Nowość w sklepie KP

kepel72dpi_maly.jpg
1proc-male-1proc.png

Komentarze

Czarnacka: Wielka feministyczna ści
 -Zamorano (10 komentarzy)
Przemoc ma płeć! Apel do posłów i p
 -viking (6 komentarzy)
Platfaszyzm
 -Rylew (12 komentarzy)

CYTAT DNIA

Integrować to nie znaczy wymagać od imigrantów, by dostosowali się do pierwotnie obowiązujących zasad społeczeństwa przyjmującego, integrować to znaczy współpracować nad powszechnym ustanowieniem na nowo zasad rządzących całym społeczeństwem.
Daniel Cohn-Bendit
Advertisement
Proszę państwa, oto miś Drukuj
Tomasz Piątek
Tomasz Piątek
  
02.02.2010
Proszę państwa, oto miś. Miś jest niegrzeczny dziś. Jak zawsze, zresztą. Bo to jest miś na miarę naszych marzeń i naszych możliwości. A może nie miś, tylko kaczor. Chociaż właściwie Donald. Nie ma zresztą różnicy, czy Donald, czy kaczor. Jak była wrona, było mniej więcej to samo.

Świadomość, że głos z radia i telewizji mówi także do mnie i że mogę go słuchać, pojawiła się u mnie około szóstego roku życia. Słowem, które wtedy najczęściej słyszałem, było „kryzys”. Słowa „kryzys” i „Polska” były nieustannie kojarzone i wspólnie odmieniane. Władza mówiła, że w związku z kryzysem musimy zacisnąć pasa. Zaciskanie pasa polegało na tym, że masła na przykład nie było, a twaróg drożał o 10%.

Rosłem i rosłem, a kryzys wciąż trwał. Wreszcie stało się dla mnie jasne, że jest on wynikiem systemu, w którym żyję i w którym nie ponosi się odpowiedzialności za nieodpowiedzialność, ponosi się natomiast odpowiedzialność za krytykowanie systemu.

Dlatego bardzo się ucieszyłem, kiedy system przeżył kryzys definitywny i upadł. Niestety, pierwszy premier, który rządził w nowym systemie, zapowiedział wielkie zaciskanie pasa. Spowodowane oczywiście przez kryzys poprzedniego systemu. Przyjąłem to ze zrozumieniem.

Miesiące mijały i lata, a ja przez cały czas słyszałem, że trzeba zacisnąć pasa, aby dogonić świat. Potem, kiedy dogoniliśmy świat na tyle, aby stać się częścią globalnego wyścigu, dowiedziałem się, że teraz to naprawdę musimy zaciskać pasa, bo przecież nie doganiamy już świata, tylko Malezję i Maltę. Później okazało się, że za 10 lat mamy szansę dogonić Grecję, więc od razu zrobiłem sobie na pasku kilka dodatkowych dziurek.

Wreszcie przyszedł czas z dawna wyczekiwany. Cały świat ogarnął kryzys. Całą Europę ogarnęła recesja. A Polski nie! Jako jedyni mieliśmy w Europie wzrost gospodarczy! I nawet „The Economist” nas pochwalił, stwierdzając z niejakim zdziwieniem, że Polska jest szóstą co do wielkości gospodarką w Europie. Nie wiem, jak oni to liczyli, ale zawsze sukces. Wreszcie to my idziemy do przodu, wreszcie to my wyprzedzamy, wreszcie to my najszybciej wypracowujemy bogactwo! Warto na to było czekać. Trzydzieści lat.

W tym momencie na scenę wychodzi premier. I co mówi? Mówi, że w związku z tymi wspaniałymi wynikami, nadchodzi czas zaciskania pasa.

W oświadczeniach rządowych mowa jest o zmniejszaniu tzw. wydatków sztywnych, o likwidacji emerytur mundurowych. To oznacza zmniejszenie nie tylko bezpieczeństwa socjalnego, którego zresztą i tak nie było, to oznacza zmniejszenie bezpieczeństwa w ogóle. Do policji trafia i tak coraz gorszy materiał ludzki. Jeżeli odpadną lenie, to zostaną sami psychopaci. No bo w tej chwili jedyną atrakcją bycia policjantem jest to, że można kogoś pobić pałką. Ci, którzy woleliby dobrą pensję albo dobrą emeryturę, pójdą gdzie indziej.

Aleksander Sołżenicyn pisał, że kiedy pytało się komunistę, dlaczego w sowieckiej ojczyźnie wolności nie ma wolnych wyborów, odpowiedź brzmiała: „A wrogie otoczenie? A poważna sytuacja?’. I za pięćdziesiąt, i za sto lat będzie tak samo, stwierdzał Sołżenicyn. I jak widać, niewiele się pomylił.

U nas za pięćdziesiąt lat i za sto lat będzie zaciskanie pasa. Przez „u nas” rozumiem właściwie nie tylko Polskę. Kiedy mieszkałem we Włoszech, każdy nowy premier, radośnie machając ludowi z ekranu telewizora, zapowiadał zaciskanie pasa.

Oczywiście, każdy ekspert od konsumpcji statystycznej powie nam, że dzisiaj polskie zaciskanie pasa jest o wiele mniej bolesne niż kiedyś… Jak dla kogo. Dla najbiedniejszych może być nawet gorsze. Dlatego nie pocieszajmy się, że jest nam lepiej niż kiedyś. Z zasadniczego punktu widzenia co się różni? Władza nam zaciska, a my znosimy. Różni się to, że teraz pokornie znosimy.

To może pocieszymy się tym, że u nas jest lepiej niż w Rosji? Tam nawet nie zapowiadają zaciskania pasa, bo tam wiadomo, że zaciskanie pasa było, jest i będzie. Proszę państwa, oto biały miś.

Ale „Białym misiem” też nie ma się co pocieszać, bo to wyjątkowo smutna pieśń. Czy normalny człowiek może się cieszyć z tego, że sto kilkadziesiąt milionów ludzi ma bardzo źle?

Jedyne, co mogłoby nas pocieszyć i co poprawiłoby naszą kondycję, a może i kondycję premiera, to wprowadzenie pasa konstytucyjnego. Pas ten byłby komisyjnie nakładany na premiera i przypominałby pas cnoty pod tym względem, że byłby zamykany na kłódkę, na opieczętowaną kłódkę. Ten pas byłby zdejmowany z premiera tylko na noc i do kąpieli: po odespaniu względnie wytarciu premiera ręcznikiem, byłby zakładany znowu. Za każdym razem, kiedy premier zaciskałby pasa społeczeństwu, specjalna komisja zaciskałaby mu pasa o jedną dziurkę bardziej. Założę się, że reżim finansowy od razu zostałby poluzowany.

Pas konstytucyjny to najlepsze wyjście. Bo jak nie, to trzeba będzie zdjąć pasa i premierowi przylać.

www.tomaszpiatek.pl

Na podobny temat




  Komentarze (2)
 1 Dodane przez kot, w dniu - 03.02.2010 08:59
-Idźmy krok dalej, ,, pasy konstytucyjne,, powinny być na osobistym wyposażeniem polityków i znajdować się pod publiczną kontrolą. Bo jak to jest, że np posłowie albo zarządy spółek państwowych mogą podwyższać sobie uposażenia, wypłacać sobie premie, z publicznych, a nie prywatnych pieniędzy? Kierując się własną oceną swoich działań , a nie publicznym ich osądem. Wówczas, oprócz co kilka lat stosowanej kartki wyborczej, polityk byłby rozliczany przy pomocy banknotów NBP. W cyklu powiedzmy kwartalnym, no,niech będzie rocznym. Taka krótka, imienna, internetowa sonda: dać, nie dać, potrącić z pensji. Demokracja bezpośrednia i uwzględnienie zasady, ze nikt nie może być sędzia we własnej sprawie- dotyczącej publicznej kasy! 
 
-
 2 oprócz BKP
Dodane przez Roger, w dniu - 05.02.2010 19:56
Zaciskanie pasa trwało w 2009 w najlepsze. BKP wzrósł a przeciętne płace spadały; także bezrobocie rosło. Podejrzewam zresztą, że wzrost BKP to jakaś statystyczna bujda. 
 
Należy podawać w ustawie budżetowej nie przewidywany wzrost BKP tylko stopę wzrostu sumy wynagrodzeń w kraju w roku. Czyli iloczyn średniego wynagrodzenia przez liczbę zatrudnionych. Chciałbym zobaczyć wykres LPK (Lista Płac Kraju) w ciągu ostatnich 20 lat obok krzywej wzrostu cen. 
.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować artykuły.
Zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.3
Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team

Aktualizacja    ( 02.02.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »