Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Bractwo Trumiennego Przydechu |
|
|
Tomasz Piątek
|
|
09.04.2010 |
Bractwo Trumiennego Przydechu.
Giermkowie Szepczącego Szafotu.
Rycerze Zwiewnego Truchła.
Szlachta Krwawego Grobu.
Zakon Cmentarnego Szaleństwa.
Tak miało się nazywać pięć podstawowych wtajemniczeń sekretnej loży „Nienazwani“ (jak widać, aż nazbyt nazwani), którą chciałem założyć w szóstej klasie podstawówki. Niestety, zaraz potem starszy ode mnie bodajże o dwa lata Przemek Pasek, dzisiejszy prezes ekologiczno-kulturalnej fundacji „Ja Wisła“, zaprzysiągł mnie jako członka MOST-u (Młodzieżowej Organizacji Sadystyczno-Terrorystycznej). Była to organizacja dwuosobowa - poza mną był tylko Przemek – a jej działalność miała głównie charakter kulturalno-oświatowy (Przemek kazał mi śpiewać: „O nowotwór, jaki cudny“). To jednak wystarczyło, aby całkowicie skanalizować moje organizacyjne ambicje i zdolności, a Nienazwani, aczkolwiek całkiem dobitnie ponazywani, pozostali Niezałożonymi.
Jak widać, nie trzeba było Dana Browna ani nawet Umberto Eco, żeby traktować spiski jako źródło zdrowej uciechy. Tak było nawet w Polsce lat 80‘, gdzie Solidarność konspirowała intensywnie i na serio ukrywając się przed esbecją, a esbecja konspirowała jeszcze intensywniej i seriozniej, ukrywając się przed całym społeczeństwem.
Tym bardziej spiski śmieszne są teraz, kiedy jesteśmy o całe dwadzieścia lat światlejsi, a Przemek już nie tylko nad człowiekiem się nie znęca, ale nawet okonia nie zanęca.
Dzisiaj nie tylko śmiejemy się, ale i zdecydowanie potępiamy. Bo znamy dobrze ciemne strony dyskursu spiskowego. Nie tylko okazuje się on całkiem nieskutecznym narzędziem opisu świata, ale także całkiem skutecznym narzędziem wykluczenia innych – na przykład Żydów. Człowiek, który doszukuje się spisków, jest więc nie tylko śmieszny i głupi. Jest także zły.
Byłem na pokazie przedpremierowym filmu Doktryna szoku według Naomi Klein. Po pokazie odbyła się dyskusja. Wśród wielu wątków dyskusji, moją uwagę szczególnie przyciągnął pewien powtarzający się motyw. Dyskutanci chwalili Naomi za to, że przenika globalne tajemnice i intrygi nie popadając w wizję spiskową. Albo krytykowali ją za to, że jednak tej wizji ulega. Sama autorka w swojej książce deklaruje, że w spiskowe teorie nie wierzy. Na przykład, nie wierzy w to, że prezydent Bush mógł sam wysłać samoloty na World Trade Center (aczkolwiek pisze, że gdyby tych samolotów nie było, Bush musiałby coś podobnego wymyśleć). Tak samo nie wierzy w to, że rządy i finansjera, zarabiające na kataklizmach, świadomie zwalczają ekologiczną prewencję tychże kataklizmów.
A mimo to, Doktryna szoku ukazuje nam krok po kroku konkretne, precyzyjne strategie i plany, trzymane w ukryciu przed opinią publiczną i konsekwentnie realizowane. Doktryna szoku ukazuje spiski. Od innych dzieł poświęconych spiskom różni się jedynie głębokością. A może – płycizną. Ale jest to bardzo pozytywna płycizna.
Naomi Klein nie zagłębia się w to, czego zgłębić się nie da. Nie spekuluje na temat mrocznych sekt wywodzących się z Babilonu czy Piekieł, które chcą dokonać teologicznego przewrotu na naszym padole. Naomi Klein opisuje o wiele bardziej przyziemne, ale nie mniej złowrogie spiski, które można złapać za rękę i rozliczyć. Niestety, tylko w sensie dziennikarskim, a nie prawnym. Naomi Klein opisuje polityków, finansistów, naukowców i publicystów, którzy w interesie własnej grupy oszukują i okradają całe kraje i kontynenty.
Pod koniec dyskusji zadałem prowokacyjne pytanie. Proszę państwa: człowiek, który zakłada, że wszystko, co go otacza, to efekt spisku – jest szalony. Ale czy nie mniej szalony jest ktoś, kto zakłada a priori, że naokoło nic, ale to absolutnie nic nie jest efektem spisku?
Każdy, kto zajmuje się polityką czy działalnością społeczną, nieustannie natyka się na złą wolę, nie tylko jednostek, ale także mniej lub bardziej zgranych grup. Trudno jednak wytknąć tę złą wolę palcem, bo ten, kto to zrobi, sam zostaje wytknięty – jako paranoik. Trudno jest pisać o inwigilacji środowisk ekologicznych przez prywatne BONGO-sy (nie mówiąc już o służbach specjalnych). Trudno jest zarzucić politykom, że walcząc o utrzymanie penalizacji narkotyków, idą ręka w rękę z gangsterami. Trudno jest powiedzieć: Panie Premierze, Pan świadomie niszczy polskie szkoły i biblioteki, bo chce Pan rządzić nieukami. Oczywiście, to wszystko można powiedzieć, można napisać, można przytoczyć wiele poważnych argumentów – ale i tak zostanie to potraktowane jak księżycowy wybryk.
Oczywiście, nie ma co się temu dziwić - w 70 lat po Hitlerze i w trzy lata po Kaczorze. Tropiciele układów i sitw nie tylko nas zmęczyli, ale także pokrzywdzili wiele niewinnych osób.
Ja proponuję jednak proste rozróźnienie. Nie piętnujmy, nie wyśmiewajmy, nie wykluczajmy na dzień dobry wszystkich hipotez spiskowych. Piętnujmy hipotezy spiskowe wtedy, gdy rozszerzają one identyfikację spisku na cokolwiek, co nie jest spiskiem.
Przykładowo: w ministerstwie transportu i okolicach powstał kartel, którego celem jest wyciąganie forsy na nigdy nie realizowane projekty dróg? OK, mogę w to uwierzyć (w tym przypadku nawet bardzo mogę).
W ministerstwie transportu powstał żydowski spisek… Stop! Tu jest właśnie ta różnica.
Spisek definiujemy tylko technicznie. Jedyną winą członków spisku jest to, że są jego członkami. Nie pozwalajmy, aby wina uczestników spisku w jakikolwiek sposób mogła być przypisywana jakiejkolwiek szerszej grupie. Nie ma spisków żydowskich, komunistycznych, gejowskich, ubeckich, być może nawet (ciężko mi to przechodzi przez gardło) nie ma spisków jezuickich. Natomiast jest bardzo możliwe, że istnieją spiski antydrogowe, antyzdrowotne, antyoświatowe, antykulturalne.
Bo wszystko wygląda tak, jakby istniały. Wszystko wygląda tak, jakby rządziło Bractwo Trumiennego Przydechu.
www.tomaszpiatek.pl
Na podobny temat
|
|
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...