Żal mi jest Romana Polańskiego. Nie dlatego, że zgwałcił dziewczynkę. Za to powinien być ukarany. Żal mi go jest, bo jest karany z zupełnie innych powodów. Z formalnego punktu widzenia, karany jest za ucieczkę przed uprzedzonym sędzią, który nie tyle chciał go ukarać, co prześladować. Sędzia był niesprawiedliwy wobec Romana, więc Roman był nieuczciwy wobec sędziego. W konfrontacji ze swoją ofiarą, Polański przegrywa. W konfrontacji z sędzią, wychodzi na remis.
Żal mi jest Romana Polańskiego także dlatego, że próbuje kręcić filmy w czasach, w których kręci się już tylko teledyski i reklamówki (nazywając je czasem dla niepoznaki filmami). Polański próbuje budować napięcie za pomocą drobnych sygnałów i niepokojącego rytmu. Niestety, mózg reklamówkowy nie jest już w stanie śledzić drobnych sygnałów i niepokojącego rytmu. Oglądałem Autora widmo w multipleksie, w Łodzi. Za mną siedziało kilka takich mózgów. Dzieciaki kilkunastoletnie, nawet niespecjalnie agresywne: opieprzone, uciszały się na minutę, a potem znowu zaczynały trzaskać dziobami (bardzo adekwatne określenie dla rozmowy składającej się z okrzyków, sylab, skrótowców i polsko-angielskich jednosylabowców typu „fak”). Dłuższa koncentracja najwyraźniej przekraczała ich możliwości. Prawdopodobnie nie wiedzieli, co to jest kino: myśleli, że to taki większy komputer, cały czas machali rękami, pewnie szukali myszki. Po mojej prawej siedziała grupa zażywnych czterdziestolatków, ale, o dziwo, nie zachowywała się lepiej. Szanowni państwo nie dawali sobie w żaden sposób przerwać ożywionej dyskusji: myśleli, że kino to taki większy telewizor, ich domowy, prywatny. A może sądzili, że na tym właśnie polega Dyskusyjny Klub Filmowy? Najbardziej przerażająca była dla mnie cisza, jaka zapadła za moimi plecami, gdy Ewan McGregor na moment otworzył komputer i podłączył się do internetu. Dzieciaki zamknęły buzie i zaczęły śledzić akcję szeroko otwartymi oczyma. No bo wreszcie coś się działo, coś znaczącego. Najbardziej fotogenicznym obrazem na ekranie okazał się nie pościg samochodowy, nie piękna aktorka, nawet nie sam McGregor - tylko inny ekran. Żal mi jest Romana Polańskiego, że kręci filmy.
Żal mi jest Romana Polańskiego, ponieważ jest ewidentnie prześladowany politycznie. Po obejrzeniu filmu nie miałem cienia wątpliwości, skąd wzięło się tajemnicze i nagłe ocknięcie się szwajcarskiej policji podjudzonej przez amerykańską policję, niespodziewane aresztowanie człowieka, którego się zaprosiło. Aresztowanie miało dwa cele: ukaranie Polańskiego za to, że robi taki film i utrudnienie mu skończenia tego filmu. Byłem pewien, że jeśli to napiszę, zostanę natychmiast wyśmiany jako oszołom spiskowy. Tymczasem proszę, tak szacowne i establishmentowe pismo, jak „Polityka”, a dokładnie Janusz Wróblewski pisze to samo: „Wedle innej, nie mniej ciekawej hipotezy, na zamknięciu Polańskiego i uniemożliwieniu dokończenia prac nad filmem miało najbardziej zależeć brytyjskiemu premierowi Tony’emu Blairowi, który obawiał się ujawnienia zbyt bolesnej prawdy o nim samym (…) Tego rodzaju spekulacje na pierwszy rzut oka wydać się mogą naciągane, śmieszne, a nawet nie na miejscu. I tak by zapewne było, gdyby nie fakt, że cały film Polańskiego naszpikowany został teoriami spiskowymi mówiącymi o tym, że wojna z terroryzmem jest tylko zasłoną dymną. Światem zaś rządzą diabelskie siły w postaci siatki agentów podporządkowanych mętnym interesom CIA. No i właśnie ich ofiarą pada Lang-Blair. A kto wie, czy nie również sam Polański”.
Oczywiście, Wróblewskiego i mnie każdy może zapytać: dlaczego CIA zrobiła takie świństwo akurat Polańskiemu? Dlaczego nie Michaelowi Moore’owi, który przecież wali w waszyngtoński establishment jak w bęben? Odpowiedzi mogą być różne. Być może chodzi o to, że Polański mimo wszystko ciągle jest głośniejszy od Moore’a. Być może chodzi o to, że Moore jak w bęben wali w establishment republikański, a demokratyczny oszczędza - podczas gdy Polański pokazuje, że ikona lewicy też może być pokornym sługą koncernów wyspecjalizowanych w torturach. Moore wyraźnie mówił: świat rządzony przez Ala Gore’a byłby lepszy. U Polańskiego Pierce Brosnan gra Blaire’a, a wygląda i zachowuje się jak Gore. Moore mówił: głosujcie na demokratów, Polański mówi: jedni i drudzy są częścią tego samego koncernu Mega-Kasa Mega-Kata.
Ale dla mnie inna odpowiedź jest najbardziej przekonująca: Amerykanie zrobili to świństwo Polańskiemu, bo mogli. Mieli na niego haka idealnego, od dawna wszystkim znanego, jeszcze z czasów, w których Polański prowokacyjnie drażnił znienawidzone lewactwo swoimi sportowymi samochodami i ani myślał o angażowaniu się przeciwko koncernom przemysłowo-usługowo-wywiadowczym. Nikt więc nie mógł powiedzieć, że tego haka sfabrykowano specjalnie. Amerykańskie służby użyły go może trochę zbyt późno (bo Polański z więzienia jednak film dokończył), ale na pewno nie za wcześnie. Gdyby skandal wybuchł po premierze, gdyby cały świat najpierw obejrzał Autora widmo - wtedy więcej osób powiedziałoby, że to zemsta. Zbyt ewidentny byłby ciąg logiczny: film przyczyna - aresztowanie skutek. Ponieważ aresztowanie poprzedziło premierę, ten ciąg logiczny już nie jest tak ewidentny. Szczególnie dla mózgu reklamówkowego, który nie lubi szperać, kombinować, doszukiwać się sensów, a logikę rozpoznaje dopiero wtedy, gdy - że sparafrazuję Andrzeja Sapkowskiego - ta wyskakuje z krzaków i kopie go w dupę.
Co więcej, hak na Polańskiego jest ewidentnie prawdziwy i ewidentnie obrzydliwy. Ani prawicowi i religijni, ani lewicowi i feministyczni kontestatorzy systemu raczej nie będą się ujmować za kimś, kto oszołomił i zgwałcił dziewczynkę. Polańskiego bronili raczej rozproszeni członkowie establishmentu, i to w sposób nieprzekonujący: filmu jeszcze nie było, nie było się o co zaczepić, mówiono tylko o nieuczciwych sędziach, o przedawnieniu, o „wolności artysty”. Naprawdę, niezły tajming, aresztowanie może nie w najlepszym, ale w bardzo dobrym momencie. Pogratulować, panowie z CIA, ładnie to sobie wyliczyliście. Czy samą datę zaproszenia reżysera do Szwajcarii też wy ustalaliście?
Podsumowując: gdyby amerykańskie władze chciały oskarżyć Michaela Moore’a o to, że zgwałcił dziewczynkę, raczej mało kto by w to uwierzył (mało kto by uwierzył, że jakakolwiek dziewczynka nie uciekłaby natychmiast na widok Moore’a). I jeżeli CIA naprawdę chce go zniszczyć, to musi to zrobić po cichu: poprzez sieć podstawionych osób, podtykających Michaelowi pod nos kolejne drożdżówki. W przypadku Polańskiego jest inaczej. W przypadku Polańskiego można było go zniszczyć z wielkim hałasem, więc to zrobiono.
Ale czy w tej sytuacji nie trzeba znowu i z jeszcze większym hałasem zaprotestować?
www.tomaszpiatek.pl
Na podobny temat
|
@ Skrzypek Zauważ, że nawet w ...
@"Według badań zleconych prze...