Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Perpetuum debile Drukuj
Tomasz Piątek   
29.05.2009
„Gdybym był królem Ludwikiem Filipem, dałbym Dumasowi dożywotnią pensję, żeby ciągnął bez końca swoich Muszkieterów. Nie byłby już nigdy żadnych rewolucji” - powiedział pewien Francuz, odnosząc się do ogromnej popularności gazetowych powieści odcinkowych, ukazujących się w połowie XIX wieku. Jego zdaniem, ludzie byli nimi tak pochłonięci, że zapominali o polityce i o własnej nędzy. Teraz już nie ma Dumasów. Jest za to Ilona Łepkowska. Dumas miał tę przyzwoitość, że swoim postaciom dawał trochę życia, przez co były one - prawie sztuczne. Ilona Łepkowska, twórczyni polskich seriali telewizyjnych, tej przyzwoitości nie ma. „Prawie” robi wielką różnicę.

Do czego się odnoszę? Do Wołomina. Spotkałem się tam niedawno z lokalnym Dyskusyjnym Klubem Książki. Proszę się nie obawiać, Dyskusyjny Klub Książki w Wołominie w swoich dyskusjach nie używa bejsboli. Dla mnie był bezdyskusyjnie sympatyczny (może dlatego, że urodziłem się w Pruszkowie).

Rozmawialiśmy sobie o literaturze i o kulturze. I o marketingu, bo wszelka poważna rozmowa o stanie kultury staje się o rozmową o marketingu. W pewnym momencie doszliśmy do oczywistej, ale może jednak nie do końca oczywistej konkluzji: „Jak się ciągnie wszystko do średniej, to się ciągnie nie do średniej, tylko do najniższej”. Albo, mówiąc prościej: „Uśrednianie nie uśrednia, tylko zaniża”.

Wracałem z Wołomina do Łodzi przez Tomaszów, więc miałem czas zastanowić się nad myślą zawartą w tych słowach. Rzeczywiście - jak to jest? Filmy są coraz bardziej papierowe, puste i beznadziejne. Muzyka popularna w radiu brzmi tak, jakby wokalistka rzygała przeżutymi, rozmemłanymi resztkami przebojów sprzed lat dwudziestu - gorzej, brzmi, jakby rzygała z nudów wywołanych własną piosenką. Gry komputerowe mają co roku coraz lepszą grafikę i coraz bardziej nieistniejącą dramaturgię. Książki - to tylko wątpliwie błyskotliwe felietony, dla niepoznaki rozwleczone na dwieście stron. Misyjna telewizja publiczna pokazuje nam tańce z gwiazdami na lodzie. A za rok pewnie pokaże lody z gwiazdami, już bez tańca.

Specjaliści od marketingu tłumaczą nam z uśmiechem, że to jest towar. A towar musi się sprzedać. I żeby się sprzedał jak najlepiej, musi odpowiadać jak najszerszej publiczności. Musi odpowiadać gustom przeciętnego, masowego odbiorcy. Musi odpowiadać średniemu gustowi.

No dobrze, odpowiadam na to, ale w takim razie cała ta kultura masowa powinna zatrzymać się na jakimś poziomie. Powinna osiągnąć tę średnią - i tak już zostać. Tymczasem z roku na rok jest coraz gorzej.

Specjaliści od marketingu odpowiadają na to z uśmiechem: „A może ta średnia jest o wiele niżej niż pan myśli, panie Tomku? Może po prostu jeszcze jej nie osiągnęliśmy? Ale spokojnie, staramy się, nic nas nie powstrzyma w tych pracach speleologicznych”. Albo: „A może ta średnia po prostu jest ruchoma, panie Tomku? Nie pomyślał pan o tym? Może ludzkie zwierzę, jak już się nasyci głupotą, to zaczyna pożądać jeszcze większej głupoty? Może istotą ludzkiego bydlaka jest narastające pożądanie coraz bardziej głupich, prymitywnych rzeczy? No, a skoro tak jest, to będziemy ludzkie bydlę paść paszą o coraz większej zawartości debilizmu. Żyjemy przecież w najlepszym możliwym ustroju, który opiera się na handlu i zaspokaja popyt”.

Może. Ja jednak, jadąc z Tomaszowa do Łodzi, znalazłem inne wyjaśnienie, które przekonuje mnie bardziej.

Problem jest w tym, że wszystko, co uśrednione - czy jest to serial, gra, film, książka, rewia telewizyjna, reklama - jest siłą rzeczy uproszczone i przewidywalne.

A to, co nieuśrednione - prawdziwy żywy człowiek albo żywa książka, albo żywy film - jest zawsze w jakiś sposób nieprzewidywalne.

Jest tak, nawet wtedy, gdy mamy do czynienia ze staroświecką, klasyczną fabułą: kiedy pojawia się zakończenie, zgadzamy się z tym zakończeniem, rozumiemy, że właśnie takie było potrzebne, że właśnie takiego chcieliśmy. Ale jeszcze kilka kartek wcześniej - w ogóle go nie przewidywaliśmy.

Obcowanie z ludźmi i dziełami - żywymi, a więc nieprzewidywalnymi - uczy człowieka dobrej elastyczności, otwartości, wrażliwości, gotowości na wsłuchanie się w coś, co jest obce i nieznane. Uczy inteligencji emocjonalnej i w ogóle inteligencji.

Obcowanie z tworami uśrednionymi - a więc uproszczonymi, przewidywalnymi, mechanicznymi - powoduje, że człowiek elastyczność, gotowość, otwartość, wrażliwość i inteligencję traci.

I teraz dochodzimy do sedna: kiedy pojawiają się nagle pierwsze twory uśrednione dla masowego odbiorcy - powiedzmy na przykład, Dumas i jego książki - ten odbiorca jest jeszcze człowiekiem, który wychował się poprzez kontakt z żywymi ludźmi, a nieraz także - żywymi dziełami. Dlatego jego średnia jest jeszcze przyzwoita. Dlatego Dumas nie jest jeszcze najgorszy.

Ale odbiorca naszego przykładowego Dumasa i jego produktów - przyzwyczaja się do nich. A im bardziej się przyzwyczaja do tych uśrednionych tworów, tym bardziej odzwyczaja się od tego, co żywe, nieuśrednione, nieprzewidywalne. A więc traci gotowość, otwartość, wrażliwość, którą miał, kiedy był targetem Dumasa (tylko targetem, jeszcze nie czytelnikiem).

Produkt uśredniony odpowiada na średnie zapotrzebowanie, ale zawsze w pewnym momencie przestaje być odpowiedzią na zapotrzebowanie odbiorców, a staje się dla nich wzorcem. I wtedy zaczynają się kłopoty.

Dlaczego? Bo średnia jest zawsze bardziej prymitywna, niż ludzie, z których została wyciągnięta: prawdziwi, żywi, konkretni, nieprzewidywalni. Wyobraźmy sobie, że człowiek żyje i wychowuje się nie wśród ludzi, ale wśród średnich. Czy rozwija się tak samo, jak rozwijałby się wśród ludzi, z których te średnie wyciągnięto? Czy rozwija się po ludzku? Nie, co najwyżej osiąga poziom kilkufuncyjnego cyborga.

A przecież tak właśnie się dzieje. Już od czasów Dumasa przemysł masowy produkuje masowo. Dlatego człowiek współczesny otoczony jest coraz większą ilością tworów uśrednionych. Z nimi obcuje się łatwiej niż z żywymi dziełami. Więcej: z nimi obcuje się łatwiej niż żywymi ludźmi - wymaga to mniejszego wysiłku i żadnej odpowiedzialności. Argument „łatwiej” jest tu bardzo ważny - współczesny człowiek jest nie tylko konsumentem w systemie intensywnej produkcji, ale także pracownikiem. Jest zmęczony harówką, którą ma w pracy i skołowany migotaniem bodźców konsumpcyjno-reklamowych, które osaczają go po pracy. Zmęczony i skołowany wybiera to, co łatwiejsze. Nie obcuje z żywymi dziełami. Nie obcuje z ludźmi. Obcuje z Klanem.

Ten mechanizm niekończącego się ogłupienia, to perpetuum debile, zatrzyma się jedynie wtedy, gdy wszyscy ludzie będą mieć tę samą, identyczną, uproszczoną osobowość. Wtedy już nie trzeba będzie nic uśredniać. Tylko - czy to będzie osobowość? Obcowanie z tworami uproszczonymi zepchnęło nas na poziom cyborgów. Obcowanie z tworami uproszczonymi dla cyborgów zepchnie nas na poziom żelazek. I nie będą to staroświeckie tak zwane „żelazka z duszą”. Żadnej duszy tam nie będzie.

Myślę sobie: żyjemy w najlepszym możliwym ustroju, który opiera się na handlu i zaspokaja popyt. A jednak zakazuje się handlu narkotykami, wysyła się do więzienia nie tylko producentów i dystrybutorów, ale także konsumentów. Wygłasza się grzmiące przemowy o tym, jak to będzie się chronić społeczeństwo przed narkotycznym zagrożeniem. Mimo że nauka i doświadczenie mówią, że uzależnienie jest problemem medycznym, najprawdopodobniej genetycznym, który dotyczy tylko 10 procent ludności.

Nie robi się natomiast nic, żeby powstrzymać powszechną umysłową degenerację, jaką 99 procentom ludności funduje przemysł rozrywkowo-kulturalny. Tu nagle zasada wolności biznesu znowu się robi święta. Opium dla wąskiej grupy chorych - nie. Tele-opium dla mas - tak.

Postanowiłem, że zakończę ten tekst wnioskiem przynajmniej częściowo pozytywnym. Ale jedyne, co mogę zrobić w tym celu, to zmienić temat.  

Niedawno rozmawiałem z Igorem Stokfiszewskim o literaturze zaangażowanej. Nie umiałem wtedy dobrze wyartykułować swojej myśli. Z jednej strony - zgadzałem się, że literatura może zmieniać rzeczywistość, czasem nawet na lepsze (Klub Pickwicka a prawodawstwo angielskie w kwestii długów). Z drugiej strony - żywiołowo zaprotestowałem przeciwko tak zwanym powieściom z tezą.

Teraz jestem gotów zgodzić się na takie postawienie sprawy: literatura może przekazywać wzorce, ale tylko wzorce indywidualne - bo tylko takie są żywe. Dlatego powieść powinna unikać tezy, bo teza, jako uogólnienie, abstrakcja - jest zawsze martwa. Tak jest również wtedy, gdy próbujemy tezę przemycić, zakamuflować jako przypadek indywidualny, udać, że mamy do czynienia z kimś żywym lub czymś żywym (na przykład, przez sztuczną bełkotliwość języka, imitującą mowę mówioną lub rzekomy strumień świadomości). Oczywiście, nie da się oczyścić powieści z ideologii, bo nie da się do końca oczyścić umysłu z ideologii. I nie ma po co tego robić: ideologia jest w powieści bardzo dobra, ale nie jako treść, tylko jako napęd. Bohater powinien w coś mocno wierzyć, ale nie dlatego, że ma być od nas mądrzejszy, tylko dlatego, że go to ożywia.

Wzorce - tak. Tezy - nie.
 
Komentarze
Dodaj nowy
maciej  - Ulubione słowo " średnio"   |29.05.2009 15:23:37
Słowo średnio robi karierę, ponieważ dokładnie zakłamuje przekaz. Np. średnio
podwyżki wyniosły…, na jednego mieszkańca przypada średnio…, każdy ma
średnio…,i moim zdaniem nie chodzi o marketing ale o "markę" sprzedaje
się znak, nazwę, która ma symbolizować szczęście, radość. W Polsce nie ma
seriali tylko są telenowele, tasiemce. Serial liczy najwyżej kilkanaście
odcinków. Moim skromnym zdaniem cała propaganda PRL - w rozumieniu fałszowania
rzeczywistości - nie wytrzymuje konkurencji z telenowelami. Ps. Slavoj Žižek
bodajże w książce " W obronie przegranych spraw" napisał o napojach: Im
więcej pijemy tym bardziej nam się pić chce. Na koniec to przecież w piosence
Wałów Jagiellońskich o "Warsie" były słowa " i przede wszystkim nie
wychylać się"
I pewnie o to chodzi.
wordsinvaders   |05.06.2009 09:19:31
O jezusie nazareński Panie Tomku mógł Pan wznieść się ponad ten zestaw
dyrdymałów i truizmów. Toż to są kalki myślowe równie uśrednione jak seriale. Od
krytyka "przeciętności" można wymagać przynajmniej jakiejś
błyskotliwości.
maciej  - Kilka słów komentarza   |05.06.2009 12:56:16
1. Zwracanie się do osoby Panie Tomku, Jarku itd. jest niegrzeczne,
2.
Mówienie, pisanie do kogoś co ma robić, i czego się od niego oczekuje w tym
przypadku sugeruje, że będziemy pisarzom, felietonistom mówić, co mają pisać i
jak mają pisać,
3. I by było na tyle.
wordsinvaders   |06.06.2009 03:50:09
Zwracanie się do osoby Panie Tomku, Jarku itd. jest niegrzeczne === A cóż jest w
tym niegrzecznego?

Nikomu nie zamierzam wskazywać tematów i sposobów ich
ujęcia, ale funkcja komentarza pod tekstem jest chyba taka, by min. podzielić
się swoimi odczuciami po lekturze. Co też uczyniłem.

Minimalna świadomość
genezy własnych sądów w przypadku tekstu operującego "retoryką belfra"
byłaby wskazana.

Wskazywanie na słabości tekstu nie jest niczym negatywnym.
Myślę, że może być cenną informacją dla autora, który pisze min. po to by
sprowokować reakcję. A, że nie zawsze jest ona pomyślna to już inna para
kaloszy.
maciej  - Do rzeczy   |06.06.2009 04:35:53
"O jezusie nazareński"
Rozumiem, że to odczucia
"Panie Tomku
"
to jest niegrzeczne
"mógł Pan wznieść się ponad ten zestaw
dyrdymałów i truizmów".
To proszę je wskazać
"Toż to są kalki myślowe
równie uśrednione jak seriale."
Proszę je wskazać, i ciekawe, czy to
powyżej cytowane zdanie nie jest kalką myślową?
"w przypadku tekstu
operującego retoryką belfra
Od krytyka przeciętności można wymagać
przynajmniej jakiejś błyskotliwości."
A to co jest? Pewnie nie retoryka
belfra.
Z wyrazami szacunku.
wordsinvaders   |06.06.2009 05:02:57
Nie bardzo nadal rozumiem co jest niestosownego w zwrocie "Panie Tomku"
- to jak Twoim zdaniem Maćku (pozwól, że tak się zwrócę, jest to przyjęta forma
w internecie) powinienem się zwrócić?

Co do fragmentów, proszę
bardzo:
"Problem jest w tym, że wszystko, co uśrednione - czy jest to
serial, gra, film, książka, rewia telewizyjna, reklama - jest siłą rzeczy
uproszczone i przewidywalne."
"Już od czasów Dumasa przemysł masowy
produkuje masowo. Dlatego człowiek współczesny otoczony jest coraz większą
ilością tworów uśrednionych. Z nimi obcuje się łatwiej niż z żywymi
dziełami."

"Ten mechanizm niekończącego się ogłupienia, to perpetuum
debile, zatrzyma się jedynie wtedy, gdy wszyscy ludzie będą mieć tę samą,
identyczną, uproszczoną osobowość. Wtedy już nie trzeba będzie nic uśredniać.
Tylko - czy to będzie osobowość? Obcowanie z tworami uproszczonymi zepchnęło nas
na poziom cyborgów."

"Nie robi się natomiast nic, żeby powstrzymać
powszechną umysłową degenerację, jaką 99 procentom ludności funduje przemysł
rozrywkowo-kulturalny. Tu nagle zasada wolności biznesu znowu się robi święta.
Opium dla wąskiej grupy chorych - nie. Tele-opium dla mas - tak."

Mnie
wystarczyło, nie wiem jak Tobie…Polecam choćby lekturę Fiske`a, by przekonać
się jak te tezy są naiwne i trącą już myszką.
maciej   |06.06.2009 06:27:50
Teraz pokazałeś,że ten felieton to masło/maślane. I przekonałeś mnie.
Wystarczy.
"Wprowadzenie do badań nad komunikowaniem "
Fiske John -
zaleconą lekturę przeczytam.
Dzięki za informację.
blaise   |06.06.2009 09:49:23
Panie wordsie (twoja strona autorska zaraża wirusem, lub robakami ale nieważne).
W pana komentarzach tutaj nie ma błyskotliwości ani grama, ale trudno nie
każdemu bozia dała. Mógłbyś pan wyjaśnić szczegółowe co i gdzie ci się nie
podoba, a nie tylko przeklejać cytaty z dopiskiem: "czyż to nie
ch***owe?!"
To właśnie jest perpetuum debile: jeden napisze coś mało
twórczego, drugi nietwórczo powie, że nietwórcze i mało błyskotliwe, trzeci
przyjdzie i przeczyta komcia jednego i drugiego i powie: ale nudne komcie!, a
czwarty..
maciej  - Chwyt " z głupia frant"   |07.06.2009 02:12:05
Artur Sandauer w Pismach Krytycznych opisał różnego rodzaju chwyty retoryczne to
jeden z nich:
a) należy udawać, że się nie wie, o co chodzi, przy czym wskazane
jest robienie miny jak najbardziej naiwnej, udajemy, że nie wiemy a wiemy
doskonale.
b) należy udawać, że się nie wyczuwa tonu, i przyjmować to, co
zostało powiedziane żartobliwie, na serio - i odwrotnie.
Jest jeszcze kilka
innych, odsyłam do lektury. Pozostając w nadzieji, że pojawią się wypowiedzi na
temat problemów zawartych w felietonie.
Ps. ciekawe kim jest 8!? , skoro
pozostali to debile( perpetum debile)
wordsinvaders   |07.06.2009 10:11:42
"To właśnie jest perpetuum debile: jeden napisze coś mało twórczego,
drugi nietwórczo powie, że nietwórcze i mało błyskotliwe,
trzeci przyjdzie i przeczyta komcia jednego i drugiego i powie: ale
nudne komcie!, a czwarty.."
Blaise jesteś 4 w kolejce szkoda, że nie skończyłeś. Gwoli wyjaśnienia
nigdzie nie pisałem, że tezy Pana Piątka są ch…, zaapelowałem
tylko, by autor bardziej się postarał, bo wierzę (bez cienia ironii),
że stać go na lepszy tekst. Proszę w taki sposób rozumieć moją skromną
krytykę. Pozdrawiam
kot   |07.06.2009 17:11:04
Tekst wyraźnie niedoceniony przez komentujących. To o czym mówi Piątek (uważam,
że w internecie wszyscy będziemy na ty) jest istotnym niezbywalnym wymiarem
opisu naszej rzeczywistości, a prawidłowa jej ocena jest koniecznym warunkiem
jakichkolwiek pozytywnych zmian.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.92850 Seconds