Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Felieton jeliton Drukuj
Tomasz Piątek   
20.05.2010
Dzisiaj krótko, bo o obrzydliwej sprawie. Obrzydliwej estetycznie, ale przede wszystkim etycznie.

Przez całe życie broniłem się przed pewnym tematem i nigdy nie chciałem o nim pisać. Tym tematem były gazy żołądkowe. Miałem świadomość, że temat ten niejednokrotnie zagwarantował sukces tym, co go poruszali. W filmie „Chasing Amy” młody komiksiarz opowiada, jak to zakomunikował swojej rodzinie swoją decyzję – że chce zostać komiksiarzem. Cała rodzina przyjęła tę nieodpowiedzialną decyzję ze zgrozą – poza starą i doświadczoną babką. Babka powiedziała: dobrze, wnuku, dobrze, ale pamiętaj, że w tej branży utrzymać się można tylko z kawałów o pierdzeniu.

Mój plan był jednak inny. Nigdy nie miałem zamiaru utrzymywać się z dowcipów o gazach. A mój plan na dzisiejszy wieczór był nawet bardzo, bardzo inny. Miałem zamiar napisać tekst o roli Boga w demokracji. O tym, jak bardzo Bóg jest niezbędny dla demokracji i jak bardzo demokracja jest niezbędna dla prawidłowego kultu Boga. Ale wychodzi na to, że zamiast o Bogu, będę pisał o gazach żołądkowych. Mam nadzieję, że Bóg się nie obrazi. Ze wszystkich znanych mi osób, jest On jedyną osobą (a nawet Trzema) w pełni zdystansowaną (zdystansowanymi) wobec samej siebie. Ma też poczucie humoru (aczkolwiek nie sądzę, żeby ten rodzaj kawałów lubił najbardziej). Jeżeli nie obraził się na Lutra za jego fekalne, co prawda mocno abstrakcyjne dowcipy - Luter zaproponował kiedyś diabłu, aby ten użył gazów żołądkowych jako laski, nie w sensie dziewczyny, tylko w sensie podpórki - to może nie obrazi się i na mnie.

Tak się składa, że razem z moim przyjacielem Łukaszem przygotowywałem radiową reklamę społeczną poświęconą edukacji i czytelnictwu w Polsce. Wymyśliliśmy coś w rodzaju orędzia z  przyszłości. Historia była taka: nasi potomkowie z roku 2030 mają już technologię przesyłania dźwięku w przeszłość, więc przerywają nasze dzisiejsze audycje radiowe, wysyłając nam życzenia. Niestety, w mojej i Łukasza wizji Polska przez najbliższe 20 lat intelektualnie rozwija się tak, jak rozwija (a więc zwija). Orędzie zaawansowanych technicznie potomków brzmi więc mniej więcej tak: „ahyhy hyhy no teges śmeges, no wicie rozumicie, hehe i tego”.

- Dodajmy tam jeszcze: „i z tyłeczka pryku pryku“ – zaproponował Łukasz.
- No, może – powiedziałem, bo wydało mi się to jednak zbyt śmiałe, nawet jak na rok 2030.

Okazało się, że byłem ogromnym optymistą. Tak ogromnym, że aż całkowicie oderwanym od rzeczywistości. Nie trzeba było 20 lat, wystarczył jeden miesiąc. Miesiąc później włączyłem telewizor i zobaczyłem reklamę, przy której najbardziej wulgarne wizje z filmu „Dzień świra” wydają się łagodnym i eleganckim dowcipem. 

Zobaczyłem reklamę urządzenia o dumnej nazwie Piardofon. Każdy, kto chce, może ją sobie zobaczyć na youtube. Jest to urządzenie, za pomocą którego można podsyłać bliźniemu swemu kompromitujące dźwięki. Podsyłać, o ile dobrze zrozumiałem, także elektronicznie (bo chyba na tym polegają „piardzące esemesy”, jak to określają znalezione przez mnie reklamowe teksty, przez cały czas zachowując uroczą alternację samogłoskową „pierd”=”piard”).

Spora część moich bliźnich lubi jeść gówno albo oddychać gnojem? – OK, mogę się z tym pogodzić. Mógłbym pewnie pogodzić się nawet z reklamą Piardofonu, gdyby nie jej treść fabularna. Proszę się przyjrzeć filmikowi: główny bohater, jajcarz, podkłada Piardofon ładnej koleżance, z wiadomym skutkiem. I wszyscy się z koleżanki śmieją – cała klasa przeobraża się dosłownie w szarą ścianę nieludzkiego śmiechu. Jak łatwo można się domyśleć, ta zabawa jest przeznaczona dla dzieci między 10 a 13 rokiem życia. Przypomnijmy sobie, jacy byliśmy w tym wieku i jak boleśnie przeżywaliśmy wstyd i brak akceptacji. Spróbujmy sobie wyobrazić, co przeżyłaby tak potraktowana dziewczynka. Były takie, które z jeszcze głupszych powodów popełniały samobójstwo. I teraz skojarzmy; w telewizji leci reklama. Agresywna, rycząca i rekocząca. Zachwalająca tego rodzaju okrucieństwo jako fajną zabawę z Piardofonem.
Podobno jest coś takiego, jak Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Podobno jest coś takiego, jak Rada Etyki Mediów. Magdalena Środa uznała kiedyś, że nieetyczna i antyfeministyczna jest reklama telefonii Pop, w której młodzi chłopcy gapili się na wydatny biust koleżanki (pod bluzką, pod bluzką). To co zrobimy z Piardofonem?

www.tomaszpiatek.pl
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 20.05.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.70453 Seconds