Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Felieton niespójny Drukuj
Tomasz Piątek   
05.04.2010
Dzisiaj trochę inny felieton, może nie do końca spójny. Niespójny, bo jestem chory – a poza tym niespójność to właśnie jego zasadnicza treść. Prezentuję kilka faktów, które nie zgadzają mi się ze sobą. Może się więc okazać, że niektóre z nich nie są faktami. Powiedzmy, że to kilka paradoksów do przemyślenia.

Jedziemy z Hanią przez Łódź, obok przerażających zarośli-zabudowań kolejowych. Nagle Hania skręca w bok. „Tu jest stacja benzynowa“ – mówi. – „Prywatna“. Prywatna stacja benzynowa okazuje się gliniastym placykiem z kilkoma odrapanymi dystrybutorami, bez sklepu, bez bankomatu, bez jednego loga. Szef tankuje nam do pełna. Dlaczego Hania powiedziała, że ta stacja jest prywatna? W przeciwieństwie do BP, Statoilu, Neste? Czy BP nie jest prywatne? Co to znaczy prywatność? Moja jest w domu i pod kołdrą, czyli trochę wstydliwa. Być może w biznesie prywatność jest możliwa tylko na takim trochę wstydliwym placyku. Czy wszechogarniający Moloch jest prywatny? Czy coś tak wielkiego i tak publicznego może być prywatne?

Inny paradoks, być może powiązany z poprzednim. Czytam pracę Ireny Andersen-Grajewskiej o Komunie Paryskiej. I czytam tam o liberałach, którzy próbowali walczyć z wielkim kapitałem (co? liberałowie? z wielkim kapitałem?) w imię wolności gospodarczej jednostki, przegrywającej w konkurencji z prywatnymi Molochami (jak to? przecież liberałowie nie walczą z niczym prywatnym, walczą tylko z państwem) i uwaga, w celu zwalczania koncentracji kapitału ci liberałowie domagali się podatków progresywnych (jak to? przecież liberał walczy o podatek liniowy!). Ich doświadczenie wyglądało tak: Molochy na podatku liniowym wychodzą najlepiej, bo siłą rzeczy zarabiają na nim najwięcej, o wiele więcej niż ci mali (i tym łatwiej mogą ich przejąć). A nasze doświadczenie? A może my już nie umiemy doświadczać? Porównać z dzisiejszym liberałem: ten ględzi o wolności gospodarczej jednostki, o uwolnieniu ludzkiej przedsiębiorczości – i równocześnie domaga się, żeby w biznesie jak najłatwiej mieli jak najwięksi. Czyli nie jednostki, nie ludzie, tylko Molochy.

Następny paradoks. W „Gazecie Wyborczej“, w niekończącej się dyskusji na temat słuszności planu Balcerowicza wypowiedział się jakiś czas temu współautor transformacji ustrojowej, Janusz Lewandowski. Lewandowski mówi, że nie było innnej drogi, tylko model neoliberalny. No, chyba że jakieś tam rozwiązania skandynawskie, na które jednak Polska, jako kraj biedny, nie mogła sobie pozwolić. Czyli ta sama opowieść, co zawsze. Najpierw cierpienie, potem zbawienie. Najpierw trzeba pocierpieć budując socjalizm, aż wreszcie zbudujemy i każdego będzie stać na poloneza. Najpierw trzeba pocierpieć w neoliberalizmie przez nie wiadomo jak długi czas, aż bogactwo spłynie do biednych. Albo, jak sugeruje Lewandowski: najpierw trzeba pocierpieć w neoliberalizmie, a potem się wzbogacimy i stać nas będzie na dobrobyt, bezpieczeństwo dla wszystkich i inne skandynawskie fanaberie. Czyli podobnie jak Kuroń: poparłem kapitalizm, żeby potem było co dzielić. Kuroń później żałował i wycofał się z tego. I słusznie: jesteśmy dzisiaj dwa razy bogatsi niż dwadzieścia lat temu, a dzielimy coraz mniej. Ciągle gonimy króliczka, zamiast go złapać za dupę. Tyle że jak się czyta o Szwecji, to tam opowieść jest zupełnie inna. To nie jest historia o tym, jak społeczeństwo wzbogaciło się przez lata wyrzeczeń, a potem, już bogate, pozwoliło sobie na socjalne luksusy. To jest opowieść o tym, jak bardzo biedne społeczeństwo na początku XX wieku zaczęło strajkować i coraz lepiej organizować się w związki zawodowe. I w ciągu następnego półwiecza tyleż sobie ten dobrobyt wypracowało, co wystrajkowało. Więc może powszechnego dobrobytu nie buduje się przez zwiększanie wyrzeczeń? Może powszechny dobrobyt buduje się przez zwiększanie dobrobytu? Wbrew temu, w co wierzą katolicy, Jezus też nie daje nam zbawienia w zamian za nasze cierpienia. Jezus sam wycierpiał i daje zbawienie za darmo.

I ostatni paradoks, dotyczący właśnie bardziej Jezusa niż czego innego. W ostatnim swoim felietonie na portalu KP Cezary Michalski ubolewa nad zdziecinnieniem Polaków i nad tym, że całą swoją wiarę, nadzieję, cały potencjał polityczny, utopijny, mityczny, jednym słowem – wszystko, co mogłoby ich do czegoś zmotywować – zainwestowali w naiwny kult papieża. A równocześnie w tym samym tekście Michalski opowiada o wielkim, odmieniającym przeżyciu, jakim było dla niego i dla jego pokolenia ujrzenie papieża. I podkreśla, jakim to godnym szacunku, choć zwyczajnym człowiekiem był Wojtyła. Czy Michalski zdaje sobie sprawę z tego, co robi, zamieszczając na portalu KP takie stwierdzenia? Co one znaczą dla czytelnika? Ano znaczą tyle, że na KP też jest miejsce na propagowanie „pewnego zasadniczego szacunku dla papieża“. Zachwyt dla przeżyć związanych z jego działalnością jako lidera duchowego również jest nie na miejscu, skoro sam Michalski dobrze wie, że właśnie te przeżycia i związany z nimi kult wykastrowały Polaków zarówno duchowo, jak i politycznie. Powinniśmy raczej zwalczać ten kult - tym usilniej, że prawie nikt publicznie tego nie robi.

Uważam, że z wojtylizmem trzeba walczyć na dwa sposoby. Po pierwsze, politycznie - czyli ukazując, że jako polityk Wojtyła wcale nie był godzien szacunku (jego postawa w sprawie środków antykoncepcyjnych/przeludnienia/epidemii AIDS/seksualnej wolności jednostki; jego postawa wobec teologii wyzwolenia; jego postawa wobec ofiar neoliberalnej junty np. w Argentynie i w ogóle prześladowań lewicowców; jego akceptacja dla Radia Maryja). Po drugie, powinniśmy zwalczać go duchowo – ukazując, że Wojtyła to nie chrześcijaństwo, a bardzo często zaprzeczenie chrześcijaństwa, Słowa Bożego, Ewangelii.

Tak myślę.

www.tomaszpiatek.pl
Komentarze
Dodaj nowy
Eponymus   |06.04.2010 02:47:29
Kolejny świetny felieton.
W wojtylizmie najlepsze jest nieustanne pieprzenie,
że papa nas tak zmienił. Podczas gdy w Europie dochodziło do zmian, w Ameryce
Łacińskiej walczono z amerykańskim imperializmem, w Europie bombardowano
Belgrad, i od lat ‘70 dokonywano demontażu socjalu, nasz rymski papa archaizował
katolicyzm i odgrzewał zimnowojenne kotlety, które spetryfikowały świadomość
społeczną na długo po transformacji. Papa oraz ideologiczny projekt III RP,
który jako żywo wciąż jest kontynouwany przez POPiS zniszczyły na długie lata
marzenia o solidarności przez duże "S".
tony   |06.04.2010 04:58:33
"Czy Michalski zdaje sobie sprawę z tego, co robi, zamieszczając na portalu
KP takie stwierdzenia? "
Źle postawione pytanie.
Powinno być (oczywiste,
ale jednak powraca i powracać będzie): "Czy KP zdawała sobie sprawę z tego,
co robi, zamieszczając na portalu KP Michalskiego?"
Nie oczekiwano chyba,
że Michalski nagle pod zbawiennym wpływem prawych (a lewych) idei stanie się
kimś innym? Albo, że wprowadzi autocenzurę?
Przyjęcie go do grona było dla
czytelnika, którym jestem, stwierdzeniem, że ideowość jest dla KP ważna, ale
najważniejsze jest przyciąganie ludzi, których stać na ciekawą krytykę
polityczną. Jeśli bowiem nie o to chodziło, to ja się już pogubiłem. Michalski
miałby teraz się zmienić według linii KP?
Rozumiem potrzebę krytykowania
podejścia Michalskiego. Potrzebę merytoryczną. I ta część felietonu jest jak
najbardziej spójna. Czytelnik nie jest taki głupi i potrafi sobie wyrobić
opinię. Nie rozumiem natomiast, dlaczego beszta się na łamach KP współpracownika
KP za to, że nie pisze według linii KP. I to nie rozumiem jako czytelnik. Jest
to niestosowne, ale przede wszystkim - tworzy wizerunek KP jako miejsca, które
samo nie wie, czego chce, a przede wszystkim nie potrafi rozwiązać tej
niepewności we własnym gronie.
A więc, parafrazując autora, czy Piątek zdaje
sobie sprawę z tego, co robi, zamieszczając na portalu KP takie stwierdzenia?
kot   |06.04.2010 05:35:00
Względem formy, że niespójna.
Grzeszność rozgrzeszona, bo popełniona świadomie
i w stanie zatkania górnych dróg oddechowych.
Zdrowia mocnego Piątku nie tylko
świątecznie życzę!
W felietonach papierowych - normalka.
Wypełnianie miejsca
na papierze.
W internecie, komentarzach, grzech śmiertelny, grzech pierwszy,
grzech niespójności
-niewybaczalny.
mrufcyn   |06.04.2010 06:00:58
Ej, elo.
Czy poszukiwanie antyautorytetów i kontrświętych to jest wiodący nurt
współczesnej lewicy?
Jakie środki antykoncepcyjne? O co kaman?
Karitas ma
wysyłać transporty prezerwatyw do Afryki, kiedy tradycyjne zastosowanie kondoma
(zgodne z instrukcją) jest wbrew wierze?
Heloł, heloł.
Może niech Kryta
Pololiczna zajmie się zbiórką i transportem, a jeśli jest podział na pana Piątka
i pana Michalskiego, to wypracujcie jakieś stanowisko wspólne, byleby ono
pracowało na rzecz mieszkańców Lądu Czarnego?
Ja rozumiem, że Kościół jest
opiniotwórczy, ale to nie jest moja, ani papieża jotpe wina, że Lenin w Afrika
funkcjonuje dla pana Piątka niezadowalająco.
Zarzuty tony’ego o dziwnym
podejściu pana Piątka do wypowiedzi i osoby współpracownika wydają się o tyle na
miejscu, że pan Piątek dokonuje szeregu uogólnień, które miejscami rażą mnie
bardzo. Cieszy mnie, że odmienne zdanie artykułuje wprost, nie przemyka się pod
ścianą, natomiast ciężar argumentów to albo jakaś blotka, albo mam wrażenie, że
zupełnie ich brak. Czuję kierunek: "pojedźmy znowu śpiących i przytępych
katoli", nie czuję jednak zwrotu.
Do czego Pan zmierza, Panie
Piątek?

Pozdrawiam,
Maciej Mrowicki
step  - do tony   |06.04.2010 06:01:16
Myślę, że jednak lepiej odpowiedzieć, niż przemilczeć

Michalski jest w ogóle
fajny, fajnie myśli, fajnie pisze, lubię go czytać i ma pewną cenną intuicję,
że, parafrazując premiera Pawlaka, połączenie ognia z wodą daje parę. Tyle, że
Michalski próbuje to realizować zbyt prosto, za bardzo wmusza ogniowi tę wodę (w
dodatku święconą) i w efekcie zalewa palenisko.
mrufcyn   |06.04.2010 06:06:57
A fajna to może być co najwyżej podkładka pod piwo.

Elo, elo.
step  - ludzkie blotki   |07.04.2010 04:16:47
Ja tu zwrócę uwagę na pewne sformułowanie: "natomiast ciężar argumentów to
albo jakaś blotka, albo mam wrażenie, że zupełnie ich brak".
Np. 100 mln
ludzi chorych na AIDS w Afryce to są blotki. 30 tysięcy ludzi zatorturowanych na
śmierć w jakiejś tam Argentynie - to blotki. Zrzucanie ludzi z samolotu do
oceanu w Chile - to blotki. Obozy koncentracyjne w Chile, gdzie więźniów uczono
"liberalizmu" przez tortury - to blotki. Argentyńczycy, błagający
papieża o interwencję w obronie mordowanych rodziców i porywanych dzieci,
słyszący w odpowiedzi: "lepiej się zajmijcie cierpieniami dzieci w państwach
komunistycznych" - to blotki.
maciej   |07.04.2010 04:48:20
- step - a wszystkich wyznawców blotek należy wysłać na "wczasy w obozach
reedukacyjnych w Chinach". W końcu skoro nie wierzą w słowo pisane, niech
się przekonają naocznie.
mrufcyn   |07.04.2010 05:46:42
Z tego co se przypominam, odniosłem się wyłącznie do antykoncepcji. Ale spoko,
zaraz przeczytam swoje słowa jeszcze raz i jeszcze raz i może doszukam się
jakiegoś podprogowego przekazu.
Nie, nie ma niczego takiego.
Promocja
prezerwatyw jest wbrew katolickiej wierze, panie step. Proszę więc se stworzyć
swoją wiarę/postawić swój rząd dusz/Czarny Watykan etc. zamiast jechać garbatego
za to, że ma garbaty punkt widzenia.
Jeśli natomiast życzy pan sobie wejścia w
dyskusję dotyczącą relacji kondom-miłość, to wystarczy to zaproponować. To nie
boli. Pan nie proponuje, pan wyciąga kolejne czarne liczby i to jest pana
decyzja. Ja wybieram ludzi zamiast liczb. Wybieram rozmowę z panem, z pana
biografią. Ja na przykład nie używam prezerwatyw i jestem bezdzietny, a pan?
Z
nowego von Triera zakumałem tyle: szatan jest kościołem natury. Kumam to tak, że
każda zinstytucjonalizowana forma wyznania jest w szerszej perspektywie do
skreślenia. Tylko, że jest jeszcze miejsce na wąską perspektywę i radykalne
okrzyki o doklejanie księdzom drugiej pary jajec jest w tym kontekście dla mnie
niestrawne.

Klakierów natomiast proszę o wybaczenie - nie bardzo umiem
dyskutować z autorem słów-oklasków.

Pozdro,
emems.
step  - do mrufcyn   |08.04.2010 09:45:58
Pan napisał tak:

"pan Piątek dokonuje szeregu uogólnień, które miejscami
rażą mnie bardzo. Cieszy mnie, że odmienne zdanie artykułuje wprost, nie
przemyka się pod ścianą, natomiast ciężar argumentów to albo jakaś blotka, albo
mam wrażenie, że zupełnie ich brak."

Czyli odniosł się Pan w ogóle do
moich argumentów - a nie tylko do tych związanych z kwestią antykoncepcji

A
nawet przyjmując, że rozmawiamy tylko o antykoncepcji, to też nie rozmawiamy o
blotkach - tylko o milionach ofiar. Zaraz to będą setki milionów, niestety,
jeśli nic się nie zmieni. Proszę sobie przeczytać chociażby w ostatniej
"Polityce" o zbrodniczych działaniach katolików w Tanzanii. W latach 90’
o podobnym katolickim szkodnictwie (bardzo delikatne określenie) w regionie
wielkich jezior afrykańskich pisała prasa światowa (ja akurat mogę się powoływać
na włoską, bo wtedy głównie włoską pisałem).

"Promocja prezerwatyw jest
wbrew katolickiej wierze, panie step. Proszę więc se stworzyć swoją
wiarę/postawić swój rząd dusz/Czarny Watykan etc. zamiast jechać garbatego za
to, że ma garbaty punkt widzenia."

Ja nie muszę sobie tworzyć żadnej
wiary - jestem chrześcijaninem, ewangelikiem reformowanym (tzw. kalwinem).
Natomiast to, że "wiara katolicka" jest taka, a nie inna nie jest dla
mnie żadnym usprawiedliwieniem. Nie rozumiem, dlaczego ten argument miałby
skłonić mnie - albo kogokolwiek - żebym nie atakował papizmu.

To, że ktoś
próbuje "religijnie" usprawiedliwić swoje zbrodnicze ludobójcze
szkodnictwo, nijak nie może - i nie powinno - nikogo powstrzymywać od walki z
tym szkodnictwem.
Spokojny   |08.04.2010 11:50:29
Niezależnie od bredni jakie na temat seksu w ogólności a prezerwatyw w
szczególności mogą mieć do powiedzenia katoliccy kapłani, kwestia wirusa HIV i
jego związku z AIDS nie jest taka oczywista. Polecam zapoznanie się z teorią
noblisty Duesberga. Twierdzi on, że łączenie tych rzeczy jest zjawiskiem z
dziedziny psychologicznych procesów grupowych w makroskali, dodatkowo
napędzanych ideologicznie i biznesowo. Teksty na ten temat można znaleźć
tutaj:
http://www.eioba.pl/a78805/teoria_duesberg
a_na_temat_hiv_aids_czesc_pierwsza

a film na przykład
tutaj:
http://video.google.com/videoplay?docid=39
83706668483511310#

Osiągnięcia naukowe głównego autora teorii są
tu:
http://www.duesberg.com/about/pdbio.html
mrufcyn   |08.04.2010 15:52:42
Nie wiem, nie wiem, panie step, dla mnie zwrot "Wojtyła to nie
chrześcijaństwo" jest chyba zbyt mglisty, wieloznaczny, zwyczajnie go nie
rozumiem.
Więc lepiej zwrócę honor z tymi blotkami. Po prostu nie przemawia do
mnie papież ani czarny, ani biały, bez względu na to czy oceniamy go jako
ciepłego staruszka, który zawsze w geście myśliciela z rączką wspartą na
udzie/kolanie wysłucha każdego, czy też polityka/szachraja. Stąd mowa o
uogólnieniach, bo zakumałem, że pan sobie życzy nie opinii środka, tylko
radykalnej wobec niego zbiorowej niechęci. No sory, tak to zrozumiałem. Pytam
teraz pana: Czy dobrze to zrozumiałem?
Atakować papizm jak najbardziej, tylko
błagam: w jakiś ciekawszy sposób niż husyckie dorysowywanie rogów - to już było,
sprawdziło się słabo.
I na koniec, co w sumie dla mnie najważniejsze w tym
wszystkim: te magiczne liczby, miliony ofiar. Już gdzieś pisałem, że owszem, że
w pewien sposób mnie to przejmuje, natomiast nigdy na tyle, żeby w rozmowie z
jakimś polakiem o innych poglądach się na nie powoływać, bo kwestią powracającą
w moich tu komentarzach jest ciągle rzecz następująca: klikanie w brzuszek
pajacyka daje dzieciom jedzonko, niosę pomoc bezinteresownie niemal, bo komu się
będzie chciało dochodzić mojego ip, skoro podobną czynność wykonuje pewnie parę
setek polaków dziennie. Tylko teraz: czy to mnie satysfakcjonuje? Czy zasypiam z
poczuciem dobrze spełnionego obowiązku? A przekładając to na działania Poli
Krytyków: Czy pisząc w Polsce o Polaku (tu konkretnie o białym pielgrzybie), a
przede wszystkim dla/w kierunku Polaków myślę o tym, czy przekona ich argument o
jakichś czarnych ziomkach z jeszcze czarniejszego lądu? Nie wiem, pytam. Mi na
przykład jedna taka, kiedy toczyły się kłótnie o nieumyte kubki w domu zawsze,
niczym pan spokojniaczek, przypominała o setkach tysięcy umęczonych muzułmanek i
jedyne, co byłem w stanie na takie argumenty zrobić było wykrzywienie twarzy w
geście mojej klęski absolutnej. Sory, że tak osobiście se pozwoliłem, ale jeśli
ja - raczej spokojna, flegmatyczna wręcz osoba nie dawała rady udźwignąć tego
typu retoryki, to bardzo wątpliwe, żeby trafiła ona do innych moich katolskich
współziomków. Chyba, że pan do nich nie adresuje tych słów. Wtedy do kogo? Do
już przekonanych? I to właśnie wciąż powracająca moja kapecka bolączka.
Dzięks
za wypowiedź.
Erich   |09.04.2010 14:33:40
Ależ triumf ortodoksji! Ten jest chrześcijaninem, ten nie jest, ja jestem, ty
nie jesteś, uff… Dla mnie to dość dziwne, że w KP tak płynnie łączy się
ortodoksja religijna z lewicowością, choć wiem, że takie wolty już nie raz
zostały wykonane. Zastanawiam się jedynie, czy mimo obecnego sojuszu lewicy z
radykalną reformacją T. Piątka ostatecznie nie różnią Państwa finalne cele.
Jakby nie było: lewica chce być z tego i tylko z tego świata, zaś - jak mówi Pan
- "Królestwo moje nie jest z tego świata". Czyli: zastanawiam się, kto
kogo pierwszy wykończy. Kibicuję jednak religii.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.77985 Seconds