Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Babilon za bilon Drukuj
Tomasz Piątek   
16.05.2009
Gazeta Wyborcza” donosi o nowym, hm, ubogaceniu katolickiego kultu.

Cytuję: Nasze dzieci, zanim przystąpiły do pierwszej komunii, składały na ołtarzu pieniądze - zaalarmowali nas rodzice z podkrakowskich Czarnochowic. Proboszcz tłumaczy: - Procesja z pieniędzmi ma nauczyć dzieci, że na Kościół trzeba łożyć.

Kolejka ośmiolatków w białych strojach idzie w procesji do ołtarza. Każde dziecko podchodzi do tabernakulum, przyklęka, a potem odwraca się i do koszyka ustawionego na środku ołtarza wkłada banknot. Taki zwyczaj obowiązuje w podkrakowskiej parafii w Czarnochowicach.

- Kiedy podczas przygotowań do komunii zobaczyliśmy, że dzieci mają kłaść na ołtarzu pieniądze, interweniowaliśmy u proboszcza. Niewiele to dało. Ksiądz nie przyjął naszych argumentów, że taki zwyczaj jest niestosowny. Nie mamy nic przeciwko składaniu ofiary na Kościół, ale nie w ten sposób i nie przez dzieci. Zwróciliśmy się nawet do wizytatora kurialnego, który opiekuje się tą parafią, ale on też nie widział problemu - opowiada jedna z matek.

Rodziców oburzyło przede wszystkim to, że składaniu ofiary pieniężnej towarzyszy tak uroczysty rytuał. - Zrobił się z finansowej procesji jeden z ważniejszych momentów mszy. Równie ważny, jak procesja z darami czy samo przyjęcie komunii - mówi ojciec jednej z dziewczynek, która w Czarnochowicach przyjęła pierwszą komunię […]

Proboszcz broni procesji, tłumacząc, że zwyczaj ma „głęboki wymiar pedagogiczny”. - Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał. Tu chodzi o naukę, że na Kościół trzeba łożyć
.

Jasne. Proponuję tzw. katolikom, żeby nie zdejmowali tego koszyka z ołtarza. Niech na nim stoi zawsze. Oczywiście, pieniądze z niego trzeba wyjąć i schować do proboszczowego portfela, ale jeden banknot niech też w koszyku zostanie - tak żeby było go widać. Niech będzie widoczne, co czczą katoliccy księża. Co wielbią tak bardzo, że domagają się tego nawet od małych dzieci - wdrukowując w mózgi przyszłych parafian bezwarunkowy odruch oddawania banknotów panu w sutannie.

A co o tym wszystkim mówi Bóg?

Ef 2, 8-9: Albowiem łaską jesteście zbawieni przez wiarę, i to nie z was; Boży to dar. Nie z uczynków, aby się kto nie chlubił - wspólnota z Bogiem (komunia) jest bezwarunkowym darem, nie można na nią zasłużyć, nie można jej niczym kupić, tym bardziej nie można jej sprzedawać.

Ez 34, 2-5: I doszło mnie słowo Pana tej treści: Synu człowieczy, prorokuj przeciwko pasterzom Izraela, prorokuj i powiedz im: Pasterze! Tak mówi Wszechmocny Pan: Biada pasterzom Izraela, którzy sami siebie paśli! Czy pasterze nie powinni raczej paść trzody? Mleko wy zjadacie, w wełnę wy się ubieracie, tuczne zarzynacie, lecz owiec nie pasiecie. Słabej nie wzmacnialiście, chorej nie leczyliście, skaleczonej nie opatrywaliście, zbłąkanej nie sprowadzaliście z powrotem, zgubionej nie szukaliście, a nawet silną rządziliście gwałtem i surowo. Tak rozproszyły się moje owce.

Ez 34, 10-11: Tak mówi Wszechmocny Pan: Oto Ja wystąpię przeciwko pasterzom i zażądam od nich moich owiec, i usunę ich od pasienia moich owiec, i pasterze nie będą już paść samych siebie. Wyrwę moje owce z ich paszczy; nie będą już ich żerem. Gdyż tak mówi Wszechmocny Pan: Oto Ja sam zatroszczę się o moje owce i będę ich doglądał.

Mat 23, 14: Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, że pożeracie domy wdów i to pod pokrywką długich modlitw; dlatego otrzymacie surowszy wyrok.

J 10, 10-11: Złodziej przychodzi tylko po to, by kraść, zarzynać i wytracać. Ja przyszedłem, aby miały życie i obfitowały. Ja jestem dobry pasterz. Dobry pasterz życie swoje kładzie za owce.

I jeszcze cytat z polskiego poety - z wiersza Jacka Kaczmarskiego: Marcin Luter:

Grzechy Rzym za gotówkę odpuszcza,
Lecz w wojennej się nurza rozkoszy.
Papież w zbroi, w ubóstwie tkwi tłuszcza,
Z której groszy katedry się wznosi.
W nawach katedr transakcje wszeteczne,
Ksiądz spowiednik rozgrzesza za bilon.
Tak jest, było i będzie,
Zło i dobro jest wieczne,
Lecz nie może być wieczny Babilon.

Posłuchaliśmy Słowa Bożego, posłuchaliśmy poezji. A może zdrowego rozsądku? Zdrowy rozsądek drapie się w głowę i mówi: „Ale jak to możliwe, że oni są tak bezczelnie pazerni… Czy nie widzą, że odstraszają tym wiernych i w efekcie będą dostawać nie więcej, a mniej pieniędzy? Czy oni nie wiedzą, że już za Lutra się na tym przejechali?”

Niestety, prawda jest taka, że katoliccy proboszczowie nie mają czasu ani głowy do myślenia perspektywicznego - a co dopiero na rozważania teologiczne i historiozoficzne o Lutrze.

Polskie parafie katolickie są w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Pisał o tym w „Polityce” Paweł Wrabec, w artykule Módl się i zarabiaj.

Oczywiście, tzw. Kościół katolicki to instytucja niezwykle potężna, posiada bezcenne pałace, zbiory, banki, grunty, zabytki. Niemiecki publicysta katolicki Matthias Mettner twierdzi, że Watykan to najbogatsza korporacja prywatna na kuli ziemskiej - pewnie mógłby sobie kupić sto Microsoftów. Tyle że Centrum nie dzieli się tym bogactwem z poszczególnymi parafiami: odwrotnie, to one mają wspierać jego potęgę.

W latach osiemdziesiątych wydawało się, że parafie też będą potęgą. Zaczęła się moda na budowanie ogromnych, mastodontycznych kościołów, obliczonych na ówczesne tłumy wiernych. Miał to być wyraz zwycięstwa katolicyzmu nad komunizmem. Ta tendencja osiągnęła rozmiary szaleństwa w latach dziewięćdziesiątych, kiedy katoliccy duchowni chcieli być nowym, lepszym PZPR-em. Powstały wtedy potworne niby-średniowieczne grody obronne, całe miasteczka z czerwonej cegły w środku blokowisk - jak na Ursynowie w Warszawie. Te monstrualne budowle szybko zaczęły świecić pustkami. Żeby je utrzymać, księża powynajmowali je na różne, nieraz bardzo różne biznesy. Stąd te wszystkie „szkoły niepubliczne” (oni jakoś boją się słowa: „prywatne”…). Jeden z ursynowskich proboszczów przez pewien czas miał nie tylko stajenkę betlejemską z osiołkami dla dzieci, nie tylko liceum, nie tylko klinikę medycyny naturalnej (ciekawa spółka: Szaman&Ksiądz), ale także - wprawdzie niebezpośrednio - handlował wódą i pornografią. Jak to? Tak to: plebania wychodziła na przystanek MZK i ksiądz tam postawił dwie budy, na swoim terenie, ale frontem do ludzi czekających na autobus (niezła lokalizacja). Jedną budę wydzierżawił „Ruchowi”, nie martwiąc się wcale, że firma ta sprzedaje np. „CATS - Scandynawski (sic!) Magazyn Erotyczny”. W drugiej posadził jakąś swoją krewną, żeby wydawała klientom alkohol. No, tu przynajmniej pod jednym względem przestrzegał katolickich wartości: koszernej nie sprzedawał.

Tego rodzaju sytuacja tworzy błędne koło, w którym nawet najbardziej przebiegłemu proboszczowi trudno jest myśleć racjonalnie. Katolicki ksiądz nie jest w stanie utrzymać parafii ze zwykłej tacy. Ciśnie więc swoich wiernych, żeby dawali mu na tacę więcej, a równocześnie prowadzi na boku działalność biznesową. I jedno i drugie odstrasza wiernych, więc wpływy z tacy jeszcze bardziej maleją. I co wtedy robi ksiądz? Tych, co zostali, ciśnie jeszcze bardziej i rzuca się w jeszcze dziwniejsze biznesy. Na przykład sprowadza samochody bez cła, wykorzystując kościelne przywileje. Oczywiście, jak z takim „duszpasterzem” pogadać na osobności, to pewnie nieraz i przyzna, że sytuacja jest chora, że lepiej byłoby ją uzdrowić, odpuścić sobie roszczenia, żeby odzyskać zaufanie parafian. Ale… „Jak teraz odpuszczę, to mi się parafia zaraz zawali, roku nie przetrwam!”. I tak to się kręci, z roku na rok.

A do tego błędnego koła dokręca się drugie: pazerna postawa księży odstrasza potencjalnych nowych księży. Jest to tak zwany kryzys powołań. Ludzie próbujący sprostać wyższym wymaganiom etycznym coraz rzadziej trafiają do seminarium.

Tak więc uczciwi odpadają. Dodatkowo odpadają też inteligentni. Wielu adeptów seminarium ucieka przecież za granicę, do zachodnich parafii. Jak się domyślam - to ci, którzy są bardziej rozgarnięci, znają języki… I szybciej od innych się zorientowali, jak wygląda finansowy kierat polskiego proboszcza.

W ten sposób duchowym przewodnikiem Polaka jest chciwy idiota na tonącym okręcie, który jedyne, co umie, to jeszcze bardziej pogrążać siebie i swoją parafię.

Tak, są rzeczy, których zdrowy rozsądek nie ogarnie. Dlatego lepiej słuchać poetów. A szczególnie Tego, który napisał Biblię.

Strona autora: www.tomaszpiatek.pl.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 18.05.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.82020 Seconds