NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Krytyka pewnego krytyka Drukuj
Tomasz Piątek   
26.11.2009
Pewna pisarka postanowiła zaangażować się społecznie. To chwalebne. Wybrała sobie jednak niezwykle dziwny front walki. W swojej powieści zawzięcie polemizuje z powszechnym poglądem na temat embrionów jako istot podrzędnych, pozbawionych rzekomo duszy. Sugestywne zrównanie krzesła ginekologicznego z krzesłem elektrycznym to mocne ujęcie. Uczynienie z miejscowego ordynatora i zarazem ginekologa jednego z łotrów zasługujących na śmierć to także mocny wątek. Złoczyńcy giną, a autorka sugeruje, że w tajemniczy sposób są mordowani przez skrzywdzone płody ludzkie. Naprawdę, dziwny to front walki. I bezpieczny, bo wydumany (no bo przecież, ha ha ha, nikt go nie potraktuje poważnie, ha ha ha, co to za śmieszny pomysł z księżyca, że embrion jest ważny, ha ha ha).

Większość z przemyśleń zawartych w książce podszyta jest zresztą skrajną naiwnością. Na przykład bohaterka w kilku miejscach powieści przedstawia Rzeczpospolitą Polską jako przedmurze, a Polaków jako najdzielniejszy naród naszego regionu. Jakoś trudno mi przyjąć, żeby aż tak frajerskie myśli formułowała autorka „Prawieku”. Podobnie sprawy się mają z katolickimi wywodami teologicznymi, których także jest tutaj zatrzęsienie. Pytanie to samo: kto snuje te rojenia?

Starczy? Dwa powyższe akapity napisałem, żeby pokazać, jak nie należy uprawiać krytyki literackiej i ideologicznej. Są to fragmenty recenzji Dariusza Nowackiego z książki Olgi Tokarczuk: Prowadź swój pług przez kości umarłych („Gazeta Wyborcza”). Oczywiście, nie do pomyślenia jest, żeby Dariusz Nowacki pozwolił sobie na tak lekceważący ton wobec embrionów i Polaków. Dariusz Nowacki pozwolił sobie na taki ton wobec zwierząt i Czechów. Ja nie uważam, żeby zwierzęta i Czesi byli mniej istotni od embrionów i Polaków. Natomiast w Polsce bardzo wielu ludzi tak uważa i najwyraźniej zalicza się do nich Dariusz Nowacki. Widzę w tym niesprawiedliwość - dlatego wziąłem tekst Nowackiego i sparafrazowałem, żeby tę niesprawiedliwość wyciągnąć na światło dzienne.

Żeby nie było, że przekręcam i sprowadzam do absurdu, podaję teraz cały fragment, na którym się oparłem - w wersji oryginalnej:

„Tego typu aforyzmów jest tutaj mnóstwo. Większość z nich podszyta jest zresztą skrajną naiwnością. Na przykład Duszejko [bohaterka książki T.P.] w kilku miejscach powieści przedstawia Republikę Czeską jako raj, a Czechów jako najszczęśliwszy naród naszego regionu. Jakoś trudno mi przyjąć, żeby aż tak frajerskie myśli formułowała autorka »Prawieku«. Podobnie sprawy się mają z wywodami astrologicznymi, których także jest tutaj zatrzęsienie. Pytanie to samo: kto snuje te rojenia?

W jednym z wywiadów pisarka zadeklarowała: »Ta książka jest polityczna, jak najbardziej. Jest polityczna w tym najszerszym rozumieniu polityczności jako wartościowania tego, co się wokół nas dzieje, i opowiadania się po jakiejś stronie tych wydarzeń«. To prawda - powieść ta ma w sobie nie byle jaki potencjał krytyczny.

Tokarczuk m.in. zawzięcie polemizuje z katolickim poglądem na temat zwierząt jako istot podrzędnych, pozbawionych rzekomo duszy. Sugestywne zrównanie ambony, z której głosi się kazania, z amboną łowiecką, z której się strzela do niewinnych zwierząt, a tych dwóch z wieżyczkami z obozów to mocne ujęcie. Uczynienie z miejscowego księdza i zarazem kapelana myśliwych jednego z łotrów zasługujących na śmierć to także mocny wątek.

Można, rzecz jasna, oznajmić, że najnowsza powieść sudeckiej autorki wpisuje się w toczone w dzisiejszej Polsce wojny ideologiczne. Dość powiedzieć, że główna bohaterka nie zgadza się z tym, iż »wszyscy jesteśmy kulturowymi katolikami, czy nam się to podoba, czy nie«. I tu akurat, jak się wydaje, jej protest jest też protestem samej pisarki.

Lecz znamienne jest to, na jakiej płaszczyźnie został osadzony ów światopoglądowy konflikt. Według mnie niezwykle bezpieczne to pole, chyba odrobinę wydumane. Ostatecznie idzie przecież o to, czy wypada jeść mięso, czy nie. »Kulturowy katolicyzm« zakłada, że w spożywaniu combra z sarniny nie ma niczego złego. Nie wszyscy się z tym stanowiskiem zgadzają - ot i cała wojna. Na dość dziwnym froncie prowadzona.”

Panie Dariuszu! To, że katolicy uważają jedzenie sarniny za dobre, jeszcze nie oznacza, że problem jest wydumany. Na świecie istnieją miliony wegetarian. A nawet gdyby była tylko jedna Olga Tokarczuk, to i tak gdzieś w ludzkiej duszy ten problem by istniał - a więc byłby godny poważnego potraktowania.

Istnieje cała masa ludzi, która uważa problem domniemanego człowieczeństwa embriona za wydumany. Więcej, istnieje cała masa wegetarian, którzy uważają, że mniejszym grzechem jest zabicie ludzkiego płodu we wczesnej fazie, gdy jest pozbawiony świadomości, niż mordowanie żywej, świadomej, czującej świni, a wcześniej - trzymanie tej świni przez całe życie w betonowej celi i faszerowanie jej chemią tucząco-spulchniającą. Istnieje cała masa ludzi - do których ja się zaliczam - którzy uważają katolicyzm za gusła: szkodliwe i antychrześcijańskie, a w najlepszym razie naiwne i pseudochrześcijańskie, nie różniące się zasadniczo od „rojeń” astrologicznych. Z tym, że akurat ja dla astrologów i pogan mam chyba większą sympatię: oni nie wplątują w swoje gusła Jezusa, nie robią mu czarnego PR-u, nie sprzedają swoich wymysłów jako chrześcijaństwa.

Nie, ja nie jestem wrogiem polowań. Przeciwnie: mówię o sobie, że jestem dzikaninem (dzikaninem jak np. weganinem). Z mięsa staram się jeść wyłącznie dziczyznę. Kupuję ją od przyjaciela, którego znam i wiem, że uczciwy jest nie tylko w gębie - więcej: jest ideowym wrogiem wszystkich leśnych i mięsnych szachrajstewek. Oczywiście, wegetarianin potraktuje moją postawę jako obłudną albo połowiczną: i mój przyjaciel i ja (ja pośrednio) uczestniczymy w zabijaniu. Ale nie w torturowaniu - nie jesteśmy beneficjentami obozów koncentracyjnych dla świń, krów i kur. Tak więc nie jestem wrogiem myśliwych, nie chcę karać ich śmiercią, wręcz przeciwnie. Powinienem być wrogiem Olgi Tokarczuk - a jednak doskonale ją rozumiem. Rozumiem jej troskę i źródła tej troski.

Jak to się dzieje, że nie może tego zrozumieć Dariusz Nowacki? Panie Dariuszu, my, ludzie, jesteśmy wręcz powołani do tego, żeby nieustannie badać nasze czyny i myśli. I sprawdzać, czy nie są one grzeszne, sprawdzać od każdej możliwej strony. Jeżeli ktoś uzna - choćby z mętnych przyczyn - że embrion jest człowiekiem, to ja się z tym kimś nie zgadzam, ale doskonale rozumiem, czemu on robi taki raban, czemu krzyczy o holokauście. Jeżeli ktoś uzna, że zwierzę myśli, czuje, jest istotą podobną do człowieka - to nie może przechodzić obojętnie nawet obok ambony myśliwskiej (chociaż tak naprawdę, to powinien wysadzać w powietrze rzeźnie, przynajmniej w pierwszej kolejności).

A jeśli chodzi o Czechy i Czechów - dlaczego zachwyt nad Czechami miałby być frajerski? Czy gdyby jakiś Czech z zachwytem zaczął opowiadać panu o tym, co kocha w Polakach, nazwałby go pan frajerem? Więc dlaczego tak? Ja rozumiem, że w Polsce dość powszechna jest pogarda dla Czechów: my Polacy, złote ptacy, a Czesi tchórzliwe kreciki. Ale chyba nie o to panu chodzi?

Panie Dariuszu, ja nie mogę o panu myśleć źle, nawet gdybym chciał: napisał pan kiedyś dobrą recenzję z mojej książki. Dobrą nie dlatego, że przychylną, ale dobrą dlatego, że rzetelną. Przeczytał pan recenzowaną książkę, a to ewenement wśród krytyków. Książkę Olgi, jak widzę, też pan przeczytał od deski do deski. Doceniam to bez ironii, bo dzisiejsze obyczaje i normy stawiają poprzeczkę o wiele niżej. Skoro stać pana na rzetelność, to proszę, żeby również niniejszy felieton potraktował pan rzetelnie. Niech się pan nad nim zastanowi.

www.tomaszpiatek.pl
Komentarze
Dodaj nowy
step  - Uprzedzając   |26.11.2009 13:20:10
Uprzedzając potencjalnych komentatorów…

Bo przypomniałem sobie nagle, że
ludzie w Polsce traktują wszystko bardzo dosłownie…

To nie jest felieton o
poglądach Dariusza Nowackiego na aborcję…

Ja nie ma zielonego pojęcia o
jego poglądach na aborcję, pewnie jest przeciw…

To jest felieton o tym, że
na pewno nie napisałby o aborcji tak lekceważąco jak o
wegetarianizmie…

Jakoś tak jest, że w Polsce aborcja to najpoważniejszy
temat narodowy, a wegetarianizm to fiksacja niepoważnych kobietek o miękkim
sercu…

I nie podoba mi się, że to Dariusz Nowacki chce wyznaczać, gdzie ma
przebiegać konflikt pomiędzy katolikami a nie-katolikami…

Konflikt
przebiega tam, gdzie są różnice, a więc zależy od obu stron sporu, linię
konfliktu określają nie tylko katolicy i Dariusz Nowacki, ale także druga
strona, np. buddyści i Olga Tokarczuk…

To nie jest tak, że np. katolicy
mogą mówić Oldze: chcemy się z tobą spierać o aborcję albo feminizm, a nie o
jakieś głupie zwierzątka - a ona będzie tego pokornie słuchać…

To jest
felieton o tym, że katolicy czy Nowacki nie będą innym łaskawie wyznaczać tematu
sporu: o tu, tu ci wolno być naszym przeciwnikiem, tu się pospieramy na ten i
ten temat, ale nie pieprz nic o zwierzątkach, bo cię
wyśmiejemy…

Pozdrawiam…
step  - A teraz w zastępstwie   |26.11.2009 17:02:28
A teraz wpisuję się w zastępstwie

Dostałem maila od Dariusza Nowackiego i
zostałem przez niego upoważniony, aby wkleić tu jego treść:

Panie
Tomaszu,
przeczytałem felieton poświęcony nie tyle mojej osobie, ile mojemu
lekceważeniu "zaangażowania" O. Tokarczuk. Zastanowiłem się. Chyba mamy
problem, bo ja rzeczywiście tak myślę: wygodne i bezpieczne pole wybrała sobie
pisarka dla zamanifestowania swojej polityczności. I w istocie - wolałbym, żeby
było o aborcji i katolikach (ale nie w ujęciu unikowym - o katolikach
adorujących św. Huberta). Pisarka nie pierwszy raz robi taki "numer"
(zob. rozegranie problematyki feministycznej w "Annie Inn"). Jaki
"numer"? Ano taki, że chciałabym i boję się, jestem
"zaangażowana", lecz w osobliwe sprawy lub w osobliwy sposób… na pewno
nie takie i nie tak, żeby mogłoby ją to narazić na konflikt z establishmentem i
utratę uprzywilejowanej pozycji (części popularności, części czytelników, części
sympatii dziennikarzy itd.). Tak właśnie o tym myślę. Moje lekceważenie tedy nie
jest dla samego lekceważenia, jest operacją krytyczną, niezgodą na
"wygodę" O.T.
step  - Swoją drogą miło   |26.11.2009 17:04:27
Dostać tak szybką, rzeczową i uprzejmą odpowiedź na tak zaczepny
felieton…

Nad meritum muszę się zastanowić…

Pozdrawiam…
maciej  - Zgadzam się z treścią felietonu.   |26.11.2009 17:09:35
1.Biblia - czyli "Księgi Starego Testamentu powstawały według różnych
współczesnych badaczy w okresie od XII do II wieku p.n.e.."
Skoro powstały
ww. Księgi, to najlepiej już nic nie pisać, w końcu jest tam kryminał, erotyka,
historia, dramat.
2.Mam wrażenie, że przynajmniej odnośnie Eco p. krytyk z GW,
nie bardzo wie o czym pisze.
"używa -chwytu Umberto Eco - łączy niski
gatunek z wielkimi ambicjami"
Jeżeli U. Eco, używa chwytów, łączy niskie
gatunki. To już nie wiem, co mam napisać.
3. Już chyba nigdy nie zrozumiem
ludzi, którzy zmuszają się do czytania, książka im się nie spodoba, i muszą
powiedzieć o tym całemu światu.
maciej  - TVP Kultura   |27.11.2009 15:58:55
Oglądałem (27.11.br) w TVP Kultura - Tygodnik Kulturalny. Krytycy obecni w
studio omawiali m.in. książkę Olgi Tokarczuk: Prowadź swój pług przez kości
umarłych. Na podstawie tej dyskusji odniosłem, wrażenie, że w porównaniu z
przytoczonym art. z GW, rozmawiali o zupełnie innej książce.
Ps. skutecznie
zachęcili Mnie do przeczytania książki.
popotam  - Zaangażowanie, lecz czemu społeczne?   |16.12.2009 23:02:52
Złą reklamę zrobił pan książce Tokarczuk - jeśli rzeczywiście w niej chodzi
tylko o wegetarianizm i wychwalanie czeskich cnót, to może lepiej przeczytać
zaangażowany felieton w Pilzeńskim Przeglądzie Wegańskim.

Ksiązka byłaby
jeszcze głupsza, gdyby miała fabułę jak w parafrazie na początku - ale
przynajmniej była by ciekawsza, bo miałaby mordercze zabortowane płody, a nie ma
nic ciekawszego niż zombie embriony.

Pamiętam czasy, gdy jeszcze był pan
uzależniony od narkotyków, a nie od dyskryminacji katolików i na pewnym
spotkaniu literackim w piwnicy pewnego zamku Kinga Dunin zadała pytanie
"Jaką diagnozę o współczesnej Polsce stawia Pańska proza?"
Na spotakniu
było pięciu pisarzy - trzech wpowiadało jakieś nadętę acz bardzo zaangarzowane
dyrdymały, Sławomir Shuty ujął mnie natomiast tym, że zaczął pardiować
przedmówców mieszając ich dyskurs z dyskursem Leppera i to tak, że wszyscy
myśleli, że mówi poważnie i z zażenowaniem milczeli.

Pan natomiast zwojwał me
serce i powiedział, że pańską prozę nie zastanawia w ogóle diagnoza współczesnej
Polski i, że Pańska powieść (to był czas "Bagna" chyba…) zajmuję się
tym, że człowiek jest z natury zły, że człowiek nie jest stworzony do szczęścia,
że nadmiar dobra jest złem, bo tylko Bóg może być doskonale dobry itd. itp. et
caetera

Cóż się stało z Pańskim dystansem do spraw doczesnych a
plugawych?

Obecnie ze smutkiem obserwuję, że fundamentalisty
chrześcijańskiego stał się Pan fundamentalistą antykatolickim - ilekroć Pan się
powołuję na Boga to tylko po to by dokopać półpogańskim katolikom. Jak to się ma
do drugiego (katolickiego) lub trzeciego (ewangelickiego)
przykazania?

Ciekawe, że Sierakowi i red-akcji Krytyki nie przeszkadza
nietolerancyjny ton Pana felietonów. No ale nikt nie lubi katolików - jakby Pan
spróbował pomawiać wegetarian, Czechów, pracownice biedronki, abortujące
kobiety, Palestyńczyków albo LGBT - od razu by pan wyleciał.

Osobiście
wolałem felietony w Czytelni Onetu, mimo że to gorsze niż Krytyka miejsce.
popotam  - Przeprosiny   |16.12.2009 23:08:58
Wiem, że Internet jest pełny osób bardzo wrażliwych na ortografię, więc
przepraszam za błędy w poście powyżej.
To się więcej nie powtórzy.
Mam
nadzieję, że mimo błędów zostanę potraktowany poważnie.
step  - Nie rozumiem, więc poproszę o sprecyzowa   |17.12.2009 02:33:52
Mam wrażenie, że książka Olgi jest właśnie o tym. Olga też ma takie wrażenie. I
ci, co ją krytykują - Nowacki, Bugajski - też mają takie wrażenie. Więc jeśli
Pan myśli, że jest inaczej, to niech Pan napisze dokładniej, jak, Pańskim
zdaniem, jest.

Oczywiście, że w książce Olgi nie chodzi tylko o to. W żadnej
książce nie chodzi tylko o jakąś tezę, bo wtedy wystarczyłoby wypowiedzieć tezę,
nie trzeba byłoby pisać całej książki.

Ja uważam że książka musi mieć nie
tyle tezę, co ideę. Idea jest zawsze jakimś opisem rzeczywistości albo
postulatem zmiany. Ta idea nie musi być wypowiedziana wprost. Może być zawarta w
tzw. formie książki (ja uważam tzw. formę - za inną formę treści). Dlatego każdy
pisarz jest zaangażowany ideowo. Filozoficznie i/lub moralnie. Pewną formą
zaangażowania moralnego jest zaangażowanie społeczne i polityczne. Takie
zaangażowanie jest deprecjonowane, ponieważ za wielu ludzi je symulowało -
pisząc np. o Polsce tylko dlatego, że wiedzieli, że to chwytliwy temat. Dlatego
ja bardzo długo programowo odmawiałem pisania o Polsce. Aż Polska do mnie
przyszła.

Ale i tak nadal staram się, aby moje zaangażowanie ideowe miało
charakter przede wszystkim teologiczny, filozoficzny i moralny. Kwestie
polityczne i społeczne mają z tego wynikać - albo przynajmniej chciałbym, żeby
tak było.

Nie rozumiem, co to znaczy: uzależniony od dyskryminowania
katolików. Ja nie jestem uzależniony od tego, że oni mnie dyskryminują, jeśli o
to Panu chodziło. A jeśli chodziło Panu o to, że ja niby ich dyskryminuję, to
niech się Pan obudzi. Ja jestem przez dyskryminowany przez katolików - i chcę,
żeby przestali. Uniwersytety katolickie, gdzie kandydat na studia ma przedstawić
papierek od proboszcza, są finansowane przez państwo. W szkole mojego dziecka
wiszą krucyfiksy oraz portrety tzw. Ojca Pio, łamiące biblijne II przykazanie.
Moje dziecko może mieć niższą średnią, bo nie chodzi na religię. Katolickie
pomysły na bioetykę są podstawą prawa państwowego. Będę z tym walczył.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.82637 Seconds