NOWOŚĆ W SKLEPIE KP
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Neandertalscy neorasiści |
|
|
Tomasz Piątek
|
|
17.05.2010 |
Nie pomogło wieloletnie zaprzeczanie. Jednak w końcu nauka musiała przyznać, że nasi przodkowie krzyżowali się z neandertalczykami i że po tych romansach zostały nam w spadku neandertalskie geny. Stanowią one od jednego do czterech procent naszego genotypu. A więc - w jednej setnej, w jednej pięćdziesiątej, a nawet w jednej dwudziestej piątej jesteśmy neandertalami! Jacy my i czy wszyscy my, to jeszcze wymaga precyzacji, ale o tym za chwilę. Do niedawna uczeni z podejrzanym uporem bronili się przed taką wizją. Zarzekali się, że wszyscy nasi przodkowie należeli do gatunku homo sapiens, a dokładnie homo sapiens sapiens - bo o ile się nie mylę, tak brzmi pełna nazwa tego, czym jesteśmy. Znaczy to dosłownie „człowiek rozumny rozumny”, a więc brzmi mocno podejrzanie.
Jakby to jednak podejrzanie nie brzmiało, tego określenia trzymali się naukowcy, broniąc naszej sapiensowatości sapiensowatości jak niepodległości. Nawet odkrycie szczątków mieszańców w Gibraltarze nie zmieniło tego podejścia. „To były izolowane przypadki, które nie zostawiły potomstwa. Gibraltarscy mieszańcy wymarli jak wszyscy inni neandertale, nie rozpłynęli się w morzu sapiensów sapiensów i nie przekazali nam swoich owłosionych genów” – mówiła nauka.
Teraz jednak badania kości pozwoliły na dokładne określenie niektórych neandertalskich genów – i okazało się, że my, sapiensy sapiensy, mamy je w sobie! A dokładnie, mają je w sobie Europejczycy (tak zwani biali) i Azjaci (tak zwani żółci). Jedynymi czystymi homo sapiens okazali się Afrykańczycy. Zwani Murzynami, czarnymi, a nieraz - czarnuchami, albo i jeszcze gorzej. Od tysiącleci traktowani przez białych (a często także i przez żółtych) jak istoty podludzkie lub przedludzkie, porównywani do małp.
Jeżeli prześledzi się rozwój naukowej ikonografii przedstawiającej neandertalczyka, to co się zobaczy? W wieku dziewiętnastym neandertala ukazywano jako goryla lub istotę gorylopodobną, bardziej małpią niż ludzką. W miarę jednak, jak neandertala badano, tym więcej widziano w nim człowieka. Ten człowiek nie tylko używał narzędzi, ale także grzebiąc swoich zmarłych, obsypywał ich płatkami kwiatów. Naukowcy zaczęli go więc przedstawiać jako człowieka - ale jako czarnego człowieka! Rysowali wyjątkowo silnie owłosionego Afrykańczyka.
To akurat było zupełnie idiotyczne, ponieważ neandertalczyk ukształtował się na północy, w zlodowaciałej Europie, w warunkach klimatycznych, które raczej nie stymulują pigmentacji. Mniej nieprawdopodobne byłoby wyobrażanie go sobie jako blondyna, silnie owłosionego Wikinga. Zresztą inne badania, też niedawne, udowodniły, że niektórzy neandertale byli rudzi.
Masowa wyobraźnia – dodajmy, masowa wyobraźnia białego człowieka – ciągle się jednak broniła przed uznaniem jakiegokolwiek podobieństwa między neandertalczykiem a białym. Naukowcy naukowcami, a wśród laików wciąż zbyt silne było przeświadczenie o neandertalu jako istocie podludzkiej, tępej i półmałpiej. Nie pomagały nawet doniesienia o tym, że neandertalczycy mieli wielkie mózgi i wielkie osiągnięcia techniczne (no, jak na epokę lodowcową). Wynaleźli instrumenty muzyczne (co prawda, tylko fujarkę, ale zawsze), a nawet klej – na kilkadziesiąt tysięcy lat przed sapiensami! Wielki pasjonat kwestii neandertalskiej (a zarazem badacz warszawskich bikiniarzy), Stanisław Manturzewski, tłumaczył małe wyrafinowanie neandertali w kwestii krawiectwa tym, że – jak twierdził – neandertalczycy byli gęsto owłosieni na całym ciele. „To była północna odmiana człowieka i miała się do nas tak, jak mamut do słonia” – powiedział mi kiedyś, gdy spotkałem go przypadkiem w Galerii Raster. Niektórzy lansowali nawet bardziej ryzykowne teorie: że niby neandertalczycy nie mieli narządów mowy (nieprawda), ale ich zaawansowanie techniczne i społeczne było tak wielkie, że implikowało konieczność precyzyjnego porozumiewania się – co z kolei miało dowodzić, że nasi włochaci kuzyni-półprzodkowie posługiwali się telepatią i zapewne mieli wielkie zdolności duchowe…
Bardzo więc byłem ciekaw, jak na nowe odkrycie zareagują rasistowskie fora internetowe w Ameryce. Czy ogłoszą, że to kolejna manipulacja politpoprawnych naukowców, którzy chcą zohydzić białego człowieka (żółtego dodając tu dla niepoznaki)?
Wręcz przeciwnie. Niektórzy rasiści przyjęli odkrycie wręcz z entuzjazmem. Dlaczego? Bo wynika z niego, że tak zwane różnice rasowe mogą być jednak poważniejsze niż sądzono, że mogą wiązać się z domieszką cech obcego gatunku… A to, że tę domieszkę mają w sobie akurat biali? To okazuje się mniej ważne. Za wszelką cenę trzeba odróżnić się od czarnego! Nawet gdyby miało się okazać, że „nieczyści” – to my.
Ale takie zamieszanie mentalne, jak sądzę, nie może trwać długo w łysych pałach. Pała lubi prostotę. Nie może być tak, że budujemy naszą odrębność na domieszce „półmałpiego” neandertalczyka. Żeby ukazać naszą odrębność jako wyższość, musimy ukazać wyższość neandertala. Biedny neandertalczyk, dotąd znieważany w całkiem rasistowski sposób, zostanie teraz zrehabilitowany, ale przez osoby najbardziej do tego niepowołane. Przez rasistów. To oni będą nam teraz opowiadać na okrągło o kleju i o fujarkach, o uduchowieniu neandertala, o jego zdolności do telepatycznego przenikania tego, co niepoznawalne – i oczywiście o jego blond-rudym pokrewieństwie z nordykiem, Germaninem, jasnowłosym Europejczykiem z północy.
Można sobie wyobrazić zaciekłą walkę między neandertalskimi neorasistami a tradycjonalistami rasizmu, którzy nie będą mogli się pogodzić z gloryfikacją „małpiego” przodka, choćby nie wiadomo jak rudego. Tyle że tacy tradycjonaliści będą zmuszeni przesuwać się na coraz bardziej „murzyńskie” pozycje… Czy zaczną głosić konieczność wzmocnienia rasy białej przez mulatyzację? Czy Ku-Klux-Klan zmieni nazwę na Beau-Blacx-Blend?
A ja mam jasne włosy. I broda mi rośnie ruda. Może to dlatego czasem nie lubię człowieka – szczególnie tego rozumnego rozumnego?
www.tomaszpiatek.pl
Na podobny temat
|
|
|
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...