Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Katalog Książek KP

30 tom w serii idee

buden_okladka_150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Ornaty Zdorte z Ziemkiewicza Drukuj
Tomasz Piątek   
22.04.2010
Miało nie być o żałobie, ale żałobnicy nie chcą się odczepić.

Mój przyjaciel Łukasz (ale nie Barczyk – mam dwóch przyjaciół Łukaszów) mówi mi, że w radiu PIN, albo też Tok FM, dygnitarz PIS-u Marek Kuchciński powiedział, iż katastrofa samolotowa nie zdarzyła się przypadkiem i że bliższe informacje na temat przyczyn tragedii ma tak zwana święta Faustyna. Mój przyjaciel Łukasz był wstrząśnięty. Ja mu powiedziałem, że akurat jeśli chodzi o świętą Faustynę, to mogę się z Kuchcińskim zgodzić. O Faustynie zasadniczo nie wiem nic, ale ktoś mi kiedyś streścił z jej dzienniczka jeden fragment: Faustyna poprosiła Jezusa, aby pokazał jej, jak bardzo jest grzeszna. Jezus odpowiedział, że tego nie zrobi, bo gdyby to zrobił, ona umarłaby z przerażenia. Jakbym skądś znał tę odpowiedź i ten ton. Mam więc przeczucie, że Faustyna miała do czynienia z prawdziwym, żywym Jezusem, a nie z jakimś katolickim fantazmatem. Jest więc możliwe, że w tej chwili była zakonnica ma rzeczywiście perspektywiczny ogląd sytuacji, z góry, w bliskości Źródła Wszystkich Dobrych Informacji.

- Gorzej – powiedziałem do Łukasza – Przeczytaj sobie to. I podałem mu „Rzeczpospolitą”, a dokładnie taki tekścik: „Czas, gdy ornaty pasują do sztandarów (…) Czas po smoleńskiej tragedii pokazał, że prezydencka trumna złożona na armatniej lawecie nie wygląda śmiesznie (…) Mało tego, zdaliśmy sobie sprawę, że z tym patriotycznym patosem doskonale harmonizuje religijne uniesienie. Że powiewające na wietrze żałobne fioletowe ornaty biskupów świetnie pasują do lasu biało-czerwonych sztandarów. Że pożegnanie zmarłego tragicznie polskiego prezydenta i jego małżonki może być odpowiednio wzniosłe tylko podczas mszy świętej w miejscu takim jak bazylika Mariacka. Powszechnie zaakceptowaliśmy fakt, że nie wolno rozdziału państwa od Kościoła traktować rygorystycznie, ale wręcz odwrotnie – że w ważnych dla narodu chwilach Kościół i państwo zawsze muszą być razem. Majestat żałobnych uroczystości w wawelskiej katedrze spowodował, że bez znaczenia są już protesty przeciw religii w szkole czy wieszaniu krzyży w klasach”.
- Gorzej – potwierdził Łukasz – Bo tamto o Faustynie mówił polityk, no i dobra, niech będzie, wiadomo, czym są politycy. Ale jak rozumiem, to miałby być dziennikarz?

- Gorzej – odpowiedziałem – Publicysta. Najważniejszy publicysta „Rzeczypospolitej”. To znaczy tej gazety (na szczęście).

I uczciliśmy Zdorta minutą ciszy.

„Jej majestat spowodował, że bez znaczenia są już protesty przeciw religii w szkole czy wieszaniu krzyży w klasach”. Taki Zdort wyciągnął wniosek z tragedii. Ciekawe, czy uważa, że katolickie ornaty pasują też do luterańskiego duchownego, księdza pastora Adama Pilcha, który również zginął w Smoleńsku. Ciekawe, a właściwie nieciekawe. Nieciekawe jest dla mnie to, co sobie myśli Zdort, i to już od pewnego czasu. Odkąd poprosiłem go o pomoc w kwestii ratowania polskich bibliotek przed neoliberalnym walcem miażdżącym (czyli polityką kulturalną rządu). Pomocy nie uzyskałem. Proszę nie myśleć, że „Rzepa” nie walczy o ratowanie naszej polskiej kultury narodowej. Walczy, ale jest to walka szczególna, niezwykła, niekonwencjonalna i nie każdy umie ją docenić. Bo „Rzepa” walczy z polskimi pisarzami. Nie, nie odgrywam się teraz na „Rzepie” za jakąś złą recenzję. O mnie akurat „Rzepa” pisze bardzo dobrze. Ale koledzy, a szczególnie koleżanki, przesiąknięte straszną ideologią na „fe”, mają mniej szczęścia. Tak więc „Rzepa” walczy o polską literaturę z tymi, którzy piszą książki. A tym, którzy je niszczą, „Rzepa” pokornie całuje ministerialne dłonie.

Już, już chciałbym zagłębić się w ten temat, ciekawszy dla mnie niż żałoba, ale żałobnicy nadal nie pozwalają. Mimo że Krytyka Polityczna przyjęła żałobną szatę, mimo że na dwa tygodnie poświęciła się żalowi, publikując artykuły analizujące ból od każdej strony, najpierw empatycznej, dopiero potem prześmiewczej – Ziemkiewicz i tak napadł na nas hurtowo. Zaatakował całą masę osób, w tym także mnie (aczkolwiek moje nazwisko nie przechodzi mu przez usta): „Stały komentator [Krytyki Politycznej - T.P.] swe rozważania o pochówkach ofiar katastrofy opatrzył swawolnym tytułem Gra w chowanego”.
Rafale! Ten stały komentator, jak dobrze wiesz, nazywa się Tomek. A felieton, jak najwyraźniej nie wiesz, nazywa się Zabawa w chowanego (oj, ten słynny „research ziemkiewiczowski”!). Piszesz: „Do jakiego stopnia trzeba być wyobcowanym z polskości i jak bardzo jej nienawidzić, aby odczuwać strach na widok, że Polacy odbudowują poczucie wspólnoty”. A w felietonie stoi jak byk: „Czytam w necie jakieś komentarze o tym, jaki to ja jestem cyniczny, że nie rozumiem, że to wspólnota polska nasza narodowo-społeczna tak ładnie się jednoczy, a że wokół grobów, to nic dziwnego, bo zasadniczo nie ma wokół czego się jednoczyć. No kurwa żeż mać, a choćby wokół walki o godziwe zarobki! Wokół tego mogłaby się zjednoczyć” Oj, ten słynny research ziemkiewiczowski. Oj, to słynne ziemkiewiczowskie czytanie.
I dokładnie wbrew temu, co Ziemkiewicz próbuje zarzucić KP, jeden z tych żałobno-napominających głosów dociera do mnie z samej Krytyki.
„Od lat marzy mi się w moim kraju sprzężenie chrześcijańskiej postsekularnej teologii z nową, lewicową myślą (…) Przyszła mi właśnie do głowy szaleńcza myśl, że narodowa żałoba po katastrofie prezydenckiego samolotu mogłaby stać się dla nowych lewicowców wydarzeniem (…) By tak się jednak stało, uznać by trzeba, iż mesjanizm wciąż jest trwałym, choć zwykle podskórnym nurtem polskiego życia zbiorowego. Że nic tak naprawdę nie dają gniewliwe nad nim lamentacje. Że proste odwrócenie się od niego plecami jest wyrazem niedojrzałości. Jedyne, co można w takiej sytuacji sensownego zrobić, to próbować polski mesjanizm kształtować, by wyzbył on się swoich stałych perwersji: wiecznej wiktymizacji, poczucia bezgrzeszności i niewinności, zamknięcia na pojednanie z innymi w imię kompensacji za realne czy wyimaginowane krzywdy. (…) Bez sensu jednak wydaje mi się - szczególnie teraz! – wołanie „ciszej nad tą trumną!” (…) Mówić w takich warunkach o „wiecznopolskim kulcie trumien” nie tylko jest nieprzystojne. Jest głupotą. Nie usprawiedliwia jej przecież strach przed nacjonalizmem czy rzekomym wstrzymywaniem modernizacji. Doprawdy - słownym postponowaniem polskiego mesjanizmu zmienić go niepodobna. Wiadomo to nie od dziś. Rzecz w tym, powtarzam raz jeszcze, by go sensownie kształtować na nowo. (…) Mesjanizm polski, w którym stare, perwersyjne formy dekonstruowane byłyby pospołu przez chrześcijańską teologię i lewicową, modernizacyjną refleksję, jest w stanie, moim zdaniem, Polskę przemienić. Dlatego nie warto go zostawiać prawicowym radykałom”.

Przepraszam, ale mesjanizm polski, na ile go znam, opiera się na bluźnierczym założeniu, że Polska jest „Chrystusem Narodów”. Polega więc na wiktymizacji, na poczuciu bezgrzeszności i niewinności, na kulcie trumien. Zabierzmy to, a mesjanizm po prostu zniknie i Polski przemieniać już nie będzie (daj Boże!). Duda pisze jak człowiek inteligentny, więc powinien to rozumieć. Pisze też – chwilami – jak chrześcijanin, a więc powinien wiedzieć, że dla chrześcijanina nie ma żadnego polskiego mesjanizmu. Jest tylko jeden mesjanizm, Chrystusowy. Ten jest ponad narodami, klasami społecznymi i gendero-płciami („Nie masz Greczyna ani Żyda, pana ani niewolnika, mężczyzny ani kobiety”). Wszystko inne to podróby. Fałszywi prorocy. Zło.

www.tomaszpiatek.pl
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.81468 Seconds