NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
30 lat kryzysu Drukuj
Tomasz Piątek   
21.11.2011

Mam nieodparte wrażenie, że komentatorzy byli niezwykle łagodni dla expose naszego nieustającego premiera Donalda Tuska. Było to expose, które zostawiło bez słów miliony Polaków w wieku przedemerytalnym, jak również cały Ruch Palikota.


Tusk zapowiedział, że będzie bronić krzyża jak orła białego, a orła białego jak krzyża, a orła i krzyża razem jak pamięci o Janie Pawle II. Jest to zupełnie nowy Tusk, takiego jeszcze nie widziałem. Pamiętam, jak w latach 90. Donald przyznawał się, że jest protestantem. Teraz brakuje tylko, żeby odwołał się do Maryi Zawsze Dziewicy, Królowej Polski i założył na grzbiet kapę księdza Natanka. Cytuję Tuska: „Chcę powiedzieć, że głównym zadaniem w czasie kryzysu, w czasie światowych napięć, w czasie tak niepewnym i to w wymiarze globalnym, jak dawno w historii nie jest tak ważna narodowa wspólnota, jaką powinniśmy razem bez względu na spory i różnice, budować”. Tu się premier trochę zakałapućkał, ale wiadomo, o co mu chodzi, bo zaraz potem powiedział: „A narodowa wspólnota potrzebuje także wspólnych znaków, wspólnych symboli, wspólnej tradycji, poszanowania dla niej”. Jakbym słyszał dyrektorkę gimnazjum, do którego mój syn na szczęście już nie chodzi. Przekaz jest jasny: krzyż w sali sejmowej zostaje. 


Donald powiedział także, że państwo nie jest od dokonywania zmian obyczajowych. A potem znowu się dziwnie zakałapućkał: „…nie możemy także udawać, że zło jest dobrem wtedy, kiedy popędzanie tych zmian nabiera kształtów czy wyrazów nie do zaakceptowania”. Czyli że niby co, że promowanie zmian obyczajowych jest złem? W Polsce? Czy złem jest Parada Równości? Dawno nie widziałem, żeby Tusk tak się podlizywał konserwatywnemu elektoratowi. Dawno nie widziałem, żeby Tusk tak się podlizywał komukolwiek.


Ale największym wstrząsem tego expose jest zapowiedź podniesienia wieku emerytalnego do 67 lat. To oznacza, że mężczyznom podniesie się go o dwa lata, a kobietom – aż o siedem. W krajach zachodnich podobne projekty wywoływały strajki i zamieszki, ale Polacy, jak to Polacy, godzą się na wszystko pokornie. Polacy będą się bić o krzyż, orła białego i pamięć o Janie Pawle II, ale nie o swoją emeryturę.
Jeżeli dobrze rozumiem skomplikowany system stopniowego podnoszenia wieku emerytalnego zapowiedziany przez Tuska, to mamy do czynienia z odbieraniem ludziom praw, które nabyli lub właśnie nabywają i w efekcie mój ojciec prawie dwa lata dłużej będzie bezrobotny. A ponieważ mężczyźni w Polsce raczej nie dożywają siedemdziesiątki, wychodzi na to, że Polak płci męskiej będzie na emeryturze jakieś dwa lata, jeśli w ogóle. Dziękuję bardzo.


Jakie uzasadnienie dla tego wszystkiego? Takie samo jak dla obrony krzyża, orła i Jana Pawła II. Kryzys, panie. Globalny kryzys, czas niepewny i światowe napięcia. I tutaj coś, co najbardziej mnie uderzyło: wiek emerytalny będzie podnoszony stopniowo, w taki sposób, że kobiety będą przechodzić na emeryturę w wieku lat 67 dopiero w 2040 roku. Co to znaczy? Czy to znaczy, że globalny kryzys, czas niepewny i światowe napięcia będą trwać do 2040 roku? Bo rozumiem, że jeśli skutek (późniejsze przechodzenie na emeryturę) trwa, to znaczy, że nie ustała przyczyna (kryzys). Naprawdę, optymistyczna perspektywa – trzydzieści lat kryzysu! Ładne widoki na przyszłość przed globalnym kapitalizmem.


Ja jeszcze jakoś bym rozumiał, gdyby Donald powiedział: „Słuchajcie, jest ciężko, czeka nas  siedem chudych lat, więc muszę od razu podnieść wiek emerytalny, ale jak minie te siedem chudych lat, znowu zacznę ten wiek obniżać. Przepraszam tych, ktorzy mieli takiego pecha, że trafili ze swoją emeryturą na siedem chudych lat”. Byłaby to zmiana zła, drastyczna i zapewne bardziej oprotestowana niż obecne „stopniowe” poczynania Tuska, ale chwilowa i odwracalna. Donald robi jednak coś innego. Wykorzystując to, że akurat jest trudna sytuacja w międzynarodowej gospodarce, chce wprowadzić zmiany nieodwracalne, obliczone na kilkadziesiąt lat. Widać, że dokładnie przeczytał Doktrynę szoku Naomi Klein. Kryzys jest idealną okazją, żeby wprowadzić coś, na co ludzie inaczej nigdy by się nie zgodzili.
I ta stopniowość – to, że co roku podnosi się wiek emerytalny tylko o trzy miesiące – jest genialnym zabiegiem. Na pierwszy rzut oka łagodzi całą operację. W rzeczywistości czyni ją obliczoną na pokolenia. Sprawia, że utrata praw socjalnych zostaje zaakceptowana jako trwała.


A może Donald zna zamiary wielkich tego świata? Może dowiedział się, że tym razem kryzys ma potrwać 30 lat? Skoro jest tak świetną okazją do odbierania nam naszych praw, to dlaczego miałby nie potrwać? Ciekawe, jak po takim trzydziestoletnim odbieraniu praw będziemy wyglądali. Czy będziemy skuci razem, czy każdy oddzielnie?


Na szczęście, skuci razem lub oddzielnie, będziemy pamiętać o Janie Pawle II. On w ogóle nie miał wieku emerytalnego, bo swoją pracę wykonywał dożywotnio. Może w następnym expose nasz nieustający premier powie nam, że wszyscy powinniśmy brać przykład z papieża?

  

 www.tomaszpiatek.pl

  

  

  

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
koszi   |22.11.2011 00:11:23
People will starve to death in the interim, but the budget will be balanced.
t.i.   |22.11.2011 11:55:37
Pytanie tylko, jak bez podwyższenia wieku emerytalnego zbilansować nasz system
emerytur.

Obecnie na jednego emeryta przypada 4 pracujących. Za kilkadziesiąt
lat proporcje będą bliższe 1:1.

Jeżeli nie podniesiemy wieku emerytalnego, to
wkrótce zabraknie pieniędzy w systemie i "stopa zastąpienia", która dziś
wynosi ok. 60% (taki procent ostatniej pensji dostają obywatele jako emeryturę)
spadnie do 30% albo jeszcze dalej. Czyli - emerytura dłużej, ale za to
głodowa?

Rząd, prawicowy czy lewicowy nie może ignorować faktów. A fakty są
takie, że ludzie zyją coraz dłużej, a w dodatku społeczeństwo się starzeje.
System oparty na repartycji przestaje więc działać.

Bo kiedy go wprowadzano za
dziadka Bismarcka, wiek emerytalny wynosił 60 lat, a średnia życia - 49.

Poza
tym nie rozumiem zżymania się, że mężczyznom podnosi się wiek o 2 lata, a
kobietom o 7. Przecież lewicy chodzi o równość między płciami - więc niby czemu
kobiety miałyby wcześniej przechodzić na (głodową) emeryturę?
pkp  - @autor   |22.11.2011 13:32:56
@autor
"mężczyźni w Polsce raczej nie dożywają
siedemdziesiątki"
Bredzisz. Raczej dożywają - dane są łatwo dostępne, więc
gdybyś miał chęć, łatwo mógłbyś się dokształcić. Oprócz tego - wydaje mi się, że
nie rozumiesz różnicy między średnią długością życia a oczekiwaną dalszą
długością życia.

@t.i.
Za Bismarka wiek emerytalny to było 70 lat. Poza tym
- to był system kapitałowy (gromadziło się oszczędności), a nie repartycyjny.
Batistuta  - re:   |22.11.2011 14:54:59
t.i. napisa?:
Pytanie tylko, jak bez podwyższenia wieku emerytalnego zbilansować nasz
system emerytur. 

Obecnie na jednego emeryta przypada
4 pracujących. Za kilkadziesiąt lat proporcje będą bliższe 1:1.


Jeżeli nie podniesiemy wieku emerytalnego, to wkrótce zabraknie
pieniędzy w systemie i "stopa zastąpienia", która dziś wynosi
ok. 60% (taki procent ostatniej pensji dostają obywatele jako emeryturę)
spadnie do 30% albo jeszcze dalej. Czyli - emerytura dłużej, ale za to
głodowa?

Rząd, prawicowy czy lewicowy nie może ignorować faktów. A fakty
są takie, że ludzie zyją coraz dłużej, a w dodatku społeczeństwo
się starzeje. System oparty na repartycji przestaje więc
działać.

Bo kiedy go wprowadzano za dziadka Bismarcka, wiek emerytalny
wynosił 60 lat, a średnia życia - 49.

Poza tym nie
rozumiem zżymania się, że mężczyznom podnosi się wiek o 2 lata, a
kobietom o 7. Przecież lewicy chodzi o równość między płciami - więc niby
czemu kobiety miałyby wcześniej przechodzić na (głodową) emeryturę?


Haha…no przecież ta femistyczna walka o równość jest tak bardzo
zajadła po części dlatego, że feministki wiedzą, iż różnice naturalne,
jakie są między kobietą a mężczyzną, są nie do przeskoczenia. A
większość kobiet tej feministycznej równości zwyczajnie nie
chcę- zapytaj je, czy w ramach równości płci chcą pracować tyle, ile
mężczyźni. Albo czy chcą zrywać azbest lub wydobywać węgiel.
thispicture   |22.11.2011 16:15:31
a osławione 6-latki w szkołach i młodsze roczniki będą pracować jeszcze o rok
dłużej, bo przecież idąc rok wcześniej do szkoły szybciej ją skończą i dzięki
temu szybciej będą mogli pójść do pracy (oczywiście jeśli będzie gdzie
pracować). wcale się nie zdziwię, jeśli za parę lat moja obecnie 4 letnia
kuzynka będzie specjalnie zbierała pały, żeby zawalić rok w gimnazjum bo w końcu
po co się spieszyć? żeby pracować na emeryturę babci, która pracowała o 8 lat
krócej? przecież i tak już ją "oszukali" na przedszkolu. samorządy się
cieszą, bo na przedszkolaków nie ma subwencji, a na uczniów są - dla samorządów
czysta oszczędność, rocznik przedszkolaków mniej. chociaż są głosy, że
drugoroczność też ma być "ograniczana" jako mało rozwojowa - to już głos
okołoMENowski. przecież taki drugoroczny uczeń rok krócej będzie płacił podatki.
niedobry uczeń drugoroczny, fuj.
thispicture   |22.11.2011 16:16:45
a osławione 6-latki w szkołach i młodsze roczniki będą pracować jeszcze o rok
dłużej, bo przecież idąc rok wcześniej do szkoły szybciej ją skończą i dzięki
temu szybciej będą mogli pójść do pracy (oczywiście jeśli będzie gdzie
pracować). wcale się nie zdziwię, jeśli za parę lat moja obecnie 4 letnia
kuzynka będzie specjalnie zbierała pały, żeby zawalić rok w gimnazjum bo w końcu
po co się spieszyć? żeby pracować na emeryturę babci, która pracowała o 8 lat
krócej? przecież i tak już ją "oszukali" na przedszkolu. samorządy się
cieszą, bo na przedszkolaków nie ma subwencji, a na uczniów są - dla samorządów
czysta oszczędność, rocznik przedszkolaków mniej. chociaż są głosy, że
drugoroczność też ma być "ograniczana" jako mało rozwojowa - to już głos
okołoMENowski. przecież taki drugoroczny uczeń rok krócej będzie płacił podatki.
niedobry uczeń drugoroczny, fuj.
Maciek Cisowski  - Lewiatan się cieszy   |22.11.2011 17:03:42
Co za czasy, że Piątek idzie w swym komentarzu w jednym szeregu z Jeremim
Mordasiewiczem (tym z organizacji, która postawiła na czarny humor w PR,
nazywając się imieniem biblijnego potwora morskiego), który też chciałby
natychmiastowej zmiany wieku emerytalnego… jak na razie najdłużej trwający i
realizowany konsekwentnie projekt polityczny w III RP nazywał się
"wstępujemy do UE", a z faktu, że Tusk planuje podnosić wiek emerytalny
do 2040 roku nie wynika, że ten wiek będzie podnoszony w tym okresie. I skąd
pomysł, że to są zmiany "nieodwracalne"? W naszym ustroju nie ma takich
zmian, których by się nie dało - na poziomie legislacyjnym - odwrócić.

Pomijając już to, nie wiadomo właściwie co ten premier ma robić: reaguje na
kryzys w sposób umiarkowany - źle, nie zareaguje - jeszcze gorzej, wytnie nam
Balcerowicza 2011 - koklusz i pożoga.
Faktem jest, że wiek emerytalny na
poziomie 67 lat to w tej chwili niezły kawał, ale zmiany obejmą głównie nie
obecnych 60-latków umierających po życiowej diecie
kotlet+ziemniaki+kapusta+"seta", ale ich młodszych następców, którzy -
może Tusk w to wierzy - będą bardziej sprawni i długowieczni? Zresztą, jak
napisał już pkp, ta masowa umieralność 60-latków to mityczny owoc braku
rozróżnienia między przewidywaną a średnią długością życia (sporo osób naprawdę
wierzy, że w średniowieczu nikt nie dożywał 50-tki). Tak czy owak, nie jest to
bardzo egzotyczny pomysł na tle europejskim i granie larum jest trochę nie na
miejscu, szczególnie gdy się nie ma żadnej pozytywnej alternatywy dla
krytykowanego pomysłu.
daras1983   |22.11.2011 17:04:35
Podoba mi się ten felieton. Bardzo :-).
Choć oczywiście trzeba się ostro nie
zgadzać z tym co Pan pisze o idei podwyższenia wieku emerytalnego i sposobie
jego podwyższenia. Z "Rocznikiem Statystycznym" też by się Pan mógł
przeprosić. To bardzo przydatna lektura.
Nawet bardzo ideowi lewicowcy powinni
dla dobra własnego zrozumieć i pogodzić się z faktem, że w Polsce nie będzie się
miało godziwej emerytury jeśli nie będziemy odkładali dłużej kasy. Chyba, że
Tomasz Piątek nie ma nic przeciwko, żeby jego emerytura stanowiła 26% ostatnich
dochodów.
Ten "zabieg" sprawi, że dłuższy okres składkowy przyczyni się
do zwiększenia ilości pieniędzy w puli na emerytury, a co za tym idzie będą one
wyższe.
ziomekp.1  - re:   |22.11.2011 20:08:58
t.i. napisa?:
Pytanie tylko, jak bez podwyższenia wieku emerytalnego zbilansować nasz
system emerytur. 

Obecnie na jednego emeryta przypada 4 pracujących.
Za kilkadziesiąt lat proporcje będą bliższe 1:1.

Jeżeli nie podniesiemy
wieku emerytalnego, to wkrótce zabraknie pieniędzy w systemie i
"stopa zastąpienia", która dziś wynosi ok. 60% (taki procent
ostatniej pensji dostają obywatele jako emeryturę) spadnie do 30% albo
jeszcze dalej. Czyli - emerytura dłużej, ale za to głodowa?

Rząd,
prawicowy czy lewicowy nie może ignorować faktów. A fakty są takie, że
ludzie zyją coraz dłużej, a w dodatku społeczeństwo się starzeje.
System oparty na repartycji przestaje więc działać.

Bo kiedy go
wprowadzano za dziadka Bismarcka, wiek emerytalny wynosił 60 lat,
a średnia życia - 49.

Poza tym nie rozumiem zżymania się, że
mężczyznom podnosi się wiek o 2 lata, a kobietom o 7. Przecież lewicy
chodzi o równość między płciami - więc niby czemu kobiety miałyby
wcześniej przechodzić na (głodową) emeryturę?
Rocznik statystyczny 2010 - na 100 mężczyzn w polsce 56 nie dożywa 65lat,
15 dożywa 70, reszta różnie. Więc po podwyższeniu do 67 lat,
71% mężczyzn nie dożyje emerytury.
ziomekp.1  - re:   |22.11.2011 20:15:39
daras1983 napisa?:
Podoba mi się ten felieton. Bardzo :-).
Choć oczywiście trzeba się ostro
nie zgadzać z tym co Pan pisze o idei podwyższenia wieku emerytalnego
i sposobie jego podwyższenia. Z "Rocznikiem Statystycznym" też
by się Pan mógł przeprosić. To bardzo przydatna lektura.
Nawet bardzo
ideowi lewicowcy powinni dla dobra własnego zrozumieć i pogodzić się z
faktem, że w Polsce nie będzie się miało godziwej emerytury jeśli nie
będziemy odkładali dłużej kasy. Chyba, że Tomasz Piątek nie ma nic
przeciwko, żeby jego emerytura stanowiła 26% ostatnich dochodów.
Ten
"zabieg" sprawi, że dłuższy okres składkowy przyczyni się do
zwiększenia ilości pieniędzy w puli na emerytury, a co za tym idzie będą
one wyższe.
Dla kogo wyższe? Panowie prokuratorzy Barski i Święczkowski po ok 14-15
latach pracy pobierają kilkanaście tysięcy, ja na dzień dzisiejszy po
29 latach mam wyliczenie na ok. 1200, więc odpowiedz sobie na pytanie
na kogo tak faktycznie będziemy pracować te dwa lata dłużej.
Józef Robotnik   |22.11.2011 21:44:22
Nie jest problemem dłuższy okres pracy kiedy praca jest , problem jest kiedy jej
nie ma , bo wtedy 50+ i 60+ zapisują się do armii bezrobotnych i wegetują . W
innym portalu czytam że handlowcy chcą ministerstwa handlu albo departamentu w
ministerstwie gospodarki , bo teraz ministerstwo zdrowia ma swój handel ,
rolnictwa ma swój handel , nauki ma swój handel , handel jest wolny , prawie jak
dzika roślina z cienia . Chodzi o to że handel skoordynowany może więcej , niż
taki dziki , sprzedać produkcji , a to przekłada się na miejsca pracy jak i na
to ile przedsiębiorcy płacą swoim pracownikom . Szkoda jest w tym , że Pawlak ze
swoim PSLem tego nie chcą zauważyć , a Tusk nie ma siły by ich z tego rozliczyć
.
Zamorano   |22.11.2011 23:12:23
Argument z "pracy przy azbeście" jest debilizmem, a samozachwyt który
zawsze idzie za takim "argumentem" po prostu wąsatym, oblechowatym
kretynizmem.
A co to ma wspólnego z równością? Człowiek posiadający wiedzę
widzi, że ktoś kto stosuje argument z węgla czy z azbestu w ogóle nie zrozumiał
idei równości.Śmieszne z polskim prawicowym populizmem jest też to, jak mem o
Ciężkim Znoju Górnika przeplata się z memem o Górniku-Nierobie, który tylko Pali
Opony. Swoją drogą sporo kobiet PRACOWAŁO POD ZIEMIĄ!
Twórzmy idee, nie CO2  - @ Zamorano   |23.11.2011 05:39:08
Ktoś kto nie zrozumiał porównania na poziomie "pracy przy azbeście" może
i jest debilem, ale taką samą debilką jest ktoś, kto mówi, że mężczyźni powinni
brać "tacierzyńskie", bo powinno być po równo. Ktoś, kto stosuje
argument z tacierzyńskiego zrozumiał czy nie zrozumiał idei równości?

Swoją
drogą sporo facetów SAMOTNIE WYCHOWUJE DZIECI!

A co do felietonu T. Piątka.

Hipoteza-wniosek, hipoteza-wniosek, tyle że jak zwykle dratwą szyte i na siłę
coraz bardziej. Nie wchodząc w to, że prymitywne i bez żadnej alternatywy (bo
niby jaką ma autor wobec faktu, że faktycznie na całym świecie podnosi się wiek
emerytalny, i jest to konieczność), widać tutaj zwyczajne zakapućkanie: autor
chciał coś napisać, to napisał. Ale co napisał, tego nie wie, bo jakby wiedział,
musiałby się dowiedzieć, że zgadza się to z linią obrony BARDZO prawicowych
działaczy, którzy stawiają choćby na tradycyjny model rodziny: kobieta wychowuje
dzieci a pan domu idzie do pracy i zarabia. Rzecz w tym, że bardzo dobrze tym
razem to wymyślono Panie Piątek, i ŻADNEJ alternatywy na dziś dzień się raczej
nie wymyśli.
tomeksz  - re:   |24.11.2011 12:09:23
t.i. napisa?:
Przecież lewicy chodzi o równość między płciami - więc niby czemu kobiety
miałyby wcześniej przechodzić na (głodową) emeryturę?

Lewicy? Tak podejrzewałem.. cholera. Czyli to prawda co mówią, że prawicy
zależy na nierówności.
tls   |25.11.2011 00:51:46
Jak by nie kręcić dupa zawsze z tyłu będzie. Czy ktoś komuś kiedyś na tym
świecie obiecywał emeryturę jako jakieś przyrodzone i niezbywalne prawo
naturalne? Nawet jeżeli mediana długości życia mężczyzn jest poniżej wieku
emerytalnego to średnia już nie. Co może wskazywać, że jest potencjał do
podniesienia również mediany. I należy go wykorzystać! Równolegle jednak, a nie
dopiero potem, trzeba wydłużać okres pracy. Nie trzeba być Friedmanem ani
Stiglitzem żeby zrozumieć, że aby się cały ten domek z kart nie zawalił to każdy
z jego mieszkańców musi w życiu przepracować co najmniej tyle ile się
"obijał". Załóżmy, że mężczyzna średnio żyje 70 lat (faktycznie jest to
chyba więcej) powinien zatem przepracować co najmniej 35 a najlepiej 40 lat żeby
starczyło też dla tych co pracować nie mogą. Musi więc rozpocząć pracę
najpóźniej w wieku 25 lat żeby móc z czystym sumieniem w sześćdziesiąte piąte
urodziny odtrąbić fajrant. Ale ludzie, żyją co raz dłużej, nawet w Polsce więc
40 lat, które dzisiaj teoretycznie starcza za lat dziesięć może być już za
mało.
Można wieku emerytalnego nie podnosić, proszę bardzo ale w zamian
rezygnujemy z powszechnego kształcenia wyższego.
(średnia: 85, czas pracy: 45,
wiek emerytalny: 65, start: 20, są chętni?).

Prawdopodobnie na karb ignorancji
w temacie doktryn religijnych można złożyć moje zdziwienie, że autor jako
zadeklarowany protestant żąda prawa do "leniuchowania" a nie do godziwej
pracy niezależnie od wieku.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 21.11.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.97906 Seconds