Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Drobne wyjaśnienie Drukuj
Tomasz Piątek   
06.05.2010
Siedzę sobie z kolegami z pracy. Są to ludzie wykształceni, bywali w świecie, robiący błyskotliwą karierę zawodową, oczytani i opatrzeni, czyli otrzaskani zarówno w tradycyjnej kulturze humanistycznej, jak i w nowoczesnym popie. I ci ludzie proszą mnie, żebym wyjaśnił im, o co chodzi z pociągami. Jak to jest, że zlikwidowano nagle kilkadziesiąt połączeń krajowych i międzyregionalnych czyli InterRegio? I jak to jest, że zaraz zostaną zlikwidowane połączenia InterCity? I czy to znaczy, że odtąd będziemy pielgrzymować z miasta do miasta w średniowiecznym tempie (no bo albo na piechotę, albo w straszliwych korkach po jeszcze bardziej zatłoczonych i jeszcze szybciej rozpadających się polskich drogach samochodowych)?

Jak zaznaczyłem, koledzy nie są głupi. To, że pytają mnie o takie rzeczy, nie znaczy też, że ja jestem jakoś szczególnie mądry. Ja po prostu mam to szczęście, że od pewnego czasu zajmuję się polityką, prawdziwą polityką. Czyli bardzo konkretnymi, chociaż zarazem bardzo duchowymi kwestiami dotyczącymi zbiorowości. Koledzy tego szczęścia nie mają. Od wielu lat walczą o przetrwanie i sukces, doskonaląc swoje umiejętności zawodowe, co pozostawia im niewiele czasu na politykę. A gdy czasu na jej zgłębianie jest mało, wtedy polityka jest zazwyczaj dostępna wyłącznie w postaci plastikowego ersatzu. Gierek parlamentarno-medialnych, różnych tematów zastępczych i wreszcie „kwestii kluczowej”: PO czy PiS? Czy będą nami rządzić konserwatyści z mydła czy z powidła? Celem takiej ersatz-polityki jest odciąganie ludzi od prawdziwej polityki. Głupsi dają się odciągnąć od prawdziwej polityki poprzez kibicowanie ersatzom, mądrzejszym ersatze obrzydzają politykę w ogóle.
Nic dziwnego, że moi koledzy, zbrzydzeni do polityki, o funkcjonowaniu polskiej gospodarki i strefy publicznej mają pojęcie słabe. Ale głupi nie są. Dlatego tłumaczę.

- No więc, koledzy, jak wiadomo, wszystko działa dobrze, gdy jest podzielone na prywatne byty, które konkurują ze sobą. Na przykład, stanem idealnym dla jednostki ludzkiej jest jej prywatyzacja przez poćwiartowanie. Nie osiągnęliśmy tego jeszcze na poziomie ludzkiej istoty biologicznej, ale spokojnie, kiedy profesor Balcerowicz przestanie zwalczać trawniki, weźmie się za nas. A tymczasem poćwiartowano nam kolej. Były sobie kiedyś Polskie Koleje Państwowe. Teraz powstały współpracujące, konkurujące, a także współpracokonkurujące ze sobą spółki, jedne odpowiedzialne za takie pociągi, inne za śmakie, inne za druty, inne za tory…

- Rozumiem – podchwytuje Wojtek – Po kolei: jedne odpowiadają za lewy tor, drugie za prawy. - A w środku – dodaje Łukasz – jest potężna spółka PKP Podkłady, która chybotliwie balansuje pomiędzy lewym torem a prawym.
- Bo trudno się konkuruje, kiedy nieustannie trzeba też współpracować: wymusza to sama kolej rzeczy, czyli sieciowa struktura kolei i samego kolejnictwa…

- No i te spółki wszystkie po kolei sobie nie płacą; nie tylko dlatego, że są prywatne, ale także dlatego, że zgłupiały: bo jak to, byliśmy wszyscy jedną publiczną koleją, z kolei nagle staliśmy się wrogami…

- I teraz nie wiadomo, czy kolega to kolega z kolei, czy jednak kolejny konkurent, a więc po co mu płacić, skoro się go zwalcza…

- A jeśli to jednak kolega, to nie obrazi się, poczeka na kasę…

- I tak na kolei kolejki po kasę stoją…

- A jeśli ten kolejowy kolega to kolega z przedziału, no to jak to na kolei, zapłacę mu do ręki…

- Jedną dziesiątą tego, co jestem niby winien tej jego kolei i mam spokój…
Jak widać, moi przyjaciele, aczkolwiek niespecjalnie lewicowi ani też upolitycznieni, w lot zrozumieli absurd dogmatu „prywatyzacja albo śmierć”. Mógłbym już nie pisać dalej tego felietonu, tylko nagrywać i przepisywać dalej ich rozpędzony Dialog o Kolejnictwie i Kolei Rzeczy. Niestety, nie mogę!

Nie mogę z powodu Cezarego Michalskiego: wystąpił namiętnie i zasadniczo, a także jakby przeciwko mnie. I obawiam się, że w ferworze dyskusji ze mną popadł w ferwor dyskusji z samym sobą. A dokładnie przypisał mi poglądy, których on nie lubi, ale których ja nie wyraziłem. Winien chyba mu jestem drobne wyjaśnienie.

Michalski twierdzi, że wszelka peryferyjność cywilizacyjna jest zła. Argument gombrowiczowski (że peryferyjność pozwala też na dystans i lepszą perspektywę) zostaje obalony argumentem takim, że sam Gombrowicz wyjechał w końcu z Argentyny do Francji (aczkolwiek między dziesięciomilionowym Buenos Aires a malutką mieściną w Prowansji, co tu jest Prowincją?). A zwolennicy Gombrowicza zostają zestawieni z niejakim Horodniczym, psychokatolikiem, który chce z bronią w ręku ratować polskich emerytów przed zachodnią cywilizacją śmierci i eutanazją. Dość ryzykowne zestawienie, powiedziałbym.

Ale niech tam. Chodzi o rzeczy jeszcze bardziej zasadnicze niż różnica między soft-nacjonalizmem kulturowym Gombrowicza, a pianą święconą na twarzy kato-szaleńca z „Frondy”. Michalski bardzo słusznie wskazuje rozliczne i piętrowe szkody wyrządzane przez peryferyjność i zapóźnienia cywilizacyjne. Przy okazji jakby przyznaje – to chyba historyczna chwila w publicystyce Michalskiego, więc proszę o aplauz! – że w jego ukochanej idei „konserwatywnej modernizacji” chodzi tak naprawdę o modernizację, a „konserwatywność” jest retoryką mającą przeciągnąć do modernizacji nawet Jana Pospieszalskiego (Cezary jest ambitny). Nasz coraz mniej konserwatywny modernizator zdaje się mówić tak: nawet jeśli modernizacja to w 30% szwindel, a w 70% korzyść, to nie możemy jej odrzucać z powodu tych 30%, bo szkody są nieograniczone!

Zgoda, odpowiem na to. Nie odrzucić. Ale dlaczego trochę nie przecedzić? Uważam, że jednym z najbardziej typowych i bolesnych objawów zapóźnienia i perferyczności jest ocenianie idei i rozwiązań tylko według kryterium: „czy są nowoczesne” i “czy pochodzą z Centrum”. Ktoś, kto zadaje pytanie: „Czy te rozwiązania mają sens?” i „Czy się sprawdziły?”, jedną nogą jest już poza peryferiami, w Centrum. Moim zdaniem.

Nie bagatelizuję peryferyczności. Peryferyczność, zacofanie, zaściankowość i kulturowe niedopasowanie (prawdziwe lub rzekome) do nowoczesności, to ogromny problem. Ale nie podstawowy. Uważam, że naszym podstawowym problemem jest nieuczciwość w lansowaniu pewnych wzorców, dogmatycznie-europejskich lub dogmatycznie-zaściankowych. A peryferyczność jest bardzo ważna, bo jest najskuteczniejszym narzędziem w ręku takiej nieuczciwości. Wszystko to wyłożyłem we wcześniejszym felietonie, z którym Michalski polemizuje, chociaż nie za bardzo się do niego odnosi.

Bo nie jest odniesieniem to, co Michalski pisze o realizmie magicznym. Na nieszczęście, pochwaliłem tam, jako jedną z oznak rozwoju argentyńskiej kultury, literaturę tego kraju. A tak się składa, że spora część literatury latynoamerykańskiej (argentyńskiej akurat nie tak duża) została napisana w konwencji realizmu magicznego. Zaś realizm magiczny można interpretować jako pewnego rodzaju kult biedy, estetykę niedokształcenia… Atakując mój domniemany i nigdzie nie wyrażony zachwyt dla realizmu magicznego, Michalski tworzy wrażenie, jakbym ja razem z Gombrowiczem i Horodniczym chciał mieszkać w magicznej mieścinie Macondo, a jeszcze lepiej w Skiroławkach, w magicznej aurze peryferyjnej nędzy… Otóż nie chcę. Michalski dokonał tu pewnego skrótu myślowego, a jak uczy przykład ministra Macierewicza, dokonując takich skrótów można kicnąć nie wiadomo gdzie, nawet poza peryferie umysłu.

Podobnie pobieżne jest to, co Michalski napisał o Argentynie. Mówi tak: „Cortazar opuścił swoją magiczną Argentynę («której peryferyjność  –  jak napisał Piątek - tak bardzo Argentyńczykom posłużyła»), kiedy po latach ryzykownego przeciwstawiania się dyktaturze Perona zrozumiał, że nie zdoła politycznie i cywilizacyjnie upodobnić swojej ojczyzny do zdecydowanie mniej magicznego Paryża. Więc wybrał Paryż, tam napisał większość swoich książek, tam umarł, a Argentynę i jej «peryferyjny realizm magiczny» porzucił na zawsze. A wszystkie jego polityczne deklaracje wskazywały na to, że wolałby widzieć swoją ojczyznę mniej «peryferyjnie magiczną», bardziej podobną do Zachodu, gdzie pisał i żył.

Czemu nawet Gombrowicz, zamiast dokonać życia w Argentynie, uciekł stamtąd do Francji, kiedy tylko mógł? Bo to miejsce pełne «magicznego realizmu peryferiów» było miejscem zdziczenia, przemocy stanu naturalnego, puczy i domowych wojen. Dopóki nie zdołano tam choć trochę ustabilizować «zaimportowanych z centrum» instytucji liberalnej demokracji. Dopóki bardzo wzorujący się na swoich zachodnich kolegach argentyńscy związkowcy, lewicowcy, liberałowie, demokraci i inni «imitatorzy Zachodu» - nie wywalczyli zupełnie podstawowych praw społecznych dla ludzi, którzy w realizmie magicznym peryferyjnej Argentyny byli traktowani gorzej niż zwierzęta”.

No to po kolei. Gombrowicz. Proszę przeczytać, co pisze Gombrowicz w swoich Dziennikach o bajecznym dobrobycie i spokoju Argentyny. I co pisze o swojej decyzji powrotu do Europy (chciał tam robić karierę pisarską).
Teraz Peron. Wikipedia: „Juan Perón należał do spisku oficerów, który dokonał w maju 1943 zamachu stanu przeciwko prezydentowi Ramonowi Castillo. Wyznaczony przez juntę na ministra pracy i spraw socjalnych, a w 1944 na wiceprezydenta i ministra wojny. W wyniku walki o władzę w październiku 1945 aresztowany, ale po kilku dniach uwolniony wskutek demonstracji popierającego go ruchu związkowego CGT. W lutym 1946 wybrany na urząd prezydenta kraju. Opierał się na poparciu związków zawodowych (którym przyznał duże przywileje), wojska i części klasy średniej. W gospodarce prowadził politykę interwencjonistyczną. Łączył nacjonalizm (hasło «wielkiej Argentyny») z hasłami sprawiedliwości społecznej, «pokoju klasowego» i «trzeciej drogi». W kampaniach politycznych wspierany przez niezwykle popularną żonę, Eva Duarte-Perón, zwaną Evitą (1919 – 1952). Po reelekcji w 1951 skonfliktowany z Kościołem katolickim, obalony przez spisek wojskowy w 1955. Kryzys gospodarczy i niestabilność polityczna przywróciła go do władzy w październiku 1973, kiedy ponownie został wybrany na prezydenta”. 
Ten człowiek był wybierany na prezydenta i był obalany przez spiski. Posługiwał się przemocą, bywał nieuczciwy, był prawdopodobnie odpowiedzialny za morderstwa polityczne, ale nie był dyktatorem. To on, jako związkowiec numer jeden, „wywalczył zupełnie podstawowe prawa społeczne dla ludzi”. Czy wzorował się przy tym na Zachodzie? Z Zachodu bombardowano wtedy Argentynę propagandą antyzwiązkową i neoliberalną. To w imię tych ideologii Zachód dokonywał antyperonistycznych puczów w Argentynie. To te ideologie doprowadziły w końcu do kompletnego załamania gospodarki argentyńskiej, spowodowanej przez dziką deregulację rynków finansowych i handlu międzynarodowego.

I tak się składa, że Argentyna stanęła na nogi, a bezrobocie spadło, kiedy kraj się zdeglobalizował, kiedy ograniczono nie tylko import, ale nawet eksport! Bardzo antymodernizacyjna, wydawałoby się, peryferyjna polityka… Ale co, jeśli nagle to Centrum wymyśli, że trzeba się zdeglobalizować? Jak wtedy taką politykę ocenimy?

Rozumiem emocje, jakie wywołuje u Cezarego kwestia modernizacji w Polsce. I bardzo dobrze – niech emocje będą paliwem modernizacji. Ale nie jej komputerem pokładowym! Zgadzam się, że potrzebujemy się radykalnie zmodernizować. Ale to nie oznacza bezmyślnego importu wszystkiego, co tylko narodzi się w Centrum. Nie możemy traktować modernizacji dogmatycznie. Doświadczenie ostatnich kilkuset modernizacji, jakie ma za sobą Centrum, Zachód czy jak to nazwiemy, uczy, że modernizacja zaczyna się od rewizji dogmatów…

Czytaj też:
Małgorzata Kowalska, Magia modernizacji. Garść uwag do sporu Michalskiego z Piątkiem

www.tomaszpiatek.pl
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 06.05.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.85017 Seconds