Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Remontowe remanenty (część 2) Drukuj
Tomasz Piątek   
28.07.2009
…Tyle o wyrzutkach moralnych (i nie mam tu na myśli narkomanów). Teraz o obywatelu Zychowiczu. Jak wiadomo, neo-post-naziści zorganizowali manifestację pod Żydowskim Instytutem Historycznym. Nie będę już się wdawał  w to, co im najbardziej przeszkadzało w Żydowskim Instytucie Historycznym - czy to, że Żydowski, czy to, że Historyczny, czy to, że Instytut. Pewnie wszystko naraz. Nieważne. Ważne jest to, że na nazi-manifestację przyszło nazistów pięciu. A na antynazistowską kontrmanifestację - ze sto razy więcej osób. Coś takiego powinno ucieszyć każdego, kto wierzy w demokrację i społeczeństwo obywatelskie. A jednak obywatelskie pismo „Obywatel” wcale się nie cieszy. Obywatel Jacek Zychowicz, publicysta „Obywatela”, tak pisze w tekście „Polska cała jest wspaniała”:

„Wici obudziły krąg towarzyski, określany mocno już opatrzonym, lecz niezmiennie trafnym przezwiskiem warszawki. (…) Na filmach z burzy pod ŻiH-em, które pojawiły się wkrótce na Youtube, w ich towarzystwie z pewnym zdumieniem zauważa się jednak okazy dziwacznej zbieraniny marksistów, bolszewików-leninowców, trockistów, maoistów, guevarystów, hodżystów, uczniów Foucaulta i Althussera, dekonstrukcjonistów, postmodernistów, krytyków polityki i kultury, nieproszonych obrońców klasy robotniczej i pracowniczej, pielęgniarek oraz lokatorów, która łącznie lubi określać siebie jako radykalną lewicę. Gdzie Rzym, w którego ośrodku – wbrew tradycji historycznej – zamiast forum znajduje się Agora, a gdzie Krym, z którego na dzikie pola kapitalizmu mają ruszyć bojowe zagony?

Fenomen ten wyjaśnia prawo naukowe mojego – nie chwaląc się – autorstwa. Zaangażowanie lewicowego radykała jest odwrotnie proporcjonalne do realnego zagrożenia i wprost proporcjonalne do szansy wylansowania. (…) Kamer pod ŻiH-em było dostatek. (…) Współcześni Janosikowie, nowe wcielenia El Che vive i polscy Żiżkowie popędzili na wyścigi, żeby trafić w ich zasięg”.

Tak, to prawda, obywatelu Zychowicz. Żyjemy w społeczeństwie marketingowym, w którym wszystko, co istnieje - po to istnieje, aby uzyskać pozytywny odbiór. Produkt jest dopasowywany do swojego statystycznego odbiorcy. A ten odbiorca z drugiej strony jest dopasowywany do produktu - przez bombardowanie odpowiednio dopasowaną reklamą. Każdy z nas jest formatowany jako odbiorca i każdy z nas jest formatowany jako produkt. Bo jesteśmy także produktem, jesteśmy przecież obiektem sprzedaży. Żeby przetrwać, każdy z nas musi „dobrze się sprzedać”. Słowo „dobrze” tylko maskuje fakt, że „dobrze się sprzedać” znaczy „sprzedać się”. Każdy z nas, na ile może, sam się więc formatuje, reklamuje, lansuje i gra językiem ciała. To podstawowa cecha naszego społeczeństwa. Jedna z najpotworniejszych. Każde nasze działanie jest nią skażone. Ale czy to znaczy, że mamy nic nie robić? W takim razie „Obywatel” także powinien przestać wychodzić. Bo „Obywatel” też jest projektem marketingowym z dziedziny martketingu politycznego, przyznaję, ciekawym projektem. Jest to próba budowania w Polsce lewicy konserwatywnej.  

Podstawowe rozpoznanie rynku jest tu takie: Polak chce, żeby państwo broniło go przed nędzą, a katolicyzm przed grzechem. Dlatego Polak dał się w swoim czasie zwieść PiSowi, który używał socjalkonserwatywnej retoryki. Dlatego propozycja pod tytułem „lewica konserwatywna” jest logiczna i logicznie rzecz biorąc, powinna kiedyś odnieść sukces. Niestety, jakoś nie odnosi. Ani w Polsce, ani nigdzie indziej. W Anglii ideolog i teolog „czerwonego konserwatyzmu”, John Milbank, żeby choć troszeczkę się wylansować, musiał wydać książkę z kim? Ze Slavojem Żiżkiem.

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego np. PiS tak ładnie się sprzedał, a „Obywatel” nie może? No cóż, PiS unikał określania się jako partia lewicowa. Autorzy „Obywatela” też czują, że  to byłoby marketingowo słuszne i gdzieś tam z boku, w lewym górnym kąciku strony głównej ich portalu czasem wyświetlają migającą informację, że właściwie to nie są lewicą… Ale odbierani są jako lewica i słusznie. Przecież nieustannie domagają się państwa socjalnego. Przecież ubolewają nad hegemonią prawicy. Przecież używają słowa „lewicowy” w znaczeniu pozytywnym. Przecież głoszą potrzebę przejęcia władzy przez prawdziwą lewicę - taką, jak za dawnych czasów, dobrą, tradycyjną, zakorzenioną w mentalności prostego człowieka…  

Mam wrażenie, że problem z „Obywatelem” jest taki, że polska lewica konserwatywna nie do końca rozumie, na czym polega polski konserwatyzm, ten powszechny, ludowy, organiczny, swojski. Wyobrażają sobie swojego odbiorcę jako kogoś  uczciwego i poczciwego, kto, jak mu się wszystko powoli i sensownie wytłumaczy, to zrozumie i zaufa. Inny, zresztą bardzo sympatyczny publicysta „Obywatela”, Remigiusz Okraska, w tekście „Co się stało z waszą klasą” pisze tak: „Ludzie pracy w większości w Polsce są (…) raczej konserwatywni obyczajowo, patriotyczni, bardziej zainteresowani pielgrzymkami czy rodziną niż feministycznymi czy proaborcyjnymi spędami (…) dla obywateli-wyborców ważne są (…) wartości etyczne i religijne, nie tylko kwestie materialne.” No cóż, Okraska w sposób wręcz fantastyczny idealizuje polskiego katolika, jeśli zakłada, że katolickie życie rodzinne albo katolicka pielgrzymka mają coś wspólnego z wartościami etycznymi. Niech zapyta mieszkańców Częstochowy, co zostaje po przejściu pielgrzymki. Butelki po wódce, butelki po piwie i zużyte kondomy. Zużyte w rytm pieśni: „Maryja tu, Maryja tam” (polecam na Youtube), której melodię skradziono rumuńsko-mołdawskiemu sexy-boysbandowi O-zone. O co chodzi w tym rytuale? O to samo co w pogańskich orgiach sprzed dwóch tysięcy lat. O chlanie i seks pod opieką pogańskiej bogini Astarte-Kybele-Izydy, która w Polsce występuje pod bluźnierczym pseudonimem Matki Boskiej. Katolicyzm nie służy do tego, żeby chronić przed grzechem. Katolicyzm służy do tego, żeby chronić przed myśleniem.

Dlatego logiczne propozycje lewicy konserwatywnej nie zostaną dobrze przyjęte przez grupę  docelową. Nie podchodzi się z logiką do oszalałego, wyjącego uczestnika orgii. Nie tłumaczy mu się logicznie, że pewne lewicowe rozwiązania ekonomiczno-społeczne są zgodne z jego potrzebami. Nie argumentuje się logicznie wobec kogoś, kto wie tylko jedno: słowo „lewicowy” zostało objęte Wieczną Klątwą przez potężnych kapłanów bogini.  

Czy to znaczy, że rację ma POlitruk Słodkowski, autor cytowanego wyżej dokumentu - i żadna dyskusja polityczna nie ma już sensu? Czy to znaczy, że rację ma Gianni Vattimo, który powiedział mi kiedyś, że otworzenie na nowo prawdziwej dyskusji w naszym społeczeństwie jest niemożliwe, możliwa jest tylko samoobrona intelektualna polegająca na perversione, na nieustannym zniekształcaniu i kompromitowaniu osaczających nas debilnych stereotypów?

Ja uważam, że człowiek ciągle jest zdolny do myślenia. Trzeba tylko wyłączyć zagłuszacze myśli, przynajmniej te najbardziej dokuczliwe. A do tego, niestety, będzie chyba potrzebna mała rewolucja. Albo porządny remont.

Wracam więc do remontu. Pozdrawiam!

www.tomaszpiatek.pl

Czytaj więcej: „Remontowe remanenty (część 1)”.
|
Komentarze
Dodaj nowy
Klingsor  - Z dużej chmury mały deszcz   |29.07.2009 05:05:16
Efekty tego "formatowania", o którym pisze autor - jakby
średnie.
Popierana przez Krytykę polityczną PPP dostała 0,7% głosów i zniknęła
ze sceny.
A SLD zakończył flirt z lewicą dyskursywną.
"Formatować"
można zresztą rozmaitymi środkami i w różnych celach. Załosne jest
demonstrowanie przeciw indolentnym i marginalnym prawicowcom, bo to żaden
przeciwnik. A tekst A.Całej o polskim antysemityzmie są demagogiczne i
ignoranckie.
Uwag T.Piątka o katolikach wskazują, że nie odrobił on lekcji z
myśli postsekularnej. Na początek - do "sklepu" po Badiou!
Tolek Banan   |29.07.2009 06:12:03
Ano właśnie. Ja tu już kilka razy pytałem, jakie to są te wielkie sukcesy
Krytyki Politycznej, których ponoć nie odnoszą inne środowiska lewicowe. No co
konkretnego KP osiągnęła poza promocją - po znajomości - w liberalnych mediach i
pochwałami, też po znajomości, tamże? Czego poza lansem kilku liderów KP udało
się temu środowisku dokonać przez te już chyba 7 lat? Czy lewica w Polsce jest
silniejsza dziś niż była przed powstaniem KP? Zresztą, nawet sama KP, gdyby
odciąć jej zasilanie budżetowe i z fundacji, okazałaby się martwa - bo co to za
sukces, gdy po kilku latach darmowej reklamy we wszystkich dużych mediach nadal
jest to gazeta o nakładzie kilku tysięcy egzemplarzy, ukazująca się raz na pół
roku?

Co do bardziej ideologicznej części komentowanego tekstu, to można
się długo spierać, jaka powinna być lewica w Polsce - czy
"uniwersytecka", czy "robotnicza", czy "gejowska", czy
stonowana obyczajowo. Tak naprawdę nie wiemy tego i wszelkie pokazy wyższości i
"posiadania racji" są śmieszne i jałowe. Co to za argument, że po
pielgrzymkach zostają prezerwatywy i butelki po alkoholu? Równie dobrze można
argumentować, że po imprezach KP zostają niedopałki drogich papierosów, butelki
po porządnej wódce i resztki sera pleśniowego a nie "Męskie", piwo z
Biedronki i ości makreli zawinięte w gazetę, więc KP nie jest lewicowa, lecz
burżuazyjna - byłby to jednak argument na poziomie przedszkola, tak jak ten o
prezerwatywach. Może warto jednak zapytać, czemu w Polsce warstwy plebejskie
głosują na PiS a nie na frakcję Olejniczaka? Albo dlaczego największy związek
zawodowy w Polsce jest prawicowo-konserwatywny? Albo czemu największy polski
ruch krytyczny wobec neoliberalizmu - Samoobrona - powstał na wsi a nie wśród
doktorantów? Tak jak wspomniałem, nie mam pojęcia, jaka lewica powinna być w
Polsce, tzn. co bardziej akcentować, żeby odnieść sukces i uzyskać mocną pozycję
polityczną. Ale jeśli o tym dyskutujemy to róbmy to na serio a nie na zasadzie
tandetnych argumentów w stylu "po pielgrzymkach zostają prezerwatywy, więc
Polacy mają religię w d… i są co najmniej tak nowocześni jak Holendrzy".
harper lee   |29.07.2009 06:34:10
No co konkretnego KP osiągnęła poza promocją

Chyba jednak niemało: ponad 40
wydanych książek, 20 klubów w całej Polsce, a teraz jeszcze gigantyczne centrum
kultury w samym środku Warszawy.
Zresztą, czy promocja to mało? Które to
nowopowstałe, w tym samym czasie, środowisko jest tak rozpoznawalne jak KP? i
dlaczego mielibyśmy myśleć o KP odciętej od dotacji? Przecież zdolność do
finansowania swoich działań to też sukces.

O ile pamiętam KP nie wyraziła w
żaden sposób poparcia dla PPP, więc mówienie o porażce partii popieranej prze KP
jest nadużyciem.
harper lee   |29.07.2009 06:36:33
No co konkretnego KP osiągnęła poza promocją

Chyba jednak niemało: ponad 40
wydanych książek, 20 klubów w całej Polsce, a teraz jeszcze gigantyczne centrum
kultury w samym środku Warszawy.
Zresztą, czy promocja to mało? Które to
nowopowstałe, w tym samym czasie, środowisko jest tak rozpoznawalne jak KP? i
dlaczego mielibyśmy myśleć o KP odciętej od dotacji? Przecież zdolność do
finansowania swoich działań to też sukces.

O ile pamiętam KP nie wyraziła w
żaden sposób poparcia dla PPP, więc mówienie o porażce partii popieranej prze KP
jest nadużyciem.
kot   |29.07.2009 09:53:18
Piątek uderzył w stół odezwał się bełkot.
Klingsor  - do harper lee   |29.07.2009 09:55:55
Strona KP prezentowała akcje niszowej PPP w stopniu znacznie wystarczającym poza
obiektywne informowanie. Doradca Ziętka i redaktor jej świętej pamięci organu,
Trybuny Robotniczej, Dariusz Zalega, odwdzięczał się za to wychwalaniem Krytyki
politycznej. Można też było zauważyć kompletentowanie lidera PPP przez postacie
z warszawskiej lewicy dyskursywnej. Katarzyna Bratkowska twierdziła na przykład
w Wysokich obcasach, że Ziętek (aparatczyk związkowy po szkole zawodowej,
niczego skądinąd nie ujnując szkolnictwu tego typu) jest znawcą tematyki
genderowej. Współpraca z PPP, jej satelitami (np. z Komitetem Pomocy i Obrony
Represjonowanych Pracowników) i bazą związkową (Sierpien 80) pozwalała też KP
stwarzać wrażenie, iż jej środowisko wykroczyło poza dziedzinę paneli i
publikacji opiniotwórczych, docierając do górników czy pracownic hipermarketów.

W sumie, KP okazała się zbyt przewidująca, żeby na full poprzeć PPP, ale
wzajemne usługi propagandowe na pewno miały miejsce.
Klingsor  - kocie,   |29.07.2009 09:57:38
mógłbyś trochę poargumentować?
thomas  - PPP i SLD   |29.07.2009 11:55:53
Klingsorze, ależ równie silne były usługi promocyjne na linii SLD-KP, co PPP-KP,
nie mówiąc o MS, Socjaldemokracji Polskiej i innych odłamach lewicy. Równie
dobrze można więc przypisywać sukces wyborczy Olejniczaka w Warszawie temu, że
pokazywał się w "Szpilce" z Sierakowskim. Oczywiście, jest to argument
absurdalny, ale równie absurdalny jak ten o PPP: po prostu KP stara się, jeśli
się nie mylę, krzewić pewnego rodzaju ekumenizm, okraszany jedynie co jakiś czas
deklaracjami o obrzydzeniu wobec starych towarzyszy (jak sądzę, szczerymi).

A
co do meritum, to jednak argument Piątka jest całkiem słuszny: wielokrotnie,
Klingsorze, atakowałeś rozmaite niszowe środowiska za oderwanie od ludu i niską
skuteczność, więc zastosowano po prostu klasyczną odpowiedź "tu quoque",
ale przy tym wzmocniona jest to diagnoza o przykład Milbanka, który wskazuje, że
jednak słabo się pomysł lewicy konserwatywnej sprzedaje. Bo jest mało lewicowy w
tym sensie, że za niezmienną bierze strukturę potrzeb i wartości ludzkich, co
przecież czytelnikom Marksa tak wnikliwym, jak Ty, powinno zapalać światełko
alarmowe. Marketing polityczny to przecież tworzenie potrzeb, także
politycznych. Zamiast na niego narzekać, trzeba go uprawiać.
Tolek Banan   |29.07.2009 12:22:49
Thomas, bardzo możliwe, że Piątek i Ty macie rację - że w Polsce nie ma szans na
lewicę "konserwatywną", niezależnie już nawet z jakiego powodu (zmienia
się elektorat lewicy albo sam termin "lewica" został konserwatywnym,
lecz prosocjalnym plebejuszom obrzydzony).

Nadal nie rozwiązuje to jednak
problemu o nazwie: jakie są szanse powodzenia lewicy antykonserwatywnej. Jeśli
odrzuci się wspomnianą mitologię sukcesu w wykonaniu KP, a popatrzy właśnie na
wyniki wyborcze, sondaże dotyczące postaw i opinii, czy choćby nawet na ów
osławiony "dyskurs", to widać tu równą niszowość lewicy
antykonserwatywnej, jak w przypadku konserwatywnej, tyle że własnie zamaskowaną
przez dobry PR i promocję w tych samych mediach, które wychwalają Balcerowicza i
Tuska. Zapytałem, dlaczego KP ma nakład niewiele większy niż inne niszowe
periodyki intelektualne - mimo sto razy lepszej promocji. Ktoś tu wspomniał o
wydanych 40 książkach - biorąc pod uwagę, że zdaje się sporo z nich wydano za
dotacje, właściwsze będzie pytanie, w jakich to one oszałamiających nakładach
się sprzedały, szczególnie te stricte polityczne (bo duża sprzedaż Paktofoniki
czy Żuławskiego to nie jest sukces lewicy). Byłem kilkakrotnie na spotkaniach KP
w dwóch dużych miastach Polski - frekwencja porównywalna ze spotkaniami
podobnych inicjatyw politycznych (anarchiści, Zieloni 2004 czy Obywatel), mimo
że tamte nie miały darmowej reklamy w lokalnych mediach. I tak dalej. Więc z
tymi sukcesami lewicy antykonserwatywnej to trochę tak, jak z wioskami
potiomkinowskimi.
thomas   |29.07.2009 12:43:15
Jeśli się nie mylę, to książki Krytyki Politycznej w porównaniu z innymi
książkami lewicowymi, np. Książki i Prasy, idą znacznie lepiej i mają wyższe
nakłady. Wystarczyło pójść na wykłady Żiżka, żeby zobaczyć, jakie tłumy walą- i
to był efekt medialnej sprawności KP, bo przedtem wydawano tego autora, a nie
był aż tak popularny (pierwsze dwie książki wydano bodaj na UWr).

Nakład KP -
chyba 2500 - wcale nie jest taki niski jak na "tołste żurnały" w Polsce.
Obywatel jest chyba miesięcznikiem i ma mniejszą objętość, więc to trochę inna
kategoria, ale podobne grubością pisma, typu przegląd polityczny, forum klubowe,
res publica, teologia polityczna, przędą znacznie gorzej, jeśli się nie mylę.
Tolek Banan   |29.07.2009 13:25:04
Thomas, pewnej sprawności organizacyjnej czy promocyjnej nie odmawiam KP. Ba,
zdarza mi się z niej cieszyć, gdy dzięki temu kilka sensownych książek - np.
Brzozowski, Frank, a wkrótce zapewne także Castells & Himanen - robi więcej
"szumu" niż gdyby to wydało jakieś szlachetne, lecz niszowe wydawnictwo.
Nadal jednak nie widzę żadnych dowodów, że w Polsce jest większe pole manewru i
potencjał dla rozwoju lewicy antykonserwatywnej niż dla konserwatywnej. KP
sprzedaje nieco więcej gazety i książek, bo ma dużo lepszą promocję a nie
dlatego, że istnieją tłumy Polaków oczekujących na nowo-lewicową ofertę. A
przecież to jest sedno wywodu Piątka, a nie to, kto jest lepszy w promocji.
Klingsor  - Thomas,   |29.07.2009 14:30:08
New Left zarzucam przede wszystkim to, że - wbrew radykalnym deklaracjom - idzie
z neoliberalno-rynkowym mainstreamem. Lewica konserwatywna wydaje mi się -
paradoksalnie - bardziej radykalna i rewolucyjna. Przez to, że stawia opór
dominującej tendencji. Nie sądzę skądinąd, że ma wielkie szanse na sukces, ale
to mi nie przeszkadza z nią sympatyzować.
A co do naszej polityki. KP swój
największy sukces polityczny odniosła we wspólnym froncie środowisk dzialających
na rzecz odsunięcia od władzy "prawicowych populistów" z PiS. I co to
dało jej opcji? Wygrała Platforma. SLD jest jej kopią. A elektoratu specyficznie
nowolewicowego, który byłby zarazem - jak postuluje KP - antykonserwatywny i
antyneoliberalny, jak nie było, tak nie ma.
nameste   |29.07.2009 14:51:36
@thomas:

Nakład KP - chyba 2500 - wcale nie jest taki niski jak na "tołste
żurnały" w Polsce.

Na ostatnio wydanym numerze 16-17 stoi "nakład 6500". Jak na
tołstyj żurnał to b. dużo.
Tolek Banan   |29.07.2009 15:44:46
Świętej pamięci "Dziś" Rakowskiego miało nakład 5600, czyli niewiele
mniejszy niż KP. A promocję miało sto razy słabszą. Oczywiście zostaje pytanie,
czy w Polsce tego rodzaju pisma mogą mieć nakład wyższy, np. powyżej 10 tys. Ale
nawet to pytanie nie zmienia faktu, że KP nie dokonała żadnego cudu - ot, w
swojej kategorii jest trochę lepsza od "konkurencji". Natomiast gdy
wyjdziemy z getta niszowych pisemek, to KP ma bardzo podobne przełożenie na
społeczeństwo, jak każde z kilku innych periodyków okołolewicowych, czyli mówiąc
wprost - znikomy. Jak wspomniałem, nie znam żadnego twardego dowodu na poparcie
tezy, że lewica "konserwatywna" ma w Polsce mniejsze "naturalne"
szanse zaistnienia w społeczeństwie - bo o nie tu chodzi, a nie o światek
medialno-salonowy - niż lewica antykonserwatywna. Co więcej, właśnie znikome
konkretne efekty - w sensie społecznym - kilkuletniego brylowania KP w wielkich
mediach świadczą raczej o tym, że nawet jeśli lewica konserwatywna nie ma w
Polsce perspektyw, to jeszcze większy problem tego typu ma lewica
antykonserwatywna.
kot   |30.07.2009 01:19:44
Klingsor, sprawy są zbyt poważne aby je potraktować tak jak to zrobiłeś. W
piaskownicy można się przerzucać i odbierać sobie kubełek. Gdy słyszę ze zgrozą
mielone: podniosą podatki, to krew mnie zalewa, jak lewica mogła do tego stopnia
oddać pole i tak się dać sformatować.
Klingsor  - kocie,   |30.07.2009 06:21:45
co wspólnego ma kwestia z podatków z demonstracjami warszawki przeciw
nieistniejącemu "faszyzmowi"?
Własnie dlatego, że lewica zajmuje się
takimi bzdurami, jak obrona historyczki/histeryczki A.Całej, prawica kontroluje
całe boisko w polskiej polityce.
thomas   |30.07.2009 09:52:51
A mi się zdaje, że trudno nazwać zgodę na społeczny konserwatyzm w stylu
łagiewnickim czy toruńskim drogą pod prąd. Toż to jest w lewicy konserwatywnej
akurat płynięciem z prądem.

Tak czy inaczej przyczyny nieistnienia takiej
lewicy w polityce realnej (parlamencie itd.) niekoniecznie wiążą się z czysto
programowymi sprawami. Jednak indywidualne talenty polityczne też okazują się
kluczowe - umiejętność rozmowy z "prostym człowiekiem" pozwoliła
Kwaśniewskiemu wygrać wybory prezydenckie, a gdy okazało się, że autobus już na
lud nie działa - stała się bezużyteczna. Tak więc są to często przyczyny
kompletnie bez związku z treścią programu. Dziś wychowany przez TVN konsument
kupuje Marcinkiewicza instant lub Tuska w proszku, a wszystkie programy
"informacyjne" mocno lansują takich polityków, bo najlepiej wspierają
interesy Walterów i Solorzy. Tak więc droga do polityki realnej wiedzie obecnie
przez media.

KP nie ma kasy Waltera, więc nie może się wypromować, ale widzi,
że musi być w telewizji, bo nawet Kwaśniewski nie wygra wyborów kontaktem
bezpośrednim. Lewica konserwatywna natomiast w telewizji nie istnieje i nie
zaistnieje, bo się o to nie stara. O tyle więc jest i będzie jeszcze większą
niszą.

Jakby się przyjrzeć motywacjom głosujących na PO, to pewnie by się
znalazło mnóstwo ludzi, którzy sądziło, że jest to oferta centrowa lub liberalna
obyczajowo; niektórzy PO modelowali sobie tak naprawdę jako wolnościową lewicę,
coś w rodzaju socjalliberalnej partii. Tak przynajmniej wynikało z deklaracji
wielu piosenkarzy czy innych artystów na łamach prawicowej prasy
springerowskiej.

Mówiąc inaczej, lewica konserwatywna mogłaby przekonać
wyborców PiS-u, a krytyczno-polityczna - wyborców PO, którzy głosowali na
partie, z którymi pewnie wcale się do końca nie zgadzają.
Tolek Banan   |30.07.2009 10:49:37
Thomas, jest jeszcze jedno wyjaśnienie całej sytuacji. Lewica antykonserwatywna
bryluje w mediach, bo jest tam chętnie zapraszana jako środowisko, którego
przesłanie nie jest dla owych mediów i ich sponsorów groźne. Bo co przeszkadza
finansowej oligarchii to, że ktoś sobie pogada o złym klerze, krzywdzonych
gejach, "nagonce" na Alinę Całą, pochwali Jacka Kuronia, a w ramach
ultraradykalizmu wspomni ogólnikowo na koniec, że fajnie byłoby, gdyby w Polsce
było tak, jak w krajach skandynawskich. Gdybym był przedstawicielem wielkiego
kapitału lub wielkich mediów, to wolałbym promować Sierakowskiego niż Bugaja czy
choćby Ikonowicza, bo przesłanie Sierakowskiego nie byłoby dla mnie w żaden
sposób groźne - ani pod względem programowym, ani pod względem grup docelowych,
które mogą ów program przyjąć za swój. Bo i czego miałbym się bać -
"rewolucji" doktorantów i artychów zapatrzonych w gawędy Jacka Kuronia?
Wolne żarty.
thomas   |30.07.2009 12:43:37
Tolku Bananie, ależ Sierakowski bardzo często zaprasza Bugaja na dyskusje - KP
wydała całą książkę o kryzysie, więc całe to przeciwstawienie jest bezpodstawne,
bo ze strony KP akurat jest wysiłek mówienia o ekonomii i to widoczny. Frank,
Castells, w drodze chyba jeszcze parę dosyć wyraźnie ekonomicznych pozycji. Ale
media nie zapraszają Sierakowskiego - ani nikogo z krytyki - do dyskusji o
kryzysie, bo ta dyskusja jest im nie w smak. I tyle. Z faktu, że teksty
Sierakowskiego o ekonomii nie ukazują się w "Wyborczej", nie wynika, że
ich do niej nie daje, tylko że "Wyborcza" ich nie drukuje. O ile
pamiętam, na tej stronie ukazało się kilka tekstów tego rodzaju - m.in. analizy
przeciwko tarczy antyrakietowej i inne teksty, których nie chciało drukować
żadne medium mainstreamowe.

Moja hipoteza o zapraszaniu Sierakowskiego jest
inna - to jest prosta demonstracja pluralizmu ("mamy lewicę!" - nawet
Urbański chciał to zrobić), przy gwarancji tego, że ta lewica będzie kąśliwie
mówić o SLD, a media chcą tylko tego ostatniego. W ich interesie jest utrzymanie
PO przy władzy, więc krytyka SLD ze strony lewicy jest bardzo przydatna.
Klingsor  - sprostowanie   |30.07.2009 17:56:39
Zgoda na społeczny konserwatyzm w stylu łagiewnickim czy toruńskim? A
skąd!
Raczej trzeźwe spostrzeżenie, że tzw. emancypacja obyczajowa z jednej
strony wytwarza, a z dugiej - odwołuje się do konsumentów TVN i Tok FM
(ewentualnie, w wersji bardziej elitarnej - bywalców Le Madame).
Żadnych
uświadomionych lewicowców z tej mąki nie będzie.
Klingsor  - thomas,   |30.07.2009 18:02:05
Twa uwaga o powodach zapraszania lewicowców krytykujących SLD do mediów byłaby
słuszna jeszcze niedawno, ale chyba już nie jest. Przecież jedyna ambicja SLD -
to wejść w następnej kadencji Sejmu do koalicji z PO.
KP, moim zdaniem, jest
strawna dla mediów liberalnych przez to, że zawsze będzie gotowa (i tu,
notabene, wracamy do właściwego tematu dyskusji) reagować pozytywnie na wezwania
do obrony "młodej demokracji liberalnej" przed "konserwą",
"populizmem prawicowym" i "faszyzmem". Co w praktyce - choć
oczywiście nie w deklaracjach - umieszcza ją po stronie PO.
Klingsor  - Należałoby   |30.07.2009 18:04:52
wreszcie powiedzieć, że ani strategia neoromantyczna (najpierw małe grupy a la
WZZ-ty, potem ruch społeczny, ani pragmatyczna (długi marsz przez instytucje
medialne) nie przynoszą wielkich efektów politycznych i społecznych.
Wygrywa
(chyba na długo)lumpenliberalizm.
kot   |31.07.2009 02:05:06
Z wariatem trzeba rozmawiać jego językiem jeżeli chcemy coś osiągnąć.
Jeżeli
język lewicowy naszych czasów jest nie ukształtowany, a ten który jest
(zdezaktualizowany częściowo przez nową rzeczywistość) nie funkcjonuje, to
rozmawiajmy językiem naszych przeciwników w oparciu o wspólne elementy z
językowe.
Jakie są to elementy? Wolność, demokracja, wzrost dobrobytu. Są
wspólne ale przez prawice jeżeli się dobrze przyjrzeć nie praktykowane. Jest
więc wiele okazji do tego aby mówić: sprawdzam. Wymaga to jednak tego czego
domaga się Piątek myślenia, kultury intelektualnej, logiki i tu zamiast
Kuronia, który chciał dobrze powinien na ołtarze zostać postawiony żyjący
Bronisław Łagowski(że nie uważa się za lewice? Ważne jest- to co robi. A w tym
jest wzorem)
Ostatnio ukazało się sporo tekstów intelektualistów Zachodnich, w
których pokazują drastyczne odejście przez kapitalizm funkcjonujący pod
sztandarem neoliberalnym od zasad, które legły u podstaw jego legendy: wolność
i demokracja.
I nie zapętlimy się w tym, że podobne elementy służą Platformie
do zwalczania PIS , bo
PO ma na sumieniu nie mniej podobnych.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 28.07.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.95272 Seconds