NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Klaun, nietykalny klaun Drukuj
Tomasz Piątek   
10.05.2010
Klaun, nietykalny klaun
Ma totalitarny profil
Klaun, nietykalny klaun
Trupiej władzy to nekrofil

Śpiewa dla państwa zespół Mikro Polo. Zastanawiałem się, w jakiej postaci disco-polo mogłoby być jeszcze bardziej i jeszcze straszniej sobą – i wyszło mi, że mikro-polo jest czymś takim. Czymś gorszym niż majteczki i biedroneczki w kropeczki, czymś gorszym nawet niż Pszczółka Maja, patriarchalnie wykorzystywana w celu zbierania nektaru, a następnie gwałcona przez wstrętnego trutnia w chorych wizjach discopolowych tekściarzy. Mikro-polo w ogóle kojarzy mi się z owadzią perspektywą, jaką polska piosenka podejrzanie chętnie przyjmuje. No bo Zbigniew Wodecki sobie lata, zbiera nektar gdzieś na kwiatach, jestem biedronką, nie myl mnie ze stonką, oto jest radosna chwila PolnyKonia i Motyla, a zespół Łąki Łan przebiera się za owady i tak występuje na scenie.

Ale ja nie o tym. To całe disco-polo pojawiło się tylko dlatego, że postanowiłem zacząć felieton od sparafrazowania słynnego przeboju o zakochanym klaunie, a wtedy popłynęły luźne skojarzenia. Jakoś tak to jest z tą piosenką o klaunie: klaun, zakochany klaun, nanana nana, on ma takie czułe serce, serduszko jest jak rozbity dzban, klaun, zakochany klaun – to aż się prosi o parafrazowanie i luźne skojarzenia. Ksiądz, zakochany ksiądz, nanana nana, on ma takie czułe serce, serduszko jest jak pobity brzdąc, nanana nana, ksiądz, zakochany ksiądz. Trup, zakochany trup, nanana nana, on ma takie czułe serce, serduszko jak rozkopany grób, trup, zakochany trup. I tak dalej właśnie, luźne skojarzenia. Już wracam do tematu, do którego właściwie nawet nie mam jak wracać, bo jeszcze go nie poruszyłem.

Tematem tego felietonu nie jest disco-polo. Nie jest nim też – wbrew temu, co mógłby sugerować tytuł – wariacja na ukochany temat Adama Michnika: „Kapłan i błazen”. Nie, w tak szampański nastrój nie wprawił mnie dzisiaj Adam Michnik. W szampański nastrój wprawił mnie mój syn, który dostał w szkole uwagę. Uwagę, z której wynika, że jego wrogiem klasowym jest pewien klaun. Klasowym w tym sensie, że czujnie kontroluje ideologiczne realia panujące w klasie szkolnej mojego syna i nie pozwala na sprzeciwy.

O co poszło? Jesteśmy w polskiej szkole, więc jeśli nie poszło o Adama Michnika, to o Czesława Miłosza. Na lekcji języka polskiego Martyn z kolegami analizował słynny wiersz Miłosza przeciwko tyranom: „Który skrzywdziłeś człowieka prostego… Nie bądź bezpieczny, poeta pamięta”. Na zakończenie pracy pan od polskiego powiedział: „No i bardzo dobrze, że dzisiaj już nie ma takich tyranów”. Martyn odpowiedział mu, że dzisiaj jest na przykład - i tu wymienił pewną markę, jedną z najglobalniejszych. Powiedzmy, że tę, której ikoną jest ohydny majonezowato-musztardowato żółty klaun. I za tę wypowiedź dostał uwagę.

Dowiedziałem się o tym telefonicznie - i nie mogłem się doczekać, kiedy wreszcie tę uwagę zobaczę. „Martyn obraża kapitalizm, ośmielając się porównywać drobne niedogodności tego zasadniczo dobrego systemu z czystym złem innych systemów”. „Martyn na lekcji obraża powszechnie szanowaną, przyjazną środowisku firmę, znaną z wysokiej jakości produktów”. „Martyn na lekcji obraża Najmiłościwiej Nam Panującego Jaśnie Wielmożego Cesarza Mięsnych Ostrużyn i Lodów Waniliowych”. „Martyn na lekcji obraża Ronalda i biedny Ronald płacze”. Takie teksty podsuwała mi rozpędzona wyobraźnia. I jakież było moje rozczarowanie, kiedy przeczytałem: „Martyn przeszkadza na lekcji”. Rozczarowanie i złość: przypomniała mi się sytuacja z Człowieka z żelaza, gdy Radziwiłowicz rozdaje nielegalne ulotki i dostaje wyrok za… zaśmiecanie miasta. Czy aż w takim absurdzie żyje moje dziecko?
Nie. W jeszcze większym. Okazało się, że polonista (i zarazem wychowawca mojego syna) wpisał mu taką uwagę nie z obłudy. On naprawdę odebrał wypowiedź Martyna jako przeszkadzanie na lekcji, wykrzykiwanie słów bez sensu. Stwierdzenie, że jedynym władcą jest Cesarz Lodów Waniliowych, zabrzmiało dla wychowawcy jak bełkot. Gdyby usłyszał je jako głos w dyskusji nad wierszem, uszanowałby je, bo na ile go znam, to on raczej szanuje swoich wychowanków. Ale nie usłyszał głosu w dyskusji, usłyszał „bla-bla”. Dlaczego? 

Polonista Martyna nie jest człowiekiem głupim, wręcz przeciwnie. Czy to możliwe, że władza Lodów Waniliowych, władza klauna stała się już tak przezroczysta, tak perfekcyjnie zideologizowana, że aż niedostrzegalna - nawet dla ludzi mądrych? Ale przecież media nieustannie piętnują nadużycia i manipulacje reklamy, aż do demonizacji. Więc jak to możliwe, że człowiek mądry i oczytany nie rozpoznaje w ustach dziecka konstatacji wręcz banalnej, powszechnej? 

A może oskarżenia mediów pod adresem reklamy też stały się niedostrzegalne i niesłyszalne? Przecież media żyją z reklamy. I dlatego ich oskarżenia nie tylko są niewiarygodne, ale stają się totalnie pustym rytuałem, bezsensownym „bla-bla”? Może właśnie te nieustanne, a puste ataki sprawiły, że siłą przyzwyczajenia wszelkie ataki na marketing zaczęliśmy odbierać jako puste, rytualne, pozbawione nie tylko wiarygodności, ale i sensu? 

A może po prostu ludzie, także mądrzy i oczytani, są już zbyt zmęczeni naporem, już nie mają siły się bronić? I dlatego powoli kapitulują? Przestają postrzegać to, co wciska nam się w oczy z każdej strony, nawet gdy mocno zaciskamy powieki?

www.tomaszpiatek.pl
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.78431 Seconds