Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Argentina, te quiero Drukuj
Tomasz Piątek   
28.06.2010

Panowie! I panie jak najbardziej też (przez okno widzę boisko szkolne i dziewczyny, które na nim grają rewelacyjnie w piłkę, za czasów mojego dzieciństwa rzecz prawie niemożliwa). No więc panie i panowie, trzeciego lipca w ćwierćfinale Mistrzostw Świata odbędzie się finał. Mecze, które nastąpią później, będą już raczej czystą formalnością. Bo trzeciego lipca Argentyna spotka się z Niemcami.


My w Polsce o Argentynie nie wiemy nic. Kiedy rozmawiam z ludźmi o Argentynie, zawsze pytają: ale te, no te, tekturowe miasta nędzy w dżungli? Argentyna myli im się z Brazylią. Nie wiedzą, że na początku XX wieku Argentyna była najbogatszym krajem świata i przez następne 50 lat była w pierwszej siódemce - dopóki Amerykanie i ich ludzie nie zrujnowali argentyńskiej gospodarki poprzez naciski, bojkoty, pucze, wreszcie wymuszone reformy “liberalne”, czyli neoliberalne. Te reformy przeprowadzone zostały skrajnie NIE-liberalnymi metodami (przemoc, mord i tortury) przez bandycką juntę. Następujące później coraz to nowe “liberalne” szaleństwa doprowadziły w końcu do wielkiego argentyńskiego kryzysu z przełomu wieków. Wszyscy pamiętamy to z telewizji: tłumy oblegające banki, próbujące rozłupać ich budynki na miazgę zwykłymi młotkami… 


Nic dziwnego, że Argentyna kojarzy nam się z biedą i niestabilnością. Tymczasem ten niezwykły naród, nazywany Skandynawami Ameryki Łacińskiej, znowu podniósł się z klęczek. Tłum, który widać na ulicach Buenos Aires, jest może trochę gorzej ubrany niż w centrum Warszawy, może jeździ trochę gorszymi samochodami i na gorszej benzynie. Natomiast żyje o wiele lepiej. Miałem tam wrażenie, że zamiast wydawać pieniądze na głupoty typu nowy samochód i nowe ciuchy, Argentyńczycy wydają na życie. Na dobre życie. Na mięso, wino, kino, tango i książki. 


Wino mnie nie dotyczy, tango też nie, ale mięso mają najlepsze na świecie, a filmy też robią dobre. Jeśli chodzi o książki, to księgarni jest mnóstwo, są ogromne (jeden teatr rewiowy został przerobiony na megaksięgarnię) i księgarz wystawia na witrynie swoje ulubione książki. A nie te, które nakazuje mu wystawiać kontrakt marketingowy. Kiedy byłem w Buenos, trwała akurat Noc Muzeów. W Warszawie mówiono o sukcesie, bo muzea odwiedziło 20 tysięcy osób. W Buenos Aires pół miliona (proporcje: Warszawa z przyległościami to minimum 3 miliony mieszkańców, Buenos 12 milionów, czyli gdyby było proporcjonalnie, w Warszawie powinno być 62,5 tysięcy). Tej nocy zagrodzono ulice, wstrzymano ruch samochodowy. Pod każdym muzeum ustawiły się orkiestry grające tango. A ludzie – zaczęli tańczyć. Całe miasto tańczyło tango na ulicach. 


Oczywiście, na tym pięknym obrazie są rysy. Taksówkarz pokazał nam niesamowity, spontanicznie stworzony przez ludzi pomnik ofiar rozstrzelanych przez neoliberałów. Był to obrys gigantycznego ludzkiego ciała na ziemi, wypełniony czymś w rodzaju kamieni nagrobnych. Taksówkarz nam to pokazał, a potem okradł nas haniebnie, wydając nam z resztą fałszywy banknot. Ale i tak podziwiam jego tupet: banknot był zrobiony ołówkiem. 


No, ale to przynajmniej było zrozumiałe, jak każda nieuczciwość. Nie mogłem natomiast zrozumieć, dlaczego przy każdej wymianie pieniędzy w kantorze muszę okazywać paszport, dawać go do skopiowania, podpisywać oświadczenie i tak dalej. Było to w sumie mało uciążliwe, bo Argentyńczycy są przyjaźni, gościnni i szybcy, ale dziwnie wyglądało. Jeszcze dziwniej wyglądało, kiedy przeczytałem w argentyńskiej gazecie, że rząd chce ograniczyć i kontrolować elektroniczne przekazy pieniężne. A potem pani ambasador RP w Buenos Aires (której bardzo dziękuję za miłe przyjęcie) uświadomiła mi, że Argentyna swojego wspaniałego mięsa nie chce eksportować! Eksportuje pewną, ograniczoną kwotę do Europy, ale poza tym nie życzy sobie, aby argentyńskie mięso trafiało na światowy rynek. Dlaczego? Bo wtedy jego cena wzrośnie (zwiększy się popyt), a jakość spadnie (dostosuje się do nędznych światowych standardów). A dobre mięso dla każdego to rzecz w Argentynie tak święta, jak w Polsce zrobić powstanie i przegrać.
Wtedy zacząłem coś rozumieć. Moja tłumaczka Barbara później wyjaśniła mi jeszcze, że tuż przed tym wielkim argentyńskim kryzysem było tak neoliberalnie, że aż wszystko w sklepach – ach, proszę sobie wyobrazić – było chińskie. “No i nic dziwnego, że to się wywróciło” – powiedziała patrząc na mnie znacząco. “Aha”, odpowiedziałem patrząc na nią zmieszany. “A teraz zrobiliśmy coś dokładnie odwrotnego niż cały świat – ona dodała - zrobiliśmy coś odwrotnego, niż zaleca Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Ograniczamy nie tylko import, ale nawet eksport. I proszę, nagle ludzie, którzy nie mieli pracy, mają pracę. A produkty krajowe wcale nie okazały się zabójczo droższe od chińskich”.


Nie wiedziałem, co jej powiedzieć, bo brzmiało to dla mnie jak baśń o fioletowych orangutanach wydzielających płynną platynę przez specjalny gruczoł na czubku głowy. No bo czy można się – zdeglobalizować? Czy globalizacja jest procesem odwracalnym? I czy dobrze jest go odwracać? No bo przecież otwarty umysł, otwarty świat, granice precz, jeden świat, w którym wszystko się wymiesza i wyrówna… 


Tym bardziej przecież, że światowe i polskie autorytety opisują nam Argentynę zupełnie inaczej. Odkąd Argentyna się zdeglobalizowała Międzynarodowy Fundusz Walutowy ostrzega przed inwestycjami w tym kraju, uznając go za najbardziej narażony na kryzys. Ciekawe, że takie ostrzeżenia pojawiają się po tym, jak Argentyna się zdeglobalizowała i uniezależniła od szalonych światowych giełd kryzysotwórczych. I ciekawe, że nikt w światłym neoliberalnym MFW nie wspomina o tym, że to światłe neoliberalne wskazówki (i światłe neoliberalne tortury) zniszczyły dobrobyt Argentyny. Ale jeśli czytać Macieja Stasińskiego z “GW”, to głównym nieszczęściem Ameryki Łacińskiej są lewicowi partyzanci i populiści uprawiający nieodpowiedzialne rozdawnictwo wbrew światłym neoliberalnym wskazówkom MFW. A nawet człowiek tak obyty w świecie jak Cezary Michalski nazywa dyktatorem Juana Domingo Perona. Człowieka, który został dwukrotnie demokratycznie wybrany na prezydenta (dzięki swojej pro-związkowej polityce). A obalony został przez zamach stanu i niedemokratyczną juntę, która wprowadziła antyzwiązkowy tortur-liberalizm i była powszechnie znienawidzona.


No i komu tu wierzyć? Panowie ekonomiści i publicyści są tacy mądrzy, tacy liberalnie autorytarni, przepraszam, chciałem powiedzieć, autorytatywni… Jeśli przeczytają ten felieton, to odsądzą mnie od czci i wiary. Albo zasypią wspaniałymi “zdroworozsądkowymi” argumentami, z których będzie wynikać, że kryzys wywołał nie neoliberalizm, tylko niedostateczna ilość neoliberalizmu. Ale ja chyba jednak wierzę Barbarze, która jest Argentynką.


Niedawno dostałem od niej takie maile. Pierwszy: 


pare lat temu przypatrywalam sie polsce i myslalam ze idziecie naszymi sladami opóznieni o dwa lata. tzn., wiedzialam co u was bedzie dwa lata pózniej, bo to juz bylo u nas. obecnie, to nie jest tak proste, ale tez bolesne, szczególnie, bo nie rozumiem dlaczego tak strasznie -i jedynie- stawiacie na liberalizm. 


w europie kryzys, ok, ale nie ma zadnego „swiezego” glosu, nikt nie mówi ze jest jakies inne wyjscie, ze mozna jakos inaczej…  biedna europa!, patrzcie na nas!, bo jesli my moglismy i kryzys nas nawet nie musnal, no to chyba mozna wyjsc jakojs inaczej, a nie koniecznie „a la obama”.


argentyna, i nie tylko, postawila na wlasne sily, i wyszlo na dobre!, rosniemy jak na drozdzach, nieustannie poprawiaja sie wskazniki produkcyjne, coraz mniej biedy, coraz bardziej wyrównuje sie sharing… no to mozna, prawda?zycze wam z calego serca zeby polska nareszcie znalazla siebie, nie patrzac w jakies lusterka amerykanskie, niemieckie, ani nawet argentynskie!


Drugi: 


a co do mistrzostwa, z jednej strony dobrze by bylo zeby wygrala argentyna, bo to byloby korzystne dla rzadu (podnosi samopoczucie spoleczne), a ja jestem pro-cristina; ale z drugiej strony, osobiscie nie cierpie nadetego maradony, a gdyby argentyna byla mistrzem, no to juz bedzie nie do wytrzymania!


No cóż, Maradona rzeczywiście jest zarazem narodową dumą i wstydem Argentyny. Obiecał, że jeśli Argentyna wygra w mistrzostwach, on obiegnie nago Obelisk. Obelisk to wielka biała kamienna iglica, wznosząca się w centrum Buenos Aires. Jest to święte miejsce, w którym po raz pierwszy podniesiono biało-niebiesko-słoneczną flagę argentyńską. Ale myślę, że Obelisk wytrzyma widok nagiego Maradony. W końcu wiele już widział. W Światowy Dzień Walki z AIDS Argentyńczycy nakładają na Obelisk ogromną prezerwatywę (wyobraźmy sobie coś takiego w światłej neoliberalnej Polsce).


Ja kibicuję Argentynie. Pod każdym względem, nie tylko piłkarskim. I myślę, że moglibyśmy rozważyć jej doświadczenie. Nie my Polska (bo nie chcę, żebyśmy się oddzielili od Europy), ale my Europa (bo otwierając rynek na chińskie produkty, wspieramy niewolnictwo w Chinach i bezrobocie/niskie płace w Europie).


Naprzód Albicelestes!

 

 

Felietony Tomasza Piątka publikujemy we wtorki i w piątki. 


www.tomaszpiatek.pl

 

Komentarze
Dodaj nowy
Thome  - Piernik, wiatrak i wołowina.   |29.06.2010 00:17:18
MY ograniczamy import, a nawet eksport. MY się deglobalizujemy. I MY nie
stosujemy rad MFW (tak "liberalnego", jak - nie przymierzając - Pierwszy
Drukarz Świata, czyli Bernanke). Nie np. producenci wołowiny, ale tajemniczy
MY:)

Warto jednak, zamiast przeżywać ekscytację opowieścią o
"neoliberalnych zbrodniach" spojrzeć na kryzys argentyński pod kątem
polityki monetarnej czy konstrukcji finansów publicznych Argentyny tuż przed
kryzysem. Wtedy można np. zrozumieć, że pisanie o Peronie jako o "człowieku,
który został dwukrotnie demokratycznie wybrany na prezydenta dzięki swojej
pro-związkowej polityce" jest tak samo wzruszające, jak pisanie, że Hugo
Chavez wyssał poczucie sprawiedliwości z mlekiem matki.
kot   |29.06.2010 06:19:37
Piątek wyspany, nie wyspany, genialny.
Nowa forma. Chwała Krytyce za stworzenie
tej możliwości.
Zamorano  - VAMOS !   |29.06.2010 13:32:32
Vamos, vamos Argentina,
vamos, vamos a ganar,
que esta barra quilombera,
no te
deja, no te deja de alentar.

Warto przypomnieć, że Cesar Luis Menotti,
selekcjoner Argentyny, po zdobyciu mistrzostwa świata w 1978 nie podał Videli
ręki! No i Polak Argentyńczyk dwa bratanki w sensie Raul Lozano, Daniel
Castellani te sprawy;) No bardzo fajne powiedzonko Borgesa o tym, że Raj jest
biblioteką:)
wtret  - A propos Chin   |29.06.2010 14:29:06
Lewica, z którą zresztą bardzo sympatyzuję, jednak powinna uznać, że chiński
kapitalizm wyciąga miliony ludzi z biedy. Zapewne mógłby mieć mniej brutalny, a
brak demokracji w takim kolosie jest bardzo niepokojący, ale to chińskiemu
kapitalizmowi trzeba zapisać na plus. I w ogóle kapitalizmowi - choć może on
mieć on różne odcienie na spektrum socjal-liberal - zawdzięczamy
bezprecedensowy
wzrost na przestrzeni ostatnich dwustu lat.
kot   |29.06.2010 15:01:09
vtret,-pomieszanie pojęć!
Chiny mają ustrój socjalistyczny- tak jak
Szwecja
(choć nie demokratyczny tak jak Szwecja) i posługują się kapitalizmem
(jak na
razie), a nie odwrotnie.
wtret   |29.06.2010 16:03:56
kot - z całym szacunkiem, to Ty mieszasz pojęcia
ChRL ma ustrój POLITYCZNY
autorytarny. Ustrój gospodarczy to kapitalizm państwowy, do Szwedzkiego socjalu,
w którym ogromny wpływ mają związki zawodowe w ogóle nie ma co porównywać.
Szwecja to mimo wszystko jeszcze kapitalizm, choć bardzo socjalny. Retoryka i
panująca ideologia w Chinach to wciąż komunizm.
Spokojny   |29.06.2010 15:22:41
>>Nie mogłem natomiast zrozumieć, dlaczego przy każdej wymianie pieniędzy w
kantorze muszę okazywać paszport, dawać go do skopiowania, podpisywać
oświadczenie i tak dalej. Było to w sumie mało uciążliwe, bo Argentyńczycy są
przyjaźni, gościnni i szybcy, ale dziwnie wyglądało. Jeszcze dziwniej wyglądało,
kiedy przeczytałem w argentyńskiej gazecie, że rząd chce ograniczyć i
kontrolować elektroniczne przekazy pieniężne.

ano właśnie :) Bo podstawową
sprawą nie jest to, jak wysokie będą podatki, ani jak zaawansowany lub
ograniczony będzie socjal. Nie ma tez znaczenia do kogo należą środki produkcji
przedmiotów i usług. Znaczenie ma coś kompletnie innego - jak jest skonstruowana
jednostka logiczna, za pomocą której uczestnicy rozliczają się między sobą.
Czyli pieniądz. Jak to się dzieje, że on się w gospodarce w ogóle pojawia, na
jakich zasadach to jest, czy jest wymienialny na jednostki logiczne innych
systemów czy nie, czy można go namnażać drogą samych tylko operacji logicznych
na nim, bez dostarczania jakichkolwiek realnych dóbr i usług czy nie można itd.


Cd.
Spokojny   |29.06.2010 15:30:27
Każda operacja logiczna na pieniądzu prowadząca do zwiększenia własnej siły
nabywczej bez dostarczenia realnego produktu lub usługi jest w istocie kradzieżą
dokonaną kosztem osób, które realnych dóbr i usług dostarczają. Jeśli można
wytwarzać wartość nabywczą przez samą operację logiczną na jednostce
rozliczeniowej wywołując operacyjny przyrost jej ilości, prowadzi to do
sytuacji, w której osoby nie robiące tego stają się sztucznie , wirtualnie
zadłużone w stosunku do tych, które to robią. Dlatego w sprawiedliwym systemie
pewne operacje logiczne na pieniądzu powinny być uniemożliwone. Na przykład
niemożliwy powinien być swobodny obrót pieniędzmi różnych systemów prowadzący do
spekulowania nimi. Niemożliwe powinno być także pożyczanie na tzw.
procent.

Cd.
Spokojny   |29.06.2010 15:34:59
Człowiek nalewający piwo w barze w Warszawie przez 8 godzin dziennie zarabia
trzykrotnie mniej niz człowiek nalewający piwo w barze przez 8 godzin dziennie w
Londynie. Obaj nalewają takie samo piwo, to piwo tyle samo kosztuje, obaj
pracują na czarno, czyli bez jakiegokolwiek podatku, nalewają je do takich
samych szklanek i nalewają go tyle samo. Różnica ceny ich pracy trafia do
kieszeni tego, kto spekulacyjnie wymienia funty na złotówki sztucznie
wytwarzając różnicę wartości ich pracy. Swobodna wymiana pieniądza -
podstawowego nośnika informacynego w systemie - pomiędzy różnymi obiegami
gospodarczymi to taki sam przejaw wolności, jak swobodna wymiana wszelkich
płynów ustrojowych między przechodniami na ulicy. Prowadzi też do takich samych
skutków. Niektórzy przeżyją.
wtret  - Spokojny, szacun   |29.06.2010 19:32:23
Bardzo interesująca i zabawna wypowiedź :) A propos pieniądza, korzystasz z
jakichś wiarygodnych rozpraw ekonomicznych?
El Diablo  - A co z nazistami…   |29.06.2010 16:14:05
…,których Peron sprowadził do Argentyny po wojnie, żeby budowali silną
gospodarkę. Panie Tomaszu nie uwiarygadniają go oni jako ikony
alterglobalistycznej lewicy. No chyba, że narodowy socjalizm uznany zostanie za
lewicę. Luterski, popędliwy charakter Piątka źle służy wiarygodności jego
tekstów.
Notabene protestantyzmu. Czytałem kiedyś w "Europie" pewien
tekst w którym wskazywano, że liberalizm z jego koncepcją wolnego handlu jest
odroślą chrześcijaństwa*.Wolny handel wołowiną zdaje się jest też istotny w
planach bożych.
I jeszcze jedno. Poprzedni komentator ma prawdziwie jezuickie
poglądy w sprawie lichwy.
*http://dziennik.pl/dziennik/europa/article47407/Z
elazna_Dama_i_neoliberalna_utopia.html
El Diablo  - korekta: na lichwę.   |29.06.2010 16:23:00
666
Spokojny   |29.06.2010 16:42:46
Poglądy moje w sprawie lichwy nie przez Jezuitów zostały wymyślone. Mają one
swoje korzenie w większości wielkich religii. W sporze o lichwę udział wzięli
Faryzeusze, a także słynni napadnięci przez Jezusa kupcy spod świątyni. Był on
też żywy w średniowieczu, ale i przed chrześcijaństwem temat lichwy był tematem
spornym. Jednoznaczne stanowisko zajmuje tu Islam, choć u nich niewiele kto już
pamięta dlaczego, ale też mało kto zastanawia się dlaczego bo oni w ogóle tak
mają. Ludzie do paradoksu nieskończonego przyrastania pieniądza wyczarowanego z
rękawa bankiera doszli już kilka tysięcy lat temu, więc jeśli się zdaje
Jezuitom, że to oni to wykoncypowali, to im się tylko zdaje. Zresztą
chrześcijanie w ogóle tak mają, że im się zdaje, że to oni wszystko
wykombinowali a przed nimi nic nie było. Uczciwość oni, sprawiedliwość oni,
współczucie też oni, prawa człowieka oni, równość oni, własność oni, nawet kurwa
pojęcie odrębnej osoby ludzkiej to pan Jezus sam osobiście usiadł i wymyślił bo
przed nim to się ludzie rozpoznawali tylko po tym, co akurat robili. Na przykład
mówili do siebie "ej ty, co tam trzymasz ten młotek daj, ać ja pobruczę a ty
poczywaj" a jak już wzięli ten młotek to już szli do tego domu spać z
którego tamten wyszedł jak rano wstał. I nie widzieli różnicy. Dopiero
chrześcijaństwo ich nauczyło tego wszystkiego i dlatego jak ono zginie to
normalnie porażka.
step  - Peron   |29.06.2010 17:23:03
Peron nie był aniołem. Był odpowiedzialny nie tylko za miękką politykę wobec
uciekających nazistów, ale także za morderstwa polityczne. Nie rozgrzeszam go z
tego. Jego odpowiedzialność za wiele złych rzeczy fakt. I tak samo jest faktem,
że prowadził politykę pro-związkową. I tak samo jest faktem, że został
demokratycznie wybrany na prezydenta dwukrotnie - wbrew temu, co próbuje
sugerować Thome, który tradycyjnie demonstruje tu nam swój brak związku z
rzeczywistością.

Poczytajmy mu za zasługę, że tym razem, inaczej niż zwykle u
Thomego, jest to ignorancja niepewna siebie. Biedak nie odważy się oczywiście
napisać wprost: "Peron nie został wybrany demokratycznie", bo nie wie. I
nie zajrzy nawet na Wikipedię, bo pewnie się boi, że mógłby się dowiedzieć
czegoś, co mu zaburzy piękny i perfekcyjnie fałszywy obraz rzeczywistości.
Dlatego, używając jego własnych słów, Thome uprawia dialektykę piernika i
wiatraka. Pisze, że Chavez (w innym państwie, 60 lat później) jest be, no to i
Peron (w innym państwie, 60 lat wcześniej) też jest be. I że zobaczymy jak
bardzo był be, kiedy poznamy tajniki polityki monetarnej Argentyny (ach zdradź
nam je, o tajemniczy ekspercie Thome!) - polityki monetarnej prowadzonej tuż
przed tamtejszym kryzysem. Czyli 20-30 lat po śmierci Perona, kiedy to rząd
argentyński uprawiał skrajnie nie-peronowską politykę neoliberalną…
step  - cd   |29.06.2010 17:23:38
Jak widać, mamy tu same ogólniki i tajemnice, które nasz specjalista od historii
Argentyny rzuca na oślep i za każdym razem pudłuje.

No dobra, można się
pośmiać, ale to są sprawy poważne. Peron też jest odpowiedzialny za morderstwa,
ale w Argentynie mordowali i torturowali neoliberałowie. To naszym doktrynerom
liberalizmu nie chce przejść przez usta. Boją się pytania: "A gdyby w Polsce
w 89 nie udało wam się tak gładko oszukać ludzi, to co? też byście mordowali u
nas, jak w Argentynie?" Dlatego neoliberałowie w tej kwestii tak kłamią i
kręcą. Często też okazują rasistowską pogardę wobec Latynosów, którzy odrzucili
ich "dary pod przymusem".

W tym przypadku widać bardzo dobrze istotę
neoliberalizmu: powszechne kłamstwo i ogłupienie, z torturą i mordem w zanadrzu.


Thome ładnie się w ten pejzaż wpisuje. Ukazuje nam swój prawdziwy poziom
intelektualny i moralny nie wtedy, kiedy szermuje ogólnikami i abstrakcyjnymi
hasłami, ale wtedy, kiedy wyciera sobie gębę argentyńskimi ofiarami, pisząc
"neoliberalne zbrodnie" w prześmiewczym cudzysłowie.
Zamorano   |29.06.2010 19:51:17
@Czytałem kiedyś w "Europie" pewien
tekst w którym wskazywano, że
liberalizm z jego koncepcją wolnego handlu jest
odroślą chrześcijaństwa*.

Masz
na myśli weberyzm?
W pewnym sensie to cały świecki humanizm z klasycznym
liberalizmem włącznie jest "odroślą"/ dzieckiem chrześcijaństwa. Ale już
neoliberalne doktryny ekonomiczne to nijak się tu nie imają. Wszak nie chodzi
tylko o wolny handel sam w sobie.
Ciekawostka - W pewnym sensie to nawet Milton
Friedman atakował neoliberalne doktrynerstwo u schyłku życia. Uważał na
przykład, że budowa instytucji jest ważniejsza niż szybka prywatyzacja.Złagodził
swój monetaryzm. Był sceptyczny wobec euro. Wymyślił negatywny podatek
obejmujący dopłaty do najniższych wynagrodzeń, czyli coś podobnego do pomysłu
powszechnego dochodu gwarantowanego. Był też przeciwny uderzeniu na Irak i
niesienia niesienia "wolnego rynku" do krajów arabskich. oczywiście
Gadomskiemu to nie przeszkadza ;-)
El Diablo  - Miłę, że nie polega ta cała dysputa…   |29.06.2010 21:03:43
…tylko na sarkastycznym wypominaniu sobie niekompetencji kulturowej,
przypadkowych błędów językowych czy niedostatków erudycji, tak jak często się to
tutaj zdarza. Ale przyznaje zapomniałem o tym napisać, a o części poglądów
Friedmana nawet nie wiedziałem. Przeczytałem tylko fragemnt "Etyki
protestanckiej…" i nie skończyłem socjologii czy politologii. O tym w
tekście Graya. To nie Weber, ale historia myśli politycznej i ekonomicznej.
El Diablo  -    |29.06.2010 21:15:19
I chyba co do definicji niekompetencji się pomyliłem, ale kiedyś
sprostuje.
kot   |04.07.2010 15:29:13
vtret, z opóźnieniem, bo ostatnio rzadko tu bywam (za dużo tu się namnożyło
spamerów).- Więc możesz nie zauważyć. Odpowiedź na Twoją wątpliwość
 wymaga dłuższego pisaniahttp://kot-blogkota.blogspot.com/2010/07/kot-z-… w trakcie.
kot   |05.07.2010 14:55:34
[url]http://[/http://kot-blogkota.blogspot.com/201
0/07/kot-z-caym-szacunkiem-to-ty-mieszasz.htmlurl]


Dobrze że podjąłeś
rękawicę zgłaszając zastrzeżenia. Choć o to coraz trudniej na portalu Krytyki, w
której nadmiar spamu zagłusza wypowiedzi sensowne.



Co to jest socjalizm,
kapitalizm, komunizm ? Ustrój autorytarny!?

W powszechnym pojęciu (w mniejszym
stopniu u Ciebie) jest tu dużo z Marksa ( Co ciekawe z jego normatywnego
historyzmu chętnie korzystają jego zdeklarowani przeciwnicy). I trochę

anty-
Marksa, który niewątpliwie zdezaktualizował się, jak i pozostał aktualny. Co do
tego, że nie aktualny i aktualny - zgoda! Ale po odwróceniu do góry nogami tego
co uważa się u Marksa za aktualne.

Powiadasz, że Chiny to ustrój autorytarny.
To jakaś klasyfikacja nie marksowska ale robiona w stylu Marksa. Wolę pozostać
przy rozumieniu ustroju jaki stosował przed Marksem Alexis de Tocqueville

-jako
czegoś niepowtarzalnego! Wymykającego się klasyfikacjom.

Natomiast czystą,
porządkującą, kategorią, jest pojecie systemu. W definicji, która stosuję
normatywnie. Systemu zorganizowanego wokół celu systemowego i przez niego
stwarzanego.

Bo jeżeli mówisz, że Chiny to komunizm, to spróbuj po takim
stwierdzeniu zdefiniować o czym mówisz. Nie dasz rady-wyjdzie dziwoląg, co
najwyżej epitet.

,,Szwecja to…jeszcze kapitalizm,, ! Co to znaczy- jeszcze? I
tak można mnożyć pytania.

Od nieścisłości przechodzić do kolejnej.

A gdyby tak
zgodnie z duchem, a nie literą Marksa zdefiniować i uporządkować
kot   |05.07.2010 15:06:28
Dalszy ciąg został urwany i nie daje się zamieścić. Kliknij na czerwono zapisany
blog kota.
Slawczan  - O gdzie Chny a gdzie Argentyny   |19.07.2010 10:47:13
Pada tu wiele słów o Chnach.Ktoś dywaguje czy Chny są kapitalistyczne czy
komunistyczne.Uważam ,że są spełnionym rajemdla kapitalistów-płacą ochłapy
,robole jeżeli zbuntują się to mogą być rozstrzelani.A komunizm chiński? To
słowa ,słowa,słowa i monopol na karabiny
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 28.06.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 23.87779 Seconds