NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Składam Kulczykowi korupcyjną propozycję Drukuj
Tomasz Piątek   
03.08.2009
Parę lat temu znajdowałem się  na Festiwalu Gwiazd w Międzyzdrojach jako coś w rodzaju gwiazdy. Obok mnie znajdował się tam Jan Kulczyk, też jako coś w rodzaju gwiazdy. Znajdował się obok mnie w sensie dosłownym - w odległości dwóch metrów. Między nami był tylko stolik z jesiotrem i wielkim zębatym nożem. Zastanawiałem się, czy wziąć ten nóż i wpakować go Kulczykowi w brzuch. Tak w charakterze odpłaty za wszystkie gigantyczne szwindle, przekręty i niesprawiedliwości ostatnich dwudziestu lat. Chociażby za wysokie taryfy internetowe i telefoniczne Telekomunikacji Polskiej, będącej prywatnym folwarkiem pana Jana. Byłem wtedy daleko od jakiegokolwiek mentalnego flirtu z lewicą. Chciałem dokonać mojego zamachu z pozycji czysto liberalnych. Chciałem ukarać monopolistę, który hamuje rozwój rynku w Polsce, przyczyniając się do cywilizacyjnego zaniedbania. Myślałem o tym i doszedłem do wniosku, że jeśli to zrobię, to pójdę siedzieć na 25 lat, ale po wyjściu będę miał pomnik w każdym większym polskim mieście. Ale nie zrobiłem tego. Nie zrobiłem tego, bo już wtedy byłem chrześcijaninem.

Nigdy nie byłem w Szwecji. Ale z zainteresowaniem słucham relacji przyjaciół, którzy jeżdżą tam do pracy. Z dużą przyjemnością czytam też teksty Anny Delick na KP, która opisuje współczesną Skandynawię. I to wszystko sprawia, że w mojej głowie powstaje pewne wrażenie. O tym wrażeniu będę pisał. Uwaga: to nie będą autorytatywne stwierdzenia eksperta od Skandynawii, którym nie jestem. To będzie felieton. To będą wrażenia i marzenia.

Mam wrażenie, że w Skandynawii istnieje tak potężny układ korupcyjny, o jakim nawet doktorowi Janowi Kulczykowi się nie śniło. Być może mylę się. Być może moja ograniczona polska mentalność sprawia, że nie potrafię  inaczej zinterpretować szwedzkiego folkshemmet jak tylko w kategoriach korupcji. Ale ja tej korupcji wcale nie potępiam - bo w skandynawskim układzie posmarowano łapę całemu społeczeństwu.

Z tego co słyszę, Skandynawia jest zaprzeczeniem utopii liberalnej. Wąska klasa superbogatych przedsiębiorców ściśle związanych z państwem, w każdym sektorze istnieje hegemonia jednej lub kilku wielkich firm należących do tychże przedsiębiorców, konkurencja niewielka, potężny oligopol. A poza tym oligopolem i oligarchią - wielka masa szarych ludzi. Tyle że… tym szarym ludziom zajebiście się żyje! A w każdym razie spokojnie i bogato. Mogą liczyć na luksusowy socjal. Wakacje spędzają na Karaibach. Bez problemu kupują domy (biorąc kredyt na 10 lat, a nie na 30). A pracują bez szczękościsku. Co mają zrobić, to zrobią rzetelnie, ale nie sprężają się ponad to. Przychodzą do roboty punktualnie, ale zrywają się z niej jak najwcześniej - a połowę czasu pracy spędzają na lunchach i przerwach. I dostają za to przyzwoitą kasę - przyzwoitą nie tylko w tym sensie, że większą, ale także w tym sensie, że sprawiedliwą. Pielęgniarka zarabia dwie trzecie tego, co copywriter.

Oczywiście, jest też druga strona medalu. Są tacy, którzy nie chcą tkwić w szarej równości i szarym dobrobycie dla szarych ludzi. Chcą robić karierę, być panami swojego losu, piratami biznesu, zdobywcami. A to jest trudne tam, gdzie podatki są wysoki i rządzi wąska, zamknięta oligarchia. Dlatego „zdolni-samodzielni” nieraz uciekają ze Skandynawii, na przykład do Ameryki (tak zwani szwedzcy emigranci systemowi). Tacy ludzie też są i oni też mają swoją opowieść. Ja ich rozumiem. Są dynamiczni, pełni adrenaliny, chcą się bić, uśmiecha im się liberalizm. Fajnie. Tyle że w każdym społeczeństwie stanowią oni mniejszość. Mają prawo do swojej bajki - ale nie kosztem słabszej, mniej dynamicznej większości, która z kolei ma prawo do swego dobrobytu, choćby nie wiem jak nudnego i biernego.

Kiedy czytam o tym, jakie negocjacje odbywały się w Szwecji pomiędzy silną Konfederacją  Pracodawców a równie silnymi związkami zawodowymi już 100 lat temu - wtedy mam wrażenie, że w Skandynawii dokonało się to, co w Niemczech przerwała I wojna światowa. W bismarckowskich i pobismarckowskich Niemczech wąska oligarchia - rząd, wielki biznes, arystokracja, kościoły - dogadała się ze związkami zawodowymi i socjaldemokracją. Był to wspólny sojusz przeciwko klasie średniej. Skandynawia, zapatrzona wtedy w Niemcy, dążyła w podobnym kierunku - a nie została zmiażdżona przez walec wojen światowych. Pewnie cała Europa wyglądałaby dziś jak Skandynawia, gdyby model niemiecko-późnowilhelmiński nie został zarżnięty i skompromitowany przez wojnę, gdyby stał się wzorcem dla naszego kontynentu. Jeśli się mylę, niech Anna Delick mnie poprawi.

Być może taki sojusz oligarchii i ludu przeciwko klasie średniej zagraża wolności ekonomicznej i mentalnej. Być może taki sojusz niszczy życiodajne liberalno-demokratyczne fermenty. Być może taki sojusz tworzy kulturę „sztywnej jednolitości”, która reaguje na silny stres akceptacją jawnego totalitaryzmu (skoro Niemcy po Wielkim Kryzysie wybrały Hitlera, a Amerykanie zostali przy demokracji wyborczej…). Pewnie można wiele złych rzeczy powiedzieć o wadach takiego układu, o konformizmie Skandynawów, o nudzie i zastoju, i tak dalej, i tak dalej. 

Ale nie może być tak, że wspieramy życiodajne liberalne fermenty kosztem dobrobytu słabszej większości. W życiu społeczno-ekonomicznym, ten dobrobyt jest wartością numer jeden.

Jestem i pewnie zawsze będę  liberałem. Wierzę, że możliwe jest coraz bardziej dokładne i prawidłowe wydzielanie pól, na których ludziom służy solidarność - i tych, na których ludziom służy konkurencja. Wierzę, że rywalizacja rynkowa może być kiedyś traktowana tak, jak rywalizacja artystyczna czy sportowa. Tyle że musi być to rywalizacja uczciwa - a takiej panujący obecnie neoliberalizm nie gwarantuje. Nie gwarantuje nam ani równego startu, ani jasnych reguł gry, ani uczciwości arbitrów. Jednym słowem: biegnijcie, połamcie sobie kości w ciemności, a wyścig wygra i tak Jan Kulczyk.

Aby jakakolwiek rywalizacja społeczna miała sens, aby nie była krwawą, a zarazem wcześniej ustawioną  jatką - niezbędna jest powszechna, dobrze funkcjonująca, potężnie dofinansowana edukacja, równa dla wszystkich. Niezbędny jest socjal, dzięki któremu wyścig będzie opcjonalnym wyścigiem o ambicje, a nie przymusowym wyścigiem o przetrwanie. Niezbędna jest kultura bezpieczeństwa, spokoju i godności - a nie strachu i drogiego kredytu. Jednym słowem, żebyśmy mogli w Polsce wprowadzić liberalizm (bez „neo”), potrzeba nam co najmniej stu lat socjaldemokracji.

Niedawno w dyskusji z pewnym rządowym neoliberałem powiedziałem zdanie, które zaczynało się podobnie: żebyśmy mogli w Polsce wprowadzić liberalizm (bez „neo”), musielibyśmy tutaj zrobić niezły bolszewizm. Trzeba byłoby na początek rozstrzelać wszystkich Kulczyków, wszystkich, którzy zniewolili polski „wolny rynek” (niewolny bazarek). Jeszcze niedawno tak mówiłem. Teraz jednak błysnął mi cień nadziei. Może da się uniknąć barbarzyńskiej jatki, może da się pójść na układ? Na układ korupcyjny, w którym łapówkobiorcą będziemy my wszyscy? Oczywiście, na żaden liberalizm Kulczyk nie pozwoli. Ale gdyby chociaż zgodził się na socjaldemokrację - o ile lżej by się nam wszystkim zrobiło!

Dlatego składam Kulczykowi korupcyjną propozycję. Panie Kulczyk, pan - razem z Walterami, Solorzami i tuzinem innych Krauzów - rządzi tym krajem. Politycy całują pana po rękach i robią, co pan każe. Nawet „antykorupcyjny” PiS-owski rząd robi z panem biznesy, autostrady w pacht oddaje. I na razie żadna poważna konkurencja biznesowa panu nie zagraża. Ale zestresowany, zeszmacony lud potrafi odwinąć się histerycznie. Na przykład zębatym nożem w ręku jakiegoś frustrata. Albo nagle pojawiają się jakieś „Czyste ręce”, jak we Włoszech. I posadzą do paki pana pachołków albo coś panu skonfiskują… Jasne, pan zawsze zdąży uciec, ale po co komplikacje? My, lud, proponujemy układ. Socjaldemokratyczna polityka społeczna dla nas, a dla pana z kolegami - święty spokój na całe dekady. Absolutne zero konkurencji. I pełne poparcie ze strony opinii publicznej. Żadna „Polityka” już nigdy pana nie obsmaruje - jeśli wszystkim Polakom pan posmaruje…

To tyle na temat wrażeń. I marzeń. A prawda jest taka, że socjaldemokrację trzeba wymusić. Skandynawska oligarchia też pewnie nie poszłaby na układ socjaldemokratyczny, gdyby nie ciągłe zagrożenie strajkiem generalnym. Trzydzieści lat temu my, Polacy, byliśmy słynni na całym świecie jako twórcy najpotężniejszego związku zawodowego. Byliśmy słynni i szanowani. Teraz jesteśmy powszechnie pogardzani jako naród łamistrajków. Jedziemy do Szwecji czy do Anglii pod hasłem: „Panoczku, za pół zachodniej pensji będę pracować”. I zaniżamy tam ludziom zarobki. I do związków się nie zapisujemy…

Zacznijmy. I tam, i tutaj. Przyszedł czas na „Solidarność II”. Bez katolicko-narodowej histerii. Ale za to z twardą, konsekwentną polityką. Oczywiście, powiedzą nam, że to nie czas na masowe protesty, że jest kryzys, że Szwedzi mają tak dobrze, bo o wiele więcej pracują… Ale tego kłamstwa już nie kupimy. Za wielu ludzi jeździ do Skandynawii i widzi, jak tam pracują ludzie. I co za tę pracę dostają.

Jacek Kuroń powiedział  kiedyś: „Zamiast palić komitety, zakładajmy własne”. Zamiast niszczyć Szwecję, zróbmy sobie własną.

www.tomaszpiatek.pl
Komentarze
Dodaj nowy
Thome  - Kto ma prawo do jakiej "bajki".   |04.08.2009 05:04:33
"wziąć ten nóż i wpakować go Kulczykowi w brzuch. Tak w charakterze odpłaty
za wszystkie gigantyczne szwindle, przekręty i niesprawiedliwości ostatnich
dwudziestu lat."
Ostro:) Nawet jako (nie-soc) liberał błędnie Autor
określał przyczyny stanu rzeczy. "Kulczykowie" rozmaici to SKUTEK - a
nie PRZYCZYNA.

"A poza tym oligopolem i oligarchią - wielka masa
szarych ludzi. Tyle że& tym szarym ludziom zajebiście się żyje!"


Niesamowite!!! :)))

"Pewnie cała Europa wyglądałaby dziś jak
Skandynawia, gdyby model niemiecko-późnowilhelmiński nie został zarżnięty i
skompromitowany przez wojnę"

Wojna była jego (systemu) logiczną
konsekwencją, a nie ‘patologią’.

"I dostają za to przyzwoitą kasę -
przyzwoitą nie tylko w tym sensie, że większą, ale także w tym sensie, że
sprawiedliwą. Pielęgniarka zarabia dwie trzecie tego, co copywriter."

Czy stosunek (płac): pielęgniarka = 4/7 albo 4/9 tego co copywriter byłby:
a.
sprawiedliwy
b. niesprawiedliwy
?

"Być
może taki sojusz oligarchii i ludu przeciwko klasie średniej zagraża wolności
ekonomicznej i mentalnej."

Zawsze.

"(…) reaguje na silny
stres akceptacją jawnego totalitaryzmu (skoro Niemcy po Wielkim Kryzysie wybrały
Hitlera"

Ciepło.

"Ale nie może być tak, że wspieramy
życiodajne liberalne fermenty kosztem dobrobytu słabszej większości."


Miraż, nieustanny miraż inżynierii społecznej. My wspieramy, my kreujemy, my
stymulujemy, my zwalczamy i my………

"Jestem i pewnie zawsze będę
liberałem."

Wyznanie…

"Wierzę, że możliwe jest coraz
bardziej dokładne i prawidłowe wydzielanie pól, na których ludziom służy
solidarność - i tych, na których ludziom służy konkurencja."

Wiary.


To dobrze, że Pan Piątek "wierzy" w coraz bardziej "dokładne
wydzielanie". To uspokaja.

"Tyle że musi być to rywalizacja
uczciwa"

Słusznie.

"Oczywiście, na żaden liberalizm
Kulczyk nie pozwoli. Ale gdyby chociaż zgodził się na socjaldemokrację - o ile
lżej by się nam wszystkim zrobiło!"

Ale przecież on jest
socjaldemokratą! Tym od "jesiotra i łososia". Nieprzypadkowo najlepiej
bawił się zawsze w towarzystwie czerwonej arystokracji z SLD…:) Żaden
liberalizm mu w głowie. On wspiera Pana Piątka w walce o …: "potrzeba nam
co najmniej stu lat socjaldemokracji."

"Żadna Polityka już nigdy
pana nie obsmaruje - jeśli wszystkim Polakom pan posmaruje&"

Wystarczy
dać "Polityce". Kulczyk maksymalizuje zyski i tnie koszty, Panie
Piątek!…

"To tyle na temat wrażeń. I marzeń. A prawda jest taka, że
socjaldemokrację trzeba wymusić."

W końcu socjalizm i tak musi
posłuzyć się przemocą. Zawsze.

"Jedziemy do Szwecji czy do Anglii pod
hasłem: Panoczku, za pół zachodniej pensji będę pracować."

Proponuję
pozbawiać ten element obywatelstwa.

"Są dynamiczni, pełni adrenaliny,
chcą się bić, uśmiecha im się liberalizm. Fajnie. Tyle że w każdym
społeczeństwie stanowią oni mniejszość. Mają prawo do swojej bajki - ale nie
kosztem słabszej, mniej dynamicznej większości, która z kolei ma prawo do swego
dobrobytu, choćby nie wiem jak nudnego i biernego."

Znaczy się. Ci
pierwsi mają prawo do swojej bajki na swój koszt. A ci drudzy mają prawo do
swojej bajki - na koszt tych pierwszych.
kot   |04.08.2009 07:02:05
Thome, czy mógłbyś przełożyć na język ciągły i mniej zmętniały
to co chciałeś
powiedzieć.
Bo ja zrozumiałem z tego tylko to,że jednych lubisz ,a drugich nie.

Metoda cytat kwitowany mruknięciem pochwalnym lub nagannym. Kogo oszukujesz
czytających , czy siebie.
andrzejek76   |04.08.2009 08:41:13
Uproszczony obraz, nieuzasadnione uogólnienie.
Anna Delick   |05.08.2009 05:28:24
Niesamowite, Piatek zrozumial, o co chodzi w korporacyjnym modelu szwedzkim! Tak
to wlasnie wyglada. Jest oligarchia, niewidzialna elita, te kilka rodzin, ktore
trzymaja w lapach caly kraj. I jest armia zwyklych pracobiorcow, wlacznie z
nizsza klasa srednia, zrzeszonych w zwiazkach i innych organizacjach i majaca
przyzwoite dochody. A w zadek niewatpliwie dostaje wyzsza klasa srednia.
Szwedzki Zakowski i Paradowska na pewno maja mniejsza kase. W TV nie ma
gwiazdorskich kontraktow. Politycy i samorzadowcy zyja skromniej niz polscy, bo
niechby nie….
Jest zdumiewajaco niewiele malych firm. Ale… najwiecej malych
firm jest w Turcji, czy Turcy zyja lepiej od Szwedow? Czy z malych firm moze
powstac Nokia, Astra, Electrolux? Slyszal ktos o badaniach naukowych, o
wynalazkach w malych firmach? Socjaldemokraci zawsze uwazali, ze latwiej sie
dogadac z kilkoma wielkimi kapitalistami niz z armia drobnych pracodawcow.
Dlatego sprzyjali koncentracji wlasnosci, ktora w Szwecji jest unikalna. Piatek
ma racje, zwykly czlowiek zyje w Szwecji lepiej niz we Francji czy Wloszech, ale
juz przedstawiciel wyzszej klasy sredniej zyje gorzej. Tylko to w zadnym wypadku
nie jest system dla Polakow.
Thome  - Czego pragniemy.   |05.08.2009 08:25:58
"Jest zdumiewajaco niewiele malych firm."

Tzn. zdumiewa to
wyłącznie niektórych.

"(…) najwiecej malych firm jest w Turcji, czy
Turcy zyja lepiej od Szwedow?"

1. Co to oznacza "żyć lepiej"?
Pachnie rasizmem na kilometr.

"Czy z malych firm moze powstac Nokia,
Astra, Electrolux?"

A jakich powstały?:) I kiedy ostatnio w Szwecji
powstała jakaś inna wielka firma (z małej)? Na razie to IKEA ma 100 siedzib z
uwagi na podatki a VOLVO będzie chińskie.

"Slyszal ktos o badaniach
naukowych, o wynalazkach w malych firmach?"

Np. ja słyszałem. A Pani
Anna nie. I ok.

"Socjaldemokraci zawsze uwazali, ze latwiej sie
dogadac z kilkoma wielkimi kapitalistami niz z armia drobnych
pracodawcow"

To prawda! Ten układ korupcyjno-towarzyski zabijający
wolność jest znany od wieków.

"Dlatego sprzyjali koncentracji
wlasnosci, ktora w Szwecji jest unikalna."

Znowu "dycha".
Pytanie - to zaleta czy wada?

"zwykly czlowiek zyje w Szwecji lepiej
niz we Francji czy Wloszech, ale juz przedstawiciel wyzszej klasy sredniej zyje
gorzej."

A co to oznacza "zwykły człowiek". Czy jest to:


1. Właściciel straganu wstajacy do pracy o 6 rano.
2. Bywalec salonów wielkich
kapitalistów z etatem na uczelni i marną pensją podlizujący się
"elitom".
3. Urzędnik rozdający przywileje.

Pani Anno -
generalnie: " Jest oligarchia, niewidzialna elita, te kilka rodzin, ktore
trzymaja w lapach caly kraj. I jest armia zwyklych pracobiorcow, wlacznie z
nizsza klasa srednia, zrzeszonych w zwiazkach i innych organizacjach i majaca
przyzwoite dochody."

Mentalność niewolnika - tak to się nazywa. Zero
ruchu, powolny rozkład. Gdyby nie ta garstka, którym "się chce" -
Szwecja byłaby znana z samobójstw.
blaise   |05.08.2009 16:18:28
"Mentalność niewolnika - tak to się nazywa. Zero ruchu, powolny rozkład.
Gdyby nie ta garstka, którym się chce - Szwecja byłaby znana z
samobójstw."

Oczywiscie, to cywilizacja śmierci! - powiedział pan
profesor doktor thome z pokolenia JP II, specjalista od odpowiedzi na pytania
"co by było gdyby".
A co z tymi wynalazkami z małych firm? Dowiemy
sie czegos wiecej, jakieś przykłady?
generator_odpowiedzi   |05.08.2009 18:03:34
Ależ ależ. Oczywiście, że małe firmy są twórcze i powstaje w nich mnogo
wynalazków. I co z tego, skoro koszty patentowe i oboczne przekraczają firm tych
skromne możliwości. Spróbujcie opatentować coś w Polsce, a jeszcze lepiej w
Europie. Spróbujcie to zrobić bez pomocy prawnika.

Kto nie wierzy, tego
zapraszam w Polskę B, która innowacjami stoi od programisty do producenta
ogórków. A wszystkie one czekają tylko, żeby się pochylił nad nimi jakiś
Electrolux, Astra, Nokia… i przejął jako własne. Tak właśnie rodzi się opinia
o innowacyjności wielkich koncernów.

Jedynie trochę szkoda, że nawet te
ukradzione pomysły leżą potem na korporacyjnej półce. Linie produkcyjne muszą
się wszak zwrócić. Mały problem, kiedy chodzi o następne ostrze w maszynce
Gilette. Większy, kiedy pokrywają się kurzem wynalazki pozwalające drastycznie
zmniejszyć zużycie benzyny lub przeżyć wypadek. Tej historii o pasach
bezpieczeństwa to chyba nie muszę nikomu przypominać?
blaise   |05.08.2009 18:22:58
"Kto nie wierzy, tego zapraszam w Polskę B, która innowacjami stoi od
programisty do producentów."
Nie no jasne myślę, że w każdej kuchni
pan/pani domu jest autorem jakiejś drobnej innowacji, ale mała firma nigdy nie
przeznaczy dużych pieniędzy na badania. Tylko koncern albo państwowa instytucja,
jeśli nie kieruje się chęcią zysku w krótkim okresie. Jak wynaleziono internet?
kot   |06.08.2009 03:56:14
Anna powtarza opinię, że Szwecja nie dla Polaków.
To fakt, że w Polsce mamy
paskudną mieszankę zachowań feudalnych
( i nie z PRL-u., wystarczy pooglądać
przedwojenne filmy) i spekulacyjnego neoliberalizmu (który wyrzucił do kosza
etos pracy zastępując go przymusem pracy, strachem i totolotkiem sukcesu).
Powstała z tego mieszanka dość paskudna i wydaje się, że z tym nic się nie da
zrobić.
Oczywiście z Polski nie da się zrobić Szwecji. Każdy kraj tworzy
ustrój na bazie swoich różnorakich uwarunkowań i dokonań. Kto nie jeździł po
świecie nie wie jak bardzo pod każdym względem różnią się kraje nazywane
kapitalistycznymi, mimo, że kapitalizm jest wszędzie taki sam. To tylko nam w
89 wydawało się, że ,,tam,, jest jednakowo.
Ale czy na pewno w Polsce nie da
się założyć związków zawodowych, takich jak w Szwecji?
Płaska struktura
zarobków charakterystyczna dla Szwecji nie bierze się z niczego.
Podobna jest
w Japonii, bo tam też mamy silne związki zawodowe.
A jak zaczął się zwycięski
marsz neoliberalizmu? I wypieranie w Europie i w Stanach państwa socjalnego.
Ronald rozprawił się kontrolerami ruchu lotniczego, Margaret stoczyła długi
zwycięski bój z górnikami. I w obu wypadkach nie tyle chodziło o efekt
ekonomiczny ale o złamanie ruchu związkowego.
Iną sprawą jest tendencja do
wyradzania się ruchu związkowego w Stanach, we Francji w Polsce.

Liberalizująca Paradowska i postrzegany jako lewicowy Żakowski, Lisy z
telewizji, posłowie na sejm, dygnitarze samorządowi i inni tym podobni (jak
najbardziej ludzie pracy) mając wynagrodzenia wyższe niż w Szwecji stają się
naturalnymi sojusznikami ustroju, w którym panuje duża rozpiętość dochodowa.
Thome  - Nie to pokolenie:)   |06.08.2009 04:49:45
@blaise

"powiedział pan profesor doktor thome z pokolenia JP II,
specjalista od odpowiedzi na pytania co by było gdyby."

yyy….i -
przytaczając Lubomskiego - jak mam na taki "zarzut" inteligentnie
odpowiedzieć?

"A co z tymi wynalazkami z małych firm? Dowiemy sie czegos
wiecej, jakieś przykłady?"

Wynalazki, tak się już składa, są efektem
aktywności intelektualnej jednostek, co potwierdza historia tychże. Osobiście
wolałbym poznać jakiś wynalazek tzw. "dużej firmy". Jasne, można zejść
do poziomu usprawnień warsztatowych w mały zakładzie (ja napiszę nazwę i
usprawnienie, a Pan odpowie "aha…"). Istotne jest spostrzeżenie
Autorki, które krytykowałem. Po prostu głupawe i tyle.

"ale mała firma
nigdy nie przeznaczy dużych pieniędzy na badania. Tylko koncern albo państwowa
instytucja, jeśli nie kieruje się chęcią zysku w krótkim okresie. Jak
wynaleziono internet?"

Doprezyzujmy - mała (co to oznacza?) nie znaczy
mało zamożna. Wszystko jest również kwestią profilu (produkcja, usługi) i
potrzeb w tym zakresie. Problemem w dyskusji z tzw. człowiekiem Lewicy jest to,
że on by chciał sklasyfikować tych, którzy "mogą robić wynalazki" i
tych, którzy "nie mogą". Tymczasem jest to proces dynamiczny. Przeszkodą
tu może być np redystrybucja - czyli zawłaszczanie środków na rzecz
nieefektywnego w tym zakresie państwa.
Internet jest narzędziem wymyślonym
dla wojska przez progamistów z RAND Corp. Co jest dowodem na to, że pacyfizm nie
popłaca.

"Tylko koncern albo państwowa instytucja"

Na Lewicy
(mało) zadziwiająca ambiwalencja. Z jednej strony walka z koncernami (i tzw.
wielkim kapitałem) - z drugiej uwielbienie dla "koncentracji własności"
i absurdalna wiara w kreatywność kolosów (lub instytucji państwowych). Otóż
proszę spojrzeć na osiągnięcia badawcze państwowych jednostek na
świecie…….one są, ale po zleceniu złożonemu komercyjnej firmie, która
rozwija pomysł w imię zysku. W USA ten system dość dobrze działa, w Europie
próbuje się sprzężać ośrodki akademickie z biznesem.
@ kot
"Każdy
kraj tworzy ustrój na bazie swoich różnorakich uwarunkowań i dokonań."


Możemy chodzić w różnych butach. Ale zasadniczo muszą mieć one podeszwę i
cholewę. Można więc różnie nazwać instytucje ramowe, ale prawa popytu/podaży,
Panie, nie oszukasz.
kot   |06.08.2009 07:33:57
Thome, czy zauważyłeś, że tu ( na tej witrynie) prowadzi się rozmowy, a nie
agitacje ( a jeżeli już to inteligentną, dobrze umotywowaną) Maniera jaką
stosujesz nie pozwala na wymianę myśli. Jeżeli jesteś tu nie po to aby
zmętniać i szkodzić, ale jako partner do rozmowy to spróbuj coś z tym zrobić.
Cytując tworzysz pozory dyskursu, którego nie prowadzisz. Nawet nie potrafił bym
określić Twoich poglądów trochę PO, trochę PIS jakieś luźne nie powiązane
strzępki powszechnie znane, bezładne.
Ostatni wpis adresowany do kota-w którym
formalnie sygnalizujesz zamiar rozmowy.
Nie jestem w stanie do niego się
odnieść, bo to co piszesz może odnosić się do wszystkiego i niczego. Co ma
znaczyć uwaga dotycząca popytu i podaży. Nie kwestionowałem tego, ani ram, które
nakładają.
Thome   |06.08.2009 07:46:24
W tym co napisał Piątek coś jest.
Nie można z niego (Piątka) robić ideologa
ale instynktu nie można odmówić.
Szwecja kilku oligarchów + państwo. Japonia i
Korea ta lepsza j.w . Chiny to samo. Rosja wybiera podobną drogę. Może więc
mimo krytyk dobrze robi (Rosja, Piątek też).
Thome   |06.08.2009 07:51:25
Czy mógłbyś wskazać fragment, w którym prowadzę "agitację" (jak
rozumiem, partyjną)?

Cieszę się, że "nie potrafisz" określić moich
poglądów w oparciu o "wydmuszki ideowe" typu PiS czy PO. Świadczy to
chyba, że "agitacji" nie prowadzę. Brzydzi mnie ona, pewnie tak samo,
jak i Ciebie.

Uwaga o prawie popytu i podaży miała na celu wskazanie, że
niezależnie od otoczki instytucjonalnej, tradycji, nomenklatury - są pewne prawa
niezmienne. Działają one niezależnie od regulacji prawnych, zamierzeń inżynierów
społecznych czy marzeń ideologów. Co najwyzej mogą osuwać się w sferę
"zakazaną". W końcu np. oddychania płucami także można zakazać - w
sensie prawa pozytywnego.
Do tych niezmiennych praw niewątpliwie należy
wymienione przeze mnie. Tak więc czy to Szwecja czy USA - koszt pracy będzie
wpływał na jej dostępność i konkurencyjność.

Forma "cytat -
komentarz" wydała mi się natomiast dość wygodna i czytelna. Nie ma tu
możliwości przeinaczenia, zmiany, celowej manipulacji wypowiedzią rozmówcy. A
przynajmniej jest to utrudnione i pozwala na klarowne odnoszenie się do
konkretnych ocen/wypowiedzi/argumentów.
kot   |06.08.2009 07:58:19
To mów o koszcie pracy, a nie o prawie popytu/podaży.
Wędrujący po świecie
koszt pracy to rzeczywiście problem z którym będzie się musiał uporać dopiero
jakiś większy kryzys.
Jaś Kapela   |06.08.2009 11:05:38
Tohme, to bardzo ładnie, że odżegnujesz się, a nawet wstydzisz, powiązań z
ideologią PIS i PO.W takim razie kawę na ławę, czym się Twoje poglądy od nich
różnią. PO to 100% neoliberalizm. W100% realizowany, zmieszany z nieudolnością
w rządzeniu. Reagan też był w tym 100% . Ale już nie w realu ( w Ameryce nie
wolno być zbyt długo nieudolnym) tylko w 50% realizował te ideologię.
Wyglądasz 100%. Mylę się?
Sopor   |06.08.2009 12:17:59
Widzę Kocie, że z lubością oddajesz się tropieniu wrogów ideologicznych. Jak nie
zwolennicy Korwina Mikke to Schetynowi kontrolerzy wolnej myśli lub agitatorzy i
to do tego nie wiadomo czy nasłani przez PiS cz PO. Musisz pogodzić się z
faktem, że nie wszyscy wciskają swoje umysły w ciasne ramy ideologii i
powtarzają czyjeś tezy jako własne.

Niestety tendencję do usilnego wciskania
wszystkich zagadnień w ideologiczne schematy widać doskonale u Ciebie, czego
dobrym przykładem jest przedstawianie konfliktu z kontrolerami i górnikami jako
liberalnych prób walki z ruchami pracowniczymi.

Kontrolerzy lotów byli grupą
dobrze zarabiającą, a ponieważ uważali, że są niezastąpieni myśleli, że uda im
się wycisnąć więcej. Mała kto o tym wie, ale pierwsze postulaty płacowe
związkowców zostały spełnione. Dopiero gdy ci, wierząc w siłę swojej pozycji,
zażądali jeszcze więcej, prezydent stracił cierpliwość. Ciekawe czy w
egalitarnej Szwecji pozwolono by na tak niesprawiedliwie wysokie zarobki? Jeśli
się nie mylę to kontrolerzy lotów w tym kraju zaliczają się do tej wyzyskiwanej
klasy średniej, która na swoich barkach dźwiga ciężar państwa socjalnego.

Z
kolei górnicy w Anglii domagali się finansowania przez państwo deficytowych
kopalń, który to koszt ponosiłaby oczywiście reszta społeczeństwa. Chętnie
dowiem się ile w Szwecji jest deficytowych, finansowanych przez państwo gałęzi
gospodarki. Pamiętam tylko, że kilka lat temu czytałem wypowiedź pewnego
Skandynawa, który tłumaczył, iż w jego kraju nie utrzymuje się deficytowych
miejsc pracy, co jest bez sensu, ale przeznacza się środki na przekwalifikowanie
pracowników. Nie jestem więc taki pewien, czy w Szwecji postulaty związków
zawodowych, z którymi do czynienia miała Żelazna Dama, trafiłyby na podatny
grunt.

Ty wolisz jednak widzieć wszystko w kategoriach walki dobra ze złem.


Nie jestem ekspertem od historii Szwecji, ale nawet pobieżne spojrzenie na
dzieje tego kraju pokazuje olbrzymią rolę dialogu i kompromisu w kształtowaniu
się jego ustroju i stosunków społecznych. Czy w takim razie wiarygodnie brzmią
ci, którzy drugą Skandynawię chcą budować w Polsce z dnia na dzień w drodze
proletariackiej rewolucji?

Na liście najbogatszych ludzi w USA większość
stanowią osoby, które dorobiły się same. Jeszcze lepiej łatwość wspinania się
pod drabinie hierarchii społecznej pokazują dane mówiące o milionerach. Wśród
nich osoby, które dorobiły się własną pracą, stanowią już przytłaczającą
większość. Dzięki pani Delick wiemy, że lista najbogatszych Szwedów niewiele się
zmieniła przez ostatnie& sto lat. Ciekaw jestem jak wygląda sytuacja wśród osób
mających milion dolarów wolnych środków, ale wnioskując z niewielkiej liczby
małych firm i kosztów ponoszonych przez klasę średnią, podejrzewam, iż nie łatwo
do tej grupy wejść. Pytanie, który system w większym stopniu pozwala biednej
jednostce się wybić, jest zatem dość proste.
Odpowiedź na pytanie  dlaczego
tak się dzieje?  nie leży tylko w sferze ekonomii. Ilu bajecznie bogatych
muzyków czy sportowców pochodzi z bogatych rodzin? Komu by się chciało wylewać
siódme poty na treningach czy próbach, gdyby wolny czas mógł spędzić wydając
pieniądze rodziców? Dodatkowo z obserwacji własnego otoczenia mógłbym wymienić
wiele osób, których chęć polepszenia warunków materialnych, pchnęła do założenia
własnej firmy lub rozwinięcia kariery. Gdyby te osoby dostały od państwa
opiekuńczego na dobry start mieszkanie i zapomogę pozwalającą na beztroskie
bumelowanie, nigdy nie osiągnęłyby tego co dziś mają.

Zabawne, że fakt, iż
system szwedzki jest równie komfortowy dla najbogatszych co i& no właśnie
jakiego słowa użyć? Biednych? Nie pasuje, bo zdolny i ambitny biedny ma lepiej w
systemie liberalnym, gdzie może się wybić. W takim razie zawęzimy tę grupę do
biednych nie mających ambicji zostania bogatymi i chcących brać od państwa
więcej niż mu dają, czyli w skrócie  leniwych. Jednak bogaci od kilku pokoleń
dziedzice fortun, którym więcej niż mają do szczęścia nie potrzeba, do
najambitniejszych też trudno zaliczyć. Wychodzi więc na to, że ten ustrój
stworzony jest z myślą o ludziach leniwych, zarówno tych biednych, którym do
szczęścia wystarcza praca na kasie i świadomość, że państwo socjalne nie da im
umrzeć z głodu, jak i najbogatszych, którzy nie chcą się martwić o młodych
wilczków chcących wysadzić ich z siodła, więc wolą dać im zabezpieczenie
socjalne, by nie budzić w nich ambicji oraz wysokie podatki na wypadek, gdyby
ktoś próbował za wysoko podskoczyć (kij i marchewka).

Tak więc zacznę myśl
od początku. Zabawne, że fakt, iż z systemu szwedzkiego profity czerpie również
najbogatsza część społeczeństwa uchodzi w toczącej się tu dyskusji za odkrycie.
Ja z podobnymi wnioskami zetknąłem się czytając zwolenników liberalizmu. Tym
większe podziękowania należą się pani Annie za rzetelne informacje, które jak
widać skłaniają do głębokich przemyśleń, a to rzecz niezwykle cenna tam gdzie
ideologie i dogmaty przysłaniają rzeczową analizę.

Na koniec dorzucę jeszcze
parę słów w obronie tych brzuchatych śmierdzieli, którzy robią nam obciach
jeżdżąc do Szwecji uprawiać dumping płacowy. Ta sama osoba, gdyby została na
swojej wsi czy w miasteczku i klepała biedę na bezrobociu lub pobierała za swoją
pracę najniższą krajową, byłaby dla socjalistów bożkiem, kimś nad kim tabuny
lewicowych publicystów wylewałyby krokodyle łzy. Niech jednak taki wykluczony
odważy się podjąć uczciwą pracę i konkurować z zajebiście żyjącymi Szwedami,
wtedy będzie odrażający i zły, a jedyne co usłyszy od lewicowca to 
śmierdzisz!. Gdzie współczucie dla nich i ich rodzin? Skończyło się tam, gdzie
zaczyna się zajebiste życie bogatszych?

Panie Tomaszu. Konkurować można
jakością lub ceną. Nasi rodacy decydujący się na opuszczenie bliskich i podjęcie
pracy za granicą konkurują i jednym i drugim. Jednak leniom z Zachodniej Europy
łatwiej jest podkreślać, że Polak decyduje się na niższą pensję, niż że pracuje
lepiej od nich. Mam rozumieć, że Pan korzystając z różnych usług czy robiąc
zakupy zawsze wybiera ofertę droższą, by dać odpór draniom zaniżającym zarobki?
kot   |06.08.2009 16:17:04
Ciekawe komu- tym razem- zostanie przypisany mój wpis.
Sopor, wyobraź sobie, że
nie tropię : możesz być schetynowcem , korwinistą
( tego nie mówiłem) i kim
tam jeszcze. Chodzi o co innego. Sprawdzam nie pochodzenie, przynależność.
Sprawdzam czy to co mówisz, potrafisz uzasadnić. I wyobraź sobie, że to czego
mi bardzo brakuje najbardziej, to tego, że wobec mnie nikt nie mówi sprawdzam.
Często operuje twierdzeniami, nieraz diametralnie odbiegającymi od powszechnie
przyjętych i nie podaję uzasadnień. Po co- jeśli nikt nie sprawdza, bo to go
nie interesuje. Ale to nie znaczy, że za nimi kryje się ich brak . Nieraz
podaję definicję w oparciu, o którą można mnie sprawdzić i musiałbym się na
niejednokrotnie napocić aby się wybronić. Thome zarzekał się, że on broń boże
ani PIS, ani PO dlatego powiedziałem sprawdzam.
Jeśli warto poważnie
rozmawiać, jest to konieczne.
- Swoją drogą Twój wpis jest jednym z
ciekawszych. Pozwala mi zrozumieć co jest w neoliberalizmie takiego co takich
jak ty uwodzi. Chcesz być milionerem. Ilu jest milionerów w Ameryce? Jaki
procent społeczeństwa. To chyba ten sam motyw, który pacha ludzi do gry w
totolotka.
-Skąd się bierze twoje przekonanie , że Szwedzi to leniuchy i
darmozjady.
- To, że kontrolerzy dobrze zarabiali, a górnictwo żyło na koszt
podatników. Co to ma do rzeczy!? Nie o tym była mowa!
blaise   |06.08.2009 17:06:16
"Internet jest narzędziem wymyślonym dla wojska przez progamistów z RAND
Corp. Co jest dowodem na to, że pacyfizm nie popłaca. "
Nieprawda. Internet
powstał wprawdzie dzięki armii, ale od początku dla potrzeb cywilnych, dlatego
właśnie zaczęto od łączenia uniwersytetów a nie baz wojskowych (ARPANET
uruchomiono jesienią 1969 między Stanfordem a UCLA). Nie wiem co mają z tematem
wspólnego uwagi o pacyfizmie, najwyraźniej w każdym zdaniu musisz zwalczać jakiś
"izm", skoro musisz..

"ja napiszę nazwę i usprawnienie, a Pan
odpowie aha&"
Obiecuję, że nie. Proszę zaspokoić moją ciekawość.

"
Otóż proszę spojrzeć na osiągnięcia badawcze państwowych jednostek na
świecie&&.one są, ale po zleceniu złożonemu komercyjnej firmie, która rozwija
pomysł w imię zysku."
No spójrzmy np. internet?
Trafiłeś w sedno tylko
wcześniej jakaś instytucja musi złożyć to zlecenie i za nie zapłacić, no tak
przecież się np. buduje autostrady.

Co mają znaczyć określenia zbiorcze
kierowane w moją stronę pt. "Problemem w dyskusji z tzw. człowiekiem
Lewicy" albo "wy Na Lewicy". Ja rozumiem, że wciąż musisz zwalczać
jakichś lewaków, ale kto Ci w ogóle powiedział, że ja należę do jakiejś lewicy?
Nie przypominam sobie bym się tu deklarował. I jeszcze pragnę dodać dla
porządku, że jeśli mam coś przeciw korporacjom to tylko tym, których działalność
uważam za szkodliwą - czyli zanieczyszczenie środowiska, wyzysk pracowników.
współpraca ze zbrodniczymi reżimami itp, to temat na długą rozmowę. Sama
korporacja jako taka mi nie przeszkadza, ani jej zyski. Mam nadzieję, że już
tutaj nie zetknę się z podobnymi zarzutami i ponawiam prośbę o by nie wrzucano
mnie do worka z jakimiś urojonymi lewicowcami i by nie imputowano mi poglądów,
których nie wygłaszam.
blaise   |06.08.2009 21:20:55
SOPOR napisał:
"Na liście najbogatszych ludzi w USA większość stanowią
osoby, które dorobiły się same."

A BARBARA EHRENREICH podaje że:

"Każdego roku na liście dziesięciu najbogatszych Amerykanów magazynu
Forbes cztery lub pięć osób nosi nazwisko Walton. Co znaczy, że są dziećmi,
siostrzeńcami lub bratanicami założyciela Wal Martu. "
(
http://www.krytykapolityczna.pl/Ehrenreich/Rozdeta
-nadklasa-ciagnie-nas-w-dol/menu-id-98.html )
Tyle właściwie.. i komu wierzyć?
Anonimowi internauci rzadko czują się w obowiązku uzasadniać swoje twierdzenia.
Osobom bardziej zainteresowanym pozostaje samodzielnie analizować np. listę
najbogatszych ludzi w USA. Ja raczej zaufałbym osobom, które biorą
odpowiedzialność za to co piszą i są w stanie podpisać się pod tym własnym
nazwiskiem. Nie znaczy to, że ten kto się podpisuje zawsze ma rację w sporach z
anonimem ani że internauci nie powinni zabierać głosu - w każdym razie piewcy
"nowego społeczeństwa sieci" powinni dać sobie na wstrzymanie. Wiara,
fantazja, odgórne założenia, społeczne i osobiste uwarunkowania zawsze wpływają
na ideowe wybory, mało tego - nie tylko wpływają, ale są ich źródłem, mimo tego
nie powinniśmy czuć się uwolnieni od rozumowego uzasadniania swoich decyzji i
opierania się na faktach. Wiemy, że w każdej ideologii istnieją luki, te właśnie
"luki" to miejsca/momenty niepewności. Niepewność nie tylko rzuca cień
na każdą ludzką decyzję, ale wręcz jest konstytutywną cechą człowieczeństwa.
Literacko ujął to np. Eliot, w sferze społeczno-politycznej zjawisko
niepewności opisywali choćby Bauman i Kołakowski (nawet ich biografia przynosi
wiedzę na ten temat), a Lacan pojęcia takie jak "luka", "brak",
"pęknięcie w podmiocie", które sabotowały "efekt prawdy",
ustawił w miejscu centralnym swoich badań/rozważań nad nieświadomoścą. Jak różne
postacie i systemy myślowe w ten problem się uwikłały! Czy jest sens więc czytać
kolejny post internauty, który nawet cienia dowodów nie próbuje się doszukać na
potwierdzenie swoich hipotez (a w tym wypadku łatwo było je znaleźć choć
niewystarczającą ilość)? Czy wszytkie te analizy o leniach z Europy Zach. bądź o
"powolnym rozkładzie" są w ogóle godne czytania? Dodam, że również w
podobny sposób grzeszyłem. Pozostaje życzyć właściwych wyborów światopoglądowych
i wzięcia za nie odpowiedzialności, nawet jeśli nasze postawy są pełne
wątpliwości a wiedza niecałkowita i pełna luk, niedoskonała jak my wszyscy.
Zamiast dalej się przekrzykiwać wolę zadedykować znany fragment z Becketta :
"w ciszy nie wiadomo, trzeba iść, nie mogę iść, jednak pójdę".
glekaktabeton   |07.08.2009 03:59:34
>Na koniec dorzucę jeszcze parę słów w obronie tych brzuchatych śmierdzieli,
którzy robią nam obciach jeżdżąc do Szwecji uprawiać dumping płacowy. Ta sama
osoba, gdyby została na swojej wsi czy w miasteczku i klepała biedę na
bezrobociu lub pobierała za swoją pracę najniższą krajową, byłaby dla
socjalistów bożkiem, kimś nad kim tabuny lewicowych publicystów wylewałyby
krokodyle łzy. Niech jednak taki wykluczony odważy się podjąć uczciwą pracę i
konkurować z zajebiście żyjącymi Szwedami, wtedy będzie odrażający i zły, a
jedyne co usłyszy od lewicowca to  śmierdzisz!. Gdzie współczucie dla nich i
ich rodzin? Skończyło się tam, gdzie zaczyna się zajebiste życie bogatszych?


klopot w tym, ze takie konkurowanie cena jest idealnie na reke kupujacym
prace, ktorzy odcinaja w ten sposob kupony od tego, ze kupujacy prace moze sie
przenosic z dzialalnoscia z miejsca na miejsce latwiej, niz sprzedajacy ją. To
nie jest konkurowanie,tylko zglobalizowane frajerstwo.
Rylew  - Panie Tomaszu !   |07.08.2009 04:44:28
Ależ pojechał Pan po bandzie. Ta propozycja to prawdziwa *propozycja nie do
odrzucenia* według klasycznych wzorców.

Ale nie będzie przyjęta, bo nie daje
Pan żadnych gwarancji.
Oskarowi Lafontaine mimo że był po właściwej stronie
jakaś
wariatka chciała poderżnąć gardło. Człowiek nie zna dnia ani
godziny.

Refleksja, że może i w Polsce będziemy mieli do czynienia z grupą
oligarchów naprzeciw społeczeństwa i grupą rządowych pośredników
wydaje się
zaskakująco trafna.
Rylew  - blaise   |07.08.2009 05:08:55
Nie można dokonać rozsądnego wywodu opierając się na błędnych założeniach.

Sopor wierzy w bajki według których ludzie dzielą się na pracowitych i
leniwych. Ci pierwsi w warunkach kapitalizmu dorabiają się własną pracą
majątków, a ci leniwi prowadzą marne życie na koszt społeczeństwa.
Jak żałośnie
naiwne jest to wierzenie nie trzeba tłumaczyć.
Tego typu wiara jest chyba
podstawą większości neoliberalnych przekonań jeśli nie neoliberalnej religii w
ogóle.

Co do wyjeżdżających do pracy za granicę, popieram, pod warunkiem, że
nie jest to konkurowanioe wyłącznie ceną i zamiary są uczciwe.
Kiedy parę lat
temu byłem w Norwegii, mój przyjaciel zabrał mnie na ryby swoją łódką motorową w
morze. Kiedy wróciliśmy zostawiając łódkę przycumowaną przy brzegu zapytałem czy
nie trzeba zabrać,schować silnika. Powiedział wtedy, ze kradzieży dotąd nie
było, ale niedawno wyczytał w gazecie lokalnej, ze jednak zdarzyło się niedawno.
Policja złapała sprawców, okazali się nimi Polacy.
Tego typu
*przedsiębiorczość*, dorobić się za wszelką cenę, pierwszy milion ukraść to dla
niektórych i tak lepsze od życia na zasiłku dla bezrobotnych.
Thome   |07.08.2009 07:34:51
Dla porządku muszę pozostać przy formule
"cytatowej":)

@kot

1."To mów o koszcie pracy, a nie o
prawie popytu/podaży."
Choć obydwie zasady/prawidłowości są ze sobą
ściśle związane - faktycznie, poprzednio wspominałem o popycie/podaży. Chodziło
mi o pewien katalog, ale wkradł się chaos.

2."Wędrujący po świecie koszt
pracy to rzeczywiście problem".

W mojej opinii mylisz skutek z
przyczyną. "Wędrujący koszt pracy" jest zbawiennym dla pracy SKUTKIEM
złych regulacji państwowych, tj. nadmiernego opodatkowania pracy. Także - nie
zjawisko jest problemem, ale to, co je wywołuje. Ono natomiast działa jak
"by-pass" dla gospodarki wielu krajów.

@ Jaś Kapela

1.
"Kawę na ławę".

1. PO - to nie jest w 100% neoliberalizm. To jest w
50% liberalizm deklarowany, w 30% socjalizm kontynuowany i w 20% tzw.
postpolityka, którą uważam w tym wypadku za ZALETĘ.

2. Nie wiem "na co
wyglądam". Odpowiadam tylko na argumenty felietonistów KP, które w duzej
części wydają mi się efektem błednych rozumowań.
Poza tym…..liczyłem, że
choć tutaj nie obowiązuje zasada "nieważne co, ale kto mówi". Jeżeli
"skrajny liberał z PO" powie, że Ziemia kręci się wokół Słońca, to
lewicowiec ma z automatu protestować?

@ blaise

1. "Nieprawda.
Internet powstał wprawdzie dzięki armii, ale od początku dla potrzeb cywilnych,
dlatego właśnie zaczęto od łączenia uniwersytetów a nie baz wojskowych (ARPANET
uruchomiono jesienią 1969 między Stanfordem a UCLA)."

Internet miał
przetestować połączenia pomiędzy ośrodkami dowodzenia w sytuacji konfliktu
nuklearnego. U jego zarania leżał cel i technologia wojskowa. Zwykła Wikipedia
to podaje:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Internet

2. "Trafiłeś w sedno
tylko wcześniej jakaś instytucja musi złożyć to zlecenie i za nie
zapłacić"

Ale ja nie jestem wrogiem ani dróg publicznych ani każdego
zamówienia dla sfery publicznej.

@ Rylew

"bajki według których
ludzie dzielą się na pracowitych i leniwych. Ci pierwsi w warunkach kapitalizmu
dorabiają się własną pracą majątków, a ci leniwi prowadzą marne życie na koszt
społeczeństwa. "

Ciekawie postawione (ukryte) pytanie. W takim
postsocjalizmie z elementami rynku, jak u nas, leniwi wcale jednak nie prowadzą
"marnego życia". W warunkach polskich bywa ono plugawe, moralnie zgniłe
- ale nie marne finansowo. Na leniwych płacą biedni. Bogaci się wykpią.


Nie dziwię się jadnak, że "neoliberałowie" spod znaku "petru"
czy "balcerowiczów" (tu trochę lepiej z intelektem) są obiektem ataków
na tym forum. Większość z nich bowiem nawet nie próbuje podjąć wysiłku
rozumowania - powołują się wyłącznie na empirię. Oczywiście, dla średnio
rozgarniętego człowieka - socjalizm to "pusta półka i zomo". I to jest
dobre skojarzenie, bo socjalizm to jest zawsze jakiś ciąg typu: pusta półka ->
ZOMO. Nie dziwię się jednak zwolennikom Lewicy (dziś nim być łatwo, w końcu nikt
nie testuje już na nas bezpośrednio socjalizmu), że oskarżają tzw. neoliberałów
o miałkość intelektualną. Zresztą, samo pojęcie "neoliberalizmu" zostało
zafałszowane. Ale to już inna kwestia.
Gniazdem tego zwulgaryzowanego
liberalizmu (a tak naprawdę soc-liberalizmu bezrefleksyjnego) są dzisiejsze
wydziały ekonomii. Zapełnione księgowymi zafascynowanymi "modelami
ekonometrycznymi". Cóż, wypada mieć nadzieję, że część absolwentów pójdzie
za słowami von Hayeka, który mawiał, że "najwartościowsze pomysły odnajduje
w pytaniach o rzeczy podstawowe".
Sopor   |07.08.2009 08:18:00
Drogi Panie Blaise

Przyznaję, że wczoraj nie weryfikowałem informacji na
podstawie, których dokonałem wpisu. Opierałem się na tym co przeczytałem w
prasie kilka lat temu. Podane przez Ciebie informacje o rodzinie właściciela Wal
Martu nie stoją w sprzeczności z tym co napisałem. Rzeczywiście informacje można
sprawdzić w pół minuty i oto co
znalazłem:

http://finanse.wp.pl/kat,104774,titl
e,Lista-400-najbogatszych-Amerykanow-magazynu-Forb
es,wid,10370183,wiadomosc.html?ticaid=1885e

Gdz ie znajdziemy
informację:

Dwie trzecie wymienionych w rankingu 400 Najbogatszych posiada
fortuny, które osiągnęli samodzielnie, podczas kiedy tylko 19% bogaczy w całości
odziedziczyło majątek.

Nie rozumiem więc na jakiej podstawie zarzucasz mi
mataczenie.

@ KOT

W podanych przeze mnie przykładach z górnikami i
kontrolerami lotów, chodziło mi o pokazanie, iż wydarzeń tych nie można w
kontekście ideologicznym (walka liberałów ze związkami). Jak można jednocześnie
chwalić system szwedzki za wyrównywanie płac i popierać walkę kontrolerów lotów
o podniesienie i tak bardzo wysokich zarobków? Chyba tylko w przypadku, gdy
będziemy sztywno trzymać się reguły: związkowiec=dobry, liberał=zły.


Przypominam, że za prezydentury przeklętego przez lewicę Reagana likwidowano
liczne monopole w tym w lotnictwie i telekomunikacji, co owocowało spadkiem cen
w niektórych branżach nawet o kilkadziesiąt procent. Nie muszę tłumaczyć, że
korzystali na tym najbiedniejsi, dla których usługi uważane wcześniej za
luksusowe, stały się nagle dostępne. Wiem, że dla wielu zwolenników lewicy każdy
liberał to agent ciemności będący na usługach wielkiej finansjery. Jednak w
gruncie rzeczy celem obu ideologii jest by wszyscy byli szczęśliwi i żyło się
dostatniej. Duże różnice istnieją w poglądach na to jak ten cel osiągnąć. Jedna
strona akcentuje złodziejskich bankierów i pracodawców oszukujących pracowników,
druga, cwaniaków wyłudzających pomoc państwa oraz nieudolnych urzędników
marnotrawiących pieniądze ciężko wypracowane przez ludzi . Jednych bardziej boli
bieda wykluczonych, drugich, zmarnowane szanse zdolnych i ambitnych, którzy nie
mogą rozwinąć skrzydeł. Jednak niezależnie od tego, które poglądy są nam
bliższe, żyjemy w świecie, który możemy obserwować i wyciągać z tego wnioski.
Jeśli na całym świecie mamy niezliczoną ilość publicznych środków komunikacji
miejskiej, a jedynie w nielicznych przypadkach jak Szwecja funkcjonują one bez
zarzutu, to przyczyn nie należy szukać w strukturze własności, ale gdzie
indziej. Podobnie wolny rynek i wolna konkurencja nie będą działać bez struktur
państwowych zapewniających im bezpieczeństwo. Dlatego uważam, że najlepszym
rozwiązaniem jest adaptowanie elementów obu systemów w zależności od warunków
lokalnych i stopnia rozwoju kultury społecznej. Jednak takie rozwiązanie nigdy
nie zadowoli ekstremistów znajdujących się po obu stronach barykady. Pisał o tym
pan Piątek sławami: Wierzę, że możliwe jest coraz bardziej dokładne i
prawidłowe wydzielanie pól, na których ludziom służy solidarność - i tych, na
których ludziom służy konkurencja. Pisała również pani Anna, gdy uznała system
szwedzki za niemożliwy do wprowadzenia w polskich warunkach. Pytanie dla
chcących brzmi więc  Co zrobić, by Polacy zmieniali się w tym kierunku? No ale
to jest trudniejsze, od uchwalenia kilku ustaw.
kot   |07.08.2009 08:26:33
Thome zadałem Ci pytanie nie wymiguj się!
Rylew  - Thome   |07.08.2009 09:08:50
*W takim postsocjalizmie z elementami rynku, jak u nas, leniwi wcale jednak nie
prowadzą marnego życia. W warunkach polskich bywa ono plugawe, moralnie zgniłe
- ale nie marne finansowo. Na leniwych płacą biedni. Bogaci się wykpią. *
Nie
marne finansowo ? Ciekawe, bo ja to widzę inaczej. Nosisz jakieś specjalne
okulary :)?
Czy może podobnie jak Sopor jednak wierzysz w bajki
?

*Oczywiście, dla średnio rozgarniętego człowieka - socjalizm to pusta
półka i zomo. I to jest dobre skojarzenie, bo socjalizm to jest zawsze jakiś
ciąg typu: pusta półka -> ZOMO. *
Bez wątpienia, neoliberalna propaganda w TV
odpowiednio te skojarzenia umacnia jak widać, aby zapomniano o innych
np. o
pracy i nauce dla wszystkich. Albo o tych z przed wojny: kapitalizm > bezrobocie
> nędza.
A ja to pamiętam, to z przed wojny z opowiadań dziadków i
rodziców,
gdy jako dzieci mogły sobie popatrzeć na pełne półki u rzeźnika z
przyklejonymi do szyby nosami i powąchać zapachu gdy otwierały się drzwi.
Ty
pewnie z pracowitej rodziny ? Ja widocznie z leniwej :).
Pracowici staliśmy się
dopiero po wojnie.

*Cóż, wypada mieć nadzieję, że część absolwentów pójdzie
za słowami von Hayeka, który mawiał, że najwartościowsze pomysły odnajduje w
pytaniach o rzeczy podstawowe.*
A propos, wobec tego może jednak się dowiem co
uważasz za *naturę* socjalizmu ?
exe  - O sensowności porównań   |07.08.2009 09:48:26
Wartość metra sześciennego wody na Saharze i w Gujanie nie jest identyczna,
zgoda? Podobnie z wieloma innymi wartościami, na przykład z wartością pracy.
Proponuję zajrzeć tutaj: http://visudemos.ilog.com/blogsamples/factbook2/Fa
ctBookSE.html, szybko i łatwo można obejrzeć ile wynosi dochód narodowy na głowę
mieszkańca w danym kraju. Dla przykładu - w Szwecji jest on czterokrotnie
większy, niż w Polsce. Z tego względu "Za wielu ludzi jeździ do Skandynawii
i widzi, jak tam pracują ludzie. I co za tę pracę dostają." wydaje mi się
delikatnie mówiąc - błędem rachunkowym, klasa druga szkoły podstawowej, jeśli
założyć, że w Polsce za tę samą pracę należy się szwedzka pensja. Tyle w kwestii
rachunków. Co do myśli przewodniej - sojusz "oligarchii" i
"ludu" to owszem, nadaje się do kabaretu.
kot   |07.08.2009 14:14:42
Jeżeli coś działa dobrze- to nie jest to kabaret. Niezależnie od naszych
przekonań ideologicznych nie zawadzi monitorować rzeczywistość bez z góry
przyjętych założeń.
Jeżeli coś nam się wydaje dziwaczne, sprzeczne z
oczywistościami, a mimo to dobrze działa, to starajmy się zrozumieć ten
mechanizm i rozejrzeć się gdzie tkwi paradoks.
Na pewno nonsensem jest sojusz
oligarchii z ludem, bo mamy do czynienia z wykluczającą się sprzecznością.
Rozstrzygającym jest w czyich rękach znajduje się państwo ( pod rządami jakiej
hegemonii, dominacji) jeżeli w rękach oligarchów to nie daj boże, ale jeżeli w
rękach ludu, to sytuacja zaczyna się w oczach odwracać. Państwu może być
łatwiej dogadać się z kilkoma oligarchami (Japonia, Szwecja, Korea płd.) niż z
kapitałem międzynarodowym, lub rozproszonym. Myślę, że wchodzi tu w grę
niezrozumienie kapitalizmu: zarówno jego zdolności do przystosowywania się do
silnych, narzuconych mu warunków zewnętrznych, jak jego nieustającej naturalnej
tendencji w dążeniu do poszerzania swojego obszaru wolności kosztem ludu i
nowych możliwości wyzysku.
Mamy więc dwie strony tej rzeczywistości i tylko
wtedy popełniamy błąd gdy ignorujemy, którąkolwiek z nich.
blaise   |07.08.2009 16:25:03
"Dwie trzecie wymienionych w rankingu 400 Najbogatszych posiada fortuny,
które osiągnęli samodzielnie, podczas kiedy tylko 19% bogaczy w całości
odziedziczyło majątek. "

W całości!

Do której więc grupy należy
zaliczyć tych, którzy sporo odziedziczyli ale potem jeszcze bardziej go
pomnożyli jak donald trump, który spory majątek odziedziczony po ojcu znacznie
pomnożył. Są też tacy co zaczynali do zera. Ale ilu?
Do której grupy zaliczyć
Donalda Trumpa, który w całości nie odziedziczył, ale też nie zaczynał od zera.
Szczerze mówiąc nie wiem jak ten tekst rozumieć. Czy te 19% procent z tej listy
cały majątek zawdzięczają przodkom?
exe  - U la la!   |07.08.2009 16:25:31
No to ładnie. Miło dostać konkretną, treściwą odpowiedź. Zakładam, że można
rozmawiać przy "podobieństwie postaw, a różnicy poglądów". Ale po
kolei.

1. Za kabaretowy uznałem pomysł wprowadzania w Polsce paktu oligarchii
z ludem. Dlaczego? Jakby to rzec… bo to niezbyt gra z tutejszym temperamentem.
Fakt, że coś działa w Pernambuko, nie znaczy, że zadziała w Tbilisi. Zresztą
cały tekst TP - i to jego zaleta literacka - jest na granicy groteski. Trochę na
poważnie, a trochę sobie jednak TP jaja robi, i dobrze!

2. Sądzę, że dwa
sądy:
- "posiadam przekonania ideologiczne"
- "obserwuję świat bez
założeń"
są wzajemnie wykluczające się. Jeśli w ramach moich przekonań
ideologicznych uznaję, że kult świętych dajmy na to, jest obyczajem
nieracjonalnym, czy wręcz pogańskim, to trudno mi obserwować wynoszenie JP II na
ołtarze bez owych ideologicznych przekonań i założeń. Bezstronność obserwatora?
To już nawet w fizyce jest dowiedzione złudzenie.

3. Ja nie widzę tam żadnego
paradoksu w tym modelu szwedzkim, więc nie będę próbował go zrozumieć - nie ma o
co myśli zahaczyć.

4. Nie wiem dla kogo, czy dla czego, rozstrzygające ma
być, w czyich rękach znajduje się państwo. A już z tym, że "jak oligarchia
to be", a jak "lud to cacy" to nie tylko że się nie zgadzam,
tylko… jakby to rzec… tej myśli w najbliższym czasie nikt nie kupi pod żadną
szerokością geograficzną. Sporo krwi w tej sprawie w ziemię wsiąkło przez
ostatnie sto lat po prostu.

5. Nie bardzo wiem, o jakie silne warunki
zewnętrzne wobec kapitalizmu chodzi. O El nino? O kolejną epokę polodowcową,
która przyjdzie po gorącej? "Zdolność przystosowywania się do warunków
zewnętrznych" zwykle, o ile nie zachodzą jakieś szczególne okoliczności,
rozumiem pozytywnie. To chyba dobrze, że sobie radzi, nie?

6. Poszerzanie
obszaru wolności brzmi dla mnie jak slogan pierwszej wody, ale nawet jeśli - to
też to jest raczej pozytyw.

7. "Kosztem ludu"… jakby to rzec… to
jest kalka nie tylko językowa, ale i intelektualna, obawiam się. "Lud"
to pojęcie
- enigmatyczne
- nazbyt ideologiczne
- raczej skompromitowane
- a
dodatkowo - moim zdaniem - nie nadające się do opisu rzeczywistości.
Jak
Tołstoj pisze "lud" to w lot chwytamy o czym pisze, ale dzisiaj?

8.
"Nowe możliwości wyzysku" też mi nieźle zadźwięczało w uszach. Wyzysk to
jest wtedy, jak górnicy w kopalniach złota narażają życie za dwa centy od
przemyconej w odbycie grudki - faktycznie nóż się wtedy w kieszeni sam otwiera i
być może nie od rzeczy jest powiesić kogoś na latarni. Ale tak generalnie
"kapitalizm-wyzysk-niewola" to jest nie do utrzymania na poważnie przez
dłużej niż parę sekund. Za grubymi nićmi szyte.
blaise   |07.08.2009 17:19:06
"Internet miał przetestować połączenia pomiędzy ośrodkami dowodzenia w
sytuacji konfliktu nuklearnego. U jego zarania leżał cel i technologia
wojskowa."
Ostatnie zdanie to już twoja interpretacja, bo w warunkach
konfliktu nuklearnego łączności potrzebuje nie tylko wojsko ale również punkty
medyczne i zaopatrzeniowe.W tym okresie wielu innowacji i usprawnień dokonano na
zlecenie wojska ale dla potrzeb cywilnych. Skoro "zwykła wikipedia"
podała to już nie ma wątpliwości, nie? Zacytuje ci pewien tekst z dziennika,
myślę, ze zainteresuje on także innych forumowiczów.
"W ojczyźnie
kapitalizmu w USA gospodarka bardzo mocno bazuje na sektorze państwowym. Weźmy
na przykład komputery czy internet rdzeń nowoczesnej gospodarki hi-tech. One
wszystkie powstały w ramach działalności państwowej. Nie mielibyśmy
kontenerowców gdyby nie rozwój marynarki wojennej. Nie byłoby farmaceutyków
gdyby nie laboratoria na potrzeby wojska i Narodowy Instytut Zdrowia.. Weźmy
przykład Ronalda Reagana, uznawanego za kapłana wolnego rynku. Określenie go tym
mianem to kiepski żart. Reagan był najbardziej protekcjonistycznym prezydentem
powojennej historii USA. Podwoił protekcjonistyczne bariery celne. Na jego
polecenie Pentagon instruował menedżerów, jak przestawiać się na japońskie
technologie produkcyjne. Na jego polecenie dokonano wielkiego bailoutu banku
Continental Illinois, to on stworzył instytucję Sanatec, której celem było
postawienie na nogi i stymulowanie rozwoju przemysłu produkującego
półprzewodniki. Okres Reagana był okresem wielkiego rozwoju inspirowanego przez
rząd z radykalną, lecz w sumie typową interwencją państwa w rynek."
Noam
Chomsky, Dziennik 14.11.08
blaise   |07.08.2009 17:24:52
"Wyzysk to jest wtedy, jak górnicy w kopalniach złota narażają życie za dwa
centy od przemyconej w odbycie grudki -"
Ciekawa definicja.. i poetyka.
Ja
wyzyskiem nazywam już brak zapłaty za nadgodziny. Miałeś w swoim życiu taki
przypadek? Może mieszkasz z mamą.. W każdym razie tego rodzju wynurzenia możesz
sobie wsadzić w ..odbyt.
blaise  - Punkt widzenia Kulczyka   |07.08.2009 17:34:12
Tak na marginesie, bo mnie Kulczyk ani ziębi, ani grzeje, ale jednak -
przyładować tak komuś publicznie "gigantyczne szwindle i przekręty"…
To czasem potem trzeba w sądzie udawadniać. Pewnie Kulczykowi to akurat powiewa,
nie ma czasu na takie duperele, ale jakby się to ukazało w jakimś, hmm,
wysokonakładowym periodyku dajmy na to, to na miejscu Kulczyka bym się bardzo
cieszył - palcem nie kiwnął, a forsa sama pcha się w łapy!
exe  - Do: Blaise   |07.08.2009 17:39:26
"W każdym razie tego rodzju wynurzenia możesz sobie wsadzić w
..odbyt."

Uu! Poszło w eter! Dobre… Dotknęło do żywego, co?
kot   |08.08.2009 01:34:20
Z neoliberałami to się dyskutuje. Takie rozmowy dziada z obrazem.
U nas idzie
to od Balcerowicza, który ma bogatą argumentacje - Białoruś.
Nie
odpowiadają na pytania dla siebie niewygodne. A przecież takie pytania są
najciekawsze, bo niosą najwyższy ładunek poznawczy.
Właściwie każdą rozmowę z
neoliberałem należałoby zaczynać od pytania: ,,spływa, czy nie spływa,,?
Kolejnego- czy w kapitalizmie mamy do czynienia z wyzyskiem?
Jeżeli pada
odpowiedź, że tylko w kopalniach, że dawno i nie prawda, że jest to pojęcie nie
modne, to właściwie powinno się odpowiedzieć jak we wpisie wyżej.
Jeżeli
odpowiedź będzie, że w tym coś jest i nie dawniej, a także teraz. To można
dalej porozmawiać nad sposobami neutralizowania wyzysku.
Szwedzi pokazali
jak można to robić. Bo u nich raczej o wyzysku nie można mówić, a w Polsce?!
-
Zdanie, to co jest u Szwedów, nie jest możliwe w Polsce, ma wartość logiczną
równą zdaniu: kapitalizm nie jest dla Polaków, bo zrobią z tego jedno wielkie g.
kot  - SPRAWDZAM   |09.08.2009 03:00:52
,,PO - to nie jest w 100% neoliberalizm. To jest w 50% liberalizm deklarowany, w
30% socjalizm kontynuowany i w 20% tzw. postpolityka, ,,
Thome.
Piszesz
polemicznie, że PO to nie jest 100% neoliberalizm, że PO to w 30% socjalizm
kontynuowany,
w 50% deklarowany liberalizm.
Znowu nie wiadomo o co chodzi, bo
czy i jak odróżniasz neo od liberalizmu. Używasz pojęcia neoliberalny w wielkim
kwantyfikatorze , zaraz potem liberalny, w małym. Nie wiadomo jak się ma jedno
do drugiego.
Dalej, czy to co napisałeś ma znaczyć, że PO jest w30%
socjalistyczne i w czym w deklaracjach czy w praktyce rządzenia. Co do tego
wszystkiego ma post polityka, która jest dość różnie definiowana.
Rzucasz
zdaniami, skojarzeniami na wiatr.
kot  - Sprawdzam   |09.08.2009 08:11:59
Ad. Lili
-Kalka, miało zabrzmieć pejoratywnie- nie musi. Lud teraz w Polsce,
to wyrzucani z Palcu Defilad kupcy odsądzani od czci i wiary przez
Niesiołowskiego i ci którzy u nich kupowali, lecz nie Dorn, nie Paradowska i
raczej nie Kulczyk ale są traktowani na równi (język nie rozróżnia) Jeżeli to
nie lud, to o kim mówimy ? Nazwa w sam raz, może być - nie znam lepszej? W
atomowym świecie brak nazw ogólnych, każda jednostka, każda grupa społeczna,
zawodowa ma działać na siebie i dla siebie. Zgodnie z wskazaniem Margart, która
posunęła się najdalej: społeczeństwa nie ma, są tylko mężczyźni i kobiety.
Bardzo to ułatwia szerzenie neoliberalnej wiary.
- ,,Nie ma bezstronnych
obserwatorów,,. Jest to wyznanie wiary polskiej polityki i sekundującym jej
mediom. Rzecz fatalna w skutkach! Pogrąża nas w świecie wyimaginowanym,
nierealnym. Powołanie się na fizykę wadliwe.
-W konsekwencji, nie byłoby
możliwe sędziowanie, ani w piłce nożnej, ani w sądownictwie powszechnym.
kot  - korekta   |09.08.2009 08:17:25
Ad. Lili
-Kalka, miało zabrzmieć pejoratywnie- nie musi. Lud teraz w Polsce,
to wyrzucani z Placu Defilad kupcy odsądzani od czci i wiary przez
Niesiołowskiego i ci którzy u nich kupowali, lecz nie Dorn, nie Paradowska i
raczej nie Kulczyk -traktowani na równi (język nie rozróżnia) Jeżeli to nie
lud, to o kim mówimy ? Nazwa w sam raz, może być - nie znam lepszej? W
atomowym świecie brak nazw ogólnych, każda jednostka, każda grupa społeczna,
zawodowa ma działać na siebie i dla siebie. Zgodnie z wskazaniem Margart, która
posunęła się najdalej: społeczeństwa nie ma, są tylko mężczyźni i kobiety.
Bardzo to ułatwia szerzenie neoliberalnej wiary.
- ,,Nie ma bezstronnych
obserwatorów,,. Jest to wyznanie wiary polskiej polityki i sekundującym jej
mediom. Rzecz fatalna w skutkach! Pogrąża nas w świecie wyimaginowanym,
nierealnym. Powołanie się na fizykę wadliwe.
-W konsekwencji, nie byłoby
możliwe sędziowanie, ani w piłce nożnej, ani w sądownictwie powszechnym.
Thome  - Kto patrzył, a kto jadł…   |09.08.2009 14:20:10
@ Rylew

"A ja to pamiętam, to z przed wojny z opowiadań dziadków i
rodziców,
gdy jako dzieci mogły sobie popatrzeć na pełne półki u rzeźnika z
przyklejonymi do szyby nosami i powąchać zapachu gdy otwierały się
drzwi."

Tak. Bo przecież przed wojną nieustająco premierem rządu
polskiego był "neoliberał", a nie jakiś tam kolejny socjalista…..w
ogóle międzywojenna Polska to było skrajne, nieludzkie neoliberalne eldorado,
wiadomo przecież!


Na pełne półki patrzyły dzieci handlarzy ulicznych i
bezrobotnych. Do syta jadły zawsze dzieci urzędników państwowych. To była wtedy
prawdziwa "burżuazja"…
Thome   |09.08.2009 14:33:32
"Ostatnie zdanie to już twoja interpretacja, bo w warunkach konfliktu
nuklearnego łączności potrzebuje nie tylko wojsko ale również punkty medyczne i
zaopatrzeniowe."

To prawda. Tylko jak to wpływa na ocenę działań
wojska w zakresie stworzenia sieci odpornej na atak nuklearny? Pewnie, moze i
taksówki przeszłyby szybciej na obsługę sieciową. Ale cel był jasny -
zanezpieczyć łączność pomiedzy ośrodkami militarnymi.


@kot

To
ciekawie zabrzmiało:

"W konsekwencji, nie byłoby możliwe sędziowanie, ani
w piłce nożnej, ani w sądownictwie powszechnym".

Każda kodeksowa
procedura (i materialne prawo także) opiera się w zasadzie na idei wymuszenia
bezstronności w osądzie konkretnego kazusu. Co świadczy o tym, że….w istocie -
nie ma całkowicie bezstronnego obserwatora/sądzącego.
Rylew  - Thome, nie błaznuj!   |10.08.2009 04:14:40
*Tak. Bo przecież przed wojną nieustająco premierem rządu
polskiego był
neoliberał, a nie jakiś tam kolejny socjalista&..w ogóle międzywojenna Polska
to było skrajne, nieludzkie neoliberalne eldorado, wiadomo przecież! *

Co to
ma do rzeczy kto był premierem. Co ma do rzeczy, że słowo neoliberalizm jest
określeniem nowym. Osoba premiera nie determinuje kształtu systemu społecznego,
a tym bardziej etykietka jaką mu się zwykle przykleja. Natomiast my zaczęlismy
mówić o systemach od czasu jak wygłosiłeś swoje zdanie w sprawie
socjalizmu:
*bo socjalizm to jest zawsze jakiś ciąg typu: pusta półka ->
ZOMO.*
i zacząłeś powoływać się na bliżej nie określoną *naturę
socjalizmu*.

Widzę, że starannie unikasz rzeczowej dyskusji. Doszukujesz się
*ukrytych pytań*, nie odpowiadasz na pytania zadane wprost.
Widzę, że nic
ciekawego z ciebie nie wymłócę, wypuszczasz tylko plewy, gdzie jest ziarno, nie
wiadomo, może nie ma w ogóle
Napisz coś ważnego !
Rylew  - Thome, nie błaznuj!   |10.08.2009 04:16:14
*Tak. Bo przecież przed wojną nieustająco premierem rządu
polskiego był
neoliberał, a nie jakiś tam kolejny socjalista&..w ogóle międzywojenna Polska
to było skrajne, nieludzkie neoliberalne eldorado, wiadomo przecież! *

Co to
ma do rzeczy kto był premierem. Co ma do rzeczy, że słowo neoliberalizm jest
określeniem nowym. Osoba premiera nie determinuje kształtu systemu społecznego,
a tym bardziej etykietka jaką mu się zwykle przykleja. Natomiast my zaczęlismy
mówić o systemach od czasu jak wygłosiłeś swoje zdanie w sprawie
socjalizmu:
*bo socjalizm to jest zawsze jakiś ciąg typu: pusta półka ->
ZOMO.*
i zacząłeś powoływać się na bliżej nie określoną *naturę
socjalizmu*.

Widzę, że starannie unikasz rzeczowej dyskusji. Doszukujesz się
*ukrytych pytań*, nie odpowiadasz na pytania zadane wprost.
Widzę, że nic
ciekawego z ciebie nie wymłócę, wypuszczasz tylko plewy, gdzie jest ziarno, nie
wiadomo, może nie ma w ogóle
Napisz coś ważnego !
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 03.08.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 27.73805 Seconds