Nowość w sklepie KP
CYTAT DNIA
Uczymy się po to, aby zmieniać świat, a nie po to, aby się do niego
przystosowywać.
Jacek Kuroń
Felieton na początek roku
Tomasz Piątek
01.01.2010
Oczywiście, na Nowy Rok musiałem się wkurzyć. Na pierwszej stronie „Gazety Wyborczej” takie noworoczne życzenie: „Żeby świat nas w gospodarce dogonić nie był w stanie”. Czyli że co? Żeby Afryka nadal umierała z głodu? Żeby gdzie indziej ciągle trwał kryzys, a u nas nie? Żeby inni byli biedni, a my bogaci? Jaką drogę przeszła „Wyborcza” od Sylwestra 1989 do Sylwestra 2009? Co wam się porobiło, ludzie, z mózgami? I z duszami?
Ale tuż przed Nowym Rokiem idol „Wyborczej”, profesor Balcerowicz uchylił rąbka tajemnicy - a może tak mu się wymknęło - na czym ma polegać całe to narodowe „Nas nie dogoniat”.
Balcerowicz powiedział tak: „Powinniśmy sobie postawić jako narodowy cel dogonić Niemcy. Nie przez 50 lat, ale 20 - mówił. - Nie wymaga to żadnych wyrzeczeń. Wprowadzenie reform, dzięki którym ludzie będą więcej pracować, skoro dłużej żyją, nie jest wyrzeczeniem”.
Jasne. Haruj, niewolniku, albo zdychaj. Jeśli masz taką wielkopańską zachciankę, żeby żyć, to masz za nią zapłacić harówką. Za każdy dodatkowy rok życia - dodatkowy rok zapieprzania. I nie jest to dla ciebie żadne wyrzeczenie.
W praktyce oznacza to podniesienie wieku emerytalnego nawet do 70 lat - o czym mówi minister Boni i pisze, oczywiście, „Wyborcza ”.
Jak podają instytuty naukowe, jak przed rokiem (12.09.2008) podała również „Wyborcza” - statystyczny polski mężczyzna żyje właśnie 70 lat. To znaczy, że statystyczny polski mężczyzna będzie pracować aż do śmierci.
No chyba, że stanie się cud. Albo może już się stał. Bo minął rok i ta sama „Wyborcza” podaje teraz (wywiad z demografem Piotrem Szukalskim z dnia 11 grudnia 2009), że „dzisiaj mężczyzna, który kończy karierę zawodową w wieku 60 lat, ma średnio przed sobą prawie 18 lat życia”.
Jak rozumiem, to jest cud. Nagle nam, polskim facetom, wydłużyła się średnia długość życia o osiem lat! W ciągu jednego roku!
A może ktoś tu manipuluje danymi? Może kruczek tkwi w słowach: „mężczyzna, który kończy karierę w wieku lat 60”? Z tego, co wiem, w Polsce wiek emerytalny dla mężczyzn wynosi 65 lat. Czy to znaczy, że taki, który wysmyknie się jakoś na wcześniejszą emeryturę w wieku lat 60, dożywa 78 roku życia, a taki, który musi harować do 65, umiera w wieku lat 70? To może taki, któremu się każe zapieprzać do 70, umrze w wieku lat 68? I kłopot z głowy, żadnej emerytury nie trzeba…
A może wytłumaczeniem całej zagadki jest to, że wywiad z demografem przeprowadziła Aleksandra Klich? Czołowa neoliberałka, wojowniczka publicystycznego frontu, jaki niedawno ukonstytuował się w polskiej prasie, żeby bronić Balcerowicza przed Krytyką Polityczną i Maciejem Gdulą. Maciej Gdula stwierdził, że plan Balcerowicza, antysocjalny i niedemokratycznie wprowadzony, był zaprzeczeniem tego, co walczyła „Solidarność” i gdyby Jaruzelski nie przetrącił „Solidarności” karku stanem wojennym, Balcerowicz nie mógłby później zrobić tego, co zrobił. Proste stwierdzenie faktu. W odpowiedzi na to Klich napisała: „Jeśli więc - idąc za logiką Gduli - reformy Balcerowicza były stanem wojennym, to warto dodać: na bardzo wyraźne żądanie głodnego społeczeństwa. To my - wolni, ale przerażeni - chcieliśmy tych «represji»”. I tu muszę zapytać: jacy my? Ja nie pamiętam, żeby w 89 roku ludzie na ulicach domagali się bezrobocia i drożyzny. Jedni byli zdecydowanie przeciw - wychodzili na ulicę i krzyczeli: „Balcerowicz musi odejść!”. Inni mówili: „Cholera wie, co z tego będzie, strach się bać, trzeba jakoś przetrwać”. Rzeczywiście, wszyscy byli przerażeni. Ale powraca podstawowe pytanie: na ile ludzie przerażeni są wolni? Polecam Klich lekturę Naomi Klein - w Doktrynie szoku o planie Balcerowicza też pisze. I o przerażeniu.
W tym sporze oczywiście chodzi nie tyle o przeszłość, co o przyszłość. Środowisko „Gazety Wyborczej” w tej chwili powinno stanąć przed czymś w rodzaju bilansu życia. Przez dwadzieścia lat robiliśmy coś, sprawdźmy teraz, czy to się sprawdziło. Czy plan Balcerowicza był dobry? Jeśli chodzi o wzrost PKB, tak. Jeśli chodzi o wzrost poziomu życia, nie. Klasie średniej się poprawiło, większości pogorszyło się bardzo. Potem większości trochę się poprawiło, ale dopiero po wejściu Polski do Unii, bo i dotacje, i eksport żywności i łatwe saksy… Tu moglibyśmy się pospierać: „Ale czy w ogóle moglibyśmy wejść do Unii bez planu Balcerowicza?”. Byłoby ciekawie. Ale nie możemy tak porozmawiać, bo „Gazeta Wyborcza” uprawia swoją własną politykę historyczną a la PIS. Głosi histeryczny kult Balcerowicza i zakłamuje rzeczywistość: „My wolni… chcieliśmy tych represji…” - pisze Klich. „W 1989 roku głosowaliśmy na Balcerowicza” - pisze Gadomski (gówno prawda).
Skąd ta histeria i to zakłamanie? Bo chodzi nie o przeszłość, a o przyszłość. Chodzi o to, że rząd poparty „autorytetem” Balcerowicza chce nas zmusić, żebyśmy harowali aż do śmierci. Dlatego wmawia nam na wszystkie sposoby i przypomina, jakim to dobroczyńcą był dla nas i jest Balcerowicz, Wyzwoliciel Narodu.
Tyle o sytuacji ogólnej. A teraz coś optymistycznego: w roku 2010 będzie się konstytuować Obywatelskie Forum Dostępu do Książki, powołane listem otwartym do premiera Donalda Tuska (listem w obronie bibliotek lokalnych przed likwidacją, marginalizacją i obcinaniem funduszy). Piszemy deklarację programową, zaraz się policzymy i stworzymy statut. Tak się złożyło, że przy tej okazji moja osoba została przez chwilę wystawiona na widok publiczny.
Wśród moich bliskich pojawiła się obawa, że mogę zostać „spiesiony”. Podejrzewam, że spiesienie ma coś wspólnego z senatorem Piesiewiczem i ze świństwem, który mu zrobili. Z góry ostrzegam: panowie z rządu, jeżeli nagle znajdę w swojej kieszeni torbę brauna, a zaraz potem zostanę aresztowany - to maglującym mnie policjantom zeznam, że dilerem był Donald Tusk. Pamiętajcie, że nie chodzi tu o moją osobę, ale o całą masę ludzi, którzy podpisali się pod listem. Lepiej ich nie wkurzajcie. Jest tylko jeden sposób, w jaki możecie rozwiązać problem i zaraz wam powiem jaki.
Widziałem wasz program dla bibliotek. Na papierze jest piękny. Przewiduje, że biblioteki dostaną 300 mln złotych na rozbudowę, internetyzację i w ogóle godne funkcjonowanie. Pod warunkiem, że minister finansów i premier się zgodzą. Pod warunkiem, że gminy się dołożą. Pod warunkiem, że dołożą się także władze wojewódzkie… No cóż, pouprawiajmy przez chwilę science-fiction i wyobraźmy sobie ministra finansów, który daje 300 mln na jakieś tam wiejskie biblioteki. Wyobraźmy sobie, że niektóre gminy się dołożą (no bo w gminach ciągle są rodzice, którzy chcą, żeby dzieci miały wykształcenie - i ci rodzice wybierają wójta czy też burmistrza). Nie bardzo jednak mogę sobie wyobrazić, że dołożą się władze wojewódzkie. One nie mają w tym takiego interesu, jak władze państwa i władze gminy. Władze gminy żyją na widelcu, blisko swoich wyborców. Władze państwa też są na widelcu, bo są obserwowane przez największe media. Natomiast władze wojewódzkie żyją w dziwnym zawieszeniu, wyborca styka się z nimi rzadko. Nie są tak bliskie, jak władze miasta czy gminy, nie są tak ogólnie znane, jak rząd i parlament. Jeżeli wypływają na chwilę, to raczej przy jednej wielkiej ogólnowojewódzkiej inwestycji jak np. droga. Po cholerę im finansować coś, czym każda gmina będzie się chwalić z osobna, a rząd w ogólności? Nie zostawiając miejsca dla chwały polityków wojewódzkich? Co więcej, nie bardzo wyobrażam sobie, że wszystkie zainteresowane gminy i województwa nagle synchronizują swoje budżety zgodnie z programem rządowym. Jestem laikiem, może się nie znam na funkcjonowaniu władz samorządowych - ale znam Polskę i jakoś trudno mi to sobie wyobrazić.
No więc moje wrażenie jest takie, że ten program musi się na władzach wojewódzkich wyrypać. I może o to chodzi, żeby się wyrypał - wtedy będzie można powiedzieć to, co w tej sprawie już słyszałem, z rządowych ust: „Chcemy dobrze, ale ci samorządowcy… Sam pan wie, jakich mamy samorządowców”.
Ale może się mylę, może jestem nazbyt podejrzliwy. Panowie: usuńcie to wojewódzkie ogniwo. Niech ten program będzie finansowany przez rząd i przez gminy. Jeśli to zrobicie - albo jeśli uda się wam synchronicznie przekonać władze wojewódzkie - i jeśli rzeczywiście biblioteki dostaną do ręki 300 mln złotych, to ja wejdę pod biurko ministra Zdrojewskiego i zgodnie ze staropolskim obyczajem publicznie odszczekam moje podejrzenie.
Oczywiście, pod warunkiem, że oddacie jeszcze te 18,5 miliona, które w tym roku zabraliście bibliotekom na zakup książek. Bo na razie, to tak wyglądają konkrety.
Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku!
www.tomaszpiatek.pl
Na podobny temat
1 Bezmyślny wywód Dodane przez
Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, musisz mieć włączony Javascript, by go zobaczyć
, w dniu - 01.01.2010 20:15 Szanowny autorze. Rząd do niczego Pana nie chce zmusić. Rząd - Pana wróg nr 1 / obok Gazety Wyborczej / tylko usiłuje Panu wytłumaczyć, że jeżeli nie zostanie wydłużony wiek przejścia na emeryturę- to będę środki na emeryturę np. w wysokosci 600,00zł dla Pana.
2 Paradoks wydłużenia średniej długości ży Dodane przez Fin78 , w dniu - 02.01.2010 00:29 w ciągu jednego roku, nad którym pochyla się Autor nie jest żadnym paradoksem, a zwykłą pomyłką, bo tak jak Szanowny Autorze, lubię Twoje pisanie, to widać, że się na demografii i statystyce nie znasz. I mam nadzieję, że to po prostu błąd, a nie celowe wyjęcie z kontekstu wypowiedzi dra Szukalskiego, który we wzmiankowanym wywiadzie w kolejnym zdaniu mówi: „Tyle statystycznie żyją w Polsce ludzie, którzy dożywają emerytury”. 70-71 lat to średnia oczekiwana długość życia wszystkich mężczyzn. Ale jak już ktoś tej płci dociągnie do sześćdziesiątki to statystycznie żyć będzie jeszcze 18 lat. Proste i prawdziwe. Co do reszty zgoda, chociaż uważam że przeciwnicy neoliberalizmu mają w Polsce większe problemy niż akurat wydłużanie czasu pracy, funkcjonujące póki co w sferze debat. Wiele już działających praw i przepisów ma dramatyczniejsze skutki i je przede wszystkim powinno się krytykować.
3 Dodane przez mhnatiuk , w dniu - 02.01.2010 00:36 trick jest taki, że średnia długość życia jest dla osób umarlych w 2008 inna niż dla osób teraz jeszcze żyjących/pracujących. Przewidujemy zatem o ile wydłuży się długość życia za 20 lat i jak to wpłynie na system emerytalny. Jest to bardzo jasno podane w tekście : „dzisiaj mężczyzna, który kończy karierę zawodową w wieku 60 lat, ma średnio przed sobą prawie 18 lat życia”. Czyli, że oczekiwana długość życia wzrasta. O ile bardzo lubię Pana felietony, a wyrażenie „perpetum debile” trafiło u mnie na top listę powiedzonek 2009, to taka manipulacja danymi nie przystoi (w końcu na czym ma polegać cała ta zabawa w KP, na zastąpieniu jednych przeinaczeń drugimi? ) i pachnie trochę stylem Naszego Dziennika (chociaż to straszak lepszy na dziennikarzy GW).
4 Ludzie kochani Dodane przez step , w dniu - 02.01.2010 01:08 Ja żadnymi danymi nie manipuluję, ja przecież piszę wyraźnie, że nie rozumiem. A nie rozumiem, bo pani Klich i jej ekspert nie chcą żebym zrozumiał - to oni przecież manipulują danymi! Zdanie: „dzisiaj mężczyzna, który w wieku lat 60 kończy karierę zawodową, ma przed sobą 18 lat życia” można rozumieć dwojako. Można je zrozumieć: „tylko ten, który dociągnął do sześćdziesiątki, ma przed sobą średnio osiemnaście lat życia”, a można je zrozumieć: „dzisiaj mężczyzna (mężczyzna jako taki, statystyczny polski mężczyzna) kończy karierę zawodową koło sześćdziesiątki, a potem ma jeszcze osiemnaście lat życia”. Ja tak je zrozumiałem i dlatego właśnie - to chyba jasne - tak się awanturowałem o wiek emerytalny 65. I pani Klich o to chodziło, żebym ja tak to zdanie zrozumiał. Naginając słowa, chciała stworzyć wrażenie, że jest nam w Polsce zbyt słodko - kończymy pracę koło sześćdziesiątki i potem czeka nas jeszcze 18 lat leniuchowania… Podwójna manipulacja. Co nie zmienia faktu, że statystyczny mężczyzna dożywa do wieku 70,6. Ale tego już pani Klich nie powie, bo to nie pasuje do tezy artykułu. Tak się w Polsce uprawia dziennikarstwo. Co do komentarza Bibi, to jest on tak - przepraszam za ostre słowo - bezsensowny, że można go wyśmiać na trzy sposoby. Po pierwsze, jeśli tak źle jest z emeryturami, to jaki mamy wspaniały rząd, że do tego doprowadził! (albo raczej: jakie wspaniałe mamy rządy przez ostatnie 20 lat, że do tego doprowadziły). Po drugie: co mnie obchodzi, czy będę miał 600 złotych czy na przykład 720 emerytury (no bo podniesienie wieku emerytalnego o jedną trzynastą, z 65 na 70, chyba nie zwiększy mojej emerytury o więcej niż jedna piąta??? sądzę, że o wiele mniej), co mnie obchodzą te wszystkie wyliczenia, jeśli statystycznie mam małe szanse, że w ogóle emerytury dożyję? Po trzecie: jeśli ktoś w ogóle nie umie wyobrazić sobie innej możliwości ratowania emerytur niż zamęczanie starszych ludzi pracą - to w ogóle szkoda gadać. Ludzie zresztą przestają tracić kontrolę nad tym, co mówią. W ostatniej Polityce Baczyński sprzeciwia się „pięknoduchom” z KP i cieszy się, że Balcerowicz reformując gospodarkę w Polsce oparł się na metodach znanych, uznanych i wypróbowanych. Tyle, że uznane to one były tylko w Chile, a wypróbowane, też w Chile, za pomocą obozów koncentracyjnych. Pozdrawiam!
5 Dodane przez generator_odpowiedzi , w dniu - 02.01.2010 01:51 Podobno na Księżycu żyją ludzie zatrudnieni na tzw. pełen etat, którzy mogą iść na zwolnienie, normalnie urodzić dzieci, a po dojściu do określonego wieku dostają godziwą emeryturę. Ich praca jest opłacana a nawet wraz z czasem normalnie awansują, a nie wywala się ich na bruk zastępując darmowym praktykantem. Jeśli chcą, mogą w wieku 59 lat dostać tak samo satysfakcjonującą pracę, jak 25 czy 35-latek. Tak podobno jest na tym Księżycu, bo u nas jak wiadomo niekoniecznie. U nas przez ostatni rok udało mi się poznać jedną osobę zatrudnioną na pełen etat. Jedną. Urzędnika z pensją 1600 zł brutto, który choćby harował i do 80tki, dostanie od ZUS-u właśnie owe 600 zł. Pozostałą część jego emerytury właśnie zjadają obecni emeryci. Reszta zbiera, a raczej nie zbiera sama na własne emerytury a ZUS omija szerokim łukiem. Podniesienie wieku emerytalnego spowoduje tylko i wyłącznie większą ucieczką od ZUS-u do strefy umów o dzieło czy zlecenie lub zgoła szarej. I mniejszą dzietność, bo jak nie ma etatu to nie ma socjalu. A babcia i dziadziuś przecież w pracy. Wtedy chcę zobaczyć miny i Leszka, i Witka, i Twoją Bibasku. Najlepiej pogadajmy za kilkadziesiąt lat, kiedy obecni zwolennicy wykończenia dziadków (i babć) będą przeglądali oferty pracy na kasie w Realu. O ile takie się dla nich wtedy znajdą. Wpadnę do Was z Księżyca, przepraszam, ze Sztokholmu.
6 generatorze, racja Dodane przez step , w dniu - 02.01.2010 02:07 Nie myślałem o tym, ale tak to jest. No bo jeżeli moje szanse na dożycie emerytury maleją i nie cieszy mnie, że to będzie 720 zamiast 600 złotych… No to przestaję w ogóle wierzyć w emerytury i idę pracować na dziele (jak to już w tej chwili masa ludzi robi). Jeśli jestem kobietą, to nie mam urlopu macierzyńskiego. A babcia i dziadek nie zajmą się dzieckiem, bo sami w robocie. A jeśli jestem mężczyzną, to też boję się mieć dziecko, bo pracując na dziele, nie mam żadnych zabezpieczeń. Czyli ta cudowna reforma zamiast poprawić, może jeszcze bardziej rozpieprzyć system emerytalny - zwiększając kryzys dzietności. Wszystko dlatego, że Balcerowicz w swoim schemacie nie uwzględnia żywych ludzi, tylko abstrakcyjne jednostki pracozarobkowe. Jak to się kiedyś (mało ekologicznie) żartowało z Lenina: szkoda, że najpierw nie wypróbował na zwierzętach…
7 -larum, wiara zgrożona Dodane przez kot , w dniu - 02.01.2010 03:03 Baczyński, Wyborcza, Bibi, Fin ilu was jeszcze obrońców słusznych poglądów. Tylko brak stosów i inkwizycji. Bełkot argumentacji, Balcerowicz, sztandar,na szańce. Barbarzyńcy u bram.
8 Ja chcę szybko na emeryturę… Dodane przez Bibi , w dniu - 02.01.2010 07:44 Warto , rozważając jaki okrutny / i w sposób oczywiście głupi, jak wynika z niektórych komentarzy/ jest rząd, że nie chce nam umożliwić jak najszybszego zakończenia …męczarni z tą pracą,przestać traktować rząd jako ten co przecież mógłby wszystko, ale złośliwie nie chce,a to , skąd sfinansuje nasze emerytury , to problem rządu i kwita, my tylko chcemy szybko na tę emeryturę.. Przy okazji warto też zastanowić się, dlaczego dla tychże komentatorów praca jest męczarnią… Dla mnie , na szczęście, jest przyjemnością i chciałabym ją kontynuować do 75 r.ż.
9 wujku… towarzyszu… Dodane przez step , w dniu - 02.01.2010 10:20 Tak proszę pana. Wuj Tom kocha pana. Wuj Tom kocha pracować dla pana, aż się własną krwią nie zachłyśnie. Towarzyszu Bierut! Nasza drużyna wypracowała już 550 procent normy! I deklaruje zobowiązanie pracy w noce i niedziele! Patrzę na ten wpis Bibi. To jest mentalność niewolnika, którą działacze afroamerykańscy nazywają mentalnością wuja Toma (przy czym warto pamiętać, że klasyczny wuj Tom, za swoje wzorowe posłuszeństwo, chęć do pracy i niewolniczą „uczciwość”, dostaje zwykle lżejsze prace, przynajmniej dopóki się nie natnie na Legreego, zdeklarowanego sadystę) To jest samoniszcząca obłuda stachanowców, którzy widząc, że przymusowej pracy nie da się uniknąć, próbują się nią zanarkotyzować, a i jakiś medal zgarnąć. A przede wszystkim - to jest głupota pewnego wieku. Jak zaczynałem w moim życiu okres intensywnej pracy, też tak myślałem. Popracuję ostro, coś stworzę, będę żyć intensywnie i pięknie się spalę. A ci, co mamlą coś o jakiejś emeryturze, to podludzie, socjalistyczne lumpy. Minęło piętnaście lat, podczas których równocześnie studiowałem i byłem korespondentem kilku dużych mediów z Włoch, potem pracowałem w kilku mediach w Polsce naraz i działałem w szkołach wyższych, potem pracowałem w reklamie i pisałem felietony, recenzje, potem pracowałem w reklamie i zakładałem kanał telewizyjny, potem znowu reklama i wydałem w tym czasie dwanaście książek… Teraz doszła do tego praca społeczna: piszę dla Krytyki, prowadzę seminaria, organizuję akcje. Jeszcze daję radę. Ale wiem, że za kilkanaście lat będę wrakiem. Piętnaście lat takiego życia daje w kość, a trzydzieści spali mnie do końca, pięknie się spalę, etc. Tyle, że spalę się tylko psychicznie, a fizycznie pewnie jeszcze będę musiał pożyć. Nie sądzę, żebym umarł z wyczerpania umysłowego w wieku lat 50. Kiedy się to wie i kiedy się to wszystko przeszło, to się zaczyna inne myślenie. Nagle się orientujesz, że ta całą harówką nie zapracowałaś/zapracowałeś sobie na godną starość. Jedyny wybór to jak najszybciej pojechać do kraju, w którym są dobre pensje i dobry socjal (i dziwnym trafem, wysokie podatki), być tam czyścicielem wychodków przez 20 lat (na to wypalony umysł pozwoli) i przez ostatnie chwile życia cieszyć się spokojem. Bibi, ci, którzy ci mówią, że jesteś nietscheańskim nadczłowiekiem, spalasz się w czynie, gardzisz niewolniczymi leniami - właśnie chcą z ciebie zrobić podczłowieka, niewolnika. Bezmyślną maszynkę do zapieprzania.
10 a z rządem Dodane przez step , w dniu - 02.01.2010 10:36 A z rządem daj spokój. I z powtarzaniem: to nie wina rządu, to nie wina rządu… Jak już ci pisałem, jeżeli mamy tak tragiczną sytuację z emeryturami, to na pewno jest w tym wina rządu i wszystkich rządów, które tu rządziły przez ostatnie 20 lat. I jeśli zakładasz, że jedyne, co może rząd robić w sprawie emerytur, to zmuszać starych, zmęczonych ludzi do harówki… Jeśli tak zakładasz, to znaczy, że uważasz, iż jedynym możliwym rządem jest rząd psychopatycznych sadystów. Dlaczego się nie przyjrzą, jak się to robi w Skandynawii. Ja gotów byłbym płacić już nawet nie wyższe składki, a odpowiedni podatek solidarnościowy na ludzi starszych, nawet 30% moich dochodów - gdybym miał gwarancję, że kiedy będę stary, będę dostawał tyle samo. Tyle, że musiałbym żyć w uczciwym państwie, które respektuje umowy ze swoimi obywatelami. Przyznam się, że polskiemu państwu płacę z bólem. Płacę ile każą, ale płacę z bólem, bo nie wiem, na co to idzie. Polska ma wszystkie wady państwa socjalnego i wszystkie wady państwa liberalnego. Nie ma natomiast ich zalet.
11 Dodane przez Fin78 , w dniu - 02.01.2010 12:34 @kot Ale, że w którym niby miejscu ja jestem obrońcą Balcerowiczowych szańców? Ja tylko zwróciłem uwagę, że zdanie Autora: „Nagle nam, polskim facetom, wydłużyła się średnia długość życia o osiem lat! W ciągu jednego roku!”, które jak mi się wydawało sugerowało fałszowanie danych, nie jest najtrafniejsze, bo średnia długość trwania życia w całej populacji to co innego niż ta miara, którą posługiwał się Szukalski w rozmowie z Klich. Na co Autor odparł, że chodzi mu bardziej ogólnie o dość szulerską żonglerkę danymi w celu zmanipulowania czytelnika, i ja to kupuję, faktycznie takie wrażenie można odnieść podczas lektury tego konkretnego wywiadu, bo że generalnie się danymi statystycznymi i socjologicznymi manipuluje to mnie nie trzeba przekonywać (np. taka zagadka, dlaczego od 2005 roku GUS przestał korzystać w swoich zestawieniach z wskaźnika minimum socjalnego, którego wartość pieniężna wciąż wyliczana jest co kwartał przez IPiSS?). A o do wydłużenia wieku emerytalnego, to może i strategia bicia na alarm dzisiaj, by nie zagnieździło się w duszach i umysłach przekonanie, że There Is No Alternative jest słuszne. Tyle, że warto pamiętać że w polskim systemie polityki społecznej, fiskalnym, edukacji funkcjonuje dużo równie dramatycznych i zasługujących na krytykę neoliberalnych rozwiązań. Pozdrawiam
12 skąd się biorą emerytury ? Dodane przez Bibi , w dniu - 02.01.2010 13:13 Wszyscy niemal Komentatorzy są zdania, że praca to harówka i oby jak najszybciej przestać pracować i utrzymywać się z tego, co mi się należy od rządu, czyli z emerytury. Otóż emerytura w naszej rzeczywistości pochodzi ze środków tych , którzy pracują, albo jako prowadzący własne przedsiębiorstwo albo jako pracownicy. Zatem Szanowni komentatorzy, zabawne, że w istocie domagacie się , by ktoś inny został obarczony obowiązkiem utrzymywania Was. Osoby trzecie mogą utrzymywać osoby niedołężne, ze społecznej solidarności /litości/. Czy zatem jesteście niedołężni, przynajmniej fizycznie ?
13 p.s. człowiek wolny a niewolnik Dodane przez Bibi , w dniu - 02.01.2010 13:21 Mam też inne zdanie od tutaj prezentowanego, czym się różni niewolnik od człowieka wolnego. Niewolnik to osoba, która np. musi pracować, na ogół nazywa tę czynność harówką, nie lubi jej, wykonuje ją ze wstrętem i marzy, kiedy będzie mogła jej nie wykonywać. Człowiek wolny to ktoś, kto wykonuje daną czynność,pracę bo sprawia mu ona przyjemność, jest twórczy.Być może niewolnik nie jest w stanie / nie ma takiej opcji/ zrozumieć, jak to jest możliwe, że można czerpać przyjemność z pracy….
14 Dodane przez generator_odpowiedzi , w dniu - 02.01.2010 14:33 Bibasku. Cieszę się, że lubisz pracować. Ja też lubię. I też kiedyś mi się wydawało, że inni lubią dokładnie to co ja. Co więcej, jeśli nie lubią, to mamy ich zmusić żeby lubili. Najlepiej ustawą. Tylko że demokracja nie polega na wmuszaniu lodów tej mniejszości, która jednak woli krupnik. Niektórzy mniej szczęśliwi od Ciebie chcieliby odpocząć na starość. Ochroniarz z Twojego strzeżonego osiedla. Sklepowa, która jest do Twojej dyspozycji o 22. Nauczycielka Twoich dzieci. Zresztą nie mogę się obecnie spierać z Twoją futurystyczną wizją pracy do 75 roku życia. Być może do tego czasu powstanie jakiś klej do telomerów, dzięki któremu dociągniesz przy biurku nawet do setki. Myślę natomiast z przerażeniem o Twojej wiedzy na temat systemu emerytalnego. Emerytura to nie jest dar od państwa. To moje własne ciężko zarobione i niestety źle zainwestowane pieniądze. Pozwolisz, że pominę Twoje rozważania na temat solidarności społecznej ujętej jako litościwy ochłap dany biednym z łaski pana. Po prostu mnie zatkało.
15 Dodane przez kot , w dniu - 02.01.2010 15:12 Bibi też człowiek i trzeba go traktować po ludzku. A wiec rozmawiajmy w języku bibi. Wyjdźmy od tego co gen. napisał powyżej, a dla bibi powinno brzmieć miło i być zrozumiałe w Jego języku: ,,ciężko zarobione i … źle zainwestowane pieniądze,,. Rzecz w tym czy ten rząd i tamte rządy dobrze inwestują Twoje moje pieniądze. Czy jestem tak mocno przekonany, że inwestycje w Irak, Afganistan w te F chyba 16 inwestycje w śmiechu wartą ,,tarczę,, czy inne zbawki naszych polityków (na które sobie pozwalają aby być pogłaskani po głowie)są dobrze zainwestowane. Ten wpis robię w Kandzie, która kryzys dotknął naprawdę w małym stopniu, w której banki nie miały kłopotów i dziwny zbieg okoliczności są własnością kapitału kanadyjskiego. Kanada świetnie potrafi korzystać z położenia obok wielkiego sąsiada i równie świetnie nie dać mu się robić w bambuko.
16 -ponownie, lekko uczytelniając Dodane przez kot , w dniu - 02.01.2010 15:28 Bibi też człowiek i trzeba go traktować po ludzku. A wiec rozmawiajmy w języku bibi. Wyjdźmy od tego co gen. napisał powyżej, a dla bibi powinno brzmieć miło i być zrozumiałe w Jego języku: ,,ciężko zarobione i & źle zainwestowane pieniądze,,. Rzecz w tym czy ten rząd, i tamte rządy, dobrze inwestują Twoje, moje, pieniądze. Czy jesteś tak mocno przekonany, że inwestycje w Irak, Afganistan w te F chyba 16 inwestycje w śmiechu wartą ,,tarczę,, czy inne zbawki naszych polityków (na które sobie pozwalają, aby być pogłaskani po głowie) są dobrze zainwestowane. Ten wpis robię w Kandzie, którą kryzys dotknął naprawdę w małym stopniu, w której banki nie miały zbyt dużych kłopotów i dziwny zbieg okoliczności są własnością kapitału kanadyjskiego. Kanada świetnie potrafi korzystać z położenia obok wielkiego sąsiada i równie świetnie nie dać mu się robić w bambuko.
17 Dodane przez mhnatiuk , w dniu - 02.01.2010 18:00 Propozycja jest taka: ZDP ustalił, że odpowiadającym odpoczynkiem po 50letnim okresie pracy jest 5 lat, w związku z tym każdemu pracownikowi funduje wakacje na Bahamach w wieku lat 75, lot w jedną stronę i eutanazję (zostanie wybrana w przetargu niemiecka firma, która jej dokona najtaniej). Nie musimy się zatem martwić, że jakiś „pasażer na gapę” (Witek nie jeździ nigdy bez biletu! Nie musi) pożyje do 80tki i zużyje 800*12*5 = 48000 złotych. A osoby, które umrą wcześniej dostaną order a kasa zaoszczędzona pójdzie na Instytut Planowania im. Leszka Balcerowicza :)
18 Dodane przez mhnatiuk , w dniu - 02.01.2010 18:07 Ale co my tu się wysilamu, wyzłośliwiamy, jak na końcu i tak leci na 4tym głównym portalu info PL: http://wyborcza.biz/biznes/1,101716,7400438,Polacy_lubia_byc_na_emeryturze.html
19 Wolność to myślenie i działanie na własn Dodane przez Bibi , w dniu - 03.01.2010 10:47 Przypisujecie mi poglądy, których nie mam. Nie jest tak, że odpowiada mi polityka rządu,ani też, że zmuszam kogokolwiek do pracy. Można podjąć decyzję o nie podejmowaniu pracy lub o zaprzestaniu pracy w każdej chwili, ale na własne ryzyko i koszt, a nie na koszt osób trzecich /pracujących/. Tak rozumiem wolność.Rzeczywistość ekonomiczna w Polsce jest taka, że rząd nie ma „odłożonych ” pieniędzy na emerytury, tylko finansuje te emerytury między innymi z pieniędzy tych osób, które obecnie pracują i zarabiają np.1.600,00zł. To, dlaczego tak się stało, to inna bajka. Pozdrawiam Wszystkich i do spotkania przy następnym artykule. B.
20 uzupełnienie uciętego tytułu j.w. Dodane przez Bibi , w dniu - 03.01.2010 10:50 Wolność to myślenie i działanie na własny koszt i ryzyko, a nie na koszt osób trzecich.
21 Dodane przez kot , w dniu - 03.01.2010 15:06 Bibi piszesz, że emerytów utrzymują ci. którzy mają 1600zł/miesiąc. I z Twojego punktu widzenia jest to nonsens. Z mojego zresztą też. Jednak czy mało zarabiający dla tego tak mało zarabiają, że muszą utrzymywać emerytów? Czy dla tego,że rynek nie jest w stanie prawidłowo wycenić wartości ich pracy? Wyceniałby prawidłowo gdyby praca nie była kosztem. Ponieważ jest kosztem, obiektywność wyceny pracy przez rynek musi zawodzić. Rynek, którego psim obowiązkiem jest minimalizowanie kosztów będzie wartość pracy starał się zminimalizować, a nie wycenić według kryterium optymalnego.
22 … Dodane przez arena , w dniu - 03.01.2010 19:25 Ale ty jestes infantylna. Czujesz sie takim bardziej nadczlowiekiem kiedy popozujesz troche przed wszystkimi na niezalezna i indywidualistke? Wolnosc to cos wiecej niz plytke haselka o samodzielnosci, ktore z reguly wyglaszaja dzieciaki ktorym mamusia i tatus funduja zycie. Wolnosc to moc korzystac ze swojego zycia w sposob na jaki pozwalaja na to nasze wlasne mozliwosci. I cala sztuka polega na tym jak skonstruowac otaczajaca nas rzeczywistosc tak aby nam pomagala a nie przeszkadzala. Wczesniejsze emerytury beda mialy tylko wtedy jakikolwiek sens jezeli zostana rowniez polepszone warunki pracy, nie wspominajac juz o pozycji pracownikow.
23 Jakie to proste Dodane przez Rylew , w dniu - 03.01.2010 19:34 Nie potrzeba żadnej reformy emerytalnej. Sprawa ułoży się sama. Na ten pomysł wpadłem słuchając rozmowy w TV Info o problemach Rosji. Kilka budujących danych: W Rosji spożycie wódek jest bardzo wysokie. Cena pół litra wódki w przeliczeniu wynosi ok. 8 zł. Średnia życia mężczyzn wynosi 61 lat. Gdyby nasi liberałowie w Sejmie zechcieli zliberalizować rynek alkoholi *twardych* obniżając podatki (akcyza) moglibyśmy mieć również tak korzystne wskaźniki. Zlikwidować ZUS (po co dopłacać z kieszeni obywatela:), wystarczą ubezpieczyciele prywatni. Dochody budżetu zaraz by wzrosły, moża by podnieść słuszne diety posłom. Nareszcie i ubezpieczyciele doszliby do słusznych dochodów (emerytur efektywnie nie trzeba byłoby wypłacać), którymi mogliby zaspekulować (zainwestować) na giełdach światowych i może by coś nawet wygrali. Aspektu oszczędności na medialnym odświadamianiu ludzi już nie rozwijam. To oczywiste. A ludzie ? Ludzie mieliby wolność na własny koszt. Może ten pomysł opatentować zanim wyślę ten post, bo może podchwyci go inny polski geniusz ekonomiczny niejaki B., ale skąd wziąć kasę na opłaty patentowe ? Eee tam, niech idzie. (:
24 Dodane przez mhnatiuk , w dniu - 03.01.2010 23:42 „Wolność to myślenie i działanie na własny koszt i ryzyko, a nie na koszt osób trzecich.” Słusznie! Dlatego znacjonalizujemy największe przedsiębiorstwa :)
25 Dodane przez mhnatiuk , w dniu - 03.01.2010 23:43 I powiesimy bankierów i spekulantów!
26 Dodane przez generator_odpowiedzi , w dniu - 04.01.2010 14:21 > Rylew: Ha! Brawo! Można to połączyć z doświadczeniem zza naszej południowej granicy: otóż długość zielonego światła dla pieszych w Pradze została skrócona do kilkusekundowego minimum. Pozwala się swobodnie poruszać po ulicach tylko ludziom generującym PKB utrzymując ich w dobrej kondycji (metr przed chodnikiem trzeba pokonać już biegiem). Jednocześnie wyeliminowano z pejzażu nieestetyczny element roszczeniowy, który swoją niewielką emeryturą nie jest w stanie nakręcić żadnej koniunktury. A jeśli praski emeryt musi już koniecznie po coś wyjść do sklepu czy apteki, to przecież niczyja wina, że był na środku przejścia kiedy kierowcom zapaliło się zielone… Oto jak samorządy z Czech spontanicznie popierają to, co wymyślił Lech! Chyba jesteśmy znani na całym świecie.
27 Zagniewanie na ikonę. Dodane przez Thome , w dniu - 04.01.2010 14:45 Pan Piątek zadziwia zadziwieniem. To On nie wie, że socjalizm zawsze konczy się najpierw „podniesieniem wieku emerytalnego”, a potem „presją zwolenników eutanazji”? I ta harówka do śmierci. Dobre:) System kanadyjski jest niezły, ale gdyby odjąć z nazwy przymiotnik „kanadyjski” zostałby pewnie przez Redaktora Piątka nazwany „nieludzkim”:))) @kot „Jednak czy mało zarabiający dla tego tak mało zarabiają, że muszą utrzymywać emerytów? Czy dlatego,że rynek nie jest w stanie prawidłowo wycenić wartości ich pracy? Wyceniałby prawidłowo gdyby praca nie była kosztem.” Wciąż te same mity z cyklu „laborystyczna teoria wartości”. Nuda. „Ponieważ jest kosztem, obiektywność wyceny pracy przez rynek musi zawodzić. Rynek, którego psim obowiązkiem jest minimalizowanie kosztów będzie wartość pracy starał się zminimalizować, a nie wycenić według kryterium optymalnego.” Tak. Należy zapisać w ustawie, że od dziś praca „nie jest kosztem”!!! Prąd bierze się z gniazdka, a pieniądz z portfela!
28 Dodane przez kot , w dniu - 04.01.2010 16:17 Pod tym Piątkiem ukazały się dwa znakomite mini felietony (stricte internetowe) mhnatiuka, wpis 17 i generatora wpis 26. Głosuję za jednym i drugim ze wskazaniem na generatora z uwagi na niemal idealną formę internetową.
29 Dodane przez kot , w dniu - 04.01.2010 16:26 Pan Piątek zadziwia zadziwieniem. To On nie wie, że socjalizm zawsze konczy się najpierw podniesieniem wieku emerytalnego, a potem presją zwolenników eutanazji? I ta harówka do śmierci. Dobre:) System kanadyjski jest niezły, ale gdyby odjąć z nazwy przymiotnik kanadyjski zostałby pewnie przez Redaktora Piątka nazwany nieludzkim:))) -thome czy mógłbyś przetłumaczyć to na ludzki język? Mam taka przypadłość chcę rozumieć co do mnie mówią!
30 Dodane przez kot , w dniu - 04.01.2010 17:21 -laborystyczna teoria wartości. Nie znam! - Praca jest kosztem niezleżenie o czyichkolwiek chceń. Wydaje mi się, że tego nie kwestionujesz na równi ze mną, a więc posługiwanie się absurdem w tym wypadku jest absurdalne i niszczy sens rozmowy.Przyznam,że czekałem tu na reakcję, która mi pozwali na skonstruowanie kolejnego szczebla ,,drabiny,, rozumowania. Bo nie ma logicznej konieczności, że jeśli praca jest kosztem, to należy ją wyjąc spod rynku lub całkowicie rynkowi powierzyć. Tu nie ma sprzeczności wykluczającej się. Rynek to nie tylko gra o zysk. Jeżeli popatrzysz na rozgrywki piłkarskie. Czym one się różnią od gry rynkowej. W jednym i drugim wypadku masz do czynienia z konkurencją regułami gry i sędzią który pilnuje przestrzegania reguł przez uczestników gry. Cel gry jest wyrażanie zdefiniowany: strzelić jak najwięcej goli i jak najmniej stracić. Podobnie jest na rynku gospodarczym: zdefiniowanym celem jest zysk, osiągnięty przy najmniejszych kosztach. Ten rodzaj gry był uprawiany na długo przed kapitalizmem i dopóki nasza planeta nie ulegnie przepełnieniu nic się nie zmieni. Tacy jak Ty chcieliby nie tylko ograniczyć rolę sędziego ale także chcą, żeby wszyscy zaczęli grać w piłkę nożną i tylko tym się zajmowali. A ci, którzy tego nie lubią, nie chcą, czy nie mogą, to niech z nimi będzie tak jak w Pradze, na przejściu ulicznym.
31 wywiad z byłą prezes ZUS Dodane przez step , w dniu - 04.01.2010 20:16 Na Wyborczej jest wywiad z byłą prezeską ZUS-u, który zrobił na mnie koszmarne wrażenie (czytałem go tydzień temu, w papierowym wydaniu). Nazywa się: „Polacy lubią być na emeryturze” (i chodzi o to, że to źle). Czytając to, miałem wrażenie, jakby Alicja w Krainie Czarów robiła relację na żywo z rzeźni ludzkiej. Pani była prezes masarni narzeka, że nowy zarząd nie wymyślił lepszych sposobów wabienia tych niezdarnych, leniwych człowieczków pod ostrze gilotyny. Całość na http://wyborcza.pl/1,75248,7400438,Polacy_lubia_byc_na_emeryturze.html Tu daję wybrane cytaty: „Ta sama praca przez 40-50 lat musi męczyć. Zajęcie trzeba zmienić - trzeba o tym myśleć, zaplanować, kiedy to zrobić. I - uwaga - nie można liczyć, że przekwalifikujemy się po pięćdziesiątce - mówi była prezes ZUS Aleksandra Wiktorow” „Aleksandra Pezda: Rząd nas straszy - musicie dłużej pracować, może do siedemdziesiątki. Ale dzisiejsi emeryci mówią, że nie mieliby na to sił. Aleksandra Wiktorow*: Ależ my już dawno powinniśmy tak pracować! Zwłaszcza że historia wcześniejszych emerytur jest krótka - dotyczy tak naprawdę dopiero lat 80. i 90. „ „Coś złego zaczęło się dziać pod koniec lat 70. pod wpływem zdobyczy socjalnych w innych krajach, np. Francji, Niemczech. W całej Europie zaczęto nadawać specjalne uprawnienia emerytalne: u nas w 1976 r. kobiety dostały prawo do wcześniejszej emerytury po 55. roku życia, o ile przepracowały 30 lat.” „…Polacy lubią być na emeryturze - Dlaczego? - Nie wiem. Ale na to pytanie warto poszukać odpowiedzi. Bo czy to nie dziwne, że kobiety marzą - ach, jeszcze tylko dwa lata i wreszcie pójdę na emeryturę?” „Ale pokolenie, które teraz kończy szkoły średnie, nie będzie miało wyjścia - będzie zmuszone dłużej pracować. Liczę, że zdąży się do tego przygotować. „ „A jeżeli ludzie są zbyt zmęczeni, żeby długo pracować? - Ta sama praca przez 40-50 lat musi męczyć. Zajęcie trzeba zmienić” „I - uwaga - nie można liczyć, że przekwalifikujemy się po pięćdziesiątce. Rządowa strategia 50 nic nie pomoże. Mało kto w starszym wieku nauczy się czegoś całkowicie nowego, dobrze zaaklimatyzuje się w nowym środowisku pracy, jeśli ostatni raz uczył się czegoś trzydzieści lat wcześniej. Chyba tę strategię pisali ludzie młodzi… „ „Ale z drugiej strony, kto chce w pracy dojrzałą kobietę? - To prawda. Chociaż do pracy nadaje się i fizycznie, i intelektualnie. W innych krajach starsze kobiety pracują wszędzie - nawet są sekretarkami czy recepcjonistkami, a więc wizytówkami firm. U nas ciąży na nich przekleństwo „babci”. Byłam świadkiem, jak w dużej publicznej instytucji proponowano na wysokie stanowisko 59-letnią kobietę. Przedstawiciel organizacji pracodawców powiedział, że za stara!” „Dziadkowie uznają, że praca to coś interesującego. Ale czy wytrzymają konkurencję z młodymi pracownikami? - Konkurencję w czym? Czy to, że ktoś używa większej czcionki w komputerze, dyskwalifikuje go? Czy to, że lepiej pracuje mu się w pomieszczeniu cichszym i jaśniejszym - to taki wielki problem? A nowinki informatyczne? Po co obowiązkowo narzucać je wszystkim, jeśli starszy pracownik w dotychczasowym programie lepiej sobie radzi, a nowy nie podniesie jakości pracy?” /tu widać, że pani prezes ZUS nie ma, kurwa mać, nawet grama najbledszego pojęcia, jak wygląda praca w prywatnej firmie czy korporacji/ „O tym trzeba podyskutować. A gdyby tak powołać konkurencyjny do rządowego zespół ludzi w wieku ponadśrednim - nie tylko naukowców, którzy mają inne spojrzenie: są aktywni zawodowo i do tego mają dużą wiedzę - i zapytać - co trzeba zrobić, żeby ludzie starsi chcieli być aktywni zawodowo?” I na zakończenie jeszcze jedno pytanie autorki wywiadu: „No dobrze, ale kto się ma zająć dziećmi? Nie ma żłobków, przedszkoli. Szkoła kończy się wczesnym popołudniem - jeśli matka pracuje, to kto dziecko odbierze jak nie babcia? W Szwecji kobiety po urodzeniu dziecka mogą pracować w mniej sztywnych ramach, np. nie codziennie i nie zawsze tyle samo godzin w ciągu dnia. „
32 Dodane przez Rylew , w dniu - 05.01.2010 12:22 Step: > Ta sama praca przez 40-50 lat musi męczyć. Zajęcie trzeba zmienić - trzeba o tym myśleć, zaplanować, kiedy to zrobić. I - uwaga - nie można liczyć, że przekwalifikujemy się po pięćdziesiątce - mówi była prezes ZUS Aleksandra Wiktorow Takie gęganie słyszałem już wcześniej wcześniej, np. w Niemczech gdy liczba bezrobotnych dochodziła do 5mln. pewna polityczka z Urzędu Pracy wygłosiła pogląd, że dzisiaj człowiek powinien mieć kilka zawodów, żeby *wskakiwać* w nisze jakie stwarza rynek. Ten pogląd miał swoje skutki w polityce, przydzielano odpowiednie środki co zaskutkowało wielką liczbą różnych kursów i przeszkoleń. W efekcie pracę mieli jedynie ci którzy z tych środków bezpośrednio korzystali, a bezrobocie rosło dalej. W Polsce, jak się zdaje, nie ma nawet pieniędzy na te szkolenia, zatem pozostają puste słowa. Obawiam się, że bez wprowadzenia mojego planu, o którym pisałem w poprzednim wpisie sprawy się nie poprawią :). mhnatiuk: > I powiesimy bankierów i spekulantów! A po co ich wieszać ? Przecież oni także nie mówią, że powywieszają biednych licząc na samorozwiązanie biologiczne. Wystarczy, że nie pozwolimy się okradać to sami się pochlastają ze zgryzoty, że trzeba się wziąć do prawdziwej roboty. Albo wyjadą na wyspy Kukuryku (raj podatkowy odkryte przez K.Dunin) gdzie będą mogli spekulować na miejscowej kukurykańskiej giełdzie okradając się wzajemnie. :) Thome, laboryzm być może jest nudniejszy od realnego kapitalizmu tak samo pewnie ciekawiej jest w kasynie gry niż przy robocie. Byłbym za kapitalizmem, gdyby mniej było przegranych, a więcej wygrywających. Bardzo dobrze zauważyłeś ten aspekt. Popatrz na dzisiejsze gry losowe np. toto lotek. Kiedyś były mniejsze wygrane, a stopień trudności był mniejszy więc było więcej wygranych. Teraz na wygraną trzeba czekać parę miesięcy, ale zato jaaaka forsa. Lud to kupił i daje się strzyc coraz krócej. To jest trend współczesnego kapitalizmu.
33 Dodane przez kot , w dniu - 05.01.2010 16:07 -,,To jest trend współczesnego kapitalizmu.,, Rylew, czy chcesz powiedzieć, że kapitalizm kiedykolwiek był lub będzie inny?! Nie będzie! Nie ma lepszych lub gorszych kapitalizmów! O tym czy mamy do czynienia z ustrojem kapitalistycznym, czy socjalistycznym, decyduje suweren: społeczeństwo suwerenem kapitalizmu, czy kapitalizm suwerenem społeczeństwa.
34 Panta rhei Dodane przez Rylew , w dniu - 05.01.2010 20:56 Oczywiście, wszystko się zmienia. W tym wypadku może być zły, gorszy, najgorszy, katastrofa. Obawiam się, ze nasza ew. dyskusja na ten temat może być jałowa. Wydaje się, że system społeczny w którym posiadanie kapitału daje pozycję uprzywilejowaną i stanowi rodzaj totalitaryzmu nie jest systemem dobrym, ale wiemy, że inne systemy totalitarne także nie były dobre. Czy *suweren* decyduje o czymkolwiek ? Jeśli tak to chyba na krótko. Zamiast o decyzji suwerena lepiej mówić o świadomej woli społeczeństwa. Mam nadzieję, że ze świadomej woli społeczeństwa nastąpią stopniowo zmiany stosunków społecznych w kierunku socjalizmu, ale jak dotąd trend jest odwrotny, zmierzamy do indywidualizmu. Dlatego czasem myślę, że transformacja ustrojowa w krajach byłego bloku socjalistycznego to cofnięcie się w rozwoju stosunków społecznych na świecie o wiele lat.
35 Dodane przez Spokojny , w dniu - 06.01.2010 10:08 >>Dlatego czasem myślę, że transformacja ustrojowa w krajach byłego bloku socjalistycznego to cofnięcie się w rozwoju stosunków społecznych na świecie o wiele lat. Ten potworek byl niezdolny do samodzielnego przezycia i w niczym nie przypominal rodzicow. Eutanazja byla nieunikniona. Wynika z niej tylko nauczka o koniecznosci badan prenatalnych zanim sie cos na szeroki swiat wystawi.
36 Dodane przez Rylew , w dniu - 06.01.2010 12:06 Takie myśli miałem gdy patrzyłem na 17 lat temu na dziecko urodzone w rodzinie moich przyjaciół. Czerwony, pomarszczony noworodek z wielkim nosem, niezdolny do samodzielnego ruchu, poruszający się tylko w drgawkach nerwowych, okołoporodowe uszkodzenia ciała i prawdopodobne mózgu,. Zupełnie niepodobny do rodziców. Papa wszakże był zachwycony swoim dziełem. Dzisiaj jest to wspaniały chłopak, wysoki, sprawny fizycznie i umysłowo, w wieku lat 5 nauczył się grać w szachy, a ten nos jest teraz zupełnie proporcjonalny, rodzice którzy zadbali o jego prawidłowy rozwój określają go teraz słowami *dar boży*. Z tej historii wynika morał taki, że… Czasami myslę, że uduszenie tego jeszcze nie rozwiniętego tworu jakim był realny socjalizm w Polsce, było jeśli nie błędem wtedy to nieszczęściem jutro.
37 Dodane przez blaise , w dniu - 06.01.2010 14:28 A. Wiktorow powiedziała: „A nowinki informatyczne? Po co obowiązkowo narzucać je wszystkim, jeśli starszy pracownik w dotychczasowym programie lepiej sobie radzi, a nowy nie podniesie jakości pracy? Ejże! No przecież kiedy firma zmienia swój system na nowy, przechodzi na inne aplikacje czy programy do realizowania zamówień, czy obsługi księgowości, to wówczas nie ma opcji, żeby jakiś pracownik pracował na starym! To jest technicznie niemożliwe! To akurat wiem z doświadczenia. Choć często nowy system nie podnosi wydajności pracy… ale za to jest tańszy, to też wiem z doświadczenia. Chyba trzeba włożyć między bajki to co mówi pani była prezes ZUS, przynajmniej częśc jej recept. Pani Wiktorow pracuje w Instytucie Badań nad Gospodarką Rynkową zajmującym się promowaniem dawno skompromitowanych pomysłów i „naukowym” ich uzasadnianiu. W tymże instytucie pracuje również Janusz Lewandowski. Ciekawym zagadnieniem będzie sprawa finansowanie tegoż instytutu.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować artykuły. Zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.3 Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team
Aktualizacja ( 02.01.2010 )