Nowość w sklepie KP

kepel72dpi_maly.jpg
1proc-male-1proc.png

Komentarze

Czarnacka: Wielka feministyczna ści
 -Spokojny (6 komentarzy)
Przemoc ma płeć! Apel do posłów i p
 -viking (6 komentarzy)
Platfaszyzm
 -Rylew (12 komentarzy)

CYTAT DNIA

Integrować to nie znaczy wymagać od imigrantów, by dostosowali się do pierwotnie obowiązujących zasad społeczeństwa przyjmującego, integrować to znaczy współpracować nad powszechnym ustanowieniem na nowo zasad rządzących całym społeczeństwem.
Daniel Cohn-Bendit
Advertisement
O niezbędności Cezarego M. Drukuj
Tomasz Piątek
Tomasz Piątek
  
28.01.2010
Pojawienie się Cezarego Michalskiego jako stałego współpracownika KP wzbudziło wiele różnych uczuć wśród Krytycznych Czytelniczek i Czytelników. Były to częściej emocje negatywne niż pozytywne - i nawet odpowiedź Kingi Dunin tych emocji nie uspokoiła. Między innymi pojawiły się zarzuty, że:

- „Krytyka” jest koniunkturalna, bo bierze sobie do koszyczka znane nazwisko nie bacząc na to, że chodzi o prawicowca pierwszej wody;

- Cezary jest koniunkturalny, bo gdy mu prawicowe medium pod tytułem „Dziennik” quasi-zbankrutowało, on wesoło przeskoczył sobie do lewicowej „Krytyki”, która jest bardziej na fali;

- „Krytyka” stanie się  teraz bardziej wsteczna, niczym konserwatywno-lewicowy „Obywatel”.

Ja uważam, że przyjęcie Cezarego Michalskiego jest ruchem nie tylko głęboko humanitarnym, ale także bardzo korzystnym dla lewicy.  

Istnieje takie pojęcie, jak wyjście z bezdomności. Ludzi, którzy wplątali się w złą sytuację mentalno-społeczną i nie umieją znaleźć z niej wyjścia, do tego wyjścia trzeba zaprowadzić.  

Cezary Michalski znalazł w sobie siłę, aby publicznie powiedzieć, że aborcja do trzeciego miesiąca ciąży nie jest nieuchronnie zbrodniczym morderstwem i nienegocjowalnym złem. Więcej, powiedział też, że fanatycy Marek Jurek i Tomasz Terlikowski wierzą w ideę Boga tylko dlatego, że każdy z nich sam się za Boga uważa. To znaczy, że Cezary Michalski znalazł drogę do wyjścia z prawicowości, a w każdym razie - z pułapki katolickiego szantażu „moralnego”. Publikując swój tekst, i to publikując go na łamach KP, Michalski nie tylko znalazł taką drogę, ale także wskazał ją innym. Pokazał, że można. Pokazał, że nawet po latach prawicowo-papistowskiej retoryki można uwolnić się od tego knebla, można publicznie wypluć trującą hostię kłamstwa.

Ten przykład - to droga, to furteczka, która właśnie się otworzyła. Takie furteczki zwykle nie pozostają niewykorzystane. Za wielkie jest ciśnienie obłędu w papieskim obozie. Za Michalskim podążą następni, może nie tak spektakularni uciekinierzy. Marek Jurek do nich pewnie nie dołączy, ale nie zdziwię się, jeśli pewnego dnia zobaczę, jak z Zamku Anioła wymyka się chyłkiem Terlikowski. Terlikowski jest ultrafanatykiem, ale nie jest idiotą. Może pewnego dnia z ultrafanatyczną wiarą i ultrafanatyczną uwagą przeczyta List do Hebrajczyków. Przekona się wtedy, że mimo swej ziemskiej potęgi papizm jest nie do obrony z punktu widzenia biblijnego.

Oczywiście, to nie znaczy, że mamy teraz ciągnąć do „Krytyki” Terlikowskiego. Uciekinierzy z lochów Watykanu pewnie będą chcieli zostać na prawicy, tyle że będzie to już inna prawica. Prawica, której kształt i ideologia będzie małym - a może nie tak małym - zwycięstwem lewicy.

Ale Michalski nie tylko po to jest potrzebny w „Krytyce Politycznej”, żeby zmieniać prawicę. Potrzebny jest także, żeby zmieniać lewicę.

Chodzi tutaj o jedno z najważniejszych pytań. Pytanie: co chcemy budować? Czego możemy się nauczyć na błędach komunizmu i kapitalizmu?

Slavoj Żiżek mówi to samo, co przez wiele lat powtarzał Stefan Kisielewski. Komunizm krytykował  kapitalizm ze względu na jego wewnętrzne sprzeczności, a tymczasem te sprzeczności były jego największym bogactwem. Nadawały mu dynamikę, która była twórcza, a czasem działała wręcz na rzecz równości. Oczywiście teraz tego już nie widać, teraz kapitalizm jest śmiertelnie nudny i płaski. Kapitalizm się monopolizuje, zastępuje dawną konkurencję o konsumenta tak zwanym dzieleniem tortu. I równocześnie intensywnie się neoliberalizuje: dławi związki zawodowe i niszczy prawa pracownicze, przez co usuwa z rynku pracy konkurencję o pracownika. W efekcie tych dwóch tendencji, to nie firmy konkurują o względy ludzi, tylko ludzie konkurują o względy firm. To jedyna realna, zaciekła konkurencja, jaka teraz istnieje w systemie. Niezły koszmarek.

Taka jest sytuacja. Jej analiza może prowadzić do różnych wniosków. Można dojść do wniosku, że najlepszy byłby małokapitałowy liberalizm w stylu wczesnoamerykańskim, ale połączony z supersilną ochroną wielkich związków zawodowych (twardy orzech do zgryzienia, bo w małych firmach związkom zwykle jest najtrudniej). Można dojść do wniosku, że rację mieli zwolennicy teorii konwergencji i że najlepiej będzie połączyć dwa sprzeczne systemy, kapitalizm i socjalizm, na przykład w modelu skandynawskim, albo przynajmniej reńskim.  

Ale być może nie ma po co wlewać  nowego wina w stare beczki. Nowe warunki życia, nowe technologie prawdopodobnie zmuszą ludzi do wypracowania nowego modelu. Ważne jest, żeby nowy model nie dusił sprzeczności jak Sowieci czy neoliberałowie, tylko żeby umiał je dynamicznie wykorzystywać. Mogę sobie wyobrażać różne pomysły, dzięki którym rywalizacja byłaby prawem, a nie przymusem. Na przykład społeczeństwo, w którym każdy co pięć lat może wybrać, czy chce przeżyć następne pięciolecie na warunkach liberalnych, czy socjalnych: płacić wysokie podatki i mieć socjal czy płacić niskie podatki na własne ryzyko. To oczywiście byłby koszmar dla ministra finansów - nie jestem ekonomistą ani socjologiem, więc proszę nie traktować tych pomysłów jak rozwiązań. Są one raczej obrazowo sformułowaną prośbą do ekonomistów i socjologów o bardziej elastyczne myślenie. Bo pewien jestem tylko jednego: jeśli zacznie się kształtować nowy system równościowy, nie powinniśmy wykluczać z niego wszystkiego, co z nim sprzeczne, co inne. Powinniśmy raczej zagwarantować tej inności jak najsensowniejsze miejsce. Powinniśmy mieć super-ombudsmanów, rzeczników Inności, wolności, dynamiki, organicznych sprzeczności. Taką rolę mógłby przećwiczyć Michalski. On pisze, że jest zmęczonym liberałem. Mam nadzieję, że nie jest za bardzo zmęczony.

www.tomaszpiatek.pl

Na podobny temat




  Komentarze (11)
 1 Dodane przez Piotrek Sz., w dniu - 29.01.2010 01:18
Uwaga, zwrot w strategii KP! Od kilku dni KP stała się portalem składającym się z: 
1. Tekstów Cezarego Michalskiego 
2. Tekstów broniących Cezarego Michalskiego. 
Interesująca i w jakimś sensie konsekwentna ewolucja. :) 
 
Rozumiem, że Michalski stał się lewicowy z racji przystąpienia do lewicowej z założenia Krytyki Politycznej. Szczerze powiedziawszy nie widzę tu wynikania, a samo założenie staje się coraz bardziej dyskusyjne. 
 
Myślę zaś, że faktycznie Michalski wskazał drogę! Kto wie, może wkrótce do KP zawita Krasowski, Semka, Ziemkiewicz i inni bardzo interesujący publicyści. W ten sposób powstanie jedyny w swoim rodzaju zespół „super-ombudsmanów, rzeczników Inności, wolności, dynamiki, organicznych sprzeczności”. :) 
 
Jedno na pewno jest w artykule prawdą. Michalski prędko zmienia lewicę (o ile za taką uznamy KP). Inteligentni ludzie piszą jakieś zdumiewające bzdury, które mają zracjonalizować fakt przyjęcia do zespołu KP przedstawiciela establishmentowej prawicy.
 2 Dodane przez kot, w dniu - 29.01.2010 02:45
-lewica to piękne hasło, piękną barwa.  
Co to jest lewica? 
Czym nie jest lewica? 
Uprawianie lewicowości przez Piotrka Sz. jest dla mnie mało lewicowe. 
Nie wystarczy być antyneoliberalny i proskandynawski.
 3 Dodane przez generator_odpowiedzi, w dniu - 29.01.2010 09:30
Michalski jest lewicy potrzebny. Michalski prawicowy, nie lewicowy, a właściwie po prostu michalskowy i na nic go nie trzeba przerabiać. Czemu? Bo z tego co pisze tata Żiżek wynika, że nieodłącznym postulatem lewicy jest zmiana, w naszym przypadku rozwalenie tego monodyskursu, że jeden Bóg, jedna partia, jeden Tusk, De Mono czy co tam jednego jeszcze.  
 
Chcąc Michalskiego wpasować w ten monodyskurs sami dajemy się pożreć polskim monodemonom, które prawica niesie na sztandarach. Przyjmując Michalskiego jakim jest poszerzamy tę klatkę, rozdzieramy sposób postrzegania niejednolitej przecież prawdy. Budujemy model - przepraszam - taktycznie wielowartościowy.  
 
Być może największą wartością, którą niesie dla KP Michalski jest to, że w odróżnieniu od Terlikowskiego chce ten zróżnicowany świat poglądów z nami budować. No i świetnie. Szerokiego pola walki!
 4 Pax vobiscum
Dodane przez step, w dniu - 29.01.2010 09:50
Myślę, że pewne zastosowanie do tej sytuacji ma następująca przypowieść (raczej lewicowa niż merytokratyczna): 
 
Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. 2 Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. 3 Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, 4 i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. 5 Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. 6 Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” 7 Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy!” 8 A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych!” 9 Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. 10 Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. 11 Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, 12 mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty”. 13 Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? 14 Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie.”  
 
Panowie, są dwa rodzaje zwycięstwa. Można przeciwnika wykluczyć. I można go wkluczyć. To drugie jest nie tylko bardziej humanitarne, ale także bardziej produktywne i trwałe. Tym się różni hegemonia lewicy od dyktatury proletariatu. 
 
A swoją drogą, gdyby był taki wybór indywidualny „liberal czy socjal”, to zastanawiam się nad taką kwestią: z tych wszystkich neoliberalnych krzykaczy, ulicznych, knajpianych i medialnych - który by się zapisał na liberal? Mam wrażenie, że oni gardłują za neoliberalizmem, bo nie mają wyjścia. Próbuję zrobić cnotę z przymusu. Skoro już mi powiedzieli, że tylko przy kieracie dostanę sianko, to będę kierat wychwalał i swoją pracowitość - przynajmniej będzie się lepiej kręciło. A tego, że ciężko, nie będę przypisywał samemu ciężarowi kieratu - no bo już przecież uznałem, że kierat jest słuszny i godny chwały - ale tylko i wyłącznie biurokratom, co sypią piasek w tryby.  
 
Oni tak gadają, ale gdyby nagle powiedzieć im: patrz, tu jest soczysta łączka, możemy cię tam zaprowadzić. Co wolisz, osiołku, kieratowe sianko czy normalne życie na łączce? Jestem ciekaw, co by zrobili. Pewną wskazówką jest dla mnie postawa Ziemkiewicza. On jest przeciwny nadużyciom systemu socjalnego, oj, jak jest przeciwny! Jak piętnuje! Ale sam sobie uwił wygodne gniazdko w KRUS-ie…
 5 Dodane przez Rylew, w dniu - 29.01.2010 12:44
Mnie także podoba się pomysł z udziałem C.Michalskiego w publicystyce KP. Może nawet zarazi się lewicowym bakcylem, co jest prawdopodobne. 
Zawsze mówię, że prawicowcy kompletnie nie rozumieją lewicowości,  
potwierdziło się to ostatnio gdy czytałem komentarze do tekstu o KP na blogu Ziemkiewicza.  
Zresztą gdyby potrafili zrozumieć to pewnie zaczęliby zaliczać się do lewicy, przynajmniej niektórzy z nich. 
Michalski *nie w ciemię bity* i z pewnością to potrafi. Przy okazji może i zapomni o tym pomyśle *konserwatywnej modernizacji* co może oznaczać myślenie *co zrobić żeby zostało tak jak jest* :). 
Jednego się tylko można obawiać: 
wzmocnienia formy w stosunku do treści publicystyki KP. 
:)
 6 Czarek pogłaskany zawodowo.
Dodane przez Thome, w dniu - 29.01.2010 13:59
„Pokazał, że nawet po latach prawicowo-papistowskiej retoryki można uwolnić się od tego knebla, można publicznie wypluć trującą hostię kłamstwa.” 
 
Luter KP:) Reszta podobnie, rewolucyjny protestantyzm, ale jazda. 
 
”(…) dławi związki zawodowe i niszczy prawa pracownicze, przez co usuwa z rynku pracy konkurencję o pracownika” 
 
Wkład Redaktora Piątka w teorię ekonomii. Dialektycznie ma rację. Wyższe i przymusowe koszty pracy to mniejsza konkurencyjność ergo tam gdzie są niższe konkurencja je przeniesie… 
 
„Można dojść do wniosku, że najlepszy byłby małokapitałowy liberalizm w stylu wczesnoamerykańskim, ale połączony z supersilną ochroną wielkich związków zawodowych (twardy orzech do zgryzienia, bo w małych firmach związkom zwykle jest najtrudniej).” 
 
Zza biurka, wielkie projekty, ONI muszą zrozumieć. Ludzie chcą, lecz nie wiedzą. Dam im MODEL. 
 
”(…) społeczeństwo, w którym każdy co pięć lat może wybrać, czy chce przeżyć następne pięciolecie na warunkach liberalnych, czy socjalnych: płacić wysokie podatki i mieć socjal czy płacić niskie podatki na własne ryzyko.” 
 
Ludzie są istotami kalkulującymi. Rozwiązanie dla nich najlepsze to : niskie podatki i socjal - chcą maksymalizować zyski po prostu. Dlatego socjalizm jest niebezpieczny, ponieważ kreuje pożądanie cudzych pieniędzy, tj. cwaniactwo w wojnie z państwem (podatki) oraz pozyskiwanie konfitur (socjal). Bogaci mają środki na korumpowanie państwa, w efekcie biedni płacą wysokie podatki i żyją na kroplówce socjalu. Można zabić bogatych wtedy - to tak biedy nie widać. 
 
Co do pomysłów socjo-ekonomicznych - mój typ: Tomasz Piątek.  
 
Z poważaniem 
 
Teodor Klon
 7 Oj, Thome, Thome
Dodane przez step, w dniu - 29.01.2010 15:36
Thome, czy Ty aż tak strasznie chcesz zostać bohaterem następnego felietonu? 
 
Znowu przeczytałeś to, co sam już i tak wcześniej wiedziałeś i chciałeś przeczytać, a potem skonfrontowałeś to z jeszcze wcześniejszymi założeniami, jakie wbito Ci do głowy podczas prania mózgu na oddziale psychiatryczno-ekonomicznym im. Korwin-Mikkego. 
 
Przyznaję, to jest bardzo śmieszne, ale mam jeszcze śmieszniejsze tematy: wywiad Olechowskiego dla „Metra”, ostatnie expose finansowe Premiera Oby Premierował Wiecznie Tuska.
 8 step,
Dodane przez Rylew, w dniu - 29.01.2010 19:31
ta przypowieść rzeczywiście pasuje, ale mnie się od razu kojarzy z sytuacją ogólną w kraju, bo jest niemal pewne, że gospodarz winnicy okaże się oszustem (albo ogłosi upadłość) i nikt nie otrzyma złamanego szeląga.  
 
A propos, uważam, że KP za mało pisze o licznych przypadkach okradania pracowników z należnych im, zarobionych pieniędzy i wcale nie domaga się od rządu uregulowania prawnego tej *potworności*. Thome nazywa to socjalizmem, więc faktycznie wygląda na to, że z tym praniem to prawda.
 9 Co ?
Dodane przez No_pasaran, w dniu - 29.01.2010 20:33
Żiżek mówi to samo, co Kisielewski ? Kisielewski był skrajnym prawicowcem, członkiem UPR, kumplem Korwin - Mikkego. Ale bzdury pisze T. Piątek.
 10 Jasne
Dodane przez step, w dniu - 29.01.2010 22:10
Jasne. Jeden był skrajnym prawicowcem, drugi lewicowcem. W związku z tym niemożliwe jest, żeby i jeden i drugi powiedzieli zgodnie np. że śnieg pada. Albo że koty miauczą. Albo że kapitalizm w pewnej fazie rozwoju wzmacniały jego sprzeczności.  
 
Ale bzdury pisze No_pasaran.
 11 Dodane przez blaise, w dniu - 29.01.2010 23:18
thome 
Ale dlaczego „dialektycznie”?. Według mnie użyłeś tego słowa zupełnie od dupy.. Ani pasuje ani nie pasuje. Czy postanowiłeś tylko inkrustować swój komentarz jakimś pojęciem filozoficznym i nie ma sensu drążyć?

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować artykuły.
Zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.3
Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team

Aktualizacja    ( 31.01.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »