Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Stokfiszewski: Pochód instrumentalnego rozumu Drukuj
Igor Stokfiszewski   
24.06.2007
Lektura większości tekstów dziesięciorga krytyków, którzy zechcieli odnieść się do mojego szkicu „Poezja a demokracja”, jest porażająca. Obrazuje bowiem tryumfalny pochód instrumentalnego rozumu, który bezrefleksyjnie wygłasza sądy odwołujące się do poczucia racjonalności, gdy w istocie są one powszechnie przyjętymi przekonaniami co do organizacji świata, a tym samym – miejsca i roli poezji w społeczeństwie demokratycznym. Stanowią one głos większości, posiłkują się językiem władzy konsumenta przemysłu kulturowego.

Pół biedy, jeśli owe przekonania pochodzą spod piór krytyków, którzy dekadę czy półtorej temu współwalczyli o ich umocowanie w świecie idei, jak Karol Maliszewski, gorzej gdy z infantylną naiwnością kopiują je młodzi krytycy, jak Radosław Wiśniewski. Wówczas z przeświadczeń, które niegdyś miały na celu przeformułowanie paradygmatu kulturowego, zmieniają się we wspierające literacki konserwatyzm, do znudzenia powtarzane banały: że poezja jest głosem indywidualnym i niewymienialnym; że jej istotą jest próba odczucia tajemnicy istnienia; że gdy tylko zwróci się w kierunku tematyki społecznej, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmieni się w socrealizm; że lektura rezygnująca z drążenia kanalików w estetyce spłaszcza literaturę; że poezja istnieje poza porządkiem społecznym, rynkiem, ideologią itd. Rację ma Maliszewski: „sporo trzeba nie przeczytać, żeby mieć śmiałość wypowiadania tak jednoznacznych sądów” – na pewno Frankfurtczyków (Adorna, Horkheimera), socjologów kultury (takich jak Pierre Bourdieu), myślicieli politycznych (tych z prawa: od Berlina po Scrutona, Rawlsa, centrum: z Giddensem na czele, i tych z lewa: Mouffe, Negriego, nieszczęsnego Žižka) i tuzin innych, ale także gros polskich intelektualistów, postrzegających literaturę, w tym poezję, jako jeden z wariantów myślenia zbiorowego.

Po cóż strzępić sobie język, odwołując się do ABC socjologii literatury, że indywidualność głosu może być rozpoznana wyłącznie w kontekście społecznego szumu, że nie ma przestrzeni dyskursywnej, którą można by umiejscowić poza polem społecznym, ekonomią, wyborami światopoglądowymi, że każdy wiersz ma moc konserwowania lub występowania przeciw kulturowemu status quo… Po co, skoro dominująca liberalno-zachowawcza opowieść, wyrzucająca poezję poza margines refleksji o kształcie kultury, sprowadzająca ją do ekscesu, unieszkodliwiając tym samym poetycki talent w dążeniu do wyłapywania fałszu dominującej narracji, udziela naszym krytykom odpowiedzi na wszelkie pytania. Nawet te, których nigdy nie zadali…

Instrumentalny rozum nie tylko wspiera idee konserwujące status quo, uwielbia również eksploatować powszechne znaczenia kategorii, które pierwotnie miały swoje umocowanie w myśli krytycznej. Choćby „ideologia”. Szarpana deklinacją przez moich polemistów traktowana jest jako neutralne pojęcie oznaczające matrycę światopoglądu, gdy w istocie stanowi nazwę na zbiór obowiązujących mniemań, opisujących otaczającą nas rzeczywistość, jest powszechnie przyjętym kanonem wartości, które dana wspólnota uznaje za niezmienne, choć są li tylko wynikiem historycznego zwycięstwa jednej grupy symboli nad drugą. Ideologia jest zatem zbiorem kodów definiujących szeroko akceptowany kształt kultury, który znajduje swoje polityczne realizacje w konserwatyzmie. Gdyby pamiętała o tym Anna Kałuża, zapewne nie nawoływałaby do metafizycznej interpretacji poezji Andrzeja Sosnowskiego w myśl ? rebours pojmowanej egzegetycznej brawury.

Porażające było dla mnie również uzmysłowienie sobie, jak skutecznie wmówiono nam, że żyjemy w najlepszym ze światów. Gdy Tomasz Cieślak-Sokołowski pisze: „wykroczenie poza języki nowoczesności (metafizyczne, egzystencjalne) i ich przezwyciężenie jest niemożliwe. Co pozostaje? Języki te – w akcie krytycznoliterackiej lektury – zaakceptować, poddawać przemyśleniu”, nie dostrzega nawet, że w istocie komunikuje myśl: niemożliwe jest wykroczenie poza kapitalizm wspierany kulturowym konserwatyzmem, zgodnie z przekonaniem, że mieszczańska klasa średnia jest najliczniejszą grupą konsumentów. Co pozostaje? Prawdę tę – w akcie społecznej bezradności – zaakceptować, no i od czasu do czasu poddawać przemyśleniu. Gdy Joanna Orska uzmysławia sobie, że cokolwiek powiemy, jest wariantem istniejących już narracji, że możliwe jest wyłącznie powtarzanie zapoznanych przez kulturę fabuł, nie dostrzega, jak dalece uległa terrorowi „końca historii” – jej wyobraźni trudno wyjść poza większościowe przekonania liberalno-zachowawcze, udowadniające nam, że inaczej już nigdy nie będzie, podążyć ku zupełnie innym przestrzeniom dyskursywnym, wyobrażeniom miejsca kultury w społeczeństwie i relacji definiujących jego ład.

Niełatwo jest odnieść się do wszystkich przedstawionych w dyskusji argumentów. Każdy tekst zasługuje na szczególne potraktowanie, mimo że w większości z nich dostrzegam te same grzechy niemożności wyjścia poza zastane słowniki, uruchomiania krytycznego trybu wglądu w rzeczywistość kulturową i społeczną. Wystarczy, jak czyni to Marian Stala, założyć, że teraźniejszość nie ma swojego odpowiednika w przeszłości, jak Piotr Śliwiński dostrzec próby przekroczenia znanych dychotomii, za Marią Cyranowicz intuicję niewystarczalności dostępnych nam języków potwierdzić poszukiwaniami w obrębie instrumentów pozostających poza tradycyjnie pojętą poetyką. Wystarczy nie poddawać się emocjonalnemu gestowi odrzucenia, który uniemożliwia zatrzymanie tryumfalnego pochodu instrumentalnego rozumu, pochodu w nas samych, i – rewidując własny słownik – zastanowić się nad jego celowością.

A poezja? Czy Państwo chcą tego, czy nie, jest niezwykle bogatym źródłem wiedzy o przemianach polskiej kultury, tożsamości, społecznych rytuałów i stylów życia, podlega uwarunkowaniom światopoglądowym i ekonomicznym, o czym – mam nadzieję – jeszcze nie raz będę miał okazję Państwa przekonać.

Tekst ukazał się w „Tygodniku Powszechnym” z 25 czerwca, podsumowujący debatę wywołaną jego tekstem „Poezja a demokracja”.

Igor Stokfiszewski pisał w „Tygodniku Powszechnym”: „nowa poezja stanowi źródło wiedzy o kulturze kształtowanej w ramach liberalnej reformy społecznej; wsłuchuje się w jej melodię, wyłapując każdy fałsz”. Teza ta wywołała zażartą dyskusję. Karol Maliszewski stwierdził, że „współczesna poezja polska nie zasługuje na taką powierzchowność. Mieni się odcieniami, a tu zaproponowano jej jedynie szarość, czyli utylitaryzm”, Piotr Śliwiński zaś dodawał: „Stokfiszewski prezentuje naiwny, bo pozorny, cynizm. Chce uczynić krytykę literacką częścią krytyki politycznej”. Radosław Wiśniewski uważał, że „jeżeli poezja ma jakąkolwiek siłę, to wynika ona z tego, że wiersz pozostaje komunikatem silnie zindywidualizowanym, unikalnym językowo, wyzwolonym wyobraźniowo, owszem, prywatnym i dzięki temu niewymiennym”, a najmłodszy uczestnik dyskusji Tomasz Bielec powątpiewał: „być może trzeba być dzisiaj poetą zaangażowanym. Walczyć z homofobią, z Kościołem w »moherowym« wydaniu… Ale czy ta poezja znajduje odbiorców?”.

Bliska Stokfiszewskiemu okazała się Maria Cyranowicz: „powoli ziszczają się marzenia awangardy z początku XX wieku o wierszu wyzwolonym z gatunku i schematu druku oraz poecie »wykrzykniku ulicy«”. Wyważone stanowisko zajął natomiast Marian Stala: „w szkicach Stokfiszewskiego najważniejszy jest w moim odczuciu gest oddzielenia »poezji uników«, kojarzonej przez krytyka z twórczością lat 90., od nowej poezji, w której dosłyszeć można pulsowanie teraźniejszości. Ten gest motywowany jest przez wolę zmiany poezji i sposobu, w jaki się o niej mówi. Jeśli ta wola okaże się dostatecznie mocna, przede wszystkim zaś: jeśli mocne będą głosy poetów, o których mówi Stokfiszewski, będziemy świadkami odnowienia mapy polskiej poezji i punktów, które są na tej mapie ważne. Myślę o tym z dużym zaciekawieniem, nie sądzę jednak, by zmiana była szybka, a jej rezultaty jednoznaczne”.

W dyskusji wzięli udział także Anna Kałuża, Joanna Orska, Tomasz Cieślak-Sokołowski i Grzegorz Kociuba.

Więcej na stronie internetowej „TP".
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 24.06.2007 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 18.57898 Seconds