przywileje.
Biedni za studia płacą, mobilni mają je za darmo. Biedni jedzą w domu, a
studenci warszawskich uczelni bezpłatnch chcą kultowych barów mlecznych
dopłacanych przez miasto. Biedni pracują na drugim końcu miasta, a nie w
biurowcach centrum miasta i pędzą sie przespać do domu, a nie wskakiwać sobie na
lunch w mlecznym.
Spokojny   |24.12.2011 12:16:12
No jest warstwa faktu i warstwa symbolu. W warstwie faktu to ja parę razy
zjadłem coś w Prasowym niedawno i z tego co się dało zauważyć, to faktycznie
raczej stołowali się tam starsi ludzie na bogaczy nie wyglądający. Ale widziało
się i studentów i takich jak ja zabłąkanych przechodniów, czasem przejezdny się
trafił z innego miasta. Generalnie jednak większość stanowili ludzie w wieku
emerytalnym i to było od razu widoczne. W tamtej okolicy po zamknięciu tego
miejsca nie będzie żadnego innego gdzie taka klientela mogłaby trafić, a jest to
grupa ludzi która gęsto ten rejon zamieszkuje. Jest to trochę paradoks, ale w
Warszawie właśnie w tych miejscach gdzie czynsz za lokale użytkowe jest
najwyższy mieszka mnóstwo ludzi o niskich dochodach. Przydałoby się, żeby oprócz
luksusowych sklepów, banków i ciabatek mieli gdzie pójść.
Ale jest i
symboliczna warstwa. Bo chodzi o to, jak planować miasto. Organizacją bazaru
kieruje wolny rynek. Kto na bazarze źle handluje, traci budę i idzie pracować
najemnie, albo przenosi się na ręczniak i z kradzionymi zegarkami w łapie stoi.
Czy miasto ma być tym samym co bazar i wedle takich samych reguł ma się
samoorganizować w nim obrót lokalami, czy powinny też inne czynniki o tym
decydować? Miasto od początku odkąd istnieją na świecie miasta było organizowane
w ten sposób, że była część którą regulował wolny rynek i była część
infrastrukturalna którą regulował ten co miastem rządził. Nigdy w historii
świata nie było tak, że o tym kto w jakim rejonie miasta jakie usługi i handel
prowadzi decydował li tylko i wyłącznie mechanizm podaży/popytu. Na miasto w
odróżnieniu od bazaru trzeba mieć pomysł. Fajnie, że może powstać kolejny bank
albo punkt sieci komórkowej, ale tam jest już w tym ciągu naprawdę sporo banków
i komórek. A bar mleczny by się przydał. Ciekawe, ile by można było wziać za
grunt na którym stoi zamek w Malborku. Czy gdyby tam postawić luksusowy
biurowiec to nie zarobiłby więcej? Ostrożnie z tym przeliczaniem wszystkiego na
kasę. Ci co to robią oby nie zostali kiedyś sami kupieni albo sprzedani po
uznaniu za nierentownych.
okoń   |24.12.2011 14:44:33
Nie wypowiadałem się przeciwko publicznej infrastrukturze, jak i za tym, żeby
biednych, którzy wypadną z bazaru gryzły psy bezdomne. Jednak jest tak, że
infrastruktura jest publiczna a nie mieszkańcy miasta. Nie widzę powodu, żeby
dotować ludzi w centrum stolicy. Byłem uznany za nierentownego i dostałem kopa
jak i rentownego, takie jest życie. Jednak nie rościłem do tego żeby
dofinansowywano mnie w centrum miasta. Widać niektórzy za długo byli uznani
tylko za rentownych.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 20.12.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.00971 Seconds