NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Matrixiarchat zamiast feminizmu Drukuj
Tomasz Piątek   
02.02.2009
Siedziałem przed telewizorem, kiedy pojawiło się coś niebieskiego. Zanurzone w wielkim błękicie, trzy wymyte, wypucowane, wymakijażowane, wyliftingowane, wybotoksowane, wyfotoszopowane panie zaczęły na mnie autorytatywnie połyskiwać profesjonalnymi okularami. Reklama funduszu emerytalnego czy proszku do prania? Na końcu wyszedł specjalista od gromienia tych, co robią kasę i stwierdził, że teraz jest specjalistą od robienia kasy. Reklama PiS-u.

W ten sposób byłem świadkiem narodzin nowej Platformy Obywatelskiej i zobaczyłem, jak Polska wkracza definitywnie w erę post-oczopląsu. Teraz nie dość, że będziemy mieć dwie bliźniacze partie neokonserwatywne, to jeszcze jedną z nich będą zarządzać bliźniaki. Od tej pory to już nie będzie PIS, tylko bis.

Narodziny nowego PiS-u można komentować na wiele sposobów. Można uznać, że odkąd w TVP rządzi znowu wąsaty urok PRL-u w osobie Tomasza Rudomino (udekorowanego tylko dla niepoznaki kilkoma łysymi i mocno porąbanymi pałami), pisowcy nie mogą się przepchać do publicznej telewizji i postanowili przeprosić się z TVN-em, a tam główny Art Director postawił twarde warunki: albo dostosujecie się kolorystycznie-estetycznie do naszej dekoracji, albo won do TV Trwam. Można w ogóle uznać, że skończyła się demokracja, a zaczęła chromokracja. Nie od chromolenia (chociaż od tego też), a od greckiego rdzenia „chrom-” który oznacza barwę. Wygrywa ten, kto ma niebieską koszulę, albo niebieskie tło. Pierwszy zrozumiał to Kwachu, potem Tusku, a teraz Kaczu.

Dla mnie jednak najciekawszym zjawiskiem jest chórek kobotów (pojęcie z filmu „Austin Powers”: kobiety-roboty), który od niedawna reprezentuje PIS. To panie mają świadczyć o profesjonalizmie nowej-starej partii. To panie mają budzić zaufanie. Czyżby rodził się nam PIS-feminizm?

A gdzieżby. A cóż to wam przychodzi do głowy. Nic z tych rzeczy. Po prostu ekstremalny patriarchat rodzi swój ekstremalny matriarchat. Przywileje, które przyznaje sobie władza, uwalniają ją od trosk. Wtedy władza postanawia uwolnić się od swojej ostatniej troski, jaką jest władza. Szlachta oddaje swe interesy w pacht mieszczaństwu. Właściciele - menedżerom. Rentierzy - doradcom finansowym. A macho - matce lub żonie. To ostatnie zjawisko szczególnie wyraźnie widać na obszarze Słowiańszczyzny Zachodniej, gdzie, jak twierdzi historyk Francis Conte, zachowały się pozostałości mentalności matriarchalnej. W przeciwieństwie do macho zachodnioeuropejskiego, macho zachodniosłowiański powierza kobiecie nie tylko dom, rodzinę, ale także pracę zawodową, zdobywanie pieniędzy. Robi to wbrew ogólnie obowiązującej katolickiej ideologii rodzinnej, ale tym nikt się nie przejmuje, bo celem tej ideologii nie jest przecież zmienianie rzeczywistości, tylko jej ukrywanie. W polskich korporacjach ta zachodniosłowiańska mentalność przekłada się na następujący układ: kierowniczka działu produkcji, menedżerka działu obsługi, dyrektorka działu strategii, szefowa kadr/HR, główna księgowa - i Pan Prezes, który pojawia się w firmie między godziną 11 a 17, głównie po to, żeby między 12 a 16 wyjść na lunch.

Co z tego mają kobiety? Wszystkie obowiązki władzy i żadnych jej przywilejów. Dlatego matriarchat - to jednak za duże słowo. Raczej matrixiarchat. Kobieta jest zabieganym agentem Smithem, który musi pilnować swoich macho-bobasów, karmić ich i dostarczać im niezbędnych kłamstw już nie tylko o ich męskości, ale wręcz o ich życiu. Bo macho-bobasy nie żyją, tylko matrixowo wegetują, blade, tłuste, mniej lub bardziej nagie, na tapczanie z butelką lub przed komputerem.

W matrixie panowie prowadzą życie aktywne, rządzą, zdobywają wirtualne lub deliryczne królestwa. Ale kiedy tylko matrixowe problemy zaczynają przedostawać się ze wszystkich baśniowych wymiarów w ten jeden naprawdę niewyobrażalny - w rzeczywistość - wtedy zainterweniować, uspokoić sytuację musi agent Smith. Zgodnie z zachodniosłowiańskim przysłowiem: gdzie diabeł nie może, tam babę pośle, panie pośle.

I właśnie zgodnie z tym przysłowiem prezes Kaczyński, rozpaczliwie próbując poprawić swój wizerunek i podłączyć się do telematrixu, sięgnął po kobiety. A właściwie koboty. Bo w telematrixie nie ma mężczyzn i kobiet, są koboty i facetony, ewentualnie lachony i ciachony. Lachony i ciachony nie są jednak autorytatywne, a koboty i facetony tak.

W serialach nadawanych przez telematrix obecność i autorytatywność kobotów od pewnego czasu się zwiększa. Seriale „Polskie Społeczeństwo” i „Polscy Politycy” były jednak dość odporne na tę tendencję (raz pojawiła się premier Suchocka - i to właśnie w sytuacji kryzysowej, kiedy polityków po raz pierwszy ogarnął Wielki Strach Teczkowy). Przeważnie dominowały symbolizujące mężczyzn facetony. Czy to się teraz zmieni?

Być może. Być może od tej pory wszystkie sprawy polityczne będzie rozstrzygać PPP (Ponadpartyjne Porozumienie Posłanek), wszystkie sprawy ekonomiczne - Kobizneswomencja (Konferencja Kobiet Biznesu), a wszystkie sprawy sądowe - sędzia Anna Maria Wesołowska. Ale czy to będzie feminizm?

Według mnie - nie. Osobiście uważam, że feminizm to humanizm. Żeby każdy człowiek mógł się rozwijać i cieszyć szacunkiem, cudzym i własnym - niezależnie od płci, genderu, orientacji oraz koloru noszonych koszul. Dlatego trudno mi uznać, że w matrixiarchacie jest coś feministycznego. Nie tylko dlatego, że kobieta jest tu zniewolona przez obowiązki. Także dlatego, że mężczyzna jest tu zniewolony przez przywileje.

A jeszcze gorzej będzie, jeśli będzie zniewolony przez koboty.
Komentarze
Dodaj nowy
laluna   |04.02.2009 03:59:01
Bajeczka beletrysty.;-) Świat przygłupich krasnoludków - maluczkich i
nierozgarniętych ludzi.:-))
Bohater 1: pan Prezes korporacji, który pojawia
się w firmie między godziną 11 a 17, głównie po to, żeby między 12 a 16 wyjść na
lunch. Można powiedzieć: prezesik.;-) I bohaterka zbiorowa (2) ta banda idiotek,
które nie są prezesami, istot funkcyjnych, zmanipulowanych, które bezmyślnie,
bezrefleksyjnie obsługują mężczyzn i które posyła diabeł tam gdzie mu się
trudzić nie chce.
Sposób widzenia kobiet i mężczyzn na poziomicy CKM i
Cosmo.

Ale śmiesznie poczytać na tych łamach.;-)))
Sopor   |04.02.2009 10:44:58
Autor stworzył fikcyjny świat z którym bardzo dzielnie się rozprawił. Prezes
firmy to truteń, który cieszy się przywilejami i nic nie robi. Może tak jest w
spółkach skarbu państwa. Ale w prywatnym biznesie by do czegoś dojść trzeba się
naprawdę napracować i coś potrafić. Wiem, że kłóci sie to z wyobrażeniem
kapitalisty przyjętym przez lewicę, więc może dlatego lepiej jest brać za
rzeczywistość własne wizje. To się dopiero nazywa życie w Matrixsie, a może
Soctrixsie.
bedzie_dobrze   |04.02.2009 17:39:43
Niestety feminizm to nie humanizm. Humanizm to humanizm. Feminizm to feminizm.
Humanizm wymyslono zdaje sie wczesniej i nowe slowko wprowadzone zostalo nie bez
powodu.
Panmik   |06.02.2009 05:14:19
Witam mojego ulubionego autora na Krytyce :-) A może by tak jakąś książeczkę
skrobnąć? Coś tam po "Pałacu Ostrogskich" sie szykuje? Czy będziemy się
teraz częściej publicystycznie spotykać na tym zacnym portalu czy też to
jednorazowy występ?
Pozdrawiam z sympatią
step  - do Panmik   |07.02.2009 06:38:18
dzięki!
nowa książka wychodzi 18 marca
a nowy tekst wysyłam właśnie do
RED-akcji
szama   |13.02.2009 04:55:06
Piątek błagam cię taki sympa i w ogóle przynajmniej ty ie bądź keretynem (jak
mawiał tomek Zygadło - czy jeszcze żyje?) matrix to rzeczownik rodzaju
żeńskiego, poza tym że to matryca (nawet w sensie matematycznym czy raczej
topologicznym) to także macica!! chcesz żeby macica byłą rodzaju męskiego, co
prawa w polszczyźnie księżyc jest rodzaju męskiego al luna zawsze była żeńska,
ale litości Morfeusz to nie marka telefonu komórkowego, nawet jak się udaje we
włąsnym interesie kibola…
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 02.02.2009 )
 
« poprzedni artykuł
Generated in 0.92384 Seconds