Biografia Krzywonos

krzywonos_okladka_145.jpg

KP22: prze-moc

okladka_kp22_145.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Krytyczna misja pomnika i monumentu jest stłumiona przez kontynuację
niewolnictwa z przeszłości i przez nadmierną i bezkrytyczną pamięć
uroczystych obowiązków i funkcji. Pomimo wszystkich bolesnych wydarzeń
i doświadczeń, których byliśmy uczestnikami (pomniki także), pomimo
wielu ofiar i istnienia "przetrwańców", władze nie pozwalają na
swobodne dawanie świadectwa, protestowanie i krytykę w przestrzeni
publicznej. Pomniki i monumenty są nieczynne, zmuszone do trwania w
milczeniu, w rzeczywistym i symbolicznym odcięciu od współczesnych
realiów i doświadczeń.

Krzysztof Wodiczko, Miasto, demokracja i sztuka
Advertisement
O niezbędności Cezarego M. Drukuj
Tomasz Piątek   
27.01.2010
Pojawienie się Cezarego Michalskiego jako stałego współpracownika KP wzbudziło wiele różnych uczuć wśród Krytycznych Czytelniczek i Czytelników. Były to częściej emocje negatywne niż pozytywne - i nawet odpowiedź Kingi Dunin tych emocji nie uspokoiła. Między innymi pojawiły się zarzuty, że:

- „Krytyka” jest koniunkturalna, bo bierze sobie do koszyczka znane nazwisko nie bacząc na to, że chodzi o prawicowca pierwszej wody;

- Cezary jest koniunkturalny, bo gdy mu prawicowe medium pod tytułem „Dziennik” quasi-zbankrutowało, on wesoło przeskoczył sobie do lewicowej „Krytyki”, która jest bardziej na fali;

- „Krytyka” stanie się  teraz bardziej wsteczna, niczym konserwatywno-lewicowy „Obywatel”.

Ja uważam, że przyjęcie Cezarego Michalskiego jest ruchem nie tylko głęboko humanitarnym, ale także bardzo korzystnym dla lewicy.  

Istnieje takie pojęcie, jak wyjście z bezdomności. Ludzi, którzy wplątali się w złą sytuację mentalno-społeczną i nie umieją znaleźć z niej wyjścia, do tego wyjścia trzeba zaprowadzić.  

Cezary Michalski znalazł w sobie siłę, aby publicznie powiedzieć, że aborcja do trzeciego miesiąca ciąży nie jest nieuchronnie zbrodniczym morderstwem i nienegocjowalnym złem. Więcej, powiedział też, że fanatycy Marek Jurek i Tomasz Terlikowski wierzą w ideę Boga tylko dlatego, że każdy z nich sam się za Boga uważa. To znaczy, że Cezary Michalski znalazł drogę do wyjścia z prawicowości, a w każdym razie - z pułapki katolickiego szantażu „moralnego”. Publikując swój tekst, i to publikując go na łamach KP, Michalski nie tylko znalazł taką drogę, ale także wskazał ją innym. Pokazał, że można. Pokazał, że nawet po latach prawicowo-papistowskiej retoryki można uwolnić się od tego knebla, można publicznie wypluć trującą hostię kłamstwa.

Ten przykład - to droga, to furteczka, która właśnie się otworzyła. Takie furteczki zwykle nie pozostają niewykorzystane. Za wielkie jest ciśnienie obłędu w papieskim obozie. Za Michalskim podążą następni, może nie tak spektakularni uciekinierzy. Marek Jurek do nich pewnie nie dołączy, ale nie zdziwię się, jeśli pewnego dnia zobaczę, jak z Zamku Anioła wymyka się chyłkiem Terlikowski. Terlikowski jest ultrafanatykiem, ale nie jest idiotą. Może pewnego dnia z ultrafanatyczną wiarą i ultrafanatyczną uwagą przeczyta List do Hebrajczyków. Przekona się wtedy, że mimo swej ziemskiej potęgi papizm jest nie do obrony z punktu widzenia biblijnego.

Oczywiście, to nie znaczy, że mamy teraz ciągnąć do „Krytyki” Terlikowskiego. Uciekinierzy z lochów Watykanu pewnie będą chcieli zostać na prawicy, tyle że będzie to już inna prawica. Prawica, której kształt i ideologia będzie małym - a może nie tak małym - zwycięstwem lewicy.

Ale Michalski nie tylko po to jest potrzebny w „Krytyce Politycznej”, żeby zmieniać prawicę. Potrzebny jest także, żeby zmieniać lewicę.

Chodzi tutaj o jedno z najważniejszych pytań. Pytanie: co chcemy budować? Czego możemy się nauczyć na błędach komunizmu i kapitalizmu?

Slavoj Żiżek mówi to samo, co przez wiele lat powtarzał Stefan Kisielewski. Komunizm krytykował  kapitalizm ze względu na jego wewnętrzne sprzeczności, a tymczasem te sprzeczności były jego największym bogactwem. Nadawały mu dynamikę, która była twórcza, a czasem działała wręcz na rzecz równości. Oczywiście teraz tego już nie widać, teraz kapitalizm jest śmiertelnie nudny i płaski. Kapitalizm się monopolizuje, zastępuje dawną konkurencję o konsumenta tak zwanym dzieleniem tortu. I równocześnie intensywnie się neoliberalizuje: dławi związki zawodowe i niszczy prawa pracownicze, przez co usuwa z rynku pracy konkurencję o pracownika. W efekcie tych dwóch tendencji, to nie firmy konkurują o względy ludzi, tylko ludzie konkurują o względy firm. To jedyna realna, zaciekła konkurencja, jaka teraz istnieje w systemie. Niezły koszmarek.

Taka jest sytuacja. Jej analiza może prowadzić do różnych wniosków. Można dojść do wniosku, że najlepszy byłby małokapitałowy liberalizm w stylu wczesnoamerykańskim, ale połączony z supersilną ochroną wielkich związków zawodowych (twardy orzech do zgryzienia, bo w małych firmach związkom zwykle jest najtrudniej). Można dojść do wniosku, że rację mieli zwolennicy teorii konwergencji i że najlepiej będzie połączyć dwa sprzeczne systemy, kapitalizm i socjalizm, na przykład w modelu skandynawskim, albo przynajmniej reńskim.  

Ale być może nie ma po co wlewać  nowego wina w stare beczki. Nowe warunki życia, nowe technologie prawdopodobnie zmuszą ludzi do wypracowania nowego modelu. Ważne jest, żeby nowy model nie dusił sprzeczności jak Sowieci czy neoliberałowie, tylko żeby umiał je dynamicznie wykorzystywać. Mogę sobie wyobrażać różne pomysły, dzięki którym rywalizacja byłaby prawem, a nie przymusem. Na przykład społeczeństwo, w którym każdy co pięć lat może wybrać, czy chce przeżyć następne pięciolecie na warunkach liberalnych, czy socjalnych: płacić wysokie podatki i mieć socjal czy płacić niskie podatki na własne ryzyko. To oczywiście byłby koszmar dla ministra finansów - nie jestem ekonomistą ani socjologiem, więc proszę nie traktować tych pomysłów jak rozwiązań. Są one raczej obrazowo sformułowaną prośbą do ekonomistów i socjologów o bardziej elastyczne myślenie. Bo pewien jestem tylko jednego: jeśli zacznie się kształtować nowy system równościowy, nie powinniśmy wykluczać z niego wszystkiego, co z nim sprzeczne, co inne. Powinniśmy raczej zagwarantować tej inności jak najsensowniejsze miejsce. Powinniśmy mieć super-ombudsmanów, rzeczników Inności, wolności, dynamiki, organicznych sprzeczności. Taką rolę mógłby przećwiczyć Michalski. On pisze, że jest zmęczonym liberałem. Mam nadzieję, że nie jest za bardzo zmęczony.

www.tomaszpiatek.pl
Komentarze
Piotrek Sz.   |28.01.2010 17:18:52
Uwaga, zwrot w strategii KP! Od kilku dni KP stała się portalem składającym się
z:
1. Tekstów Cezarego Michalskiego
2. Tekstów broniących Cezarego
Michalskiego.
Interesująca i w jakimś sensie konsekwentna ewolucja.
:)

Rozumiem, że Michalski stał się lewicowy z racji przystąpienia do
lewicowej z założenia Krytyki Politycznej. Szczerze powiedziawszy nie widzę tu
wynikania, a samo założenie staje się coraz bardziej dyskusyjne.

Myślę zaś,
że faktycznie Michalski wskazał drogę! Kto wie, może wkrótce do KP zawita
Krasowski, Semka, Ziemkiewicz i inni bardzo interesujący publicyści. W ten
sposób powstanie jedyny w swoim rodzaju zespół "super-ombudsmanów,
rzeczników Inności, wolności, dynamiki, organicznych sprzeczności".
:)

Jedno na pewno jest w artykule prawdą. Michalski prędko zmienia lewicę (o
ile za taką uznamy KP). Inteligentni ludzie piszą jakieś zdumiewające bzdury,
które mają zracjonalizować fakt przyjęcia do zespołu KP przedstawiciela
establishmentowej prawicy.
kot   |28.01.2010 18:45:28
-lewica to piękne hasło, piękną barwa.
Co to jest lewica?
Czym nie jest
lewica?
Uprawianie lewicowości przez Piotrka Sz. jest dla mnie mało
lewicowe.
Nie wystarczy być antyneoliberalny i proskandynawski.
generator_odpowiedzi   |29.01.2010 01:30:45
Michalski jest lewicy potrzebny. Michalski prawicowy, nie lewicowy, a właściwie
po prostu michalskowy i na nic go nie trzeba przerabiać. Czemu? Bo z tego co
pisze tata Żiżek wynika, że nieodłącznym postulatem lewicy jest zmiana, w naszym
przypadku rozwalenie tego monodyskursu, że jeden Bóg, jedna partia, jeden Tusk,
De Mono czy co tam jednego jeszcze.

Chcąc Michalskiego wpasować w ten
monodyskurs sami dajemy się pożreć polskim monodemonom, które prawica niesie na
sztandarach. Przyjmując Michalskiego jakim jest poszerzamy tę klatkę,
rozdzieramy sposób postrzegania niejednolitej przecież prawdy. Budujemy model -
przepraszam - taktycznie wielowartościowy.

Być może największą wartością,
którą niesie dla KP Michalski jest to, że w odróżnieniu od Terlikowskiego chce
ten zróżnicowany świat poglądów z nami budować. No i świetnie. Szerokiego pola
walki!
step  - Pax vobiscum   |29.01.2010 01:50:37
Myślę, że pewne zastosowanie do tej sytuacji ma następująca przypowieść (raczej
lewicowa niż merytokratyczna):

Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do
gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej
winnicy. 2 Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. 3
Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku
bezczynnie, 4 i rzekł do nich: "Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie
słuszne, dam wam". 5 Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i
dziewiątej, tak samo uczynił. 6 Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał
innych stojących i zapytał ich: "Czemu tu stoicie cały dzień
bezczynnie?" 7 Odpowiedzieli mu: "Bo nas nikt nie najął". Rzekł im:
"Idźcie i wy do winnicy!" 8 A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel
winnicy do swego rządcy: "Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy
od ostatnich aż do pierwszych!" 9 Przyszli najęci około jedenastej godziny i
otrzymali po denarze. 10 Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną;
lecz i oni otrzymali po denarze. 11 Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi,
12 mówiąc: "Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami,
którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty". 13 Na to odrzekł jednemu z nich:
"Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną?
14 Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak
tobie."

Panowie, są dwa rodzaje zwycięstwa. Można przeciwnika wykluczyć.
I można go wkluczyć. To drugie jest nie tylko bardziej humanitarne, ale także
bardziej produktywne i trwałe. Tym się różni hegemonia lewicy od dyktatury
proletariatu.

A swoją drogą, gdyby był taki wybór indywidualny "liberal
czy socjal", to zastanawiam się nad taką kwestią: z tych wszystkich
neoliberalnych krzykaczy, ulicznych, knajpianych i medialnych - który by się
zapisał na liberal? Mam wrażenie, że oni gardłują za neoliberalizmem, bo nie
mają wyjścia. Próbuję zrobić cnotę z przymusu. Skoro już mi powiedzieli, że
tylko przy kieracie dostanę sianko, to będę kierat wychwalał i swoją pracowitość
- przynajmniej będzie się lepiej kręciło. A tego, że ciężko, nie będę
przypisywał samemu ciężarowi kieratu - no bo już przecież uznałem, że kierat
jest słuszny i godny chwały - ale tylko i wyłącznie biurokratom, co sypią piasek
w tryby.

Oni tak gadają, ale gdyby nagle powiedzieć im: patrz, tu jest
soczysta łączka, możemy cię tam zaprowadzić. Co wolisz, osiołku, kieratowe
sianko czy normalne życie na łączce? Jestem ciekaw, co by zrobili. Pewną
wskazówką jest dla mnie postawa Ziemkiewicza. On jest przeciwny nadużyciom
systemu socjalnego, oj, jak jest przeciwny! Jak piętnuje! Ale sam sobie uwił
wygodne gniazdko w KRUS-ie…
Rylew   |29.01.2010 04:44:23
Mnie także podoba się pomysł z udziałem C.Michalskiego w publicystyce KP. Może
nawet zarazi się lewicowym bakcylem, co jest prawdopodobne.
Zawsze mówię, że
prawicowcy kompletnie nie rozumieją lewicowości,
potwierdziło się to ostatnio
gdy czytałem komentarze do tekstu o KP na blogu Ziemkiewicza.
Zresztą gdyby
potrafili zrozumieć to pewnie zaczęliby zaliczać się do lewicy, przynajmniej
niektórzy z nich.
Michalski *nie w ciemię bity* i z pewnością to potrafi. Przy
okazji może i zapomni o tym pomyśle *konserwatywnej modernizacji* co może
oznaczać myślenie *co zrobić żeby zostało tak jak jest* :).
Jednego się tylko
można obawiać:
wzmocnienia formy w stosunku do treści publicystyki KP.
:)
Thome  - Czarek pogłaskany zawodowo.   |29.01.2010 05:59:10
"Pokazał, że nawet po latach prawicowo-papistowskiej retoryki można uwolnić
się od tego knebla, można publicznie wypluć trującą hostię kłamstwa."


Luter KP:) Reszta podobnie, rewolucyjny protestantyzm, ale jazda.

"(…)
dławi związki zawodowe i niszczy prawa pracownicze, przez co usuwa z rynku pracy
konkurencję o pracownika"

Wkład Redaktora Piątka w teorię ekonomii.
Dialektycznie ma rację. Wyższe i przymusowe koszty pracy to mniejsza
konkurencyjność ergo tam gdzie są niższe konkurencja je przeniesie…


"Można dojść do wniosku, że najlepszy byłby małokapitałowy liberalizm w
stylu wczesnoamerykańskim, ale połączony z supersilną ochroną wielkich związków
zawodowych (twardy orzech do zgryzienia, bo w małych firmach związkom zwykle
jest najtrudniej)."

Zza biurka, wielkie projekty, ONI muszą zrozumieć.
Ludzie chcą, lecz nie wiedzą. Dam im MODEL.

"(…) społeczeństwo, w
którym każdy co pięć lat może wybrać, czy chce przeżyć następne pięciolecie na
warunkach liberalnych, czy socjalnych: płacić wysokie podatki i mieć socjal czy
płacić niskie podatki na własne ryzyko."

Ludzie są istotami
kalkulującymi. Rozwiązanie dla nich najlepsze to : niskie podatki i socjal -
chcą maksymalizować zyski po prostu. Dlatego socjalizm jest niebezpieczny,
ponieważ kreuje pożądanie cudzych pieniędzy, tj. cwaniactwo w wojnie z państwem
(podatki) oraz pozyskiwanie konfitur (socjal). Bogaci mają środki na
korumpowanie państwa, w efekcie biedni płacą wysokie podatki i żyją na kroplówce
socjalu. Można zabić bogatych wtedy - to tak biedy nie widać.

Co do
pomysłów socjo-ekonomicznych - mój typ: Tomasz Piątek.

Z
poważaniem

Teodor Klon
step  - Oj, Thome, Thome   |29.01.2010 07:36:36
Thome, czy Ty aż tak strasznie chcesz zostać bohaterem następnego
felietonu?

Znowu przeczytałeś to, co sam już i tak wcześniej wiedziałeś i
chciałeś przeczytać, a potem skonfrontowałeś to z jeszcze wcześniejszymi
założeniami, jakie wbito Ci do głowy podczas prania mózgu na oddziale
psychiatryczno-ekonomicznym im. Korwin-Mikkego.

Przyznaję, to jest bardzo
śmieszne, ale mam jeszcze śmieszniejsze tematy: wywiad Olechowskiego dla
"Metra", ostatnie expose finansowe Premiera Oby Premierował Wiecznie
Tuska.
Rylew  - step,   |29.01.2010 11:31:23
ta przypowieść rzeczywiście pasuje, ale mnie się od razu kojarzy z sytuacją
ogólną w kraju, bo jest niemal pewne, że gospodarz winnicy okaże się oszustem
(albo ogłosi upadłość) i nikt nie otrzyma złamanego szeląga.

A propos,
uważam, że KP za mało pisze o licznych przypadkach okradania pracowników z
należnych im, zarobionych pieniędzy i wcale nie domaga się od rządu uregulowania
prawnego tej *potworności*. Thome nazywa to socjalizmem, więc faktycznie wygląda
na to, że z tym praniem to prawda.
No_pasaran  - Co ?   |29.01.2010 12:33:25
Żiżek mówi to samo, co Kisielewski ? Kisielewski był skrajnym prawicowcem,
członkiem UPR, kumplem Korwin - Mikkego. Ale bzdury pisze T. Piątek.
step  - Jasne   |29.01.2010 14:10:55
Jasne. Jeden był skrajnym prawicowcem, drugi lewicowcem. W związku z tym
niemożliwe jest, żeby i jeden i drugi powiedzieli zgodnie np. że śnieg pada.
Albo że koty miauczą. Albo że kapitalizm w pewnej fazie rozwoju wzmacniały jego
sprzeczności.

Ale bzdury pisze No_pasaran.
blaise   |29.01.2010 15:18:36
thome
Ale dlaczego "dialektycznie"?. Według mnie użyłeś tego słowa
zupełnie od dupy.. Ani pasuje ani nie pasuje. Czy postanowiłeś tylko inkrustować
swój komentarz jakimś pojęciem filozoficznym i nie ma sensu drążyć?
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 30.01.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »