NOWOŚĆ W SKLEPIE KP
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Stokfiszewski: Poezja a demokracja |
|
|
Igor Stokfiszewski
|
|
06.03.2007 |
Myśl o dziele sztuki jest uprawniona i zobowiązana do konkretnych poszukiwań treści społecznej…
Theodor Adorno
Wiersze, o których będzie tu mowa, powstały na przełomie lat 90. i
pierwszej dekady nowego wieku, kiedy wyczerpywał się impet politycznej
transformacji, a język socjologii opisujący społeczeństwa w kategoriach
ponowoczesnych przestał wystarczać do scharakteryzowania naszej
demokracji. Książki, o których będzie tu mowa, powstawały w chwili, gdy
projekt zmian zainicjowanych w 1989 r. zaczął ujawniać niedostatki – brak wymiaru uniwersalnego, pozorny pluralizm oraz kryzys dialogu jako
narzędzia rozwoju.
Dziś, gdy dysponujemy językami ukazującymi przemiany społeczne w łonie
demokracji w całej ich złożoności, powtórna lektura tych wierszy,
rezygnująca z języków metafizycznych, egzystencjalnych czy
metapoetyckich, które dominowały w minionej dekadzie, może dowieść, że
nowa poezja stanowi bogate źródło wiedzy o mechanizmach kultury
kształtowanej w ramach projektu liberalnej reformy; wsłuchuje się w jej
melodię, wyłapując każdy fałsz.
Jedną z dwóch najbardziej wpływowych poetyk minionych lat jest tzw.
nurt „ośmielonej wyobraźni” (określenie Mariana Stali), inspirowany
poetyką surrealistyczną. Jego główny reprezentant – Roman Honet (ur.
1974) opublikował w 1998 r. tom „Pójdziesz synu do piekła”. Już okładka
budzi zaniepokojenie: przedstawia rozmazane niczym w sennym widzie
zdjęcie kata Oświęcimia – doktora Mengele. Na kartach tomu znajdziemy
poszarpane oniryczne wizje, w których raz po raz pojawiają się obrazy
kojarzone z doświadczeniem wojennym: „zapylone główki”, „czerwone tła
kamieniołomów”, „żądła ognia”, „broń zakopana w ziemi”, „żołnierze
wychodzący zza drzew”; oraz bezpośrednie odwołania do historii III
Rzeszy i II wojny światowej: płonący Reichstag, Rudolf Hess, KL
Auschwitz, duchy niemieckich lotników…
Honet w swoich wizjach nie wydobywa, jak czynili to surrealiści,
obrazów prywatnego lęku z własnej podświadomości, lecz ukazuje całą
gamę symboli wypieranych ze świadomości zbiorowej. Przywołując
drastyczne sceny wojny, przywołuje zarazem segmenty wspólnotowej
pamięci, które w myśl idei modernizacji opartej m.in. na pojednaniu
narodów miały zostać z niej wymazane. Wiersze Honeta pokazują dwie
ułomności projektu liberalnego: jego pretensje uniwersalistyczne oraz
pozór pluralizmu. Projekt ten de facto nie dopuszczał do głosu narracji
radykalnych (jak antyniemiecki resentyment), a wykluczając je ze sfery
publicznej negował własną uniwersalność. Warto dodać, że w tomie
„Pójdziesz synu do piekła” obrazy wojny ściśle łączą się z ikonografią
chrześcijańską czy – jak chciał Karol Maliszewski – „obsesją
religijną”. Ów związek trafnie definiuje polską ksenofobię – wariant
tożsamości, który (jak się miało wkrótce okazać) może nabrać
złowieszczych rysów.
Słowa na wolności
Śledząc tropy przemian liberalnej kultury minionych lat, warto
przyjrzeć się tekstom reprezentantów drugiego z najbardziej wpływowych
nurtów młodopoetyckich – neolingwizmu (Marii Cyranowicz, Joanny
Mueller, Marcina Cecko, Michała Kasprzaka, Jarosława Lipszyca). Autorzy
ci, inspirowani przedwojennymi ruchami awangardowymi i futurystycznymi,
tworzą poematy będące z pozoru zbitką mniej lub bardziej przylegających
do siebie sensów. W istocie jednak kreują spójny projekt, który swoją
najpełniejszą realizację znajduje w twórczości Jarosława Lipszyca (ur.
1975). W wierszu „Słuchaj”, otwierającym tom „Poczytalnia” z 2000 r.,
poeta zanotował: „teraz listy pisze się inaczej / zdania są krótkie /
wersje ostateczne / poglądy ustatkowane / (…) słowa już nie bawią się
w kotka i myśl / co się w nas tak zeszkliło że się nie myli”. Ten
fragment zakończony pytaniem/stwierdzeniem stanowi trafny zapis
tendencji, jaka pojawiła się w sferze publicznej pod koniec ubiegłej
dekady – kryzysu wariantu konsensualnego. Efekty tego kryzysu w pełni
widzimy dziś.
Jednym z fundamentów demokracji liberalnej jest idea nieustającego
dialogu. Rozwój opiera się na reformach będących efektem ugody między
większością aktorów społecznego spektaklu. Pod koniec lat 90. ów pakt
został zerwany. Socjologia określa tę tendencję jako przejście od
demokracji konsensualnej do agonistycznej (Ernesto Laclau, Chantal
Mouffe) lub antagonistycznej (Slavoj Žižek), gdzie społeczna zmiana
następuje w wyniku konfliktu światopoglądowego, nie dialogu – „słowa
już nie bawią się w kotka i myśl”. Lekcja, jaką sam Lipszyc wyniósł z
własnych intuicji, zaprowadziła go w kierunku działalności społecznej.
Futurystyczne hasło „słowa na wolności” w przypadku warszawskiego poety
przestało określać wyłącznie wariant poetyki, zaczęło natomiast projekt
polityczny. Lipszyc zajął się kwestią prywatyzacji tekstów (a więc
również idei) poprzez rozwiązania w zapisach o prawie autorskim,
którego kształt stanowi pokłosie jednego z fundamentów kapitalizmu – kultu prywatnej własności.
Wiersze Lipszyca dostępne są w internecie na zasadach „wolnych
licencji” (Copyleft lub Creative Commons) i mogą być kopiowane oraz
przetwarzane bez zgody autora. Tym samym poezja staje się własnością
wspólną, dobrem ogólnym. Kolejnym krokiem jest używanie internetu (a
konkretnie narzędzia Wiki, za pomocą którego opracowana jest m.in.
Wikipedia) jako środka do tworzenia poezji. Wiki zawiera ogromną liczbę
bezautorskich haseł para-encyklopedycznych, które poeta dowolnie
przerabia, kreując poematy, komentujące bieżące wydarzenia (np. „T-34”
pisany w odpowiedzi na ubiegłoroczne antyrządowe demonstracje w
Budapeszcie). Używając narzędzia Wiki krytykuje kapitalizm za jego
wrogość względem dobra ogólnego, jakim – w opinii poety – jest przede
wszystkim kultura z jej wachlarzem idei organizujących zbiorową
wyobraźnię. Przy okazji wskazuje także ukrywane przez kapitalizm więzi
między literaturą podkreślającą moc indywiduum a mechanizmami
ekonomicznymi, które dążą do jej podtrzymania.
Ale prywatyzacja ma w naszych warunkach kulturowych jeszcze jeden
wymiar. Liberalizm połączony z ideą społeczeństwa obywatelskiego
dokonuje ścisłego rozgraniczenia między tym, co polityczne, i tym, co
prywatne, co w konsekwencji prowadzi z jednej strony do traktowania
władzy jako narzędzia bezkonfliktowego zarządzania państwem, z drugiej – do wyrzucenia poza obręb języków władzy wszelkich dyskursów, które
mogą prowokować konflikty.
Polska homopoetycka
Wśród nich niebagatelne znaczenia ma narracja gejowska i lesbijska.
Edward Pasewicz (ur. 1972) w wierszu „Egzotycznej rybie z akwarium w
Café 2000” otwierającym debiutancki tom „Dolna Wilda” z roku 2002
kreśli obrazek obyczajowy z gejowskiej knajpki w Poznaniu, w którym
występują: student, Wojak-brzuchacz, dwie lesbijki oraz Barman. Aluzja
sugerująca niezależność orientacji seksualnej od przynależności
grupowej jest czytelna, ale główny bohater tekstu to „egzotyczna ryba”,
obserwująca, co dzieje się w lokalu. To zewnętrzny niemy obserwator:
„Jesteś grubą szarą kiełbaską z wyłupiastymi oczami, / co chwila
przylepiasz się do szyby / otworem gębowym i zsuwasz się w dół. /
Właściwie nic ważniejszego ponad to. / Chociaż to obce, obce, obce”.
Ryba jest tu aktorem społecznym, milcząco przyglądającym się egzotyce
życia homoseksualistów, która napełnia go niemym krzykiem homofobii – dyskursu również wypieranego ze świadomości zbiorowej i podobnie jak
ksenofobia czającego się na marginesach liberalnej wyobraźni. W tym
poczuciu ciągłej obserwacji i świadomości, że wewnątrz egzotycznych ryb
czają się demony trudnej do wyplenienia niechęci, powstają wiersze
ściśle prywatne – ukazujące gejowskie i lesbijskie rytuały, grę
gwałtownych emocji (jak u Pasewicza) czy dandysowską frywolność (jak w
wierszach Adama Wiedemanna – ur. 1967), teksty próbujące nakreślić
wielopłaszczyznowość kulturowych tożsamości lesbijek (jak u Izabeli
Filipiak – ur. 1961) czy w odruchu resentymentu opisywać kultury,
uznające związki homoerotyczne za normę, jak czyni to Jacek Dehnel (ur.
1980) w wierszu „Za limes” z książki „Wyprawa na południe” (2005),
będącym fantazją o życiu sprzed dwóch tysięcy lat, gdzie padają takie
oto słowa: „Brałbyś bez sprzeciwu / krótką rozkosz z tym, tamtym – niewolnikiem z Nubii, / woźnicą albo synem garncarza z osady. / I nikt
by się nie dziwił podobnym rozrywkom…”.
Wiersze wspomnianych autorów łączy jedno: poczucie braku uczestnictwa w
publicznym sporze o kształt kultury – ich erotyczność jest tyleż
wyborem wrażliwości, ile koniecznością, zamykającą dyskurs
homoseksualny w getcie tego, co prywatne, jako potencjalnie
konfliktogenny, a zatem niewpisujący się w miękką dialogowość
demokracji. Ale czuć w tekście Pasewicza również oskarżenie. Jaka
będzie reakcja bohaterów na niemego obserwatora: „dwie lesbijki (…) /
zasną wtulone w siebie na kanapie”. Środowisko gejowsko-lesbijskie
scharakteryzowane zostaje jako pasywny pionek w politycznych grach.
Poeta poddaje tym samym pod wątpliwość ideę, w myśl której odmienność
ma się spełniać w poczuciu bycia tolerowanym. „Egzotyczna ryba z
akwarium w Café 2000” – ten niemy obserwator toleruje, ale ma poczucie,
że to, co widzi, jest „obce, obce, obce”.
Nietrudno dostrzec zatem w wierszach nowych poetów krytyczny stosunek
do dwóch wymiarów prywatności proponowanych przez kulturę ufundowaną na
projekcie liberalnej reformy: idei prywatności wynikającej z kształtu
kapitalizmu i rozumienia przestrzeni publicznej jako domeny większości,
rozumienia sprzecznego z jawnie deklarowanym przywiązaniem demokracji
do otwarcia na dialog z Innym. Śledzenie tematów, które wpisują się w
dylemat publiczne/prywatne, może zresztą przynieść nam wiedzę zarówno o
narracjach wykluczanych ze sfery wspólnotowej, jak i tych, które są
przez nią akceptowane. Niezwykle interesująco w tym kontekście jawi się
kryzys religijnej poezji konfesyjnej. Liryka zorientowana
chrześcijańsko zrezygnowała z odniesień prywatnych i z odwagą weszła w
przestrzeń analizy społecznych zachowań.
Katolicyzm á la polonaise
Najznamienitsze przykłady owej wolty dostarczają nam wiersze Tadeusza
Dąbrowskiego (ur. 1979). Poeta zajmuje się opisywaniem polskiego
katolicyzmu w środowiskach, mówiąc oględnie, niestanowiących forpoczty
intelektualnych przemian. Dąbrowskiego interesuje przestrzeń miejskiej
parafii. Bohaterami wierszy zamieszczonych w tomie „Mazurek” z 2002 r.
są mieszkańcy blokowiska: rodzice bohatera (doskonale sportretowani
jako typowi nudni mieszczanie), sąsiedzi, koledzy i koleżanki z
podwórka, wreszcie babcia, która „prowadzi sklepik z dewocjonaliami” i – jak to często bywa – zajmuje szczególną pozycję: „ludzie często
słuchają ją i szanują” („Druga część prawdy”).
Jest to katolicyzm oparty na tradycyjnej strukturze rodziny: matce,
która „uważa się za kurę domową”, oraz ojcu, którego cechy bliskie są
dużym, ospałym zwierzętom („Tata niedźwiedź”). No i babce. Katolicyzm
dewocyjny – babka nie tylko wielbi plastikowe figurki świętych, ale
również rozprowadza kasety „jak się domyślam z trzeciego obiegu
parafialnego” („Uwierzyłem”), na których nagrany jest np. głos Maryi.
Widać tu bezrefleksyjne traktowanie prawd wiary oraz brak oddzielenia
porządku sakralnego i ziemskiego. Logikę tego katolicyzmu doskonale
obrazuje wiersz „wiara matek”, rozpoczynający się wyrzutem: „Nie mogę
uwierzyć jak mogłeś / nie pójść na rekolekcje”, a kończący takimi oto
słowami: „Bóg cię w niczym / nie ogranicza. No // chyba że ktoś jest
gnojem”.
W aurze owej konserwatywnej parafialnej „mądrości” narrator stara się
odnaleźć tajemnicę wiary. I odnajduje. W niemal plemiennym
doświadczeniu wspólnego uczestnictwa w obrzędach, o którym opowiada
wiersz „*** (Jest odpust…)”: „teraz światło świec / nas prowadzi,
trzymamy się go / i ono się nas trzyma, a kiedy gaśnie, bo // ksiądz je
zagaduje, zostaje zapach, co nie / pozwala się zgubić”. Ta intuicja
wpisuje się w analizy polskiej religijności, które ukazują przejście od
wspólnoty we wierze ufundowanej na uniwersalnym wymiarze
chrześcijaństwa do „plemiennego” traktowania religii – integracji w
oparciu o więzy krwi oraz rytuały, zastępujące jednostkowe
doświadczenie kontaktu z Bogiem. I to jest jeden z powodów, dlaczego
liryka religijna autorstwa młodych poetów rezygnuje z konfesyjności na
rzecz określania własnej wiary w kontekście społecznym, tak jak kryzys
ruchów emancypacyjnych skłania autorów gejowskich i lesbijskich do
wycofania się w języki prywatne.
***
Demokracja liberalna nie jest jednolitym projektem o charakterze
uniwersalnym. Bazuje na konkretnych założeniach filozoficznych, a w
procesie ich realizacji ulega przekształceniom. Kierunek przemian
zależy od uwarunkowań historycznych, politycznych i społecznych
konkretnej przestrzeni, którą starają się uchwycić języki socjologii.
Kultura ufundowana na projekcie liberalnym popartym ideą wolnorynkową
ma tendencję do wyraźnego oddzielania tego, co winno znaleźć się w
obrębie refleksji społeczno-politycznej, od tego, co zajmuje inne
pozycje. Literatura w tej kulturze pełnić ma funkcje raczej rozrywkowe
niż krytyczne, ma we własnej rzeczywistości zajmować się sobą. Poezja
jest w tej chwili jedyną dziedziną sztuki wolną od presji zarówno
światopoglądowych, jak i ekonomicznych, a zarazem należy do narracji
szczególnie wyczulonych na niuanse życia indywidualnego oraz
zbiorowego. Owo wyczulenie nie tylko kusi, by spojrzeć na język
poetycki jako nośnik wiedzy o przemianach naszej demokracji, ale wręcz
zobowiązuje „do konkretnych poszukiwań treści społecznej”.
Tekst ukazał się w „Tygodniku Powszechnym” z 11 marca 2007.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 17.03.2007 )
|
|
|
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...