Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Vegadomski czyli z życia sadystów Drukuj
Tomasz Piątek   
21.01.2010
Jako człowiek o tzw. niewaniliowych skłonnościach (niedługo nastąpi mój coming out w magazynie „Bluszcz”!) od czasu do czasu pozwalam sobie na małą przyjemność. Moim przyjaciołom-filmowcom czytam na głos fragmenty wywiadu z Patrykiem Vegą (dziennik „Metro”, 18 stycznia 2010). Wywiad wywołuje u nich gromkie i wysokie śmiechy, strzeliste niczym encefalogram - nazywa się zresztą „Śmiechy według wykresu” - ale po przeczytaniu najbardziej osobliwych fragmentów zawsze następuje nieuniknione załamanie nerwowe.

Kim jest Patryk Vega? Młodszym bratem Tarantinowskiego Vincenta Vegi. Oczywiście, bratem duchowym. „Metro” podaje, że tak naprawdę nasz bohater nazywa się Patryk Krzemieniecki i że zmienił nazwisko ze względu na planowaną karierę międzynarodową. Gazeta pisze też, że Vega jest samoukiem, skończył Collegium Civitas. Moja Hania zauważyła, że w redakcji „Metra” muszą mieć bardzo złe zdanie o Collegium Civitas, ale po chwili mentalnego zamętu zrozumieliśmy wreszcie, że Vega jest samoukiem jako reżyser. Z całym szacunkiem dla genialnych amatorów reżyserii, wzbudziło to we mnie smutną obawę, że Vega tak samo jest reżyserem, jak Vegą. Ale dosyć tego jałowego prześmiewania - Vega w końcu wyreżyserował najświeższy hit kinowy pod tytułem „Ciacho” - przejdźmy do rzeczy.

Drogie Czytelniczki, drodzy Czytelnicy, teraz wy zostaniecie poddani Vegańskiej procedurze. Cytuję moje ulubione fragmenty:

„Ciacho” to nowy model biznesowy w tej części Europy (…) reklamy w telewizji, Pudzianowski w koszulce „Ciacha”, rzucanie ciastkami na konferencji prasowej…

- My patrzymy na „Ciacho” nie jak na film, tylko jak na markę, którą trzeba wypromować (…) Ten film był obsługiwany przez dwie agencje reklamowe, trzy domy mediowe i przez agencję PR-owską. Nad promocją „Ciacha” pracowało chyba więcej osób, niż nad jego realizacją…

Ale niektórzy wychodzą z kina podczas seansu.

- Ja się kompletnie nie przejmuję krytyką. Wiem, że „Ciacho” jest dobrym filmem i nie potrzebuję do tego stada krytyków (…) Zawsze przed wejściem na plan robię wykres całego filmu, planując, w której minucie ludzie mają się zaśmiać, a w której mają się bać (…) Następnie grupom testowym, którymi nie są ani moi znajomi, ani żadni intelektualiści zajmujący się filmem, puszczam wersję roboczą filmu, sprawdzając, czy śmieją się w tych momentach, w których trzeba. Po poprawkach pokazuję nowej grupie nową wersję i widzę, czy błędy zostały wyeliminowane.


No i w tej sytuacji, o co może zapytać prowadzący wywiad dziennikarz?

Dalej jeździsz jaguarem?

- Teraz mam samochód Jamesa Bonda - Aston Martin DB9, 6 litrów. To jest statek kosmiczny! Kiedy do niego wsiadam, to czuję, jakbym wkładał strój Spider-Mana. To jest nieprawdopodobne dzieło sztuki.


Panowie jednak zaraz porzucają tę dygresję na tematy artystyczne i wracają do spraw bliższych zwykłemu widzowi:

Jaki jest przepis na „Ciacho”? Ile jest w nim Vegi, a ile Tarantino, np. gdy w jednej z pierwszych scen dziewczyna wyciąga pierścionek zaręczynowy z odbytu Tomasza Karolaka?

- W tej scenie akurat nie było inspiracji Tarantino, bo jest z życia wzięta. Dziewczyna, która przeżyła takie oświadczyny, radziła się, bodajże na portalu Cafeteria, czy powinna się obrazić…


Tak, tak, czytałem to na głos. I czerpałem nieczystą rozkosz z cierpienia moich słuchaczy-filmowców, patrząc, jak się załamują. A potem załamałem się sam.

Okazało się, że jest w tym kraju gorszy sadysta ode mnie. I jest nim - oczywiście - niezawodny Witold Gadomski z „Gazety Wyborczej”. Kiedy przeczytałem to, co ostatnio napisał, nawet takiemu ostremu zawodnikowi jak ja zrobiło się aż nazbyt gorąco.

Oto cytat: „Czas wyrzeczeń minął. Rząd się chwali, że Polska jest jedynym krajem w Europie, który ma wzrost gospodarczy. Podzielmy się nim z pracownikami - twierdzą związkowcy, o czym donosi na pierwszej stronie «Gazeta Wyborcza». W dyskusji ekonomistów, która przed kilku tygodniami odbyła się w «Gazecie» wszyscy dyskutanci podkreślali, że udało nam się przejść przez kryzys stosunkowo dobrze, dzięki postawie pracowników, którzy nie protestowali przeciwko cichym obniżkom ich dochodów przez pracodawców. Rynek pracy okazał się w Polsce bardziej elastyczny, niż wynikałoby to z zapisów prawa. Działacze związkowi w przedsiębiorstwach bardziej odpowiedzialni niż to się przedstawia. Czyżby sielanka miała się ku końcowi?”.

Jasne. Cisi pracownicy, którzy cicho znoszą ciche obniżki ich dochodów, to sielanka. Przypominam, że sielanka oznacza stan rozkoszny, błogi, idylliczny, promieniujący wewnętrznym spokojem. To jest to, co odczuwa Witold Gadomski, kiedy widzi, że ludzie się boją i że zabiera się im pieniądze. Natomiast kiedy ci ludzie zaczynają domagać się swojego udziału we wspólnie wypracowanym bogactwie, Witold Gadomski budzi się ze słodkiego rozmarzenia i drży: sielanka się skończyła, związkowcy znów zachowują się „nieodpowiedzialnie”.

Oj, chyba kupię pejczyk i kajdanki. Nie, żeby Gadomskiego pokarać, tylko żeby mu wysłać w prezencie. Niech ma, co lubi.


www.tomaszpiatek.pl
Komentarze
Dodaj nowy
blaise   |21.01.2010 18:04:07
A pamiętacie pierwszy tom Pamiętników Anastazji P. ? Pojawia się tam Gadomski we
własnej osobie. Autorka nazywa go "kochankiem bez pieniędzy", bo nigdy
nie miał czym zapłacić za wódkę, płaciła kobieta z którą się spotykał. A teraz
wciąż mówi o deficycie i długu publicznym.. Czy to nie zabawne.
ale_akcja   |22.01.2010 08:22:44
Gad-omskim nie warto się specjalnie zajmować. Zresztą wydaje mi się to
zajęciem naraz zbyt wygodnym i frustrującym. Umówmy się - pisze
i będzie pisać. Jeśli do tej pory nikomu nie przeszkadza jego
ekonomiczne nieuctwo, którego wyrazem jest choćby tekst o kryzysie,
gdzie zaprezentował kompletną nieznajomość mechanizmów rynkowych, to
nic już się nie da zrobić. Trzeba go ignorować.
Co do Patryka Vegi -
zrobi międzynarodową karierę, bo rozumie, jak działa współczesne kino
popularne. Czy Gdzie jest Nemo? i inne całkiem niezłe produkcje zza oceanu powstają inaczej niż przy
udziale sztabu wysysaczy umysłów? Trudno, tak już jest.
Vega zaś ma
na koncie świetny serial Pitbull. To napawa mnie optymizmem, bo może to, co ze swoim sztabem będzie
szlifował następnym razem będzie równie dobre.
A że to co robi
jest obrzydliwe? I tak tego nie zrozumie.
Lustro  - Winę za powstanie Afery Hazardowej ponos   |23.01.2010 12:57:34
Winę za powstanie Afery Hazardowej ponosi Donald Tusk

Pani Paradowska i
pan Olechowski analizując Aferę Hazardową (Superstacja, 2010.01.20)
doszli zgodnie do takiej oto generalnej konkluzji. Otóż uznali, że
Tusk popełnił dwa bardzo poważne błędy. Po pierwsze, przyczynił się do
powołania CBA. Po drugie, Tusk po przejęciu władzy nie wywalił Kamińskiego
na zbity pysk.

A teraz zastanówmy się do jakich wniosków MY możemy
dojść analizując wnioski do jakich doszła nasza zgodna para, czyli wielka
i wpływowa dziennikarka, oraz kandydat na Prezydenta III RP. A wniosek
może być tylko jeden. Gdyby nie było CBA, nie byłoby afery. Gdyby nie
było Kamińskiego wszystko nadal byłoby bardzo cacy, Mordo Ty
Nasza.

I co ciekawe. Ta wpływowa dama razem z byłym tenorem PO - bez
najmniejszej żenady, na oczach wytresowanych a wiec i zachwyconych
telewidzów - formułują tak skrajne wnioski. Są przy tym tak butni, tak
pewni siebie, że całkowicie olewają podludzi z Ciemnogrodu,
dla których tylko Chlebowski razem z Sobiesiakiem mogliby coś tak
kuriozalnego wymyślić. A jednak nie. Niestety, PO popiera zbyt wielu
bardzo zdolnych i wybitnych ludzi z najwyższej półki i z każdej
branży.
 —  — 

Ale nasza para nie należy do wyjątków. Dokładnie do takich
samych wniosków doszedł szef Superstacji, niejaki Wojciech Mazowiecki.
Mało tego. Kilka dni wcześniej do równie ciekawych, choć innych wniosków
doszedł kolejny kandydat na Prezydenta III RP. Sławetny śledczy,
szczera i życzliwa lewacka dusza, czyli prof. Tomasz Nałęcz. A myślicie, że
ci ludzie należą do wyjątków?

Skąd. Zdecydowana większość naszych
oświeconych elit, autorytetów, dziennikarzy itp, myśli dokładnie tak samo
jak pani Paradowska. I teraz biedacy plują sobie w brody, że dopuścili
do powstania CBA. Różnica jest tylko taka, że nie każdy z nich chce się do
tego publicznie przyznać. I nie ma co się dziwić, bo nie każdy chce
wyjść na frajera typu Chlebowski. A więc wypijmy za
szczerość.
 —  — 
Link: http://www.kontrowersje.net/tresc/wine_za_powstani&
nbsp;e_afery_hazardowej_ponosi_donald_tusk
Kod:
  
blaise   |25.01.2010 17:36:57
Wiem, że to nie najlepsze miejsce, ale sprawa jest na dość
niepokojąca
http://biznes.interia.pl/news/szykuja
-sie-rewolucyjne-zmiany-w-kodeksie-pracy,1429202
blaise   |25.01.2010 17:40:36
A ten Lustro mógłby przestać przynudzać o tym CBA, nie wiem czemu mu się ta
tajna policja tak podoba.
Przestań pieprzyć koleś umieść to na swoim blogu i
odpuść sobie.
viking   |25.01.2010 18:21:35
Ale Lustro dopiero sobie internet podłączył i póki co umie jedynie pisać na
forum. Jak się nauczy pisać bloga, to może zacznie. Musimy poczekać… .
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 22.01.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.39988 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273